W zadłużonej po uszy Francji może upaść najważniejsza zdobycz pracownicza – wolny 1 maja! Czy rząd Sebastiena Lecornu, przy poparciu prezydenta Emmanuela Macrona, zdecyduje się pójść na wojnę z potężnymi związkami zawodowymi? Pytanie, czy to może się udać, bo nad rządem zawisła kolejna groźba wotum nieufności. Premier się lamie. To kolejne podejście rządu Francji do zmniejszenia liczby dni wolnych od pracy. Czy zobaczymy koniec wolnego 1 maja? Czy ten „zamach” liberalnemu rządowi może się udać? I co z naszym 1 maja?
Wolny od pracy 1 maja to od 80 lat fundament praw pracowniczych, traktowany jako podstawowa zdobycz socjalna Francuzów w okresie tuż po II wojnie światowej. Oficjalnie to dzień wolny od pracy od 1948 roku. I ma zupełnie inny charakter niż w naszym kraju. W Polsce 1 maja nieco wtapia się w tzw. długi weekend majowy połączony z rocznicą Konstytucji 3 Maja. Nie świętujemy z takim zapałem Święta Pracy, wolimy raczej wyjechać na majówkę. Ale we Francji 1 maja to wielkie święto, którego nie da się porównać z żadnym innym.
- Tak Duńczycy przygotowują się na kryzys? Bank centralny wydał nowe zalecenie dotyczące form płatności w sklepach [POWERED BY EURONET]
- Przesiadka na mniejszego konia da zarobić? Akcje polskich małych i średnich spółek mogą przejąć pałeczkę hossy od gigantów [POWERED BY UNIQA TFI]
- Jest nowy ETF oparty na polskich indeksach akcji! I to… dwóch naraz! Czy to ma sens? TFI PZU chce ściągnąć polskie pieniądze na polską giełdę [POWERED BY PZU]
Dość powiedzieć, że jest to jedyne święto państwowe, w którym zamknięte są zasadniczo wszystkie – wszystkie! – sklepy, bary i restauracje, także kina i teatry. Nie działają instytucje publiczne i prywatne. W większości miast nie działa też komunikacja miejska. Cały kraj staje, a przez główne ulice przetaczają się manify, czyli pochody z okazji święta pracy. 1 maja Francuzi obdarowują się też konwaliami.
Ustawa o… piekarniach i kwiaciarniach?
Ponieważ 1 maja właściciel nie może zlecać pracy swoim pracownikom, za ladami w kwiaciarniach stają sami właściciele. Podobnie jak w sklepach spożywczych. Najbliższa rodzina – żona, mąż, dzieci, rodzeństwo, wnuki, dziadkowie – mogą pomagać w sprzedaży, jednak pod warunkiem, że ich praca jest w tym dniu nieodpłatna. To czysty wolontariat. I to właśnie w przypadku biznesów z pieczywem i kwiatami rząd chce znacznie poluzować przepisy i dopuścić pracę zarobkową w tym dniu.
Gdyby nie było całkowicie wolnego 1 maja, dla właścicieli byłaby to duża pomoc, jednak dla osób zatrudnionych oznaczałoby to, że 1 maja traci swój dotychczasowy wyjątkowy charakter święta pracownika, a staje się zwykłym dniem wolnym od pracy, w którym właściciel może poprosić pracownika o dyżur. Ustawa uchwalona w lipcu ubiegłego roku przez Senat z poparciem rządu trafiła właśnie do Zgromadzenia Narodowego. Sprzeciw zgłosiła Lewica. Całość prac legislacyjnych z projektem dostępna tu.
CZYTAJ TEŻ:
Ocknęli się związkowcy, a temat stał się gorący również w większości francuskich domów. Zwłaszcza że nowe prawo, jeśli udałoby się je uchwalić w Zgromadzeniu Narodowym do końca kwietnia, mogłoby obwiązywać od razu, jeszcze w tym roku. Zwolennicy ustawy zastosowali pewien proceduralny wybieg, żeby uniknąć głosowania nad poprawkami. Deputowani z partii prezydenckiej, argumentując, że chcą uniknąć „obstrukcji”, złożyli wniosek o odrzucenie ustawy w całości, który został odrzucony, co przyspieszyło proces legislacyjny. Ustawa wtedy powinna być głosowana w całości.
O ile zwolennicy premiera uważają, że zmiany to kwestia bezpieczeństwa dla małych biznesów, które powinny mieć możliwość elastycznego funkcjonowania również w święto 1 Maja, o tyle lewica uważa, że ograniczenie wolnego 1 maja to zapowiedź powrotu do czasów krwiożerczego kapitalizmu. I wyłom, który pozwoli na dalsze ograniczanie prawa pracowników do świętowania. Czy jednak pomysł rządu jest wzięty z księżyca? Nie do końca. Wynika on z chęci usankcjonowania pewnego nieoficjalnego zwyczaju.
Okazuje się, że prawo prawem, ale efekty wizyt inspektorów prawa pracy w firmach w ostatnich latach pokazywały, że mimo wszystko często pracownicy i tak są nakłaniani do pracy tego dnia. Na właścicieli łamiących prawo sypią się kary, ale oni tłumaczą, że muszą mieć otwarte swoje punkty sprzedaży, bo inaczej nie zarobią. A sami właściciele nie dają rady obsłużyć wszystkich klientów chcących zrobić zakupy 1 maja. Stąd pomysł, żeby w piekarniach czy kwiaciarniach chcących pracować 1 maja, można było zatrudnić pracownika bez ponoszenia kar. W mediach wysyp komentarzy:
Czy warto rozszerzyć możliwość pracy 1 maja?
Piekarze-właściciele argumentują, że 1 maja to wspaniała okazja biznesowa. Wszystko jest zamknięte, więc piekarnie mogą zarobić, a i więcej mogą zarobić ich pracownicy. Sami zatrudnieni podobno z takim argumentem się zgadzają. Fragment reportażu z piekarni emitowany w telewizji France Info pokazuje, że sprawa nie jest taka zero-jedynkowa, jak pokazuje to lewica. „Skoro wybieramy zawód piekarza czy cukiernika, to znaczy, że godzimy się na pracę w niedziele i święta” – mówi jeden z pracowników piekarni.
Ustawa zwalnia z obowiązku świętowania 1 maja piekarnie, cukiernie i kwiaciarnie, ale może mieć też szersze zastosowanie i odnosić się np. do teatrów czy kin. „Jeśli ludzie są gotowi do pracy, to tym, którzy chcą pracować, pozwólmy pracować” – mówią niektórzy przechodnie, pytani przez reporterów. Przypomina to polską debatę nad niedzielami wolnymi od pracy dla handlu. Jednak nigdy nie wiadomo, dlaczego pracownik zgadza się na pracę – z własnej woli czy jednak trochę z przymusu.
Katalog zawodów, w których można byłoby pracować, jest zamknięty i obejmuje te rodzaje działalności, które są konieczne dla zapewnienia świeżej żywności i bieżącej rozrywki. Przeciwnicy ustawy już straszą, że we Francji rozmnożą się „kwiaciarnie”, które będą nimi tylko przy okazji. Bezpiecznikiem mają być sformułowania ustawy mówiące o tym, że kategorie działalności pozwalające na handel 1 maja są określone jako „główne”, a nie występujące „przy okazji”.
Deputowani wspierający rząd tłumaczą, że ich celem jest tylko „umożliwianie pracy tym, którzy chcą”. A deputowani lewicowi? Zgłosili w Zgromadzeniu Narodowym aż 228 poprawek w obronie wolnego 1 maja. To, że swój ostry sprzeciw wyraziła skrajnie lewicowa Francja Niezłomna (La France Insoumise) czy Zieloni, nie ma aż takiego znaczenia. Gorzej jednak, że ustawa nie spodobała się Partii Socjalistycznej, a ta jest jednym z gwarantów istnienia rządu Sebastiena Lecornu. „Ustawa ma na celu zakwestionowanie wyjątkowego charakteru 1 maja” – napisali w oświadczeniu Zieloni.
Olivier Faure, pierwszy sekretarz Partii Socjalistycznej, zagroził, że „jeśli nie zostaniemy wysłuchani, a dialog społeczny nie zostanie należnie potraktowany, to może dojść do wotum nieufności dla rządu”. Ale zmiany popiera większość prawej strony sceny politycznej, w tym Zjednoczenie Narodowe (Rassemblement National). Prawica nieoczekiwanie mogłaby pomóc centrowemu rządowi „przepchnąć” ustawę i ochronić rząd przed wotum nieufności. Wśród poprawek były m.in. takie, które zwiększają wynagrodzenia dla pracowników decydujących się na pracę 1 maja, więc z korzyścią dla „ludzi pracy”.
Francuski minister pracy Jean-Pierre Farandou deklarował, że jeśli ustawa zostałaby przyjęta w kwietniu, „rząd dołoży wszelkich starań, aby rozporządzenie wykonawcze w tej sprawie zostało wydane na czas”, czyli jeszcze przed 1 maja 2026 roku. Niektóre związki zawodowe jednak stanowczo sprzeciwiają się tej ustawie. Podstawowy argument: „1 Maja to nie byle jaki dzień. To nasz dzień. To święto robotników” – argumentuje np. Sophie Binet, sekretarz generalna największej centrali związkowej nad Sekwaną – CGT.
CZYTAJ WIĘCEJ O PRAWACH PRACOWNIKÓW:
Niech się święci 1 Maja, ale… dlaczego nie w pracy?
Kolejnym krokiem legislacyjnym miało być rozpatrzenie ustawy w komisji wspólnej ze związkami zawodowymi. „Panie Premierze, nie można brutalnie zniszczyć historii społecznej i zbiorowych osiągnięć” – napisali do premiera przedstawiciele związków CFDT, CGT, FO, CFE-CGC, CFTC. Z tymi pięcioma związkami spotkali się przedstawiciele rządu. Czy ich protest może przynieść skutek? Na ostatniej prostej, kiedy wydawało się, że sprawa jest już przesądzona, premier zaczął się łamać.
Zdaniem związkowców, ustawa otwiera szeroko drzwi do pracy w wolnego 1 maja. Ostrzegają, że rząd w rozporządzeniu wykonawczym może otworzyć 1 maja nie tylko piekarnie i kwiaciarnie, ale i sieci lodziarni i czekoladziarni, sklepy mięsne, spożywcze, sklepy z serami i wyrobami mlecznymi oraz „warzywniaki”. Jeśli taki będzie zakres rozporządzenia rządu, to faktycznie świętowanie 1 Maja straci sens, bo spora część pracowników na terenie całego kraju będzie w pracy.
Spotkanie ostatniej szansy premiera ze związkowcami na razie przyniosło zwycięstwo obrońcom święta 1 Maja. Rząd zdecydował się odroczyć wejście w życie ustawy, więc raczej nie zacznie ona obowiązywać już w tym roku, ale jednocześnie premier zapowiedział chęć podjęcia dialogu z lokalnymi małymi biznesami, które miały być objęte ustawą. Niewykluczone, że rząd wyda rozporządzenie, które pozwoliłoby uniknąć karania właścicieli piekarni czy kwiaciarni, jeśli zatrudnią kogoś z pracowników do pomocy tego dnia.
„Rząd chce pogłębionego dialogu społecznego z partnerami społecznymi na temat zakresu działań i firm, których dotyczą prace 1 maja. Umożliwi to dialog sektorowy” – napisał premier na platformie X wkrótce po spotkaniu ze związkowcami. „Pilne jest nadanie priorytetu niezależnym piekarniom i kwiaciarniom. To był nasz priorytet: jest oczywiste, że został on rozmyty, co wzbudziło obawy, które osłabiły proponowaną ustawę” – wyjaśnił premier.
Minister pracy Jean-Pierre Farandou ogłosił natomiast, że odroczył na czas nieokreślony wejście w życie ustawy zezwalającej na wydłużenie czasu pracy 1 maja. „Wysłuchałem obaw związków zawodowych. I jasne – 1 maja to nie jest zwykły dzień. To dzień wolny od pracy. Ta ogólna zasada musi nadal obowiązywać, nawet jeśli możliwe są pewne wyjątki. A zawody, które wyrażą taką chęć, będą mogły uczestniczyć w negocjacjach sektorowych” – powiedział.
Jaki będzie ostateczny kształt ustawy i kiedy wejdzie w życie? Czy 1 Maja we Francji, dzień bezwarunkowo wolny od pracy, straci swój wyjątkowy charakter? Czy będzie po prostu kolejnym dniem wolnym od pracy, w którym i tak spora część pracowników idzie do pracy? W jakiejś formie restrykcje dotyczące pracy 1 maja na pewno będą zmniejszone. W Polsce mamy zupełnie inny system, bo 1 maja jest dniem wolnym, ale wiele sektorów gospodarki – szczególnie handel, transport, kultura, rozrywka czy turystyka – bez większych ograniczeń działa.
Jakie korzyści mogłaby osiągnąć Francja ze zmiany prawa? Ponieważ chodzi o jeden dzień w roku, nie musi to być wielka różnica dla gospodarki. Psychologiczny efekt jednak może być spory. Dotąd 1 maja to był dzień, w którym wszystko było zamknięte, jedyną formą aktywności były pochody 1-majowe albo przyjmowanie gości w domu. Teraz ten dzień nie będzie całkiem stracony dla handlu i usług.
O ile z makroekonomicznego punktu widzenia praca kilku sektorów 1 maja nie będzie miała dużego wpływu np. na dynamikę wzrostu gospodarczego, o tyle sygnał, że 1 maja można normalnie funkcjonować, może być dodatkowym impulsem dla turystyki. Obecnie 1 maja jest dniem wysokiego ryzyka w turystyce. Jeśli ktoś nie jest mieszkańcem jakiegoś miasta, może mieć trudności w poruszaniu się, zwiedzaniu czy nawet wyżywieniu się tego dnia.
Czy jest to próba zwiększenia efektywności gospodarki, czy raczej test rozluźnienia ciasnego gorsetu na rynku pracy? Mnie przekonuje to drugie wyjaśnienie. To krok w kierunku gospodarki o bardziej elastycznym charakterze na rynku pracy. Francja jest jednym z najbardziej zadłużonych krajów w Europie (proporcjonalnie dwa razy bardziej zadłużonym, niż Polska), w którym pracuje się relatywnie krótko (choć znacznie bardziej efektywnie, niż w Polsce). Rząd rozpaczliwie szuka sposobów na spowolnienie wzrostu zadłużenia.
Trudno apelować w Polsce o podobne zmiany, bo nie mamy takich restrykcji dla pracy 1 maja, jak Francja. Ale z całą pewnością jest to wczesny sygnał zmian na rynku pracy. Kraje bogatego Zachodu muszą szukać pomysłów na dodatkowe wpływy do budżetów. Opodatkowanie bogaczy, spadków, czy niezainkasowanych jeszcze dochodów to kuszące propozycje, ale zmniejszenie liczby wolnych od pracy dni – gdyby można było to zrobić na większą skalę – to mógłby być realny zastrzyk pieniędzy dla gospodarki. Niewykluczone więc, że rządy – metodą salami – w tę właśnie stronę pójdą.
——————————
CZYTAJ WIĘCEJ O NOWYCH PODATKACH:
——————————-
CZYTAJ WIĘCEJ O PODATKACH:
——————————
ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
———————————
Źródło zdjęcia: Maciej Danielewicz











