8 maja 2026

Polska bierze pieniądze z SAFE. Wydamy miliardy na zbrojenia. Czy zyskując bezpieczeństwo militarne nie niszczymy finansowego? Grecka nauczka

Polska bierze pieniądze z SAFE. Wydamy miliardy na zbrojenia. Czy zyskując bezpieczeństwo militarne nie niszczymy finansowego? Grecka nauczka

Umowa w sprawie SAFE podpisana, pożyczymy z Unii Europejskiej 44 mld euro na zbrojenia. Polska chce wydawać – i wydaje – coraz więcej na ten cel. W tegorocznym budżecie to niemal 200 mld zł, czyli niemal tyle, ile wydajemy rocznie na system zdrowia. Czy takie wydatki nie napompują nam nadmiernie długu publicznego? I czy nie powtórzymy greckiej tragedii? Tam też przed kryzysem zadłużenia nastąpił gwałtowny wzrost wydatków na cele wojskowe. Czy nie grozi nam kryzys podobny do greckiego z powodu zbyt dużych wydatków na zbrojenia?

Polska jako pierwszy kraj Unii Europejskiej podpisuje umowę w sprawie pożyczki SAFE. Kwotę 190 mld zł będziemy spłacali przez 45 lat z 10-letnią karencją jeśli chodzi o raty kapitałowe. Oprocentowanie pieniędzy wyniesie 3,1-3,5%. Więcej o plusach i minusach polskiego udziału w programie SAFE przeczytajcie w tej analizie. Unijny program pożyczek na zbrojenia ma w Polsce dużo przeciwników, ale – prawdę pisząc – to wcale nie tak duża część pieniędzy, które w sumie wydajemy na zbrojenia.

Zobacz również:

Pojawiają się już pierwsze głosy, że wydajemy… za dużo. I że to może być niebezpieczne. Cóż, Grecja też zbankrutowała m.in. z powodu wysokich wydatków na zbrojenia. A przynajmniej tak to wygląda na pierwszy rzut oka. Czy może nas czekać podobny los? Dziś zmierzę się z tą tezą.

W tej analizie nie chodzi oczywiście o to, żeby podważać sens wydawania pieniędzy na zbrojenia. Jeśli dodatkowe wydatki na cele wojskowe mają zapewnić naszemu krajowi bezpieczeństwo militarne i polityczne, to oczywiście trzeba je ponieść. Jednak niezależnie od najsłuszniejszego celu trzeba też pamiętać o tym, że możliwości finansowe każdego kraju są ograniczone i zawsze trzeba dbać również o bezpieczeństwo finansowe. Wojna to – poza sprzętem wojskowym i dobrze przygotowanymi żołnierzami – również sprawa potrzebnych zasobów finansowych.

To, na co stać militarnie np. USA, nie będzie dostępne dla mniejszych krajów. Jeśli wydamy za dużo na kupno sprzętu wojskowego i naruszymy bezpieczeństwo naszego budżetu, to tym samym możemy również zachwiać naszym bezpieczeństwem politycznym. Mimo ogromnego sukcesu gospodarczego naszego kraju w ostatnich dekadach dla globalnych inwestorów wciąż jesteśmy rynkiem wschodzącym obarczonym większym ryzykiem, z którego odpływają pieniądze w momentach kryzysowych. Musimy więc być bardzo ostrożni.

Co pokazuje przykład Grecji z okresu, kiedy rozegrała się tam wielka finansowa tragedia? Początek kłopotów to narastanie wielkiego kryzysy finansowego lat 2008–2009. Na jesieni 2009 roku agencje ratingowe rozpoczęły obniżanie ratingów dla długu greckiego, co spowodowało wzrost rentowności tego długu. Szybko okazało się, że Grecja zaczyna mieć trudności z wypłatą odsetek od swoich obligacji i w ogóle ze spłatą długu. Żeby ratować finanse Grecji, kraju ze strefy euro, trzeba było wspólnego działania MFW, EBC i Komisji Europejskiej. Jedną z przyczyn tej katastrofy były bardzo duże wydatki na… zbrojenia.

CZYTAJ WIĘCEJ O TYM:

Jak (bardzo) Grecja wydawała pieniądze na zbrojenia w porównaniu z… Polską?

Grecja przez wiele lat była liderem w wydatkach na cele wojskowe w UE w relacji do PKB. Całkowite wydatki na cele zbrojeniowe, głównie zakupy sprzętu i amunicji za granicą, zwiększające zadłużenie zewnętrzne kraju, szacowane są w latach od 1974 r., czyli od momentu przywrócenia w Grecji demokracji po wcześniejszych rządach junty wojskowej, do 2010 r., czyli do kryzysu, na gigantyczną kwotę 218 mld obecnych euro. Byłaby to więc równowartość rocznego PKB tego kraju do wydania tylko na cele wojskowe, ale przez około 35 lat, czyli średnio po 6 mld euro rocznie. Czy to dużo?

Biorąc pod uwagę, że obecne polskie nominalne PKB to w 2025 roku około 980 mld euro, byłaby to proporcjonalnie równowartość corocznych wydatków na zbrojenia po 28 mld euro przez 35 lat, czyli po ponad 120 mld zł rocznie. Takie kwoty są dziś wydawane na zbrojenia w Polsce. Ale dopiero w ostatnich kilku latach, wcześniej były dużo mniejsze. W 2026 roku te wydatki w Polsce mają sięgnąć nawet 200 mld zł. Obecnie Polska jest jednym z liderów takich wydatków w UE i NATO.

Ogółem w latach 2000–2019 Polska wydała na cały obszar obronności około 510 mld zł, ale wyraźne przyspieszenie nastąpiło w latach 2015–2021. W roku 2015 budżet na wojsko wynosił około 37–38 mld zł, ale już np. w 2023 roku wydatki na cele wojskowe wyniosły 130 mld zł, a w 2025 roku około 180 mld zł. Od roku 2013, czyli okresu, w którym rosły napięcia związane z polityką Rosji wobec sąsiadów (w lutym 2014 roku po raz pierwszy Rosja zaatakowała Ukrainę), do roku 2022 wydatki na cele wojskowe w Polsce wzrosły o niemal 100%.

Wielkie zamówienia wojskowe, mimo że charakteryzują się sztywnością budżetową, tzn. zasadniczo nie podlegają oszczędnościom, mają jednak swoje limity wyznaczane przez skalę zadłużenia. W takim kraju jak Grecja wydatki na zbrojenia musiały ustąpić kryzysowi finansowemu, który spowodował, że przez wiele lat Grecja utraciła dostęp do finansowania.

Ostatnie wielkie zamówienie na zakup sprzętu wojskowego greckie wojsko złożyło w 2004 roku. Od tego czasu, wraz z rozpoczęciem kryzysu gospodarczego w 2009 roku, nie było już przez wiele lat w budżecie miejsca na wielkie wydatki. Powróciły one po około 10 latach. W systemie greckich finansów publicznych wydatki na zbrojenia są traktowane jako aktywa trwałe, a ich nabycie jest rejestrowane jako nakłady brutto na środki trwałe, tj. wydatki inwestycyjne. Czy to tłumaczy część przyczyn kryzysu?

Najczęściej powtarzaną opinią jest ta, że grecki kryzys zadłużenia był głównie wynikiem nadmiernej konsumpcji w kraju. Jeśli jednak wydatki na cele wojskowe znajdują się w kategorii wydatków na inwestycje, to zmienia tę interpretację. Czyli to nie nadmierna konsumpcja byłaby obciążeniem długu, tylko… inwestycje?

Kluczowy rok: 2009. I apogeum wydatków na zbrojenia

Ciekawa jest data 2004, ostatni rok zamówień zbrojeniowych, bo wtedy właśnie Grecja zorganizowała letnie Igrzyska Olimpijskie w Atenach. Pochłonęły one astronomiczną jak na greckie warunki kwotę około 8,5 mld euro w porównaniu do całości greckiego PKB w tym roku na poziomie 239 mld euro. Czyli koszt Igrzysk Olimpijskich sięgnął 3,5% PKB. Ten radosny okres wydatków na pełną rozmachu imprezę sportową, która prawdopodobnie była imprezą nie na kieszeń Grecji, nie pozostał bez wpływu na znaczne zwiększenie długu w tym kraju.

Równolegle rosły wydatki wojskowe, które po pięciu latach od Igrzysk Olimpijskich, w 2009 roku, osiągnęły swoje okresowe maksimum na poziomie 3,3% PKB. Potem te wydatki spadały w relacji do PKB, ale skoczyły jeszcze w 2022 roku do 4% PKB. Polska przez wiele lat ślizgała się wokół poziomu 2% PKB, jeśli chodzi o wydatki na zbrojenia. Atak Rosji na Ukrainę zmienił nastawienie. W 2024 roku polskie wydatki na te cele skoczyły do 4,2% PKB.

Jakie były wydatki Grecji na cele wojskowe nominalnie? Przez wiele lat Grecja wydawała rocznie na cele wojskowe sporo pieniędzy, ale zasadniczo w granicach swoich możliwości. W latach 80. XX weku było to około 3 mld dolarów rocznie. W latach 90. około 4 mld dolarów rocznie. A od roku 2000 średnio nieco ponad 5 mld dolarów rocznie, z tym że od 2004 roku program zakupów w tym zakresie przyspieszył. W latach 2008–2009 Grecja wydawała już po ponad 10 mld dolarów, czyli najwięcej w historii.

Na tle Grecji widać dopiero, jak potężny charakter wydatkowy ma polski program zakupów uzbrojenia. A wykres pokazuje ostatnie zamknięte wydatki na kwotę 38 mld dolarów w 2024 roku. W 2025 będą one jeszcze wyższe, podobnie w 2026. Jeśli do pakietu wydatków z budżetu dojdą jeszcze środki z pożyczki unijnej SAFE lub być może jakieś pieniądze z NBP, to skala wydatków może być naprawdę kosmiczna. W tym miejscu wielu ekonomistów zadaje pytanie, czy nie stworzy się nadmiar dostępnych pieniędzy, co grozi po prostu marnotrawstwem.

Na wzrost wydatków na wojsko w Grecji w latach 2019–2022 wpływ mogły mieć też… rentowności greckiego długu, który po kryzysie był notowany na bardzo wysokich poziomach, ponad 10% dla obligacji 10-letnich, ale właśnie od roku 2019 oprocentowanie znacznie spadło na fali ogólnoeuropejskiego trendu spadku inflacji, a w ostatnim okresie przed pandemią wyniosło nawet około 0,5% dla 10-latek. Tak taniego długu Grecy, swoim zwyczajem, nie mogli zapewne przeoczyć, co widać właśnie w zwiększonej skali wydatków na zbrojenia – i nominalnie, i w relacji do PKB.

Czy wydatki na zbrojenia mogą zachwiać długiem publicznym?

Doświadczenie Grecji pokazuje, że nawet kraj ze strefy euro może popaść w poważne kłopoty z zadłużeniem, chociaż z kolei może liczyć na to, że większa będzie mobilizacja po stronie unijnych instytucji do ratowania stabilności finansowej takiego kraju. Dlaczego Grecja wpadła w kłopoty? O tym napisano już bardzo dużo. Analizy i raporty na ten temat zazwyczaj koncentrują się na tym, że Grecy fałszowali statystyki, zadłużali się po uszy, wydawali za dużo na socjal i konsumpcję kosztem wzmacniania konkurencyjności firm i całej gospodarki.

Grecki kryzys wybuchł w momencie, kiedy relacja długu publicznego do PKB już sięgała 175%, czyli niemal trzykrotnie więcej niż obecne zadłużenie Polski szacowane na około 60% PKB. Po działaniach naprawczych światowych i unijnych instytucji finansowych poziom zadłużenia spadł do 141% PKB. Jednak to okazało się wciąż bardzo dużo, mimo wielu wyrzeczeń greckiego społeczeństwa – spadku wysokości wynagrodzeń, emerytur, rent i świadczeń społecznych oraz dużych cięć w zakresie inwestycji publicznych.

Po krótkim okresie relacja długu do PKB ponownie zaczęła rosnąć i swoje apogeum osiągnęła w roku 2021, kiedy skoczyła do 213% PKB. Od tego czasu ten wskaźnik systematycznie spada, a pod koniec 2025 roku wyniósł już „tylko” około 150% PKB, co jest wielkim sukcesem Grecji. To oczywiście wciąż bardzo dużo i wciąż garb zadłużenia odbija się na poziomie życia i sile nabywczej greckich firm i gospodarstw domowych. Czy Grecja jest w stanie ten dług udźwignąć? Sama miałaby trudności – pomaga EBC, skupując część tego długu.

Historię narastania długu publicznego w Grecji pokazuje poniższy wykres. Jest to jednak zadłużenie w relacji do PKB, nie widać skali nominalnego zadłużenia, a w okresie przed 2009 rokiem PKB Grecji wciąż przyrastał, więc nawet zwiększone wydatki na cele wojskowe czy na Igrzyska Olimpijskie zorganizowane na bogato nie pogarszały za bardzo tej relacji. Trzeba jednak pamiętać o tym, że Grecja na potęgę wydawała na zbrojenia czy na imprezę sportową, zbliżając się już do relacji długu 110% PKB, czyli praktycznie… nie mając przestrzeni do zadłużania.

To było możliwe tylko dlatego, że po wejściu do strefy euro w Grecji zapanowała euforia taniego długu. Wspólna waluta miała być takim zabezpieczeniem na rynkach finansowych, że nikt nie pomyślał o ryzyku niewypłacalności. W porównaniu ze słabą drachmą i obligacjach emitowanych w tej walucie euro wydawało się wspaniałym pomysłem na najtańszy możliwy i 100% bezpieczny dług. Grecy zapomnieli jednak, że rynki finansowe wyceniają rentowności długu oddzielnie dla każdego kraju, a wzrost rentowności dla Grecji od 2008 roku był bolesny.

Jak mocno w narastaniu tego długu zawiniły wydatki na zbrojenia? Część długu pochodziła na pewno z wydatków na cele wojskowe, które rosły w tym czasie, kiedy rósł dług. Grecy przez lata ładowali pieniądze we wzmocnienie swojej armii. Dlaczego robili to tak aktywnie? Winna jest głównie regionalna rywalizacja z Turcją, która zbudowała drugą po amerykańskiej armię w NATO. Mimo że oba kraje są w NATO i powinny współpracować, to mają sporo niezałatwionych zatargów. Czy ten dynamiczny program zbrojeniowy mógł przyczynić się do kryzysu?

Na pewno mógł to być jeden z ważnych powodów, dla których w latach 2009–2010 okazało się, że zadłużenie jest już tak wielkie, że w momencie wybuchu światowego kryzysu finansowego i pogorszenia warunków pożyczek na rynku długu obsługa obligacji i spłata zadłużenia przekracza możliwości greckiego państwa. W taki sposób, w ramach wielkiego kryzysu finansowego na świecie, rozpoczął się kryzys grecki. Aspekt wydatków na wojsko postanowili sprawdzić greccy ekonomiści w ramach opracowania Banku Grecji: „Wydatki na obronę i dług publiczny w Grecji„.

Autorzy pytają, jaki jest wpływ wydatków na zakup sprzętu obronnego na dług publiczny Grecji. To pytanie, które obecnie zadaje też wielu ekonomistów w Polsce, a pewnie również zadają je sobie zwykli Polacy, którzy chcieliby wiedzieć, w jaki sposób rosnące wydatki na zbrojenia wpłyną na stabilność finansową kraju. Ustalenia greckich ekonomistów wskazują, że „obciążenie takimi wydatkami maleje z czasem i staje się nieistotne w dłuższej perspektywie dzięki wydłużonym harmonogramom płatności„. Główną cechą takich zobowiązań jest ich rozciągnięcie w czasie i późniejsze wchłonięcie przez ogólny dług, ale też sztywność wydatków.

Wydatki na cele wojskowe ponoszone przez Grecję to były przez całe dekady głównie zakupy sprzętu i amunicji za granicą. W planowaniu zakupów główną rolę odgrywały potrzeby zgłaszane przez wojsko, a nie racjonalność ekonomiczna. Rząd musi się w takiej sytuacji zadłużać kraj niezależnie od ryzyka dla długu publicznego. A warunki zaciągania długu potrafią się drastycznie zmienić, tak jak to było w roku 2009. Jeśli kraj nie jest przygotowany na pogorszenie warunków zaciągania długu, może mieć poważne kłopoty.

CZYTAJ TEŻ TO:

Nadmierne wydatki Grecji na zbrojenia przy milczeniu Europy

Czy w takim razie, jeśli długoterminowo wpływ długu wojskowego zanika, a raczej roztapia się w długu publicznym, to można bagatelizować jego znaczenie? Nie, bo na bieżąco płacone są odsetki i konieczna jest obsługa długu. Niektórzy ekonomiści wskazują, że akurat tego typu wydatki potrafią być też podatne na niejasne decyzje zakupowe i korupcję, a to zwiększa skalę niepotrzebnie wydawanych pieniędzy. O tym aspekcie często informowały media europejskie na przełomie wieków, kiedy Grecja wydawała na wojsko najwięcej.

Wysoko postawieni greccy urzędnicy z resortu obrony byli skazywani za pranie brudnych pieniędzy i przyjmowanie łapówek na zakupy broni, szczególnie w latach 2000–2010. Skandale dotyczyły zamówień od niemieckich firm produkujących sprzęt wojskowy. Raporty Transparency International podkreślały nieprzezroczystość greckiego sektora obronnego, zwracały uwagę na słaby nadzór, ograniczony dostęp do informacji i kulturę tajemnicy, co zawsze sprzyja korupcji. Mimo reform prawa o zamówieniach publicznych kłopoty pozostały.

Korupcja to wciąż problem w Grecji, a szczególnie narażony na nią jest sektor zamówień publicznych. Duża część tego sektora to zamówienia dla wojska, a Grecja wciąż jest jednym z liderów wydatków na zbrojenia. Wydaje co roku około 4% PKB na ten cel, więc w połączeniu z potencjalnymi wadami w zamówieniach czy przepłaconymi kontraktami straty mogą być ogromne. Korupcja w sektorze publicznym kosztuje Grecję nawet do 14 miliardów euro rocznie – uważa Harry Papapanagos, profesor ekonomii i wiceprezes Transparency International Greece.

Prokuratorzy UE wciąż prowadzą sprawy przeciwko Grecji w różnych sferach zamówień publicznych i wydatków związanych ze środkami europejskimi. Grecja co prawda wdrożyła reformę przepisów w tym zakresie zgodną z zasadami UE, ale wciąż jest krajem wysokiego ryzyka korupcji, najwyższego w strefie euro. A korupcja w połączeniu z wielkimi wydatkami na wojsko to gotowy przepis na potencjalne problemy w finansach publicznych. Do tego można dodać pozostające na wysokim poziomie deficyty, inflację i rentowność długu.

Z opublikowanego w 2016 roku badania podsumowującego niemal na gorąco przyczyny niedawnego greckiego kryzysu – „Rola wydatków wojskowych i importu broni w kryzysie zadłużenia Grecji” – wynika, że jednak z wielu analizowanych możliwości to jednak wpływ wydatków na obronę był decydujący dla wzrostu greckiego długu w latach 1970–2011.

Właśnie nie zwykłe wydatki na konsumpcję publiczną (czyli popularny socjał) czy prywatną, tylko efekt wyścigu zbrojeń między Grecją a Turcją, na który dosyć biernie patrzyła Unia Europejska, mógł dobić Grecję. Okazało się, że wydatki na obronę i import sprzętu wojskowego miały coraz większy wpływ na grecki dług publiczny w krótkiej perspektywie, podczas gdy inwestycje pomogły zmniejszyć dług w krótkim, jak i długim okresie.

Wydatki wojskowe zaczęły narastać po okresie dyktatury wojskowej od 1974 roku i później coraz szybciej od 1981 roku. Równolegle rósł dług publiczny. Grecja zaaplikowała sobie rozbudowany sektor publiczny i przywileje związków zawodowych połączone z zamknięciem dostępu do wielu zawodów. Nieefektywny system pobierania podatków powodował, że państwo liczyło głównie na środki z UE i finansowanie długiem, który eksplodował i już w latach 90. XX wieku sięgnął 100% PKB wobec 20% w 1974 roku. Mimo wszystko Grecja weszła do strefy euro.

„Nie należy ignorować roli samej UE, która ewidentnie ponosi część winy za problemy Grecji” – uważają autorzy tego badania. Chociaż wydatki wojskowe ogółem, a w szczególności import broni, zostały drastycznie ograniczone w latach po kryzysie, nie nastąpił wzrost inwestycji. To wynik braku zaufania inwestorów zagranicznych do kraju zmagającego się z presją programów oszczędnościowych narzuconych przez UE, EBC i MFW, co wpędziło Grecję w stagnację, a nawet recesję, a przy okazji dało przewagę biurokracji nad gospodarką.

Diagnoza roli UE jest z tej perspektywy kluczowa: „Od 1981 roku, kiedy Grecja przystąpiła do UE, silne państwa członkowskie UE bez obaw obserwowały nadmierne wydatki Grecji na wojsko, ponieważ czerpały ogromne korzyści z eksportu broni. Dotyczy to w szczególności Niemiec i Francji, które nawet po wybuchu kryzysu zadłużenia odmówiły zerwania umów zbrojeniowych z Grecją”.

Autorzy uważają, że gdyby UE zagwarantowała Grecji bezpieczne granice z Turcją, Grecja nie wydawałaby nadmiernych kwot na zbrojenia, jej obciążenie militarne byłoby zbliżone do średniej unijnej, a kwoty przeznaczone na obronność mogłaby przeznaczyć na inne, bardziej sprzyjające wzrostowi sektory. Jednak dla greckich polityków priorytetem były wydatki wojskowe polegające głównie na imporcie gotowego sprzętu z UE zapisywanego w budżetach jako inwestycje, ale tak naprawdę niewspierające gospodarki, miejsc pracy ani dodatkowych dochodów.

To widać na grafice, która pokazuje, jak dynamicznie rósł przed kryzysem dług publiczny przy stopniowo coraz skromniejszym udziale inwestycji w gospodarce. Drakońskie programy narzucone przez instytucje międzynarodowe jako ratunek finansowy dla Grecji koncentrowały się na ograniczaniu corocznych deficytów budżetowych, ale nie zatrzymały narastania długu publicznego. Czerwona linia pokazująca udział inwestycji w PKB ulega natomiast załamaniu w wyniku tych programów pomocowych, co jeszcze mocniej uderza w grecką gospodarkę.

Czytaj też: Europa za słaba na Rosję? Bez Ameryki nie damy rady obronić się przed armią Putina? Niemcy i Francja są światowymi potęgami w produkcji broni. Skąd strach?

Czytaj też: Wyścig zbrojeń, wyścig do bezpieczeństwa. Czy kraje Unii Europejskiej poradziłyby sobie bez importu broni z Ameryki? A Polska?

Czy grozi nam podobny kryzys jak Grecji?

Czy Polsce grozi kryzys podobny jak ten, który załamał sytuację finansów publicznych w Grecji? To temat na potężny raport porównawczy. Ale na użytek tego artykułu można powiedzieć, że jesteśmy w zupełnie innej sytuacji gospodarczej niż Grecja i takiego kryzysu nie powinniśmy się obawiać, w każdym razie nie powinien on przyjść ze strony nadmiernych wydatków wojskowych. Polska gospodarka od wielu lat rozwija się dynamicznie, a przystąpienie do UE wykorzystaliśmy jako szanse na budowę potencjału produkcyjnego i eksportowego.

Rośnie nasz dług publiczny i według ostatnich wyliczeń Eurostatu sięga niemal 60% PKB w klasyfikacji unijnej. Klasyfikacja krajowa jest nieco niższa, ale nie uwzględnia długu poza budżetem państwa. Faktem jest, że zwłaszcza ostatnie lata były okresem poluzowania fiskalnego, które od czasu pandemii i ostatnich wysokich deficytów sięgających 6-7% PKB wywindowały nasz dług do astronomicznego poziomu 2 bilionów zł. Możemy się na razie pocieszać tym, że mamy wciąż wysoki wzrost gospodarczy, który niweluje część tego efektu zadłużeniowego.

Niepokojące może być to, że zajęliśmy miejsce Grecji wśród krajów europejskich o największym udziale wydatków na cele wojskowe. Z jednej strony chlubimy się tym, że jesteśmy europejskim liderem w NATO i konsekwentnie budujemy militarne bezpieczeństwo, ale z drugiej strony fundujemy sobie sztywne wydatki na dekady, które w większości, podobnie jak kiedyś w Grecji, są przeznaczone na import gotowych produktów, a nie na inwestycje w potencjał produkcyjny. Kraje takie jak Niemcy czy Francja nie oddadzą nam pola w produkcji uzbrojenia.

Dane NATO z 2023 roku pokazują Polskę na pierwszym miejscu w udziale wydatków wojskowych w PKB. Warto zauważyć, że na drugim miejscu są USA, ale zaraz potem na miejscu trzecim jest… Grecja. Mimo kryzysu zadłużeniowego i kłopotów z finansowaniem potrzeb społecznych nie zrezygnowała z aktualizacji programów zbrojeniowych. Ten udział w PKB nie sięga już co prawda 5–6% PKB, ale wciąż jest w skali UE bardzo wysoki.

Jeśli jednak spójrzmy na ostatnie dane NATO z 2025 roku, to okazuje się, że zasadniczo zmieniła się kolejność krajów na początku zestawienia. Polska pozostała na pozycji lidera i chyba ta pozycja nie jest zagrożona. Jednak w wyniku egzystencjalnego zagrożenia w naszym regionie ze strony agresywnej Rosji bardzo dynamicznie rosną wydatki zbrojeniowe naszych sąsiadów w UE. Dużo więcej wydają w relacji do PKB kraje bałtyckie i skandynawskie. Mimo wszystko Grecja jest i tak bardzo wysoko. Dla niej wciąż zagrożeniem pozostaje Turcja.

Jednak to, co wydaje się najważniejsze z punktu widzenia wpływu wydatków wojskowych na gospodarkę i na finanse publiczne, to inne zestawienie pokazujące, w jakim stopniu wydatki na zbrojenia są kierowane na opłacenie funkcjonowania samego wojska i żołnierzy, w jakim na import z zagranicy gotowego sprzętu i amunicji, a w jakim wspierają inwestycje w kraju i przyczyniają się do budowy potencjału produkcyjnego na miejscu. W dłuższym terminie inwestycje działają, stymulując na wzrost PKB, a jednocześnie pomagają w redukcji zadłużenia.

Statystyki NATO pokazują, że w krajach sojuszu relacja wydatków na obronność może być bardzo zróżnicowana. Polska w danych za 2025 rok wygląda pod względem efektywności wydatków całkiem optymistycznie. Okazuje się, że nasz kraj ma największy spośród krajów NATO udział wydatków na zakup głównego sprzętu, w tym na kategorię R&D, czyli Research and Development – Badania i Rozwój, na poziomie aż 54,4%, a tylko 26,7% wydajemy na wynagrodzenia. To oznacza, że staramy się wydawać sensownie na to, co będzie pracować w dłuższym okresie.

Na drugim biegunie jest Grecja, która ma odwrotną proporcję wydatków, bo aż 58,4% wydaje na opłacenie kadry i funkcjonowanie wojska, a tylko 35% na zakup głównego sprzętu i R&D. Tu widoczny jest jeden z powodów greckiego kryzysu – skoncentrowanie się na wydatkach wspierających bieżącą konsumpcję, które nie dały potem gospodarce szans rozwojowych. Wspólną cechą wydatków Polski i Grecji jest natomiast stosunkowo niewielki udział kategorii operacji wojskowych – to domena wielkich graczy, których siły wojskowe działają w skali globalnej.

Grecja i Polska to dwa zupełnie różne podejścia do gospodarki i inne miejsce w UE. Polsce nie grozi nadmierne uzwiązkowienie i nadmierne wydatki na płace w sferze publicznej, wydatki socjalne czy społeczne. Mimo ich wzrostu w ostatnim okresie poziom tych wydatków wciąż pozostaje na raczej niskim poziomie w porównaniu z innymi krajami UE. Nie żyjemy też z dnia na dzień z kroplówki unijnych pieniędzy. Fundusze unijne wykorzystujemy na inwestycje rozwojowe: budowę dróg, autostrad, modernizację kolei, infrastruktury miejskiej, sieci energetycznych itp.

Rozwijamy się w dobrym tempie, co roku zwiększając potencjał gospodarki średnio o solidne 3–4%. W Grecji już w latach 80. i 90. XX wieku wzrost gospodarczy był mizerny, a gospodarka przeszła w tryb obsługi turystów. Gdyby nie turystyka i środki unijne, Grecji trudno byłoby funkcjonować. Polska ma też wszelkie dane, żeby wydawać na zbrojenia sensownie, czyli wspierając rodzimy przemysł, mamy silne ośrodki przemysłowe i zakłady produkcyjne skoncentrowane na wytwarzaniu uzbrojenia, powinniśmy je rozwijać, żeby potem tez eksportować.

Polska jest dopiero na początku swojej drogi zwiększonych wydatków na zbrojenia. Plany na kolejne lata są ogromne, niektórzy ekonomiści przestrzegają przed tym, żeby nie przesadzić z pożyczaniem za granicą na wydatki wojskowe, a na pewno żeby nie dopuścić do marnotrawstwa i wydawania na sprzęt niepotrzebny czy niekompatybilny z dotychczas używanym. Zbyt dużo dostępnych pieniędzy może być dla wojska pokusą do roztrwonienia części środków. A dług pozostanie i obciąży nas wszystkich.

CZYTAJ WIĘCEJ O TYM:

coraz większy popyt na pieniądze

dronowy etf

CZYTAJ JAK ZBROI SIĘ ROSJA:

ZOBACZ JAK SIĘ PRZYGOTOWAĆ:

Zobacz też nasze wideofelietony dotyczące przygotowania portfela do wojny lub niestabilności, finansowania zbrojeń. Subskrybuj kanał „Subiektywnie o Finansach” na Youtubie!

——————————-

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTERY

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

——————————-

Źródło zdjęcia: Constantinos Kollias/Unsplash

Subscribe
Powiadom o
59 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
RAFAL
22 dni temu

Parcie pasozytów politycznych wszelkich opcji na zbrojenia jest zawsze duże . Najlepsze przewały są na organizowaniu igrzysk , wielkich budowach i zbrojeniach . Poza tym te pasożyty sami najwięcej mają do stracenia w razie wojny. Sowite pobory za nicnierobienie , ustawione pasożytnicze rodziny , Trzeba bronić swoich zawłaszczonych na krzywdzie ludzkiej pozycji . Mają przykłady z sanacji gdzie byli bardzo ważni , a później na emigracji byli nikim , często zwykłymi pomywaczami lub zostawało samobójstwo . Szlachta zawsze walczy przede wszystkim o swoje przywileje .

Admin
21 dni temu
Reply to  RAFAL

Akurat teraz zbrojenia są mimo wszystko potrzebne, ale pieniądze trzeba wydawać mądrze i niestety dopiero za jakiś czas się dowiemy czy tak było…

Aleks
19 dni temu
Reply to  RAFAL

Mniej wiecej mamy okolo 10% spoleczenstwa, ktore ze srodkow publicznych uwily sobie baaardzo bogate gniazdka niewspolmierne do wkladu wysilkowego i potrzeb panstwa, np. sedziowie TK, ktorzy od lat nie zbieraja sie w pelnym skladzie,a maja sowite wynagrodzenia … nie wspomne o Kryśce P. ktora ma 30 tys zl miesiecznie za jakze potrzebna sluzbe narodowi – czy jej wklad w ta sluzbe byl az taki, aby uzyskiwac 30 tys zł miesiecznie (a odprawy i zalegle urlopy to jakies 300 tys zl na „do widzenia”) ???

Admin
19 dni temu
Reply to  Aleks

No, Krystę to osobiście bym wysłał na front…

RAFAL
19 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Najpierw babsko trzeba by nauczyć minimum człowieczych manier i ogłady

DoctorAngelicus
21 dni temu

Podstawowa zasada w finansach. Jak za mało zarabiasz żeby opłacić rachunki, to nie bierzesz kredytu, bo nie będziesz z czego go spłacić. Jak ochrona zdrowia pada, a policjanci nie mają na mundury, to żaden safe nie pomoże długotrwale, bo dalej będziemy źle wydawać pieniądze. ale łatwiej wziąć pieniądze i zwalić problem spłacania go na inny rząd, niż uciąć programy socjalne i zrobić audyt wydawania pieniędzy na wojsko i szpitale.

Admin
21 dni temu

Dokładnie tak. Jeśli będziemy w stanie się ogarnąć jeśli chodzi o populizm, to żaden SAFE nam nie zaszkodzi. A jak nie będziemy potrafili, to brak SAFE by nam i tak nie pomógł 😉

DoctorAngelicus
21 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

jak ogarniemy populizm, to nie będziemy musieli w ogóle brać SAFE, skoro przestaniemy płacić ETSy, przyjmować imigrantów i wydawać więcej na socjal/bezpieczeństwo, przestaniemy wydawać dziesiątki miliardów na 800+ i zaczniemy sensownie inwestować. SAFE jest nam z definicji niepotrzebny

Admin
21 dni temu

Na ETS nie przestaniemy płacić, bo trzeba by wyjść z Unii Europejskiej, a wtedy koszt zadłużenia by nam wyskoczył do 7-8% rocznie.

Nowy
21 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Nie strasz, nie strasz bo się zesr…

kuba
20 dni temu
Reply to  Nowy

Akurat ma racje mietek.A ty jak widac dopiero wstales.

RAFAL
21 dni temu

Trzeba jeszcze opiłować pobory różnych politycznych synekur . Dziś byle dyrektor w urzędzie ma ok 10 tys / mc . W budzetówce pracuje już podobno ok 27 proc społeczeństwa . Niewiele się o tym mówi i jaki ma wpływ na zwiększanie długu .

Nowy
21 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Tak. Populizm tego nierządu nie żadna granic. Aż nóż w kieszeni się otwiera.

kuba
20 dni temu
Reply to  Nowy

a ty umiesz robic nozem mietek??Czy tylko piorkiem??

Adam
21 dni temu

Policja nie ma na mundury? Warszawie na każdym rogu wiszą plakaty o treści „Zostań Policjantem – dostaniesz 9 300 na rękę. Dodatkowo: trzynastą pensję, dopłatę do wypoczynku, pieniądze na doposażenie umundurowania, tzw. mundurówkę”.

Xxx
21 dni temu
Reply to  Adam

No i to jest problem, mało płacą za odpowiedzialną pracę.

RAFAL
21 dni temu
Reply to  Xxx

Ludzie nie lubią płacic za odpowiedzialną pracę. Lubią płacic za kopanie ,rzucanie i odbijanie piłki , tańce , śpiewy itp. Taki to śmieszny i zarazem tragiczny w zachowaniach gatunek.

Admin
21 dni temu
Reply to  RAFAL

Może płacą po prostu za rozrywkę, czyli entertainment 😉

kuba
20 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

slusznie jak sie bawic to do KONCA,

XYZ
19 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Pytanie czy to jest ok, że piłkarz dostaje pieniądze od państwa, boisko na którym ćwiczą przyszli piłarze wybudowało państwo, uczy się wychowania fizycznego w szkole itd. Może powinno być mniej „państwo za to wszystko zapłaci z podatków obywateli – w tym moich” a więcej „Jak Kowalski chce żeby ten czy inny piłkarz miał miliony to niech mu wyśle przelew”. Za dużo piłkarze dostają z publicznej kasy.

Admin
19 dni temu
Reply to  XYZ

Trudne pytanie. Wydaje mi się, że piłkarze nie powinni być sponsorowani przez podatników, ale jeśli to jest na poziomie szkół, popularyzacji sportu, ruchu – to na tym poziomie trzeba wspierać każdy sport, zwłaszcza ten popularny

Aleks
19 dni temu
Reply to  XYZ

gdyby nie „publiczne srodki” (glownie samorzadowe) i sponsoring publicznych spolek – to wiele klubow przestaloby funkcjonowac (i dzialaczy, trenerow, calej tej wesolej ekipy)

Łojviec
21 dni temu

„niż uciąć programy socjalne” Zgaduję, że łatwiej jest cwaniaczkom pójść pracować na miotle, w podrzędnym barze szybkiego jedzenia w Radomiu, za minimalną krajową, niż urodzić tyle dzieci żeby Polskie społeczeństwo stwierdziło, że nie ma problemu z demografią a więc nie ma potrzeby wynagradzania rodziców za ich ciężka pracę przy wychowaniu dzieci bo i tak każdy ma dzieci i wykonuje solidarnie tę ważną pracę. Przypominam, rodzic żeby dostać 800+ musi wydać te 800 zł i jeszcze dopłacić 700 zł netto z wlasnej kieszeni często zarabiane po stawce podatkowej 32%. Więc za kazde dziecko którego nie ma cwaniaczeo z baru szybkiego jedzenia,… Czytaj więcej »

Last edited 21 dni temu by Łojviec
Marcin
21 dni temu

Plan gauleitera jest taki, żeby zadłużyć nas tak, żebyśmy musieli godzić się na wszystko, a na końcu na „zjednoczenie” eu pod niemieckim berłem. A pożyteczni idioci z pis świetnie się wcześniej wpisali się w ten plan

Admin
21 dni temu
Reply to  Marcin

Nam do zadłużenia się „tak, żebyśmy musieli godzić się na wszystko” brakuje jeszcze dość dużo, więc to raczej spiskowa teoria 😉

Marcin
21 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

W tempie 300 mld deficytu rocznie to będzie kwestia dekady.

Admin
21 dni temu
Reply to  Marcin

Tak, w tym tempie to tylko kwestia dekady

kuba
20 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

jemu nie chodzi o piniadze ale o niemcy.Piniedzy z niemcami i bez nadal nie bedzie bo on ma lepsze pomysly..

Admin
20 dni temu
Reply to  kuba

Chyba nie wiem o co chodzi, ale czuć piniondz 😉

E.G
21 dni temu

Grecja nie ma prawdziwych wrogów , razem z Turcją jest bezpieczna w NATO, trudno nawet sobie wyobrazić ich konflikt a wcześniej cały kapitał roztrwoniła na cele konsumpcyjne . My , w przeciwieństwie do Grecji mamy za sąsiada aktywnego agresora który nie zawaha się ponownie nas podbić. Zresztą wcale się z tym nie kryje . Upadek ZSRR uważa za największą swoją katastrofę i chce cofnąć czas, dlatego bezpieczeństwo militarne ma bezwzględny priorytet , jest dużo ważniejsze niż bezpieczeństwo gospodarcze.

Admin
21 dni temu
Reply to  E.G

Tak, w naszym przypadku to jest chyba bardziej realne wyzwanie

Stef
21 dni temu
Reply to  E.G

Ciekawe bo Grecja sie zbroi wlasnie przeciwko Turcji. Po to kupowala okrety podwodne.

Admin
21 dni temu
Reply to  Stef

Zagrożenie ze strony Turcji chyba jednak nie jest tak duże, jak ze strony Rosji…

Stef
21 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Pytanke dla nas czy dla Grecji?

kuba
20 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Zagrozenie jest takie jak go sami odbieramy.To samo.

Piotr
21 dni temu

Dla mnie obecny plan wydatków wojskowych wydaje się słuszny, bo zbrojenie się trwa bardzo długo i trzeba to robić właśnie teraz, aby w ciągu kilku lat być przygotowanym na najgorsze i przede wszystkim, aby Rosja nie miała szans na zaatakowanie Polski czy sąsiadów z UE . Rosja zaatakowała Ukrainę bo sama jako kraj jest zacofana i oparta na surowcach które są wypierane przez nowoczesne technologie, więc dla nich był to ostatni dzwonek, aby zbudować się gospodarczo na kolejne dekady. Ranne zwierzę jest zawsze niebezpieczne i nieprzewidywalne, a tym bardziej że cały kraj jest nastawiony na produkcję wojenną i UE nie… Czytaj więcej »

Admin
21 dni temu
Reply to  Piotr

Tak, może Pan mieć rację. Nawet jeśli wydatki mamy przeskalowane, to z punktu widzenia obrony wizerunku państwa i co za tym idzie – „inwestowalności” Polski – to to może dawać duże korzyści.

Marcin
21 dni temu
Reply to  Piotr

Wyobraźcie sobie jak gospodarczo byśmy źle byli postrzegani, kiedy Rosja byłaby blisko naszych granic i nie mielibyśmy się czym bronić. Inwestycje, turystyka, giełda , wszystko by poleciało ostro w dół.

Serio? Proszę zerknij na mapę i sprawdź z kim sąsiadujmey na północy. Ostrzegam to będzie dla Ciebie szok.

Admin
21 dni temu
Reply to  Marcin

No, ten królewiecki ogryzek to już jest „oswojony”. Gorzej z Białorusią

Freak
21 dni temu

„Przed wydaniem ogromnych pieniędzy na obronę, trzeba stworzyć dla ludzi taki poziom życia, którego sami będą chcieli bronić” .
Ok możemy wydać nawet 1 bilon zł, ale trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie czy ludzie będą chcieli tego bronić? Powiem więcej wydatki na zbrojenia spowodują jeszcze większe braki w służbie zdrowia, usługach publicznych, emeryturach , podatkach i poziomie życia. Czy ludzie są gotowi zejść z aktualnego nie wysokiego poziomu? Czy ludzie są świadomi jak badziewnym państwem jest dziś Grecja?
Proste pytanie czy będą bronić takiego państwa? Chyba, że za te pieniądze planuje ktoś wydać na grupę Wagnera albo najemników z Nigerii

Admin
21 dni temu
Reply to  Freak

Może trzeba w tym roku latem pojechać na podróż studyjną do Grecji? 😉

Freak
21 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Ja byłem. Jeśli chodzi o urlop/ wczasy – fajnie, ciepło, zabytki plaża. Jeśli chodzi o życie tam to dramat. Samochody w Grecji są starsze jak na Ukrainie. Rumunia jest 20 lat PRZED Grecją. Grecja to dosłownie państwo w rozsypce. Natomiast jeśli chodzi o wczasy to polecam.

Admin
21 dni temu
Reply to  Freak

A to już parę ładnych lat po bankructwie… Dobrze jest czasem pojechać w takie miejsca – bardziej się docenia to, co jest u nas. Słyszałem, że Hiszpanie zaczynają do nas przyjeżdżać do pracy 😉

Freak
21 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Warto jechać. Jednak czy ludzie są świadomi, że kolejne długi mogą spowodować drugą Grecję u nas ? Bo wszystko fajnie jest kupować na kredo. Tylko to późnej trzeba spłacać i zamiast na szpitale czy usługi publiczne trzeba będzie wydać na obsługę długu. A to spowoduje drugą Grecję jak braknie kasy na rolowanie długu. Kolejno – wyścig zbrojeń może doprowadzić do tego co w ZSRR w latach 80 tych. Jest tylko parę różnic między nami a nimi – to jest mocarstwo atomowe, a druga my nie jesteśmy stacją benzynową, gazową i połową surowców mineralnych świata. Naprawdę wydany kasę na zbrojenia, a… Czytaj więcej »

Admin
21 dni temu
Reply to  Freak

Zawsze jest szansa, że my skonsumujemy, a spłacał będzie ktoś inny…

Rob
20 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

[CENZURA-red, brak kultury wypowiedzi]

E.G
21 dni temu
Reply to  Freak

Zgroza gdy się czyta rozważania Freaka dla którego pełna miska jest ważniejsza niż niepodległość. Jak wygląda życie pod rosyjskim „dobrobytem” niech pan zapyta dziadków . Tu jest tylko jeden wybór ,albo będziemy w Europie albo będziemy częścią totalitarnego rosyjskiego świata.

Freak
20 dni temu
Reply to  E.G

Dla Pana moje poglądy są zgrozą – ok. Teraz pytanie co zrobicie z takimi ludźmi jak ja?
– będziecie porywać ich na ulicy i wysyłać na front ( tak dzieje się na Ukrainie i w Rosji )
– będziecie strzelać do nich na granicach tak jak do tych na murze berlińskim
Takich ludzi nie będzie 1 tys w skali kraju tylko więcej. Niech Pan rozważy jakie będą skutki tych działań oraz jakie będą skutki odstąpienia od tych działań, wszystko ma swoje konsekwencje.

Admin
20 dni temu
Reply to  Freak

Proszę się tak nie dopytywać. Myślę, że zastosowane rozwiązania musiałyby być pewną… hmmm… niespodzianką, żeby mogły być skuteczne ;-)))

Freak
20 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Nie ma się co czarować czyli strzelanie do ludzi na granicy – tak jak robiono to w NRD ( dziś w Berlinie jest aleja ofiar ) a drugie rozwiązanie to ” ani kroku w tył” jak NKWD z ppszami i porywanie ludzi na ulicy jak obecne na Ukrainie i w Rosji. Proszę was tylko o jedno nie wybielajcie się po wojnie jacy to sprawiedliwi nie jesteście tylko miejcie odwagę przyznać, że x osób zabito przy próbie przekroczenia granicy a y osób siłą wywieziono na front. Chyba nie wymagam zbyt wiele skoro nawet Niemcy podają liczbę zamordowanych w obozach koncentracyjnych. Pamiętajcie… Czytaj więcej »

Admin
19 dni temu
Reply to  Freak

Dobrze, wszystko będziemy zapisywali. A teraz już może Pan zejść na ziemię 😉

Freak
19 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Ja cały czas jestem na ziemi i uważam, że wojny nie będzie i całe to wydawanie pieniędzy na wojsko jest dosłownie przepaleniem ich w piecu, lepiej wydać na służbę zdrowia. Jednak jeśli wojna będzie to nie oszukujmy się będzie to samo co na Ukrainie albo w Rosji. Mi w wojnie najbardziej szkoda zwykłych ludzi, którzy cierpią, głodują i są porywani na front. Co innego wojsko, grupa Wagnera czy najemnicy z Nigerii -oni mordują dla pieniędzy, ich nie ma co żałować jak któryś zdechnie to zostaje tylko odpad do utylizacji.

Admin
19 dni temu
Reply to  Freak

Rosja bierze na wojnę ludzi, którzy zgłaszają się dobrowolnie w zamian za bardzo wysokie wynagrodzenie kontraktowe. Myślę, że to jest też model, w którym Polska by działała, gdyby była taka potrzeba (w co nie wierzę).

Ppp
21 dni temu

Zapomnieliście o kilku szczegółach:
Raz, Grecja ma 10,4mln ludności, Polska 3,6 raza więcej. Zatem wartości np. długu inaczej się rozkładają.
Dwa, Grecja została zaatakowana przez spekulantów – początkowo to twierdzenie było traktowane jako fake, ale kilka lat później Goldman Sachs się do tego przyznał. Sam kryzys był zawiniony przez amerykańskie banki.
Trzy, Grecja wydawała pieniądze za granicą, my mamy je wydawać głównie u siebie – przyczynią się do wzrostu naszej gospodarki.
Pozdrawiam.

Admin
21 dni temu
Reply to  Ppp

Generalnie każdy kraj, który się chwieje jest atakowany. Nie ma powodu przypuszczać, że my byśmy nie byli.

Stef
21 dni temu
Reply to  Ppp

Keyzys to był zawiniony przez Grecki rząd co nakupowal instrumentow finansowych żeby ukryc dług i qejsc do strefy euro.

Aleks
19 dni temu
Reply to  Ppp

do tego w Grecji skumulowaly sie problemy gospodarki – Igrzyska Olimpijskie, do tego panstwo niewydolne fiskalnie (kto dostal paragon w Grecji na zakupach i w knajpach…?), kompletnie oderwanie od rzeczywistosci socjalne przywileje, slaby rozwoj kraju – zero przemyslu, tylko turystyka i uslugi z turystyka zwiazane…

TomR
18 dni temu

Kraje które są w Unii Europejskiej i tak nie mają prawnej możliwości prowadzenia wojny. Wojna wymaga tymczasowego wyłączenia dużej liczby prawodawstwa, np. dotyczącego praw człowieka przeciwnika, ochrony własności przeciwnika (raczej sie nią niszczy) itp. Oraz przejścia z zarządzania bardziej prawem w zarządzanie bardziej przez władzę wykonawczą sterującą działaniami bojowymi. Wolny i niepodległy kraj może to zrobić. W przypadku członka Unii Europejskiej nie jest to możliwe, ponieważ prawodawstwo europejskie, które go obowiązuje nie jest zarządzane przez niego, ale z zewnątrz – kraj nie ma nad nim władzy, nie może go przystosować do realiów wojny. Podobnie sądownictwo – sądy europejskie – jest… Czytaj więcej »

E.G
18 dni temu
Reply to  TomR

Co za bełkot.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu