17 lutego 2026

Spór o SAFE: wziąć 44 mld euro i spłacać przez dekady? A może lepiej pożyczyć samodzielnie? Co się opłaci? Co zrobi prezydent? Liczymy!

Spór o SAFE: wziąć 44 mld euro i spłacać przez dekady? A może lepiej pożyczyć samodzielnie? Co się opłaci? Co zrobi prezydent? Liczymy!

Politycy kłócą się o tanią, ale gigantyczną (44 mld euro) pożyczkę z unijnego funduszu SAFE. Czy powinniśmy ją brać (bo jest na niski procent), czy lepiej zostać z boku, bo to może być pułapka? Czy w ogóle nas stać na pożyczanie takich pieniędzy? I czy dałoby się je pożyczyć samodzielnie, na własny rachunek? Prezydent przed dużym dylematem. Oto chłodne spojrzenie na SAFE

Jesteśmy na progu ważnej decyzji dotyczącej portfeli naszych i naszych dzieci. Potrzebujemy dużych pieniędzy na rozbudowę możliwości obronnych. W 2026 roku na ten cel mamy wydać 200 mld zł (z 920 mld zł łącznych wydatków państwowego budżetu). Zmierzamy w kierunku 5% udziału wydatków na cele wojskowe w PKB. Byłoby to procentowo najwięcej spośród krajów NATO (często mają one kłopot z osiągnięciem poziomu 2% PKB na obronność).

Zobacz również:

Unia Europejska chce nam pomóc pożyczyć pieniądze. Polska ma być największym beneficjentem unijnego programu SAFE jako najbardziej wysunięta na wschód część sojuszu NATO. Na czym polega SAFE? Kraje Unii Europejskiej mają wspólnie pożyczyć wielkie pieniądze na globalnych rynkach na niski procent, by rozwinąć możliwości produkcyjne przemysłu obronnego tu na miejscu, w Europie. Dlatego za pożyczone pieniądze Polska raczej nie kupi sprzętu w USA.

Polsce może przypaść 44 mld euro z funduszu SAFE. I taką część wspólnego europejskiego długu będziemy spłacać. Na jakich warunkach? O tym za chwilę. Od razu ważne zastrzeżenie: nie jesteśmy w „Subiektywnie o Finansach” specami od wojskowości i od sprzętu wojskowego. Branie jakichkolwiek pożyczek ma sens tylko wtedy, gdy jesteśmy w stanie pieniądze mądrze wykorzystać. Przyjmuję odważne założenie, że ten warunek będzie spełniony. Jeśli nie będzie, trzeba wziąć tylko tyle pieniędzy, ile jesteśmy w stanie dobrze wykorzystać.

W tym tekście próbuję tylko ocenić na chłodno, czy SAFE to rzeczywiście najlepszy dostępny pomysł na pożyczenie pieniędzy, których potrzebujemy na zbrojenia. Bo przecież mamy już całkiem spory dług publiczny sięgający 2 bilionów złotych. W relacji do PKB (około 60%) wciąż dużo mniejszy niż Francja, której dług przekroczył 100% PKB, albo Włochy (jeszcze więcej). Czy SAFE oznacza wzrost długu Polski? Jak duży? Czy — żeby mieć większe pole manewru — powinniśmy rozważyć pożyczenie mniejszych pieniędzy na własną rękę, czyli odrzucić SAFE (jak mówi część polityków)?

DLACZEGO SIĘ ZBROIMY? CZYTAJ:

Po pierwsze: czy SAFE to wielki dług dla naszych dzieci?

Security Action for Europe, czyli Działanie na Rzecz Bezpieczeństwa w Europie zostało zatwierdzone w maju 2025 roku przez Komisję Europejską i unijne kraje jako wsparcie dla inwestycji w przemysł wojskowy i zwiększenie potencjału obronnego Europy w starciu z zagrożeniem rosyjskim. Jego wartość to 150 mld euro. Łatwo obliczyć, że to około 630 mld zł po obecnym kursie złotego (niewiele mniej niż cały roczny budżet Polski w poprzednich latach).

Cały budżet Unii Europejskiej na 2026 rok wynosi ok. 190 mld euro, więc SAFE stanowiłby równowartość niemal drugiego rocznego unijnego budżetu. To sporo, ale trzeba mieć świadomość, że pożyczki i wydatki rozłożone byłyby na wiele państw (realnie chce uczestniczyć w programie 19 krajów). Największym beneficjentem programu, ale też największym potencjalnie pożyczkobiorcą, bo program zakłada finansowanie tylko z pożyczek gwarantowanych przez Unię Europejską, byłaby Polska.

Nasz kraj będzie mógł zapożyczyć się na 184 mld zł, licząc po obecnym kursie euro. Dokładnie to 43 734 100 805 euro – taką właśnie kwotę podaje na swojej stronie internetowej Komisja Europejska. Byłby to limit, do którego polski rząd mógłby skorzystać z programu, czyli coś w rodzaju maksymalnego poziomu linii kredytowej. Na razie nie są jednak znane ani opublikowane warunki, na jakich mielibyśmy pożyczyć tę kwotę. To, co wiemy, wiemy z wypowiedzi przedstawicieli rządu.

Komisja Europejska na swojej stronie informuje, że warunki finansowe SAFE mają być przedmiotem oddzielnych ustaleń w późniejszym terminie. Brzmi to trochę dziwnie, biorąc pod uwagę, że musieliśmy się na udział w programie zgodzić już teraz (to trochę jak randka w ciemno), ale z drugiej strony sama zgoda na posiadanie linii kredytowej nie musi oznaczać jeszcze zgody na jej wykorzystanie. Możemy być w mechanizmie SAFE, ale pieniędzy nie wziąć (bo np. będziemy w stanie je zdobyć gdzieś taniej).

Zgodnie z harmonogramem kraje unijne powinny w pierwszym kwartale 2026 roku zaakceptować zasady swojego udziału w programie SAFE poprzez przyjęcie odpowiednich ustaw w parlamencie (bo to nie rządy będą wyrażały zgodę na dodatkowy dług, tylko całe społeczeństwa). Potem ma nastąpić proces negocjowania umów kredytowych i rozpoczęcie prefinansowania planów inwestycji zgłoszonych przez rządy. Polski rząd zgłosił 139 projektów, ale ich zawartość nie jest znana.

Prace nad ustawą o SAFE idą błyskawicznie w polskim parlamencie. Obecnie przegłosowana przez Sejm ustawa trafia do Senatu i jeszcze w lutym znajdzie się na biurku prezydenta. Jaka będzie decyzja prezydenta? Przedstawiciele Kancelarii Prezydenta zgłaszają szereg uwag do zapisów ustawy, szczególnie do planów przeznaczenia pieniędzy na konkretne zakupy broni.

Z punktu widzenia przyszłości naszych dzieci to nie jest projekt, który mógłby jej zagrozić. Niemal 44 mld euro to dużo, ale nasz obecny dług to 2 biliony złotych (czyli SAFE powiększyłby go o niecałe 10%). W latach 2024–2026 polski budżet zwiększy zadłużenie o niemal 600 mld zł, więc ponad dwukrotnie więcej niż SAFE dla Polski. A spłata pożyczek w ramach SAFE ma być rozłożona nawet nie na lata, lecz na dekady.

Oczywiście ważniejsze od wartości długu są odsetki, które trzeba rok w rok spłacać. W 2026 roku koszty obsługi całego polskiego długu szacowane są na 115 mld zł, czyli na niecałą połowę całej polskiej części SAFE. Czy unijny program jest zagrożeniem dla wypłacalności polskiego budżetu? Raczej nie. Odsetki, gdy już zaczniemy je spłacać, będą stanowiły np. 3% zadłużenia, czyli 5-6 mld zł rocznie. Rata kapitałowa, gdyby rozbić ją na 40 lat, wyjdzie mniej więcej drugie tyle. Mówimy więc o zwiększeniu obciążeń odsetkami o niecałe 5% w odniesieniu do obecnego stanu.

Po drugie: czy sami moglibyśmy pożyczyć euro taniej niż w ramach SAFE?

No dobrze, ale czy w tym SAFE będą rzeczywiście takie tanie pożyczki? To oczywiście zależy od tego, jak będzie się miało oprocentowanie pożyczek w SAFE i ile płacimy za polskie obligacje, czyli od ceny, po jakiej możemy zadłużać się sami, bez brania na siebie jakichś zobowiązań z tytułu uczestnictwa w unijnych programach.

Polska pożycza pieniądze mimo wszystko dość drogo, choć coraz taniej. Rentowność najpopularniejszych, benchmarkowych polskich 10-letnich obligacji skarbowych spadła ostatnio poniżej 5% (jeszcze rok temu wynosiła 6%). Stopniowy spadek rentowności polskich obligacji 10-letnich widać na wykresie platformy z notowaniami obligacji na światowych rynkach finansowych World Government Bonds:

Ta rentowność dotyczy jednak długu zaciąganego przez rząd w złotym. Polska emituje również część długu w euro. Rentowność 10-letnich polskich obligacji skarbowych w euro na początku 2026 roku wynosiła ok. 3,7–3,8%. Jest to poziom wyższy niż dla niemieckich obligacji skarbowych, bo tamte mają rentowność 2,5–3%. Niemcy są jednak najsolidniejszym europejskim dłużnikiem i tradycyjnie ich dług jest przez inwestorów wyceniany najlepiej w Europie.

Niemcy nie biorą udziału w programie SAFE, bo twierdzą, że mogą pożyczyć tyle, ile chcą na bardzo korzystnych warunkach, przypuszczalnie na korzystniejszych niż to będzie w przypadku pożyczek SAFE (choć oficjalnych danych brak). Z tego należy wnioskować, że oprocentowanie pożyczek w ramach SAFE będzie wyższe niż rentowność długu niemieckiego, a niższe niż polskiego długu w euro. Czyli powinno zmieścić się w graniach 3,1–3,6%. Mogłoby to być np. 3,5%, czyli w środku podawanego czasem przez polityków koalicyjnych przedziału 3–4%.

Polska może jednak zaciągać tańszy dług w euro. Na początku stycznia 2026 roku Ministerstwo Finansów informowało, że rozpoczęło finansowanie tegorocznych potrzeb pożyczkowych i wyemitowało 5- i 10-letnie benchmarkowe obligacje o wartości 3,25 mld euro, przy czym obligacje 5-letnie o wartości 2 mld euro uzyskały rentowność tylko 2,964%. Niska rentowność wynikała z bardzo dużego zainteresowania inwestorów, co wskazuje, że emisja mogłaby być jeszcze większa, bo ogólny popyt na aukcji wyniósł 12 mld euro.

Jeśli Polska może zaciągać tak tanio dług w euro, a inwestorzy walą drzwiami i oknami, żeby ten dług po tej cenie kupić, to czy pożyczki z SAFE w ogóle mogą nam się opłacić? Dług z SAFE może nie będzie tańszy niż ten, który sami sobie możemy zaciągać, ale ma inną wielką zaletę – ma mieć bardzo wydłużony termin spłaty, około 45 lat z długą, aż 10-letnią karencją spłaty rat kapitałowych. Taki dług zawsze jest droższy dla pożyczkobiorcy, bo w długim okresie rośnie ryzyko kredytowe, które jest wliczane w cenę.

Owszem, Polska wyemitowała obligacje w euro na 2,96%, ale na 5 lat, a nie na 45 lat. Pytanie, ile musielibyśmy zapłacić za obligacje emitowane na 45 lat. I czy w ogóle byliby chętni, by na tak długo nam pożyczyć. Oczywiście i tutaj jest kontrargument: skoro możemy dziś pożyczyć na 2,96%, to pożyczmy na tyle, a za 5 lat zrolujmy ten dług (czyli spłaćmy te obligacje kolejną emisją). Ale to z kolei bardzo ryzykowne, bo nie wiemy, jaka będzie za 5 lat inflacja, jaka będzie konkurencja o kapitał. Może się okazać, że trzeba będzie wówczas pożyczać pieniądze np. na 5%.

ZOBACZ NOWY ODCINEK „MAGAZYNU”:

Po trzecie: czy dług w euro to w ogóle dobry pomysł?

Zwiększenie skali długu w euro — czy to w ramach programu SAFE, czy samodzielnego pożyczania euro — byłoby odejściem od dotychczasowej praktyki polskich rządów, która mówi o pożyczaniu przez nasz kraj głównie w złotym. To minimalizuje ryzyko kursowe w przypadku gwałtownych zmian wartości naszej waluty. Ten trend widać na wykresie Ministerstwa Finansów z ostatniego raportu o zadłużeniu naszego kraju (dane za III kwartał 2025 roku). Udział zadłużenia w walutach obcych, głównie w euro, spada, pokazuje to linia żółta:

Trochę o tym w ostatnich dwóch latach zapomnieliśmy, ale wartość złotego do euro może się szybko zmieniać. Te wahania w ostatnich 25 latach dochodziły do 10–20% w krótkim czasie. Jeśli więc zaciągamy dług na kolejne 45 lat i to w tak dużej skali, to proporcjonalnie rośnie nasze ryzyko związane ze zmianami kursu. To jest dokładnie to samo ryzyko, którego ofiarą padli kilkanaście lat temu frankowicze. Zadłużyli się w obcej walucie i wartość ich długu (a tym samym wysokość rat) nagle wystrzeliła.

Im bardziej kraj zadłuża się w obcej walucie, tym bardziej musi być gotowy na skutki jakiegoś trzęsienia ziemi na świecie i potencjalne kłopoty ze spłatą odsetek. To dotyczy np. dolarowego długu Argentyny, o którym pisałem tu. To dotyczyło też tzw. długu Gierka w latach 70. XX wieku. Ten słynny dług, dotąd wspominany przez starsze pokolenie Polaków, był zaciągany w walutach zachodnich na stosunkowo dobrych warunkach, jednak po wybuchu kryzysów naftowych, które uderzyły w zachodnie gospodarki, gwałtownie wzrosła inflacja, a w następstwie tego – stopy procentowe.

Skok oprocentowania długu uniemożliwił nam jego spłatę. Polska stała się faktycznym bankrutem, a dług został nam częściowo darowany dopiero w latach 90. XX wieku. Nauczeni tym doświadczeniem nie przesadzamy dziś z długiem w walucie obcej. Na koniec III kwartału 2025 roku dług w złotych, tzw. dług krajowy, wyniósł więc 1416,7 mld zł, natomiast dług zagraniczny wyniósł „tylko” 405,7 mld zł. Mimo korzystnych warunków Ministerstwo Finansów nie zaciąga nowego długu w walutach obcych, roluje tylko stary dług. Udział długu zagranicznego w całym polskim długu wynosi 22,3%. To najniższy poziom zadłużenia w walutach obcych od 2001 roku.

Co się stanie w wyniku programu SAFE? Skokowo wzrośnie zadłużenie w euro. Do obecnego długu na poziomie niewiele ponad 400 mld zł dojdzie dług w wysokości 184 mld zł. Zamiast 22,3% udział długu zagranicznego w całym polskim długu skoczy do około 30%, a to już trochę zmienia zasady gry. Inna może być też wtedy ocena ryzyka naszej niewypłacalności ze strony rynków finansowych, a więc może się okazać, że Polska z wyższym długiem w obcej walucie będzie musiała płacić wyższe oprocentowanie za dług w złotych.

Największym ryzykiem w tak długim okresie spłaty długu, przy założeniu, że oprocentowanie tego długu byłoby stałe, jest zmiana kursu walutowego. To prawie niemożliwe, żeby bardzo korzystny dla złotego obecny kurs 4,20 za euro utrzymał się przez cały ten czas. Złoty jest dzisiaj bezprecedensowo mocny w skali relatywnej, o czym pisałem tu. Ogólnie nie jesteśmy w stanie przewidzieć, co może się wydarzyć za kilka, kilkanaście lat i czy złoty nie osłabnie.

Zmiany wartości naszej waluty, i to nawet o około 20%, zdarzały się całkiem niedawno, np. w roku 2009 czy w roku 2022. Przecież zaledwie 4 lata temu wartość złotego zbliżała się do 5 zł za euro. W takiej sytuacji wartość zaciągniętego długu z programu SAFE mogłaby skoczyć o kilka, kilkanaście mld zł w porównaniu z obecną wartością 184 mld zł. Zmiany wartości złotego na wykresie kursu złotego do euro Europejskiego Banku Centralnego:

Po czwarte: SAFE nie będzie wliczany do polskiego długu. To dobrze czy… źle?

Poza możliwością pożyczenia pieniędzy w euro na 45 lat (w ramach wspólnego długu Unii Europejskiej) i spłacania przez pierwsze lata tylko odsetek, pożyczki SAFE miałyby jeszcze jeden atut (poza opisanymi wyżej wadami, czyli „eurowością” i oprocentowaniem, które nie powali na kolana). Według ostatnich informacji Ministerstwa Finansów pożyczki z programu SAFE nie będą wliczane do naszego państwowego długu publicznego w rozumieniu polskiej ustawy o finansach publicznych.

To oznacza, że gdybyśmy chcieli sami pożyczyć te pieniądze, to zwiększylibyśmy nasze zadłużenie i moglibyśmy przez to płacić wyższe odsetki. Jeśli byłoby to samodzielne pożyczanie w euro, to dodatkowo doszłoby ryzyko nieprzewidywalności obciążeń (nie udałoby nam się pożyczyć euro na 45 lat, więc musielibyśmy pożyczać na krócej i ten dług stale rolować) oraz ryzyko kursowe (inwestorzy wliczyliby nam w oprocentowanie obligacji ryzyko wynikającego z większego długu w euro).

Jeśli długi z funduszu SAFE nie wchodzą do polskiego zadłużenia, to większość z tych problemów rozpływa się jak zły sen. „Zainstalowanie” dodatkowego finansowania zakupów broni w funduszu SAFE oznacza, że pieniądze z emitowanych przez Polskę obligacji będą mogły pójść na inne rzeczy (np. na inwestycje), zwiększając zdolność kredytową Polski, która jest nam teraz bardzo potrzebna ze względu np. na transformację energetyczną. 

Jak należy w takim razie traktować ten dług? Charakter tych pożyczek ma być taki jak finansowania unijnego. Czyli nie będzie to powiększenie długu, tak jak to się dzieje wtedy, gdy rząd emituje kolejne obligacje na rynku krajowym czy zagranicznym. Dodatkowo, zgodnie z ustawą o SAFE, jeśli wejdzie ona w życie, obsługą pożyczek w ramach tego programu zajmować się będzie nie Ministerstwo Finansów, tylko Bank Gospodarstwa Krajowego, znany jako operator pieniędzy w ramach funduszy celowych.

BGK był bardzo aktywny na polskim rynku finansowym w okresie pandemii, przez ten bank przechodziła duża część ogromnego wsparcia dla polskiej gospodarki m.in. w ramach Funduszu Przeciwdziałania Covid-19. Dzięki temu usytuowaniu pieniądze pożyczane przez BGK nie trafiały do polskiej definicji długu. Poprzedni rząd PiS uczynił z BGK w okresie pandemii i w kolejnych latach gigantyczny wehikuł finansowy, którego skala zobowiązań wyniosła 400 mld zł na koniec 2024 roku. W połowie 2025 roku aktywa BGK spadły do 350 mld zł.

Ten mechanizm wypychania części budżetu do BGK, gdzie pieniądze publiczne mogły być rozdysponowane w wyniku decyzji rządu, ale bez nadzoru parlamentu, był mocno krytykowany przez ówczesną opozycję, a obecną koalicję rządzącą. Celem Ministerstwa Finansów miała stać się konsolidacja fiskalna, czyli scalenie normalnego budżetu z parabudżetem w BGK. No i pojawia się pytanie: czy pomysł na „równoległy budżet” właśnie wraca w postaci usytuowania programu SAFE?

Trochę tak to może wyglądać, bo będą to jednak pieniądze publiczne, które zostaną wyłączone z ustawy budżetowej i kontroli posłów. Dodatkowo, mimo deklaracji Ministerstwa Finansów, że pożyczki z SAFE nie zostaną wliczone do długu według polskiej metodologii, wydaje się, że jednak inwestorzy na rynkach finansowych będą brali pod uwagę wzrost zadłużenia Polski. Tylko będzie to zadłużenie ukryte, będące częścią wspólnego długu unijnego i pozabudżetowe.

Polski dług publiczny w 2026 roku, według ustawy budżetowej, ma wynieść 53,8% PKB, jednak dług liczony według metodologii unijnej, to już poziom 66,2% na koniec 2026 roku. Dla międzynarodowych instytucji, dla Unii Europejskiej oraz dla zagranicznych inwestorów widoczny będzie jednak dług zgodny z definicją unijną. Tego nie da się ukryć pod korcem polskiej definicji. Co prawda oprocentowanie długu ma być gwarantowane przez Unię Europejską, ale już spłata zadłużenia będzie wyłączną sprawą każdego kraju oddzielnie.

Pocieszające jest to, że przez ostatnie lata mocno wzrosły polskie rezerwy dewizowe, więc w razie kłopotów ze spłatą zawsze mamy bank centralny, który obecnie – dane na koniec stycznia 2026 roku – dysponuje aktywami o wartości 246,8 mld euro, a w przeliczeniu na dolary amerykańskie 293,9 mld dolarów. Wartość polskiej części SAFE to zaledwie 18% posiadanych przez NBP rezerw dewizowych trzymanych głównie w dolarach i euro, ale też w złocie, którego wartość bardzo wzrosła w 2025 roku i rośnie nadal. Chyba jednak od tego SAFE nie zbankrutujemy.

ZOBACZ ZAPIS WEBINARU O PRZYSZŁOŚCI ZŁOTEGO:

Po piąte: czy te wydatki w ogóle „rozruszają” gospodarkę?

Politycy często posługują się słowami-wytrychami. W zestawie takich wytrychów jest np. sformułowanie, że wydatki na zbrojenia, jeśli trafią do polskich firm, „rozruszają” gospodarkę i przyczynią się do większego wzrostu PKB. Nikt nie kwestionuje potrzeby wydatków obronnych, oby tylko były przeznaczone, czy to w Polsce, czy za granicą, na konieczne dla nas i naprawdę niezawodne uzbrojenie, jednak z tym rozruszaniem gospodarki to zazwyczaj jest spora przesada.

Byłaby to prawda, gdybyśmy byli takim krajem jak USA, które przeznacza około 15% swojego budżetu na cele wojskowe, a w relacji do PKB około 3-3,5%, jednak jeśli chodzi o uzbrojenie, opiera się na swoim własnym know how, gigantycznych programach w zakresie badań i rozwoju, a potem wdraża innowacje w swoich własnych firmach zbrojeniowych i sprzedaje gotowy sprzęt i amunicje za ciężkie miliardy dolarów do innych krajów. Ekosystem innowacji i wdrożeń jest w USA tak złożony i wzajemnie powiązany, że faktycznie jest bardzo korzystny dla gospodarki.

Wystarczy wspomnieć, że największe innowacyjne technologie przełomu XX i XXI wieku obecnie używane na całym świecie, jak np. internet czy telefony komórkowe, wyszły pierwotnie z kręgu amerykańskich technologii wojskowych, zaadaptowanych do celów cywilnych, gdzie zrobiły oszałamiającą „karierę”. W świecie cywilnym te innowacje okazały się faktycznie kołem zamachowym gospodarki amerykańskiej i światowej na kilka dekad, począwszy od początku lat 90. XX wieku.

Jednak badania ekonomistów dowodzą, że tzw. mnożnik pokazujący wpływ wydatków na cele wojskowe na dynamikę wzrostu gospodarczego w odniesieniu do większości państw jest niewielki, o ile w ogóle można o takim pozytywnym wpływie mówić. Wszystko zależy od modelu ekonomicznego. W przypadku USA model się sprawdza. W przypadku Polski, która będzie raczej kupować uzbrojenie za granicą, wpływ będzie dużo skromniejszy. Co prawda rząd deklaruje, że nawet 80% środków zostanie wydanych w kraju, ale beneficjentami mogą być też firmy zagraniczne zarejestrowane w Polsce.

Badania wykazują, że każda złotówka czy każdy dolar wydany na obronność może wygenerować jakiś pozytywny impuls dla PKB. Np. dla krajów NATO mnożnik może wahać się w granicach 0,6-1,6. Oznacza to, że 1 dolar wydany na uzbrojenie w danym kraju może zwiększyć jego PKB o około 0,6-1,6 dolarów w ciągu 1-3 lat po zainwestowaniu. Polska już teraz wydaje na cele wojskowe rekordowe kwoty, w granicach 4,7-4,8% PKB, co powinno dać w naszym modelu mnożnik na poziomie około 0,9.

Najwyższe mnożniki mają zazwyczaj wydatki na pracowników przemysłu zbrojeniowego, bo dzięki rosnącym wydatkom w tej kategorii, rośnie poziom konsumpcji. Mniejszy wpływ mają wydatki na sam sprzęt, zwłaszcza gdy jest on importowany lub produkowany co prawda w kraju, ale w zagranicznych fabrykach, gdzie wartość dodana będzie trafiać i tak do właścicieli w innych krajach. Najwyższy mnożnik w długim okresie mogą mieć wydatki na badania i rozwój, bo one mogą podnieść produktywność w całej gospodarce, jednak w Polsce ta kategoria będzie prawdopodobnie znacznie mniejsza.

W długim okresie wysokie wydatki na zbrojenia, mimo że krótkoterminowo wydają się korzystne, mogą nadmiernie obciążać gospodarkę. To dlatego np. przez kilka powojennych dekad w XX wieku, kiedy kraje zachodniej Europy dynamicznie się rozwijały, mówiono o rencie bezpieczeństwa, z jakiej korzystały te państwa przez długie lata.

Zachód Europy, bezpieczny pod amerykańskim parasolem, oszczędzał na wydatkach na zbrojenia i żołnierzy, w zamian za to finansował inwestycje w produkcję dóbr konsumpcyjnych i w budowanie państwa opiekuńczego, szczodrze finansując wydatki socjalne i społeczne. To słynny dylemat: produkować armaty czy masło. O tym m.in. rozmawialiśmy z prof. Joanną Tyrowicz w podcaście „Subiektywnie o Finansach”:

Oby tylko nie wydawać za szybko i zbyt pochopnie!

Doświadczenia programów, w których nagle pojawia się fura pieniędzy do wydania, i to do szybkiego wydania, bo terminy gonią, są niepokojące. Tak było w 2025 roku z częścią podobnego do SAFE unijnego programu KPO. Polska była spóźniona, pieniądze trzeba było wydać szybko, mimo że to również była głównie pożyczka, wydano więc na jachty i ekspresy do kawy. Oczywiście nie wszystko poszło na te zbytki, ale jednak pieniądze publiczne zostały wydane w jakiejś (niewielkiej, ale zawsze) części bez większego sensu. A wszyscy będziemy je spłacać.

Oby teraz nie było podobnie. Kwota jest duża, a oczekiwania unijne będą zapewne szły w kierunku jak najszybszego wydania pieniędzy. Ja bym jednak wolał, żeby – zwłaszcza w tak ważnej dziedzinie jak nasze bezpieczeństwo – wydać nawet mniej niż wynosi limit z tego programu, a sensownie. W razie czego zawsze możemy dopożyczyć pieniądze na rynkach finansowych. Na razie mamy tu dosyć dobrą opinię, a oprocentowanie naszego długu spada. Ważne jest bezpieczeństwo na wypadek wojny. Ale ważne jest też bezpieczeństwo finansowe.

Bezpieczeństwo na wypadek wojny w przypadku Polski, to nie tyle dbanie o perspektywiczne rozwijanie europejskiego przemysłu zbrojeniowego, a głównie taki charakter ma program SAFE, ile jak najszybsze zabezpieczenie naszych najważniejszych potrzeb w zakresie sprzętu wojskowego i amunicji. Co będzie, jeśli konieczność wydania wielkich pieniędzy wywinduje ceny uzbrojenia europejskiego? Kupimy sprzęt droższy, niekoniecznie lepszy, tylko dlatego, że jest za pieniądze z programu SAFE?

Dla Polski byłoby lepiej na razie kupować tam, gdzie ktoś szybko wyprodukuje i dostarczy dobry i już gotowy sprzęt. Na razie przemysł europejski będzie się do produkcji wielu kategorii uzbrojenia dopiero przygotowywał. Lepiej więc chyba, żebyśmy pozostawili sobie otwarte drzwi pod względem finansowym i mieli wolny wybór w podejmowaniu decyzji o naszym zakupach. Chyba że dzięki temu programowi moglibyśmy sami stać się znaczącym producentem uzbrojenia i zyskać większe możliwości obrony, a nawet sprzedaży innym krajom. Wtedy zwiększyłby się nasz mnożnik wzrostu PKB.

Trochę dziwne w tym programie jest to, że niemal w jednej trzeciej wisi on na Polsce. Inne kraje uczestniczą w nim w niewielkich kwotach, a wiele krajów, w tym dużych i położonych blisko Rosji, w ogóle nie bierze w nim udziału. Być może wynika to z tego, że mogą one pożyczać taniej pieniądze na rynkach finansowych, jak Niemcy. To nie manna z nieba, tylko pieniądze, które spłacą do końca dopiero nasze dzieci, a dla niektórych – może dopiero ich wnuki.

Fundusz SAFE ma zalety – pozwoli pożyczyć euro tanio, a przede wszystkim na bardzo długo i z karencją. Ale pożyczanie w euro to jednak pożyczanie i to bardziej ryzykowne, niż w złotych. Więc być może nie ma co zachwycać się możliwością wykorzystania 44 mld euro. Owszem, do programu warto się „zapisać” (podpisem prezydenta), ale pieniądze brać ostrożnie i tylko tyle, ile mądrze i na dobrych warunkach jesteśmy w stanie wykorzystać. I nie zamykać sobie drogi do innych sposobów finansowania zakupów i produkcji broni. 

CZYTAJ WIĘCEJ:

Źródło zdjęcia: rc.xyz NFT gallery/Unsplash

Subscribe
Powiadom o
69 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Rob
2 miesięcy temu

Fajna analiza. Moim zdaniem punkt piąty jest krytyczny i powinien zdecydować finalnie. Bezpieczeństwo to trochę inny typ inwestycji, ale to nie oznacza że nie warto tego zrobić z głową. Na pewno są wydatki na tu i teraz i trzeba je wydać u kogoś innego. Niemniej jednak technologia tak idzie naprzód, że za kilka lat te dzisiejsze zakupy mogą mieć osłabioną wartość bojową. Zatem więcej środków powinno trafić na B&R w Polsce na budowę potencjału nowej broni w kraju bądź budowy strategicznych komponentów dla projektów ponadnarodowych u nas. Przy takich wydatkach stopa zwrotu dla gospodarki będzie tak wysoka, ze różnice w… Czytaj więcej »

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Rob

Tak, zdecydowanie trafne uzupełnienie

Łukasz
2 miesięcy temu
Reply to  Rob

Pytanie na ile w kontekście dozbrojenia się możemy patrzeć w perspektywie dłuższej niż 2-3 letniej, bo przecież my po prostu musimy być jakkolwiek gotowi na konflikt zbrojny za te 2 lata, patrząc na różnego rodzaju analizy. To nasza polisa bezpieczeństwa – pieniądz trochę w błoto, ale tylko jeśli zdarzenie nie zaistnieje. I wolimy zasadniczo by nie zaistniało.

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Łukasz

Być może powinniśmy mieć dwa budżety zbrojeniowe – ten na cito i ten z perspektywą

Leonid
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Gdyby zrezygnować ze świadczenia 800+ które ma zabezpieczyć dzieci finansowo, może konwersję na 800+ ktore ma zabezpieczyć że rodzice i dzieci będą w ogóle żyły? Gdybym twardą kampanię społeczną zrobić i rzeczywiscie te 50 mld pln co roku skutecznie przekierować na zbrojenie opór społeczny byłby niewielki.

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Leonid

Nie wiem czy taki sposób myślenia by zyskał popularność 🙂

Jacek
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

62 mld w tym roku, żeby jeszcze jakieś kryterium dochodowe było + ew. dla rodzin wielodzietnych
A poza tym, co dalej, program nje dziala, więcej dzieci się nie rodzi. Może gdyby ta pomoc była celowa: żłobek, przedszkole, darmowy posiłek w szkole, dodatkowe lekcje, ferie w Polsce, dopłata do kredytu po urodzeniu dziecka, pewnie sposobów bezgotówkowych moze byc więcej.

A znam wiele rodzin bardzo dobrze sytuowanych, w których te 800 czy 1600 miesięcznie to dodatek czasem kilku lub mniej procentowy do dochodów.

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Jacek

Pełna zgoda. Ja nawet nie zauważam tych pieniędzy, a jednocześnie moja mama ma tak niską emeryturę, że na nic jej nie starcza

RafałX
2 miesięcy temu

A to nie jest tak, że z SAFE możemy kupować broń tylko w ramach UE?

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  RafałX

Większość musi być kupowana od polskich firm, a całość na terenie Unii Europejskiej

Michał
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Pytanie tylko jak rozróżnić Polska fabrykę od montowni zachodnioeuropejskiego koncernu

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Michał

A jest sens rozróżniać? Jeśli montowania jest w Polsce, to lepiej, niż by nie była w Polsce. Chyba, że potrafimy zrobić swoją fabrykę

RafałX
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Jak od polskich firm to ok, ale po co nam z terenu EU? My największe zakupy robimy w USA i Korei, chyba nie ma sensu rozdrabniać się na kolejne kraje

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  RafałX

Kupowanie za Oceanem może oznaczać problemy logistyczne. Więc dywersyfikacja (ale mądra) jest raczej konieczna. Ale zgoda – powinniśmy wziąć tylko tyle, ile jesteśmy w stanie użyć w Polsce

Paweł
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Nie wiem czy Panowie pamiętacie ale w dniu kiedy Zełenski został wyrzucony z Białego Domu był to drugi cios dla Ukrainy. Pierwszym było wstrzymanie dostaw kodów sterujących do rakiet Himars. (A takie były ładne, amerykanskie). Żeby mieć prezydenta Ukrainy na smyczy. A co będzie jak polskie uzbrojenie produkcji amerykańskiej zostanie wyłączone podczas godziny próby bo pomarańczowy dostanie worek złota od putlera? Tutaj jest sens europeizacji uzbrojenia

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Paweł

Bardzo ważny punkt w dyskusji. Uzależnianie się od jednego dostawcy zawsze jest niebezpieczne, a jak jeszcze w grę wchodzi polityka, to już w ogóle

Radomir
2 miesięcy temu

Ja tu widzę bardzo chytry plan rządzących.
Teraz nabieramy 40 mld EUR i za kilkanaście lat do TSUE ze nam ten kredyt wciskano, że nie było innej opcji i że nie dostatecznie nas poinformowano o ryzyku. To TSUE unieważnia, odsetki out i jesteśmy na plusie! Raz przeszło to czemu teraz miało by nie przejść.

Sprytne te nasze orły.

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Radomir

Obawiam się, że tu może nie zadziałać dyrektywa 93/13 😉

Michał
2 miesięcy temu

Pierwsza wątpliwość jaka się ciśnie na usta to dlaczego skoro to taki świetny program to inne Państwa Europy Zachodniej z niego zrezygnowały. Czy my jako państwo przyfrontowe mamy pełnić funkcję zderzaka?

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Michał

Mają mniejsze potrzeby. Trudno wymagać od Hiszpana, żeby się zbroił przeciwko ruskim

MajkeloS
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Ale z drugiej i UE i NATO powinno być jak muszkieterowie tu jeden za wszystkich wszyscy za jednego. Dlaczego my mamy wydawać najwięcej na armię bo mamy Sowietów przy granicy? Powinno być solidarnie. A jeżeli mamy liczyć tylko na siebie to sobie kupmy za swoje

Leonid
2 miesięcy temu
Reply to  MajkeloS

Właśnie o to chodzi, Ukraina dostawała dużo uzbrojenia, a jak do mas wjadą i okaże się że uzbrojenka mało, to co? Hiszpanie powiedzą że nie mają? 🙂

ehhhhh
2 miesięcy temu
Reply to  Leonid

Podobnie to działa z nielegalnymi migrantami. Hiszpanie nie są w stanie zabezpieczyć swojej granicy, więc problem migrantów rozlewa się po całej UE. Ale przecież nie mają granicy z Sowietami, więc czego mają się bać. Ale wystarczy przyłożyć ucho i posłuchać co lokalnie mówią ich politycy, by wiedzieć, że im zależy na głosach wyborców, nowych wyborców, więc dlaczego mają bronić aktualnych, zwłaszcza tych co oskarżają o faszyzowanie?

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  ehhhhh

Myślę, że to raczej bzdury, a nawet gdyby… z migranta nie zrobi się wyborcy w rok-dwa.

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Jak zobaczę w Hiszpanii partię o nazwie „Africa Corps” to zmienię zdanie 😉

TomR
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Rosja produkuje teraz pociski średniego zasięgu IRBM – kilka tysięcy kilometrów. Madryt jest w odległości około 3 tysiące kilometrów od Kailiningradu – akurat na atak takim Oresznikiem. Dawniej ta kategoria pocisków była zaniedbana, albo był krótki zarsięg albo od razu międzykontynentalne. Druga rzecz – Hiszpania ma duże wybrzeża, a do ataków na wybrzeża Rosja robi dedykowaną broń – atomowy (w tym napędzany atomowo i z głowicą atomową) dron Posejdon.

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  TomR

Tylko że Rosja nie zaatakuje Hiszpanii, bo jedyny skutek, jaki by osiągnęła, to zrównanie z ziemią własnego terytorium. Nie widzę argumentów, żeby Hiszpanie się mieli zbroić przeciw Rosji. Oni się zbroją przeciwko imigrantom z Afryki.

tryt
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Zbroją? W prezerwatywy za przeproszeniem…

ehhhhh
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Macieju, oni nawet nie pozorują tych „zbrojeń” przeciwko migrantom. Ba, oni właśnie legalizują ich pobyt, chcą im nadawać obywatelstwo, niektórzy nawet mówią o podmianie społeczeństwa. Im zależy na głosach wyborców, ale tych „nowych”. Nie mają potrzeby zbroić się w obronie dotychczasowych. Ale Hiszpanie często w ostatnich wiekach nie mieli szczęścia do rządzących.

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  ehhhhh

O „podmianie społeczeństwa” to mówi tam jedna pani z partii komunistycznej, nie traktowałbym tego jako benchmarku 😉

Leonid
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

A to nie ma lewara by na nich wpłynąć? Patrzcie państwo jakoś na nas zawsze mają haka i wszystko przyklepujemy z pocalowaniem w rękę

Pawel
2 miesięcy temu
Reply to  Leonid

Rozejrzyj się dookoła. Nie leżymy na zachodzie. Jesteśmy tu gdzie jesteśmy. Jeśli nie będziemy dobrze uzbrojeni, to nikt nam nie pomoże, bo nie będzie czego bronić.

Tomasz
2 miesięcy temu
Reply to  Pawel

Dokładnie tak samo jak Ukraina w 2022.
Jakby sobie nie pomogli w pierwszych tygodniach to juz byliby „szczesliwymi” obywatelami rosji.
A.my bysmy juz musieli kopać umocnienia na całej granicy od Pomorza do Bieszczad

Last edited 2 miesięcy temu by Tomasz
Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Tomasz

Dokładnie

Tom
2 miesięcy temu
Reply to  Michał

Tak, jesteśmy państwem przyfrontowym i w razie wojny będziemy zderzakiem.

Aleks
2 miesięcy temu

Nikt nie zadaje pytania,czy to co pożyczymy wydamy w miare rozsądnie,a nie na byle co.
Np.czy Huta Stalowa Wola jest w stanie wyprodukować wiecej niz produkuje obecnie…Stal -> nie mamy,koks -> nie mamy, fachowców -> mamy coraz mniej…

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Aleks

Dobre pytanie

Raf
2 miesięcy temu
Reply to  Aleks

koks mamy bot o JSW

Mike
2 miesięcy temu

Nie mam nic przeciwko by modernizować nasze siły zbrojne pod warunkiem że będzie to transparentne.

To samo dotyczy innych spraw, np. podniesienie nakładów na służbę zdrowia.

Dariusz
2 miesięcy temu

Przecież zaledwie 4 lata temu wartość złotego zbliżała się do 5 euro.

A nie odwrotnie?

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Dariusz

No, możliwe, że odwrotnie…

Ewa
2 miesięcy temu

Część pieniędzy się rozejdzie, nie wiadomo gdzie; tak jak zwykle.
Królik i znajomi królika się obłowią. Następne pokolenia wnuków będą żyły jak pąk w maśle.
U nas w Polsce zawsze było podejście, że jak coś dają, to brać ( tu co prawda są odsetki, ale jakie niskie!), a potem pieniądze były marnowane.
Niby są odpowiednie organy państwa, które mają wszystkiego pilnować, ale…
Ciekawe, czy ktoś z Państwa wziąłby kredyt nie wiedząc na jaki procent?

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Ewa

Jak szybko trzeba wydać to pewnie będzie kupowanie na chybcika, czyli za drogo. Pytanie czy lepiej kupować za drogo czy nie kupować w ogóle…

Niepewny
2 miesięcy temu

Skąd wziąć mądrych do wydawania.Wszelkiej maści eksperci(lobbyści,emerytowani wojskowi)już zacierają ręce i otwierają nowe rachunki w bankach na duży przypływ gotówki.

Leonid
2 miesięcy temu

Betonoza napisze, że jestem trollem, ale podzielę się przemyśleniami. Nie dostałem do rąk „SAFE” do przeczytania, więc opierać się można wyłącznie na ścieku medialnym. Natomiast kluczowe z perspektywy bezpieczeństwa Polski jest budowa nowych fabryk amunicji i broni, a nie kupowanie na kredyt z różnych źródeł czy to wewnętrznych, czy zewnętrznych. Złośliwie można stwierdzić, że większość sprzętu będziemy kupować z Niemiec lub Francji, żeby ratować ich gospodarki, które są na granicy recesji. W końcu motoryzacja u nich już wywiesiła białą flagę i czeka na Mercosur by trochę odbić. Z drugiej strony, lepiej mieć sprzęt niezależnie z jakiego źródła „na już” choć… Czytaj więcej »

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Leonid

Dzięki za logiczny wywód!

Jerzy D.
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Ja tutaj logiki dużej nie widzę. Powtarzam słowa Patryka Jaki : „Jeśli w proponowanym kredycie jest jakikolwiek WARUNEK, to należy propozycję wzięcia kredytu stanowczo odrzucić, ponieważ jest to zły kredyt, mający na celu tylko wzbogacić kredytodawcę, a nie kredytobiorcę”. Z SAFE to jest tak, że mamy tutaj do czynienia z kilkoma niezwykle ważnymi kryteriami, o których była mowa wyżej. Ale cel pożyczkodawcy dość łatwo rozpoznać i tutaj wcale nie trzeba być Laureatem Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii, że by to dostrzec. Nasi specjaliści od zbrojenia taki mają cel: kupować najważniejsze elementy podstawowego uzbrojenia (czołgi, armaty + najlepsze myśliwce) w krajach,… Czytaj więcej »

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Jerzy D.

Nie odrzucając Pańskich argumentów – choć wydaje mi się, że musimy właśnie grać na kilku fortepianach, czyli zamawiać sprzęt nie tylko z USA i Korei – wydaje mi się, że sam fakt otwarcia linii pożyczkowej nie jest niczym złym. Inna sprawa, że wcale nie musimy tych pieniędzy wykorzystywać. Jak będzie potrzeba, to się pociągnie kilka miliardów na budowę fabryki broni w Polsce. A jak nie, to nie ma musu. Ja w każdym razie tak rozumiem naszą sytuację.
Pozdrowienia!

Jerzy D.
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Jan Pana bardzo cenię, bo jest Pan świetnym fachowcem od ekonomii. A przede wszystkim jako autora znakomitych książek, bardzo praktycznych i potrzebnych każdemu. Ale tutaj pozwolę sobie nie zgodzić się z Panem: ” Inna sprawa, że wcale nie musimy tych pieniędzy wykorzystywać” „…..nie ma musu”. Z tego co wiem, jest dokładnie odwrotnie – otóż, musimy te pieniądze wykorzystać. I to na zakup broni koniecznie z Unii Europejskiej. Z któregoś z państw unijnych – z Niemiec, a może częściowo z Francji. Tak, jak wcześniej pisałem – jest to pożyczka warunkowa. Np. Pan z banku zwraca się do Pana tymi słowy: ”… Czytaj więcej »

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Jerzy D.

Panie Jurku, ale przecież to nielogiczne. 1. Przecież nikt nam tych pieniędzy do gardła nie wepchnie. Żeby je użyć musimy podpisać kontrakty. Podpiszemy je jak będziemy chcieli. Jak nie podpiszemy, to pieniądze nie będą uruchomione. Jak nie będą uruchomione, to nie będziemy płacić za nie odsetek, ani rat kapitałowych. Przecież Ursula von der Leyen nie będzie zrzucać euro z helikoptera. Jak Pan sobie wyobraża sytuację, w której musimy spłacać pieniądze, których nie wzięliśmy? Być może rzeczywiście nie doczytałem, więc może Pan mi pomoże zrozumieć… 2. „Na zakup broni koniecznie z Unii Europejskiej. Z któregoś z państw unijnych – z Niemiec,… Czytaj więcej »

Tomasz
2 miesięcy temu
Reply to  Leonid

Predzej z Francji bo niemcy to byli potęga zbrojeniowa ale przed 1939 😀 a nie teraz.
Podobno robią dobr czołgi ale w ich tempie to sobie inmch nie naprodukuja w ciągu paterę lat a co dopiero na eksport..

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Tomasz

To prawda, Niemcy mają Rheinmetall i Leopardy, ale poza tym produkują głównie słynne hełmy 😉

Pawel
2 miesięcy temu

Chyba tylko przez pomylke pominiety zostal watek „uznaniowosci” w uwalnianiu SAFE. Wyobrazcie sobie budowe domu a bank przy wyplacie trzeciej raty mowi: a nie spelniacie praworzadnosci… juz nie pytam co to jest bo sami wiecie ze nie o praworzadnosc chodzi a o bat jak dane panstwo zle wybierze rzad.

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Pawel

Tak, to jest wada SAFE, aczkolwiek trzeba też powiedzieć, że jak zablokują część pieniędzy to tej części nie będziemy spłacali, ani nie będą od niej pobierane odsetki, więc to trochę inaczej jak w sytuacji, gdy nam blokują środki z budżetu Unii Europejskiej

Pawel
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Marne to pocieszenie bo jednak za bron trzeba bedzie zaplacic a kontrakt juz dawno bedzie podpisany. Wtedy albo kary albo szybka pozyczka (a szybka kasa nie jest tania). Wtedy ten teoretyczny koszt 3.5% wyleci jak chwlowka.

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Pawel

Tak, to jest ryzyko, aczkolwiek myślę, że przy podpisaniu kontraktu finansowanie musi być zagwarantowane, więc w przypadku jego cofnięcia być może kontrakt też byłby unieważniony

ehhhhh
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

zawsze pozostaje rezerwa NBP o której tutaj wspomniano, czy zdolność samego budżetu państwa czy BGK do otwarcia nowej linii kredytowej na krótszy czas.

Jest inny dodatni minus SAFE – jeżeli weźmiemy tą pożyczkę – to będzie dodatkowe 40mld euro argumentów dla elit europejskich by do polexitu przez kolejne 4 dekady na pewno nie doszło.

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  ehhhhh

W ostateczności można zastawić złoto NBP 🙂

Włodek
2 miesięcy temu

Po drugiej wojnie światowej Brytyjczycy ostatnią ratę za „pomoc” z USA zapłacili w grudniu 2006r. Długo spłacali i jednocześnie rozwijali się. Niczego ile dostali za darmo. Ale żeby spłacić trzeba być wolnym państwem. Wolność nie ma ceny .Nie będziemy musieli spłacać jeżeli staniemy się republiką rosyjską. Mam gdzieś skąd będzie broń dla Polski byle była. Ta pseudo narracja że niemieckie to be. Idiotyzm i czysto polityczna zagrywka.Safe czy inny kredyt na obronność to inwestycja w Polską Niepodległość. Długi można spłacić. Wolności nie kupisz za pieniądze. Najwyżej Zapłacimy krwią żeby odzyskać wolność. Możemy się nie zadłużać a wtedy nie będzie sporu… Czytaj więcej »

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Włodek

Bardzo rozsądny głos!

Pawel
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Dla mnie to nie glos rozsadku tylko propagandy. Swiat nie jest czarno-bialy. Sa interesy i zaleznosci. Jest swiat poza Rosja i UE. Nie musisz miec pana albo na wschodzie albo zachodzie. Za to mozesz miec partnerow. Skoro niewazne skad finansowanie to mozna pozyczac od Chin czy Rosji. Niemcy nie przystepuja do SAFE poniewaz chca kupowac to na co maja ochote a nie to co narzuca EU. Za te pol punkta procentowego, mysle ze warto samemu sie zadluzac, wtedy zakupy beda bardziej przemyslane i celowe. Teraz to wyglada jak lapu-capu wpadla banda dzikusow do marketu i moga kupowac co chca.

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Pawel

Nie umiem ocenić siły tego argumentu, bo nie widziałem – jest klauzulowana – listy inwestycji, które mają być finansowane z SAFE. Zgadzam się, że jeśli to miałby być nieprzemyślany run zakupowy, tylko po to, żeby wydać pieniądze – trzeba odpuścić. Ale nie wiemy czy tak jest.
Niemcy nie biorą w tym udziału, bo mogą sprzedawać obligacje na 2,5% w „domowej” walucie. My sprzedajemy na 5%, więc niemiecka absencja raczej wynika z kosztów finansowania, niż z niechęci do narzucania im czegoś (zwłaszcza, że oni akurat mogliby kupować „u siebie”, bo mają kilka dużych firm zbrojeniowych).

Artur
1 miesiąc temu

Kamil Sobolewski z Pracodawców RP tłumaczy, że ryzyka kursowego w przypadku SAFE nie ma, a przynamniej, że porównania z kredytami frankowymi jest nietrafione. Jest o tym artykuł w oko.press.

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Artur

A to proszę podlinkować.

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Artur

Dzięki, poczytamy

Przemek
1 miesiąc temu

Bardzo rzeczowe opracowanie, ale zabrakło jeszcze jednego elementu – mechanizmu warunkowości. Może się okazać jak z KPO, że transze zostaną zablokowane jak do władzy dojdzie rząd, który się w UE nie podoba. A UE już ma historię ingerowania pośrednio w wybory w kilku krajach. Drugi warunek, to wymóg wydania pieniędzy w ciągu 5 lat – to za mało, żeby w tym kraju rozwinąć B&R cy postawić nowych fabryk, więc okaże się pewnie, że chcieliśmy dobrze, ale jexnak musimy kupić od Niemców/Francuzów, bo się nie wyrobimy

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Przemek

Tak, to są pewne minusy. Pierwszego ominąć się nie da. Możemy co najwyżej nie brać nigdy z Unii żadnych pieniędzy, ale to też głupota…

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu