23 grudnia 2021

To będą najdroższe święta od lat. Inflacji na zakupach nie unikniesz, ale… oto kilka wskazówek, dzięki którym w skali roku zaoszczędzisz 2500 zł lub więcej

To będą najdroższe święta od lat. Inflacji na zakupach nie unikniesz, ale… oto kilka wskazówek, dzięki którym w skali roku zaoszczędzisz 2500 zł lub więcej

Nie jesteśmy w stanie uniknąć inflacji, ale – zwłaszcza przed świętami, gdy wydatki są większe niż zwykle – możemy się postarać, aby robić zakupy z głową i oszczędzić przy okazji zaskakująco wysoką kwotę. Jak sprawić, aby inflacja nie była aż tak irytująca? Oto siedem rad, które zwiększą Wasze oszczędności nawet o 2500 zł w skali roku. Lub więcej

Zobacz również:

Od razu zaznaczmy, że nie wszystkie z poniższych wskazówek przyniosą natychmiastowe efekty. Czasem będziemy musieli poczekać nawet kilka tygodni, ale za to oszczędności będą długoterminowe. Jak więc oszczędzać?

Po pierwsze, zrób audyt finansowy

Pierwszym krokiem oszczędzania powinna być rzetelna analiza stanu finansów i wydatków. Nie uda Wam się zaoszczędzić zbyt wiele, jeżeli nawet nie wiecie, którędy Wam pieniądze przeciekają przez palce.

Jak oszczędzać analiza budżetu

Zastanówcie się, w których bankach macie konta, karty, kredyty. Sprawdźcie jednocześnie, czy płacicie jakiekolwiek opłaty za korzystanie z usług bankowych (z tym powinno Wam pomóc zestawienie opłat, które banki mają obowiązek nam wysyłać).

Następnie dokonajcie przeglądu ubezpieczeń. Co macie ubezpieczone, ile kosztują polisy, kiedy się kończą. Zróbcie też zestawienie rachunków stałych (podatki, czynsz, media, telefon, internet itd.). W miarę możliwości zaznaczcie sobie daty końca umów.

Wreszcie, zorientujcie się, jakie opłaty ponosicie w modelu subskrypcyjnym. Prześledźcie w tym celu historię na wyciągach swoich kart, bo bardzo łatwo jest o czymś zapomnieć. Jeżeli takie przeczesywanie historii jest dla Was kłopotliwe, to pamiętajcie, że są już aplikacje mobilne, które pomagają nam zarządzać subskrypcjami.

Jeżeli macie w sobie trochę samozaparcia, to najlepiej jest nauczyć się monitorować swoje wydatki na bieżąco. Czyli po prostu jakoś spisywać wszystkie (bądźmy ze sobą szczerzy) wydatki i dochody. W tym celu można prowadzić arkusz w Excelu (tutaj znajdziecie przykład takiego arkusza) lub zainstalować sobie jakąś aplikację to ułatwiającą (np. taką).

Czytaj też: Trzy proste, lecz rzadko stosowane, sposoby na ograniczenie domowych wydatków. Liczę, ile można zaoszczędzić!

Po drugie, zrezygnuj z nadmiaru

Jeżeli już wiecie, na co wydajecie pieniądze, to teraz możecie spróbować ograniczyć same wydatki. Zastanówcie się, czy wszystkie produkty, z których korzystacie, są Wam potrzebne. Rzadko się zdarza, aby ktoś wyciągał maksimum ze swoich wydatków – najczęściej jednak z czegoś się nie korzysta, coś się wyrzuca, a jeszcze coś innego było nieprzemyślanym i spontanicznym zakupem.

Może opłacacie jakąś telewizję internetową, z której nie korzystacie albo abonament na platformie gamingowej, muzycznej, książkowej lub innej? Być może spłacacie odsetki za jakiś niepotrzebny kredyt, a przecież oszczędności marnują się na koncie? A może korzystacie z, zupełnie niepotrzebnego, dodatkowego cyklu handlowego? To tylko kilka przykładów.

Czasami nawet nie zdajemy sobie sprawy, że opłacamy jakąś usługę, bo nie ma jej na żadnej fakturze (lub jest bardzo dobrze ukryta). Dostawcy mediów, banki, sklepy z elektroniką i operatorzy telekomunikacyjni bardzo lubią dołączać nam do umowy różnego rodzaju ubezpieczenia i pakiety (np. pomocnych fachowców).

Takie pakiety zwykle się nie opłacają, a mała kwota sukcesywnie co miesiąc opuszcza nasz budżet domowy. Osobiście znam przykład starszej pani, która opłacała jakieś ubezpieczenie od zakupów internetowych, a nie miała nawet komputera. Powinniśmy płacić tylko za to, z czego naprawdę korzystamy. Zakładając, że uda Wam się zrezygnować z subskrypcji na kwotę 30 zł i ubezpieczenia na kwotę 6 zł, to rocznie zaoszczędzicie aż 432 zł.

Zwróćcie też uwagę na to, ile żywności marnujecie. Polacy rocznie wyrzucają około 9 mln ton żywności! A to przecież mogłyby być realne oszczędności, gdybyśmy nie kupili produktów, które trafią do kosza. Następnym razem, gdy będziecie wyrzucać produkty, to wyobraźcie sobie, że wyrzucacie gotówkę. Przeciętna polska rodzina tygodniowo wyrzuca z jedzeniem 40 zł.

Dobrym rozwiązaniem jest chodzenie na zakupy wyposażonym w listę zakupów (przygotowaną wcześniej w oparciu o planowane posiłki) i trzymanie się jej dość rygorystyczne. Dzięki takiej liście unikniemy też zakupów na ostatnią chwilę w dużo droższym, lokalnym sklepie, bo akurat wieczorem zabrakło nam mąki. Ponadto, czy na pewno nie wymieniacie zbyt często elektroniki, odzieży i mebli?

Czytaj też: Pieniądze czasem/zawsze przeciekają ci przez palce? Jak ich nie wyrzucać w błoto? Osiem samcikowych patentów na to, jak oszczędzać. Dorzuć swoje!

Po trzecie, poszukaj tańszego dostawcy

Jeżeli już zostaniecie tylko z produktami, których potrzebujecie, to kolejnym krokiem powinna być analiza ponoszonych opłat. Zorientujcie się, ile takie usługi mogą kosztować w innych firmach i poproście swoich usługodawców oraz konkurencję o nowe oferty. Bardzo często przedłużamy umowę z obecnym dostawcą po prostu z lenistwa lub w obawie, że oferta konkurencji będzie gorsza. A tak naprawdę wiele usług jest w pełni substytucyjnych (może nie telewizja, ale już prąd, gaz, telefon czy internet).

Dobrym przykładem są banki. Konta bankowe, kredyty, karty kredytowe niemal niczym się od siebie nie różnią (może poza tym, że konta cechuje trochę inna funkcjonalność serwisu transakcyjnego i aplikacji mobilnej), a jednak, w zależności od banku, mają inne ceny (opłaty, oprocentowanie kredytu, oprocentowanie konta). Po co płacić za kartę kredytową, skoro można ją mieć za darmo w innym banku?

Ceny innych usług też się różnią w zależności od dostawcy. Ubezpieczenia, abonamenty telefoniczne, internet – to wszystko są usługi dostarczane w ramach walki konkurencyjnej i często za samą zmianę dostawcy możemy uzyskać korzystniejszą cenę lub kilka gratisowych miesięcy. Każde 20 zł wynegocjowane na takiej substytucyjnej usłudze przełoży się na aż 240 zł rocznych oszczędności.

Często płacimy po prostu za markę. Oczywiście nie namawiam Was do kupowania najtańszej dostępnej rzeczy. Sam wiem, że czasami jest zasadnicza różnica w jakości. Problem w tym, że nie zawsze – i zwykle przynajmniej część produktów można zamienić na tańsze i równie dobre.

Czytaj też: Jak chronić się przed inflacją? Ceny w sklepach rosną, ale… oto sześć sposobów na to, by ten wzrost cen pokonać. Przetestowaliśmy na sobie!

Po czwarte, orientuj się w cenach i korzystaj z promocji

Powyższa zasada dotyczy także (a może przede wszystkim?) zakupów stacjonarnych. W sklepach znajdziemy zbliżone (a czasami nawet identyczne) produkty w różnych cenach. Najlepiej widać to na stacjach paliw. Tutaj Irek liczył, że roczne oszczędności z tytułu wyboru tańszych stacji paliw mogą wynieść nawet 268 zł. Podobnie jest z innymi produktami, których ceny potrafią się znacząco różnić.

Szczególnie warto zwracać uwagę na promocje. Ledwo co udało mi się kupić pomarańcze po 2,49 zł / kg, kostkę masła za 2,99 zł, jajka z wolnego wybiegu 50% taniej i szampon w modelu 1+1 gratis. Każdy sklep ma swoje promocje i niektóre są naprawdę dobre. Tylko żeby korzystać z takiej promocji, musimy orientować się w cenach i wiedzieć co (mniej więcej) ile kosztuje.

Oczywiście nie chodzi o to, żeby przejechać pół miasta i zaoszczędzić 1 zł, ale jeżeli dany produkt kupujemy regularnie, to może warto skorzystać z niższej ceny i kupić więcej? Warto też śledzić ceny w internecie, bo bardzo często można tam znaleźć tańsze produkty niż w supermarketach.

Czytaj też: Stopy procentowe poszły w górę. Czy banki podniosą znacznie oprocentowanie depozytów i pozwolą oszczędzać? Kiedy to zrobią? I jak to bywało w przeszłości?

Po piąte, skorzystaj z ekosystemów

Coraz więcej firm proponuje nam tzw. ekosystemy, czyli chcą nas obudować różnymi usługami i oczywiście obciążyć za to opłatami. Niedawno opisywałem przykład Amazona, który bardzo sprawnie buduje jeden z takich ekosystemów i coraz odważniej próbuje zdobywać polski rynek.

W Polsce pierwszy był chyba Zygmunt Solorz, który w ramach oferty smartDOM oferuje już chociażby: internet, telewizję, telefony komórkowe, telefon stacjonarny, prąd. Tą drogą podążają też inne firmy (banki, telekomy, fintechy).

Osoba, która korzysta z takiego ekosystemu czerpie dwie główne korzyści. Po pierwsze, ma wszystko w jednym miejscu. Udostępnia dane osobowe i płaci faktury jednej firmie oraz zdecydowanie mniej czasu poświęca na obsługę umów. Po drugie, taki kompleksowy zestaw usług najczęściej jest tańszy niż koszt tych usług od różnych dostawców. A to realna oszczędność.

Przykładowo, jeżeli ubezpieczamy dwa samochody i mieszkanie, to warto to zrobić u jednego ubezpieczyciela. Jeżeli mamy w rodzinie trzy telefony komórkowe, to najlepiej je mieć w jednej sieci. I tak dalej. Zakładając, że uda się w ten sposób osiągnąć 10% rabatu, a kwota naszych wydatków łączonych w pakiety wynosi 3000 zł rocznie, to można zaoszczędzić około 300 zł.

Czytaj też: Planują za półtora roku większy zakup, ale inflacja zżera im oszczędności. Nasi czytelnicy pytają, jak oszczędzać. „Zaparkować” pieniądze w złoto, a może w waluty obce?

Po szóste, spraw, żeby oszczędności stale pracowały

W ostatnich miesiącach inflacja w Polsce bije rekordy, a więc wszyscy ruszyli szukać sposobów na ochronę wartości swoich oszczędności. To oczywiście cieszy, ale w tym podejściu jest zasadniczy błąd, który popełnia wiele osób. Nie powinniśmy dążyć do tego, aby chronić nasze oszczędności przed inflacją, ale do tego, aby stale na siebie pracowały. Czyli nie powinniśmy trzymać pieniędzy na nieoprocentowanych rachunkach bankowych nawet wtedy, gdy w kraju jest niska inflacja.

Na rachunku bankowym (ewentualnie w portfelu) trzymajcie tylko kilkadziesiąt (maksymalnie kilkaset) złotych, a resztę środków zdeponujcie na najlepiej oprocentowanym koncie bankowym (lub zainwestujcie, jeżeli czujecie się na siłach). Tutaj wyliczyłem, że na umiejętnym lokowaniu oszczędności pomiędzy konta oszczędnościowe, można zaoszczędzić nawet kilkaset złotych rocznie. A obecnie znaleźliśmy się w sytuacji rosnących stóp procentowych, a więc ta kwota będzie coraz wyższa.

A jak w takim razie płacić za swoje zakupy? Najlepiej skorzystać z pieniędzy banku i założyć sobie kartę kredytową (oczywiście najtańszą – tutaj porównałem promocje i ceny). Taką kartą możemy płacić niemal wszędzie (nawet za rachunki), a spłacamy ją dopiero po kilkudziesięciu dniach. Dodatkowo nie ma większych problemów z uzyskaniem od banku dodatkowego zwrotu za płatności taką kartą. Na przykład w wysokości 1% poniesionych wydatków.

Jeżeli miesięcznie mamy w gospodarstwie domowym – dajmy na to – 15 000 zł oszczędności, 5000 zł dochodów na rękę i 4500 zł wydatków, to co miesiąc możemy zaoszczędzić około 65 zł. Zakładając, że wszystkie pieniądze trzymamy na koncie oprocentowanym 1,5%, a wydatki opłacamy kartą kredytową z moneybackiem w wysokości 1%. To wychodzi nawet 780 zł oszczędności rocznie.

Czytaj też: Wypisany/wypisana z PPK? Nie przekonały Cię liczby, obietnice zysków oraz opinie ludzi od finansów? Pogadałem z tymi, którzy poszli pod prąd. Czy dziś żałują?

Po siódme, pamiętaj o programach lojalnościowych

Większość sklepów ma już swoje programy lojalnościowe, które pozwalają nam zbierać punkty, pieczątki czy innego rodzaju rabaty. Są też programy lojalnościowe uniwersalne, czyli takie, które pozwalają nam oszczędzać w różnych miejscach. Swoje programy rabatowe mają też banki. Pamiętajmy o nich, robiąc zakupy.

Zgadzam się, że często programy lojalnościowe niewiele dają. Punkty naliczają się bardzo wolno, a zwroty nie zwalają z nóg. Tylko dlaczego mamy z nich nie skorzystać, skoro to jest za darmo? Niezależnie od tego, czy dostaniemy rabat procentowy, jakiś zwrot za płatności, błyskawiczny cashback czy punkty, które potem wymienimy na nagrody, to jednak warto spróbować.

Czasy trzymania dziesiątek kart lojalnościowych w portfelu już minęły. Teraz do zarządzania rabatami wystarczy nam telefon komórkowy i trochę wolnego czasu. A prawie każdy większy sklep jest powiązany z jakimś programem. Jeżeli gospodarstwo domowe wydaje średnio 3500 zł miesięcznie i uda mu się uzyskać 1% uśrednionych oszczędności z programów rabatowych (czasem na zwrot będzie trzeba poczekać kilka tygodni), to rocznie zaoszczędzi aż 420 zł.

Tylko pamiętajcie, że istnieje bardzo ważna zasada związana z programami rabatowymi. Najpierw musicie zdecydować się, co i gdzie kupujecie, a dopiero potem można poszukać, czy dany sklep jest członkiem jakiegoś programu lojalnościowego. Czyli dobieramy rabat do sklepu, a nie sklep do rabatu! Nigdy na odwrót, bo wtedy oszczędności zamienią się w spontaniczne wydatki.

Czytaj też: Jak oszczędzać na zakupach? Ile można wycisnąć ze zwyczajowych wizyt w sklepach? Oto pięć wskazówek, dzięki którym kupicie tyle samo, ale za mniej

Czy każdy może zaoszczędzić 2500 zł?

Jak widzicie, korzystając z powyższych wskazówek, udało mi się znaleźć oszczędności w wysokości około 2500 zł. Oczywiście dokładna kwota będzie odzwierciedlać Wasze zaangażowanie (im więcej czasu poświęcicie, tym więcej oszczędności uda Wam się znaleźć) i status finansowy Waszej rodziny (większe wydatki i większy majątek pozwalają na zebranie większej kwoty oszczędności).

Teraz, gdy już wiecie, „jak oszczędzać”, możecie zacząć robić to sami. Najlepiej od małych kroków, bo każde zaoszczędzone pieniądze cieszą. I na koniec jeszcze jedna rada: zapisujcie sobie gdzieś (np. w tym arkuszu w Excelu z analizy budżetu) osiągnięte oszczędności. Nic tak nie motywuje do dalszych działań, jak widoczne efekty.

Czytaj też: Jak nie dać prezentu… cyberprzestępcom? Bezpieczne zakupy przedświąteczne wymagają przestrzegania kilku zasad. Do poczytania na HomoDigital

Zdjęcie główne: Turnisu / pixabay

Subscribe
Powiadom o
8 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
gosc
9 miesięcy temu

Przy szukaniu oszczędności pamiętajmy o powiedzeniu „Chytry dwa razy traci”.

Co do spraw praktycznych to prostota bardzo pomaga. Posiadanie/używanie do zakupów i rozliczeń jednego konta oraz jednej karty debetowej ułatwia kontrolę nad naszymi finansami.

Fabian
9 miesięcy temu
Reply to  gosc

Oczywiście, jeśli ktoś nie ma czasu, tzw. „głowy do tego”, albo nie chce mu się kontrolować na bieżąco swoich finansów to prostota może mu być pomocna.
Ale jak mówią niektórzy: jeden woli ogórki, a drugi sąsiada córki :))
Gdy ma się czas i trochę chęci to posiadanie kilku rachunków i korzystanie z licznie pojawiających się promocji bankowych, pozwala mi od lat nie płacić ani grosza za usługi bankowe oraz co miesiąc wyrabiać finansową premię w niektórych z nich (np. w ub. roku łącznie 1620 zł przez rok, a w b.r. do grudnia – 1470 zł). Pod choinkę jak znalazł 🙂

Stef
9 miesięcy temu

Różnice między sklepami są drastyczne np.
1. Nic dentystyczna 8,99 a 12,99,
2. Kuchnia od stolarza wg projektu od 10 do 22 000 zł.

Można też stosować zamienniki zamiast markowego płynu do płukania ust za 12,99 inny markowy za 9,99 albo marketowy za 5,99.

Andrzej
9 miesięcy temu
Reply to  Stef

Punkt nr dwa jest totalnie oderwany od pozostałych. Niestety ten rozstrzał budżetu na pewno będzie widoczny w finalnym produkcie. Podzielę się taką obserwacją, około 7 lat temu miałem przyjemność być na kilku parapetówkach w tym samym przedziale czasowym. W sumie kilka kuchni od szytych na miarę po Ikea z różnych półek cenowych. A nawet był mix gdzie cześć kuchni była od stolarza a cześć z Ikea, całość zaprojektowana i zmontowana przez stolarza. Mix z inicjatyw stolarza by optymalnie wykorzystać napięty budżet. O dziwo była to najlepiej przemyślana i zmontowana kuchnia ze wszystkich i zrobiona przed wszystkim w terminie. Reszta różnie,… Czytaj więcej »

Robert
9 miesięcy temu

WARTO!!! zdecydowanie porównywać oferty i dotyczy to praktycznie każdego wydatku/kosztu. Świeży przykład z ostatnich tygodni a dotyczący kosztu prawnika związanego z przekształceniem sp. jawnej w sp. z o.o. Ta sama usługa ( proces przekształcenia, przygotowanie umowy, zgłoszenie do KRS, etc.) na tych samych dokumentach ( wszystkie kancelarie dostały takie same dokumenty spółki przekształcanej do wyceny usługi) i uwaga oferty: 18 tys, 15 tys, 12 tys. 8,5 tys. 5 tys, 3,5 tys. – mówimy o tej samej usłudze!!!! Ceny były wprost proporcjonalne do wyglądu PDF-a z ofertą oraz rekomendacji ilości firm tam zawartych:)

Prawnik
9 miesięcy temu
Reply to  Robert

Bałbym się trochę skorzystać z tych dwóch ofert z najniższą wyceną, zwłaszcza jeżeli jest to cenna brutto z VAT. Ostatnio powtarzam klientom motto rodziny Gucci: „Jakość pamięta się o wiele dłużej niż cenę” 🙂

Robert
9 miesięcy temu
Reply to  Prawnik

Skorzystałem, mogę polecić – przekształcenie od chwili umowy z biurem prawnym a wpisem do KRS trwało 1 m.

Karaluszek
9 miesięcy temu

Ja zasadę oszczędzania na każdym produkcie stosuję od dawna. Niestety co któryś zakup raczej wtapiam, więc te zyski z oszczędzania nie są odpowiednio wysokie. Zalecam przed każdym zakupem sprawdzać opinie w necie (cokolwiek by to nie było), również za granicą (telewizory, kompy, sprzęt AGD – to wszystko ma wiele opinii za granicą czasami). I przed każdym zakupem zawsze się „przespać”, nawet parę dni. Czasami wpadnie do głowy coś innego, np. zupełnie inny produkt.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!