Koronawirus zrobi więcej dla uratowania świata, niż wszystkie szczyty klimatyczne i Greta Thunberg? Oto smutna prawda o klimacie

Koronawirus zrobi więcej dla uratowania świata, niż wszystkie szczyty klimatyczne i Greta Thunberg? Oto smutna prawda o klimacie

Koronawirus zrobił więcej dla klimatu niż Greta Thunberg i porozumienia Paryskie razem wzięte. Ale to marne pocieszenie, bo na własnych oczach przekonujemy się, że bez kryzysu gospodarczego, nie jesteśmy w stanie ograniczyć emisji CO2. Ekonomiści już wróżą, że Chiny, jak podjudzony tygrys, w pogoni za straconymi wskaźnikami gospodarczymi, nakręcą gospodarkę i jeszcze bardziej zwiększą emisję CO2 w drugiej połowie roku.

Epidemia koronawirusa to już nawet 2.000 nowych przypadków dziennie we Włoszech.  Niektórzy epidemiolodzy już mówią, że z koronawirusem, tak jak z wirusem grypy, trzeba będzie nauczyć się żyć. Narazie jednak państwa i społeczeństwa walczą o ograniczenie skutków epidemii chociaż na tylem by szpitale nadążyły z przyjmowaniem chorych.

Zobacz również:

Najbliższe tygodnie i kwartały pokażą jak bardzo ucierpiała gospodarka – najbardziej turystyka i cały sektor transportowy.

Co to oznacza dla klimatu? Chiński przemysł stoi i być może po raz pierwszy od kryzysu gospodarczego Chiny wpadną w recesję. Są już pierwsze prognozy BOŚ Banku, że w techniczną recesję wpadnie Polska.  Ale niespodziewane wstrzymanie doskonale naoliwionej machiny gospodarczej Państwa Środka przyniosło niespodziewany efekt: emisje CO2 w ciągu dwóch tygodni momentu kulminacyjnego epidemii spadły o 100 mln ton. To tyle, ile Polska emituje przez 4 miesiące! Jeśli ten trend się utrzyma, to okaże się, że pandemia zrobiła dla klimatu więcej niż lata klimatycznych negocjacji. Ale czy jest się z czego cieszyć? Czego dowiedzieliśmy się o zmianach klimatu i emisjach CO2 w związku z epidemią koronawirusa?

Czytaj też: Czy warto jeszcze planować wakacje 2020? A może w tym roku będzie można kupić wycieczkę i wynająć hotel za bezcen?

Czytaj też: Szkoła i przedszkole zamknięte na dwa tygodnie przez koronawirusa. Co zrobić z dzieckiem? Ile kosztuje profesjonalna opieka? Komu zasiłek?

Koronawirus jak szczepionka na CO2

Już wiadomo, że tegoroczna zima (mieliśmy jakąś zimę?) była jedną z najcieplejszych w historii pomiarów. Poziom stężenia CO2 w atmosferze jest rekordowo wysoki (infografika) i nic nie wskazuje na to, by w najbliższych latach zmalał.

To kiepska perspektywa, bo oznacza, że jesteśmy na ostatniej prostej by doprowadzić do tego, żeby klimat ocieplił się o trzy stopnie. A to oznacza, że zaczną topnieć lodowce, huragany i tornada przybiorą na sile, a wieloma regionami świata na zmianę zaczną targać susze i powiedzie. Wszyscy będą musieli się obligatoryjnie ubezpieczyć żeby zebrać wystarczająco dużo składek na wypłatę klimatycznych rekompensat.

Jeszcze trochę i będziemy mieć w polskich lasach pożary takie jak ostatnio w Australii. Zdaniem naukowców żeby uniknąć czarnego scenariusza musielibyśmy ograniczyć ocieplenie do 2,5 stopnia. Obserwując to, co się dzieje w wyniku epidemii koronawirusa, zaczynam mieć obawy. czy ograniczenie wzrostu temperatury i ograniczenie emisji CO2 jest realne. Dlaczego?

Chińska gospodarka pracuje na wolnych obrotach. Produkcja energii z elektrowni węglowych spadłą o 36%, produkcja stali o 15%, możliwości produkcyjne rafinerii spadły o jedną trzecią, a ruch lotniczy o 10%. 

Skalę zastoju gospodarki pokazuje ten wykres dziennego zużycia węgla przez sześciu największych producentów prądu. Jak widać, produkcja zawsze malała w okolicach chińskiego nowego roku, ale potem szybko wracała do normalności. Teraz niski popyt na węgiel utrzymuje się już ponad miesiąc.

Czytaj też: Lech, czy Żywiec? Markowy Carlsberg, czy kraftowe morelowe? Ciemne czy jasne? Teraz najlepsze jest… zielone. Nowa, piwna moda

Czytaj też: Dla klimatu przestali kupować nowa ubrania? Głupota, czy roztropność?

Latamy mniej, produkujemy mniej. Ziemia jest nam wdzięczna

W ciągu dwóch tygodni po chińskim Nowym Roku emisja CO2 spadła o 25%, czyli o 100 mln ton. To 6% całej emisji CO2 na świecie w tym czasie. Dla porównania: w ciągu roku Chiny produkują 10 mld ton CO2, a drugie w kolejności Stany Zjednoczone, połowę tego, czyli jakieś 5 mld ton. W USA emisja spadają nie dzięki jakiejś zielonej rewolucji, tylko wykorzystaniu gazu łupkowego zamiast węgla.

Czytaj też: Koronawirus nikogo nie cieszy. Umierają ludzie, tracą firmy, schudną nasze portfele. Ale, wstyd powiedzieć, będą też… pozytywne skutki. Jakie?

A może da się chociaż „zaoszczędzić” dużo emisji CO2 na podróżach lotniczych?  Transport odpowiada za 21% światowych emisji CO2. W wyniku epidemii samoloty zostały uziemione, a ruch na wielu trasach wstrzymany. Organizacja IATA, zrzeszająca światowych przewoźników lotniczych szacuje, że każdy miesiąc koronawirusowej paniki powoduje spadek sprzedaży biletów o 30 mld dolarów. Ruch lotniczy jest właśnie w fazie wygaszania – USA zamroziły połączenia ze strefą Schengen, Polska wstrzymała połączenie międzynarodowe z wyjątkiem wracających do kraju czarterów.

Tylko w Chinach ruch lotniczy w Chinach zmalał w ostatnich 3-4 tygodniach o 60-70% w porównaniu do stycznia. Oznacza to, że samoloty nie wyemitowały 17% CO2, które emitowały zwykle. W skali świata emisja CO2 z lotnictwa cywilnego spadła w ostatnim czasie o 11%, czyli o 3 mln ton CO2. To rekordowe w skali historii spadki.

Czytaj też: Zaczyna się. Niemcy chcą opodatkować swoim obywatelom podróże samochodem i samolotem, a obniżą VAT na bilety kolejowe. Co my na to?

Czytaj też: Kilkadziesiąt lat temu postawili prognozę dla świata do 2100 r. Do tej pory niestety prawie wszystko się sprawdza

Emisje CO2 to choroba przewlekła. Tak łatwo nie ustąpi

Czy to, że w pierwszym kwartale Chiny i być może w jakiejś mierze inne rozwinięte gospodarczo kraje wyemitowały mniej CO2 z powodu koronawirusa to dobra wiadomość? Obawiam się, że to, co obserwujemy w ostatnich dniach, świadczy o czymś przeciwnym – że emisji CO2 ograniczyć się nie da.

Bo oto okazuje się, że nic tak skutecznie nie ogranicza emisji, jak porządny kryzys gospodarczy. Do tej pory emisja CO2 przez człowieka spadały tylko kilka razy w historii. Dwa razy w wyniku kryzysu naftowego (wywołanego embargiem na dostawy ropy do krajów Zachodu po wojnie izraelsko-arabskiej w 1973 r.), a trzeci – po upadku ZSRR, kiedy gospodarka socjalistyczna urealniła zapotrzebowanie na swoje produkty. Wtedy też stanęły huty, elektrownie przestały spalać tyle węgla, ograniczono zużycie surowców.

Czwarty i ostatni raz emisje CO2 spadły podczas kryzysu finansowego zapoczątkowanego przez upadek banku Lehman Brothers, który zamienił się w największy kryzys gospodarczy po drugiej wojnie światowej. Po każdym z tych wydarzeń emisje CO2 rosły osiągając rekordowe wartości. Czy podobnie będzie po „kryzysie koranwirusowym”?

Czytaj też: Bycie eko to już nie kosztowne hobby dla „zielonych dziwaków”, lecz realny sposób na oszczędzanie pieniędzy. Jak dużych? Liczymy!

Czytaj też: Ocieplenie klimatu kiedyś zabije ludzkość. Ale najpierw zobaczymy w sklepach… bardzo drogie piwo. Naukowcy: „lepiej napijcie się na zapas”

Koranawirus po pekińsku. Emisje CO2 jeszcze wzrosną?

Prawa rynku są nieubłagane – wzrost gospodarczy, utrzymanie miejsc pracy i zapewnienie dobrobytu wiąże się z emisją CO2. Będzie tak, dopóki PKB jest główną miarą dobrobytu w świecie. I dopóki do zapewnienia życia na jako-takim poziomie trzeba produkować więcej i więcej.

W związku z tym już widać, że w dającej się przewidzieć perspektywie radykalne ograniczenie emisji CO2 będzie kosmicznie trudne, bo filarem globalnej gospodarki jest wzrost PKB, a wzrost PKB jest skorelowany z emisjami CO2, co widać na załączonym wykresie. Jest nawet gorzej, bo w ostatnich latach mimo spadku tempa wzrostu gospodarczego, emisje nie malały.

Technologie produkcji się zmieniają, są coraz mniej emisyjne, a firmy szukają sposobów zrównoważenia tego, co same wyemitują do atmosfery. Ale póki świat (czytaj – gospodarka) się rozwija, to nie sposób radykalnie ograniczyć emisji CO2.

Czytaj też: Spadek zysków firm, wzrost cen kredytów, ubezpieczeń i podatków, krach nieruchomości. To Nostradamus? Nie, prognozy bankowców

W związku z epidemią koronawirusa banki centralne już przebąkują o programie stymulacji gospodarki. Rada Polityki Pieniężnej powoli godzi się z myślą, że trzeba będzie obniżać stopy procentowe. Gospodarka musi dostać teraz potężnego, stymulacyjnego kopniaka.

A przecież to wszystko będzie sprzyjać ponownemu wzrostowi emisji CO2! Mało tego, prawdopodobnie najwięcej dołożą same Chiny, które – o ile teraz są największym hamulcowym emisji – mogą stać się największym „donatorem”. Pekin już szykuje taki program stymulacji o jakim się nikomu nie śniło: banki mają rolować udzielone pożyczki, lokalne władze ścinać podatki i stawki najmu, a państwowi brokerzy kupować akcje, by sztucznie podtrzymywać ich wartość.

Dodatkowo, jak podaje magazyn Carbon Brief, na rynek ma trafić gigantyczna ilość gotówki, która ma zostać przeznaczona na nową falę projektów infrastrukturalnych i wspierać eksport: huty, produkcję cementu, metali nieżelaznych (cynk, aluminium, miedź), szkła i innych materiałów budowlanych.

Skutki są łatwe do przewidzenia: emisje CO2 mogą eksplodować. I tak oto sami zafundujemy sobie globalna epidemię już nie wirusa, ale gorąca. Z tą różnicą, że skutki będą rozłożone na dziesięciolecia, więc i strach przed ociepleniem wydaje się być oswojony.

źródło zdjęcia: PixaBay

4
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
1 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
GrzegorzGosiaHomerE.G Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
E.G
Gość
E.G

Chiny rozpoczną ponownie silną ekspansję ale muszą mieć odbiorców. UE to jeden z największych chińskich partnerów gospodarczych , może należy to jeszcze raz wspólnie przemyśleć razem z USA. Trump będzie zachwycony mogąc przyhamować ekspansję Chin. Jest duży interes do zrobienia . Bardzo duży.

Homer
Gość
Homer

Wszyscy się zastanawiają czy już kupować akcje zamiast myśleć czy będziemy mieli dostęp do wody pitnej za 5-10 lat …

Gosia
Gość
Gosia

Ograniczenie temperatury do 1,5 stopnia nie do 2,5.

Grzegorz
Gość
Grzegorz

chyba wzrostu temperatury, bo 1,5 st. to tak trochę zimno by było 😉

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-search top-menu