13 marca 2020

Polacy ogołacają sklepowe półki. Spokojnie, to tylko panika. Ale czy z powodu koronawirusa w sklepach mogłoby trwale zabraknąć żywności?

Polacy ogołacają sklepowe półki. Spokojnie, to tylko panika. Ale czy z powodu koronawirusa w sklepach mogłoby trwale zabraknąć żywności?

Od minionej środy, gdy rząd postanowił zamknąć na dwa tygodnie szkoły, kina i teatry oraz zaapelował do ludzi o pozostanie w domach i pracę zdalną, rzuciliśmy się na sklepowe półki, robiąc zapasy na ewentualność domowej kwarantanny. Czy słusznie? Czy scenariusz, w którym trwale – a nie chwilowo, z powodu opóźnień w przenoszeniu towarów z magazynu – zabrakłoby towarów w sklepach, jest w ogóle realny? Rozejrzałem się w branży handlowej, by sprawdzić na ile uzasadniona jest „żywnościowa panika” Polaków

W środę wieczorem zadzwonił mój przyjaciel. Opowiadał, że chciał zrobić drobne zapasy. Pojechał do sklepu Makro, ale nawet nie wszedł do środka, bo nie znalazł wolnego miejsca na parkingu (a to duży parking). Moja narzeczona też chciała nabyć co nieco. Po jej powrocie z zakupów poczułem się jakbym słuchał rodziców w czasach „komuny”, kiedy na co dzień brakowało podstawowych produktów, albo trzeba je było „wystać” w kolejkach. W internecie znajdziecie mnóstwo zdjęć pustych półek (zdjęcie tytułowe pochodzi ze sklepowej wyprawy mojej narzeczonej).

Zobacz również:

Oczywiście za ogołocone półki w sklepach odpowiada panika wywołana epidemią koronawirusa. Pojawiło się na raz zbyt dużo złych informacji. Dowiedzieliśmy się, że nie mamy już do czynienia z epidemią, a pandemią. Swoje zrobiło na pewno odwołanie zajęć w szkołach. Być może wielu z nas uznało, że trzeba zrobić porządne zapasy, żeby móc spokojnie udać się na domową kwarantannę.

To akurat działanie nieodpowiedzialne, bo tłumnie zgromadziliśmy się w marketach i naraziliśmy się na większe ryzyko złapania tego świństwa. Wielu z nas po prostu uznało, że za chwilę dojdzie do katastrofy i żywność w sklepach się skończy. Albo zamkną sklepy.

Przeczytaj też: Narodowa kwarantanna domowa. Ile pieniędzy nie wydamy, gdy nieczynne będą szkoły, kina, a hotele i restauracje będziemy omijać z daleka?

Przeczytaj też: Kraj stanął w „kwarantannie”, wielu ludzi nie pracuje. Czy z powodu koronawirusa powinniśmy móc zawiesić spłatę rat kredytów?

Rzuciliśmy się do zakupów, jak przed świętami. Sklepy tego nie przewidziały

Czy żywności w sklepach może zabraknąć? Uciąłem sobie na ten temat rozmowę z Andrzejem Falińskim. Obecnie jest on prezesem Forum Dialogu Społecznego, ale wcześniej przez wiele lat był dyrektorem generalnym Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji, która zrzesza większość dużych sieci handlowych w Polsce. Wie więc, co w „handlu piszczy”.

Jego zdaniem, po prostu udzieliła nam się panika. Poziom wzmożonej sprzedaży można porównać ze „zwykłym” okresem przedświątecznym. O ile przed świętami sklepy są przygotowane na duże zakupy, o tyle teraz nie przewidziały, że nagle postanowimy robić zapasy. I stąd mogły się zdarzyć puste półki. Jeśli ktoś poszedł do sklepu w czwartek, a więc po „czarnej środzie handlowej” to zapewne zauważył, że towar został uzupełniony.

Próbowałem sprawdzić, o ile wzrosły obroty w ostatnich dniach. Można to sprawdzić częściowo, ale szybko np. na podstawie danych o wartości i liczbie transakcji bezgotówkowych. Ale organizacje płatnicze (Visa, Mastercard) pilnie strzegą tych danych. Rąbka tajemnicy uchylił przede mną eService, największy w Polsce agent rozliczeniowy (to firma, która obsługuje sklepowe terminale). Firma przyznaje, że od kilku dni obserwuje zwiększony ruch płatniczy w sklepach.

W środę był on porównywalny z poziomem obrotów osiąganych zazwyczaj w soboty, które są zwykle najintensywniejszymi dniami handlowego tygodnia. Najbardziej zauważalny wzrost obrotów notujemy w kilku branżach: spożywczych sklepach detalicznych, drogeriach i aptekach”

Przeczytaj też: Szkoła i przedszkole zamknięte na dwa tygodnie przez koronawirusa. Co zrobić z dzieckiem? Ile kosztuje profesjonalna opieka? Komu zasiłek?

Przeczytaj też: Akcje największych spółek są najtańsze od 10 lat. Czy to oznacza, że lokowanie oszczędności na giełdzie jest bez sensu? Oto kilka przykładów, że nie!

Fabryka staje? Zapasy na kilka dni

Andrzej Faliński jest przekonany, że zdecydowana większość sklepów – nawet przy wzmożonych zakupach – nie powinna odczuć problemów z dostawami. Większość z nich działa bowiem w dobrze zaprogramowanych systemach dostaw zintegrowanych lub w sieciach franczyzowych. Ale oczywiście nie wszystkie. Poza tymi systemami działa jakieś 5-7% sklepów i one faktycznie mogą mieć problemy z szybkim uzupełnieniem towarów na półkach. Bo jeśli brakuje jakiegoś towaru, pierwszeństwo – zgodnie z prawem silniejszego – będą miały sieci zintegrowane w systemach dystrybucji.

Uspokajający komunikat wydał właściciel sieci Biedronka, która zatrudnia ponad 60.000 pracowników, ma 1200 pojazdów i 16 centrów dystrybucyjnych w Polsce. I zapewnia, że robi wszystko, żeby w ponad 3000 sklepów półki nie świeciły pustkami.

System dostaw będzie działał oczywiście do czasu, kiedy pracują fabryki produkujące żywność, papier toaletowy czy detergenty. Ale gdyby teoretycznie stanęły, to są jeszcze zapasy w magazynach producentów i hurtowników. Andrzej Faliński szacuje, że stan zapasów pozwoliłby na uzupełnienie półek sklepowych w Polsce na ok. 3 dni.

Oczywiście zawsze jest też czarny scenariusz: liczba zarażonych idzie w setki tysięcy, sklepy i fabryki są zamknięte, bo nie ma kto w nich pracować. Ale od realizacji tego scenariusza jesteśmy jeszcze o lata świetlne. To się nie zdarzyło nawet w Chinach. I przy działaniach władz, ograniczających możliwość rozprzestrzeniania się wirusa, raczej jest mało prawdopodobne.

Przeczytaj też: Koronawirus uderzy w polską gospodarkę i w… plany rządu. O ile spadną dochody państwa z podatków? Spróbowaliśmy policzyć i…

Przeczytaj też: NBP spodziewa się wyższej inflacji i przyznaje, że „współwinnym” jest rząd. Czy z odsieczą naszym oszczędnościom w bankach przyjdzie… koronawirus?

Czy jedzenie się zmarnuje?

Szturm na sklepy skłania do innej refleksji – jeśli uda się w miarę szybko opanować epidemię (czego wszystkim życzę), spora część żywności, którą kupiliśmy w okresie paniki, może trafić do kosza. Już bez koronawirusa mamy z tym problem.

Z badania przeprowadzonego przez Quality Watch dla BIG InfoMonitor wynika, że na nietrafione zakupy pieniądze traci aż 55% Polaków. 44% ankietowanych deklaruje, że co miesiąc do kosza wyrzuca żywność lub nie korzysta z kupionych towarów o wartości 200 zł, 8% traci w ten sposób do 500 zł, a 3% przyznaje, że do 1000 zł i więcej.

Ale najczęściej – 67% wskazań – chodzi o nieprzemyślane zakupy produktów spożywczych. Drugie w kolejności są używki, mówi o nich blisko jedna trzecia badanych. Na marginesie, intuicja podpowiada, że używki zostały skonsumowane, ale potem mamy z tego powodu moralnego kaca. Sporo nietrafionych zakupów to też ubrania (28%) oraz wydatki na rozrywkę: restauracje – 22% i hobby – 19%.

Jest prosty sposób na to, żeby zapasy się nie zmarnowały – nie przesadzajmy z zakupami na zapas, a jeśli już chcemy mieć „żelazną rezerwę” na czas kwarantanny, to niech ona się składa wyłącznie z produktów o długim terminie przydatności. I bez paniki, proszę. Polska jest jednym z największych producentów żywności, nie jest wyspą (jak Wielka Brytania) i jest stosunkowo mało narażona na kłopoty z dostawami, transportem, czy zakupami żywności.

19
Dodaj komentarz

avatar
9 Comment threads
10 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
13 Comment authors
MathewandianonymousWojciechE.G Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Janusz
Gość
Janusz
Maciej Samcik
Admin

Ale po co w promocji? Zapasy to się robi po każdej cenie i za wszelką cenę, a nie w jakiejś-tam promocji 😉

Bartek
Gość
Bartek

Towary w sklepie będą, chodzi o to że ludzi do pracy może zabraknąć

Maciej Samcik
Admin

No, ale ile by musiało być tych zakażeń? Niektóre rzeczywiście mogą być zamknięte z powodu kwarantanny, ale bez paniki

Piotr
Gość
Piotr

Biedronka 60.000. Pracowników…

E.G
Gość
E.G

Deja vu. W latach osiemdziesiątych , w czasie cudu gospodarczego, kiedy byliśmy 6 potęgą gospodarczą świata. Tylko kartki na żywność trzeba jeszcze dołożyć .

Maciej Samcik
Admin

Premier mówi, że teraz też jesteśmy, dlatego stać nas, żeby kupić wszystko co sobie wymarzymy. Albo w ogóle WSZYSTKO 😉

Romek
Gość
Romek

A, jak Premier tak powiedział to już jestem spokojny.
PS. Ale przychody z VAT to chłopakom skoczą jak przed Świętami 😉 Normy wyrobią przed czasem jak za dawnych czasów…

Anna
Gość
Anna

Żarty żartami – tu dzięki poczuciu humoru Polaków jeszcze mamy się lepiej nawet,niż pan premier zarządza – ale jest jeszcze jedna kwestia:wzrost cen – nagły,z dnia na dzień,nawet chyba paniką nie uzasadniony.Bo mleko 3,2% tłuszczu,za które 2 tygodnie temu płaciłam w pełnej cenie w Lidlu PLN 2,19 ,dziś tyle kosztuje w „promocji”(=-30%),w Carfourze, Biedronce – to samo.I nie chodzi o pojedyńcze produkty w poszczególnych sklepach.Ja akurat jestem w miejscu pomiędzy tymi trzema sklepami plus „Stokrotka”.Wszędzie bardzo istotny – powyżej 30% – wzrost cen wędlin i niemal identyczny mięsa, wyjąwszy nieliczne przypadki paczkowanych produktów z krótkim terminem przydatności. Psychologicznie jest to… Czytaj więcej »

Zaq
Gość
Zaq

Parę lat temu (bodajże 2011) nagle zapanowała panika na kupowanie cukru. Z 2 zł za kilogram poszybował szybko do 6-7zł. Ludzie nakupili i… zostali z cukrem. Potem systematycznie cena cukru spadała, choć trzeba przyznać, że zdecydowanie wolniej niż rosła. Tak to już jest w panice i w zasadzie podaży i popytu.

E.G
Gość
E.G

Oj tam , oj tam. Podniesie się płace , Andrzej obieca że załatwi jeszcze przed wyborami. Potem to już z górki. Polacy mają oszczędności , inflacja zrobi ich mniej zamożnymi, nie kupią sobie nowego samochodu czy mieszkania. A wakacje będą pod „gruszą” jak to kiedyś bywało.

Wojciech
Gość
Wojciech

Pani Anno proszę nie pić mleka. Wzrost cen mleka to wina krów i braku trawy. I w ogóle proszę przestać ciagle chodzić po sklepach. W tym czasie mogłaby Pani np pooglądać TVP. Pisze Pani o ropie ale co ma ropa do benzyny? Ropa jest czarna a benzyna bezbarwna – nie mieszajmy pojęciowo dwóch różnych cieczy..

BdB
Gość
BdB

W Wuhanie na dość małej przestrzeni mieszka ok. 10 mln osób. Spośród nich zachorowało mniej niż 1%. Nawet jeśli na dużej powierzchni Polski zachoruje tyle samo, to wciąż będzie tylko kilkaset tysięcy osób, a ponad 35,5 mln to ominie. Komu więc służy ta panika?

Maciej Samcik
Admin

Celne spostrzeżenie

E.G
Gość
E.G

Nie jest to celne spostrzeżenie. Chiny to od wieków karny ,posłuszny każdej władzy naród , Polacy są podobni do Włochów , którzy zaledwie miesiąc temu tańczyli jak na Tytanicu . Zagrożenie jest realne, Merkel która nigdy nie histeryzuje, ocenia że zachoruje 50-70 % Niemców. Podobnie wypowiada się Trump . Ilu umrze ? Nikomu nie służy panika , ale lekceważenie niebezpieczeństwa i tzw. polska ułańska fantazja jest jeszcze gorsze.

Maciej Samcik
Admin

Nie jest celne z punktu widzenia „bezcenności” każdego istnienia ludzkiego. Jak rozumiem, w całej „akcji” chodzi o ochronę seniorów, bo tylko w tej grupie śmiertelność jest wysoka (powyżej 80 lat – 14-18%) i chyba kilka procent w grupie powyżej 60 lat

anonymous
Gość
anonymous

W niedziele zamiast teleranka towarzysz kaczyński w orędziu do narodu ogłosi stan wojenny. A nie, teleranka nie ma to może zamiast dobranocki? Towarzysz morawiecki w porozumieniu z ministerstwem cyfryzacji wprowadzi sprzedaż na kartki które będą w aplikacji mobilnej na smartfona. Należy zachować spokój i nie atakować zomo… wróć! Nie atatakować cbśp i ludowego wojska kaczego i nie podpalać rosomaków. F16 już zostały poderwane w przestrzeń powietrzną. W stałej gotowości jest gorąca linia z moskwą… tzn. z toruniem.

andi
Gość
andi

Co za głupoty, oczywiście że w Chinach fabryki stanęły, przecież tam mieli pełna kwarantannę . Proszę sobie zobaczyć filmy chińskiego biznesu i posłuchać jak to się cieszyli przez dłuższy okres powietrzem bez smogu przez to że była kwarantanna i fabryki stanęły. I nich też nie było na początku towarów w marketach bo ludzie również zaczęli wykupować zaczynajac od najtańszych sklepów(osiedlowe np były cały czas dobrze zaopatrzone). Nie mówię już o tym że jednak maseczkinmueli w sklepach a u nas ich już dawno niema….

Mathew
Gość
Mathew

A mi wydaje sie to wszystko normalne. Ludzie panikowali, panikuja i beda panikowac. Żal mi gazet i portali, które piszą niczym nie potwierdzone fake newsy, żerując na głupocie ludzi. Albo piszących bzdury w pewnych kwestiach. Jak można napisać „sklepy nie przewidzialy”? A czy jest ktoś w stanie przewidziec epidemie? (i nie mówie tu np o twórcach celowej broni biologicznej) i zachowania rynku wobec powiedzmy to chwilowej klęski? Przytoczony gość również nie ma chyba pojęcia o tym co mówi (z całym szacunkiem) .. W ostatnim tygodniu ruch był porównywalny do okresu przedświątecznego? Na jakiej podstawie zostało to wywnioskowane (żeby było ciekawiej,… Czytaj więcej »

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Pobierz e-booki autorstwa

Macieja Samcika

i pomnażaj swoje oszczędności!

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi.
Nie pożałujesz!

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-search top-menu