Dziś płacąc kartą zbliżeniową za zakupy o wartości do 50 zł nie musimy podawać PIN-u. Od jakiegoś czasu trwają prace nad tym, by ten limit podwyższyć, bo dziś nie przystaje do realiów gospodarczych. Czy koronawirus przyspieszy prace nad wprowadzeniem wyższego limitu?
Zanim pojawił się koronawirus, potrzebę podniesienia limitu „bezpinowych” transakcji zbliżeniowych tłumaczono względami ekonomicznymi. Dziś bez podawania kodu PIN możemy zapłacić do 50 zł. Z pewnymi wyjątkami, bo unijna dyrektywa PSD2 zobowiązuje do tego, by przy co szóstej płatności terminal poprosił o PIN. Dla większej ochrony przed oszustami.
- Kiedy powinieneś się zastanowić nad zmianą banku? Osiem sygnałów. Dlaczego Polacy często biorą „ślub z bankiem” na całe życie? [POWERED BY UNICREDIT]
- Od dłuższego czasu usilnie główkujesz, w co by tu zainwestować, żeby nie stracić? Te liczby mówią: „przestań się wreszcie zastanawiać” [POWERED BY UNIQA TFI]
- Jesteś na początku swojej drogi zawodowej? Oto Twoja checklista na bezpieczną podróż przez życie. Osiem ważnych punktów! [POWERED BY PZU]
Ale koronawirus przyniósł inny argument przemawiający za zwiększeniem limitu – większą ochronę przed patogenami. W rankingu bezpiecznego płacenia – patrząc pod kątem higienicznym – przegrywa gotówka. Przekazywana z rąk do rąk jest siedliskiem zarazków. Następnie – licząc od końca – karta starej generacji, którą musimy przekazać sprzedawcy, by ten umieścił ją w terminalu. Kontakt z kartą ma już inna osoba, która przed chwilą dotykała innych kart i gotówki.
Limit płatności bez PIN-u w górę o 50 zł
Najbezpieczniejsze są karty zbliżeniowe, ale jeśli płacimy nimi bez podawania PIN-u, bo tylko my dotykamy naszej karty. Ale jeśli kwota do zapłacenia przekracza 50 zł, to i tak musimy wstukać na klawiaturze terminala cztery cyfry. Higieniczne bezpieczeństwo na pewno w jakimś stopniu by się zwiększyło, gdyby limit został podniesiony, bo rzadziej musielibyśmy wpisywać PIN.
Przeczytaj też: Narodowa kwarantanna domowa. Ile pieniędzy nie wydamy, gdy nieczynne będą szkoły, kina, a hotele i restauracje będziemy omijać z daleka?
Przeczytaj też: Kraj stanął w „kwarantannie”, wielu ludzi nie pracuje. Czy z powodu koronawirusa powinniśmy móc zawiesić spłatę rat kredytów?
Branża płatnicza od jakiegoś czasu postuluje i pracuje nad zwiększeniem limitu do 100 zł. Ale w związku z zagrożeniem koronawirusem przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego zaapelował o przyspieszenie prac wdrożeniowych. Poprosił NBP o wsparcie działań „mających na celu wspomaganie profilaktyki rozprzestrzeniania się koronawirusa poprzez umożliwienie stosowania podwyższonych limitów dla transakcji bezstykowych niewymagających użycia PIN”.
Limit miał być podniesiony do 100 zł już w drugim kwartale 2019 r., ale nic z tych planów nie wyszło. Ale niedawno – zanim jeszcze koronawirus zaczął nas na poważnie przerażać – Visa podała, że jej kartami z nowym limitem będzie można płacić od 17 lipca 2020 r. Wygląda jednak na to, że branża odpowiadająca za płatności do serca wzięła sobie apel przewodniczącego KNF.
„W nawiązaniu do apelu przewodniczącego KNF, aby w związku z rozprzestrzenianiem się koronawirusa podnieść limit transakcji zbliżeniowych bez PIN do 100 złotych, pragniemy poinformować, że Mastercard obecnie pracuje ze wszystkimi uczestnikami rynku płatniczego, w tym z agentami rozliczeniowymi i wydawcami kart płatniczych, aby zmiana ta była możliwa jak najszybciej”
– poinformował Mastercard.
Zmiany w systemach, testy i edukacja
Nie jest to jednak takie proste, jak mogłoby się wydawać. W ten proces zaangażowane są różne firmy: od organizacji płatniczych (Visa, Mastercard), przez banki, które są wydawcami kart, po agentów rozliczeniowych, czyli firmy, które instalują terminale w sklepach. Wszystkie te firmy muszą przestawić parametry w swoich systemach, a następnie je przetestować. Chodzi o to, żeby nie dopuścić do sytuacji, kiedy płacimy kartą np. 70 zł, a terminal żąda kodu PIN.
Przeczytaj też: Szkoła i przedszkole zamknięte na dwa tygodnie przez koronawirusa. Co zrobić z dzieckiem? Ile kosztuje profesjonalna opieka? Komu zasiłek?
Przeczytaj też: Koronawirus uderzy w polską gospodarkę i w… plany rządu. O ile spadną dochody państwa z podatków? Spróbowaliśmy policzyć i…
Zmian trzeba też dokonać w samych terminalach sklepowych. Trzeba je przeprogramować tak, żeby „nauczyły się”, że transakcja bez PIN-u to taka o wartości do 100 zł. Potrzebna jest też akcja edukacyjna wśród właścicieli sklepów.
Kiedy zatem zapłacimy bez PIN-u za większe zakupy? Visa mówiła o lipcu, natomiast Wojciech Pantkowski, dyrektor w Związku Banków Polskich, liczy na to, że start uda się przesunąć na drugi kwartał tego roku.
„Staramy się, ale wszystko zależy od postępu prac wdrożeniowych. Myślę, że połowa maja jest datą realną”
Rzecz jasna, podniesienie limitu płatności zbliżeniowych jest tylko elementem, który może poprawić nasze „epidemiologiczne bezpieczeństwo”. Ktoś powie, że teraz takie prace nie są priorytetem. Może i tak, ale warto pamiętać, że nasze bezpieczeństwo składa się z wielu różnych elementów.

