2020 to będzie dobry rok? Może i będzie, ale oni twierdzą, że to już jeden z ostatnich w stuleciu. Znacie te prognozy dla świata do 2100 r.?

2020 to będzie dobry rok? Może i będzie, ale oni twierdzą, że to już jeden z ostatnich w stuleciu. Znacie te prognozy dla świata do 2100 r.?

Przełom roku to czas podsumowań i prognozowania bliższej lub dalszej przyszłości. Co nas czeka, nie indywidualnie, lecz jako ludzkość? Kilkadziesiąt lat temu powstała na ten temat analiza, która niepokojąco dokładnie się sprawdza. Jesteście gotowi, by ją poznać?

Pięćdziesiąt lat temu Klub Rzymski – międzynarodowy think-tank, założony w 1968 r., zrzeszający naukowców, polityków i biznesmenów analizujących m.in. przyszłość świata (uznawany za protoplastę ruchów proekologicznych) – zlecił wykonanie raportu, w którym zespół badaczy miał zbudować komputerową symulację światowego wzrostu gospodarczego, zmian wielkości zasobów i populacji na naszej planecie.
Efektem tych badań był słynny raport opublikowany w 1972 r. pod nazwą „The Limits To Growth”.

Zobacz również:

Przesłanie, które z tej pracy wynikało, było dość oczywiste: Ziemia prawdopodobnie nie będzie w stanie „wytrzymać” wzrostu liczby ludności oraz tempa wzrostu gospodarczego. Im więcej ludzi, tym więcej potrzeba żywności, żeby ich nakarmić. A żeby tę żywność – oraz inne rzeczy potrzebne do życia (przy okazji te niepotrzebne, ale fajne) wyprodukować, potrzeba zużyć jeszcze więcej zasobów i jeszcze bardziej zanieczyścić planetę. Zasobów zacznie w końcu brakować, koszty ich wykorzystywania wzrosną i zrobi się nieprzyjemnie.

Wynajęty przez Klub Rzymski międzynarodowy zespół naukowców z Massachusetts Institute of Technology przeanalizował pięć podstawowych czynników, które determinują przyszłość świata: wzrost populacji, produkcję rolną, wyczerpywanie zasobów nieodnawialnych, produkcję przemysłową i wytwarzanie zanieczyszczeń. Dane dotyczące tych pięciu czynników wrzucono do komputera i wzbogacono o kilka zestawów założeń.

Wniosek wynikający z tego raportu był taki, że planeta będzie w stanie wytrzymać rozwój ludzkości najdalej do 2100 r. Ale i drugi: że może nie będzie tak źle, jeśli nałożymy na siebie ograniczenia w wykorzystaniu surowców i zasobów. W pesymistycznym scenariuszu ograniczenia wzrostu poprowadzą nas do „nagłego i niekontrolowanego spadku liczby ludności i zdolności produkcyjnych przemysłu”.

Oczywiście: te prognozy trzeba dziś traktować z przymrużeniem oka. W okolicach 1970 r. trudno było przewidzieć tego, jak rozwój technologii wpłynie na tempo zużywania się zasobów Ziemi. Raport był publikowany w czasie, gdy nikt jeszcze nie mówił o energii odnawialnej, ani o programach redukcji emisji CO2.

Ale gdyby przyjąć, że będzie tak, jak Klub Rzymski przewidywał, to globalna produkcja przemysłowa przypadająca na mieszkańca miała osiągnąć szczyt ok. roku 2008, a później nastąpić miałby jej gwałtowny spadek. Wartość żywności przypadającej na mieszkańca osiągać ma szczyt około 2020 r., a następnie gwałtownie spadnie. Populacja ludności ma osiągnąć szczyt w 2030 r., a następnie gwałtownie spaść.

No dobrze, ale czy rzeczywiście coś zaczęło się sprawdzać? Prognozy z początku lat 70. okazały się dość trafne, przynajmniej w tej części, która dotyczy okresu „zweryfikowanego” przez realne dane.  Proponuję zerknąć na wykres, który pokazuje wnioski z raportu oraz ich realną weryfikację. Na początek obrazek niezbyt aktualny, ale za to bardzo przejrzysty.

Zasoby zużywaliśmy nieco wolniej, niż mówiła prognoza (fioletowa linia, pogrubienie odzwierciedla realne „wykonanie” prognozy), żywności byliśmy w stanie produkować więcej w przeliczeniu na głowę mieszkańca Ziemi (żółte), produkcja przemysłowa przypadająca na głowę rosła nieco wolniej, niż prognozy (różowe), zanieczyszczenie rosło minimalnie wolniej (niebieskie). To wszystko odzwierciedla postęp technologiczny i możliwość bardziej wydajnego zaspokajania potrzeb ludności (żywnościowych i pozostałych).

Czytaj też: Oto lista krajów, w których najłatwiej być szczęśliwym. Jedziemy?

Czytaj też: Zła wiadomość. Policzyli jak bardzo boom nieruchomościowy ogranicza rodzinom możliwości bogacenia się. I jak powiększa nierówności społeczne

Główny problem polega na wyczerpywaniu się zasobów energetycznych oraz na kosztach ekologicznych, które podbijają cenę energii potrzebnej do produkcji. Im wyższe koszty i ceny, tym mniejszy popyt. Im mniejszy popyt, tym mniejsza produkcja. A jeśli jeszcze z powodu coraz mniejszej siły nabywczej zaczyna spadać populacja…

Niektórzy ekonomiści twierdzą, że prognozy Kluczu Rzymskiego już się zaczynają sprawdzać w postaci ograniczenia produkcji dóbr takich, jak telefony komórkowe, czy samochody. O tym, że przemysł motoryzacyjny już znalazł się w głębokim kryzysie nikogo nie trzeba przekonywać. Produkcja smartfonów jeszcze nie spada, ale coraz trudniej jej rosnąć.

Stan gry jeśli chodzi o prognozy Klubu Rzymskiego dla świata są takie, jak poniżej.

Właśnie teraz przeżywamy – jako ludzkość – szczyt produkcji przemysłowej i produkcji żywności na osobę. Czyli szczyt konsumpcyjnego dobrobytu. Za jakieś 10 lat poziom życia na świecie zacznie spadać, za 20 lat zanieczyszczenie środowiska osiągnie apogeum, a za 30 lat zacznie lawinowo spadać liczba ludności w wyniku kryzysu. A potem pójdzie już z górki.

Czytaj też: Tak zmieni się świat, w którym żyjemy. Cztery potężne trendy, które wpłyną na życie każdego z nas

Czytaj też: Spadek zysków firm, wzrost cen kredytów, ubezpieczeń i podatków, krach nieruchomości. To Nostradamus? Nie, prognozy bankowców

zdjęcia: MathPhotos/Pixabay

8
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
5 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
7 Comment authors
JacekJakubMaciej SamcikŁukaszAnna Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Roman
Gość
Roman

Przypomnę inną prognozę. W 1894 r. londyński „Times” prognozował, że do 1950 r. każda większa ulica w stolicy Wielkiej Brytanii zostanie przykryta trzema metrami końskiego łajna.

Jak jest każdy widzi. Prognozowanie 50 lat w przód mija się z celem.

Oczywiście na 100 prognozujących 1 „trafi” i tego okrzykną wizjonerem 🙂

Anna
Gość
Anna

Oryginalna prognoza pochodziła z 1.polowy XIXw. i dotyczyła 3. ćwierci tegoż wieku ale w Paryżu… ale nawet nie o to chodzi,tylko o to,że wszystkie Raporty dla Klubu Rzymskiego były nazywane prognozami ostrzegawczymi i przez wiele lat nie traktowano ich jako takich,które mogą zacząć się sprawdzać.Dlatego nawet przybliżone skutki do tych przewidywanych są groźne i wymagają środków je niwelujących.

Roman
Gość
Roman

Ale tu chodzi o to, że nie jesteśmy w stanie przewidzieć postępu technologii i że nowe technologie rozwiążą problemy które mamy obecnie (tak jak 100 lat temu problemem była końska kupa, który rozwiązały samochody), więc takie raporty na 50 lat w przód nic nie wnoszą do dyskusji.

Jestem pewien, że za 50 lat plastik i emisja zanieczyszczeń nie będą problemem, a rozwiązaniem nie będzie nic, co jest promowane obecnie (bo obecne „metody” to tylko polityka + ideologia + próby zarobienia kasy przez „zielonych”).

Jakub
Gość
Jakub

Mimo wszytsko „prognozy” jak widac po powyzszym sa bardoz bliskie rzeczywistości. Żaden z problemów przewidywanych 50 lat temu nie został zniwelowany i dalej jest czyms z czym w perspektywie zaledwie już 10 lat prawdopodobnie bedziemy musieli sie zmierzyc

Bartek
Gość
Bartek

Czemu pogrubione kreski („pogrubienie odzwierciedla realne „wykonanie” prognozy”) są na pierwszym wykresie tylko do 2000 roku, skoro zakończył się już 2019 rok? Czy prognozy sprawdziły się w latach 2001-2019?

Łukasz
Gość
Łukasz

Niezły clickbait. Ciekaw jestem ile autor jest w stanie postawić na opisywany scenariusz?

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-search top-menu