Zła wiadomość: policzyli jak bardzo boom na rynku nieruchomości zaburza wzrost zamożności rodzin. Rząd musi coś z tym zrobić?

Czy zastanawialiście się kiedyś jaką część wzrostu Waszego dochodu „zjadają” coraz wyższe ceny czynszów, comiesięcznych rachunków lub kredytów hipotecznych? W jakim stopniu wzrost Waszej zamożności niweluje boom nieruchomościowy i rosnące ceny mieszkań? Australijczycy to policzyli. I nie jest dobrze. A jak jest w Polsce?

Ze wszystkich statystyk wynika, że w ostatnich kilkudziesięciu latach nastąpiła kumulacja bogactwa w stosunkowo nielicznych rękach. Bogaci stają się coraz bogatsi, biedni też „zamożnieją”, ale znacznie wolniej. W Australii doszli do wniosku, że jedną z głównych przyczyn tego trendu jest… boom nieruchomościowy. Albo zrobimy coś, by ceny mieszkań przestały rosnąć, albo nie zwalczymy nierówności.

Czytaj więcej o nierównościach: Globalne zabójstwo klasy średniej dokonuje się na naszych oczach. Oto scenariusz ostatecznej zagłady. Skończy się wojną lub rewolucją?

Grupa doradców rządu australijskiego urzeźbiła w ostatnich tygodniach raport zatytułowany „Rising Inequality”. Myślą przewodnią – zgodnie zresztą z tytułem – jest spostrzeżenie, iż w ostatnich 30-40 latach kraj kangurów stał się bardziej nierówny jeśli chodzi o dochody i zamożność obywateli.

W ramach uzupełnienia tego raportu inna grupa ekonomistów zajęła się zbadaniem w jakim stopniu kwestia kosztów związanych z mieszkaniem – a więc głównie czynszu i kredytu hipotecznego – wpływała na tempo bogacenia się społeczeństwa. Tylko w ciągu ostatnich 15 lat ceny mieszkań w największych miastach Australii poszły w górę dwukrotnie.

Z danych statystycznych wynika, że w ciągu niespełna 30 ostatnich lat średnie dochody 10% najbiedniejszych gospodarstw domowych w Australii wzrosły o 54%. Z kolei średnie dochody rodzin znajdujących się wśród 10% najlepiej zarabiających – wzrosły o 85%. Nie jest to może mało, ale nie można też powiedzieć, że bogaci odjeżdżali biednym w tempie kosmicznym.

W Australii – tak jak wszędzie – koncentracja dochodów jest spora. Najbogatsze 10% ludzi kontroluje 45% majątku narodowego. Zaś biedniejsza połowa obywateli dysponuje tylko 11% majątku.

O ile wolniej się bogacisz z powodu boomu nieruchomościowego?

Badacze jednak nie poprzestali na tej prostej konkluzji i postanowili policzyć tempo bogacenia się społeczeństwa po uwzględnieniu ich kosztów mieszkaniowych. Wiadomo, że w naszych budżetach koszty związane z kredytem na mieszkanie i czynszem mają znaczenie. Przedmiotem analizy było więc ustalenie o ile mniejszy był w Australii wzrost majątku „netto”, czyli po uregulowaniu miesięcznych kosztów mieszkaniowych.

Wyniki okazały się miażdżące. Otóż średnie dochody ludzi w ostatnich niemal 30 latach po odjęciu kosztów mieszkaniowych wzrosły jedynie o 30% w decylu najmniej zamożnych oraz o 81% w najzamożniejszym decylu. Porównując to z danymi „wyjściowymi”: koszty mieszkaniowe nie miały większego wpływu na rosnące dochody dla najzamożniejszych (81% vs 85%). Koszty mieszkaniowe „zjadły” tylko kilka procent ze wzrostu ich bogactwa).

Dla najmniej zarabiających koszty mieszkaniowe miały natomiast wielkie znaczenie dla tempa wzrostu ich zamożności. A konkretnie – spowolniły je o niemal połowę (30% vs 54%). Poniżej w tabelce macie dane dotyczące ludzi z krainy kangurów, zaliczających się do wszystkich decyli dochodowych. Im kto ma mniej pieniędzy, tym większą część wzrostu jego bogactwa „zjadł” boom nieruchomościowy.

Więcej na ten temat: czytaj w australijskiej wersji CNN News

Oryginalny artykuł z TheConversation.com znajdziesz tutaj

O co tu chodzi? Zamożni częściej są właścicielami domów i mieszkań, co przyniosło im korzyści w postaci dochodu z wynajmu oraz wzrostu majątku, a biednym – koszty związane z wyższymi kosztami najmu (bo wyższe ceny nieruchomości to większa wartość kredytów na ich zakup, wliczana przez wynajmujących w czynsz najmu).

Australijscy badacze twierdzą, że jeśli władza chce coś zrobić z nierównościami, to nie ma co rzeźbić wyłącznie w progresji podatków dochodowych (tzn. żeby bogaci oddawali proporcjonalnie większą część dochodów na podatki), trzeba coś zrobić z kosztami mieszkaniowymi.

Okazuje się, że zwiększenie liczby niedrogich mieszkań na wynajem (żeby ograniczyć wzrost czynszów) może mieć większe znaczenie dla równomiernego wzrostu bogactwa, niż nam się wydaje. Australijczycy mówią też o konieczności rzeźbienia programów zakupu mieszkań dla osób o umiarkowanych dochodach, ale tu akurat obawiam się, że łatwo można łatwo przedobrzyć. Choć być może ograniczenie wzrostu cen nieruchomości powinno być celem nadrzędnym? Tylko czy tym da się w ogóle skutecznie sterować?

Ostrzeżeń o tym, że ceny nieruchomości rosną w wielu miejscach świata zbyt szybko – choć trudno mówić o „zbyt” szybkim wzroście, gdy tak kształtuje je rynek – jest wiele. Najróżniejsze indeksy pokazują duże ryzyko, iż ceny nieruchomości są tu i ówdzie w fazie bańki spekulacyjnej. Duży tekst o tym był niedawno w Zerohedge.  Tutaj wkleję tylko dwa wykresy z tego artykułu, pokazujące gdzie ryzyko bańki jest największe.

Czytaj też: Czy na rynku nieruchomości jest już bańka? Ceny mieszkań tak szaleją, że w górę ruszyły koszty wynajmu

Czytaj: Bezpiecznie kupić mieszkanie w Polsce? To często niemożliwe. Niepokojące dane

Czytaj też: Pożyczyć na mieszkanie więcej, niż jest warte? Teoretycznie to niemożliwe, ale… wystarczy ten prosty trik 

Jak bezpiecznie wziąć kredyt hipoteczny? Tu znajdziesz bardzo dobry przewodnik od A do Z od Marcina Iwucia. Polecam!

W Polsce też koszty mieszkaniowe zjadają wzrost bogactwa?

Zastanawiam się jak wyglądałaby analogiczna statystyka dla Polski. Może znajdzie się ktoś kto nałoży wzrost naszego bogactwa na wzrost cn czynszów i cen mieszkań oraz pokaże to na tle decylowych grup Polaków od najwyższych do najniższych dochodów.

Patrząc na te dane, które są łatwo dostępne i nie wymagają przetwarzania mogę podejrzewać, że w Polsce doszlibyśmy do podobnych wniosków, co w Australii. Choć u nas wzrost cen nieruchomości jest chyba mniejszy, niż tam. Ostatnie statystyki BIK pokazują np., że średnia wartość zaciąganego dziś kredytu hipotecznego wynosi już 255.000 zł i jest o 9% wyższa, niż rok temu. Wyższy kredyt to wyższe raty. Wszystko się zgadza.

Jeśli weźmiemy GUS-owskie cyferki o wzroście naszego dochodu rozporządzalnego i zestawimy to z – deklarowanymi, więc nie do końca precyzyjnymi – danymi o tym jak zmieniały się koszty utrzymania polskich rodzin w ostatnich latach możemy dojść do podobnych wniosków, co Australijczycy. Jeśli macie jakieś dokładniejsze dane – dawajcie znać, będę dostawiał kolejne wyliczenia.

Tutaj więcej o deklarowanych kosztach życia Polaków

Czytaj więcej: Wynajmujesz mieszkanie i płacisz rzetelnie czynsz? Oni ci za to zapłacą

Czytaj też: Wynajem mieszkania dla początkujących. Jak nie dać się właścicielowi?

Czytaj też: W Polsce boom na condohotele i apartamenty na wynajem. Czy na tym można stracić?

Czytaj też: Kredyt hipoteczny o stałym oprocentowaniu obowiązkowy w każdym banku? Mieszkanie jedynym zabezpieczeniem? Recenzuję plan KNF

 

9
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
6 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
8 Comment authors
Darek M. W.MariuszarmiAnnaanonymous Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Marek
Gość
Marek

Wykres wzrostu wydatków jest lekko pisząc niedokładny.
np. Telefon wydatek wzrósł do 119 PLN, tylko pytanie dlaczego nie korzysta się z ofery za 19,99 all in. 100 PLN to chyba rata za Iphona za 7k PLN 🙂 chyba ze mówimy o inflacji stylu życia (więcej zarabiamy, wiecej wydajemy bo nas stac?)

anonymous
Gość
anonymous

W ofertach typu nolimit numery są często blokowane za tzw. generowanie sztucznego ruchu np. jak rozmawia się pół godziny bez przerwy.

Darek M. W.
Gość

Może po prostu ludzie kupują drogie telefony i płacą tyle telekomom. Niestety reklamy tak działają A najwieksi mają największe budżety reklamowe.

Jacek
Gość
Jacek

„Wyższy kredyt to wyższe raty” –> nieprawda 🙂 zależy to jeszcze od okresu kredytowania. Nie ma w artykule info, jak zmieniła się średnia długość trwania kredytu rok do roku

armi
Gość
armi

wyższy kredyt to też wzrost majątku – w końcu kredytujemy droższą nieruchomość

problemem jest jak ktoś wynajmuje – koszty wzrastają, a majątek nie

Mariusz
Gość

Bardzo ciekawe statystyki, jestem ciekaw jak to zestawienie wyglądałoby w naszym kraju. Wiem jednak że te liczby nie będą tak zatrważające jak np w Australii.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss