Świat ma nierówno pod sufitem, czyli globalne zabójstwo klasy średniej. Oto scenariusz zagłady

Świat ma nierówno pod sufitem, czyli globalne zabójstwo klasy średniej. Oto scenariusz zagłady

Z czego wynikają nierówności dochodów bogatych i biednych? Z faktu, iż bogaci mają więcej inicjatywy, dobrych pomysłów, skłonności do ryzyka? A może z tego, że coraz sprawniej wyciskają biednych i wykorzystują prostą zasadę, że „pieniądz robi pieniądz”? W zależności od tego którą interpretację przyjmiemy różnie ocenimy też dane opublikowane ostatnio w raporcie „World Inequality Report 2018”, czyli w „Światowym Raporcie o Nierównościach”

Opracowanie jest firmowane przez pięcioro ekonomistów, w tym Thomasa Piketty’ego. Ludziom obeznanym w teorii ekonomii to nazwisko zapewne podnosi ciśnienie (Piketty’ego i jego teorie albo się kocha, albo nienawidzi), ale nie zamierzam w tym miejscu recenzować jego pomysłów na gospodarkę, lecz jedynie zinterpretować po swojemu liczby z raportu o nierównościach dochodowych.

Zobacz również:

Nie trzeba żadnych raportów, żeby zgodzić się z tezą, że w ostatnich dziesięcioleciach bogaci stają się coraz bogatsi. W ciągu ostatnich 40 lat udział dochodów najbogatszego 1% ludzi żyjących na świecie w dochodach generowanych przez wszystkich ludzi na świecie zwiększył się z 16% do prawie 21%. Zaś w jednym ze scenariuszy na przyszłość, które są zawarte w tym raporcie, przyjęto, iż już za nieco ponad 30 lat ów 1% najbogatszych może się zbliżyć do… 30% udziału w dochodach generowanych przez ludzi z całego świata.

Czytaj też: Najpotężniejsze marki świata. Europa w odwrocie! A kto rządzi?

Czytaj też: Jeśli pieniądze rządzą światem, to kto rządzi pieniędzmi? Oto najwięcej warte korporacje świata

10% najbogatszych trzęsie gospodarką świata

Od czego zależy realizacja tego scenariusza? Autorzy raportu porównują sytuację dochodową ludzi w dwóch ważnych częściach świata – USA oraz Europie Zachodniej. W USA od 1980 r. do 2016 r. udział 1% najbogatszych ludzi w dochodach generowanych przez cały kraj wzrósł z 11% do 20%, a więc niemal się podwoił. Z drugiej strony udział biedniejszej dochodowo połowy społeczeństwa w tym samym czasie spadł z 21% do 13%. Czyli: coraz więcej pieniędzy płynie do bogatych, a coraz mniej – do biednych.

Na drugiej szali jest Europa, w której udział dochodów najbogatszych w ogólnej sumie dochodów mieszkańców, owszem, rośnie – z 10% do 12% w ciągu ostatnich 35 lat – ale udział biedniejszej połowy społeczeństwa utrzymuje się na przyzwoitym poziomie. W 1980 r. wynosił prawie 24% ogólnych dochodów, zaś obecnie wynosi mniej więcej 22%. Kluczem do różnic jest zapewne lepszy dostęp do edukacji w Europie (więcej publicznych szkół), polityka wyrównywania szans (m.in. fundusze europejskie) i progresja opodatkowania, która w Europie jest większa, niż w USA.

Czytaj też: Liga miliarderów, czyli które kraje mają najbogatszych bogaczy?

W zależności od tego jaki scenariusz dotyczący tempa dalszego bogacenia się bogatych i biednienia biednych przyjmiemy, za kolejnych 30 lat bogaci zwiększą tempo bogacenia się dwukrotnie bądź utrzymają je na obecnym poziomie. Na dziś stan gry jest taki, że 10% najbogatszych kontroluje od 37% dochodów generowanych przez wszystkich obywateli (w Europie) do 61% (kraje arabskie).

Czytaj też: Superbogacze. Jeden na 30.000 ludzi ma tyle, ie zarabia Lewandowski. A 1% z nich… obrzydliwie bogaci

Czytaj też: Portret ewentualnego rentiera. Ilu ludzi na świecie już nic nie musi? I ile trzeba mieć, żeby nic nie musieć?

Globalne zabijanie klasy średniej

Kto dostaje po tyłku z powodu rosnących na świecie nierówności? Bardzo niefajnie wygląda wykres obrazujący zanikanie klasy średniej na świecie. Mówimy o ludziach, którzy są przedsiębiorczy, zaradni, prowadzą własny biznes, mają dochody wystarczające do życia na przyzwoitym poziomie. To z ich rąk przede wszystkim przejmują dochody ci, którzy mieszczą się w kilku procentach najzamożniejszych.

Jak czytać poniższy wykres? Pokazuje on o ile wzrosły w latach 1980-2016 realne dochody poszczególnych grup mieszkańców świata. Pionowa oś pokazuje skalę wzrostu owych dochodów (osiąga od 80% do 240%). Pozioma oś to decyle (oraz mniejsze grupy) dochodowe. Przykładowo jeśli weźmiemy grupę dochodową „20” to mówimy o ludziach, którzy pod względem zarobków mieszczą się na 20-tym piętrze w 100-piętrowym budynku. A jeśli weźmiemy grupę dochodową „99” to mówimy o ludziach mieszczących się w 1% najbogatszych.

Co wynika z wykresu? Że dochody najbiedniejszych (mieszczących się na 10-30-tym piętrze w 100-piętrowym „budynku dochodowym”) oraz najbogatszych (tych, którzy zamieszkują na najwyższym piętrze :-)) realnie wzrosły najbardziej. A więc skala światowej biedy spadła, podobnie jak wzrosła skala światowego bogactwa.

Natomiast w najmniejszym stopniu realnie wzrosły dochody ludzi mieszczących się pod względem dochodów pośrodku – czyli ani tych bardzo bogatych, ani tych bardzo biednych. Prawdopodobnie to ich kosztem rosną dochody bardzo biednych i bardzo bogatych.

Zabijanie klasy średniej – która jest najłatwiejsza do złupienia przez polityków, bo nie ucieknie do raju podatkowego, a jednocześnie ma dochody wystarczające do tego, żeby ją obłożyć podatkami – spowoduje, że część z tej klasy średniej spadnie do poziomu biedoty. A ci, których nie zdoła zniszczyć urząd podatkowy, zniszczy polityka rządu, który – podatny na głosy lobbies – tak ustawi rzeczywistość, by drobny i średni przedsiębiorca nie mógł walczyć na równych prawach z korporacją „zbyt dużą, by upaść”. Dopóki rządy i wąska grupa najbogatszych będą w sojuszu skierowanym przeciwko klasie średniej, to nie będzie dobrze.

Czytaj też: „Henryk”, czyli przyszłość narodu. Ile zarabia i na co wydaje pieniądze?

Czytaj też: Allianz zasmuca. Polska spadła w rankingu zamożności. Co się dzieje?

Majątek publiczny się kurczy. Czy to źle?

Z wykresów, które znajdują się w raporcie wynika, że państwa, pod względem kontrolowanego przez siebie majątku publicznego, w ostatnich 50 latach bardzo straciły na znaczeniu. O ile wartość majątku publicznego w zasadzie się nie zmieniła lub wręcz spadła (w USA i WIelkiej Brytanii, czyli tam, gdzie najszybciej rośnie bogactwo najzamożniejszych osób prywatnych), o tyle wartość majątku prywatnego w tym samym czasie się w poszczególnych krajach zwielokrotniła.

O czym to może świadczyć? Można się martwić, że państwa słabną, bo tym samym tracą wpływ na gospodarkę (mają mniejsze możliwości kształtowania trendów). Ale z drugiej strony… Dopóki państwa wykorzystują majątek publiczny m.in. do gnębienia klasy średniej, to czy jest jakąś tragedią, że mają tego majątku coraz mniej? Zwłaszcza, że majątek w rękach państwa jest często źle zarządzany i nieefektywny.

Generalnie mój wniosek z lektury tego raportu jest niewesoły: świat zmierza w złym kierunku i w zasadzie tylko Europa Zachodnia jest w sytuacji, która pozwala przynajmniej spowolnić trendy zbliżające nas stopniowo do średniowiecza.

W odróżnieniu od modnych ostatnio ekonomistów „równościowych” nie uważam, że trzeba dać państwu większe możliwości redystrybucji dochodów – czyli zabierania bogatym i rozdawania biednym. To bullshit. Państwo mogłoby pomóc, gdyby wspomagało klasę średnią, przedsiębiorczość i zdrową konkurencję. I walczyło z kartelami, rajami podatkowymi, ukrywaniem dochodów przez najbogatszych.

Jeśli rola państwa ma się zasadzać na tym, że będzie więcej redystrybucji do najbiedniejszych na koszt klasy średniej (bo najbogatszych nie da się dopaść albo zapłacili łapówki) to ja chrzanię takie państwo. A Wy?

Czytaj też: Siedem zasad, które wyniosły Jeffa Bezosa na pozycję najbogatszego Ziemianina. Warto przeczytać!

Czytaj też: Co by mogli najbogatsi Ziemianie, gdyby tylko chcieli? Oto kilka propozycji dla Bezosa, Buffeta i Gatesa

Czytaj teżJak osiągnąć sukces w inwestowaniu? Oto pięć (bez)cennych rad od słynnego inwestora Warrena Buffeta

Cały raport jest do pobrania tutaj

ilustracja: Dubai Creek Harbour

 

Subscribe
Powiadom o
26 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
mborus
3 lat temu

Przede wszystkim trzeba zamknąć te pseudofirmy nazywane kulturalnie bankami. To one są w głównej mierze odpowiedzialne za biednienie ludzi, gdyż wciskają im kredyty na które ludzi nie stać. Poza tym, to nie jest normalne, że depozyt ma maksymalnie 2%, a pożycza się na np. 10%. To jest nieuczciwe i niemoralne. Po drugie, banki tworzą „pieniądze” z niczego. Gdybym drukował „pieniądze” w domu to to się nazywa fałszerstwo. W banku nie. Po trzecie, moje dziecko chodzi do predszkola. Bawili się w sklep i można było płacić  „kartą.” Propaganda od małego. Skończcmy z propagandą, nie zamykajmy ust ludziom, którzy myślą inaczej i… Czytaj więcej »

Lolca
3 lat temu
Reply to  mborus

Eee… Przecież nikt nie wciska ludziom kredytów (poza skrajnymi przypadkami np. gdy jakaś kochająca rodzinka wmanewruje seniorów w kredyt dla wnuków). Sami je biorą.

Wierzbno
3 lat temu
Reply to  mborus

Ludzie kredyty biorą dobrowolnie, to nie jest wina banków.

obywatel
3 lat temu
Reply to  mborus

mborus, widze, ze jestes zwolennikiem zabierania ludziom mozliwosci podejmowania decyzji.
Nie wiem jak Tobie bank wcisnal kredyt, bo mi sie to nie zdarzyło.
malo tego musze sie do banku fatygowac, dosylac dokumenty i jeszcze mi laske robia, ze kedyt dostane.
Juz ktos decyduje, kiedy mi wolno robic zakupy, nastepny „mondry” chce mi zabrac mozliwosc pozyczania pieniedzy…

Kris
2 lat temu
Reply to  obywatel

Bank Ci robił laskę? Jaki to bank BlowJobBank? 😂🤣

Karola
3 lat temu

Panie Macieju, ja też chrzanię takie państwo. Pytanie tylko co z tym można zrobić? Jest odpowiedź inna niż: emigracja?

floridian
2 lat temu
Reply to  Maciej Samcik

Tak jak już pisałem poprzednio nacisk na klasę średnią jest z dwóch stron. Jeden koniec się pauperyzuje a drugi bogaci i ucieka naprzód. Ci co się bogacą to są ludzie którzy wyznają b. prostą zasadę: wydajemy mniej niż zarabiamy resztę oszczędzamy i inwestujemy! Są to niezwykle ciekawe tematy i stokrotne dzięki dla Pana Samcika za ich podejmowanie. Jest to też obiekt moich badań które podejmuję w Centrum Mobilności Ekonomicznej jaki został stworzony przy Uniwersytecie Północnej Karoliny. Czy rzeczywiscie jest żle w USA kiedy każdego dnia przybywa tam 3 tysiące dolarowych milionerów? Dla porównania w Polsce wg raportu Credit Suisse 2018… Czytaj więcej »

3 lat temu

Bardzo ciekawe, fajnie czytać świeże rzeczy i opracowania. Moje rozumienie ekonomii jest proste (jestem socjologiem z wykształcenia), stąd proszę wybaczyć naiwność. Z raportu wynika, że wzrastają dochody najbogatszych i najbiedniejszych. Skąd jednak wniosek, że ich bogacenie się odbywa się kosztem (właśnie) klasy średniej? Niejasne jest dla mnie to wynikanie, lecz pytam jako laik. Dzięki za odpowiedź! 🙂

3 lat temu
Reply to  Maciej Samcik

Dziękuję za odpowiedź. Wszystko się zgadza, może i jest tak jak Pan pisze, tylko… skoro z danych nie wynika, że bogacenie się najbiedniejszych i/lub najbogatszych kosztem właśnie to może po prostu obie grupy się bogacą a średnia jest w pułapce średniego dochodu i zarabia sobie swoje. Rozwój gospodarczy nie jest przecież grą o sumie zerowej (jeden zyskuje, więc jeden musi stracić). Polemizuję, bo bez ścisłej metodologii każde dane da się dowolnie zinterpretować, a i jestem ciekaw dodatkowych danych, o których Pan wspomniał 🙂

rz
3 lat temu

Wydaje się, że przyczyn jest kilka: 1. rozbudzone ambicje i apetyty tzw. klasy średniej, zachęcające do ryzykowania, inwestowania i brania kredytów – co może ich przemieszczać zarówno w kierunku 1% jak i uboższej warstwy. Zatem część z klasy średniej to „nowi” ale spora część to ludzie, którzy „odziedziczyli” majątek i pozycję i nie są „foolish and hungry”. Konsumują życie niekoniecznie walcząc o wzrost – a przez to relatywnie biednieją i zaczynają odpadać w wyścigu. 2. specyfika wirtualizacji i efektu skali – najbogatsi raczej nie skupiają się na wytwarzaniu dóbr podstawowych, ale na zagadnieniach łatwo skalowalnych i często wirtualnych (m.in. producenci… Czytaj więcej »

Człowiek z lasu
3 lat temu

Świetna diagnoza Macieju! To co opisałeś, to krótki wycinek z ogólnoświatowej zmowy najbogatszych, tzw. systemu. Ludzie są celowo ogłupiani przez media tanią i prostacką rozrywką, mają się nie interesować polityką, chodzić do pracy – najlepiej do korpo, w weekend nawalić się jak szpadel tanim piwem z biedry, itp… Najgorsze w tym wszystkim jest to, że ta tłuszcza nawet nie jest choć ciut świadoma w jakim żyje kieracie i że jest tylko mięsem armatnim tak naprawdę głównie 3 branż: banksterki, farmacji i biurwy… A klasa średnia? Jest dymana przez Kapitana Państwo, nękana podatkami i biurwą, okradana z owoców katorżniczej pracy i… Czytaj więcej »

MK
3 lat temu

Brawo za kolejny latwy do czytania artykul. Niestety moim zdaniem sa w nim bledy. Wykres krzywej slonia to GLOBALIZACJA,(ktora przyspieszyla po wpuszczeniu Chin do WTO przez Clintona w 1999 jesli sie nie myle) dzieki ktorej korporacje zlecaja brudna produkcje i prace do trzeciego swiata, korpo ma olbrzymie marze na dostarczaniu swoich produktow do zachodnich konsumentow nie tylko Apple ale i tez np. polskie odziezowe LPP (marka Reserved). Dzieki czemu ludnosc czesci Trzeciego swiata bardzo sie wzbogacila (startowali od zera) a „bogaty zachod” (nazwany tutaj Klasa srednia) nie bogaci sie juz tak szybko, jak wczesniej. Wyeksportowalismy wzrost PKB i bogactwa do… Czytaj więcej »

3 lat temu

„Jeśli rola państwa ma się zasadzać na tym, że będzie więcej redystrybucji do najbiedniejszych na koszt klasy średniej (bo najbogatszych nie da się dopaść albo zapłacili łapówki) to ja chrzanię takie państwo. A Wy?” – dokładnie! klasa średnia to wielkie osiągnięcie powojenne, nie dajmy jej zmieść z powierzchni.

Andrzej
2 lat temu

Historycznie takie nierównosci rozwiązywano bardzo sprawnie, na przykład taki Jakub Szela…

Maciej
2 lat temu

No właśnie. Próg podatkowy boli. Z jednej strony zatrudniam ludzi, zwiększam obroty w gospodarce i bogactwo ojczyzny. Pracownicy płacą podatki i kupują za wypłacone im pieniądze różne rzeczy (które znowu generują podatki). A kiedy ja chcę coś z tego mieć, to muszę za zarobek sześciokrotnie większy niż zarobek pracownika (ja ryzykuję, ja wszystko planuje, ja pracuję po kilkanaście godzin dziennie siedem dni w tygodniu – chyba się należy?) zapłacić podatek dziesięciokrotnie większy niż pracownik. I tak, to jest ten moment, kiedy zaczynam się zastanawiać na wyprowadzką do raju podatkowego. Bo skoro ojczyzna mnie dyskryminuje i prześladuje to miłość do takiej… Czytaj więcej »

Drk
2 lat temu

A ja chrzanie aktualne podejscie. Ten waz nigdy nie przestanie zjadac swojego ogona. Ale z dwojga zlego wole redystrybucje Panstwa tylko z jednym ale. Lupmy tych ktorzy kradna pod plaszczykiem wolnego rynku i jego dobrodziejstw. Jakos nie mam watpliwosci ze korporacje korzystaja z dobr publicznycj tylko po to zeby zwiekszac zyski ktorymi z nikim sie nie dziela.

Drk
2 lat temu

A ja chrzanie aktualne podejscie. Ten waz nigdy nie przestanie zjadac swojego ogona. Ale z dwojga zlego wole redystrybucje Panstwa tylko z jednym ale. Lupmy tych ktorzy kradna pod plaszczykiem wolnego rynku i jego dobrodziejstw. Jakos nie mam watpliwosci ze korporacje korzystaja z dobr publicznycj tylko po to zeby zwiekszac zyski

darek
2 lat temu

Ja bym do tego jeszcze dodał ostatni pomysł Morawieckiego że Polska ma zostac pierwszym w Europie państwem bez gotówki. Brak gotówki to brak alternatywy ,brak wyboru i mozliwośc „wyłaczenia” każdego kto sie nie zgadza z rzadem i jest temu rządowi przeszkoda. Morawiecki wprowadza coraz bardziej represyjną politykę a jego posunięcia wprost odwołują sie do tworzenia w naszym kraju NWO.

floridian
2 lat temu

Nie wiem o kim Pan mowi p. Macieju. Kto to jest klasa średnia? Są to ludzie którzy oszczędzają mało bo wydają dużo w stosunku do dochodów . W rezultacie żyją oni od wypłaty do wypłaty i z reguły ponad stan. Utrata pracy lub dłuższy pobyt w szpitalu to niemalże klęska finansowa bo 2/3 tych ludzi nie jest w stanie wysupłać nawet 1000 dolarów jeśli zdarzy się im niespodziewany wydatek. To jest ok 40-50% społeczeństwa amerykańskiego których grupa się kurczy z powyżej wymienionych powodów. Natomiast tzw wyższa klasa średnia (jest ich ponad 20%), czyli ludzie ludzie zamożni w przedziale $100-500 tys… Czytaj więcej »

floridian
2 lat temu
Reply to  Maciej Samcik

Są to ludzie wolnych zawodów, właściciele małych przedsiębiorstw, dobrze zarabiająca profesura uniwersytetów, planiści finansowi, audytorzy, itp. Ludzie którzy żyją wygodnie, z reguły posiadaja więcej niż jeden dom, stać ich na dobre samochody. Choć brzmi to paradoksalnie dobrymi samochodami rozbijają się z reguły utracjusze niższej klasy średniej. Na polskie warunki będa to właściciele mieszkań i domów > 200m2 a nie jakiś tam segmencików. Typowym przedstawicielem będzie mój znajomy chirurg: mieszkanie w Warszawie, dom w Śródborowie, dwa dobrej marki auta, dochód ponad 25000 miesięcznie, żona nie pracuje.

Piotr
1 rok temu

Ciekawe jest to, że to biedni i klasa średnia zacięcie bronią statusu najbogatszych. Nie wiem, może cały czas liczą na to, że kiedyś uda im się na ten szczyt piramidy wskoczyć. Znajomy w dość krótkim czasie został milionerem (sprzedaż otrzymanych kiedyś udziałów firmie). Był zaskoczony, że otoczenie (oczywiście mniej majętne) bardziej niż on przeżywa kwotę podatku którą miał do zapłacenia (>250k). Jak pojawia się pomysł opodatkowania cyfrowych gigantów to alarm podnoszą mali przedsiębiorcy. Jakby nieświadomi, że przecież za te ulgi dla Amazon, Facebook czy Google ktoś będzie musiał zapłacić. I będą to właśnie średni, mali i biedni. Jednocześnie będą toczyć… Czytaj więcej »

Krzysiek P
7 miesięcy temu

Jak definiować klasę średnia? Z tego co wiem to definicje są różne pod względem treści i zarobków, czy u nas w PL trzymając się tylko kryterium dochodowego klasa średnia to osoba zarabiająca 85k brutto pln rocznie a w dużych aglomeracjach np 100k pln brutto.? Czy według zachodnich standardów to u nas klasa średnia to osoba zarabiająca około 1mln brutto rocznie?

Michał
7 miesięcy temu

A biednych będą zamiatać z ulicy, jak śmieci. Gdzieś wp się chwaliło, że pokazało bazar dla biednych w celu jego likwidacji. Bazar pokazuje to, co powstanie w przyszłości.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!