Wojna pompuje ceny surowców przemysłowych i energetycznych (miedzi i ropy naftowej), a boom inwestycji w centra danych i sztuczną inteligencję – podnosi ceny akcji. Inwestorzy na rynku obligacji i akcji obstawiają dwa skrajnie różne scenariusze na przyszłość. Oba „trzymają na uwięzi” cenę złota. Niektórzy analitycy ostrzegają: droga ropa i boom inwestycyjny w gospodarce – to dwa pociągi, które na siebie jadą. Czy obie grupy inwestorów się mylą i grozi nam trzeci scenariusz?
Inwestorzy mają w głowach coraz większy bałagan jeśli chodzi o przewidywania dotyczące przyszłej ceny pieniądza – a więc również tego, jakich odsetek powinni żądać za kupowane obligacje. Wkrótce na stanowisku szefa Fed zacznie urzędować Kevin Warsh. Do tej pory inwestorzy zakładali, że będzie naciskał na obniżki stóp procentowych, ale teraz już nie są tego pewni.
- Tak Duńczycy przygotowują się na kryzys? Bank centralny wydał nowe zalecenie dotyczące form płatności w sklepach [POWERED BY EURONET]
- Przesiadka na mniejszego konia da zarobić? Akcje polskich małych i średnich spółek mogą przejąć pałeczkę hossy od gigantów [POWERED BY UNIQA TFI]
- Jest nowy ETF oparty na polskich indeksach akcji! I to… dwóch naraz! Czy to ma sens? TFI PZU chce ściągnąć polskie pieniądze na polską giełdę [POWERED BY PZU]
Tymczasem właśnie nadeszły dane, z których wynika, że amerykańska inflacja wyniosła w kwietniu aż 3,8% w skali roku i tym samym osiągnęła najwyższy poziom od trzech lat – czyli od maja 2023 r. Największy wpływ na nią miał wzrost cen paliwa, żywności i czynszów mieszkaniowych. Czyli mniej więcej te same czynniki, co w przypadku naszej inflacji, która wynosi 3,2% (może poza cenami żywności, które u nas jeszcze nie ruszyły w górę, a w USA już tak).
Dwa skrajnie różne scenariusze na przyszłość
Co gorsza maleją szanse na szybkie zakończenie wojny w Zatoce Perskiej. Iran nie tylko nie daje się złamać, ale wręcz staje się coraz bardziej hardy w negocjacjach w USA. A to oznacza, że wysokie ceny paliw nie miną, a ich wpływ na inflację będzie większy i potrwa dłużej. Co to wszystko oznacza dla inwestujących swoje pieniądze? Ważne dylematy, polegające na konieczności obstawienia jednego z dwóch, bardzo różnych scenariuszy.
Pierwszy to wzrost inflacji, ale taki, który nie niszczy gospodarki (wynikający częściowo z tego, że kręci się ona szybko, choćby na kredyt): czyli konieczność „parkowania” pieniędzy w akcje największych globalnych spółek, zwłaszcza tych antycyklicznych. Akcje to aktywo antyinflacyjne – spółki przerzucają inflację na konsumentów i ich zyski rosną, a w ślad za tym ich wycena. Wydaje się, że dziś inwestorzy na rynku akcji obstawiają właśnie taki scenariusz, bo ceny akcji są rekordowo wysokie.
Drugi scenariusz to taki wzrost inflacji, który „zabija” gospodarkę, czyli powoduje taki spadek mocy nabywczej konsumentów, że gospodarka wpada w recesję, albo stagnację. Wtedy pewnie trzeba byłoby „parkować” kapitał albo w obligacje (jeśli wzrost inflacji nie byłby tak wysoki, że zagroziłby wypłacalności państw) albo w złoto (które jest antidotum na ryzyko niewypłacalności emitentów obligacji).
Każdy z tych dwóch scenariuszy jest dziś prawdopodobny. A do tego dochodzi drugi dylemat: jaką politykę będzie prowadził bank centralny pod kierownictwem nowego szefa Kevina Warsha. W maju Senat ma go zatwierdzić jako Fed i wtedy Warsh zacznie wpływać na amerykańską politykę pieniężną.
CZYTAJ TEŻ:
Kevin Warsh jednak nie będzie forsował obniżek stóp procentowych?
Jeszcze do niedawna inwestorzy uważali, że nowy szef Fed będzie się starał przeforsować kilka obniżek stóp procentowych, nie zważając na inflację. To był scenariusz, który pompował hossę złota oraz wzrosty cen akcji, bo zwiastował niszczenie wartości dolara oraz ryzyko niekontrolowanego wybuchu inflacji (takiego, którego obligacje nie zrefundują).
Teraz, jak pisze Bloomberg w swojej najnowszej analizie – do głosu dochodzi inne spojrzenie. Zamiast obniżek stóp, inwestorzy działający na wartym 31 bilionów dolarów rynku obligacji biorą pod uwagę zaostrzenie polityki monetarnej. Ma to być skutek silnego wzrostu amerykańskiej gospodarki, rozpędzającej się inwestycjami w centra danych i w sztuczną inteligencję (głównie finansowanych kredytem). Połączenie inflacji „inwestycyjnej” i „wojennej” skłania część inwestorów do zmiany zdania w sprawie spodziewanej polityki Warsha.
Czy Warsh nagle miałby porzucić przekonanie o konieczności obniżek stóp i redukcji bilansu banku centralnego? „Tym, co będzie dyktowało jego działania, będą wydarzenia w gospodarce, a nie ideologia” – powiedział dziś Bloombergowi Adam Marden, współmenedżer portfela Dynamic Global Bond Strategy w renomowanej firmie T. Rowe Price.
Ta nowa teoria powoduje większy chaos w głowach inwestorów. Ceny ropy — kluczowy krótkoterminowy czynnik wpływający na stopy procentowe — poruszają się w rytmie wydarzeń wojennych. Droga ropa powiększa rentowność obligacji skarbowych, czyli oprocentowanie żądane przez inwestorów w oczekiwaniu na wzrost inflacji. Ale jednocześnie bardzo wysokie są ceny akcji, bo inwestorzy „kupują” boom inwestycyjny. Kupujący obligacje liczą na wyższe odsetki ze względu na możliwy wzrost stóp procentowych. Kupujący obligacje – na zyski wynikające z szybko rosnącej gospodarki.



Coraz wyższe oprocentowanie obligacji i… kursy akcji. O co chodzi?
Na lodzie w tej sytuacji zostają kupujący złoto, które jest „ubezpieczeniem” na wypadek trzeciego scenariusza – stagflacyjnego. A więc sytuacji, w której inflacja jest na tyle wysoka, że „zabija gospodarkę”. Z jednej strony nie chronią już przed nią obligacje, a z drugiej – ceny akcji cierpią ze względu na stagnację gospodarczą. Wydaje się, że ten scenariusz nie jest obecnie zbytnio promowany przez inwestorów. To, że złoto utrzymuje się mimo wszystko na wysokim poziomie – w szerokich widełkach 4500 – 5000 dolarów za uncję – i tak jest wielkim sukcesem i świadczy o sile popytu na kruszec.
„To bardzo trudny rynek nie tylko do handlu, a nawet do analizy” – powiedziała Bloombergowi Priya Misra, menedżerka portfela w JPMorgan Asset Management. Jej zdaniem sztuczna inteligencja „tworzy kapitał inwestycyjny, podaż obligacji oraz optymizm co do długoterminowych perspektyw wzrostu USA. A tymczasem jesteśmy w obliczu największego wstrząsu energetycznego„. Czyżby więc ten trzeci, nie brany przez inwestorów pod uwagę scenariusz – stagflacji wywołanej cenami energii – jednak nie był wykluczony?
Choć Warsh mówił niedawno, że boom produktywności, dzięki sztucznej inteligencji, może utrzymać niską inflację i umożliwić obniżki stóp procentowych, to analitycy uważają, że jeśli będziemy oglądać coraz wyższą inflację, to nie ma mowy o wzroście produktywności. Wzrost cen jej przeszkodzi. Niektórzy stratedzy twierdzą, że Warsh mimo to spróbuje wywierać swój ślad na Fed, choć w obecnych okolicznościach może to być trudne.
Andrew Szczurowski, zarządzający portfelem w Morgan Stanley Investment Management, radzi kupować krótkoterminowe obligacje o stałym oprocentowaniu. Jego zdaniem Fed ostatecznie zdecyduje się złagodzić politykę monetarną, choć może to zająć 9-12 miesięcy. Gdyby ta prognoza zaczęła się sprawdzać – byłby to być może powrót dobrych czasów dla złota. Choć większość inwestorów obstawia dziś inne scenariusze – wzrostu stóp procentowych, wyższych zysków z oprocentowania obligacji i hossy na rynku akcji.
A jak dziwną sytuację na rynkach interpretuje Michał Tekliński, ekspert Goldsaver.pl (sklepu, w którym można kupować złoto po kawałku) oraz Goldenmark (sieci sklepów fizycznych oraz sklepu internetowego ze złotem, srebrem, inwestycjami alternatywnymi)? Zapraszam do przeczytania komentarza:

Uwaga na ryzyko stagflacji! Inwestorzy z różowymi okularami?
Obecna sytuacja na rynkach finansowych przypomina stąpanie po cienkim lodzie. Choć uwaga mediów często skupia się na geopolitycznych zawirowaniach, pod powierzchnią narasta znacznie groźniejsze zjawisko: stagflacja. Inwestorzy słusznie obawiają się też skutków wieloletniej polityki Rezerwy Federalnej. Wpompowanie w gospodarkę prawie 9 bilionów dolarów poprzez luzowanie ilościowe (QE) stworzyło potężną bańkę zadłużenia.
Dziś, przy rosnących cenach energii, Fed znajduje się w kleszczach: nie może drastycznie obniżyć stóp, by ratować gospodarkę obciążoną długiem, nie ryzykując jednocześnie wybuchu jeszcze wyższej inflacji. Połączenie stagnacji gospodarczej z uporczywie wysoką inflacją to najgorszy scenariusz dla tradycyjnych aktywów, ale jednocześnie środowisko, w którym metale szlachetne historycznie radzą sobie najlepiej. Najnowsze dane Światowej Rady Złota (WGC) za pierwszy kwartał 2026 roku potwierdzają ten trend.
Całkowity popyt na złoto wzrósł o 2% w skali roku, osiągając poziom 1 231 ton. Co kluczowe, obserwujemy potężny odwrót od biżuterii (spadek o 23%) na rzecz fizycznych form lokowania kapitału – popyt na sztabki i monety wystrzelił aż o 42%. To jasny sygnał, że złoto przestaje być postrzegane jako ozdoba, a staje się strategicznym fundamentem portfela.
Nadchodząca stagflacja przypomina samochód, który utknął w głębokim piachu. Połączenie wysokiej inflacji, napędzanej rekordowymi cenami energii, z niskim wzrostem gospodarczym tworzy środowisko, w którym tradycyjne metody ochrony kapitału przestają działać.
Różne scenariusze, ale… nie dla banków centralnych
Dla banków centralnych, które w samym pierwszym kwartale zakupiły 244 tony kruszcu, złoto jest ostateczną kotwicą stabilności. Polska, konsekwentnie zwiększając swoje rezerwy, wpisuje się w ten globalny nurt budowania suwerenności finansowej w czasach, gdy „łatwy pieniądz” właśnie się kończy.
Tylko w samym marcu Narodowy Bank Polski dokupił 11 ton złota, co sprawiło, że nasze narodowe rezerwy urosły do imponującego poziomu ponad 580 ton, a łącznie z zakupami kwietniowymi daje to już łącznie blisko 600 ton kruszcu. W dobie widma stagflacji i niepewności na rynkach energii, Polska konsekwentnie buduje finansowy fundament bezpieczeństwa.
Warto zauważyć, że podczas gdy Polska i Chiny (kupujące złoto od 17 miesięcy bez przerwy) agresywnie zwiększają rezerwy, kraje takie jak Turcja czy Rosja są zmuszone do okresowej sprzedaży kruszcu, by ratować swoje waluty. To stawia Polskę w bardzo silnej, stabilnej pozycji płatniczej na arenie międzynarodowej.
Złoto jest dziś jedyną walutą, której nie da się dodrukować, a fakt, że jego wartość w światowych rezerwach po raz pierwszy przerosła wartość amerykańskich obligacji, pokazuje, że gwałtownie uciekamy od papierowego pieniądza w stronę realnych wartości.
Obecna sytuacja gospodarcza jest skomplikowana, z wysokim ryzykiem stagflacji, zwłaszcza w obliczu utrzymujących się napięć na Bliskim Wschodzie i wysokich cen energii. Złoto potwierdza swoją rolę kluczowego aktywa zabezpieczającego wartość. Decyzje banków centralnych, szczególnie Fed pod nowym przewodnictwem, będą miały kluczowe znaczenie dla dalszego rozwoju globalnej gospodarki.
————————

Odbierz za darmo e-book o lokowaniu w złoto. Zastanawiasz się, czy złoto jest dla Ciebie? Zobacz raport specjalny „Jak lokować oszczędności w złocie?”, który ekipa „Subiektywnie o Finansach” przygotowała wspólnie z firmą Goldsaver. Co w raporcie? Jak złoto w przeszłości chroniło wartość? Trzy formy, w których można kupić złoto. Jak bezpiecznie kupować złoto fizyczne? Jak sprawdzić autentyczność złotej sztabki lub monety? Dlaczego złoto zawsze miało i będzie miało wartość? Raport możesz pobrać zupełnie bezpłatnie – wystarczy zarejestrować się w sklepie Goldsaver.pl tutaj lub zapisać się do newslettera Goldsaver.
————————
ZAPROSZENIE:
Zapraszamy do zapoznania się z ofertą sklepu Goldsaver, który jest Partnerem komercyjnego cyklu edukacyjnego „Stać cię na złoto” w „Subiektywnie o Finansach”. W Goldsaver każdy może kupić sztabkę złota po kawałku we własnym tempie i bez zobowiązań. Kliknij ten link, załóż konto i kupuj złoto w częściach. W jakiej cenie kupujesz złoto? W Goldsaver zawsze jest to kurs złota w NBP powiększony o 6,9% (koszt przechowywania, pakowania, wysyłki oraz marża sprzedawcy). Z kolei cena złota w NBP odzwierciedla kurs z londyńskiej giełdy metali.
Za marką Goldsaver stoi – należący do tej samej grupy kapitałowej – Goldenmark, czyli jeden z najważniejszych na polskim rynku dystrybutor metali szlachetnych, posiadający 24 salony premium w największych miastach. W ciągu 15 lat działalności dostarczył Polakom ponad 600 000 uncji, czyli około 20 ton fizycznego złota. Goldenmark współpracuje z renomowanymi producentami, posiadającymi akredytację LBMA (London Bullion Market Association), takimi jak niemiecki C.HAFNER, United States Mint czy Rand Refinery z RPA.
——————————–
Goldsaver i Goldenmark są Partnerami komercyjnego cyklu edukacyjnego „Stać cię na złoto” w „Subiektywnie o Finansach”. W Goldsaver każdy może kupić sztabkę złota po kawałku we własnym tempie i bez zobowiązań. W sklepach Goldenmark – także fizycznej sieci placówek – można kupić kruszce i inne aktywa alternatywne. Autor komentarza – Michał Tekliński jest ekspertem rynku złota Goldsaver i Goldenmark.

zdjęcie tytułowe: Copilot AI


