4 kwietnia 2017

„Henryk” czyli przyszłość narodu. Na co wydaje kasę? I dlaczego banki go kochają?

„Henryk” czyli przyszłość narodu. Na co wydaje kasę? I dlaczego banki go kochają?

Tylko 3% Polaków (nieco ponad 700.000 osób w 38-milionowym kraju) przekracza próg dochodów, który powoduje konieczność płacenia 32% podatku dochodowego. A przecież ten próg nie jest jakoś szczególnie wysoki jak na realia społeczeństw Zachodu – 85.000 zł rocznie, czyli 7.000 zł miesięcznie na rękę. Złotych, nie euro. Z kolei liczba osób, które deklarują dochód do opodatkowania wyższy niż milion złotych, wynosi tylko nieco ponad 20.000. Pomiędzy tymi „z drugiego progu”, a zwykłymi Polakami, którzy z mniejszym lub większym kłopotem wiążą co miesiąc koniec z końcem, są tzw. „Henryki”. To ludzie już wystarczająco dobrze radzący sobie finansowo, że zaspokoili podstawowe potrzeby – z reguły mają mieszkanie, samochód, prywatną polisę medyczną i dzieci w prywatnych szkołach – i bez problemu stać ich na mniejsze lub większe zbytki. Mający wysokie dochody, ale jeszcze nie bogaci. Ich „kryptonim” pochodzi od rozwinięcia skrótu HENRY („high earnings, not rich yet”).

To o tyle kluczowa grupa, że skoro żyjemy w kraju, gdzie 10% Polaków zgromadziło 50% oszczędności, to „Henryki” mogą spróbować trochę namieszać w statystykach i znacząco zwiększyć skalę naszego narodowego bogactwa. A z punktu widzenia firm sprzedających elektronikę, turystykę i dobra luksusowe skuteczne dotarcie do tej grupy konsumentów to gwarancja złotego deszczu w rachunku wyników. „Henrykom” przyjrzała się pracownia badań społecznych GfK wspólnie z firmą Clue PR. Pod lupę trafiły osoby w wieku 25-45 lat, mające co najmniej średnie wykształcenie, 3000 zł indywidualnego dochodu na rękę (59% ma więcej, niż 4000 zł), deklarujące, że nie wydają „na życie” wszystkiego co zarobią (stać je na oszczędzanie lub na oszczędności) oraz korzystające z większości zdobyczy dobrobytu takich jak samochód, zmywarka do naczyń, szybki internet, karta kredytowa czy fundusze inwestycyjne.

Zobacz również:

Czytaj też: Co trzeci w pracy się nie męczy, co szósty budzi postrach w sklepie. Tacy smart-Polacy. Aż strach pomyśleć co by było gdybyśmy wszyscy byli smart 😉

Próba badawcza nie była nadzwyczaj liczna – nieco ponad 300 osób – ale za to porównano ją z grupą tzw. przeciętnych obywateli, nie spełniających definicji HENRY. Z badania nie wynika też jak liczna w skali kraju jest grupa Polaków, którą można zaliczyć do HENRY, ale biorąc pod uwagę, że mediana zarobków w Polsce to jakieś 2500-2600 zł na rękę (czyli połowa ludzi zarabia więcej, a połowa mniej), można przypuszczać, że jest to co prawda mniejszość, ale dość liczna. Czym więc wyróżniają się „Henryki” wśród Polaków-szaraków? Z badania GfK i Clue wyczytałem następujące prawidłowości.

„HENRYK”: OBYWATEL ŚWIATA I EGOISTA? Wśród „Henryków” większy, niż w całym społeczeństwie jest odsetek osób preferujących aktywne spędzanie czasu, niż leżenie plackiem na plaży (53% vs 48%) i mniejszy odsetek osób lubiących jeździć w to samo miejsce (30% vs 35%). Lubią gdy coś się dzieje, lubią przeżywać emocje (36% vs 28%). Cóż, dla zwykłego Polaka-szaraka emocjonujący jest każdy dzień, bo walka o związanie końca z końcem zwykle wyczerpuje energetycznie. „Henrykom” te emocje odpadają, więc szukają sobie innych. Aż 27% „Henryków” przyznaje, że nie interesuje się sprawami kraju i koncentruje się na własnym życiu (17% wśród ogółu pytanych), aż 40% czuje się obwatelami świata (wśród przeciętnych Polaków 34%). Może i HENRY nie interesuje się niczym poza swoimi sprawami, ale za to interesuje się pracą. 27% z nich to pracownicy umysłowi, 23% reprezentuje wolne zawody, a 20% pełni stanowiska kierownicze.

„HENRYK”: LUBI SOBIE KUPIĆ WYJĄTKOWOŚĆ. Przeciętny „Henryk” ma bardziej nabożny stosunek do pieniędzy, niż przeciętny Polak-szarak. Aż 45% „Henryków” przyznaje, że bez posiadania odpowiednich pieniędzy trudno być szczęśliwym. Większy odsetek deklaruje, że ważne jest, by żyć na odpowiednim poziomie (27% vs 20%). Mniej osób wśród „Henryków” zaklina się, że nie chce być definiowana przez swój stan posiadania (51% vs 61% wśród „zwykłych” Polaków). Tylko 20% „Henryków” mówi, że lubi posiadać to, co ma większość ludzi. Reszta, jak sądzę, lubi mieć to, na co innych ludzi nie stać ;-). Dobra wiadomość jest taka, że mimo charakterystycznego dla „utracjuszy” rysu aż 61% (vs 57% w całej grupie Polaków) deklaruje skłonność do oszczędzania pieniędzy, by coś wyjątkowego sobie kupić.

ZA CO CHĘTNIE ZAPŁACI „HENRYK”? Aż 45% osób z grupy HENRY ma kupiony przed pracodawcę lub przez nich samych pakiet prywatnych usług medycznych (wśród pozostałych przepytywanych – 33%). Ponad 40% kupiło sobie karnet na pływalnię lub siłownię, 40% ma kredyt mieszkaniowy (w obu przypadkach jest to o mniej więcej 10 punktów procentowych wyższy wynik, niż wśród pozostałych pytanych). HENRY-ki chętniej, niż pozostali konsumenci korzystają z płatnych serwisów wideo (Netflix, Ipla, HBO), nieco chętniej niż inni płacą za treści w internecie (27% vs 23%) i częściej, niż inni posyłają dzieci do prywatnej szkoły lub przedszkola (robi to co piąty). 75% obywateli HENRY ma w domu szybki internet, 93% kupiło sobie samochód.

„HENRYK”: MIŁOŚNIK BANKÓW. Wygląda na to, że „Henryki” mają większą skłonność do beztroski finansowej, niż przeciętny obywatel. Wynika to zapewne z tego, że życie ich nie zmusza do oglądania każdej złotówki przez lupę. 23% nie przywiązuje wagi do kontrolowania domowych finansów (wśród reszty Polaków deklaruje tę beztroskę tylko 14%, choć nie wiadomo czy szczerze), zaś 57% stara się zarządzać kasą (wśród pozostałych Polaków – 75%). „Henryk” w większym stopniu, niż Polak-szarak uważa, że kredyty są dla ludzi (37% vs 27%), w mniejszym stopniu zaś deklaruje, że lepiej unikać kredytów (42% vs 51%).

cluehenry

Procent „Henryków” deklarujących, że warto oszczędzać (44%) jest mniejszy, niż średnia społeczna (68%). Większy zaś jest wśród „Henryków” procent osób uważających, że warto wydawać pieniądze jeśli się je ma (29% vs 19%). Aż 67% obywateli HENRY ma kartę kredytową (biorąc pod uwagę, że w Polsce banki wydały ponad 2 mln kart kredytowych, można by szacować liczebność „Henryków” na 1,5 mln osób. Aż 83% z nich przyznaje, że wystarcza im na życie i odkładają pieniądze, to odkładają je na… przyszłe wydatki: przyjemności, zakupy, wyjazdy. Nie, nie pojawia się w ich deklaracjach dodatkowa emerytura :-).

Subscribe
Powiadom o
22 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
9 lat temu

Powodzenia Panie Macieju. Poprzednia strona była prostsza, ale w nowej też mam nadzieję się odnaleźć.
ps) czyżbym to był pierwszy komentarz na nowej www?

9 lat temu

Wynika z tego, że Henryki stosunkowo dobrze zarabiają ale nie za bardzo roztropnie myślą o finansach. A wydawać by się mogło, że zarobki, inteligencja i roztropność idą w parze…

Nerkofil
9 lat temu

Czy to się kiedyś nie nazywało „nowobogaccy „? 🙂 Założenie chyba prawdziwe, że nie będąc zmuszonym do walki o przeżycie do wypłaty szukamy wyzwań zastępczych 😉 Czy się identyfikuje ze statystycznym ujęciem rysunek postaci? W większości tak, stwierdzam ze zdziwieniem, bo już myślałem że jestem indywidualista 🙂

A zainteresowanie losami kraju i polityka, jako emocja zastępując walkę o życie? Raczej nie, dla nas prościej jest się przeprowadzić do normalniejszego kraju, niż walczyć z wiatrakami o to, by nikt nam nie przeszkadzał zarabiać i wydawać …

chl
9 lat temu
Reply to  Nerkofil

Nowobogacki to ten który dorobił się bogactwa. Nie ten który na razie jedynie dobrze zarabia.

Leszek
9 lat temu

Trochę niskie są te progi dochodowe, bo jeżeli 7 tys netto to już bogaty, a 3.5 tys netto to przecietny dochód aspirującej klasy średniej, to HENRYK bedzie musiał zarabiać w okolicach 4-6 tys netto.
Przy takich dochodach cieżko by było spełnić wymagania: kupił samochód, mieszkanie i podróżuje po świcie, skoro rata kredytu hipotecznego za NOWE 3 pokoje od dewelopera w wykonczeniu premium (400-500 tys ) wyniesie jakieś 2 tys, wiec dochód dyspozycyjny naszego HENRYKA wyniesie jakieś 2 tys..

KW
9 lat temu

33% w grupie kontrolnej miało prywatny pakiet medyczny? (W grupie szaraków?) Coś dziwnie dobrana ta grupa kontrolna…

Robert
9 lat temu

Drugi próg podatkowy zaczyna się powyżej 85000 brutto rocznie, czyli 7000 BRUTTO miesięcznie. Na rękę około 4950,00

kylpie
9 lat temu
Reply to  Robert

A no właśnie, czyli jeżeli tylko ktoś zarabia trochę ponad przeciętną i sobie trochę dorobi gdzie indziej już mu się dobierają do czterech liter i zabierają zamiast 18 %, 32 %… smutek człowieka ogarnia…

9 lat temu

Dziękuję Panie Macieju, już wiem na kogo ustawić reklamy facebookowe (muszę tylko nieco podnieść ceny, żeby było atrakcyjniej dla HENRY-ego) 😉

[…] Czytaj też: “Henryk” czyli przyszłość narodu. Na co wydaje pieniądze? I dlaczego banki tak bardz… […]

[…] Czytaj też: Henryk, czyli przyszłość Narodu. Na co wydaje kasę? I za co wszyscy go tak kochają? […]

I was very pleased to search out this web-site.I needed to thanks for your time for this excellent read!! I positively having fun with each little little bit of it and I’ve you bookmarked to take a look at new stuff you blog post.

8 lat temu

An attention-grabbing dialogue is worth comment. I believe that you should write extra on this topic, it may not be a taboo topic however usually persons are not sufficient to speak on such topics. To the next. Cheers