7 sierpnia 2019

Bycie eko to już nie kosztowne hobby dla „zielonych dziwaków”, lecz realny sposób na oszczędzanie pieniędzy. Jak dużych? Liczymy!

W domu, w biurze, w samochodzie – każdego dnia tracimy złotówki wydając je na nieekonomiczny i nieekologiczny transport, ogrzewanie, zasilanie prądem urządzeń domowych. Zaczynamy cykl „Żyj EKOnomicznie”, w którym będziemy pokazywać, że ekologia i ekonomia to dwie strony tego samego medalu. I pokażemy jak ekologia pomaga oszczędzać pieniądze 

Jak sobie wyobrazić 126 mld zł?  A 140 mld dolarów? Nie są to liczby przypadkowe. Pierwsza z nich to koszt smogu nad Polską. Druga – koszt zmian jakie następują w pogodzie z powodu ocieplenia klimatu. Gdyby chcieć pokazać takie pieniądze w gotówce, to chętnie pomogę sobie to wyobrazić. Kiedyś cytowaliśmy na „Subiektywnie…” wyliczenia, z których wynikało, że na jednej palecie, gdy ułoży się kasę do wysokości człowieka, zmieści się 100 mln euro (albo mniej więcej tyle samo milionów złotych). 

Zatem koszt smogu nad Polską da się porównać do sześćdziesięciu takich TIR-ów zapakowanych banknotami 100-złotowymi. Tak, sześćdziesięciu ;-). A koszt zmian klimatycznych? 250 ciężarówek od biedy by wystarczyło. I paru ochroniarzy do tego ;-).

Aha, byłbym zapomniał. Tych ciężarówek będzie potrzeba coraz więcej. Według niedawnego raportu bankowców, i to nie byle jakich, bo centralnych z powodu tego co robimy ze środowiskiem, czeka nas spadek zysków firm, wzrost cen kredytów, ubezpieczeń i podatków, krach na rynku nieruchomości (pozdrawiam tych, którzy inwestowali w mieszkania na wynajem).

Zgaduję, że nikt – albo prawie nikt – z powodu unaocznienia tych liczb nie wysiądzie z samochodu, nie przestanie latać samolotem, nie zatroszczy się o własne, tanie źródło prądu, ani nie postara się obniżyć rachunków za ogrzewanie. Ale gdyby tak zejść ze skali makro i zajrzeć do portfela konsumenta? I sprawdzić ile możemy zaoszczędzić dzięki ekologicznemu życiu?

W nowym cyklu „Żyj EKOnomicznie” pokażemy, że EKOlogia i EKOnomia idą w parze. W najbliższych miesiącach będziemy podpowiadać gdzie można szukać oszczędności, ile kasy może zostać nam w portfelu jeśli przełączymy się na nowoczesne i coraz tańsze technologie ekologiczne. I jak wydawać pieniądze na inwestowanie w ekologiczno-ekonomiczny tryb życia, żeby to się możliwie jak najszybciej zwróciło. 

Liczymy ekologiczny dług ukryty

Na skrzyżowaniu al. Jerozolimskich i Marszałkowskiej bije od kilku lat licznik ukrytego długu publicznego, czyli wydatków, które nie są zewidencjonowane na papierze, ale które państwo i tak będzie musiało ponieść, wcześniej ściągając te pieniądze z nas w formie podatków. Proponuję żeby obok licznika ukrytego długu publicznego postawić drugi – licznik ukrytego długu ekologicznego. Jak go wyliczyć?

Zanieczyszczenia nie mają jedno wspólnego mianownika – truć się można na wiele wyszukanych sposobów, skutki są opóźnione w czasie, a efekty finansowe rozłożone na raty.

Weźmy taki smog, bo o nim w ostatnich latach mówi się najwięcej, choć przecież „żyjemy” z nim już dobrych kilka dekad. Źródłem smogu w 10% jest transport, w 17% przemysł, a 52% to dym z kominów. Jeśli założyć, że Ministerstwo Przedsiębiorczości dobrze oszacowało koszt smogu na 126 mld zł, to każdy z nas ma do zapłacenia w przyszłości 3315 zł na pokrycie strat spowodowanych produkcją smogu. 

Efektem zanieczyszczania środowiska są też zmiany klimatu. W tym fale upałów. Niedawno policzyliśmy, że jeden dzień upału może kosztować gospodarkę 550-790 mln zł. O ile w latach 80. liczba upalnych dni (w zależności od regionu Polski) wynosiła 5-10 rocznie, to teraz jest to już 15. Oznacza to, że tylko z powodu przegrzania tracimy ok. 12 mld zł rocznie! 315 zł na głowę (licząc dzieci, młodzież, emerytów i rencistów) lub 600 zł rocznie na jednego podatnika. 

Czytaj też: Padł rekord ciepła: 38 stopni w cieniu! Ile nas kosztuje każdy dzień pracy w skwarze? Prawie miliard złotych! Czas na narodową sjestę?

Czytaj też: Ocieplenie klimatu kiedyś zabije ludzkość. Ale najpierw zobaczymy w sklepach… bardzo drogie piwo. Naukowcy: „lepiej napijcie się na zapas”

Sprawdź koniecznie: Jak wygrać ze smogiem w swoim domu?

1500-1700 zł mniej za prąd dzięki słońcu? Każdy może tak oszczędzać

Na poczynania rządu dotyczące „produkowania” kosztów smogu i zmian klimatu – za które kiedyś zapłacimy rachunek – wpływ mamy tylko raz na jakiś czas, przy wyborczej urnie. Ale możemy próbować zmniejszać swój „brudny ślad” – a często też przy okazji oszczędzać pieniądze – w skali pojedynczego gospodarstwa domowego.  

Elektryczność to podstawowy rachunek, który płaci 16 mln gospodarstw domowych w Polsce. Niestety, 85% energii elektrycznej mamy z węgla i chcąc nie chcąc za każdym razem gdy zapalamy w lodówce światło po trochu przyczyniamy się do tego, że następne lato będzie jeszcze bardziej upalne. A rachunek za prąd coraz wyższy, bo węgiel jest coraz droższy przez podatki nakładane nań przez Unię Euriopejską. 

Ceny prądu, w przeliczeniu na siłę nabywczą naszych zarobków, są w Polsce jednymi z najwyższych w Europie. Recepta? Pomyśleć o własnej elektrowni słonecznej na dachu i tym samym zbić rachunki za prąd. Nie ma masz własnego dachu, bo mieszkasz na trzecim piętrze w bloku? Żaden problem – wystarczy, że skrzykniecie się z sąsiadami i wspólnie się za to zabierzecie.

Argumenty na rzecz elektrowni słonecznej na dachu i know-how o tym jak zacząć produkować prąd na własny użytek (w tym metody finansowania – np. użytkowanie, a nie własność) opiszemy w kolejnych odcinkach. Dzięki spadkowi cen instalacje fotowoltaiczne opłaca się już postawić nawet bez żadnych dopłat i dotacji z państwowych lub unijnych funduszy.

Dobrze zaprojektowana minielektrownia słoneczna może zredukować rachunki za prąd prawie do zera. A do tego są korzyści podatkowe i możliwość odliczenia kosztów budowy od podatku. Nie do uniknięcia są tylko koszty stałe, takie jak opłaty za odczyt liczników, czy opłaty sieciowe.

Przybywa firm, które oferują montaż paneli fotowoltaicznych. Każdy miesiąc zwłoki to 100-150 zł oddane w rachunkach za „brudny prąd” , podczas gdy można byłoby już produkować prąd ze słońca. 

Czytaj też: To już pewne: ceny prądu będą „rozmrażane”. Kto zapłaci więcej i o ile? I czy porażka rządu w „zamrażaniu” ma jakieś dobre strony?

Ważne: Jeśli chcesz poznać więcej zalet systemów fotowoltaicznych dla domu czy biura – wejdź tutaj i sprawdź

Jak zaoszczędzić 1000 zł rocznie na ogrzewaniu?

Źródło prądu to tylko jeden element zmian. Kolejne to zastosowanie nowinek technicznych pozwalających zmniejszyć zapotrzebowanie na energię lub lepiej ją spożytkować.

Od czego zacząć? W Polsce mamy 14,3 mln mieszkań i domów, a gospodarstwa domowe zużywają aż jedną trzecią całej energii w gospodarce. Głównie nie jest to prąd, ale energia potrzebna do ogrzewania. Problem w tym, że wciąż w sporej części tkanki mieszkaniowej, ciepło ucieka jak woda przez durszlak. Możemy ogrzewać, a i tak jest chłodno, bo mury są nieocieplone, w oknach są szpary, stropy i dachy nadają się do generalnego remontu. 

Ile na tym tracimy? W skali miesiąca setki złotych, a w skali roku – tysiące. Przeciętne gospodarstwo domowe wydaje na ogrzewanie ok. 1600-1700 zł. Ceny energii będą rosły, więc żeby zachować sobie komfort cieplny, będziemy musieli wydać więcej. O ile? Policzyła to organizacja Forum Energii w niedawno opublikowanym raporcie. Jak wynika z danych na wykresie, w najbliższych trzech dekadach przeciętne gospodarstwo domowe wyda na ogrzewanie ok. 63% więcej czyli już 2700 zł rocznie. Żeby temu zapobiec, trzeba unowocześnić budynki.

Linie na wykresie prezentują tempo ograniczenia rocznych wydatków na ogrzewanie w zależności od tego ile domów będzie unowocześnionych. Warianty pokazują ile procent budynków będzie po termomodernizacji w 2050 r. 

  • wariant 1 – 20%
  • wariant 2 – 75%
  • wariant 3 – 100%
Jak się zmienią rachunki za ogrzewanie?

Wariant trzeci jest raczej nierealistyczny, ale załóżmy optymistycznie, że już za 31 lat trzy czwarte domów ograniczy pobór energii do niezbędnego minimum (wariant 2). Jak to się przełoży na ekologię? Ogromnie! Emisja głównych sprawców smogu, czyli pyłów PM10 i PM2,5 spadnie o 35%. O tyle samo uda się zredukować emisję CO2.

Koszty ogrzewania spadną o ok. 1000-1200 zł na rodzinę rocznie w porównaniu z sytuacją, gdybyśmy nie zrobili nic. Operacja termomodernizacji domów w Polsce będzie kosztować nawet pół biliona złotych. To dużo, ale raczej nie możemy sobie pozwolić żeby tego wydatku nie ponosić, tym bardziej, że w skali kraju jest 10 różnych opcji finansowania, w tym niskokosztowego: pieniądze od samorządów, środki własne Wojewódzkich Funduszy Ochrony Środowiska, pieniądze z funduszy remontowych spółdzielni, fundusze norweskie, ulgi podatkowe, czy program „Czyste Powietrze” (mamy nadzieję, że poprawi się tempo przyznawania i rozliczania dotacji).

Koszty wyglądają poważnie, ale eksperci od termomodernizacji twierdzą, że to się po prostu opłaca. Wartość oszczędności będzie o 38 mld zł większa niż koszty.

Sprawdź: Jak „zaoszczędzić” nawet do 30% ciepła za pomocą inteligentnego ogrzewania?

Oszczędności na mobilności 

W garażach i na parkingach ponad 22 mln samochodów. Nie wszędzie można dostać się komunikacją miejską, co gorsza, polskie miasta nie mają zwartej zabudowy, co oznacza, że aby przejechać z domu do pracy, czy odwieźć dziecko do szkoły, musimy pokonywać bezsensownie duże odległości. Ale to nie wszystko. W latach 2006–2016 udział transportu w finalnym zużyciu energii (czyli zużyciu ropy naftowej) wzrósł z 23% do 29%,

Jaki był powód? Niestety, spory w tym udział rosnącej liczby kilometrów pokonywanych samochodami prywatnymiIle na tym tracimy w porównaniu z korzystaniem z innych opcji transportowych? Te koszty to zmarnowane w skali miesiąca godziny na dojazdy do pracy, paliwo, koszty eksploatacji samochodu.

 Właśnie elektryfikację transportu samochodowego uważa się za podstawowe narzędzie zmniejszenia zależności od ropy naftowej (a więc od zanieczyszczenia powietrza spalinami z rur wydechowych), a elektromobilność ma być odpowiedzią potrzebę przemieszczania się mieszkańców na krótkich i średnich dystansach.

Problem w tym, że samochody elektryczne są, i jeszcze jakiś czas będą, relatywnie drogie. Ale w dużych miastach mamy już całą paletę ekologicznych, bezemisyjnych środków komunikacji opierających się o zasadę współdzielenia: elektryczne hulajnogi, elektryczne skutery no i całkowicie elektryczne samochody. 

W elektrycznym car-sharingu płacimy tylko za minutę jazdy, a nie dodatkowo za przejechane kilometry. No i lepiej niż w przypadku taksówki, Ubera, czy hulajnogi – nie mamy opłaty na start. Bezprecedensowy rozwój usług ekonomii współdzielenia, sprawił, że nie trzeba mieć 150.000 zł żeby jeździć samochodem elektrycznym – wystarczy wypożyczyć auto na minuty.

W jednym z poprzednich tekstów policzyliśmy koszt użytkowania własnego samochodu – uwzględniając koszty paliwa, ubezpieczeń, serwisów – na 27-33 zł dziennie, a biorąc pod uwagę tylko dni robocze – już co najmniej 45 złZa tę cenę można jeździć po mieście samochodem elektrycznym na minuty przez prawie 40 minut. Kto jeździ mniej, a mieszka w dużym mieście – powinien zastanowić się nad „przesiadką”. 

Sprawdź: Ile zaoszczędzisz przesiadając się na elektryczny car-sharing

Smart-home, czyli oszczędzanie dzięki rozsądnemu używaniu

Brak efektywności w użyciu energii przypomina (niedopuszczalną!) sytuację gdy w trakcie mycia zębów odkręcamy wodę, która zupełnie bezsensu spływa do odpływu. A przecież można było ją lepiej wykorzystać. To samo jest z energią – zaoszczędzimy dodatkowe pieniądze, jeśli przestaniemy ją marnotrwawić.

Polskie firmy i domy mogłyby zaoszczędzić tyle prądu, ile produkują trzy duże elektrownie węglowe, albo jedna duża atomowa. Jak to zrobić? Z pomocą przechodzą nowoczesne technologie.

Do czasu aż Google zainwestował kilka lat temu 3 mld dolarów w firmę Nest, termostat uważałem za najbardziej nudny wynalazek człowieka – co może być ekscytującego w pokrętle do regulowania temperatury? Firma, które produkuje takie urządzenia, to zalążek inteligentnego domu, który będzie ogrzewany tylko wtedy, gdy trzeba.

Do pełnej metamorfozy potrzebowalibyśmy inteligentnych gniazdek wi-fi, smart zamków w drzwiach i inteligentnego sterowania oświetlenia. Przynajmniej część z tych rzeczy można już dziś kupić albo wypożyczyć od swojej firmy energetycznej. O tym również będziemy pisali w naszym cyklu, przedstawiając poszczególne elementy smart-domu, sprawdzając ile to kosztuje, gdzie można kupić lub wynająć i kiedy taka inwestycja się zwróci

Inteligentne i zdalne zarządzanie ogrzewaniem i klimatyzacją to – w połączeniu z przesiadką na energooszczędne urządzenia – daje realny wymiar oszczędności. Do LED-ów chyba nikogo już nie trzeba przekonywać, a jeśli ktoś ma jeszcze wątpliwości, to niech zerknie do archiwum tekstów na „Subiektywnie…” – sprawdziliśmy ile można na nich zaoszczędzić. Energooszczędność to nie tylko żarówki, ale i większe sprzęty. Np.  lodówka energooszczędna jest droższa, ale jej zakup może się zwrócić w ciągu kilku lat eksploatacji (o ile dobrze wybierzemy).

Wielka gra w oszczędzanie już się zaczęła. GUS policzył, że na koniec 2016 r. oszczędności w zużyciu energii przez gospodarstwa domowe wyniosły 23% w porównaniu do lat 2001-2005. To ciągle mało. W następnych odcinkach cyklu „Żyj EKOnomicznie” pokażemy jak można efektywniej zużywać energię (z pomocą przychodzą nowe etykiety energetyczne), a nawet ją magazynować. Dzięki temu zużycie prądu można zbić o kolejne cenne procenty.

Jest mi zielono, bo to się opłaca

Podsumowując – nieekologiczne funkcjonowanie kosztuje nas krocie. Rocznie wydajemy na prąd (uśredniając) 2.000 zł, na posiadanie samochodu średnio 10.000 zł (plus koszty finansowania), co częściowo można by zredukować korzystając z aut na wynajem. Do tego 1000-1200 zł tracimy na nieefektywnym ogrzewaniu. Do do 10% oszczędności można by uzyskać na energooszczędnych produktach i lepszym spożytkowaniu tej energii, z której korzystamy. Robi się spora sumka.

Niektóre pomysły wymagają nakładu kapitałów, ale ekologiczna rewolucja będzie postępować – ceny zielonych technologii będą spadać, opłacalność inwestowania w nie – rosnąć. Prawdopodobnie im szybciej przejdziemy na „zieloną” stronę mocy, tym więcej uda nam się zaoszczędzić. W następnych odcinkach, przejdziemy do konkretów.


Partnerem cyklu artykułów „Żyj EKOnomicznie” jest innogy Polska, dostawca innowacyjnych usług i technologii ułatwiających życie ekologiczne i oszczędne, takich jak: systemy fotowoltaiczne, elektryczny car-sharing innogy go! czy oferta sprzedaży  energii elektrycznej z gwarancjami pochodzenia ze źródeł odnawialnych

źródło zdjęcia: PixaBay

14
Dodaj komentarz

avatar
8 Comment threads
6 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
11 Comment authors
KarolaKamilEmiliaBarbaraerdwa Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Janusz_z_wąsem_wyborca pis
Gość
Janusz_z_wąsem_wyborca pis

Ocieplenie ma być dopiero za 30 lat. Tymczasem obecnie mamy do czynienia z zapowiadanym już 30 lat temu groźnym oziębieniem. Zamiast debatować, co będzie za 30 lat, prosiłbym raczej o artykuł, gdzie kupić najcieplejsze kufajki i jak tego lata kształtują się ceny w wypożyczalniach łyżew nad Balatonem. Oraz ogólnie, jak żyć, żeby nie przyczyniać się do dalszego oziębiania klimatu

Maciej Samcik
Admin

Do zimy jeszcze trochę czasu, taki tekst będzie w październiku ;-). A dla zabicia czasu to bym na Pana miejscu poszukał razem z prezydentem jakichś tradycyjnych żarówek (tych co ich Unia zabroniła), żeby się jeszcze bardziej oświecić 😉

Roman
Gość
Roman

W 1850r przewidywano, że za 100 lat (w 1950) Paryż czeka katastrofa, bo koni przybywa w takim tempie, że nie będzie jak g…wna wywozić. Ludzie żyją obecnie w Egipcie i Afryce subsacharyjskiej i nawet pod kręgiem polarnym. Japonię regularnie nawiedzają trzęsienia ziemi i tsunami. I jakoś ci ludzie żyją, opłaca się ubezpieczać i gospodarka działa. Ludzie się dostosują, bo jesteśmy jak karaluchy, tylko bardziej inteligentni. Tak naprawdę nie wiemy co się stanie za 20, 30 czy 50 lat, więc z punktu widzenia ekonomii nie ma sensu ponosić kosztów gdy nie wiadomo jaki będzie zwrot z tej inwestycji, niestety w USA… Czytaj więcej »

Homer
Gość
Homer

W artykule (jak sądzę) nie do końca chodzi o to jak TERAZ się żyje, ale że zmiany które już widać będą coraz gwałtowniejsze (i pogorszą już ciężkie w niektórych miejscach życie).
Co do uwagi o Paryżu – nie wypowiadam się, przykład strasznie ograny, poza tym nieporównywalny do (prawdopodobnej) katastrofy klimatycznej o zasięgu światowym.

Przyznam, że staram się żyć ekologicznie, ale jak czytam takie komentarze to zaczynam zmieniać zdanie. W końcu jestem bezdzietnym singlem, który najpewniej umrze w ciągu następnych 40 lat, więc może niech się martwią ludzie z 2,3 małych dzieci?

Maciej Samcik
Admin

Fakt, bezdzietność nie skłania do dbania o następne pokolenia. Chyba, że założymy istnienie reinkarnacji 😉

Ppp
Gość
Ppp

O ile koszt można z jakimś przybliżeniem wyliczyć, o tyle jest jeszcze kwestia, KTO powinien go ponosić. Np. obliczył Pan ekologiczny koszt jazdy samochodem. Jeśli jednak ktoś mieszka w miejscowości, gdzie komunikacja zbiorowa nie funkcjonuje lub jest tak słaba, że nie ma sensu z niej korzystać – kosztu nie powinien ponosić właściciel samochodu, lecz ci, którzy do tej sytuacji doprowadzili. Podobną analizę można by zrobić dla innych dziedzin, często bowiem zachowanie „nieekologiczne”, lub przynajmniej nie „maksymalnie ekologiczne”, jest jednocześnie najbardziej sensowne z każdego innego punktu widzenia. A ostatnio zmieniono nam system segregacji śmieci: z dobrego na uciążliwy. I jak żyć,… Czytaj więcej »

Tomasz Szulc
Gość
Tomasz Szulc

Z narzeczoną od kilku miesięcy chodzimy z torbami materiałowymi na zakupy. Na początku jej czasem zapominaliśmy, ale teraz się bez niej nie ruszamy na zakupy. Tak samo w takiej materiałowej torbie noszę jedzenie do pracy. Mamy kilka takich toreb, przeważnie otrzymane za darmo czy to z pracy czy z jakiś biegów ulicznych 🙂 Zysk roczny niewielki, myślę że jakieś 200-250 wizyt w sklepie rocznie + inne wyjścia z torbami czyli 50-60 zł na jednorazówkach, ale trochę mniej plastiku zużywamy 🙂

Maciej Samcik
Admin

No pewnie, tutaj 60 zł, gdzie indziej 180 zł, jeszcze gdzieś 200 zł i robi się kwota.

erdwa
Gość
erdwa

Temat bardzo na czasie bo wróbelki ćwierkają że ECB przymierza się do położenia większego nacisku w przyszłym programie skupu aktywów na sektor EKO. Warto by pociągnąć ten temat w kontekście inwestycyjnym. Dotychczas znalazłem jeden fundusz mający profil ‚global impact’ w stajni NN, ale składniki portfela nie są jakoś specjalnie prośrodowiskowe

Maciej Samcik
Admin

W tym funduszu NN ekologia to jakaś ściema, szczerze pisząc 😉

Barbara
Gość
Barbara

Wszystko w tym temacie jest względne. Wyobraźmy sobie, że wszyscy posiadacze samochodów przesiadają się do elektrycznych. Ogromne zużycie e energii, która w dużej mierze produkowana jest z węgla. Rezygnacja z jednorazowych rzeczy to większe zużycie wody której też nie ma za dużo no i wzrasta ryzyko sanitarne. Takich przykładow można dużo mnożyć.
Radykalna zmiana przesunie problem w inne miejsce ale z pewnością nie bedzie to ekologiczne.

Emilia
Gość
Emilia

O tym samym pomyślałam. Najpierw o prądzie że z węgla, a potem o elektrycznych samochodach. Jakoś nie widziałam stacji ładowania z panelami. Identyczne zdanie mam co do drugiego problemu. Materiałowa torba na zakupy jest ok. Ale ostatnio czytam wpis jakiejś mocno eko blogerki, która nie używa worków na śmieci, bo plastik. No i super, tylko to wiaderko musi za każdym razem umyć, w tu grzmią wszędzie na alarm, że wody zaczyna brakować. Idźmy dalej – wycofujemy się z plastikowych jednorazówek, które czymś jednak trzeba będzie zastąpić. Będą drewniane czy papierowe – ile drzew trzeba na to poświęcić? Bo nie wierzę,… Czytaj więcej »

Kamil
Gość
Kamil

Unia na nas nakłada kary za emisję a takie Chiny czy USA produkują znacznie więcej CO2 smogu i innych zanieczyszczeń od nas. Ale to nas się karze i wytyka palcem…

Karola
Gość
Karola

Z chłopakiem już od dawna zbojkotowaliśmy reklamówki foliowe i na zakupy nosimy własne torby. Często też zamawiamy przez internet, nawet zakupy spożywcze, co zresztą też pozwala zaoszczędzić przy użyciu kodów rabatowych ze stron typu https://kotrabatowy.pl/

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss