Godna wsparcia akcja w obronie Ziemi, czy wariactwo? Obiecują, że przez cały przyszły rok nie kupią… żadnego nowego ubrania. Po co? Liczymy!

Godna wsparcia akcja w obronie Ziemi, czy wariactwo? Obiecują, że przez cały przyszły rok nie kupią… żadnego nowego ubrania. Po co? Liczymy!

Czy tego bał się prezes H&M, gdy mówił, że ekologia szkodzi jego branży? Są śmiałkowie, którzy – jak twierdzą, w trosce o klimat i ekologię – popularyzują w internecie akcję „Nie kupię nowych ubrań przez cały 2020 r.”. Ile można zaoszczędzić i jak bardzo przysłużyć się w ten sposób klimatowi? Wchodzicie w to, czy też raczej uważacie, że pozbawianie się przyjemności zakupów modnych ciuchów to już lekka przesada? 

Gdy zobaczyłem na Facebooku, że kolejne osoby lajkują akcję „Nie kupię nowych ubrań przez cały 2020”, pomyślałem, że to marketingowy wymysł jakiejś organizacji, która chce w ten sposób zyskać rozgłos. Ale gdy w radiu usłyszałem, że kolejne znane osoby składają podobne deklarację, dotarło do mnie, że oni nie żartują.

Zobacz również:

Czy da się nie kupować ubrań lub kupować je tylko w second-handach? I czy to w ogóle ma sens? A może to by była głupota i szkodnictwo? Może rację ma prezes H&M, który powiedział, że ograniczenie zakupów produktów jego branży, w tym odzieży, może mieć „niewielki wpływ na środowisko, ale będzie miało przerażające konsekwencje społeczne”? Dziś pochylimy się nad wpływem kupowania przez nas nowych rzeczy na losy świata.

Krótkie życie t-shirta fast fashion

Założenia akcji, o której wspomniałem, są proste: możesz chodzić po galeriach i patrzeć, ale nie możesz kupować nowych ubrań. Używane? Proszę bardzo. Wyjątkiem są zakupy dla dzieci (bo przecież szybko wyrastają) i zakupy butów (bo chodzenie w używanych byłoby trudne).

„Moda niszczy planetę w drastyczny sposób. Gdy zabranie nam wody, ubranie się w nowe markowe rzeczy, niewiele nam da”

– piszą w manifeście ideologicznym organizatorzy akcji. Faktycznie: sektor modowy ma wiele na sumieniu i pod względem trucicielstwa może się równać tylko z paliwowym, no i mięsnym.

Do wyprodukowania jednego bawełnianego T-shirtu trzeba zużyć ok. 2700 litrów wody. A jeśli w dodatku ma mieć jakiś kolor, to tkaninę trzeba nasączyć dziesiątkami chemikaliów, mniej więcej 3 kilogramami na 1 kg bawełny. Para dżinsów to 14.000 litrów wody. Przeciętny Warszawiak zużywa miesięcznie 4.000 litrów – do kąpieli, w toalecie, do picia i gotowania, czyli musiałby się nie myć i nie pić przez trzy i pół miesiąca, żeby z czystym sumieniem kupić sobie nową parę dżinsów.

A co z emisją CO2? Z wyliczeń wynika, że wytworzenie jednego kompletu ubrań (bielizna, buty, koszulka, kurtka, spodnie) powoduje emisję szkodliwego dwutlenku węgla w wysokości 70-80 kg. Biorąc pod uwagę, że jedno drzewo w skali roku pochłania 5 kg Co2, należałoby po każdych poważniejszych zakupach w galerii handlowej zasadzić kilkanaście drzew. A mówimy tylko o jednym komplecie ubrań. A przecież wielu z nas w skali roku zapełnia szafy kilkunastoma takimi kompletami.

źródło: Ecotricity.co.uk

Czytaj też: Kupować wodę w butelkach czy pić tę z kranu? Policzyłem ile można zaoszczędzić stawiając na kranówkę. Naprawdę dużą kasę!

Do tego intensywna eksploatacja pól uprawnych na potrzeby bawełny i emitujący duże ilości CO2 transport, liczony w tysiącach kilometrów z fabryk Bangladeszu, czy Pakistanu (Chiny robią się za drogie, ale i tak 60% produkcji to Daleki Wschód), że nie wspomnę o złej sytuacji pracowników – niskich pensjach i ciężkich warunkach pracy.

źródło:greeneuropeanjournal.eu

Człowiek w coś jednak przyodziać się musi, ale problem jest skala zakupów i krótki żywot ubrań. Być może największym szkodnikiem dla klimatu jest moda na „fast fashion”, czyli szybkie dostawy ubrań na półki i krótki ich żywot po zakupie.

Czytaj też: Bycie eko to już nie kosztowne hobby dla „zielonych dziwaków”, lecz realny sposób na oszczędzanie pieniędzy. Jak dużych? Liczymy!

Czas powiedzieć temu basta? Ale czy to ma sens? Policzmy, ile zaoszczędzimy

Ciągle jesteśmy na dorobku i nasze wydatki na ubrania są poniżej unijnej średniej.  Według Eurostatu przeciętny Europejczyk wydaje średnio na buty i ubrania 800 euro rocznie. Statystyki zaniżają Polacy, którzy w 2016 roku na ubrania i buty wydali 300 euro, czyli około 1300 zł. Od tamtej pory ta kwota mogła się zwiększyć, w końcu mamy 500+ i trzynastą emeryturę. Załóżmy, że jest to średnio 1500 zł rocznie. Za tę kwotę można kupić jeden płaszcz  drogiej marki, albo pięć sztuk z marki sieciowej. Albo 50 krótkich topów z golfem.

Załóżmy więc, że nie kupując nowych ubrań w skali roku zaoszczędzimy 1500 zł. Warto pilnować, żeby te pieniądze trafiły na konto oszczędnościowe ;-).

W rzeczywistości to, ile wydajemy na ubrania, zależy od zarobków. I lepiej to wyrazić w procentach.  Według badań firmy KMPG z 2018 r. mniej więcej 46% z nas nie wydaje na ubrania, buty i dodatki więcej, niż co dziesiątą zarobioną złotówkę. Co trzeci Polak przeznacza na ten cel od 10-25% swojej pensji. Więcej – tylko 6% Polaków.

 

Czytaj też: Zaczyna się. Niemcy chcą opodatkować swoim obywatelom podróże samochodem i samolotem, a obniżą VAT na bilety kolejowe. Co my na to?

Czytaj też: Grecja czy Bałtyk? Wakacje mogą być ekologiczną zbrodnią. Liczę klimatyczny koszt twojego urlopu. I wymierzam pokutę!

Mniej ubrań, to mniej prasowania i prania. Oszczędność? 338 zł rocznie!

Bez zbędnych wizyt w sklepie zaoszczędzimy paliwo i nie będziemy truć świata naszym CO2. Mniej ubrań, to niższe koszty energii potrzebnej do ich prania i prasowania. Już dziś producenci zachęcają do ograniczenia temperatury prania do 30 stopni, żeby oszczędzić energię i CO2. Oszczędne pranie to też mniej wody i energii potrzebnej do jej podgrzania.

Pralka rocznie zużywa ok. 130-170 kWh, w zależności od modelu i jego wielkości, czyli jej eksploatacja kosztuje ok. 78-102 zł przy cenie 0,6 zł za kWh. Pranie w niskich temperaturach i pranie w krótkich programach (np. godzinne) pozwoli zaoszczędzić połowę tej kwoty i ograniczy o kilka kilogramów emisję CO2. Czyli kolejne ok. 25-50 zł w kieszeni.

Mniej ubrań, to też mniej prasowania. Załóżmy, że żelazko ma moc 2800W to zużywa na minutę prasowania prąd o wartości 40 groszy (dane producenta). Pytanie brzmi, kto ile prasuje, ale załóżmy, że poświęcamy na tę żmudną czynność pół godziny tygodniowo. Wtedy koszt wynosi 12 zł! W skali miesiąca to 48 zł, a w ciągu roku ponad 576 zł!

Oczywiście, ubranie nowe, czy używane trzeba prać i prasować, ale można spróbować ograniczyć te czynności. Załóżmy, że skrócimy czas prasowania o połowę, to w kieszeni zostanie nam kolejne 288 zł.

Czyli rok bez zakupów nowych ubrań to 1500 zł oszczędności na zakupach, 50 zł oszczędności na praniu i 288 zł na prasowaniu. W sumie – statystyczne niecałe 2000 zł, które zostaje w kieszeni. Plus niepoliczalny tak naprawdę wpływ na przyrodę.

Czytaj też: To nie jest takie trudne, czyli rozmowa z osobą, która nie kupowała przez rok nowych ubrań. Nie licząc bielizny 😉

Polacy pokochają używane ubrania, tak jak kochają używane samochody?

Wydaje się, że najlepsze, co możemy zrobić dla klimatu i swojego portfela, jeśli chodzi o ubrania, to więcej wstrzemięźliwości zakupowej. No i zakupy rzeczy używanych. Polacy kupują najwięcej używanych samochodów w Europie, to może tak samo będzie z ubraniami?

Sklepy z używaną odzieżą przestają się kojarzyć ze zniszczoną i spraną garderobą. Coraz częściej mówi się o nich sklepy „vintage”, a bywanie w nich staje się aktywnością w dobrym guście. W szwedzkim miasteczku Eskilstuna już od 4 lat działa centrum handlowe wyłącznie z używaną odzieżą ReTuna Recycling Mall, które bije rekordy popularności.

Ale już w polskich dużych miastach są sklepy markowymi rzeczami używanymi, które bywają kilkukrotnie droższe niż nowe z sieciówek.

Według raportu amerykańskiej Agencji Ochrony Środowiska (EPA) w USA na ponad 15 mln ton odpadów tekstylnych, odzyskano tylko 15%. Sklepy dopiero od niedawna wprowadziły „modę” na recykling ubrań, czyli ich odbiór w salonie czy zniżki na zakup nowych, jeśli przyniesie się stare.

Na całym świecie ponad 60% ubrań można ponownie wykorzystać, a kolejne 35% można przetworzyć. W jaki sposób? Jest kilka działań kompensujących kupowanie nowych ubrań, KMPG wymienia cztery:

  • recycling, czyli ponowne użycie włókien w produkcji w innych sektorach
  • upcycling – oddanie odzieży firmom zajmującym się sortowaniem i utylizacją ubrań, wspierane przez akcje gratyfikujące oddających (np. zniżkami na nową odzież)
  • second hand do ponownego noszenia – oddawanie lub kupowanie niezużytych ubrań
  • second use do ponownego użycia – przekształcanie zużytych ubrań na produkty używane w innych sektorach, np. w przemyśle

Jeśli nie możecie się przemóc, żeby kupić używane rzeczy (ja może się wybiorę do takiego butiku, poznałem ostatnio kilka adresów), to chociaż kupujcie odpowiedzialnie.

W tym celu możecie wybierać takich producentów, którzy dbają o środowisko i stosują zrównoważone metody produkcji, ograniczają ślad CO2, kupują certyfikowaną bawełnę z ekologicznych upraw. Jak ich poznać? Oprócz metki z logo szukajcie etykiet ekologicznych. Najważniejsze z nich wymienione są w tej tabeli:

Możecie wybierać lokalnych producentów, którzy nie mają tzw. długich łańcuchów dostaw: z fabryki, na kontener, z kontenera do centrum logistycznego i dopiero do sklepu. Problem w tym, że ceny bywają kosmiczne – marża tzw. lokalnych projektantów to często kilkaset procent.

Na półkach sklepowych coraz częściej można znaleźć coraz częściej elementy garderoby oznaczone jako przyjazne środowisku. Wykonane są z lyocellu. Lyocell to włókno z celulozy lub pulpy drzewnej, które w przeciwieństwie do popularnej wiskozy wytwarzane jest przy użyciu organicznych rozpuszczalników w obiegu zamkniętym. 

Przy skali produkcji liczonej w dziesiątkach milionów sztuk odzieży niekupowanie nowych rzeczy przez cały rok będzie miało wymiar czysto symboliczny. Choć oczywiście gdyby okazało się, że akcja osiąga globalny zasięg, mogłaby przyczynić się do niemałego ograniczenia emisji CO2 (przypomnijmy: przemysł odzieżowy jest jego trzecim najpoważniejszym emitentem). Sceptycy podniosą pewnie ryzyko niekorzystnych konsekwencji dla gospodarki (mniejszy popyt konsumpcyjny to mniej pieniędzy na rynku). No i to, że przecież są czynności zanieczyszczające środowisko dużo bardziej, niż kupowanie ubrań.

Czas na Wasze zdanie w tej sprawie. Czy kupowanie wyłącznie używanych rzeczy, by ograniczyć negatywny wpływ przemysłu odzieżowego na klimat, ma sens? Dajcie znać co myślicie.

źródło zdjęcia: PixaBay

Subscribe
Powiadom o
35 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Krzysztof A.
1 rok temu

Ciekawe cóż to za „przerażające skutki społeczne” nas czekają od tego że więcej niż zwykle ludzi ponosi ubrania dłużej niż jeden sezon. Normalnie dramat na skalę światową i rozkład jedynego spoiwa społeczeństwa 🙂 Ewidentne sr… defekacja po nogach z obawy przed utratą dochodu, bo szmatki z tej formy nie wytrzymają dłużej niż jeden sezon właśnie.

Admin
1 rok temu
Reply to  Krzysztof A.

Czyli pan prezes niepotrzebnie się przejmuje, bo i tak trzeba kupować ciuchy od niego co sezon 😉

Anna
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Jeśli z założenia daje taki towar,który po sezonie nadaje się tylko do wyrzucenia,to tak:nie ma się czym przejmować.Ale to właśnie temu się mamy sprzeciwić:żądać dobrego jakościowo towaru,który nadaje się do wielokrotnego/wielosezonowego użytku.
PS.A panu Krzysztofowi A.radziłabym jak najserdeczniej i najszczerzej,aby powściągnął język a rozluźnił wyobraźnie i otworzył oczy i serce na argumenty zatroskanych o los planety;innej nie mamy …:-(

Krzysztof A.
1 rok temu
Reply to  Anna

Chyba się Pani Anno nie zrozumieliśmy, bo moja wypowiedź była czysto prześmiewcza względem poglądów wyrażanych przez Jaśnie Dbającego O Struktury Społeczne Prezesa H&M 😉

Anna
1 rok temu
Reply to  Krzysztof A.

Przyjmuję ekskuzę i sama sięw pierś biję za nadmiar powagi …:-)

Aleksander
1 rok temu

Wychodzi na to, że jestem super ekologiczny…

Admin
1 rok temu
Reply to  Aleksander

Najbardziej ekologicznie to jest nie zmieniać bielizny 😉

Aleksander
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

A najlepiej w ogóle jej nie nosić! Nic nie nosić!

lwi
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Wełnianą wedługmnie można zmieniać rzadziej:-)

Admin
1 rok temu
Reply to  lwi

Dla ratowania świata jestem gotów się poświęcić 😉

Chrystian
1 rok temu

Nawet dla dzieci można kupować ubrania uzywane

Emil
1 rok temu
Reply to  Chrystian

Dla dzieci tym bardziej ma sens kupno używanych, skoro i tak długo ich nie ponoszą bo albo zniszczą albo wyrosną.

lwi
1 rok temu

Jakoś nie wierzę, że panie się pod tym względem ograniczą:-) Bo to chyba ich w głownej mierze dotyczy:-)

Ewa
1 rok temu
Reply to  lwi

A wiec to akcja tylko dla mężczyzn?… :-/

Anna
1 rok temu
Reply to  lwi

Tu – niestety – działa instynkt stadny nakazujący słuchać tego,co każą nam robić inni na przykład producenci.Reklama,która mnie się podoba na jej początku – na końcu jakby mniej – to ta,kiedy ojciec mówi do córki,by nie pozwoliła,aby inni mówili jej co ma robić i jak wyglądać.I to jest właśnie to wołanie:nie kupujmy,bo oni(producenci)tak chcą.A na domiar złego jeszcze psują towar- stąd i ustawodawstwo unijne ,by rzeczy nie psuły się równo z upływem gwarancji(znamy to).A dlaczego jednak na końcu nie podoba mi się ta reklama?Bo namawia do kupna określonej marki samochodu 😉 A to co mówi nam Iwi – to proste… Czytaj więcej »

Anna
1 rok temu
Reply to  lwi

Ja w tej akcji, swojej własnej, bez żadnej zachęty od innych uczestniczę od 2018.Czyli drugi rok bez kupowania ubrań. Zaoszczędzone mnóstwo pieniędzy i czasu. I miejsce w szafie. Akcja jak najbardziej dla świadomych kobiet.

Robert
1 rok temu

W wyliczeniu kosztu energii przy prasowaniu jest błąd. Moc żelazka 2,8 kW razy cena jednego kW 0,65 zł to wychodzi godzina pracy żelazka około 2 złotych. Dzieląc to przez 60 minut mamy cenę jedynej minuty około 3 groszy. Pozdrawiam.

Anna
1 rok temu
Reply to  Robert

Ależ – vide:tekst – 40 gr to nie wymysł Autora, tylko dane producenta więc…;-)

Romec
1 rok temu
Reply to  Robert

Też chciałem na to zwrócić uwagę. Poza tym kilka literówek: fash fashion, pupla, „coraz częściej” powtórzone. Odnosząc się do tematu wpisu, popieram postawę samoograniczania konsumpcjonizmu. Chciałbym też zwrócić uwagę na materiał. Na przykład sweter wełniany dużo wolniej chłonie zapachy i brud, więc nie trzeba go prać po dwóch założeniach. Pranie wełny zaleca się w zimnej wodzie a prasować praktycznie takiej rzeczy nie trzeba 🙂 Kolejna sprawa to trwałość ubrań. Produkcja jeansu może i jest szkodliwa, ale taki materiał zwykle może być używany wiele lat. Kupując porządną koszulkę polo (niekoniecznie znanej marki) można ją używać 2-3 razy dłużej niż polo z… Czytaj więcej »

zeneusz
1 rok temu

ubrania? przecież to kropla w morzu. a co z wymianą smartfona co roku czy sprzętu rtv agd, który jak się popsuje jest nienaprawialny i trzeba go wymienić na nowy?

EDZ
1 rok temu
Reply to  zeneusz

Jak przeczytałeś ze zrozumienie tekst to wiesz, ze nie taka znowu kropla… A nawet jeżeli produkcja sprzętu elektronicznicznego bardziej szkodzi środowisku, to jakie praktyczne implikacje proponujesz wyciągnąć z tej wiedzy? Ze nie warto walczyć o redukcje trującego przemysłu szmacianego i np. Mięsnego, bo smartfony są gorsze?

Ppp
1 rok temu

Pomysł na wstępie może i niezły, tylko wykonanie fatalne. Oczywiste jest, że nie ma potrzeby kupowania co roku nowego kompletu ubrań – sam noszę kilkuletnie rzeczy, które są dobre. Są jednak ubrania szybko zużywające się (buty, skarpetki, majtki), a poza tym trudno nie kupić sobie nowych spodni, jeśli stare się zniszczą tylko z powodu jakiejś obiecanki. Akcja powinna nosić tytuł „Nie kupuję dla mody – tylko dla konieczności”. Ja tak właśnie robię.
Pozdrawiam.

Anna
1 rok temu
Reply to  Ppp

Osobiście popieram tylko zmieniłabym ostatnie słowo z „konieczności” na „potrzebę”.Zachowania ekonomiczne w ogóle a konsumenckie w szczególności są bardzo wrażliwe emocjonalnie i termin „konieczność” może tworzyć wrażenie przymusu przeczące zasadzie wolności wyboru,które stwarza termin „potrzeba”.Teoria ogólna ekonomii rzadko lub wcale zajmuje się tymi niuansami.Ale te jej dziedziny,które podejmują badanie ostatecznych decyzji i ich skutków właśnie indywidualistyczny vs.”stadny” czy racjonalny contra emocjonalny ich aspekt badają.I my tutaj – choć bez nazywania -nad nim się zastanawiamy.

EDZ
1 rok temu
Reply to  Ppp

Skoro twierdzisz, ze pomysł jest niezły, a wykonanie fatalne to dlaczego krytykujesz pomysł, a nie wykonanie? Gdyby akcja miała taki tytuł jak proponujesz to byłaby to inna akcja niż opisana w tekście. Rozumiem, ze Tobie bardziej przypadłaby do gustu, co nie znaczy, ze wiele innych osób nie mogłoby stwierdzic, ze Twoj pomysł jest o wiele gorszy niż powstrzymanie się od kupowania NOWYCH ubrań przez rok. „Trudno nie kupić sobie nowej pary spodni, jeśli stare się zniszczą tylko z powodu jakiejś obiecanki” 1. Może i trudno, ale nikt nie obiecywał, ze dzałalność społeczna, walka z ociepleniem klimatu i praca niewolnicza będzie… Czytaj więcej »

Lenka
1 rok temu

Statystyki podaja tez, ze przecietny mieszkaniec Europy Zach. zaklada jedna sztuke odziezy srednio 13 razy, a potem ja wyrzuca.
Akcje typu ‚nie kupie nic przez rok’ sa o tyle dobre, ze zwiekszaja swiadomosc problemu. Tak naprawde wystarczy kupowac mniej, ale z glowa – i rzeczy lepsze jakosciowo, ktore posluza dluzej. Tak jak robilismy to jeszcze 10-15 lat temu.

anonymous
1 rok temu

Wiele ludzi od kilku lat stosuje tą ekometodę. Mianowicie kupują, ponoszą i zwracają w ciągu 14 lub więcej dni.

Anna
1 rok temu
Reply to  anonymous

No,ale nie o fraudach tu mówimy …chociaż…może wypożyczalnie -coś na kształt takich dla sukni ślubnych – byłyby jakimś rozwiązaniem…

Paweł
1 rok temu

„zakupy butów (bo chodzenie w używanych byłoby trudne).” tylko gdy mówimy u używkach z sieciówek (wszystko klejone, atrapy szycia, poliester (eco leather) czy najgorsza jakościowo genuine leather). Sam posiadam jedną parę używek Alen Edmonds kupionych na e-bay, wystarczyło zdezynfekować (na wszelki wypadek) i wyczyścić. Nie jest to najwyższa półka, niemniej bije na głowę barachło sprzedawane w Deichmannach, CCC, czy innych „markowych” salonach. Problemem z butami, które miałyby nam służyć na lata, są pieniądze które trzeba na nie wydać, czas jaki trzeba później poświęcać na regularną pielęgnację (czyszczenie, natłuszczanie, etc.) i wiedza o podstawowych zasadach ekspoloatacji (nie nosić codziennie, zostawiać na… Czytaj więcej »

mpi
1 rok temu

Postanowienie o nie kupowaniu nowych rzeczy w 2019 roku było najlepszym z pomysłów i jak na razie jedynym z nielicznych zrealizowanych postanowień noworocznych. Wzbogaciłam się w tym czasie o kilka jedwabnych bluzek, swetrów z alpaki czy merynosów. Wszystko za kilka, kilkanaście złotych. Zazdrość koleżanek – bezcenna.
Kupna nowych butów czy bielizny nie da się uniknąć. Ale wybieram rzeczy najwyższej jakości, które posłużą mi na dłużej.

Admin
1 rok temu
Reply to  mpi

Eee, no super! A ja myślałem, że my tu tak tylko teoretyzujemy, popijając sojową latte 😉

kjonca
1 rok temu

Wg mnie wyliczenia prania/prasowania („mniej ubrań to też mniej prasowania”) są nieprawidłowe. Weźmy taki przykład: 1. mamy 7 koszul(ek). Każdą z nich nosimy przez dzień, 7 dnia pierzemy,suszymy,prasujemy wszystkie. Czyli każdego tygodnia zużyliśmy energię na wypranie i wyprasowanie 7 koszulek. 2. jednak dokupilismy więcej koszul(ek) i mamy ich 14. Każdą z nich nosimy przez dzień 14 dnia pierzemy,suszymy,prasujemy. Czyli co 2 tygodnie zużywamy energię na 14 koszulek. Jak oba te przypadki przeliczymy na dzień to wyjdzie że na każdy dzień przypada koszt prania + prasowania jednje koszulki. Oczywiście jest to wszysto bardzo uproszczone, ale wg mnie posiadanie większej liczby rzeczy… Czytaj więcej »

LordAnonim
11 miesięcy temu

Moja strategia jest taka, aby kupić mniej ale lepszej jakości. Lepsza jakość to nie znaczy jakieś drogie marki. Czyli np. nie kupuje juz nic w Primarku (pzdr z UK) tylko w Decathlon który kontraktuje lepszej jakości ubrania. Odzież roboczą staram się naprawiać np. wymieniać zamki, dawać krawcowej do zaszycia etc Lecz co jakiś czas i tak musze coś nowego kupić. Trzeba racjonalnie podchodzić do konsumpcji inaczej człowiek będzie miało mało środków finansowych. Są dzieci bogatych rodziców które mają za co szastać kasą… lecz normalny człowiek musi uwazac ile zostawia w sklepach. Sam uważam… kupno coca-coli uważam, ze luxus na który… Czytaj więcej »

Magnus
9 miesięcy temu

Nie zgodzę się z oszczędnościami prasowania lub pisania. To że nie kupię nowych ubrań nie oznacza że w tych dniach będę goły lub niewyprasowany… Tak czy siak będę pisać i prasować

6 miesięcy temu

na fazymazy mozna znalezc ladne ubranka
https://www.fazymazy.com/
i sa tansze i lepsze niz w pepco

Anka
5 miesięcy temu

Hmm, wstrzymanie się od zakupu nowych ciuchów – ok. Może przede wszystkim należałoby kupować ubrania, które posłużą więcej niż jeden sezon i tu zaczyna się problem bo sieciówkom się to nie opłaca.
Zaskakuje mnie artykuł – znam mnóstwo osób, które od lat zaopatrują się w lumpeksach – ani to nowość ani ujma. Z mojego doświadczenia wynika, że często można kupić tam ciuchy, których jakość jest lepsza niż nowych.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-search top-menu