Saturn wystrzelił pieniądze klientów w kosmos? Ani się dziwię, ani się lękam. Radzę zapiąć pasy, nadchodzi czas afer. Quasi-obligacje, trefne inwestycje funduszy…

Saturn wystrzelił pieniądze klientów w kosmos? Ani się dziwię, ani się lękam. Radzę zapiąć pasy, nadchodzi czas afer. Quasi-obligacje, trefne inwestycje funduszy…

Polskim rynkiem wstrząsnęła kolejna afera. Audyt ksiąg funduszu zarządzanego przez Saturn TFI wykazał, że dochodziło do wyprowadzenia pieniędzy do spółek powiązanych z założycielami. Grubo. 1100 inwestorów, którzy weszli w fundusz inwestujący w nieruchomości nie dostanie swoich 200 mln zł. Pewnie nikt by się o tym nie dowiedział, gdyby nie ciąg powiązanych ze sobą zdarzeń. Idę o zakład, że więcej tego typu przekrętów będzie teraz wychodziło na światło dzienne.  Czego w tej sprawie uczy nas historia? 

O funduszu Saturn TFI czytelnicy „Subiektywnie…” mogli przeczytać pierwszy raz w maju ubiegłego roku, gdy zgłosiła się do nas pani Mariola, zaniepokojona tym, co dzieje się (a raczej tym, co się nie dzieje, z jej pieniędzmi). Powierzyła zarządzającym Saturn TFI ponad 40.000 euro. To był elitarny fundusz zamknięty, który miał stawiać parki handlowe. Gdy czytelniczka chciała pieniądze wyjąć, usłyszała: „nie da się”. Widziała, że na budowach kompletnie nic się nie dzieje, więc ciśnienie jej rosło.

Zobacz również:

Pieniądze pani Marioli się rozpłynęły. Fundusz miał inwestować w parki handlowe, ale coś „nie pykło”

Obserwacje własne pani Marioli to za mało, by podejrzewać, że coś jest nie tak, dlatego poprosiliśmy zarządzających i prezesa funduszu o komentarz. W siedzibie przekonywali – cytując prosto w oczy słowa piosenki Dawida Podsiadło – „to ja mówię, że już dobrze, że już wszystko jest okej”. Czas pokazał, że nie było okej. Było bardzo nie-okej.

Czytaj też: Żaden depozyt bankowy nie chroni już przed inflacją. A może by przeskoczyć do nie-banku?

Jak wynika z opisanego przez „Puls Biznesu” wyniku audytu, pani Mariola i 1100 innych nieszczęśników prawdopodobnie straciło przez nadmiernie wysokie zaufanie do Saturn TFI co najmniej 200 mln zł. Pieniądze, jak barwnie opisała to gazeta, „rozpłynęły się w misternie zbudowanej piramidzie spółek”, ale z pewnością nie zostały przeznaczone na budowę centrów handlowych. Teraz sprawą mają zająć się organy śledcze. A klienci Saturn TFI? Szanse na odzyskanie pieniędzy są bardzo małe, żeby nie powiedzieć żadne.

Czy w tym przypadku zaspała Komisja Nadzoru Finansowego? Czy mogła zawczasu sprawdzić, czy pieniądze klientów są dobrze inwestowane? Czy mógł zareagować depozytariusz, a więc instytucja finansowa, która ma kontrolować ruchy firmy zarządzającej funduszem i zapobiec defraudacji? To pytania, na które wkrótce pewnie dostaniemy odpowiedzi.

Czy można uniknąć takich sytuacji w przyszłości? Nie. Chciwość ludzka nie zna granic, zawsze będą na rynku „czarodzieje” obiecujący wysokie zyski przy niskim ryzyku i zawsze będą przypadki, w których te obietnice będą się załamywały, jak domki z kart. Gwarantem każdej inwestycji na koniec dnia jest reputacja firmy i ludzi, którzy za nią stoją. Złote góry obiecywane przez firmy i ludzi nie mające za sobą dziesiątek lat tradycji i doświadczeń zawsze mogą okazać się mirażami.

Pamiętacie fundusze W Investments, które inwestowały pieniądze klienta w grunty rolne oraz lasy? Pieniądze się rozpłynęły, a ci, którzy powierzyli funduszom pieniądze do dziś nie mają większych widoków na ich odzyskanie.  Więcej na ten temat jest w poniższym linku.

Przeczytaj też: Nie tylko wierzyciele Getback drżą o swoje pieniądze. Co czeka tych, którzy zainwestowali pół miliarda w feralne fundusze Fincrea TFI?

Chcecie więcej takich krwawych historii z nie tak dalekiej przeszłości, które być może powtórzą się w niedalekiej przyszłości? Proszę bardzo. Zajrzyjcie pod te linki.

Czytaj też: Kupiłeś w banku „bezpieczny” fundusz, a on okazał się przekrętem. Kto pilnuje funduszowych nielotów?

Czytaj też: Katastrofa budowlana? Oto fundusz, który stracił 99% pieniędzy klientów. Na rynku nieruchomości, w czasie, gdy nawet na głupiej kawalerce dało się zarobić. Jak oni to zrobili?

Czytaj też: Czy zanosi się na największy dramat w historii funduszy inwestycyjnych? 1,2 mld zł pieniędzy ludzi zablokowane. I nie wiadomo ile z tego odzyskają!

Ale to mi coś przypomina – dokładnie w ten sam sposób, przy okazji załamania na rynkach finansowych, wychodziły na jaw w latach 2008/2009 różnego rodzaju machlojki. Dopóki koniunktura sprzyja i jest dopływ pieniędzy, to każdy, nawet kiepski biznes się kręci i łatwo jest mu markować braki. Kryzys obnaża nie tylko kiepskie modele biznesowe, ale też szybko pomaga demaskować modele przestępcze. Być może więc przypadek Saturn TFI otwiera „sezon” na finansowe afery?

Przecież funduszy zamkniętych i spółek, które inwestowały – albo miały inwestować – w najróżniejsze „pewne” interesy, start-upy, spółki niepubliczne, pożyczki na rynku prywatnym wyrosło w ostatnim czasie sporo. W internecie mnóstwo było też ofert inwestowania w różne quasi-obligacje, które miały przynieść krociowe zyski ich posiadaczom, gdy za te pieniądze ktoś wybuduje condohotel albo biurowiec, czy mieszkania przeznaczone pod najem krótkoterminowy dla niemieckich turystów. Tak, macie rację, turyści nie przyjechali, więc skąd wziąć pieniądze na spłatę inwestorów?

Czytaj też: Jest aż tak źle? Deweloperzy proszą rząd o interwencję na rynku obligacji. „Bo inaczej będą bankructwa”. Co się dzieje?

Czytaj też: I bez koronawirusa byłby problem? Oni ostrzegali przed condo-tsunami

Historia jest nauczycielką życia.  Czas odebrać kolejną kryzysową lekcję?

Pogorszenie sytuacji gospodarczej i niestabilność rynków finansowych to moment, w którym obnażają się słabości skomplikowanych instrumentów finansowych. Wystarczy wspomnieć kryzys opcji walutowych. Niby niegroźny w swoim założeniu instrument finansowy oferowany firmom przez banki. Ale opcja opcji nierówna. Niektóre łatwo zamieniają się w skomplikowane i niebezpieczne „zabawki”. Tak było w 2008 r., gdy euro, które według wszelkich prognoz miało być słabe, nagle umocniło się w kilka miesięcy z 3,2 zł do 4,7 zł.

Dla posiadaczy opcji, a mówimy o kilku tysiącach firm, to był dramat. W sumie długi firm wobec banków z tytułu opcji wyniosły 15 mld zł. Banki musiały utworzyć rezerwy, przykręciły kurek z kredytami, a wiele firm latami miało kłopoty finansowe spowodowane nieprofesjonalnym użyciem opcji walutowych, do których namówili je bankowi sprzedawcy.

Piramidy finansowe  też lubią upadać w czasie kryzysów finansowych i gospodarczych. Ta najsłynniejsza to piramida Bernarda Madoffa. Ów 82-latek odsiaduje wyrok 150 lat więzienia, a sądy są głuche na jego prośby o to, by kresu dni mógł doczekać na wolności. Madoff stworzył arcypiramidę finansową wartą 65 mld dol., która rozleciała się dopiero jesienią 2008 r., po głębokim i utrzymującym się spadku notowań na Wall Street.

Podobnie inny oszust Allen Stanford. Inwestor z Teksasu wyspecjalizował się w sprzedawaniu papierów, których oprocentowanie było dużo wyższe, niż rynkowe. Niskie stopy procentowe? Nie ma problemu, Allen pomoże. I tak przyciągnął co najmniej 50.000 klientów, którzy zainwestowali 50 mld dol.  Wpadł w 2007 r., odsiaduje wyrok 110 lat więzienia. U nas afera AmberGold wybuchła dużo później, a upadek tej piramidy akurat trudno łączyć z kryzysem.

Brokerzy-oszuści to również kryzysowi pechowcy. Kojarzycie pewnie bohatera filmu „Wilk z Wall Street”, który może i prowadził barwne życie, ale jeśli chodzi o przekręty, to bliżej mu do leszcza niż do rekina. A pamiętacie Jerome’a Kerviela – niesławnego francuskiego dealera Societe Generale – który doprowadził swojego pracodawcę na skraj upadku? W 2008 r.,  dzięki nieautoryzowanym transakcjom, kontrolował aktywa o wartości 50 mld euro i naraził bank na straty w wysokości ok. 4,9 mld euro.

Poszedł do więzienia, ale już z niego wyszedł i nawet dostał pół miliona euro odszkodowania, bo bank niesłusznie zwolnił go z pracy. W następnych latach wpadało wielu innych dealerów, choćby Kweku Adoboli, przez którego bank UBS stracił 2,3 mld dol. Była zbrodnia, była i kara – jeden i drugi wyszli już na wolność. Ich numery z pewnością nie wyszłyby na jaw w czasie hossy.

Państwa w tarapatach? Kryzys odsłoni kondycję wielu państw i sektorów gospodarki. Tak stało się na Islandii, gdzie upadły trzy największe banki komercyjne. Banki, które miały kilkukrotnie więcej aktywów, niż wynosiło PKB tego wyspiarskiego kraju. I które miały mnóstwo zagranicznych oddziałów. Gdy w 2008 r. klienci rzucili się do wypłacania pieniędzy z depozytów, te trzy banki straciły płynność finansową i w upadły.

O kryzysie zadłużeniowym Grecji, „strzyżeniu” inwestorów-posiadaczy obligacji czy nacjonalizacji 45% wartości depozytów obywateli na Cyprze nawet nie trzeba wspominać. Również problem kredytów frankowych częściowo ma genezę z sytuacji gospodarczej przed i po kryzysie.

Czytaj też: Kryzysowe niepokoje Polaków. Czy pieniądze w bankach są bezpieczne? Czy rząd mógłby chcieć położyć na nich łapę? Odpowiadam: nie musi

Czytaj też: O ile więcej będzie nas kosztowała „nowa normalność”? Wyższe ceny u fryzjera, kosmetyczki, w hotelu i u dentysty. Oto Covid-podwyżki

Dziś najdroższy jest zdrowy rozsądek

Co to wszystko oznacza i czego nas uczy? Gdzie jest wspólny mianownik tych wszystkich historii? Powinniśmy zachować czujność, bo kryzys dopiero się rozkręca. Jeśli założyć, że poprzednio jego początkiem był 15 września, czyli upadek Lehman Brothers, a teraz 13 marca, czyli zamrożenie gospodarki, to – trzymając się tej analogii – „jesteśmy” dopiero w listopadzie 2008 r.

Być może strach ma wielkie oczy, recesja nie okaże się tak bolesna, jak mówią analitycy. Ale jeśli porównać rynki finansowe do morza, to trwa właśnie sztorm, łódki się chwieją, niektóre nawet łapią wiatr w żagle, ale wiele z nich może się wywrócić.

Właśnie bardzo mocno rozkołysała się japońska korporacja SoftBank, która notuje najgorsze wyniki w swojej 39-letniej historii. Wszystko przez to, że jeden z funduszy Vision Fund spisał na straty miliardy zainwestowane w Ubera, czy firmę oferującą przestrzeń coworingową WeWork. Jakie będzie to miało konsekwencje w przyszłości?

W tych niezwykłych czasach trzeba mieć się na baczności. Nie wiemy, czy kryzys dotknie rynek złota, kursu naszej waluty, obligacji korporacyjnych, a może rynku nieruchomości? Od miesiąca towarzyszą nam najniższe stopy procentowe w historii, co sprawia, że w głowach wielu hochsztaplerów już kiełkują pomysły jak przyciągnąć do siebie pieniądze ludzi, którzy nie chcą by ich majątek marniał na słabo oprocentowanym bankowym depozycie. Przykład? W ostatnich dniach na nowo pojawiły się reklamy condohoteli, które obiecują 8-procentowy zwrot z inwestycji. Gwarantowany zysk w tak niepewnych czasach? Kolejne pieniądze naiwnych zostaną wystrzelone na Saturn, albo i dalej.

źródło zdjęcia: PixaBay

27
Dodaj komentarz

avatar
7 Comment threads
20 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
20 Comment authors
JakubPiotrJacekAlaKrzysztof Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Sherlock
Gość
Sherlock

Pisalem tutaj juz w paru artykulach, ZADNYCH FUNDUSZY!!
jak nie masz nad czyms kontroli to w to nie inwestuj….mozna kupic waluty, grac na gieldzie, sam decydujesz co robisz, a fundusz decyduje za ciebie, jak decyduje za ciebie,to juz mozesz tego nie miec….
pozyczasz koledze kompiuter, i czekasz az ci odda, on decyduje kiedy ci go odda, jak mu sie spodoba jakas fajna gra to nie bedzie chcial oddac, pozyczanie kolegom to tez nie zbyt dobry interes, a co dopiero innym podludziom z funduszy

Maciej Samcik
Admin

Przy porządnym pomyślunku i dywersyfikacji fundusze są OK. Nie każdy ma umiejętność samodzielnego inwestowania pieniędzy

E.G
Gość
E.G

Otóż to . Przeciętny Kowalski nie ma wiedzy i pomyślunku bo i skąd, a w każdym TFI są sami ” wybitni ” eksperci . Jak ich znaleźć ? Pocztą pantoflową ? Nawet wykresy i tabelki które pokazują nie są wiarygodne. W Polsce mamy ogromny kryzys zaufania począwszy od polityków a skończywszy na reklamach sklepowych .

Maciej Samcik
Admin

To prawda, jest kryzys zaufania. Ale wbrew pozorom dotyczy on też banków (o czym świadczy zwiększony popyt na gotówkę w ostatnim czasie)

Ppp
Gość
Ppp

Popieram. Jeśli mam kilka funduszy, z których każdy zawiera mniej, niż 4% moich oszczędności, to nawet całkowity jego upadek powoduje stratę w wysokości tych 4% – rzecz do odrobienia w rok czy dwa. Problemem we wszystkich głośnych aferach było to, że ludzie wpłacali do nich całość lub większość oszczędności.
Pozdrawiam.

Alek
Gość
Alek

To prawda, zawszę się dziwię jak ludzie tracą „oszczędności życia” w jednej inwestycji.

Jacek
Gość
Jacek

Czyli mniej więcej 1%swoich oszczędności odrobisz w kilka lat ? Co za głupoty ?

Krzysztof
Gość
Krzysztof

generalnie skórka nie warta wyprawki, żonglując kasa między lokatami uzyskamy podobny wynik i kasa w każdym momencie jest dostępna…gdzie więc ta mityczna korzyść z funduszy?

Jakub
Gość
Jakub

No nie. Jeśli mówi Pan o funduszach inwestujących w krótkoterminowe papiery skarbowe, to może tak być. Ale nie po to się idzie w fundusze, aby dostać 1-2% rocznie. Raczej myśli się o różnych proporcjach miksu pomiędzy obligacjami skarbowymi i akcjami o różnej skali ryzyka. Żonglując lokatami przy stopie NBP wynoszącej 0,1% można pomarzyć nawet o ochronie przed inflacją.

ORRO
Gość

„Grać na giełdzie” — jakby biura maklerskie nie padały…. „kupić waluty” — to chyba też trzeba komuś zaufać? Wszędzie mogą zdarzyć się oszuści, nie należy tworzyć nastroju, że akurat jakaś część branży finansowej jest nimi wyjątkowo nasycona. („podludzi”? co to za język?)

Sherlock
Gość
Sherlock

podludz – gorszy gatunek czlowieka, moze nawet nie czlowiek, ktory chce okrasc i oszukac druga osobe dla swoich korzysci….. taka osobe nie mozna nazywac czlowiekiem

Piotr
Gość
Piotr

Jak pada biuro maklerskie to nie tracisz akcji. Są zdeponowane w KDPW. Przenosisz je do innego biura. Troche to kosztuje ale nie az tak duzo (kolega mowil mi ze placil cos 50 zl od papiera).

Piotrek
Gość
Piotrek

Bez przesady. W przypadku funduszy grup bankowych czy ubezpieczeniowych nie było takich jaj poza BPH Nieruchomości. Zatem fundusze że stajni PKO, Pekao czy PZU są pod tym względem bezpieczne, inna rzecz, czy opłaca się w nie inwestować. Ale np. fundusze indeksowe inPZU są jak najbardziej OK.

Radek
Gość
Radek

Nie było jaj poza bph…czyli jednak były. Szczególnie dla tych którzy zainwestowali

Sherlock
Gość
Sherlock

Ja zadnemu frajery nie powierzyl bym pieniazka, gdybym to zrobil sam moglbym mianowac sie ojcem chrzestnym frajery…. a teraz na koniec chcialbym zakonczyc milym akcentem…. – dzwoni gosc z banku – witam, chcialbym zaproponowac panu obligacje, xyz czy bylby pan zainteresowany? – ja – oczywiscie, wspaniale, jak najbardziej jestem interesowany, kiedy mozemy sie spotkac? – gosc z banku – (podaje date) pasuje panu? – ja – oczywiscie, wspaniale, do zobaczenia Dzien spotkania w banku – ja – dzien dobry sie z panem, czy to abny napewno pan do mnie dryndal w sprawie obligacji? – gosc w banku – tak, to… Czytaj więcej »

Krzysztof M.
Gość
Krzysztof M.

Mało smaczny ten żart, może John Knoxville by go kupił ale dawny Monty już nie

Sherlock
Gość
Sherlock

SPROSTOWANIE…..
jesli chodzi o slowo frajery to nie chodzi mi o osoby ktore to czytaja itp to jest odmiana slowa frajer, ja akurat uzywam slowa mowiac o sobie w liczbie mnogiej frajery to tak dla jasnosci, zeby niebylo ze kogos obrazam bo roznie to mozna odebrac….

Maciej Samcik
Admin

No, ja myślę

Sherlock
Gość
Sherlock

Przeprasza, pozno wieczorowo-nocna pora byla, a zem zmeczonym to wlaczyla sie ulanska fantazja….

gosc
Gość
gosc

1) „Złote góry obiecywane przez firmy i ludzi nie mające za sobą dziesiątek lat tradycji i doświadczeń zawsze mogą okazać się mirażami.”
Pana artykuł pokazuje, że nawet ludzie mający za sobą dziesiątki lat tradycji (inwestorzy z USA) padają ofiarą różnych oszustw działających na rynku kapitałowym.

2) Argentyna znów bankrutuje
https://www.bankier.pl/wiadomosc/Argentyna-znow-bankrutuje-7857752.html
Zastanawiam się ile państw podczas tego kryzysu podzieli los Argentyny.

3) Spodziewam się, że zbankrutuje wiele fintechów.

mko
Gość
mko

brakuje mi w artykule informacji, kto personalnie zarządzał Saturn TFI i dokonywał tych machinacji. I czy czasem teraz nie zarządza innym wehikułem obrabiania inwestorów. Bo jeśli ktoś raz przekręcił inwestorów, to powinien mieć wilczy bilet od całego rynku inwestycyjnego.
Przejrzałem na szybko internety i mam problem ze zidentyfikowaniem tych osób, bo w żadnym przeczytanym artykule nie widziałem nazwisk

Robert
Gość
Robert

Lista malwersantow jest dluga. Czolowe postaci, to:

– ze strony SATURN TFI: Slawomir Kaminski, Marcin Ostrowski
– ze strony Grupy Real 2B (developera): Jaroslaw Fijalkowski, Janusz Stupkiewicz, Dominik Buczkowski, Emilian Kucharski

Sosna
Gość
Sosna

Szanowna Redakcjo, nie potrzebujecie aby korektorki na umowę zlecenie? Serio pytam. Poniżej krótki audyt artykułu:
Jego wynika (->Jak wynika)
kawalerca (->kawalerce)
markować braki (->maskować braki, markować = pozorować)
najem krótkoterminowych (->najem krótkoterminowy)
mld dol (->kropka po skrócie dol., dol – jednostka bólu)
dotknie rynku (->dotknie rynek – biernik)
towarzyszą tam (->towarzyszą nam)

Sosna
Gość
Sosna

No miło, że część błędów została poprawiona. Ale dlaczego tylko część?
Czyżby rzeczywiście celem kiepskiego przedsiębiorcy było „markowanie braków” a nie „maskowanie braków”? Znaczy że chciałby, żeby jego klienci myśleli, że ma braki, mimo że ich nie ma – a nie na odwrót?
Gramatykę – miejscownik zamiast biernika (rynku) już pomijam, bo to chyba za trudny temat.

Jan nie Miodek
Gość
Jan nie Miodek

Oj sosna, sosna! W moim języku ojczystym dotyka się kogo czego, nie kogo co. Ja całe życie dotykam ręki, nie rękę, książki, nie książkę, to że w przypadku psa formy się zbiegają nie tworzy normy.

Rafal
Gość
Rafal

Ci Co inwestuja w te condohotele musza byc uwazni odnosnie vat u ktory moze byc odzyskany przez zarzadce a zaplacony przez inwestora. Taka dziurka w systemie na oszustwo.

Ala
Gość

Nieźle tu kogoś poniosło. Od Saturn do piramid finansowych ćw paru akapitach. Minimum faktów maksimum straszenia.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-search top-menu