8 kwietnia 2020

Kryzysowe niepokoje Polaków. Czy pieniądze w bankach są bezpieczne? Czy rząd mógłby chcieć położyć na nich łapę? Odpowiadam: nie musi

Kryzysowe niepokoje Polaków. Czy pieniądze w bankach są bezpieczne? Czy rząd mógłby chcieć położyć na nich łapę? Odpowiadam: nie musi

W niepewnych czasach zawsze pojawia się pytanie o bezpieczeństwo pieniędzy w bankach. Czy banki mogą upaść? Czy grozi nam scenariusz cypryjski? Czy rząd może zająć oszczędności klientów, żeby ratować gospodarkę? Moim zdaniem rząd w ogóle nie będzie miał takiej potrzeby, dopóki może wykorzystać znacznie łatwiejszy sposób pozyskania pieniędzy, który nie wymaga w ogóle dobierania się do naszych oszczędności. Dopóki on działa – pieniądze w bankach są… pewne jak w banku

Im dłużej trwa narodowa kwarantanna, tym więcej osób zastanawia się, czy nie skończy się to kryzysem gospodarczym, jakiego świat jeszcze nie widział. Konsekwencje zamrożenia dużej części światowej gospodarki będą bardzo poważne, ale jeszcze nie da się ich rzetelnie wyrazić jakąkolwiek liczbą.

Zobacz również:

Niektórzy mówią o spadku wartości PKB (czyli dóbr i usług, które łącznie wytwarzamy w skali roku) o 25-30%. To byłoby tyle, ile w czasie Wielkiego Kryzysu, który zaczął się 1929 r. i którego pośrednim efektem była II Wojna Światowa. Ale wtedy to był spadek rozłożony na kilka lat, a ten uderzy w nas z siłą tsunami od razu.

Czytaj też: Dziesięć lat od upadku Lehman Brothers. Cztery argumenty, że tamten kryzys się… jeszcze nie skończył

Czytaj też: Polska waluta najsłabsza od wielu, wielu lat. Co się stało z wartością złotego? I co będzie dalej?

Idzie kryzys. Czy banki są bezpieczne?

Niektórzy posiadacze oszczędności w banku zastanawiają się, czy to najbezpieczniejsze miejsce dla zaskórniaków. Codziennie uspokajam: epicentrum tego kryzysu nie są banki (jak było dziesięć lat temu, gdy wszyscy płaciliśmy za to, że handlowały toksycznymi instrumentami pochodnymi), więc to nie one są dziś najbardziej zagrożone.

Oczywiście, wzrost liczby nie spłacanych terminowo kredytów w nie uderzy, ale wtedy pomocną dłoń wyciągnie Narodowy Bank Polski, który zasili kasy banków w wystarczająco dużo złotówek, by nie było problemu z obsługiwaniem wypłat.

Przeczytaj więcej na podobny temat: Po aferze taśmowej Getin był blisko bankructwa. Klienci wycofali 10 mld zł. Ale nic złego się nie wydarzyło. Jak to możliwe? Objaśniam mechanizm

Gdyby nawet jakiś bank wpadł w tarapaty z powodu dużego odsetka nie spłacanych w terminie kredytów, to zapewne zostałby znacjonalizowany za pieniądze rządu lub NBP (lub przejąłby go na „prośbę” rządu państwowy PKO BP), a mali deponenci by na tym nie stracili. Przykład opowiadający o tym jak można to zrobić mieliśmy niedawno, gdy upadł jeden z dużych banków spółdzielczych.

Czytaj więcej na ten temat: Zdzisław (ten od planu) byłby zadowolony. Czy przymusowa restrukturyzacja Podkarpackiego Banku Spółdzielczego to jakiś test?

Po raz pierwszy Bankowy Fundusz Gwarancyjny „potrenował” wówczas tzw. resolution, czyli próbę restrukturyzacji banku za pieniądze jego akcjonariuszy, obligatariuszy i dużych deponentów.

„Czy mógłbyś poruszyć temat konfiskaty części depozytów klientów w razie bankructwa banku? Ustawa o bankowym funduszu gwarancyjnym ponoć o tym mówi. W przypadku upadku banku mają prawo konfiskować depozyty klientów”

– to pytanie jednego z czytelników. Dopóki nie trzymamy w banku więcej, niż 100.000 euro – to poziom państwowej gwarancji dla depozytów – żaden scenariusz dotyczący stabilności banku, w którym trzymamy pieniądze, nas nie dotyczy. Jedyne, o czym warto pamiętać, to rozłożenie oszczędności pomiędzy kilka instytucji finansowych.

———————

Nie przegap nowych tekstów z „Subiektywnie o finansach” i korzystaj ze specjalnych porad Macieja Samcika na kryzysowe czasy – zapisz się na newsletter i bądźmy w kontakcie!

———————

Czy rząd mógłby chcieć dobrać się do naszych oszczędności? Ale po co miałby to robić?

Pytacie też o to, czy rząd nie mógłby – powołując się na specustawę, kryzys, pandemię, siłę wyższą, czy co tam jeszcze – uchwalić ustawy o „daninie specjalnej”, na którą banki przymusowo przekazałyby część klientowskich depozytów, uprzednio oczywiście zablokowanych.

„Czy rząd nie mógłby zrobić sobie jakiejś „pożyczki” od obywateli, żeby np. sfinansować deficyt budżetowy albo mieć pieniądze na ratowanie gospodarki? Mógłby wypuścić w zamian jakieś bezwartościowe obligacje, czy zapisy w ZUS, tak jak było w przypadku zabierania pieniędzy z OFE”.

Teoretycznie mógłbym próbować wyobrazić sobie taki scenariusz, ale… im dłużej o tym myślę, tym bardziej uważam, że to byłoby bez sensu. Przynajmniej na razie. Rząd przecież nie musi nic nikomu zabierać, są co najmniej dwa mechanizmy, za pomocą których może uzyskać dowolną liczbę pieniędzy bez zabierania komukolwiek.

Po pierwsze NBP może w zasadzie bez ograniczeń skupować od banków komercyjnych aktywa (np. obligacje), udzielać im pożyczek pod zastaw portfeli kredytowych i w inny sposób zasilać w płynność, dzięki czemu te banki mogą kupować nowo emitowane przez rząd obligacje. A rząd te pieniądze może przeznaczać na łatanie dziur w budżecie. To de facto drukowanie nowych pieniędzy bez uruchamiania fizycznych drukarek.

Po drugie NBP może obniżyć do dowolnie niskiego poziomu obowiązujące w Polsce stopy procentowe, zmniejszając tym samym koszty obsługi zadłużenia państwa. Dzięki temu państwo będzie potrzebowało mniej pieniędzy na spłatę własnych długów i więcej mu zostanie na wydatki.

Po trzecie: Ministerstwo Finansów może sprzedać na rynkach międzynarodowych obligacje warte kilkaset miliardów złotych. Dopóki ktoś będzie chciał je kupować (a to jest pochodną wiarygodności kraju, która w przypadku Polski jest dość wysoka) – takie zadłużanie się w ciężar budżetów przyszłych pokoleń jest rozwiązaniem dostępnym i łatwym do realizacji.

Po co więc rząd miałby zabierać komukolwiek pieniądze, skoro może ich – w porozumieniu z NBP – stworzyć ile dusza zapragnie? NBP drukuje elektroniczny pieniądz i „sprzedaje” go bankom komercyjnym, a rząd drukuje obligacje skarbowe, które te banki kupują. Proste? Proste. A równolegle rząd sprzedaje obligacje na rynkach międzynarodowych.

Czytaj też: Żaden depozyt bankowy nie chroni już przed inflacją. A może by przeskoczyć do nie-banku?

Przeczytaj też: Męczą cię bankrutujące SKOK-i, afery w KNF, Getbacki i Amber Goldy? Myślisz, żeby wyjść z oszczędnościami do banku za granicą? Sprawdzamy opcje

Kto może „drukować” bezkarnie, a kto nie?

Oczywiście: możliwe są efekty uboczne, które są już dużo bardziej interesujące, niż perspektywa „kradzieży” pieniędzy obywateli zgromadzonych na depozytach.

Pierwszy efekt uboczny to wzrost cen, czyli inflacja. Im więcej „pustego” pieniądza NBP stworzy, a banki przekażą rządowi na „drobne wydatki”, tym mniej ten pieniądz będzie warty w sklepach. Inflacja pójdzie w górę i zmniejszy wartość pieniędzy zgromadzonych w bankach. Szczerze pisząc to już się dzieje, Polska należy do krajów o najbardziej ujemnych realnych stopach procentowych na świecie, czyli u nas pieniądze na depozytach najbardziej realnie tracą na wartości.

Czytaj więcej o tym: Jak chronić oszczędności przed inflacją? Krótki przegląd antyinflacyjnych form lokowania oszczędności

Drugi efekt uboczny to osłabienie waluty kraju drukującego w ten sposób pieniądze. Oczywiście o ile drukuje ich więcej, niż inne kraje lub też jego wiarygodność jest niższa od wiarygodności innych drukujących krajów. USA mogą – przynajmniej na razie – wydrukować dowolną liczbę dolarów, a i tak nic złego im nie grozi, bo w złych czasach każdy chce mieć w szufladzie dolary.

Stany Zjednoczone wydrukują zaraz dwa biliony dolarów, które przekażą w formie obligacji w świat, a ten świat swoimi oszczędnościami „załatwi” Amerykanom ratowanie ich własnej gospodarki.

—————————-

Sprawdź „Okazjomat Samcikowy” – aktualizowane na bieżąco rankingi lokat, kont oszczędnościowych, a także zestawienie dostępnych dziś okazji bankowych (czyli 200 zł za konto, 300 zł za kartę…). I zacznij zarabiać:

>>>  Ranking najwyżej oprocentowanych depozytów

>>> Ranking kont oszczędnościowych. Gdzie zanieść pieniądze?

>>> Przegląd aktualnych promocji w bankach. Kto zapłaci ci kilka stówek?

—————————-

Oczywiście głównym poszkodowanym będą najmniej wiarygodne państwa, z których kapitał będzie „wysysany” i spadnie wartość ich waluty. Dlatego – będąc niezbyt potężnym krajem – warto poskromić swoją dzikość i nie przeginać z drukowaniem pieniędzy.

Spadek waluty własnego kraju niestety powoduje, że ten kraj może stracić możliwość zadłużania się w tej walucie (wierzyciele nie chcą już kupować obligacji denominowanych np. w złotym, tylko w dolarze). A to ogranicza możliwość zmniejszania zadłużenia państwa poprzez niskie stopy procentowe i obniżanie wartości swojej waluty.

Czytaj też: Niepatriotyczne? Część mojego funduszu marzeń powstaje za granicą. Mam powody

Czytaj też: A jeśli załamie się pieniądz oparty tylko na zaufaniu? Są pomysły, żeby każdy stworzył sobie sam „standard złota” w portfelu

Drukarki pracują? Będą efekty uboczne. Albo i nie

Reasumując: dopóki Polska ma swoją walutę, którą może dodrukowywać w miarę potrzeb (za pomocą opisanego powyżej mechanizmu) i finansować nią swoje wydatki oraz długi (i nie musi emitować obligacji w dolarach z takiego powodu, że złotowych nikt nie chce kupować), nie ma najmniejszej potrzeby nacjonalizowania niczyich depozytów. Wystarczy mieć wydajne „drukarki”.

Efektem ubocznym ich działania będzie spadek wartości oszczędności w bankach (inflacja) oraz spadek wartości nabywczej naszych pieniędzy, wyrażonej w innych walutach (osłabienie waluty). Czyli – pisząc po ludzku – za 1000 zł będzie można kupić coraz mniejszy kawałek smartfona, samochodu i telewizora (bo te rzeczy zwykle są produkowane za granicą i kupujemy je za dolary lub euro).

Jeśli chodzi o inflację, to jej nadejście nie jest przesądzone. „Wydrukowana” kasa może zostać „zbunkrowana” w aktywach takich, jak akcje, przez co nie wywoła wzrostu cen cukru i mięsa. Po drugie zaś można sobie wyobrazić scenariusz, w którym bank centralny „ściąga” z rynku nadmiar gotówki poprzez mechanizmy odwrotne do tych, które były wcześniej używane do jej „drukowania”. To podwyższenie stóp procentowych i „ściaganie” z banków nadmiaru płynności. Na dużą skalę przetestował ten mechanizm amerykański bank centralny, z sukcesem zmniejszając wartość dolarów krążących po świecie.

Czytaj też: Co będzie, gdy inflacja wymknie się spod kontroli? Rysuję scenariusze

Lekarstwo? Cóż, od zawsze powtarzam, że warto część pieniędzy mieć w euro, dolarach, czy frankach, część zainwestować w „kawałki” spółek wypłacających dywidendy (ostatnio spadają, ale długoterminowo będą trzymały realną wartość pieniądza), część w złoto, a część w nieruchomości.

Więcej: o tym jak przez ostatni 1000 lat zmieniała się wartość złota – czytaj w tym artykule

Czytaj też: W skarpecie, skarbcu, pod poduchą, w ogródku? Jak bezpiecznie przechować złoto i kosztowności?

Czytaj też: Niepatriotyczne? Część mojego funduszu spełniania marzeń powstaje za granicą. Dlaczego? Mam powody. Wy też je macie

Czytaj też: Czy warto ulokować część pieniędzy w złoto? W jakiej cenie kupić sztabki lub monety, żeby nie przepłacić?

A część – i to całkiem dużo – „po bożemu” trzymać na depozytach i w polskich obligacjach, na wypadek, gdyby się okazało, że nasze drukarki są lepsze, niż „ich” drukarki. Że nasza wiarygodność jest większa, niż „ich” wiarygodność. I że nasza gospodarka stała się silniejsza, niż „ich” gospodarka.

—————————-

POSŁUCHAJ NOWEGO PODCASTU „SUBIEKTYWNIE O FINANSACH”

—————————–

źródło zdjęcia: Pixabay/eSanok.pl

Subscribe
Powiadom o
33 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Sherlock
5 miesięcy temu

Dobry art, duzo sie dowiedzialem w kwestii drukowania, jak wzrasta inflacja,
pytanie z innej beczki,
nie do konca potrafie zrozumiec mechanizm wzrostu zagranicznych walut, ktos sprzedaje zlotowki wymieniajac je na euro, kto decyduje o tym ze aktualnie jest taka cena euro? skad sie to bierze?

Don Q.
5 miesięcy temu
Reply to  Sherlock

Kursy walut są wypadkową cen sprzedaży i kupna, które oferują chętni na sprzedaż i kupno — podobnie, jak z cenami akcji na giełdzie papierów wartościowych lub cenami surowców na giełdach surowcowych. Rynek wymiany walut (FX, forex) to największa taka giełda na świecie, działa nieco nietypowo, ma osobną część dla zwkłych traderów i osobną dla największych banków — tak naprawdę to tutaj ustalane są ceny, mały gracz nie ma nic do gadania. Dealerzy ustalając wysokość oferowanych cen walut podejmują decyzje na podstawie wielu czynników, zależnych od aktualnej sytuacji rynkowej i ogólnoświatowej, przewidywań na przyszłość, posiadanych przez daną instytucję zapasów, regulacji wewnętrznych… Czytaj więcej »

BdB
5 miesięcy temu
Reply to  Sherlock

Rynek. Zwróć uwagę, że ten „ktoś” nie sprzedaje tysięcy czy pojedynczych milionów tylko dziesiątki i setki milionów.

irinka
5 miesięcy temu

Trwa dodruk na niesamowitą skalę, więc nadchodzi potężna utrata wartości walut krajów rozwijających się, opierających się na własnych walutach (Polska). Jeszcze na początku marca powiedziałabym: ucieeeeekaj, jak euro było po 4,30. Teraz kto ma złotówki to ma problem (jak ma hrywny to jeszcze większy 😉 ), bo kurs jest wysoki, a już wysoka inflacja wystrzeli. To będzie ciężki rok.
Państwo nie położy łapy na oszczędnościach obywateli wprost, będzie je dewaluowało. Może natomiast ograniczyć kwotę dziennej wypłaty z bankomatu, co już się stało w Euronecie.
Reasumując: żadnych kredytów, żadnych złotówek w portfelu, zabierz pieniądze z banku, nie płać kartą.

Piotrek
5 miesięcy temu
Reply to  irinka

Niby jak wyciągnięcie kasy z banku uchroni nas przed inflacją?

Don Q.
5 miesięcy temu
Reply to  Piotrek

Może chce zainwestować w makaron i papier toaletowy, licząc na utrzymanie zainwestowanej wartości.
Mnie natomiast dziwi, jak niepłacenie kartą ma zabezpieczyć przed inflacją.

irinka
5 miesięcy temu
Reply to  Don Q.

Przed inflacją nie, ale przed inwigilacją aparatu władzy tak.

EKD
5 miesięcy temu
Reply to  irinka

@Irinka Tak, bo aparat władzy nie ma innych problemów, jak tylko wyliczać Ci ile wykupiłaś makaronu, mydła i mrożonek w Biedronce, a ile zajzajeru do odkażania rąk w aptece

irinka
5 miesięcy temu
Reply to  Piotrek

Zabierz pieniądze z banku, wymień na euro – pozostało w domyśle.

BdB
5 miesięcy temu
Reply to  irinka

Na jakiej podstawie twierdzisz, że już trwa dodruk? Co ma do tego niepłacenie kartą?

BdB
5 miesięcy temu

Akurat telewizory w większości są z polskich fabryk.

Daniel
5 miesięcy temu
Reply to  BdB

Ale już komponenty do nich nie.

BdB
5 miesięcy temu
Reply to  Daniel

To było nie pisać:

„telewizora (bo te rzeczy zwykle są produkowane za granicą i kupujemy je za dolary lub euro)”

krzysiek
5 miesięcy temu
Reply to  BdB

Elektronika w dolarach lub euro
Obudowa w dolarach lub euro
Matryca w dolarach lub euro
Śrubki do skręcenia elektroniki z obudową w dolarach lub euro
Linia do montażu w dolarach lub euro
Janusz, który to poskręca do kupy i załaduje wózkiem widłowym (w dolarach lub euro) na tira (w dolarach lub euro) w złotówkach.

Czego nie rozumiesz?

PS. Ja nie oceniam czy to dobrze czy źle że jesteśmy montownią, ja stwierdzam fakt.
Np. źle bo lepiej się zarabia na produkcji i know how a dobrze bo lepsza słaba wypłata w montowni niż bezrobocie.

Don Q.
5 miesięcy temu

„NBP może obniżyć do dowolnie niskiego poziomu obowiązujące w Polsce stopy procentowe, zmniejszając tym samym koszty obsługi zadłużenia” — czy chodzi o obligacje indeksowane stopami procentowymi (bezpośrednio lub pośrednio jakimś WOBOR-em)? Czy udział takich obligacji w zadłużeniu skarbu państwa jest na tyle duży, by miało to znaczenie? Czy przy rolowaniu starego zadłużenia lub nowym zadłużaniu się, czyli emisji nowych obligacji, nie jest co najmniej równie ważna cena, po której udało się je sprzedać? „Ministerstwo Finansów może sprzedać na rynkach międzynarodowych obligacje warte kilkaset miliardów złotych. Dopóki ktoś będzie chciał je kupować ” — właśnie, a nie wiadomo, czy ktoś będzie,… Czytaj więcej »

Andy
5 miesięcy temu

A co z tymi polskimi obligacjami kiedy np. państwo bankrutuje? Czy w ogóle jest to w przypadku kraju rządzonego przez „dobrą zmianę” możliwe? W jakim procencie? Czy nie warto sobie tym głowy zawracać?

Don Q.
5 miesięcy temu
Reply to  Andy

@Andy, to jest wręcz odwrotnie. Mówi się, że państwo „bankrutuje” właśnie wtedy, gdy nie wykupuje wyemitowanych obligacji. Jak już tu pisałem, to państwo jest uzależnione od pożyczania pieniędzy, czyli w praktyce emitowania obligacji. Teraz spadną dochody podatkowe, wzrosną natomiast wydatki, a nawet bez tego państwo musi emitować nowe obligacje dla obsługi istniejącego zadłużenia. Takie państwo nie może więc sobie pozwolić na niewykupywanie obligacji, gdyż wtedy nikt by nie chciał kupić nowych emisji, a to by oznaczało totalną katastrofę. Tak sobie to tłumaczę, że nawet nasze indywidualne obligacje oszczędnościowe będą musiały być terminowo obsługiwane, bo nie będą ryzykować, by w świat… Czytaj więcej »

Grzegorz
5 miesięcy temu

Z tego co wiem bank w Sanoku został „zrestrukturyzowany”. Niestety klienci stracili pieniążki.

BdB
5 miesięcy temu
Reply to  Grzegorz

„Z tego co wiem”, bank niewymieniony z nazwy i przede wszystkim jak mógł ktoś coś stracić gdy jest ustawowa gwarancja depozytów. Podaj konkrety, bo brzmisz jak troll.

5 miesięcy temu
Reply to  BdB

Pewnie chodziło o samorządy, ale one i tak nie są objęte gwarancjami, a dzięki przymusowej restrukturyzacji nie straciły wszystkiego. W pozostałych przypadkach pewnie chodziło o nadwyżkę ponad próg gwarancji.
https://obiektywnefinanse.pl/2020/01/przymusowa-restrukturyzacja-pbs-sanok/

Janusz z Cebulandii
5 miesięcy temu

„Jeśli chodzi o inflację, to jej nadejście nie jest przesądzone. „Wydrukowana” kasa może zostać „zbunkrowana” w aktywach takich, jak akcje, przez co nie wywoła wzrostu cen cukru i mięsa. Po drugie zaś można sobie wyobrazić scenariusz, w którym bank centralny „ściąga” z rynku nadmiar gotówki poprzez mechanizmy odwrotne do tych, które były wcześniej używane do jej „drukowania”. To podwyższenie stóp procentowych i „ściaganie” z banków nadmiaru płynności. Na dużą skalę przetestował ten mechanizm amerykański bank centralny, z sukcesem zmniejszając wartość dolarów krążących po świecie.” – z jakim sukcesem? Czemu mydlicie oczy czytelnikom? https://www.federalreserve.gov/monetarypolicy/bst_recenttrends.htm Od 2014r udało im się zmniejszyć aktywa… Czytaj więcej »

BdB
5 miesięcy temu

Nadejście inflacji?! Przecież ona już była od wielu miesięcy!

Artur
5 miesięcy temu

„Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy”. A CO POWIEDZIEĆ RZĄD SOCJALISTYCZNY!

Bogdan
5 miesięcy temu

Czy teraz jest dobry czas i bezpieczny na kupowanie obligacji skarbowych? Stopy procentowe poszły w dół a na lokaty i tak od dawna nie można było co liczyć, teraz pewnie będzie jeszcze niższy %. Mówi się o spadku rentowności obligacji – co to oznacza?

Don Q.
5 miesięcy temu
Reply to  Bogdan

Jeśli chodzi Ci o prywatne długoterminowe oszczędności, to możesz skorzystać z indywidualnych obligacji oszczędnościowych indeksowanych inflacją, np. 10-letnich EDO. Obligacje indywidualne oszczędnościowe bardzo się różnią od typowych obligacji hurtowych, przede wszystkim nie można nimi handlować na żadnym parkiecie, a oprocentowanie (i zarazem rentowność) większości nie jest bezpośrednio powiązana ze stopami procentowymi (wyjątkiem są TOZ oparte na WIBOR, który z kolei wynika ze stóp NBP). Najbardziej sensowne są obligacje indeksowane „inflacją” CPI (od drugiego roku, w pierwszym oprocentowanie jest stałe) — na ich rentowność stopy także nie mają bezpośredniego wpływu (choć można się spodziewać, że w przyszłych emisjach zostanie obniżone to stałe… Czytaj więcej »

Bogdan
5 miesięcy temu
Reply to  Don Q.

Dzięki, chodziło mi właśnie o EDO i czego się należy spodziewać , czy żeby zachęcić do ich kupowania zwiększą ich oprocentowanie lub marżę czy właśnie ich obniżenie. Niewypłacalność państwa mam nadzieję nam nie grozi.

Don Q.
5 miesięcy temu
Reply to  Bogdan

Nie, nie spodziewałbym się zwiększenia: http://doc.quijote.pl/edo.xls

Alicia
4 miesięcy temu

Czesc! super artykul! Pytanie jak to bezpieczenstwo ma sie do dyrektywy o restrukturyzacji i uporządkowanej likwidacji banków? Czy jesli bank zagraniczny co ma siedzibe w polsce (np. millenium, santander) beda mieli problemy „u siebie” czyli hiszpanii i portugalii to moga wyciagnac srodki z polskich oddzialow i KNF nic nie bedzie mogl zrobic?

O tym pisza tutaj: https://independenttrader.pl/czy-banki-w-polsce-sa-bezpieczne-aktualizacja-na-2019.html

Alicia
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Dziekuje bardzo za odpowiedz!

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-search top-menu