Polski złoty coraz szybciej traci na wartości! Euro jest najdroższe od 10 lat, a frank… szkoda gadać. Trzy powody kłopotów naszej waluty

Polski złoty coraz szybciej traci na wartości! Euro jest najdroższe od 10 lat, a frank… szkoda gadać. Trzy powody kłopotów naszej waluty

Kryzys dotarł na polski rynek walutowy. Złoty, który zaskakująco długo nie reagował na niepokojące wydarzenia w naszej gospodarce, od kilku dni szybko traci na wartości. Za euro trzeba płacić już ponad 4,50 zł. Frank szwajcarski jest po 4,25 zł. Co będzie dalej? Niektórzy analitycy przepowiadają, że wkrótce zobaczymy ceny euro w pobliżu 5 zł. A może franka i dolara też

Przyzwyczailiśmy się już do tego, że złoty jest stabilną i silną walutą. W ostatnich latach kurs euro utrzymywał się w paśmie 4.15-4,35 zł. Gospodarka rosła, polskie obligacje dawały dobrze zarobić zagranicznym inwestorom, a ryzyko inwestowania pieniędzy w takim kraju, jak Polska – z pogranicza krajów wschodzących i rozwiniętych – było relatywnie niewielkie.

Zobacz również:

Ale to już przeszłość. Od początku roku zaczął się spadek wartości złotego, który w ostatnich kilku dniach przybrał niepokojące rozmiary. Na początku stycznia płaciliśmy za euro 4,23 zł, a wczoraj unijna waluta była notowana nawet po 4,55 zł. To najwyższy kurs od bez mała dziesięciu lat.

Jeszcze większy szok przeżywają ci, którzy przyzwyczaili się do taniego dolara. Zaledwie dwa lata temu amerykańska waluta spadła do poziomu 3,30 zł, a potem ustabilizowała się w okolicach 3,70-3,80 zł. Wystarczyło zaledwie pięć ostatnich dni, by kurs dobił nawet do 4,20 zł.

A frank szwajcarski z „czwórką z przodu” to widok nie widziany od 2016 r. Posiadacze kredytów frankowych muszą być gotowi do płacenia najwyższych rat w historii, bo kurs „szwajcara” momentami dochodzi do 4,32 zł.

Co tu się wyrabia? Dlaczego polska waluta aż tak bardzo się osłabia? Czy to zapowiedź jakichś większych problemów? Co prawda z powodu koronawirusa nie „grożą” nam zagraniczne wycieczki (a to zwykle wtedy najbardziej uderza nas po kieszeni droga waluta obca), ale w euro i dolarach są wyceniane niemal wszystkie cenne rzeczy znajdujące się w naszych domach (elektronika) i garażach (samochody). Drogie waluty obce oznaczają więc podwyżki cen.

Co się dzieje ze złotym? Trzy powody przeceny

Powody tej niewesołej sytuacji są trzy. Pierwszy – i chyba najważniejszy – to odpływ kapitału z wszystkich rynków wschodzących. Na całym świecie spada skłonność do ryzykownego lokowania oszczędności i inwestorzy wycofują się tam, gdzie czują się najbezpieczniej – czyli do USA (kupując tamtejsze obligacje), Japonii i Szwajcarii.

Powyższy wykres pokazuje w jakim tempie kapitał odpływa z rynków wschodzących. Polska i tak nie jest w awangardzie tego trendu, np. rosyjski rubel jest notowany już po kursie niemal najniższym w historii – 80 rubli za dolara. A jeszcze pięć lat temu dolar kosztował raptem 30 rubli. Gdyby złoty miał w takim tempie tracić do „zielonego”, to kurs dzisiaj musiałby wynosić 8 zł za dolara.

Wygląda na to, że światowi inwestorzy wierzą, że jeśli ktoś poradzi sobie z ekonomicznymi skutkami koronawirusa, to będzie to Ameryka. Prezydent Trump zapowiedział pakiet stymulacyjny o wartości biliona dolarów, a bank centralny obniżył stopy procentowe do zera. Co prawda załamania cen amerykańskich akcji to nie powstrzymało, ale dolar zaczął zyskiwać na wartości, bo amerykańskie obligacje stały się przedmiotem pożądania inwestorów nie tylko uciekających od akcji w USA, ale i tych z całego świata.

A poniżej macie wykres wiążący spadek kursów amerykańskich akcji ze wzrostem awersji do ryzyka i spadkiem cen walut krajów wschodzących. Tu nie ma przypadku:

Drugi powód zjazdu złotego – raczej drugorzędny – to poczynania naszego banku centralnego, który obniżył stopy procentowe (co oznacza mniejsze zyski z lokowania pieniędzy w polskie obligacje) i zapowiedział dodruk pieniędzy w postaci akcji skupowania obligacji od banków i na rynku wtórnym. Po raz pierwszy w historii polski bank centralny zdecydował się na skopiowanie działań znanych do tej pory na Zachodzie.

Niewykluczone, że to przekonało inwestorów zagranicznych do przyspieszenia planów ewakuacji z naszego rynku, bo skoro NBP musi podejmować aż tak radykalne kroki, to z naszą gospodarką chyba musi być rzeczywiście źle. Nikogo nie uspokoił ogłoszony przez premiera pakiet antykryzysowy, który wydaje się być mniej odważny, niż to, co planują rządy we Francji, Wielkiej Brytanii, czy USA.

O tym, że działania NBP na niwie regulowania polskich stóp procentowych są ryzykowne i w powiązaniu z wysoką inflacją mogą spowodować lawinę fatalnych konsekwencji, wśród których jest „uśmieciowienie” wartości złotego pisałem w jednym z wcześniejszych felietonów. Oczywiście: do pewnego stopnia osłabienie własnej waluty jest w gospodarce czynnikiem pożądanym, bo poprawia konkurencyjność polskich firm (można eksportować po lepszych cenach, to główna zaleta „niebycia” Polski w strefie euro), ale jeśli sytuacja z kursem walutowym wyrwie się spod kontroli, a przyczyną spadku kursu stanie się obniżone zaufanie inwestorów – to przestanie być zabawne.

Dziś główną przyczyną spadku kursu jest odwrót kapitału zagranicznego, zaś działania NBP – w tym obniżka stóp procentowych aż o dwa „szczebelki” – ma znaczenie raczej tylko pomocnicze i przyspieszające przecenę złotego.

Czytaj więcej o tym: Koronawirus zarazi polskie firmy. Na śmierć. Jak ratować je przed bankructwem? Oto mój pomysł. Co pan na to, Panie Premierze?

Trzeci powód to spadek cen ropy naftowej. Co prawda nas on ani ziębi, ani grzeje (no, może odrobinę grzeje, bo jesteśmy „konsumentami” paliwa), ale wśród krajów wschodzących jest sporo eksporterów ropy, którzy „wojny paliwowej” wydanej im przez Donalda Trumpa raczej nie wygrają (np. Rosja). A część inwestorów traktuje rynki wschodzące łącznie i jeśli wychodzi z nich, to z wszystkich naraz.

Czy wkrótce zobaczymy euro po 5 zł? Oby nie

Co będzie dalej? Patrząc na notowania euro można przyjąć optymistyczne założenie, że w ostatnich latach zawsze, gdy dochodził do 4,50 zł – był to już koniec osłabiania polskiej waluty. Ale teraz mamy dopiero początek kryzysu, który przez niektórych jest porównywany z tym z 2008 r.

Przemysław Kwiecień z XTB wrzucił na Twittera wyskalowany do obecnych wartości wykres ceny dolara z poprzedniego kryzysu. Gdyby historia miała się powtórzyć, za cztery miesiące mielibyśmy dolara po 6 zł. To raczej mało prawdopodobne, ale na światowych rynkach widać niepokojące zjawisko rosnącego zapotrzebowania na dolary.

Coraz większy odsetek wszystkich kredytów udzielanych na całym świecie w „niedomowych” walutach jest udzielany w dolarach. W krajach mających niestabilne waluty i wysoką inflację, dolar jest modnym instrumentem zadłużania się. A to może oznaczać kłopoty dla krajów wschodzących, gdyby dolar podrożał, bo wówczas firmy mające dług w tej walucie mogą stać się niewypłacalne.

Niektórzy analitycy, patrząc na wykresy kursów wieszczą, że po przebiciu poziomu 4,40 zł kurs euro ma otwartą drogę do poziomu 4,90-5 zł. To byłby dla Polski poziom dość ryzykowny, bo po pierwsze manifestowałby brak zaufania inwestorów światowych do poczynań naszych władz, a po drugie mógłby spowodować wzrost inflacji i w konsekwencji ucieczkę Polaków do walut obcych. A z takich właśnie trendów biorą się kryzysy walutowe.

Czytaj też: Co zrobić z pieniędzmi, gdy koronawirus atakuje gospodarkę? Kupować akcje, złoto, waluty, nieruchomości? Podpowiadam 

Drżą też posiadacze kredytów frankowych, bo na wykresie szwajcarskiej waluty też widać, że „puściły” ważne poziomy i droga do historycznych rekordów – ustanowionych po słynnym „uwolnieniu” kursu franka przez tamtejszt bank centralny – wygląda na dość prostą…

Agencja Bloomberg ostatnio opublikowała analizę, z której wynika, że jeśli rynki w czasie kryzysu koronawirusowego zachowają się tak, jak podczas poprzedniego kryzysu finansowego, to waluty krajów wschodzących mogą zanotować spadki nawet o 30%.

Analiza pokazuje, że na cenzurowanym będą waluty krajów z deficytem na rachunku bieżącym (czyli takie, które zadłużają się za granicą, importując towary za waluty obce) i stosunkowo niepłynnymi rynkami finansowymi. Są to kraje Ameryki Łacińskiej, a także Republika Południowej Afryki, Indonezja i Indie, a z krajów mniej egzotycznych – Turcja.

Polska nie zalicza się to krajów najbardziej narażonych, ale i tak potencjał osłabienia naszej waluty oceniono na 12%, co by oznaczało wzrost kursu dolara do 4,40 zł, zaś euro – do 4,75 zł (ale chyba trzeba zakładać, że euro będzie rosło wolniej, niż dolar).

Warto trzymać kciuki za uspokojenie sytuacji i zahamowanie odpływu pieniędzy z rynków wschodzących, w tym z Polski, bo niekontrolowany spadek wartości złotego to ostatnia rzecz, której nam dziś potrzeba w tym niestabilnym świecie.

—————————-

Sprawdź „Okazjomat Samcikowy” – aktualizowane na bieżąco rankingi lokat, kont oszczędnościowych, a także zestawienie dostępnych dziś okazji bankowych (czyli 200 zł za konto, 300 zł za kartę…). I zacznij zarabiać:

>>>  Ranking najwyżej oprocentowanych depozytów

>>> Ranking kont oszczędnościowych. Gdzie zanieść pieniądze?

>>> Przegląd aktualnych promocji w bankach. Kto zapłaci ci kilka stówek?

—————————-

zdjęcie tytułowe: Pixabay

28
Dodaj komentarz

avatar
12 Comment threads
16 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
19 Comment authors
PawełGrzegorzMateuszBalmazQas Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Samozl0
Gość
Samozl0

obniżając stopy procentowe bank centralny sam daje nam do zrozumienia, ze złotówka nie ma wartości

Piotrek
Gość
Piotrek

Rozumiem, że EBC już dawno dał do zrozumienia że Euro nie ma wartości 😂

BdB
Gość
BdB

Źle rozumiesz. Obniżanie stóp przez molocha jakim jest EBC oznacza zupełnie co innego niż przez pojedyncze państwo. Niższe stopy w dużej Strefie EUR nie przełożą się na wyjście z tej waluty, lecz na większą podaż pieniądza na rynku. Niższe stopy w PLN spowodują wyjście ze złotego przez spekulantów i spadek kursu złotego.

Ppp
Gość
Ppp

W czasie czytania tego artykułu EURO wzrosło o 3 grosze – do 4,588. Wyskok na 5zł może być np. jutro, ale bardziej niebezpieczne byłoby, gdyby tam zostało. Na szczęście zwykle bywa tak, że jak waluta wyskoczy do rekordowego poziomu, to potem szybko spada o kilka procent, zatem bym się jeszcze nie denerwował.
Pozdrawiam.

BdB
Gość
BdB

Gdy zaczynałem czytać było już 4,592, a jak skończyłem 4,572. Spekulacja chyba ruszyła. Inna sprawa, że utrzymanie takich kursów (czemu sprzyjają niskie stopy) pomoże eksportowi. A później populiści będą się chwalić, że gdyby Polska nie miała złotego, toby nie mogła w tej sposób wspomóc rodzimych producentów.

BdB
Gość
BdB

Tyle minusów, dzięki! Chyba zabolało przeciwników wprowadzenia euro nazwanie ich populistami.

Piotrek
Gość
Piotrek

Populisci? Prof. Paul Krugman, noblista, też jest jednym z nich tak? 😂

BdB
Gość
BdB

Masz rację, to człowiek jak mało kto inny obeznany w realiach polskiej gospodarki i naszej wymiany gospodarczej ze Strefą Euro. Obrońcy złotówki zapewne wystawią mu pomnik (z brązu)🤣

Jacek
Gość
Jacek

Będziemy wspominali za parę miesięcy złote czasy złotówki kiedy dolar kosztował 3,97 PLN a euro 4,30. W kontekście moich średnioterminowych dolarowych inwestycji 3-5 letnich (kupowałem zielonego po ok 3,50-3,60 jesienią 2017) obecny kurs jest mi dość obojętny. Inflacja wkrótce i tak pożre dodatnią różnicę kursową.

anonymous
Gość
anonymous

Chyba masz na myśli czasy w których $ kosztował poniżej 2PLN a litr LPG 1PLN.

Piotr
Gość
Piotr

Rozumiem, że zaczynasz ostrą spekulacje na wzrost USD/PLN EUR/PLN? Czy tylko tak w necie mądrości prawisz?

Wojciech
Gość
Wojciech

trzeba zarabiać na przepływach pieniężnych miedzy rynkami a nie naśladować panikę. PLN to zjadany inflacją śmieć. ale powiedzmy szczerze, w świecie pieniądza fiducjarnego nie ma lśniących gwiazd. wystarczy zerknąć na podaż p. M3. nie należy naśladować zachowań przysłowiowej ulicy i ustawiać się w kolejkach do kantorów po dewizy czy po złoto gdy USD oraz premium na metalach odleciało zapewne w kosmos. jeśli ktoś dewizy ma to przelać to banków za granica które maja odpowiednia płynność albo wypłacić/kontrolować kurs w kantorach internetowych/przelać na jakaś portmonetkę typu Revolut itp. i nastawiać się na to aby te dewizy wymienić prędzej czy później –… Czytaj więcej »

Marcin
Gość
Marcin

Dolar był po 2,02 w 2008 bodajże

Kris
Gość
Kris

Jak można było wprowadzić w Polsce Euro to wszystkim ono śmierdziało, a teraz mamy PLN którym można będzie się podcierać.

erdwa
Gość
erdwa

Zaczęło się wszystko od lekceważenia inflacji i majstrowania przy stopach. Oczywiscie – ucieczka z EM jest oczywistoscią, ale akurat PLN po obniżce stóp i QE jest jedną z najsłabszych walut. Glapiński przez 4 lat okłamywał i Polaków i rynek. Mógłbym przytoczyć całą litanię opowiadanych przez niego bajek , ale po co? Redaktor Samcik ma dobre ucho i kontakty więc zapewne słyszał że już 4 lata temu mimo konferencyjnych bajek o tym jak to on bedzie reagował na inflację bazową i wrażliwosci na cel inflacyjny po zamknięciu drzwi konferencji stał na stanowisku że a)stóp nie podniesie nigdy b) jest skłonny tolerować… Czytaj więcej »

barteo
Gość
barteo

Posiadacze kredytow w chf, przynajmniej w Deutsche bank, nie maja sie co martwic. Bank bierze na siebie odpowiedzialność, od zawsze uniemożliwiał przewalutowanie, tzn wymaga od klienta udowodnienia ze go stać na przewalutowanie, bank wie lepiej czy bezpieczniejsze jest dla klienta przewalutowanie czy pozostanie przy chf .. https://www.db.com/poland/pl/content/3629.html „zniesienie opłat oraz spreadu w przypadku przewalutowania kredytu z CHF na PLN (przewalutowanie będzie odbywało się po kursie bez marży Banku, tj. takim, który jest średnią arytmetyczną z kursów kupna oraz sprzedaży prezentowanych w Tabeli kursów dla kredytów mieszkaniowych i konsolidacyjnych w walutach obcych dostępnej na stronie internetowej: https://www.db.com/poland/pl/content/kursy-walut-2020.html. Decyzja o ewentualnym przewalutowaniu pozostaje… Czytaj więcej »

Marcin
Gość
Marcin

Tutaj nie ma co opisywać z dzisiaj Polska złotówka to bardzo słaba waluta powodów jest dużo większość to działania rządu , mniejszy stopień to koronowirus . Prawda jest taka ,że jeżeli tendencja się utrzyma może być bardzo niebezpiecznie . Osobiście uważałem że już od 2,3 lat drukowali kasę a władza i rozdawnictwo będzie nas kosztować wszystkie lata wzrostu gospodarczego i biedę …. W 2015 roku zanim PiS doszedł do władzy zarabiałem mniej jak dziś ale za te pieniądze miałem wtedy kupowałem więcej jak kupuje dziś mimo iż zarabiam więcej …Wniosek jest taki, że gospodarkę oslabionio a rosnąca inflacja w 2020… Czytaj więcej »

z Euro kredytem
Gość
z Euro kredytem

A co zrobić z kredytem w Euro…przewalutować na PLN czy się wstrzymać ?

Marta
Gość
Marta

Co zrobić z oszczędnościami w złotówkach? Póki co zostawić czy wymienić na eur lub dolary?

Balmaz
Gość
Balmaz

A jak ktoś posiada oszczędności w zł, to co najlepiej zrobić? Kupić dolary czy euro ?

Mateusz
Gość
Mateusz

No tylko pogratulować naszym jaśnie panującym, że przez tyle lat nie mieli odwagi, żeby przystąpić do strefy euro. Chciałbym zobaczyć miny wszystkich, którzy tak powtarzali, że w czasie kryzysu nasza własna super-hiper waluta będzie dla nas kołem ratunkowym. Rozumiem, kryzys się zaczął, może jeszcze wiele rzeczy się zmienić. Ale przez ostatnie 4 lata sternicy z NBP i RPP się nie popisali. Obyśmy nie byli świadkami, jak Eryk Łon będzie wybierał kolejnych świętych na banknoty 10.000 złotowe, 20.000 złotowe, 50.000 złotowe…

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-search top-menu