16 marca 2020

Koronawirus zarazi polskie firmy. Na śmierć. Jak ratować przedsiębiorców przed bankructwem? Może tak, jak… studentów?

Koronawirus zarazi polskie firmy. Na śmierć. Jak ratować przedsiębiorców przed bankructwem? Może tak, jak… studentów?

Już nie ma wątpliwości, że „zamrożenie” działania kraju, które potrwa co najmniej dwa tygodnie – a możliwe, że jeszcze dłużej – wywoła katastrofalne skutki dla gospodarki. Stoi transport, turystyka, usługi, część handlu. Nie działają szkoły, zamknięte są granice. Jak uratować kraj przed recesją? Mam jeden, prosty pomysł

Walka z koronawirusem jest w Polsce prowadzona metodami drastycznymi. Inaczej, niż w Wielkiej Brytanii, gdzie pogodzono się z myślą, iż zaraza przejdzie przez większość społeczeństwa (plan izolacji może dotyczyć tylko najstarszych obywateli) i tylko mają nadzieję, że przejdzie bezboleśnie. U nas gra toczy się o to, by jak najmniej osób się zaraziło.

Zobacz również:

Czytaj więcej: Rząd zamknął Polskę. Przed koronawirusem. Najbliższe dwa tygodnie pokażą, czy ten manewr się uda. Policzyłem nasze „szable” i siły wroga

Restauracje i nie tylko, czyli kto zbankrutuje wskutek walki z koronawirusem?

To strategia bezpieczniejsza dla ludzi, ale wywołująca dramatyczne skutki uboczne. Tysiące firm zostaną pozbawione przychodów, zaś miliony ludzi – wynagrodzeń. Relatywnie bezpieczni są tylko ci, którzy mają etat w dużej firmie. Pracownicy i współpracownicy mniejszych firm mogą paść ofiarą zwolnień wynikających ze spadku zamówień na ich produkty lub usługi. A same firmy mogą po prostu zbankrutować.

Jaka może być skala katastrofy – jeszcze trudno powiedzieć. Próbowałem to ostatnio oszacować i wyszło mi co najmniej kilkadziesiąt miliardów złotych. A przecież jest jeszcze cały efekt domina: ludzie bez pracy nie chodzą do sklepów na zakupy i tym pasem transmisyjnym spadek koniunktury przenosi się na kolejne branże.

Jak nie dopuścić do dramatu? Uważam, że rząd powinien – i to jak najszybciej – zagwarantować przedsiębiorcom podtrzymanie płynności finansowej na czas obniżonych możliwości uzyskiwania przychodów. I to akurat jest oczywista oczywistość, jak powiedziałby klasyk. Ale jakich instrumentów rządzący powinni użyć?

———————

Nie przegap nowych tekstów z „Subiektywnie o finansach”zapisz się na mój newsletter i bądźmy w kontakcie!

———————

Pomysłów jest mnóstwo: obniżenie, odroczenie lub rozłożenie na raty podatków, rabaty w podatku VAT, gwarancje Banku Gospodarstwa Krajowego (żeby przedsiębiorca mógł łatwiej dostać kredyt w banku), obniżenie składek na ZUS lub innych obciążeń parapodatkowych, odroczenie spłaty rat kredytów i leasingu…

To wszystko fajne, ale im więcej drobnych instrumentów będzie w grze, tym więcej zamieszania i tym mniej klarowny będzie system wsparcia. Uważam, że rząd – we współpracy z bankami komercyjnymi i ewentualnie z Bankiem Gospodarstwa Krajowego, czy Polskim Funduszem Rozwoju (mógłby pomóc zorganizować na rynku finansowanie) – powinien stworzyć prosty instrument, którzy byłby konstrukcyjnie podobny do znanych w Polsce… kredytów studenckich.

Czytaj też: Polacy ogołocili sklepy z żywności. Czy naprawdę mogłoby jej zabraknąć w czasie „narodowej kwarantanny”? 

Czytaj też: Lekarz, urząd, poczta, zakupy… Jak żyć w czasie kwarantanny? Sprawdzamy co da się załatwić bez ruszania tyłka z fotela

Wsparcie dla firm jak… kredyt studencki?

Znacie te kredyty – przez kilka semestrów student dostaje określoną kwotę, za którą finansuje wydatki (zakup książek, czynsz za mieszkanie lub opłaty za akademik, czesne), potem ma kilka lat, by zorganizować sobie życie po studiach i dopiero wtedy zaczyna spłacać raty. Są one obłożone minimalnymi odsetkami (rzędu 2% rocznie), co sprawia, że jest to najtańsza forma współfinansowania studiów.

Na miejscu rządzących zastosowałbym jak najszybciej ten właśnie mechanizm do wspierania firm cierpiących z powodu „zamrożenia” biznesu wskutek walki z koronawirusem. Z tą tylko różnicą, że punktem odniesienia dla wysokości wsparcia mogłyby być średniomiesięczne przychody z ostatniego półrocza (wsparcie wynosiłoby np. 75% tej kwoty), albo stałe koszty (to jednak wskaźnik dość uznaniowy), a okres przekazywania wsparcia byłby uzależniony od momentu, w którym realne przychody firmy wrócą np. do 75% wartości sprzed „zamrożenia”.

Tego rodzaju instrument miałby kojący wpływ na przedsiębiorców, którzy dziś nierzadko wpadają w panikę i nie wiedzą: ogłaszać upadłość, likwidować działalność, zwalniać ludzi?

Mając możliwość zaciągnięcia bardzo taniego lub wręcz bezpłatnego kredytu – który pozwoliłby utrzymać możliwość opłacania rachunków mimo „zamrożenia” biznesu – a jednocześnie karencję w spłacie rat (czyli szansę na odbudowanie przychodów zanim nadejdzie czas spłaty) – przedsiębiorcy mogliby próbować utrzymać się na powierzchni i przeczekać. Byłaby kasa na płacenie czynszów, opłacanie pracowników, raty kredytów i leasingu oraz na regulowanie innych stałych rachunków.

Można byłoby dołożyć mechanizm częściowego umorzenia rat tego pomocowego kredytu w sytuacji, gdyby firma po upływie karencji – np. dwóch lat – zrealizowała jakieś dodatkowe warunki. Mogłyby być np. związane z zatrudnieniem większej liczby pracowników, ale to tylko luźny pomysł – może ktoś ma lepsze. Można by też uzależnić umorzenie części kredytu od momentu, w którym firma byłaby w stanie zacząć spłacać raty (np. jeśli zaczynasz zwracać raty już po roku, a nie po dwóch, to oddajesz o 30-50% mniej). Chodzi o to, żeby przedsiębiorcom opłacało się powalczyć o jak najszybsze stanięcie na nogi.

Czytaj też: Koronawirus już tu jest. Czy jesteśmy gotowi do walki z epidemią? Ta tabelka wiele mówi…

—————————–

POSŁUCHAJ NAJNOWSZEGO PODCASTU „FINANSOWE SENSACJE TYGODNIA”

—————————–

Jeden przelew zamiast mnóstwa drobnych ulg

Uważam, że te częściowo bezzwrotne pożyczki „a la kredyt studencki” powinny być najważniejszym i odseparowanym od całego mechanizmu gospodarczego sposobem wspierania przedsiębiorstw w kryzysie koronawirusowym. Chodzi o to, by to było klarowne, proste i nie mieszało się np. z „normalnymi” kredytami, z podatkami i ze składkami na ZUS. Chodzi I o to, by firma uzyskała wsparcie na regulowanie wszystkich rachunków i wypłaty pensji – to byłby jeden antykryzysowy przelew, dzięki któremu wszystko mogłoby być „jak zwykle”.

Moim zdaniem to lepszy pomysł, niż wprowadzenie wielu drobnych ulg w różnych podatkach i składkach oraz jakichś ekstra rozwiązań dotyczących np. „odkręcania” split paymentu, czy wydłużania terminów spłaty dotychczas udzielonych kredytów. Potrzebujemy rozwiązań błyskawicznych i klarownych, by przedsiębiorcy mogli względnie spokojnie przeczekać trudny okres, nie zwijając interesu. A potem żeby mieli czas na odbudowanie przychodów, zanim zaczną zwracać kredyt (być może z jego częściowym umorzeniem).

Co o tym myślicie? Chętnie podyskutuję. Może macie swoje pomysły na ratowanie firm przed bankructwem, ludzi przed spadkiem dochodów, zaś gospodarki przed recesją?

Czytaj też: Koronawirus nikogo nie cieszy. Umierają ludzie, tracą firmy, schudną nasze portfele. Ale, wstyd powiedzieć, będą też… pozytywne skutki. Jakie?

Czytaj też: Mimo wszystko myślisz o wakacjach? Hotel rezerwujesz na własną rękę? Ta opcja ci się przyda. Na wypadek koronawirusa i nie tylko…

—————————-

Sprawdź „Okazjomat Samcikowy” – aktualizowane na bieżąco rankingi lokat, kont oszczędnościowych, a także zestawienie dostępnych dziś okazji bankowych (czyli 200 zł za konto, 300 zł za kartę…). I zacznij zarabiać:

>>>  Ranking najwyżej oprocentowanych depozytów

>>> Ranking kont oszczędnościowych. Gdzie zanieść pieniądze?

>>> Przegląd aktualnych promocji w bankach. Kto zapłaci ci kilka stówek?

—————————-

zdjęcie tytułowe: drajt/Pixabay

40
Dodaj komentarz

avatar
15 Comment threads
25 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
24 Comment authors
Maciej SamcikmAWADariuszadamarmi Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Kamil
Gość
Kamil

Mój komentarz jest kombinowany, tzn. odnosi się zbiorczo do kilku ostatnich tekstów: 1. odnośnie zmniejszenia emisji CO2 — niestety spadek emisji CO2 w obliczu pandemii świadczy nie tylko o tym, że ograniczenie aktywności gospodarczej to jedyna skuteczna metoda ograniczenia emisji na dużą skalę. Czy to źle? Gdyby ją wymusić ograniczeniem bezsensownej konsumpcji? Epidemia dodatkowo spowoduje zahamowanie wszystkich programów odejścia od węgla i inwestycji w zieloną energię — Jak to było? Europa neutralna klimatycznie 2040, czy 2050? Można zapomnieć. 2. Ten kryzys jest okazją do usprawnienia państwa — przeniesienia wszystkich procedur online, ograniczenia papierologii itp. Obyśmy z tego skorzystali — widać,… Czytaj więcej »

Marcin
Gość
Marcin

Ad. 3
To jest okazja, żeby podnosić podatki. Z każdym kryzysem pojawia się banda przedsiębiorców krzyczących do rządu „Daj”, tych samych, którzy w czasach dobrobytu opowiadają jak to przedsiębiorcy muszą mieć jeszcze niższe podatki, bo to oni ponoszą całe ryzyko prowadzenia biznesu. A jak widać te ich deklaracje są nic nie warte.

mawa
Gość

czemu używa Pan słowa „banda”… trochę frustracja z Pana przelewa się? Uprościł Pan to do piaskownicy. Mój kolega powiedziała tak… wciąż ci mówią inwestuj – to się rozwiniesz… zainwestował w hotel…. CORONAGOŚĆ był pierwszym… on nie ma szans na obronę. Prowadzi Pan biznes, czy jest na pensji? Proszę o szacunek w dyskusji.

Radek
Gość
Radek

a takie pytania dodatkowe: która konsumpcja jest bezsensowna? i kto będzie o tym decydował?

Jeśli konsumpcja generuje wzrost gosopdarczy (wzrost zatrudnienia, wzrost pensji, podniesienie poziomu i jakości życia, wzrost wpływów podatkowych i dzięki temu większe nakłady na infrastrukturę i służbę zdrowia itd.), to dlaczego jest bezsensowna?

torero
Gość

@Radek: kto będzie o tym decydował? Sami zainteresowani. Już zresztą decydują – wstrzymując się od kupna nowego sprzętu, odwołując rezerwacje w hotelach…

Wzrost gospodarczy napędza zmniejszanie zatrudnienia, nie zwiększanie, to samo z pensjami. Gdyby było tak, jak mówisz, recepta na dogonienie takiego np. Singapuru byłaby bajecznie prosta: zakazać komputerów i wrócić do operacji ręcznych. Wzrosłoby zarówno zatrudnienie, jak i (ze względu na zwiększony popyt) pensje.

Lektura uzupełniająca: https://pl.wikipedia.org/wiki/Metafora_zbitej_szyby

Radek
Gość
Radek

@torero Kamil napisał „Gdyby ją wymusić” – to jest przeciwieństwo tego o czym piszesz, czyli o podejmowaniu decyzji przez klientów. Jeśli ktoś wymusza coś na Tobie, Ty nie podejmujesz decyzji. Co do drugiej części wypowiedzi to nie zgadzam się absolutnie. W miejscach, w których mieszkałem działało to tak: – ludzie miają pieniądze i chcą wydawać – ktoś otwiera restauracje/kino/sklep – ludzie wydają tam pieniądze – ktoś otwiera drugą restaurację zatrudniając kolejnych ludzi (nigdy otworzenie drugiego punktu nie zmniejszało miejsc pracy w regionie) – zatrudnieni wydają pieniędze więc powstają kolejne usługi i kolejne miejsca pracy Może w Twojej okolicy razem ze… Czytaj więcej »

torero
Gość

Zatrudnienie i pensje tnie się nie dzięki wzrostowi klientów, lecz dzięki wzrostowi wydajności. Na tym zasadniczo polega postęp. Swoim przykładem przepięknie strzeliłeś sobie w kolano. Cały ten fajny mechanizm, który opisałeś, możliwy jest właśnie dlatego, że zatrudnienie – i koszty – są coraz niższe. Gdyby biznesmen miał wyższe ceny, wynikające z wyższych płac czy większego zatrudnienia ludzie nie mieliby pieniędzy, żeby odwiedzać jego kolejne przybytki, a może nie starczyłoby im nawet na jego pierwszy. I odwrotnie – im niższe ceny zaproponuje (marketingowe strategie cenowe to zupełnie inna historia, piszę o cenie jako pochodnej kosztów), tym szybciej będzie rozwijał się jego… Czytaj więcej »

Radek
Gość
Radek

te POSy same się nie zaprojektują, nie przywiozą, nie zamontują, nie będą aktualizować itd. Jeśli będzie na nie więcej klientów, to firma, która to tworzy będzie potrzebować więcej ludzi do obsluzenia zamówień.

torero
Gość

Ale nie rozważamy układu całej gospodarki, tylko Twojego biznesmena. Albo tak, albo tak. Dla całego układu pozostaje prawidłowy mój wcześniejszy przykład – czy po wyrzuceniu całej elektroniki z gospodarki, wskutek wzrostu płac i zatrudnienia wzrośnie ogólny dobrobyt?

Zenont
Gość
Zenont

Problemem pomocy dla firm jest potrzeba utrzymania równej konkurencji. Jak firma, która musi spłacać zobowiązania z epidemii będzie konkurować z nowopowstałą? Jak kontrolować zamykanie firm i otwieranie nowych na ich aktywach, utrzymanych lub rozbudowanych dzięki pomocy?
Z kolei bezzwrotna pomoc to pole do innych nadużyć, też niszczących konkurencję.

Pomoc dla firm powinna dotyczyć czasowego rozluźnienia prawa pracy – np. bezpłatnych urlopów.

I za tym powinna iść pomoc socjalna (może a’la ten kredyt studencki) dla ludzi.

Sosna
Gość
Sosna

„Jak firma, która musi spłacać zobowiązania z epidemii będzie konkurować z nowopowstałą?”
Np. znaną marką cieszącą się zaufaniem klientów, doświadczonym zespołem pracowników, nawiązaną współpracą z kontrahentami itd., itp.

Zenont
Gość
Zenont

W wielu branżach to nie wystaczy. Np. handel – każda taka firma, która musiałaby spłacać zobowiązania przez kolejne lata i tak upadnie, tylko później. To byłoby jasne od razu po epidemii i takie firmy by się masowo zamykały i przenosiły te kontakty, pracowników, zaufanie do „Hurtex bis”.
Znając polską przedsiębiorczość, to by się dodatkowo odbyło z upadaniem „Hurtexu” z niespłaconymi fakturami, płacami, itp.

Kamil
Gość
Kamil

A i jeszcze jedna rzecz — skoro epidemia rozwinęła się głównie dzięki cenzurze stosowanej w Chinach, czemu nikt nie mówi o tym, żeby Chiny wreszcie ukarać? Myślałem, że Trump będzie pierwszy, który to głośno powie.

Rozumiem — choroba, przypadek itd. ale temu można było zaradzić, gdyby nie masowe blokowanie przepływu informacji!

Wojciech
Gość
Wojciech

dziś polski minister o polskich finansach mówi tak

„Mamy dobrą sytuację budżetową, mamy budżet zrównoważony na ten rok, a właściwie można powiedzieć, że mieliśmy.”

tego typu wypowiedz pasuje do filmu Miś. Niestety to nie film taki mamy rząd. Nie liczyłbym na polot i błyskotliwość w czasie kryzysu bo to rząd populistyczny. będą działać na pokaz.
przykład nie wolno iść do kina ale wolno iść do kościoła (te pierwsze zamknięte a te drugie otwarte).

Platformiak
Gość
Platformiak

Możesz iść do kina tylko tam ci nikt nie otworzy.proboszcz jest cały czas na plebani więc co to za porównanie do kina?to tak jakbyś miał zamknac gospodarstwo rolne bo tam nie można iść

Sosna
Gość
Sosna

Tak, ukażmy Chiny! Najlepiej embargiem handlowym lub podniesieniem ceł! (irony mode off)

Piotrek
Gość
Piotrek

To nie do końca tak. W powstaniu koronawirusa maczala palce masoneria, proszę obejrzeć materiał Stanisława Krajskiego na Youtube.

Platformiak
Gość
Platformiak

Nie masoneria tylko amerykańskie firmy zlecające Chińczykom badania nad wirusem.

Don Q.
Gość
Don Q.

„masoneria”!
Ale skąd dyskryminacja cyklistów?!

Krzysztof
Gość
Krzysztof

A ja mam inną propozycję mamy ~110 mld euro rezerw walutowych w NBP. Tak wiem – na czarną godzinę. Ale czarna godzina już nadeszła lub nadchodzi … więc najwyższy czas z 20% owych rezerw skorzystać.

Jacek
Gość
Jacek

Bardzo dobry pomysł Panie Macieju! Brawo za inicjatywę. Czy jadnak nasi rządzący są w stanie to „ogarnąć”? Mam wątpliwości. Dobrze by było.

torero
Gość

Skasować albo zminimalizować zasięg działania Kodeksu Pracy. 1. Jeśli łatwo kogoś zwolnić, łatwo również kogoś zatrudnić – i vice versa. Pół roku temu rozmawiałem z dziewczyną chętną do przyuczenia w ramach jakiegoś programu unijnego, gdzie 3 mce finansowali jej wszyscy Europejczycy, ale za to pracodawca musiał podpisać lojalkę, że zatrudni ją bezwarunkowo na pół roku po tym okresie. Dziewczyna była mocno zdziwiona, że dzwoni już drugi tydzień po potencjalnych pracodawcach i nic. Powiedziałem jej: „A kto kupi kota w worku? Niech pani obdzwoni tych samych ludzi, tylko bez informacji o wsparciu, ale powie wprost – nie mam doświadczenia, jestem do… Czytaj więcej »

Radosław
Gość

Dodajcie do listy cała branże związaną z edukacją pozaszkolna. Instruktorów tańca, sportów, szkoły językowe, zajęcia z programowania, sale zabaw dla dzieci itp. To najczęściej jednoosobowe działalności które za swoje zobowiązania odpowiadają całym prywatnym majątkiem. Dodajcie firmy które powstały w ostatnich 5 miesiącach i są na ZUS z ulgą na start (nie płaciły całych składek w związku z tym nie mają prawa do żadnych świadczeń….

Paweł
Gość

Wysyp komentarzy anty-przedsiębiorcom za 3…2…1…. Pod prawie każdym tematem tego typu kipi aż od złośliwych komentarzy „niech januszexy bankrutują”. Rozumiem, że ma zostać sama budżetówka i wielkie korpo? To gratulacje!

Marcin
Gość
Marcin

Prywatyzacja zysków i uspołecznienie strat!

Radek
Gość
Radek

Póki co lawina jeszcze nie ruszyła 🙂 ale prawda jest taka, że ludzie z etatu idą do biznesu, żeby otworzyć sobie furtkę do większych pieniędzy. Jeśli zysk z czasów tłustych przejedli zamiast zainwestować w rozwój własnej firmy (w tym też mieści się zadbanie o cash flow), to muszą zbankrutować w latach chudych lub sprzedać biznes lepszym. Ja tego nie potrafię, więc się do biznesu nie pcham.
Nie można przejadać zysków, gdy jest dobrze i przerzucać straty na podatnika, gdy nie idzie.

Aga
Gość
Aga

My niedawno zaczęliśmy. Wiec o oszczędnościach nie ma co mówić. Każdą złotówkę inwestowalismy w dalszy rozwój. A teraz klapa. No i kredyt.

Toki
Gość
Toki

Nie znasz się ale jednak doradzasz. Nasza firma istnieje od 10 lat, zatrudnia kilkadziesiąt osob, jesteśmy liderem w naszym wąziutkim segmencie. Nikt zysków nie przejadal. Bardzo dużo szło na inwestycje, w rozwój, rozszerzanie oferty. Jeszcze tydzień temu mieliśmy złożone zamowienia, na trzy miesiące naprzod, właściwie pod korek i jeszcze trochę na kolejne. Od 01.03 zatrudniliśmy 2 nowe osoby od 15 miały dojść jeszcze 3. Teraz wszystko wyparowało z dnia na dzien. Środków mamy żeby przeżyć do końca kwietnia. Potem zwolnienia i likwidacja, a i tak z tego co mówią nasi kontrahenci jesteśmy w dobrej sytuacji że mamy czas „aż” do… Czytaj więcej »

Radek
Gość
Radek

@Toki
przeczytaj proszę jeszcze raz mój komentarz, nigdzie nic nie doradzam.
Przypominam tylko, że na biznesie trzeba się znać jak się za niego bierze.
Czasem potrzeba jeszcze trochę szczęścia. Tylko biznes ma to do siebie, że w zamian za podjęte ryzyko pozwala dużo więcej zarobić, Tak jak bierze się na klatę ogromne zyski, tak trzeba wziąć na klatę ogromne straty. Jeśli nie chcesz tego ryzyka, to możesz iść na etat (zamiast widma bankructwa firmy, będziesz miało widmo zwolnienia).

Aga
Gość
Aga

Prowadzimy mały pub i nie mamy żadnych oszczędności. A rachunki lecą. ZAiKS i temu podobne. Nowy rachunek za prąd, czynsz, woda, księgowa, zus, wywóz śmieci itd itp. …
Nikt nic nie wie. Nie ma żadnych informacji. Zus ma być odroczony lub rozłożony na raty. Czyli za miesiąc musze zapłacić dwie składki?! Co to za pomoc?! Za co ja to zapłacę? Jesteśmy w du.ie. A takich firm jak nasza jest tysiące.

armi
Gość
armi

teraz to aż ręce opadają … nie masz przychodu – zawieś DG zgadzam się z przedmówcami – DG to nie tylko zyski ale i straty odpowiedz sobie na pytanie – skoro martwisz się z czego zapłacisz ZUS po 5 dniach od wprowadzenia kwarantanny to albo ten biznes się nie spina albo źle prowadzisz budżet firmowy/prywatny Prowadzicie mały Pub – zatrudniacie pracowników – czy pracujecie sami? Jeśli zatrudniacie – to może czas samemu zastąpić 1-2 osoby… Jeśli pracujecie sami to wybacz ale nie prowadzicie DG tylko stworzyliście sobie miejsce pracy, jeśli nie macie na ZUS itd to to miejsce pracy jest… Czytaj więcej »

Andrzej
Gość
Andrzej

Czyli trywializując – to pomysł kredytu za który przedsiębiorca ma zapłacić składki ZUS i podatki? No – raczej słabo ….

anonymous
Gość
anonymous

500+ powinno być spłacane na zasadzie kredytu studenckiego.

lech
Gość
lech

Świetne zdjęcie do tematu. Gratuluję.

adam
Gość
adam

Zwrot np 50% zapłaconego podatku za 2019 lub 50% zapłaconego vatu na pokrycie wynagrodzeń i innych stałych wydatków, może rozwiązałoby problem. Prowadzę 2 restauracje , 20 osób zatrudnionych , 0 przychodu od 13.03.
Nie chcę się dalej zadłużać ( juz mam do spłaty kredyty, leasingi itd ) i skończyć jako bankrut za 6 miesięcy.
Kredyty „studenckie” mogłyby pomóc pracownikom – bezpośrednio , zwolnić pracodawców z odpowiedzialności utrzymywania pracowników i kredytowania ich wynagrodzeń.

Dariusz
Gość
Dariusz

Uprościć prawo upadłościowe spółek i upadłość konsumencką, aby minimalizować straty. Jeżeli jakiś biznes nie potrafi przetrwać min. 3 miesięcznej przerwy w działalności to znaczy, że musi upaść. Po prostu większość ludzi i firm żyje na kredyt, a pieniądz to tylko dług. Nie można opierać działalności gospodarczej na ciągłych wzrostach. Trzeba liczyć się też z okresami spadków. Moim zdaniem cała gospodarka świata to „piramida Ponziego” ❗️💸

mAWA
Gość

zatem główną myślą, byłby PROSTY kredyt/wpłata. Tym zdaniem określiłbym wiele aspektów prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce. Komplikacja, powodująca, że ludzie mający dochody 5000 pln brutto muszą zatrudniać księgowych… bo regulacje podatkwe są na tyle skomplikowane…
Czyli najprostszy komunikat: UPROSZCZENIE WSPARCIA

Pozatym, prośba: NIECH PAN NIE PROPAGUJE TEGO KLASYKA… „oczywista oczywistość” – ON NIE JEST SPECEM OD EKONOMII, TYLKO INŻYNIEREM OD INŻYNIERII NARODOWEJ…

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-search top-menu