To już dziesięć lat od upadku Lehman Brothers. Stara historia? Cztery argumenty, że tamten kryzys… się jeszcze nie skończył

To już dziesięć lat od upadku Lehman Brothers. Stara historia? Cztery argumenty, że tamten kryzys… się jeszcze nie skończył

15 września 2008 r., niemal dokładnie dziesięć lat temu, upadł wielki amerykański bank inwestycyjny Lehman Brothers i zaczął się wielki kryzys finansowy. Historie pradawne? Co nas to obchodzi? Oto cztery niepokojące sygnały, które nie pozwalają postawić tezy, że tamten kryzys jest już definitywnie za nami

Co prawda dziś już mało kto pamięta tę grozę, która ogarnęła świat po upadku Lehman Brothers, ale jeśli myślicie, że to już za nami – jesteście w dużym błędzie. Niestety, skutki kryzysu finansowego sprzed 10 lat jeszcze będą do nas wracały. A niewykluczone, że kolejny kryzys, który wkrótce może nas nawiedzić, będzie po prostu ciągiem dalszym tego, który został zapoczątkowany przez upadek Lehman Brothers.

Zobacz również:

Kryzys finansowy dla początkujących

Przypomnę pokrótce jak to było. Rządzący w USA w latach 80. doszli do wniosku, że trzeba stymulować gospodarkę za wszelką cenę. Zaczęli więc ingerować w mechanizmy, które zawsze ją regulowały – w stopy procentowe i dostęp do kredytów.

Zwykle było tak, że jak gospodarka rosła za szybko, to w górę szła inflacja, a w ślad za nią stopy procentowe. Wyższa cena kredytu przykręcała kurek z pieniędzmi płynący do gospodarki i ta się chłodziła. A jak się schłodziła za bardzo, to stopy procentowe szły w dół i zabawa z rozkręcaniem koniunktury zaczynała się od nowa.

Politycy w USA doszli do wniosku, że schłodzona gospodarka nie jest fajna i zaczęli strukturalnie ją „boostować”. Poluzowali więzy regulacyjne bankom (żeby mogły kreować więcej kredytów), złagodzili zasady udzielania kredytów hipotecznych (żeby więcej ludzi było na nie stać) i trzymali niskie stopy procentowe.

A potem, ponieważ chcieli, żeby było jeszcze lepiej, zaczęli przymykać oczy na tworzenie instrumentów pochodnych opartych na kredytach hipotecznych. Banki zaczęły więc sprzedawać inwestorom obligacje, których „podkładem” były kredyty hipoteczne i instrumenty pochodne oparte na tych obligacjach. Dzięki temu banki mogły kreować jeszcze więcej kredytów, bo płynęły do nich pieniądze od inwestorów kupujących te papiery.

Kto nie dopilnował, kto przeholował?

Niestety, ktoś nie dopilnował, ktoś przeholował i okazało się, że kredyty hipoteczne zaczęli otrzymywać ludzie bez dochodów i bez grosza przy duszy. Kredyty przestały być spłacane i sprawa się rypła. Mogłaby to być wewnętrzna sprawa Ameryki, ale niestety sporo obligacji i instrumentów pochodnych „rozeszło się” po świecie. Gdy wyszło na jaw, że są bezwartościowe, wiele banków stanęło na krawędzi bankructwa.

Lehman Brothers był pierwszym i największym, któremu pozwolono upaść. Ale gdy okazało się, że zaczyna się efekt domina, nikt już nie chciał sprawdzać, co będzie dalej i po prostu wpompowano w banki kilka bilionów dolarów i euro pieniędzy podatników, żeby pokryć ich straty z papierów wartościowych opartych na niespłacanych kredytach.

Pozamiatane? Niby tak, bo po kilku latach banki zaczęły znów zarabiać pieniądze i spłacać rządowe pożyczki (a jeśli nie, to państwo zamieniło pożyczki na udziały).

Ale „wyremontowany” za pieniądze podatników sektor finansowy nie był w stanie „naprawić” całej światowej gospodarki, bo możliwość udzielania kredytów ma mniejsze niż przed kryzysem. Rządy postanowiły więc użyć innych instrumentów. I zaczęły drukować pieniądze.

Kryzys finansowy jeszcze się nie skończył?

Dziś jesteśmy w takim punkcie, że te dodrukowane pieniądze „zrobiły” dobrą koniunkturę. Ale niewykluczone, że politycy po prostu „przypudrowali” kryzys, a gdy przyjdzie większy wiatr, to puderek opadnie i ostra jazda zacznie się na nowo. Przypudrowany kryzys, jeśli chodzi o wzrost PKB największych światowych gospodarek, wygląda tak:

Oto pięć przesłanek, które każą się obawiać, że widmo katastrofy zapoczątkowanej przez bankructwo Lehmana wróci.

Po pierwsze: ogromne ilości dodrukowanych przez banki centralne pieniędzy. Na razie jeszcze nie odbiło się to na spadku wartości naszych oszczędności, ale banki centralne są jak gracz, który rzucił na szalę wszystkie swoje atuty i teraz jest goły i wesoły. Jeśli coś złego zadzieje się w światowej gospodarce, to nie będzie już czym gasić pożaru.

Po drugie: gigantyczny wzrost światowego zadłużenia. Globalny dług wzrósł w ciągu ostatnich 20 lat z 84 bilionów dolarów do 173 bilionów dolarów na półmetku tego okresu (w czasie kryzysu finansowego w 2008 roku) oraz do 250 bilionów dolarów dziesięć lat po upadku Lehman Brothers.

Wzajemne zadłużenie rządów (bo to głównie zadłużenie rządów poszło w górę w ostatniej dekadzie) – pochodna druku pieniędzy przez banki centralne – to problem, bo każda destabilizacja sytuacji na świecie zwiększa ryzyko niewypłacalności, efektu domina i powrotu kryzysu. A, jak wspomniałem wyżej, nie ma się już czym bronić. Dlaczego ktoś miałby destabilizować sprawy w świetle sytuacji, którą można definiować jako „trzymał Kozak Tatarzyna, a Tatarzyn za łeb trzyma”?

Cóż, z głupoty albo myśląc, że jest silniejszy i przetrwa burzę, którą sam wywołał. Wywoływane przez Donalda Trumpa, prezydenta USA, wojny handlowe mają przecież właśnie taki charakter – mają zdestabilizować światową gospodarkę, na czym USA mają wygrać, a wszyscy inni, w szczególności Europa i Chiny – przegrać.

Czytaj też: o rosnącym zadłużeniu Polski

Czytaj też: Kiedy dług staje się toksyczny? Musi spełniać te warunki

Czytaj też: Inflacja długo jeszcze będzie niszczyła wartość naszych oszczędności. Dlaczego prezes NBP nam to robi? Bo rozkręcanie gospodarki jest dla niego ważniejsze, niż nasze depozyty

Czytaj też: Rozdawnictwo to nie grzech? Kogoś pogięło? Wchodzenie na wyższy poziom. Absurdu

Czytaj też: Gospodarka rośnie coraz szybciej. Czy to dlatego że rząd dobrze rządzi czy dlatego, że ma szczęście? 

Po trzecie: populiści i autokraci przy władzy. Światowy kryzys pośrednio przyczynił się do zmian w rządach państw. To, że liberałowie dopuścili do wielkiej akcji ratowania banków na koszt podatników, miało pewne znaczenie dla zmiany preferencji wyborców.

W efekcie – co dobrze widać na powyższym wykresie – doszło do przejęcia sterów przez ludzi o obliczu tyleż innym, co bardziej nieprzewidywalnym niż wcześniej. Czy tacy ludzie będą w stanie sensownie zareagować, jeśli znów staniemy u progu kryzysu? Niedawny przykład z Turcji nie daje na to wielkich nadziei.

Czytaj też: Turcja zbankrutuje gorzej, niż Grecja? Lekcja dla polskich polityków

Czytaj też: Co i jak mieć, gdy świat drży w posadach, a władzę obejmują wariaci? Pięć zasad lokowania oszczędności w niepewnych i niestabilnych czasach

Po czwarte: większe uzależnienie wielkiego kapitału od długu. Kryzys, wynikający z tego spadek zaufania do zarządzających aktywami i emitowane przez rządy bez opamiętania obligacje – te czynniki sprawiły, że w ostatnich latach pieniądze płyną głównie na rynek „pasywny”, czyli do funduszy automatycznie zarządzanych (ETF-ów) oraz na rynek obligacji. Bezpieczniej byłoby, gdyby światowy kapitał nie był aż tak bardzo uzależniony od rynku długu.

Rynek długu – w mikroskali przekonaliśmy się o tym przy okazji plajty Getbacku – ma charakter zero-jedynkowy. Jak wszystko jest OK, to wszyscy zarabiają i jest cacy. Ale jak się spieprzy, to nie ma co zbierać. Kapitał wart jest „zero koma zero”. Z tego punktu widzenia bezpieczniejszy jest kapitał ulokowany w akcjach – tutaj kryzysy „działają” stopniowo i dają więcej czasu na reakcję.

Krótko pisząc – nawet jeśli już nie pamiętasz upadku Lehmana (albo w ogóle nie wiesz, że coś takiego było), to i tak możesz jeszcze dostać po głowie. A może jednak nie?

Źródła wykresów:

„The Global Economy Is Still Feeling the Lehman Fallout 10 Years Later” (Bloomberg)

„$250 Trillion in Debt: the World’s Post-Lehman Legacy” (Bloomberg)

„This Is Where Investor Money Has Flowed Since The Financial Crisis” (Zerohedge)

„10 lat temu upadł Lehman Brothers i zaczął się światowy kryzys finansowy” (Business Insider)

Źródło zdjęcia tytułowego: CNN Money

Subscribe
Powiadom o
14 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
mborus
2 lat temu

Przeczytałe cały artykuł i zadaję sobie pytanie „Jaki kryzys i jaki populizm?” Myślę sobie tak, populizm to jest wtedy jak rząd z pieniędzy ludzi przekazuje miliony czy miliardy dolarów na ratowanie niemoralnych oszustów, a nie wtedy kiedy daje zasiłki w setkach złotych czy dolarów obywatelom. To Ci obywatele pracują, a nie nieroby w bankach w pięknych krawatach „znaffcy wszystkiego.” Dawanie pieniędzy nierobom-bankierom to jest populizm. Myślę, też tak, że kryzys to mogą mieć banki, które są prywatnymi firmami. Dla zwykłuch ludzi upadek systemu bankowego jest bardzo korzystny. Wyobraźmy sobie zadłużonych ludzi i firmy. Jeśli banki upadną, to nie ma strony… Czytaj więcej »

Mateusz
2 lat temu
Reply to  mborus

Umowa cesji (wierzytelności z perspektywy banku, długu z perspektywy klienta) nie wymaga zgody dłużnika o ile ustawa lub umowa tak nie stanowi. W przypadku kredytów, banki rzecz jasna nie ograniczają sobie możliwości cesji. Zatem klient nie będzie miał nic do gadania w przypadku cesji jego umowy kredytowej. Zawsze będzie komu spłacać, pytanie tylko czy klient będzie w stanie spłacać w przypadku wzrostu stóp procentowych (co ma miejsce w przypadku kryzysu).

mborus
2 lat temu
Reply to  Mateusz

Umowa cesji nie wymaga zgody dłużnika – oczywiście prawda. Jednakże prawdą jest, że umowa musi być sporządzona na piśmie. Załóżmy, że 1 września bank istnieje, 2 września upada. Skoro cedent (bank dotychczasowy) już nie istnieje, to kto nabędzie wierzytelność od nieistniejącego podmiotu?

Mateusz
2 lat temu
Reply to  mborus

Upadek spółki wiąże się z jej likwidacją podczas której spienięża się jej majątek – w tym przypadku będą to wierzytelności. Po prostu inny bank nabędzie paczkę wierzytelności (kredytów). Upadek nie powoduje, że podmiot z dnia na dzień przestaje istnieć. Aż dziwne że takie rzeczy trzeba tłumaczyć… Jeżeli masz nadzieję, że kredyty wyparują w przypadku kryzysu, to jest to po prostu naiwne.

mborus
2 lat temu
Reply to  Mateusz

Jaka paczka? Aby cesja wierzytelności miała rację bytu musi dotyczyć konkretnej umowy, a nie jakieś paczki. Właśnie tak w sądach przegrywają firmy windykacyjne – zakupione hurtowo długi po prostu są funta kłaków niewarte. Musi być konkretna umowa na konkretnego dłużnika. Paczki to są na poczcie.

2 lat temu
Reply to  mborus

No niestety. Tego się nie da obronić. My w Polsce kryzysu nie mieliśmy, bo w niego nie uwierzyliśmy i konsumowaliśmy jak szaleni 🙂 Ale w USA były zwolnienia, lądowanie na bruku, bezdomność itp. W dodatku do więzienia poszedł tylko 1 gościu i to z jakiegoś innego powodu. Goście tacy jak Richard S. Fuld (prezes Lehmana) czy Hank Paulson (wcześniej prezes Goldman Sachs, w czasie kryzysu… SEKRETARZ SKARBU) wyszli z tego bez szwanku. Hajs nie wyparował – został zabrany obywatelom i wylądował w kieszeniach bankierów.

Polecam obejrzeć film Inside Job, ale lojalnie ostrzegam, że trzeba mieć mocne nerwy.

mborus
2 lat temu
Reply to  Realista

Gdyby nie było systemu bankowego, to nic by nie upadło i nie byłoby zwolnień, lądowania na bruku i tak dalej. O bezdomności nie wspomnę, bo USA – kraina mlekiem i miodem płynąca ma podobno tylko 0,5 miliona bezdomnych, chociaż raczej w to nie wierzę, że w całym kraju tylko tyle. Ściema goni ściemę w tym kraju. Nie dalej jak 3 dni temu czytałem, że 1 na 5 studentów w US and A bankrutuje, a średnia wysokość długu po studiach to 45 tys. USD. Miód i mleko leje się strumieniami. Zadłużają się u Paulsona, czy jakiegoś innego i lądują na ulicy… Czytaj więcej »

2 lat temu
Reply to  mborus

Nie chciałbym, żeby zabrzmiało to, jak bym bronił system bankowy, bo nie bronię – kupa złodziei i tyle 🙂 Ale on powstał, bo była na niego potrzeba. Gdyby go nie było, jak Pan pisze, byłoby coś innego, co spełniałoby podobną funkcję. Może wejdziemy tu trochę na grunt teorii spiskowych, ale stopy procentowe w FED historycznie są średnio coraz niższe. W latach 80-tych były między 10 a 15%, w 90-tych między 5 a 10, a po 2000 między 5 a prawie zero. Jeżeli ta tendencja będzie utrzymywana, a zakładam, że będzie, w przyszłości za wzięcie kredytu będziemy dostawać pieniądze, a za… Czytaj więcej »

Michał
2 lat temu

Panie Macieju, jak zatem radzi Pan inwestować swoje oszczędności w tak trudnych czasach (np. W przypadku funduszy inwestycyjnych)? Złoto, obligacje, surowce, spółki technologiczne? Pytam jako osoba początkująca, która jest dopiero w trakcie tworzenia swojego portfela inwestycyjnego.

2 lat temu

Mam pytanie jak ta kwota zadłużenia jest liczona. Na szybko wychodzi, że każdy mieszkaniec globu jest zadłuzony średnio na około 30.000 dolarów. Rozumiem, że mówimy tu też o długach rządów i firm ale i tak ta kwota to astronomia, tym bardziej gdy zestawimy to z tymi danymi, że 46 % ludzi żyje za mniej niż 5,5 $ dziennie. Chętnie też w końcu poznałbym tych wierzycieli co mają te 244 biliony. Dlatego dla mnie ważniejsze było by nie epatowanie bilionowymi kwotami a rzetelne zestawienie długów do aktywów. Wolę mieć np. 5 milionów $ długo przy 10 mln majatku, niż „tylko” 100000… Czytaj więcej »

Michał
2 lat temu

my szaraki mamy kryzysy w d… bo te marne pieniądze co mamy, to nie ma różnicy.

Dawid
1 rok temu
Reply to  Michał

błąd, bo szarak może stracić pracę i wyląduje na bruku i wyjdzie nie szarak, a bezdomny, poza marginesem.

Dawid
1 rok temu

przeczytałem artykuł i komentarze. Zastanawiam się, czy Wy tutaj nie myślicie? Ubzduraliście sobie jakiś świat bez banków i myślicie, że będzie tak jak napisaliście. Wygląda to, jak przepowiednia, że będzie świecić Słońce, a nie wiecie o istnieniu chmur.

Dawid
1 rok temu
Reply to  Dawid

Likwidujemy ROR, alledrogo, olx przestaje istnieć i? wychodzimy przed domy, sprzedajemy graty, może powstaną bazarki i odrodzą się gazety, a inaczej powrót do przeszłości.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!