20 stycznia 2020

Młoda Lewica, czyli Zandberg i Biedroń. Jak wyglądałaby Polska, gdyby to oni mogli nam ją urządzić? Zajrzałem im do programu i…

Młoda Lewica, czyli Zandberg i Biedroń. Jak wyglądałaby Polska, gdyby to oni mogli nam ją urządzić? Zajrzałem im do programu i…

Lewica zyskuje w sondażach i być może w jakiejś perspektywie to ona będzie meblować nam kraj. Choć ma „trzech tenorów” – Robert Biedroń, Włodzimierz Czarzasty i Adrian Zandberg – zaś kandydatem na prezydenta został ten pierwszy – to najgłośniej „śpiewa” mimo wszystko Zandberg, jeden z liderów Partii Razem. To on ma najbardziej wyrazisty i najbardziej „lewy” program. I to z jego pomysłów będzie czerpał w wyborczej kampanii prezydenckiej bardziej umiarkowany do tej pory Biedroń  Jak wyglądałaby Polska, gdyby to Zandberg miał być jej „szefem”. Zapewne byłoby to „państwo dobrobytu”. Ale w nowym, czy w starym stylu? W dobrym, czy w złym?

Jest ryzyko (niewielkie, ale zawsze), że tej kadencji PiS nie dokończy. Idzie osłabienie gospodarcze, co już oficjalnie zapowiedział prezes Jarosław Kaczyński. Będzie więc pierwsza okazja dla PiS, żeby sprawdzić się w trudnych czasach. W poprzedniej kadencji i w latach 2005-2007 sprzyjało mu szczęście i dobra koniunktura gospodarcza. Teraz rządy Kaczyńskiego „zahaczą” o gorszy czas. Już zaczęło się podwyższanie podatków. 

Zobacz również:

Jest też hipotetyczna możliwość (niewielka, ale zawsze), że to nie któryś z centrowych lub centroprawicowych kandydatów przejdzie do drugiej tury wyborów prezydenckich i zmierzy się w niej z kandydatem popieranym przez PiS, czyli Andrzejem Dudą. Jeśli jakimś cudem z Dudą mierzyłby się w decydującej grze kandydat Lewicy, to pewnie by nie wygrał, ale… czy można to powiedzieć z całą pewnością?

Czytaj też: Jesteś beneficjentem któregoś z wartych 66 mld zł rocznie programów „z plusem”? Ekonomiści mają dla ciebie pewną ważną radę

Jeśli Polacy stracą cierpliwość do PiS, a nie będą w stanie pokochać ani wersji „prawa soft”, ani „antyPiS”, to serca elektoratu może zagospodarować lewica. Jaką Polskę nam urządzi? Zajrzałem do programu Partii Razem, jej najbardziej ideowego kawałka, żeby sprawdzić co wtedy by nas czekało. Co prawda Robert Biedroń w czasach, gdy jego „Wiosna” była jeszcze na politycznej mapie (teraz została wchłonięta przez SLD pod marką Lewica) też miał program, ale po pierwsze nie wyglądał na przemyślany, a po drugie „Wiosny” jako samodzielnej politycznej „firmy” już nie ma. 

A „Razem” – jak najbardziej, zachowuje niezależność i trzyma się mocno. Nie dała się połknąć SLD, a jej lider wciąż nadaje ton wizerunkowi młodej lewicy. Gdyby więc Lewica coś wielkiego miała ugrać, to trzeba obstawiać, że to właśnie silne osobowości „Razem” będą w niej grały pierwsze skrzypce. Czas więc poznać ich program. Wstępem jest coś na kształt inwokacji, która nie pozostawia złudzeń, kto swój, a kto obcy i co najbardziej trapi lewicę. 

„Mamy dość śmieciowej pracy i kredytów na 30 lat. Mamy dość przywilejów podatkowych dla wielkich korporacji i banków. Mamy dość kasty polityków, którzy nie wiedzą jak żyją zwykli ludzie”

Innymi słowy: etat (i to nie najgorszy0 dla każdego pracownika najemnego, stworzenie konkurencyjnego rynku najmu mieszkań dla pracowników oraz wyższe podatki dla dużych firm, które z tych pracowników dziś żyją, wyciskając z nich siódme poty.  To tak ogólnie. A w szczególe?

Czytaj też: Rząd chce budżetu bez deficytu, ale zadłużenie państwa przekroczyło już bilion złotych. To… niewiele. Jak długo jeszcze bezkarnie można nas zadłużać? Policzyliśmy. Oj, dłuuuugo

Czytaj też: Co oznacza wynik ostatnich wyborów dla naszych domowych portfeli? Siedem trendów, które trudno będzie przegapić

1, Płaca minimalna (nie tak) ostro w górę

Według GUS przeciętne wynagrodzenie w gospodarce narodowej w 2018 r. wyniosło 4585 zł brutto. Partia Razem chce, żeby nikt nie mógł płacić pracownikowi mniej, niż dwie trzecie średniej krajowej. To oznaczałoby, że płaca minimalna za rządów Partii Razem wynosiłaby dziś jakieś 3000 zł brutto. To 2100 zł netto. 

Można się naigrywać z tego pomysłu, ale jest coś na rzeczy – udział wynagrodzeń w polskim PKB jest na szarym końcu wśród unijnych krajów z wynikiem 38,8%. Na przykład w Niemczech jest to 51,1 %, we Francji – 52 %, ale na Węgrzech – 43,5 %. Gorzej, niż my wypadają tylko: Słowacja, Malta, Węgry i Irlandia. Fakt, statystycy powiedzą, że spora część dochodów Polaków jest otrzymywana w innej kategorii niż „wynagrodzenia” (własna działalność gospodarcza, umowy o dzieło, ciągle mamy też sporo rolników). Ale to marne usprawiedliwienie. 

Przeciwnicy podwyższania płacy minimalnej twierdzą jednak, że jej administracyjne podwyższanie w oderwaniu od wzrostu wydajności pracy (czyli w oderwaniu od tego co produkują i za ile sprzedają to firmy) może skończyć się tylko w jeden sposób – bankructwami przedsiębiorstw. Partia Razem interesuje się głónie losem pracowników, o pracodawcach mówi niewiele.

Czytaj też: Ile w przyszłym roku muszą ci zapłacić za godzinę pracy? I czy to dużo czy mało? Krok ku sprawiedliwości czy granda? Liczę!

Czytaj też: Nie masz już siły słuchać od swoich pracowników, że chcą podwyżek? Daj im te bonusy

2. Mniej pracy, więcej urlopu, czyli pakiet „2 x 35”

„Wraz z postępem automatyzacji będziemy mogli pracować coraz krócej. Wprowadzimy 35-godzinny tydzień pracy. Zapewnimy wszystkim zatrudnionym co najmniej 35 dni płatnego urlopu wypoczynkowego” – mówi program Partii Razem. Oczywiście wszystko na koszt pracodawców.

35-godzinny tydzień pracy, to nowy trend, który zdobywa coraz większą popularność na całym świecie. Firmy testują czterodniowy tydzień pracy, a 35 godzin pracy w tygodniu to krok w tę stronę. Można sobie wyobrazić pięć dni pracy po siedem godzin, albo cztery dni, ale z siedzeniem do późna – do wyboru do koloru. Ja bym dodał do tego możliwość pracy z domu, czyli tzw. „home office”. 

35-dniowy płatny urlop to kontrowersyjny pomysł, bo oznaczałby, że pracownika może nie być w pracy przez bitych siedem tygodni (35 dni roboczych plus weekendy), czyli prawie przez dwa miesiące. A i tak trzeba mu płacić pensję. Jak ma funkcjonować firma,  której pracownicy tak długo wypoczywają?

Teraz urlop wypoczynkowy wynosi 26 dni w roku. Dla porównania: w Niemczech to od 24 do 30 dni. W Wielkiej Brytanii to 28 dni, w Hiszpanii, czy Francji – 30 dni. Czyli propozycja Partii Razem tylko trochę przekracza to, co obowiązuje w cywilizowanej Europie.

Może dłuższe urlopy pomogłyby skończyć z „chorowaniem” przez przemęczonych pracowników, czyli korzystania z L-4 pod pozorem choroby? Są już firmy, które zajmują się „audytem zwolnień chorobowych” – odwiedzają chorych w ich domach. Partia Razem chce też wzmocnić kompetencje Inspekcji Pracy. 

Czytaj też: Dlaczego aż tylu Polaków zagłosowało wbrew swojemu interesowi? – pytają politycy. Chyba znam ten powód

3. Jawność płac, żeby wyrównać nierówności

„Będziemy dążyć do wprowadzenia jawności płac. Tylko tak możemy osiągnąć równą płacę za tę samą pracę, skończyć z dyskryminacją ze względu na płeć lub wiek” – mówi program Partii Razem. Phi, to nic nadzwyczajnego. W NBP jawność wynagrodzeń obowiązują od prawie roku i w tym czasie świat się nie zawalił, kurs złotego się nie osłabił, a pieniądze jak były emitowane, tak są emitowane.

Brzmi górnolotnie, ale czy w Polsce jest to możliwe do przeprowadzenia? Czy my jesteśmy mentalnie przygotowani? A może faktycznie to pozwoli „uzdrowić” rynek pracy? To pytania na razie bez odpowiedzi.

Jest też w programie Partii Razem postulat obowiązkowych płatnych staży, 100% płatny zasiłek chorobowy, obowiązkowe dwie niedziele wolne dla każdego pracownika, który musi w ten dzień pracować (pogotowie, strażak, dziennikarz, cukiernik, kelner), a wynagrodzenie za pracę w niedzielę ma wynosić 250% podstawowej stawki.

Czytaj też: Ile lat (w) pracy dzieli nas od niemieckiego dobrobytu? Niektórzy będą zaskoczeni. Ale jest kilka pomysłów co zrobić, by nie było aż tak źle

Czytaj też: Premier chce, byśmy dogonili Europę pod względem zarobków? Policzyli kiedy będziemy zarabiali średnio… po 11.000 zł. Już niedługo

4. Podatek od dochodów: nawet 75%

„Wprowadzimy sprawiedliwą i progresywną skalę podatkową. Mniej zarabiający będą wreszcie płacić mniejsze podatki niż milionerzy” – pisze partia Zandberga. Według Partii Razem jeśli zarabiasz więcej niż 3650 zł netto, czas zacząć się dzielić tym „bogactwem”. Od tego mniej więcej progu, zdaniem Partii Razem, powinien zaczynać się wzrost obciążeń podatkowych. 

W programie Partii Razem czytam – i trudno się z tym nie zgodzić – że obecna progresja podatkowa w Polsce to fikcja. Obejmuje „dolne” 99% społeczeństwa. 1% najbogatszych płaci podatek liniowy 19%. Partia Razem proponuje – i ma do tego specjalny kalkulator – by od wysokich dochodów podatek przekraczał 50%. A prezes banku, który zarabia 150.000 zł brutto, dostawałby na rękę tylko 43.000 zł. Poniżej screenshot z kalkulatora Partii Razem dla zarobków 6540 zł netto.

Progresja podatkowa zdaniem młodej lewicy powinna wyglądać tak:

Partia Razem tłumaczy, że nie chce podnosić podatków, dla samego podnoszenia i że chodzi o to, żeby mieć pieniądze na poprawę jakości usług publicznych, dofinansowanie policji, lepszą edukację… Jest tylko jeden problem. Juliusz Machulski wyreżyserował w 2001 r. film pt. „Pieniądze to nie wszystko”. Ja bym dodał, że wysokie podatki i pieniądze to nie wszystko.

Czytaj też: Rząd podwyższa „podatek alkoholowy”. Niby dla zdrowia, ale tak naprawdę dla kasy. Liczymy, ile „uczciwie” powinien kosztować alkohol

Uważam, że najpierw Partia Razem powinna pokazać, że umiałaby lepiej gospodarować tym, co dziś jest w budżecie państwa, dopiero potem myśleć o większych podatkach. Jeśli obywatele sami zobaczą, że ich pieniądze są dobrze wydawane, nie będą protestować przeciwko podatkom. Przybędzie też biznesmenów „odpowiedzialnych społecznie”, którzy namawiają do płacenia podatków w kraju. Dziś takich ze świecą szukać.

5. Proporcjonalne do dochodów składki emerytalne 

„Zniesiemy górną granicę dochodu, od którego odprowadzane są składki emerytalne. Uzależnimy wysokość składek przedsiębiorców od ich dochodów, odciążając małe firmy i mikroprzedsiębiorstwa” – obiecuje Partia Razem.

Partia Razem proponuje zniesienie tzw. 30-krotności, czyli zasady mówiącej, że jeśli ktoś zarobił więcej, niż 30-krotność średniej krajowej, to od kolejnych dochodów nie płaci już składek ZUS (żeby jednocześnie nie „nabijać” jego emerytury). Zandberg proponuje, że bogaci będą odprowadzać wysokie składki od swoich pensji, ale w praktyce nic z tego nie będą mieć, oprócz altruistycznego poczucia, że ich pieniądze spłaszczają krzywą nierówności społecznych w Polsce. 

Czytaj też: Jarosław „Joker” Gowin gra ostro: nie zagłosuje za zniesieniem „30-krotności”

Ta propozycja jest po prostu niemądra. Pozbawia uczciwie i ciężko zarabiających, wysoko wykwalifikowanych pracowników wiary w uczciwość państwa.  Jeszcze kilka takich pomysłów, a już wszyscy stąd wyjadą, albo pozakładają fikcyjne firmy w Czechach. Jeśli budżet chce więcej pieniędzy, to podwyższajmy podatki, a nie składki emerytalne. 

Drugi człon tego pomysłu to objęcie proporcjonalnymi składkami także najmniejszych przedsiębiorców, którzy dziś muszą płacić 1300 zł składki niezależnie od dochodu (rząd wprowadza dla nich „mały ZUS”). Pomysł Razem oznacza podwyżkę dla przedsiębiorców, które mają większe dochody, ale obniżkę dla tych „na dorobku”. Dziś wszyscy przedsiębiorcy płacą tyle samo na ZUS – skazują zwykle sami z siebie na emeryturę minimalną (chyba, że oszczędzają sami).

Czytaj też: „Jedzenie drożeje w oczach” – piszą czytelnicy. „Rząd wywołał drożyznę” – krzyczą politycy. A jaka jest prawda? Sprawdziłem paragony i…

Czytaj też: Wypłata wreszcie częściej niż raz w miesiącu? Rusza Symmetrical, czyli platforma do „zaliczek na żądanie”. Nowy bonus dla „blue collars”?

6. Mieszkania na wynajem budowane przez państwo

Stworzymy państwowy program budowy mieszkań pod wynajem, finansowany bezpośrednio z budżetu centralnego. Skończymy z pośrednim dofinansowywaniem deweloperów i banków z publicznych pieniędzy. Interwencja państwa ureguluje rynek mieszkaniowy, obniży ceny mieszkań i zwiększy ich dostępność” – mówi Partia Razem.

Mieszkania drożeją, ale wcale nie są najdroższe w historii – w porównaniu do średnich zarobków drożej było w 2007 r. Problemów z dostępnością, sądząc po boomie kredytowym (ten rok będzie rekordowy), nie ma.  Ale czy lekarstwem na boom mieszkaniowy ma być to, że państwo ma budować mieszkania, tak jak buduje drogi?

Pomysł aby to państwo z budżetu centralnego budowało mieszkania, to duże ryzyko. Kto miałby je zasiedlać? Według jakiego klucza? Na jakich gruntach miałyby być budowane? Za jaką cenę miałyby być sprzedawane (wynajmowane) potencjalnym lokatorom? Kto miałby nimi zarządzać? Ostatnie doświadczenia z programami mieszkaniowymi sugerują rzecz zupełnie odwrotną – że jeśli państwo chce budować mieszkania, to musi zaprząc do tego deweloperów z ich know-how, gruntami i pilnowaniem kosztów. I wcale nie jest tanio.

Czytaj też: Wynajmujesz komuś mieszkanie w ramach tzw. najmu okazjonalnego? Są cztery rzeczy, które sprawią, że najemca może zaśmiać ci się w twarz

Czytaj też: Jeśli jednak skusi się na mieszkanie, sprawdź, jak skutecznie negocjować zakup mieszkania i nie przepłacić? Osiem rad

Ale to nie koniec, bo Partia Razem chce zobowiązać deweloperów sektora mieszkaniowego do budowy w całości lub części obiektów infrastruktury społecznej (szkół, przedszkoli, parków, bibliotek i świetlic).

Dziś trudno zmusić dewelopera, żeby – do spółki z miastem – wybudował drogę dojazdową do osiedla, a co dopiero mówić o obowiązkowej budowie szkoły, czy przedszkola? Czy spółki deweloperskie miałyby działać na swoją niekorzyść, poświęcać zyski na realizację zadań państwa (przecież właśnie podnieśliśmy podatki). 

7. Służba zdrowia wyłącznie państwowa

Służba zdrowia to stajnia Augiasza, której nawet Herkules-Zandberg nie podoła posprzątać.Nie spodziewałem się po Partii Razem pomysłu na odpis podatkowy jeśli ktoś leczy się prywatnie, czy wprowadzenia symbolicznie płatnych (5 zł) wizyt, żeby odsiać tych, co do lekarza chodzą dla zabicia czasu. Ale pomysły zaserwowane w programie są bardzo wtórne i niewiele wnoszące, np: likwidacja składki zdrowotnej i finansowanie leczenia z budżetu oraz zniesienie limitów.

Dziś i tak prawie wszyscy są ubezpieczeni, a jeśli coś nam się stanie, to leczenie na SOR-rze nie wymaga ubezpieczenia. Zniesienie limitów niesie ze sobą pułapki, bo system jest w stanie przejść każdą ilość badań i pieniędzy. Ale faktem jest, że coś jest nie tak jeśli do ortopedy czeka się rok, a do kardiologa trzy miesiące. Ale te pomysły to nie jest rewolucja, ani nawet ewolucja, a raczej utrzymanie status quo, czyli bylejakości.

Czytaj też: Już 2,6 mln Polaków płaci z własnej kieszeni za dostęp do lekarzy! Co dalej? Prywatne leczenie też zaczyna pękać w szwach

 

16
Dodaj komentarz

avatar
10 Comment threads
6 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
14 Comment authors
RadekacidAndrzejEwaParadoks Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Krzysztof A.
Gość
Krzysztof A.

Czyli są jednak partie które nawet bardziej niż PiS chcą doprowadzić do masowego exodusu specjalistów… Nieźle, myślałem że gorzej się nie da 🙂

Lena
Gość
Lena

Jesli wprowadza tak drakonskie podatki nie sadze zeby ktos( oprocz zmuszonych pracowac w PL ) tu został;) juz teraz masa przedsiebiorcow wyjeżdża, jesli cos takiego wprowadza, zacznie sie exodus a tego gospodarka juz nie wytrzyma. Znajomi z Francji byli u nas na Sylwestra i wlasnie ostrzegali co sie u nicj dzieje z powodu rozdawnictwa, a Francja to bogatsze panstwo…

Ppp
Gość
Ppp

Gdzie je widzisz? Znakomita większość zyskuje – dopiero przy dochodach rzędu 6000zł/mieś brutto PIT robi się nieznacznie (36zł) wyższy od aktualnego. Poniżej jest pasek, na którym jest napisane, że 93% ludzi ma niższe dochody.
Pobaw się tym kalkulatorem i sam zobacz.
Pozdrawiam.

Lena
Gość
Lena

Szczerze mowiac to wiekszosc specjalistow z duzych miast zarabia znacznie powyzej tych 6tys. To specjaliści i przedsiębiorcy generuja bogactwo panstwa, bo rozwijają sie branze na ktorych jest najwiejsza marza. Zazwyczaj tez sa bardziej mobilni, za granica przyjmuja ich z otwartymi ramionami. Jesli bezrobotni i zarabiajacy minimalna krajowa beda zarabiac tyle co specjaliści to watpie zeby ktos tu zostal o ile nie musi. A 6tys to nie jest jakis duzy zarobek dla specjalisty, zwlaszcza w duzym miescie. Mieszkam w duzym miescie, na magazynie juz sa u nas stawki po 3500-4tys na reke po 2l stazu, potem latwo juz zarobic powyzej 6tys.… Czytaj więcej »

Magda
Gość
Magda

Vat to akurat najmniej sprawiedliwy podatek, bo placa tyle samo i prezes, i magazynier. Ciekawa tez jestem, dokad odbedzie sie exodus wszystkich specjalistow. Przy zarobkach, jakie mam obecnie na jdg, w Niemczech i UK placilabym juz powyzej 50 proc. Pracowalam tez w krajach Beneluksu i placilam niemal 40 proc. od kwot brutto znacznie nizszych.
To, ze mozna placic 19 proc. od miesiecznych przychodow rzedu 100 tys., jest chore. Entuzjasci niskich podatkow niech sie moze przeniosa do Albanii, tam jest bodajze liniowe 10 proc.

Krzysztof A.
Gość
Krzysztof A.

Exodus nie odbędzie się po to żeby płacić niższe kwotowo, czy nawet procentowo podatki – on odbędzie się po to, żeby nie być wrogiem publicznym którego należy tępić podatkowo za zarobki, które są poniżej minimalnej krajowej w Niemczech – żeby nie być postrzeganym jako „bogaty to pewnie ukradł” przy zarobkach gorszych od niemieckiej sprzątaczki. Czyli, komuś kto zarabia obecnie te 6000 zł brutto (a więc pewnie mającemu stanowisko z jakąś tam odpowiedzialnością i wymaganiami co do umiejętności) bardziej będzie opłacać się nauczyć niemieckiego i pojechać na zmywak. Albo patrząc bardziej realnie – żyć z obecnym poziomem odpowiedzialności i zarobkami znacznie… Czytaj więcej »

Rothbard
Gość
Rothbard

Czy nawet tutaj muszę czytać socjalistyczną propagandę? Centralizacja, progresja finansowa i rozdmuchanie wydatków publicznych to stagnacja gospodarcza, za którą w parze pójdzie pogłębiająca się bieda. Przykładów z XX i XXI w. jest mnóstwo.

Socjałlista
Gość
Socjałlista

Ok, czyli młody, ciężko pracujący człowiek dostanie od Lewicy: 1. Gwarancję, że nigdy w życiu niczego się nie dorobi (im więcej i efektywniej będzie pracował tym większy dostanie garb podatkowy) 2. Gwarancję, że nigdy nie dorobi się emerytury adekwatnej do wkładu w rozwój gospodarki (no, chyba że zostanie bezrobotnym pijakiem i awanturnikiem, to wtedy może zostanie wynagrodzony nawet z nawiązką z różnych programów socjalnych) 3. Gwarancję, że nigdy nie rozkręci odnoszącego sukcesy biznesu (sam nie zbierze kapitału no bo z czego, nie udźwignie rosnących składek, ani nie będzie go stać na zatrudnienie pracowników) 4. Gwarancję, że nie będzie miał gdzie… Czytaj więcej »

wieszacz
Gość
wieszacz

Śmiech Zandberga który mieszka w NY. i ma polewę z głupich polaczków ….

Paradoks
Gość
Paradoks

Socjalizm to polityczna sublimacja zawiści. Te programy nie są adresowane do ludzi ambitnych i pracowitych, tylko do reszty.

Jednocześnie bardzo dobrze chronią interesy 1% najbogatszych, bo ich stać na dowolne optymalizacje i bardzo łatwą ucieczkę poza zasięg tubylczej legislacji, a żadni parweniusze z zarzynanej klasy średniej nigndy nie będą mieli szans wstępu na Olimp i zagrożenia ich oligopolicznej pozycji. To jest odpowiedź na pojawiające się czasem pytania, dlaczego tylu miliarderów wspiera i finansuje ruchy lewicowe. Otóż nie wspiera, tylko posługuje się nimi.

Wojciech
Gość
Wojciech

lewica podatki może tylko jeszcze bardziej popsuć do naprawy systemu podatkowego jest potrzebny liberalny rząd i to tak przez 2 kadencje żeby ludzie zobaczyli skutki reform liberalnych we własnych kieszeniach. problem jest taki ze w tym kraju liberałów „suweren” do władzy nie dopuści nawet na jedna kadencje. ba nawet partii liberalnej w kraju nie ma (nie licząc gwiazdowskiego który jest ekscentrykiem i nie trafia do mas. )

lech
Gość
lech

Świetny tekst pokazujący, że lewica, a zwłaszcza Razem, nie chodzą po ziemi.
Jak Zandberg postulował wprowadzić w nienajbogatszej Polsce 4-ro dniowy tydzień pracy, to już wyglądało to na odlot.

Ewa
Gość
Ewa

Lewica chce też podnieść pieniądze na służbę zdrowia (procent PKD). I to najważniejszy pomysł, biorąc pod uwagę że jesteśmy w totalnym ogonie Europy pod tym względem, bardzo potrzebny.

Andrzej
Gość
Andrzej

Stare kłamstwo Zandberg’a i innych socjalistów „teraz bogaci płacą mniejsze podatki niż biedni!” Z matematyki robią żarty – od kiedy 19% z 500 000 zł (=95 000 zł) to mniej niż 18% * 85 000 zł (start II progu) = ~15 000 zł?
To umowa o pracę jest śmieciowa, skoro muszę płacić 32% podatku na ludzi, którzy tylko sobie stołki rozdają i marnotrawią kasę. Im więcej tym więcej politycy przejedzą.
Te postulaty trafiają do „młodych, czułych serc”, ale są jak ryba-potwór z oceanów – Anglerfish nęci światełkiem, aby potem pożreć i wypluć szkielet 😉

acid
Gość
acid

„Przybędzie też biznesmenów „odpowiedzialnych społecznie”, którzy namawiają do płacenia podatków w kraju.” Mhm, już widzę jak porty lotnicze w całym kraju nie nadążają z przyjmowaniem samolotów z tymi biznesmenami skuszonymi płaceniem 75% podatku dochodowego. Nawet, jeśli cały program lewicy trzymałby się jakkolwiek kupy, to po takim naiwnym haśle nie mam ochoty tego dalej czytać.

Radek
Gość
Radek

Najgorsza partia jaką widziałem, ludzie powinni być bogaci a nie równi.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-search top-menu