16 października 2019

„Dlaczego tylu Polaków zagłosowało wbrew własnemu interesowi?” – pytają politycy. Co mówią o nas karty wrzucone do urn?

Niektórzy politycy Prawa i Sprawiedliwości – a także ich sympatycy w świecie mediów tradycyjnych lub internetowych – dziwią się, że tak duża część Polaków (a tak naprawdę większość biorących udział w wyborach) zagłosowała wbrew własnemu interesowi. No właśnie, jak to możliwe, że ponad 10 mln ludzi zachowało się tak pozornie nieracjonalnie? Już tłumaczę

Przez kolejne cztery lata Polską będzie nadal rządziło Prawo i Sprawiedliwość. O tym, jakie mogą być z tego powodu widoczne trendy w naszych portfelach pisałem na gorąco w powyborczym felietonie (zauważyłem przy okazji cztery poważne niewiadome).
Tym niemniej wśród komentatorów pojawia się teza, że partia rządząca musiała liczyć na więcej, biorąc pod uwagę skalę „przelewów” wykonanych na rzecz społeczeństwa.

Rzeczywiście, rocznie polityka socjalna kosztuje budżet państwa pewnie ze 70 mld zł – te wszystkie świadczenia 500+ na dziecko, 300+ na tornister, trzynasta emerytura, obniżenie wieku emerytalnego, dzięki któremu część młodych emerytów może jednocześnie pracować i pobierać świadczenia… Żaden rząd przed PiS nie uruchomił na taką skalę przelewów żywej gotówki dla Polaków.

Czytaj też: Nie jesteś wśród wyborców Zjednoczonej Prawicy. Czas na wyrzuty sumienia? Podliczamy wartość twojej niewdzięczności

2,3 mln nowych wyborców i… mobilizacja przeciwników

A efekt? Rzeczywiście, taki sobie. Podaję – za Państwową Komisją Wyborczą – oficjalny wynik „meczu” PiS kontra reszta świata (czyli Koalicja Obywatelska, Koalicja Polska i Lewica): 8.051.935 – 8.958.824. A gdyby doliczyć Konfederację, to „reszta świata” miałaby 10.215.777.  To oznaczałoby, że spośród 18.678.457 głosujących (61,7% wszystkich, którzy mają prawo głosu), aż o 2,2 mln więcej osób nie poparło partii, od której dostało przelew (większość z nich jakiś przelew musiała dostać, a jeśli nie, to chociaż obniżkę jakiegoś podatku).

Oczywiście: nie można powiedzieć, że pomysł PiS na zdobywanie poparcia całkiem się nie udał. Co to, to nie. Cztery lata temu partię Jarosława Kaczyńskiego poparło 5.711.687 wyborców, a dziś o prawie 2,3 mln osób więcej. Przyrost popularności partii rządzącej jest wyraźny.

Choć w sensie artymetyki parlamentarnej pieniądze wydane na pozyskanie tych wyborców zwróciły się tylko częściowo. W Sejmie PiS będzie miał 235 mandatów (w poprzednim miał… 235), a w Senacie: 48 mandatów (w poprzedniej kadencji było 61). Na domiar złego koalicjanci „antyPiS” zdobyli też 48 miejsc, zaś wśród trojga senatorów niezależnych dwóch to raczej stronnicy opozycji.

Miliony zagłosowały wbrew własnemu interesowi? A może… wcale nie? Sześć powodów

Słyszałem w radio i w telewizji kilka nieco zdziwionych głosów polityków, którzy nie potrafili zrozumieć jak to jest, że 10.215.777 Polaków zagłosowało wbrew własnemu interesowi. Przeciwko przelewom w gotówce do ich portfeli. To rzeczywiście wymaga wyjaśnienia.

Najprostsze jest takie, że nie dla każdego pieniądze są najważniejsze. Niektórym mógł nie przypaść do gustu styl rządzenia (zgodzimy się, że nie wszyscy urzędnicy sprawujący władzę w poprzednich czterech latach dorośli do swoich funkcji), innym – niefrasobliwe podejście partii rządzącej do trójpodziału władzy, jeszcze innym – ciągłe kłótnie z Unią Europejską i polityka zagraniczna. Unię Europejską my tu przecież uwielbiamy. I mamy powody:

Czytaj też: Pieniądze szczęścia nie dają? Oni sprawdzili prawdziwość tego powiedzenia na liczbach. I wiecie co? Dla Polaków wnioski są szczególnie ważne 

Ale być może część wyborców głosujących „wbrew własnemu interesowi” po prostu ten interes inaczej definiuje? Podrzucam kilka hipotez, do rozważenia przez rządzących:

>>> rząd powinien „kupować” dla obywateli usługi publiczne, a nie robić przelewy. Szerzej tę argumentację przedstawiłem w artykule o rozdawnictwie oraz w tym o podobieństwie polityków do pośredników finansowych. Rząd powinien brać tylko tyle pieniędzy, za ile „kupuje” hurtem usługi dla ludzi. I ani grosza więcej.

>>> redystrybucja nie powinna być bezmyślna. Rząd powinien szanować pieniądze swoich obywateli. Jeśli pobiera je w formie podatków, to powinien kierować przelewy do najbardziej potrzebujących, a nie do wszystkich, jak leci. Poniżej grafika ze znanego przedwyborczej raportu CenEA, z którego wynika, że socjalny, wydawałoby się, rząd PiS większość transferów skierował do… zamożnych Polaków:

>>> polityka podatkowa powinna być klarowna. Każdy rząd ma prawo bardziej obciążać jedne grupy, a preferować inne. Ale to powinno być proste, jasne i dla wszystkich czytelne. Jeśli bogaty ma zapłacić więcej, to po prostu trzeba wprowadzić dodatkową stawkę podatku PIT, a nie uskuteczniać jakieś dziwaczne fikołki jak ten ze składkami ZUS (osoby, które zarobią ponad 30-krotność średniej krajowej w ciągu roku mają nadal płacić składki ZUS, a dziś nie muszą).

>>> rząd nie powinien niszczyć oszczędności własnych obywateli. Stopy procentowe, na które pośredni wpływ mają politycy, mogą preferować tych, którzy chcą konsumować lub tych, którzy chcą oszczędzać, albo też mieć charakter zrównoważony. Rząd, który „zaniża” stopy procentowe, niszczy realną wartość oszczędności własnych obywateli.

A przy okazji taka polityka powoduje, że np. coraz drożej trzeba płacić za mieszkanie:

>>> rząd nie powinien narzucać wysokości płac w firmach. Albo umawiamy się na gospodarkę wolnorynkową (którą korygujemy jeśli trzeba, ale nie dla żartów), albo na centralnie sterowaną. Jeśli komuś się wydaje, że jeśli rząd każe właścicielowi straganu płacić pracownikowi dwa razy więcej, to ten straganiarz się przez to „unowocześni” –  jest w błędzie. Albo umawiamy się, że to właściciel straganu go prowadzi, albo że rząd to robi. A jeśli właściciel ma się zajmować biznesem, a rząd ściaganiem podatków, to trzeba spowodować, żeby polityka podatkowa była przyjazna. A jaka jest?

Czytaj więcej: Premier obiecuje, że za cztery lata najniższa pensja wyniesie 4000 zł. Cieszyć się czy… bać?

>>> rząd powinien sprawiedliwie opodatkować dochody. To motywacja, która dotyczy być może tylko kilku najbardziej świadomych obywateli w kraju, ale prawda jest taka, że dziś – jeśli wykonałeś pracę – urząd podatkowy może zabrać 15% albo 40% twojego wynagrodzenia, a różnica zależy tylko od tego w jakiej formule prawnej wykonujesz swoją robotę. Coraz więcej osób czuje, że coś tu śmierdzi, ale rząd mówi co najwyżej, żeby podwyższyć podatki tym, którzy płacą mniej. Słabo to brzmi.

Taki zestaw motywacji – być może nie u każdego cały zestaw, lecz jego wybrane elementy – mógł sprawić, że 10.215.777 osób nie tylko pofatygowało się na wybory przerywając korzystanie ze słonecznego weekendu, ale też „zagłosowało wbrew własnemu interesowi”. Być może tych pięć rzeczy (albo np. dwie-trzy z nich) ludzie definiują jako swój interes, a nie przelew od rządu.

Polak chce być trochę jak Szwajcar. I nie chodzi wcale o kredyt frankowy

Zapewne zbyt optymistyczną jest teza, że wszystkie 10.215.777 Polaków, którzy nie poparli polityki partii rządzącej to przeciwnicy niezbyt rozsądnego rozdawania pieniędzy komu popadnie. W końcu wszystkie partie opozycyjne obiecywały, że też będą rozdawać, tylko trochę inaczej ;-). A większość z nich obiecała, że będzie rozdawać jeszcze więcej.

Tym niemniej trzeba założyć, że większość osób, które nie widzą nic złego w tym, że rząd wpłaca im na konto pieniądze (i zbytnio nie zastanawiają się skąd te pieniądze pochodzą), powinna zagłosować na tych, którzy już są u władzy i już wykonują przelewy. To zawsze pewniejsze, niż popieranie tych, którzy obiecują, że będą przelewali tak samo (zwłaszcza jeśli już kiedyś obiecali i nie dotrzymali).

Wygląda więc na to, że mamy w Polsce co najmniej 10 mln ludzi wymagających od rządu czegoś więcej, niż przelewów na konto, definiujących dobre rządzenie w bardziej złożony sposób oraz zdających sobie sprawę gdzie jest źródło pieniędzy, które rząd im wkłada do kieszeni. To bardzo optymistyczne.

Chcę wierzyć, że tę świadomość ma w sobie wręcz większość Polaków. Co prawda wątpliwe, by ci niegłosujący (38% uprawnionych) to była wymagająca grupa społeczna, ale z drugiej strony nie wszyscy wyborcy Prawa i Sprawiedliwości są z tą partią z powodu jej polityki socjalnej. Część z nich zapewne głosuje na PiS pomimo wad tej polityki, dostrzegając w programie tej partii inne dobre strony (np. że nie wpuszcza do Polski uchodźców i że promuje model społeczny oparty o rodzinę).

Może nie jest u nas jeszcze tak, jak w Szwajcarii, gdzie ludzie potrafili odrzucić w referendum projekt tzw. dochodu podstawowego, czyli żeby każdy co miesiąc dostawał 500 franków tylko za to, że jest. Ale nie jesteśmy już skłonni gremialnie poprzeć kogoś tylko dlatego, że wysyła nam przelewy.

Jak odzwyczaić Polaków od „polityki przelewowej”?

Trzeba po prostu spiąć pośladki i spróbować pokazać wyższą jakość w organizowaniu usług publicznych. Jest całkiem możliwe, że partia „ludowa”, jaką jest Prawo i Sprawiedliwość, będzie w stanie to zrobić w sposób zrównoważony, uwzględniając interesy mieszkańców metropolii, dużych miast, tych średniej wielkości, jak również niedużych miast powiatowych oraz wsi i miasteczek.

Tyle, że do tego potrzeba czegoś więcej, niż dobrej woli, ale też kompetentnych, mądrych, dobrze wykształconych, obytych w świecie i propaństwowych urzędników i polityków. I tu widzę drobny problem-ik.

Kadry to jedno, a odzwyczajenie od „polityki przelewowej” tej części Polaków, którzy ją lubią, będzie równie trudnym wyzwaniem dla rządzących. Ale na to pomysł już jest i to nie najgorszy. Trzeba po prostu – nie ograniczając przelewów – skłonić obywateli, by „oddali” z powrotem te pieniądze państwu w formie np. współpłacenia za usługi, które do tej pory mają sobie sami kupować na wolnym rynku za pieniądze z otrzymywanych przelewów.

To jedyny sposób, by rządzący utrzymali poparcie, a jednocześnie mieli kasę na poprawianie jakości usług publicznych (czyli spełnili życzenie 10.215.777 osób, które zagłosowały przeciwko przelewom na ich konta). Powodzenia ;-).

zdjęcie: janeb34/Pixabay

48
Dodaj komentarz

avatar
10 Comment threads
38 Thread replies
2 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
27 Comment authors
NDFKrzysiekMariuszqwePrzemo Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Mateusz
Gość
Mateusz

Jestem jedną z 10 mln osób i zdecydowanie nie zgadzam się z Pana oceną. Pewnie jest sporo osób, co myśli tak jak Pan ale jest też całkiem sporo osób które zwyczajnie chcą, aby państwo zajmowało się możliwie najmniejsza ilością rzeczy, nie zależy im na usługach publicznych bo dzięki wolnemu rynkowi i systemowi cen zawsze dostaną usługi które dzięki konkurencji będą lepsze i tańsze (album znacznie lepsze lecz droższe) a rozdawnictwo uważają za zwyczajnie niemoralne i nieefektywne. Jednocześnie denerwują się na opieszałość i stronniczość polskich sądów i widzą wszechobecną propagandę.

A, w poprzednikach też nie widzą jakiejś wspaniałej alternatywny.

Chrystian
Gość
Chrystian

Wg prof czapinskiego bardzo ważna kwestia było również sprawy światopoglądowe http://www.tokfm.pl/Tokfm/7,117303,25309573,prof-czapinski-polacy-kierowali-sie-w-wyborach-systemem-wartosci.html

Fabian
Gość
Fabian

Po nas choćby potop. Niestety, bezmyślny ciemny lud oczekuje tylko na mannę z nieba. To smutne dla przyszłości naszych dzieci.

Mariusz
Gość
Mariusz

„…wszystkie partie opozycyjne obiecywały, że też będą rozdawać…” – nieprawda. Wszystkie poza Konfederacją

torero
Gość

Jedna uwaga na szybko: w kwestii niszczenia oszczędności nie funkcjonujemy niestety w próżni i ciężko raczej obwinić za to PiS. Trend światowy narzuca coraz to niższe stopy procentowe, a podniesienie stóp przez NBP byłoby działaniem zwyczajnie nieracjonalnym [wyższe koszty obsługi długu]. Też diabli mnie biorą, gdy widzę, jak moja krwawica z braku póki co lepszego pomysłu traci na koncie z miesiąca na miesiąc, ale problem jest szerszy i nie dotyczy na szczęście – na zasadzie „fajnie, że inni też mają źle” 😉 – tylko PL. Ale to zupełnie inny temat. PS. disqs jednak by się przydał. Możnaby śledzić ewentualną dyskusję… Czytaj więcej »

Este
Gość
Este

To nie trendy powoduja spadek stop tylko inflacja i polityka monetarna.

Przemo
Gość
Przemo

Tak, zdecydowanie forum jest słabe i disqus na pewno poprawiłby komfort dialogu

Sauk
Gość
Sauk

Ale ja nie dostałem przelewu od PiS-u. Ja dostałem przelew od siebie. Z moich podatków, ale pomniejszony o „prowizję” na utrzymanie bandy urzędników obsługujących te 500+ i inne programy socjalne.

Bas
Gość
Bas

Wygodne wytłumaczenie 🙂 Tyle, ze nietrafione. Podatek i tak by Pan zapłacił a bez 500 plus wspomnianego w komentarzu zwrotu by nie było, prawda? A przy okazji podatków warto zauważyć, że PiS je obniżył, w odróżnieniu od poprzednio rządzących. Zatem jest Pan podwójnie „do przodu”, mniej Pan zwraca państwu i jeszcze dostaje co miesiąc z tego zwrot w postaci 500 zl. I jeśli już ktoś miałby prawo narzekać, że z jego pieniędzy dotuje się takie wydatki to takie osoby, jak ja, które mają dzieci już odchowane i to ja Panu dopłacam na te 500 co miesiąc i w dodatku nic… Czytaj więcej »

Este
Gość
Este

Obnizyli podatki w najnizszej skali o zaledwie 1 pp czyli grosiki za to nie obnizyli vat, a skladki ZUS wzrastaja rekordowo wychodzi jakies ok. 30% w skali ostatnich 5 lat jakos podobnego wzrostu moich przychodow nie stwierdzilem. Trzeba dalej wymieniac?

E.G
Gość
E.G

Elektorat Pisu to wieś i małe miasteczka. To specyficzna grupa, roszczeniowa , wielodzietna, bardzo klerykalna. Na moje pytanie co będzie jak UE obniży rolnicze dofinansowanie , odpowiedzią było święte oburzenie i stwierdzenie że to Kaczyński musi im wtedy dopłacić. I dopłaci albo wyprowadzi Polskę z Unii. Prezes organicznie niezdolny jest do konstruktywnego , dalekosiężnego myślenia w którym musiałby podzielić się z kimkolwiek władzą. Nawet z kościoła zrobił swoją przybudówkę a z księży partyjnych politruków. To facet z myśleniem -władzy raz zdobytej nie oddam nigdy – po mnie choćby potop !

Bas
Gość
Bas

„Elektorat Pisu to wieś i małe miasteczka.” Doprawdy tylko Pisu? Cytuję: „Na Prawo i Sprawiedliwość głosują w większości mieszkańcy wsi, którzy stanowią 46,3 procent ich wyborców. Dalej są mieszkańcy miast: do 50 tys. – 25,3 procent, od 51 do 200 tysięcy – 13,8 procent, od 201 do 500 tysięcy – 6,2 procent i powyżej 500 tysięcy – 8,5 procent. Wyborcy KW Sojuszu Lewicy Demokratycznej to w 27,1 procentach osoby z miast do 50 tysięcy mieszkańców. 22,6 procent ich wyborców to mieszkańcy wsi, a 22,1 procent mieszkańcy największych miast – tych powyżej 500 tysięcy. Osoby z miast od 51 do 200… Czytaj więcej »

E.G
Gość
E.G

Im mniejsza miejscowość , tym większy elektorat Pis, a mniejszy opozycji. Takie są fakty .Z demokracją to nie ma nic wspólnego.

Bas
Gość
Bas

Nie chce mi się tłumaczyć dorosłym ludziom najprostszych rzeczy, ale radzę następnym razem uważnie przeczytać to co Pan/Pani później komentuje. Bo o nierozumieniu zasad demokracji pisałam w odniesieniu do zupełnie innych spraw niżby wynikało z Pana/Pani komentarza.

Artorius
Gość
Artorius

Gadanie. Jestem po studiach, mieszkam od początku w mieście, podobnie jak Rodzice. Zawsze głosuję „na prawo” bo przez lewicę Dziadek siedział w więzieniu (za AK). I głosuję na PiS . Nie dostaję 500plus. Nie popieram złodziejstwa PO, wmuszania mi imigrantów (wystarczą Ukraińcy), brutalnych ingerencji w szkolnictwo (edukacja seksualna), promowania LGBT i politpoprawności.

Wyborcy PO jak mantrę powtarzają frazesy o ciemnym ludzie głosującym na PiS. Niech te trolle spojrzą na siebie w lustrach.

Jacek
Gość
Jacek

Twojego dziadka nemiecka prawica nie chciała wsadzić do więzienia tylko eksterminowac…

Bas
Gość
Bas

Powtarzają tę mantrę, bo im to podnosi samoocenę 🙂 Myślą wtedy, że są lepsi od innych.

qwe
Gość
qwe

Jak czytam takie posty, to się upewniam w moim zdaniu o elektoracie PiSu. Bardzo kulturalna wypowiedź, akurat na poziomie wyborcy PiS.

wacław
Gość
wacław

Zapomniałeś jeszcze o jednym – PiS hoduje sobie armię młodych emerytów z niskimi świadczeniami (choć i tak dotowanymi przez resztę społeczeństwa). Z każdym rokiem armii przybywa nowych rekrutów, a liczba tych po drugiej stronie barykady się kurczy. Nawet jeśli ktoś spróbuje wyrwać się z błędnego koła i spróbuje oszczędzać na własną emeryturę, to aparat państwowy dowali mu jawnymi i ukrytymi podatkami, a to co zostanie rozpuści inflacją. Na koniec nie pozostaje nic innego niż prosić o łaskę władcę z Żoliborza

Bas
Gość
Bas

To nie PiS zabrał ludziom OFE.

Este
Gość
Este

Bas: Niby kto zabral OFE? Bo PO tylko przeksiegowalo czesc jaka byla lokowana w obligacjach SP czyli tak czy tak byly to pieniadze gwarantowane przez panstwo, za ktore OFE sciagaly jeszcze prowizje. Ale to nie opozycja zabierze reszte i jeszcze pobierze 15% od tego, bo to jedyny warunek zachowania dziedziczenia. Artorius: Co ma obecna lewica z PRL-em gnebiacym bohaterow z AK? Co najwyzej garstke staruszkow wsrod wyborcow SLD, a w PiS nie brakuje partyjniakow o zyciorysie jak Piotrowicz oraz stesknionych za PRLem wyborcow-emerytow. Zlodziejstwo PO? To napisz konkretnie kto, ile i komu ukradl. Poza obsadzeniem swoimi spolek panstwowych z hojnymi… Czytaj więcej »

Zenek
Gość
Zenek

Obecna lewica całkowicie popiera PRL gnebiacy AK. gdyby oni byli aktywni w PRL robiliby to samo. Nie zapominajmy że wybrano do parlamentu UE osoby które były aktywne w PRL w stanie wojennym kiedy to zamordowano ponad 100 osób w skrytobójczych mordach tak jak ks Popiełuszko. Za rządów Tuska bardzo aktywny był seryjny samoójca co najmniej 10 zabójstw

Magda
Gość
Magda

Glosowałam na Konfederacje, ona jako jedyna nie obiecuje ze będzie więcej dawać ale NIE BEDZIE TYLE ZABIERAC:D A myślę ze ludzie glosują na inne partie z powodów ideologicznych, finanse na dalszym planie. Duza ilość ludzi tez nie policzyła czy ten bilans dodatków wychodzi im na plus, bo nie spotkałam jeszcze żadnego emeryta, który np byłby przeciwny 13, bo policzyłby ze na prywatnych lekarzy wydal więcej niż wynosi ta 13… Warto zwrócić uwagę ze jest spora grupa ludzi, którzy nie skorzystali z ŻADNYCH transferów socjalnych. W tej grupie znalazłam się ja pracująca na etacie i mój maż, prowadzący mała firmę. Nie… Czytaj więcej »

Maciej
Gość
Maciej

Konfederacja. Kolejna polityczna kometa.

Krzysiek
Gość
Krzysiek

Wydaje mi się, że jest jeszcze lepszy sposób na odzwyczajenie ludzi od „polityki przelewów”. Wprowadzenie zasady, że każdy obywatel dostaje całą pensję do ręki i opłaca z niej swoje podatki. Uświadomiło by to ludziom jak dużo rząd zabiera, a jak mało daje. Więcej osób zaczęłoby liczyć i interesować się, ponieważ nikt nie lubi oddawać połowy tego, co już ma. W efekcie więcej osób byłoby za płaceniem mniejszych podatków zamiast czekać aż Pańska łaska na nich spłynie.

NDF
Gość

Dlaczego? To się nazywa socjotechnika, media, manipulacja 🙂 Kto rozegra te tematy to wygrywa, ważne żeby powiedzieć ludziom to co chcą usłyszeć 🙂

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss