4 lutego 2019

Biedroń proponuje: nie możesz dostać się do państwowego lekarza? Idź do prywatnego, państwo zapłaci! Naród się zachwyci, a ja jestem przerażony

Biedroń proponuje: nie możesz dostać się do państwowego lekarza? Idź do prywatnego, państwo zapłaci! Naród się zachwyci, a ja jestem przerażony

Na scenie politycznej objawiła się nowa partia – „Wiosna” Roberta Biedronia. W jej programie pojawiło się kilka postulatów ekonomicznych, w tym jeden, który musiał ująć za serca wszystkich. Jedną z pierwszych ustaw „Wiosny” będzie ta, która ograniczy czas oczekiwania na wizytę u lekarza do 30 dni. Jeśli NFZ nie da rady zorganizować obywatelowi wizyty w tym terminie, pacjent będzie mógł iść do dowolnej prywatnej kliniki, a państwo pokryje koszty. Lubicie to? Ja chyba nie. Bo to głupie

Należę do tej grupy obywateli, która nie pasjonuje się na co dzień życiem partii politycznych, ale szumu wokół debiutu partii „Wiosna” Roberta Biedronia było tak dużo, że nie sposób było nie usłyszeć o jej propozycjach. Jest ich wiele, w większości natury społecznej i ustrojowej, ale znalazło się i kilka ekonomicznych. Przebiegłem się po tym, co Robert Biedroń proponuje w sferze gospodarki.

Zobacz również:

A tutaj: Podsumowanie najważniejszych punktów programu partii Biedronia 

Wiosna w portfelu, czyli wyższe pensje i emerytury

Wzrost minimalnego wynagrodzenia do 60% średniej krajowej. Oznaczałoby to, że zamiast obecnych 2250 zł brutto pensja minimalna w 2020 r. wyniosłaby już 2700 zł brutto, a w 2022 r. – 3265 zł. Co myślę o administracyjnym podwyższaniu płac – pisałem całkiem niedawno. Jeśli chcemy zarabiać więcej, musimy docelowo „produkować” więcej PKB, czyli wytwarzać rzeczy bardziej innowacyjne, niż dziś. Oczywiście, można próbować manewrować podziałem dotychczasowego PKB między pracowników, właścicieli firm i finansistów, ale to nie wystarczy. Nawet jeśli Robert Biedroń mówi, że nie ma rzeczy niemożliwych (przed nim mówił to prezydent Duda i premier Szydło, lecz wiedzą już, że byli w błędzie).

Tutaj: Tabelka pokazująca co musimy zrobić, by wzrosły w Polsce pensje

Czytaj też: Pieniądze szczęścia nie dają? Sprawdzili to na konkretnych liczbach. Co im wyszło?

Gwarantowana emerytura minimalna 1600 zł dla każdego. Postulat zacny, lecz prawdopodobnie trzeba byłoby go powiązać ze wzrostem podatków. W 2019 r. państwo wyda 415 mld zł, z czego jedną trzecią – jakieś 140 mld zł – pochłoną renty i emerytury. Wśród 5,5 mln emerytów mniej więcej 30% nie osiąga tej wysokości świadczenia (choć przeciętna emerytura to aż 2600 zł brutto dla mężczyzny i 1550 zł brutto dla kobiety). Co dziesiątemu emerytowi trzeba by dopłacić 100-200 zł miesięcznie, co dziesiątemu – 300-400 zł, co dwudziestemu – 500-600 zł, zaś co dwudziestemu – więcej. W sumie trzeba by zdobyć na to jakieś 7-8 mld zł rocznie. Na razie, bo z roku na rok średnie wysokości emerytury („nowi” emeryci są coraz częściej „niskokosztowi”) będą spadały i kwota wyrównania będzie rosła.

Tutaj: Ile wynoszą emerytury w Polsce, a tutaj – struktura ich wysokości

Skończenie z elektrowniami na węgiel do 2035 r., by Polska miała najczystsze powietrze w Europie Środkowej. Dobry pomysł, ale trochę od czapy. Po pierwsze każdy rząd i tak będzie musiał do niego dążyć, bo w 2035-2040 r. skończą nam się możliwości wydobywania tanio rodzimego węgla. Po drugie energetyka jest dzisiaj tylko w 10% „winowajcą” smogu. W 50% smog powstaje z powodu spalania badziewia w domowych kotłach. W Polsce jest ok. 3 mln kopciuchów (niektórzy mówią o 3,5 mln), zaś koszt wymiany na nowoczesny kocioł to jakieś 5.000-6.000 zł. Kosztem 20-25 mld zł można by więc problem smogu załatwić nie czekając ani do 2035 r., ani nie rezygnując z elektrowni na węgiel.

Tutaj: O tym ile kosztowałoby skasowanie połowy smogu w Polsce

Tutaj: Szwedzi testują miejscowości energetycznie samowystarczalne

W propozycjach Biedronia jest też dodatek 500+ dla każdego dziecka (dziś jest od drugiego, projekt rozszerzenia rzucił już m.in. Grzegorz Schetyna i Jarosław Kaczyński, koszt dla budżetu państwa jest szacowany na 17 mld zł rocznie) i gwarantowane miejsce w żłobku i przedszkolu, ale tych propozycji nie będę teraz recenzował.

Nie przegap nowych tekstów z „Subiektywnie o finansach”zapisz się na mój newsletter i bądźmy w kontakcie!

Nie możesz się dostać do państwowego lekarza? Idź do prywatnego, państwo zapłaci

Ale największy szał wywołuje inna bliska ciału propozycja partii „Wiosna” – gwarantowany dostęp do lekarza w ciągu 30 dni. Chodzi o to, że dziś Polacy muszą czekać całymi miesiącami w kolejce do NFZ-owskiego lekarza i często umierają w tych kolejkach, nie doczekawszy pomocy. Robert Biedroń ma pomysł. Jeśli pacjent w ciągu 30 dni nie doczeka się na wizytę u lekarza z NFZ, to ma prawo pójść do dowolnego prywatnego lekarza, a NFZ zrefunduje mu koszty tej wizyty.

Na pierwszy rzut oka – bomba. Genialny w swej prostocie pomysł na to, by państwo zapewniło każdemu szybki dostęp do lekarza na zasadzie outsourcingu. Wreszcie będzie konkurencja – jeśli państwowa służba zdrowia nie zdoła obsłużyć pacjenta, niech ten pójdzie do prywatnej i przedstawi państwu fakturę. A państwo za pacjenta zapłaci.

Mnie też bardzo się to spodobało. Ale im dłużej o tej propozycji myślałem, tym bardziej zmieniałem zdanie. No bo tak: polska publiczna służba zdrowia jest niewydolna i jest to fakt niezaprzeczalny. Przeznaczamy na nią 80 mld zł rocznie z państwowego budżetu (płacimy średnio 270-300 zł miesięcznie w składkach zdrowotnych) i kolejne 40 mld zł z prywatnych kieszeni Polaków. Z tej „prywatnej” części ponad połowę wydajemy na leki bezreceptowe i witaminki, jakieś 10 mld zł na prywatnych lekarzy, a 5 mld zł na abonamenty medyczne.

Tutaj: Więcej o tegorocznym budżecie państwa

Błąd tkwi w tym, że aby służba zdrowia działała na światowym poziomie musielibyśmy wydawać na nią nie 80 mld zł z budżetu państwa, lecz 140-160 mld zł. Bo sprzęt, infrastruktura, wykształcenie i utrzymanie lekarzy oraz leki po prostu coraz więcej kosztują. Z drugiej strony mniej więcej połowa prywatnych wydatków Polaków na zdrowie to płacenie dwa razy za to samo. Bo lekarz bierze kasę lecząc w państwowym gabinecie poza kolejnością, bo bada za kasę, ale na państwowym sprzęcie albo po prostu płacimy za wizytę prywatną, a jednocześnie wnosimy do systemu składki, nie korzystając z usług.

Sposobem na uleczenie służby zdrowia powinno być uszczelnienie systemu (dziś składki płacą głównie etatowcy i emeryci) oraz wpuszczenie do niego nowych pieniędzy – kto może, niech płaci dodatkowe składki na prywatne ubezpieczenie zdrowotne i w zamian niech ma nieco wyższy standard w ramach publicznego systemu. Skoro wydajemy już 20 mld zł na prywatnych lekarzy, to wydawajmy dalej, ale już w ramach publicznego systemu ochrony zdrowia, a nie po to, by go ominąć. Więcej pieniędzy w systemie to więcej usług do podziału także dla tych, którzy nie są w stanie dopłacać dodatkowych składek.

Czytaj więcej o tym: Pięć rzeczy, które trzeba zrobić, by uzdrowić służbę zdrowia. Już dziś nie jest z nią dobrze, a zbliża się prawdziwe  tsunami

To, co proponuje partia „Wiosna” Roberta Biedronia, brzmi atrakcyjnie, ale jest de facto drogą w przeciwnym kierunku – to recepta jak najszybciej i w niekontrolowany sposób wyprowadzić nieustaloną kwotę miliardów złotych z publicznego systemu ochrony zdrowia do prywatnych kieszeni właścicieli sieci klinik medycznych.

Czytaj też: Czy źle wydajemy pieniądze na zdrowie? A może jest ich za mało? Liczę!

Robert Biedroń i „zdrowotne OFE”?

Żeby było jasne: w leczeniu się w prywatnych klinikach nie ma nic złego. Chodzi mi o to, że kontraktorem tych usług powinien być ten, kto zarządza naszymi składkami, ewentualnie firmy ubezpieczeniowe, do których skierujemy dobrowolne, dodatkowe składki w zamian za lepszy standard usług. Jeśli państwo będzie po prostu refundować wydatki pacjentów, to szybko się skończy tak, jak ze składkami do OFE – prywatne fundusz narzuciły złodziejskie prowizje na składki. Skoro państwo kieruje strumień, to trzeba się nachapać.

Państwo lub prywatny ubezpieczyciel do którego wnosimy dodatkową składkę na zdrowie z jednej strony mógłby kupić dla swoich klientów usługę medyczną taniej (bo ma większą siłę przetargową w negocjacjach z sieciami placówek medycznych), a z drugiej strony miałby interes w profilaktyce. Im mniejsza „szkodowość”, czyli liczba pacjentów, którzy zachorują, tym mniejsze koszty firmy ubezpieczeniowej przy danym poziomie składki. Ubezpieczyciel ma interes w tym, by premiować niższymi składkami (albo np. zwrotem kosztów) klienta, który dba o swoje zdrowie.

Krótko pisząc: wydaje mi się, że pomysł partii Roberta Biedronia na skasowanie kolejek do lekarzy jest wyjątkowo nieudany. Chyba, że czegoś w nim nie rozumiem. Partia „Wiosna” twierdzi, że dzięki efektywnemu zarządzaniu służbą zdrowia zaoszczędzi 10 mld zł. Na moje oko ten pomysł nic nie zaoszczędzi, raczej będzie wielką przepompownią, na końcu której jest likwidacja publicznej opieki zdrowotnej.  Owszem, publiczne przychodnie musiałyby zacząć rywalizować z prywatnymi, ale te ostatnie zapewne „odessałyby” dość szybko tylu lekarzy, ilu potrzebują.

Elektorat pewnie jest zadowolony, że będzie mógł chodzić do lekarza bez kolejek, ale radziłbym mu, by zapytał Roberta Biedronia czy ma symulacje w jakim tempie – po realizacji jego pomysłu – mogą zacząć rosnąć składki na ubezpieczenie zdrowotne, które odciągają nam z pensji.

Czytaj też: Robert Biedroń deklaruje, że koszt jego programu wynosi 35 mld zł. I że ma wszystko policzone

Czytaj więcej o nierównościach: Globalne zabójstwo klasy średniej dokonuje się na naszych oczach. Oto scenariusz ostatecznej zagłady. Skończy się wojną lub rewolucją?

Czytaj też: Ile musisz mieć na koncie, żeby zbytnio nie odstawać? Gdzie bogactwo jest największe? A gdzie najbardziej demokratyczne? Są nowe dane!

Czytaj też: Oto lista krajów, w których najłatwiej być szczęśliwym. Jedziemy?

 

Subscribe
Powiadom o
32 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Stefan
2 lat temu

„prywatne fundusz narzuciły złodziejskie prowizje na składki”
Proszę nie wprowadzać w błąd. To rząd ustala maksymalną wysokość skladek, a ofe muszą się do tego dostosować, często wybierając maksymalny próg . Więc jedynie to rząd pozwala na pobieranie złodziejskich stawek.

Anna R
2 lat temu

Panie Samcik, ale Pan głupoty w tym artykule przystawił – trochę słabo bo Pana ceniłam. Co do SMOGU… jest przyzwolenie i lansuje się ( o dziwo rosyjski) WĘGIEL. Elektrownie produkują zanieczyszczenia w koszmarnej ilości, proszę nie siać fake newsów. Jeśli nie podejmiemy szybko decyzji w kontekście elektrowni i przekwalifikowania kadry i technologii to tylko odkładamy to w dłuższym nieznanym czasie. Transport drogowy sam się rozwiąże, gdyż jest potężne wsparcie świadomości na temat zanieczyszczeń osób, które planują zakupić nowy samochód. Zdrowie – jeśli państwo nie potrafi wyrobić się z podstawowych postulatów jakim jest ochrona zdrowia to czemu nie mają płacić za… Czytaj więcej »

Jarek
2 lat temu
Reply to  Anna R

Jeśli smog powstaje z powodu elektrowni węglowych, to dlaczego nie ma go latem, gdy zużycie prądu jest z reguły większe przez walkę z upałami?

„Zdrowie – jeśli państwo nie potrafi wyrobić się z podstawowych postulatów jakim jest ochrona zdrowia to czemu nie mają płacić za swoją niekompetencje?”

Państwo będzie płacić… Matko, kolejna osoba, która myśli, że „państwo” ma jakieś pieniądze… Dalej nie czytam tych wypocin.

Sauk
2 lat temu
Reply to  Anna R

Lewactwo się oburzyło, gdy ktoś przedstawił fakty.

Paweł
2 lat temu
Reply to  Anna R

Komuś się pomylił smog z CO2.

zeneusz
2 lat temu

panie Macieju, co do zwrotu za wizyty u lekarzy czy badania, przykład z życia wzięty. badanie TK klatki piersiowej w publicznym szpitalu – czas oczekiwania w trybie pilnym 2-4 miesiące. czas oczekiwania w luxmed nawet ok 1 tyg. na podstawie kosztów przedstawionych w Zintegrowanym Informatorze Pacjenta NFZ, które to koszty NFZ płaci szpitalowi wychodzi, że luxmed robi to badanie taniej. dlaczego więc nie można zrobić tego badania prywatnie, a NFZ nie zwróci za to kasy? wyjdzie taniej. bo pewnie nie chodzi o zdrowie tylko o interesy.

Sosna
2 lat temu
Reply to  zeneusz

Jako że jestem zwolennikiem konstruktywnej krytyki, to – na przykładzie Twojego przypadku – proponuję wprowadzenie do projektu Biedronia prostej poprawki: 1. Państwo publikuje maksymalne stawki, jakie płaci za konkretne badania/zabiegi/itd. (maksymalne, bo zakładam, że w różnych województwach może być różnie). Do rozważenia publikacja maksymalnych stawek dla poszczególnych województw. 2. Pacjent ma prawo zorganizować sobie badania/zabiegi/itd. na własną rękę, a państwo zwraca mu koszty do wysokości wyżej opublikowanych stawek (nadwyżkę płaci pacjent). Do rozważenia, czy do wysokości maksymalnej stawki w kraju, czy do wysokości maksymalnej dla województwa, w którym zamieszkuje pacjent. Oczywiście nadal będzie to nieobojętne dla budżetu – bo trzeba… Czytaj więcej »

Jakub
2 lat temu

Bałbym się takiego centralnego zarządzania prywatną opieką medyczną przez NFZ. Każde badanie diagnostyczne lub wizyta u specjalisty byłoby kwestionowane i w efekcie ani w państwowej ani prywatnej służbie zdrowia nie można byłoby się „dobrze” wyleczyć. Dziękuję, wolę sam płacić za abonament. A co do samego pomysłu to na początku artykułu jest postawiona teza, że trzebaby wpompować więcej pieniędzy w opiekę medyczną, a na końcu że pomysł jest zły, bo wzrosną składki na ubezpieczenie. To chyba to samo? Jeśli zaczniemy się leczyć terminowo u lekarzy prywatnych gdy państwowa służba zdrowia nie zdąży obsłużyć pacjentów w 30 dni, a kosztem tego wzrosną… Czytaj więcej »

Sosna
2 lat temu
Reply to  Jakub

Co w tym złego? Dla dobrze zarabiającej osoby – nic, same pozytywy. Dla osób zarabiających minimalną krajową, kwestia wyboru: czy płacić PRZYMUSOWO wyższą składkę zdrowotną, czy kupić dobre buty i kurtkę na zimę (i dzięki temu nie chorować, nie włóczyć się po lekarzach, nie wydawać na leki i nie tracić zarobku na zwolnieniu lekarskim).

Marek
2 lat temu

Panie Macieju! Takie rzeczy jak najbardziej funkcjonują, ale niestety w sprawnie zarządzanych państwach a nie prywatnych folwarkach rządzonych i dzielonych pomiędzy kumpli od koryta. Pierwszy przykład z brzegu: w Norwegii nie ma znaczenia do jakiego przedszkola pośle się dziecko – jeżeli nie ma miejsca w państwowym to dziecko idzie do prywatnego, które rodziców kosztuje tyle samo – właśnie na zasadzie, że rząd dopłaca, skoro nie był w stanie zapewnić samemu odpowiedniego świadczenia. Nie wiem czy pilnują tych stawek prywatnych czy też takie prywatne przedszkola doją ich, ile wlezie – rodzice jednak nie mają problemu z posłaniem dzieci do przedszkola. A… Czytaj więcej »

gosc
2 lat temu
Reply to  Marek

Norwegia – kraj, który ma ogromne zasoby ropy naftowej, 100% energii elektrycznej pochodzi z elektrowni wodnych, kraj co roku ma nadwyżkę budżetową i odkłada ogromne pieniądze na specjalny fundusz inwestycyjny, który ma zapewnić krajowi dobrobyt kiedy ropa się skończy. Polska – ogromny dług publiczny, co roku deficyt budżetowy, politycy rozdają coraz więcej świadczeń finansowanych długiem, obywatele mają coraz większe oczekiwania. Co grozi Kowalskiemu, którego pensja nie pokrywa wydatków i co chwilę zaciąga nowe kredyty i pożyczki? W pewnym momencie banki przestaną mu pożyczać i zażądają zwrotu pieniędzy – czeka go bankructwo. Bank zajmie mieszkanie obciążone hipoteką, samochód kupiony na kredyt,… Czytaj więcej »

Maciej
2 lat temu
Reply to  gosc

Że niby Naród ma obniżyć wymagania rządzącym? Trzeba sobie stawiać ambitne cele a nie rozdawać populistyczne pieniądze, a później tłumaczyć że nie jesteśmy Norwegią tylko raczej Grecją, ale bez wysp.

gosc
2 lat temu
Reply to  Maciej

Dla mnie ambitny cel to wydatki < wpływów tak aby była nadwyżka na spłatę długów.
To co ma miejsce teraz , czyli życie na coraz większy kredyt to pójście na łatwiznę.

Miłosz
2 lat temu

„No bo tak: polska publiczna służba zdrowia jest niewydolna i jest to fakt niezaprzeczalny. ” Wręcz przeciwnie: przy tak niskiej składce, którą opłaca tak niewielka liczba obywateli, przy coraz dłuższej średniej długości życia oraz skorelowanym z tym odpowiednio wyższym zapotrzebowaniem na usługi medyczne oraz braku koszyka świadczeń gwarantowanych mamy jeden ze skuteczniejszych systemów opieki zdrowotnej na świecie. Wszystko jest zapewnione: od leczenia raka po bezpłatne pogotowie stomatologiczne które nie istnieje w w krajach dużo bogatszych. Planowo lub przypadkiem system kolejkowy jest dużo skuteczniejszy i tańszy nie wysokie składki(jak w dużo bogatszych Niemczech) czy prywatne ubezpieczenia * w USA). Podsumowując „single payer”+… Czytaj więcej »

Anna
2 lat temu
Reply to  Miłosz

Nie jestem pewna, ze PLN 300 a nawet i 150 przy 2500 na reke, to tak malo a znakomita wiekszosc rmerytur i tego poziomu mie osiaga zatem bym sie tak lekceważaco o kosztach prywatnej sluzby zdrowia nie wypowiadala

Sosna
2 lat temu
Reply to  Miłosz

@Miłosz Łatwo zapamiętać: „RZadkie” (rodzaje raka) wymienia się na „sRaczka” 😉

Miłosz
2 lat temu
Reply to  Sosna

Dziękuję, coś mi wizualnie to ż nie pasowało, ale w ferworze (czy też sraczce;) nie skorygowałem tego:)

Samozl0
2 lat temu

Moim zdaniem, powinni zabronić zatrudniania w państwowej służbie zdrowia lekarzy, którzy pracują prywatnie. Można by to uzasadnić jako sprzeczność interesów. Skończyło by się wtedy prowadzenie prywaty na państwowym sprzęcie..

Kaszan
2 lat temu
Reply to  Samozl0

Mamy niedobór personelu medycznego, bodaj drudzy od końca w Europie na 1000 mieszkańców a będzie jeszcze gorzej. Więc ta propozycja to czysty populizm, tych lekarzy i pielęgniarek nie ma skąd brać, także koszty będą rosły z powodu tego niedoboru.

Michał
2 lat temu

Panie Macieju z tym pokrywaniem kosztów prywatnej wizyty to jest nie do końca jak Pan napisał. Proszę przeczytać artykuł: http://www.politykazdrowotna.com/41053,t-jedrzejczyk-byly-szef-nfz-ocenia-propozycje-r-biedronia a tam jest wyjąsnione, że:

„Refinansowanie będzie, zgodnie z ulotką programową dostępną w sieci do wysokości ogólnopolskiego limitu – czyli nie 100 proc. każdego rachunku z gabinetu. Innymi słowy skorzystam za poradę za 150 PLN czy wręcz 300 PLN a otrzymam z NFZ do limitu 120. Znajdę gabinet, który będzie tańszy – mam szansę na uzyskanie pokrycia całości.”

Anna
2 lat temu

Nie lubię w ten sposób zaczynać swego udziału w dyskusji ale ponieważ mnie nie widać fizycznie więc…żyję już na tyle długo a pamięć mam ciągle dość dobrą, by pamiętać coś podobnego na początku funkcjonowania kas chorych czyli – dla młodych czytelników – poprzedniczek NFZ-u.Otóż np w stomatologii (pamiętam dobrze, bo korzystałam) lekarz z mojego portfela pobierał różnicę pomiędzy ceną państwową = za usługę podstawową (np plomby z amalgamatu na zęby 4-8) a ceną za usługę lepszej jakości czyli trzymając się przykładu zębów 4-8 za wypełnienie materiałem niewypłukującym się, białym(piszę to jako biorca usługi a nie stomatolog:moją Panią Dr, do której… Czytaj więcej »

Sosna
2 lat temu
Reply to  Anna

Owszem, tak wyglądała reforma zdrowia wprowadzona w ramach słynnych „4 reform” rządu AWS-UW w 1999 r. Dodam jeszcze, że był podział terytorialny, 16 wojewódzkich Kas Chorych. Docelowo Kasy miały konkurować między sobą o pacjentów, tak, żeby człowiek z jednego województwa mógł się przepisać do innej Kasy; w dalszej perspektywie – prywatyzacja.
Oczywiście, jak w przypadku każdego nowego rozwiązania, zaczął się bałagan i niezadowolenie społeczne. W 2001 roku przyszedł SLD, zaczął „naprawiać” – centralizując wszystko z powrotem. Specjalnych efektów to „naprawianie” nie przyniosło, ale ludzie się zdążyli przyzwyczaić i protesty przycichły. No i mamy, co mamy.

golem_t
2 lat temu

Szanowny Autorze.
Na prawdę jest sens pochylać się nad show kolejnego TUP-tusia (Tymczasowego Ugrupowanie Protestu Copyright doktor Flis) o centrowo-lewicowym zabarwieniu? Takie twory poczynając od PPPP, przez Samoobronę aż do Kukiz 15 mają zawsze wspólną cześć w programie – każdemu coś dobrego ale jak (i za co) to powiemy jak już wygramy. Żadne z nich nie wygrało wyborów ale jak weszło do Sejmu to zaczęło się dzielić bo „fruktów” nie starczało dla wszystkich chętnych.

Sauk
2 lat temu
Reply to  golem_t

A z Wiosną może być jeszcze gorzej, bo pieniądze pójdą do środowisk LGBTQ+ i będziemy mieli raj taki jak w Kanadzie, gdzie w ustawie zapisano około 70 zaimków osobowych dla każdej z 70 płci z osobna…

Mateusz
2 lat temu

Biedroń to kolejny infantylny polityk, który nie rozumie, z czego bierze się dobrobyt. Większość usług dostarczanych przez państwo jest beznadziejnej jakości więc pewnie, niech państwo weźmie na siebie jeszcze więcej obowiązków i kosztów, co może pójść nie tak?

Elonomiczni etatyści wzorujacy się na Pikkettym i Keynsie zdecydowali się założyć kolejną partię. Po kiego grzyba w ogóle to na łamach tego bloga omawiać?

Ppp
2 lat temu

To, że jakiejś instytucji na coś nie stać, nie oznacza, że to jest głupie – zwłaszcza, że jest to KARA dla tej instytucji za niewywiązanie się z umowy. Płacę składki i za to NFZ ma mi zapewnić opiekę lekarską w sensownych warunkach. Skoro tego nie wykonuje, obowiązek zapłacenia za prywatną wizytę jest odpowiednią karą.
Pytanie z resztą, czy NFZ miałby pokrywać całość, czy np. swoją część, którą i tak powinien na pacjenta wydać? Pacjent dopłacałby swoją część „za szybkość”, a NFZ płaciłby za wykonanie usługi.
Pozdrawiam.

krzysoek
2 lat temu

do prywatnych też są kolejki.

krzysoek
2 lat temu

przecież mamy prywatne ubezpieczenia. nie rozwiązują najważniejszego: w pewnym momencie czasem okazuje się że trzeba tracić do specjalisty na NFZ a Ci prywatni nie mogą wystawić skierowania. trzeba iść na NFZ do rodzinnego i zaczynać wszystko od nowa…

prywatni mają też program zwrotów za leczenie poza ich siecia. do pewnego limitu zwracają np 70% z przedstawionych faktur.

Leszek
2 lat temu

Z mojego punktu widzenia to akurat tego typu socjalistyczne podejście ma sens. Jaki? Teraz mając ponad pół wieku na karku do lekarzy nie chodzę. Dlaczego? Bo mnie szlag trafia mając czekać w długich kolejkach. Kolejka do lekarza pierwszego kontaktu. Później skierowanie na badania i czekanie w kolejkach na ich wykonanie. Później okaże się, że niezbędna jest wizyta u specjalisty. Kolejne (dłuuuugie) kolejki. Nie jestem jedyny. Efekt? Marudzenie „słuszby” (pisownia celowa z błędem, takim jak jest ta „służba”) zdrowia, że pacjenci ignorują profilaktykę i trafiają do leczenia, kiedy często jest już za późno. A wystarczyłoby wprowadzić obowiązkowe wyznaczanie przez lekarza rodzinnego… Czytaj więcej »

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!