Ile w przyszłym roku muszą ci zapłacić za godzinę pracy? I czy to dużo czy mało? Krok ku sprawiedliwości czy granda? Liczę!

To już oficjalny – przyjęty przez rząd – plan dla naszych wynagrodzeń na przyszły rok. W 2020 r. żaden legalny pracownik w kraju, tyrając w pełnym wymiarze czasu pracy, nie będzie mógł zarabiać mniej, niż 2.600 zł brutto miesięcznie. Przy założeniu, że jest to praca na etacie, taka osoba otrzyma na rękę 1.880 zł.  Ile to będzie w przeliczeniu na godzinę pracy? Dużo czy mało? I o ile więcej „godzinówki” zarobi przeciętny Polak-szarak?

Jeśli podzielić kwotę 1.880 zł proponowanej przez rząd płacy netto na 160 godzin (statystyczny miesiąc, w którym pracujemy od poniedziałku do piątku po osiem godzin dziennie), wychodzi raptem 11,75 zł stawki godzinowej oraz 94 zł na rękę dziennie. Szału więc wciąż nie ma. Choć trzeba pamiętać, że analogiczny wskaźnik jeszcze dziesięć lat temu wynosił… 6 zł na rękę za godzinę pracy oraz niecałe 48 zł za ośmiogodzinny dzień zapieprzania.

Przez tę dekadę płaca minimalna się podwoiła, choć przeciętny Polak nie stał się dwa razy bardziej wydajny. Owszem, zwiększyliśmy w tym czasie nominalny PKB na mieszkańca (czyli wartość wypracowywanych przez każdego z nas dóbr i usług), ale tylko o 37%, a nie dwukrotnie.

Z drugiej strony: ów PKB w przeliczeniu na mieszkańca wynosi dziś jakieś 16.000 dolarów, czyli jakieś 60.000 zł. Jeśli tę liczbę przeliczymy na stawkę godzinową, to okaże się, że przeciętny Polak wytwarza przez godzinę dobra i usługi warte 30,8 zł. Wiadomo, że ten najniżej wynagradzany wytwarza wartość mniejszą od średniej, ale i tak może być sfrustrowany, że dziś dostaje na rękę nędzne 10,2 zł, zaś po podwyżce będzie miał 11,75 zł.

Czytaj też: Sprawdzam czy dobrze płacą ci za godzinę pracy. Ile powinieneś zarabiać w swoim fachu?

Czytaj też: Czterodniowy tydzień pracy i pensja raz w tygodniu? Niektórzy ekonomiści przekonują, że wcale byśmy na tym nie stracili

Ile średnio Polakowi płacą za godzinę pracy?

Trochę lepiej to wygląda jeśli spojrzymy na średnie – a nie minimalne – wynagrodzenie w Polsce. W sektorze przedsiębiorstw (duże i średnie firmy) wynosi mniej więcej 5.200 zł brutto, co czyni w zaokrągleniu 3.700 zł na rękę i 23,1 zł na godzinę netto.

Biorąc bardziej obiektywną miarę, czyli uwzględniając pracowników małych firm (zatrudniających 9,3 mln Polaków, podczas gdy średnie i duże – „tylko” 6,2 mln osób) – wyjdzie przeciętna pensja Polaka-szaraka nie wyższa, niż 4.300 zł brutto, co czyni jakieś 19,1 zł wynagrodzenia godzinowego na rękę.

Można więc przyjąć, że dziś najniżej wynagradzany Polak ma 10,2 zł pensji godzinowej na rękę, zaś Polak-szarak – ma 19,1 zł „godzinówki” netto. Ten najbiedniejszy w przyszłym roku zarobi 11,75 zł na rękę za każdą godzinę pracy.

Czy i o ile wzrośnie wynagrodzenie tego „przeciętnego”? To zależy od skutków ubocznych administracyjnego podwyższenia płac minimalnych – ilu przedsiębiorców zejdzie częściowo do szarej strefy, ilu zmniejszy zatrudnienie, ilu obniży tempo wzrostu płac pracownikom „nieminimalnym”.

Tu ważna uwaga. Wszystkie te liczby są obarczone wadą: są średnią dla wszystkich obywateli – w tym dzieci, emerytów, rencistów i niepracujących. Tak naprawdę należałoby je pomnożyć mniej więcej przez dwa – uwzględniając, że mniej więcej co drugi obywatel wypracowuje PKB. Jednak na potrzeby porównań międzynarodowych, też opartych na PKB per capita, muszę pozostać przy tej mierze.

Skutki uboczne zapewne będą – pytanie jak głębokie. Dlaczego „administracyjny” sposób podwyższania pensji jest ryzykowny – o tym pisałem w poprzednim artykule. Tutaj tylko hasłowo nadmienię, że zdrowy wzrost pensji powinien się wiązać z tym, że zaczynamy produkować rzeczy bardziej złożone, technologiczne, wartościowe i PKB per capita (tort do podziału) nam rośnie. Decyzja rządu może co najwyżej zmienić podział tego PKB, który wytwarzamy, ale od takiego mieszania herbata nie stanie się słodsza.

Czytaj też: Jak rosły płace w PRL-u. I jak te coraz większe płace były coraz mniej warte

Czytaj też: Święto Niepodległości. O ile w ciągu 100 lat od odzyskania wolnej Polski się wzbogaciliśmy? Kiedy dogonimy Niemców i innych bogaczy?

Ile wynosi płaca minimalna w innych krajach? Nawet 40 zł za godzinę! Ale co to za kraje?

Nie zmienia to faktu, że Polska jest dziś krajem, w którym pracownik dostaje do ręki najmniejszą w Europie część trgo kawałka PKB, który wypracowuje (według Eurostatu – tylko 48%). Resztę dzielą między siebie pracodawca (wypłaca sobie zysk lub inwestuje w rozwój firmy) oraz państwo (podatki). Umiarkowany wzrost płacy minimalnej można byłoby więc zrozumieć jako „korygujący” tę niesprawiedliwość.

Czytaj więcej: Utrapienia polskiego pracownika. Zarabia tylko połowę z tego, co wypracuje

Polski wciąż próżno szukać na listach państw, które mają najwyższą płacę minimalną. Np. w Australii wynosi ona równowartość 14,1 dolara amerykańskiego, we Francji – równowartość 11,2 dolara, w Niemczech – równowartość 10 dolarów. W Polsce nowa płaca minimalna będzie miała równowartość 4,3 dolara.

Tyle, że w Australii przeciętny obywatel w skali roku wypracowuje 56.900 dolarów PKB (prawie cztery razy tyle, ile Polak). W Niemczech zaś PKB na mieszkańca to 47.500 dolarów (trzy razy tyle, ile u nas). Biorąc pod uwagę ile wypracowujemy, płaca minimalna – zwłaszcza po jej podwyżce – nie będzie już na pewno „niezasłużenie” niska.

Czytaj też: Twoje wynagrodzenie rośnie za wolno? Omijają cię podwyżki? Oni policzyli dlaczego tak się dzieje! Przeczytaj i wyciągnij wnioski

„Godzinówki” w różnych zawodach, czyli ile powinni ci płacić

Minimalna minimalną, ale jak ma się średnia godzinówka polskiego pracownika do analogicznego wskaźnika w innych krajach? Średnie wynagrodzenie za godzinę pracy w Unii Europejskiej w 2017 r. wynosiło 23,1 euro, natomiast w strefie euro 26,9 euro – wynika z danych Eurostatu. W Polsce stawka godzinowa została oszacowana na 6,3 euro, co mniej więcej zgadza się z naszymi ustaleniami. Dla porównania: przeciętny Szwajcar zarabia w ciągu godziny 30 euro na rękę, czyli… 130 zł. Na godzinę!

Czytaj też: Przeciętne zarobki na rękę w różnych krajach świata

Ostatnia rzecz, na którą się skusiłem, to sprawdzenie jak ma się minimalna i średnia płaca w Polsce do wynagrodzeń godzinowych pracowników kilku popularnych branż.

O ile najniżej wynagradzany pracownik w Polsce w przyszłym roku zainkasuje 11,75 zł na godzinę, zaś przeciętna („prawdziwa”, a nie ta brana tylko z największych firm”) wynosi dziś 19,1 zł na godzinę na rękę, to – licząc na podstawie bazy danych serwisu Wynagrodzenia.pl – zauważyłem, że:

>>> przeciętny nauczyciel ma 3.480 zł miesięcznie brutto, czyli 15,1 zł za godzinę, o ile będziemy liczyć jego pracę jako ośmiogodzinną, a nie tylko przez pryzmat pensum.
>>> przeciętny lekarz anestezjolog ma 6.000 zł miesięcznie brutto, czyli 26 zł na godzinę na rękę
>>> wynagrodzenie sekretarki to 14,3 zł za godzinę netto
>>> pensja kierowcy autobusu w przeliczeniu na godzinę wynosi 15,6 zł na godzinę
>>> „godzinówka” kasjera w sklepie to 11,7 zł na rękę
>>> kelner oficjalnie (bez napiwków) ma na godzinę też 11,7 zł netto
>>> dyrektor biura w dużej firmie – 36-40 zł na czysto za godzinę dyrektorowania
>>> dyrektor departamentu w dużej firmie dostaje na godzinę 70 zł na rękę
>>> szef działu IT w firmie średniej wielkości to już 80 zł za godzinę pracy netto
>>> prezes banku – nie denerwujcie się – 1.100 zł za godzinę pracy netto.

Czytaj też: Ile dziś zarabia się w banku? Przy obsłudze klienta kokosów nie ma, ale im dalej w las…

Czytaj też: Ile kanapek musisz sobie zrobić, żeby pieniądze na wkład własny do mieszkania… zebrały ci się same? Avocado Index daje do myślenia

I takich właśnie wynagrodzeń Wam życzę. Ale – zanim to nastąpi – musimy zacząć produkować w Polsce samochody zamiast poszyć do foteli samochodowych oraz silniki do rakiet kosmicznych zamiast śrubek do tych silników. Wtedy PKB na mieszkańca będzie na tyle wysokie, że nawet najsłabiej zarabiający Polak będzie zarabiał cztery razy tyle, ile zarabia dziś.

 

15
Dodaj komentarz

avatar
6 Comment threads
9 Thread replies
3 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
9 Comment authors
LenaKredyciarze to JanuszeJuannitaDon Q.Pracownik PGNiG Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Jakub
Gość
Jakub

Fajnie że są robione takie analizy, ale w tej już na samym początku znalazłem 2 nieścisłości co podważa zaufanie do całego artykułu. Średnio w miesiącu wypracowujemy 168, a nie 160 godzin. Następnie brane są dane o średnich pensjach w Polsce, a potem przez cały artykuł jest sugerowane że to są mediany: „przeciętny Polak zarabia”, „przeciętna pensja”. To są dwie różne rzeczy, dość odległe. Średnia pensja w ogóle nie oznacza że przeciętny pracownik tyle zarabia.

Proszę pamiętać, że ten portal ma wartość edukacyjną dla czytelników. Ucząc ich takiego słownictwa utrwala się błędne myślenie wśród ludzi.

Don Q.
Gość
Don Q.

„Średnio w miesiącu wypracowujemy 168 […] godzin”
— minus urlop.

„Następnie brane są dane o średnich pensjach w Polsce, a potem przez cały artykuł jest sugerowane że to są mediany: »przeciętny Polak zarabia«, »przeciętna pensja«”
— nie zgadzam się, że określenie przeciętny dotyczy mediany, czasem się go w tym znaczeniu używa, czasem w znaczeniu średniej arytmetycznej, a tak potocznie po prostu jako mało ścisłe zwykły czy pospolity.

Zobaczmy zresztą, co na ten temat mówi Słownik języka polskiego PWN:

przeciętny
1. «będący wynikiem podzielenia sumy pewnych składników przez ich liczbę»
2. «zwykły, typowy»
3. «słaby, pospolity»

Marcin
Gość
Marcin

Dożyliśmy czasów, że rozmawiamy o wysokości wynagrodzenia najmniej zarabiających. Nawet niech to będzie 3500 a nie 4000 to i tak jest to sygnał – koniec z oszczędzaniem na pracownikach w fabrykach i transfery zysków do firmy matki będą mniejsze.

Anna
Gość
Anna

Jeśli wyłączyć przedwyborczy propagandowy harmider i jego demagogiczno-populistyczne hasła i hasełka.to clou artykułu zawiera się w jego ostatnim akapicie.W dodatku w formie zrozumiałej dla każdego słuchacza – także tego, do którego te hasła są kierowane.Obawiam się jednak, że wskutek zrozumiałej skądinąd percepcyjnej impotencji adresatów ( ja przecież też chcę zarabiać jak najwięcej 😉 )tekstu tego jeszcze czas jakiś będziemy mogli używać jako życzeń na wiele różnych okazji:od urodzinowych, po noworoczne…

Pracownik PGNiG
Gość
Pracownik PGNiG

Tępaki tylko słuchają takiej propagandy. Pracowałem w Orlenie, pracowałem w PGNiG i przecież prezes czy dyrektor nie sypia w hotelu Ibis Budget za 120 złotych noc (naciągane 2 gwiazdki i klaustrofobiczne 10 metrów pokój). Jako specjalista jeżdżę do hoteli 3-4 gwiazdkowych, 300-500 PLN za noc. U mnie prezes sypia tylko w 4-5 gwiazdkowych po 1000 PLN noc. A jest PISowcem, jak każdy dyrektor/prezes w spółce Skarbu Państwa. Skąd ta nagła wrzawa że w Orlenie ktoś sypiał za granicą w hotelu za 1000 euro? Przecież na zachodzie są zarobki 3 razy większe niż w Polsce, więc hotel na poziomie Prezesa też… Czytaj więcej »

Juannita
Gość
Juannita

Tylko pamiętajmy, że tam, gdzie podniesienie pensji jest najbardziej potrzebne, to go nie będzie. A mówię przede wszystkim o nauczycielach, wychowawcach w przedszkolach i żłobkach, młodych lekarzach-rezydentach… Ale przedsiębiorca, jak nie daje rady, to niech zmieni zawód, a rząd jak nie daje rady, to….? 😉

Kredyciarze to Janusze
Gość
Kredyciarze to Janusze

Ja zarabiam 4k brutto i czuję się pokrzywdzony, moja wypłata już nie jest atrakcyjna, a moje kilkuset tysięczne oszczędności tracą na wartości

Lena
Gość
Lena

Sadze ze jest to bardzo zly pomysl. Pensje min powinno sie porównywać sredniej krajowej. Proponowany wzrost placy min wydaje sue wyjatkowo duzy. Klasa srednia i przedsiebiorcy sporo straca(inflacja, wzrost cen, podwyzki dla wykwalifikowanych pracowników raczej nie wyniosa tyle ile wzrost min). Mysle ze rzad szuka kasy na obietnice socjalne i to jest jedyny cel tej „reformy”. Obciazenia dla malych firm i specjalistow rosną w zawrotnym tempie: ppk, placa min takze zniesienie 30 krotnisci zusu, wyzsza sporo skladka zdrowotna…juz teraz coraz wiecej małych firm przenosi dzialalnosc do innych krajow Nastroje wsrod przedsiębiorców sa fatalne, tylko co 3cia firma planuje inwestycje. Brakuje… Czytaj więcej »

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss