Rozsmakowaliśmy się w tanim lataniu, ale może się okazać, że będzie ono coraz droższe. To znaczy – wciąż może się nazywać „tanim”, ale cena 99 zł za przelot do Londynu, czy Barcelony, czy innych atrakcyjnych destynacji będzie już nieosiągalna. Największa tania linia lotnicza w Europie pokazała właśnie zaskakująco słabe wyniki finansowe. Co oznacza spadek opłacalności biznesu przewozowego w najbardziej efektywnej kosztowo linii lotniczej w Europie? Tanie loty przeżywają największy kryzys od dawna
Ryanair zaliczył właśnie wyraźny spadek zysków. Powodem są przede wszystkim wyższe koszty paliwa i utrzymanie niskich cen biletów mimo wzrostu kosztów. Firma postanowiła wziąć część z nich na siebie, żeby zachować wysoką frekwencję w samolotach. Ale coraz więcej sygnałów wskazuje, że model taniego latania, który przez dwie dekady zrewolucjonizował europejskie podróże, staje przed największym wyzwaniem od dawna.
- Bank dopłaci do wakacji 2400 zł, a Lewandowski pomoże. Rusza nietypowa promocja: Urlopowicze będą porzucać inne banki? Analizuję! [POWERED BY BANK PEKAO]
- Trwa walka banków o portfele urlopowiczów. Czy podróżnik pokona piłkarza? 700 zł w prezencie, dobra lokata na rok, wiecznie darmowa karta bezspreadowa [POWERED BY BNP PARIBAS]
- Razem czy osobno? Wspólne konto do inwestowania to w Polsce wciąż niezbyt popularne rozwiązanie. A daje poczucie bezpieczeństwa [POWERED BY SAXO BANK]
Wyniki Ryanaira za pierwszy kwartał roku finansowego firmy (od kwietnia do czerwca) nie zachwycają. Zysk netto przewoźnika spadł aż o 34%! Przyczyn jest wiele, a jedną z najważniejszych jest wojna z Iranem, która zahamowała produkcję i transport ropy naftowej w Zatoce Perskiej. Po chwilowym uspokojeniu, ceny paliwa lotniczego ponownie rosną. Rosną też inne koszty działania linii lotniczych.
To może być pierwsza od wielu lat sytuacja, w której sektor tanich przewozów lotniczych przestaje korzystać ze swoich słynnych przewag kosztowych, na których zbudował lata temu swój sukces. A pasażerowie, mimo trudniejszych warunków cenowych dla przewoźników, wciąż domagają się niższych cen, do których się przyzwyczaili. Tanie loty mają być rzeczywiście tanie. Czy to się da pogodzić? Czy biznes taniego latania wytrzyma presję i przetrwa?
Zysk spada, bo paliwo to problem, a samoloty muszą latać pełne
Ryanair, największy tani przewoźnik w Europie, rozpoczął nowy rok finansowy wyraźnie słabiej. W kwartale obejmującym okres od kwietnia do czerwca zysk netto spadł do 538 mln euro (rok temu było to 820 mln euro). To dużo większe tąpnięcie, niż oczekiwali analitycy, którzy i tak brali poprawkę na trudne warunki na rynku paliw w związku z wojną na Bliskim Wschodzie. Okazało się, że nawet najbardziej efektywna linia lotnicza w Europie radzi sobie z obecną sytuacją znacznie gorzej, niż się spodziewano.
Na wynikach finansowych Ryanaira zaważyły dwa czynniki działające jednocześnie. Z jednej strony wzrosły koszty paliwa lotniczego po skoku cen ropy naftowej wywołanym napięciami na Bliskim Wschodzie. Z drugiej – Ryanair nie był w stanie w pełni przenieść tych kosztów na klientów. Średnia cena biletu była o 6% niższa niż rok wcześniej, a przewoźnik utrzymywał atrakcyjne ceny, by zachęcić pasażerów do rezerwacji mimo większej niepewności gospodarczej i geopolitycznej. Zachęcić się udało, wygenerować zysku – już nie.
Połączenie wyższych kosztów i niskich cen jest szczególnie niekorzystne dla tanich linii lotniczych. Ich model biznesowy opiera się na bardzo wysokim wypełnieniu samolotów oraz niskiej marży na pojedynczym bilecie. Na pierwszy rzut oka wyniki operacyjne Ryanaira wcale nie wyglądają źle. Kwartalna liczba pasażerów wzrosła o 6% do 61,3 mln osób, a współczynnik wypełnienia samolotów utrzymał się na bardzo wysokim poziomie 94%.
Przychody zwiększyły się jednak zaledwie o 1% (do 4,38 mld euro), ponieważ spadek średniej ceny biletu o 6 dolarów niemal zniwelował efekt większego ruchu. Jednocześnie koszty operacyjne wzrosły aż o 11% (do 3,81 mld euro), przede wszystkim z powodu skokowego wzrostu cen paliwa lotniczego dla części zakupów, które nie były objęte zabezpieczeniami cenowymi (hedgingiem). W efekcie Ryanair przewiózł więcej pasażerów niż rok wcześniej, ale zarobił na tym wyraźnie mniej.
Gdy paliwo drożeje, a jednocześnie konkurencja lub słabszy popyt utrudniają podnoszenie cen, nawet lider rynku, taki jak Ryanair, odczuwa wyraźną presję na zyski. I właśnie dlatego najnowsze wyniki irlandzkiego przewoźnika są czymś więcej niż tylko słabszym kwartałem jednej spółki. Może to być sygnał, że biznes oparty na oferowaniu taniego latania zacznie się zmieniać. Ale – w jakim kierunku pójdą zmiany?

Tanie loty, droga ropa. Idzie kryzys tanich linii?
Paliwo od lat pozostaje jednym z największych kosztów działalności linii lotniczych. W zależności od cen ropy i strategii zabezpieczania zakupów odpowiada za około jedną czwartą, a czasem nawet jedną trzecią kosztów operacyjnych przewoźników. To sprawia, że nawet stosunkowo niewielki wzrost cen paliwa może szybko przełożyć się na wyniki finansowe. W branży, która działa na relatywnie niskich marżach, podwyżka kosztów jednego z najważniejszych składników działalności potrafi obniżyć zysk znacznie mocniej, niż wskazywałby sam wzrost wydatków.
Rozwiązaniem mogłoby być podniesienie cen biletów, ale to ryzykowne dla przewoźnika. Rynek lotniczy należy do najbardziej konkurencyjnych w Europie, a pasażerowie są wyjątkowo wrażliwi na cenę. Wystarczy niewielka różnica między ofertami przewoźników, by wielu klientów wybrało konkurencję. Dodatkowo samolot odlatuje niezależnie od tego, czy ostatnie miejsce zostanie sprzedane za 50, czy za 150 euro. Z punktu widzenia linii często bardziej opłaca się sprzedać fotel taniej i utrzymać wysokie wypełnienie samolotu, niż pozwolić, by pozostał pusty.
Ten mechanizm szczególnie mocno dotyczy Ryanaira. Model biznesowy irlandzkiego przewoźnika opiera się na bardzo niskich cenach, ogromnej skali działalności i maksymalnym wykorzystaniu floty. Dzięki temu firma od lat utrzymuje jedne z najniższych kosztów jednostkowych w branży. Ale oznacza to mniejszą swobodę w przerzucaniu rosnących kosztów na klientów. Tradycyjne linie lotnicze sprzedają część miejsc w droższych klasach biznesowych czy premium, a Ryanair konkuruje przede wszystkim ceną. Każda podwyżka mogłaby osłabić jego największą przewagę.
Irlandzka firma wiele razy udowodniła, że jest jedną z najlepiej przygotowanych linii lotniczych na okres wysokich cen ropy. I nadal jest w stanie „dowozić” tanie loty. Spółka regularnie zabezpiecza znaczną część przyszłych zakupów paliwa, ograniczając wpływ nagłych skoków cen na swoje wyniki. Jeśli jednak mimo takiej strategii odczuwa wyraźną presję na marże, może to oznaczać, że problem wykracza daleko poza chwilowy wzrost cen paliwa.
Wyniki kwartalne firmy pokazują, że droższa ropa była tylko jednym z czynników pogarszających rentowność. Coraz więcej wskazuje na to, że tanie linie lotnicze wchodzą w okres, w którym jednocześnie rosną koszty paliwa, finansowania, pracy i regulacji środowiskowych. A to oznacza, że ekonomiczne fundamenty modelu taniego latania zaczynają się stopniowo zmieniać.
CZYTAJ TEŻ:
Co trapi tanie linie lotnicze? Cała feeria czarnych łabędzi
Wyższe ceny paliwa tłumaczą część problemów Ryanaira, ale nie pokazują całości problemów. Europejskie linie lotnicze od kilku lat działają w otoczeniu, w którym niemal wszystkie najważniejsze koszty rosną. Droższe jest finansowanie nowych samolotów (linie lotnicze nie kupują ich na własność, tylko leaasingują, płacąc co miesiąc raty, na której samolot musi zarobić w powietrzu), przewoźnicy płacą więcej pracownikom, a unijne regulacje klimatyczne zwiększają koszty prowadzenia działalności.
Dodatkowym problemem są opóźnienia w dostawach nowych samolotów. Zarówno Boeing, jak i Airbus od kilku lat zmagają się z ograniczeniami produkcji, przez co przewoźnicy odbierają maszyny później, niż planowali. Ryanair od miesięcy czeka na dostawy kolejnych Boeingów 737 MAX 8200, które miały pozwolić na dalszy wzrost liczby połączeń i poprawę efektywności floty. To ważne, ponieważ model tanich linii opiera się na ciągłym wzroście oraz wykorzystaniu coraz bardziej oszczędnych samolotów.
CZYTAJ TEŻ:
Zmienia się też szersze otoczenie finansowe. Kilkanaście lat temu tanie linie rozpoczęły rozwój w warunkach rekordowo niskich stóp procentowych, co ułatwiało finansowanie zakupu lub leasingu nowych samolotów. Od kilku lat koszt kapitału jest wyższy, a wraz z nim rosną koszty utrzymania floty. Do tego dochodzą coraz wyższe opłaty lotniskowe i wydatki związane z unijną polityką klimatyczną, w tym obowiązkiem stopniowego zwiększania udziału zrównoważonych paliw lotniczych (SAF), które są znacznie droższe od tradycyjnego paliwa.
Na horyzoncie pojawiają się również nowe wyzwania regulacyjne. Od 2025 roku w Unii Europejskiej obowiązuje system ReFuelEU Aviation, który nakazuje stopniowe zwiększanie udziału zrównoważonych paliw lotniczych (SAF) w tankowanym paliwie. Produkcja tego typu paliwa wciąż jest jednak niewielka, a ceny są znacznie wyższe od tradycyjnego paliwa.
Międzynarodowe Zrzeszenie Przewoźników Powietrznych (IATA) szacuje, że SAF odpowiada w tym roku za zaledwie 0,8% światowego zużycia paliwa lotniczego, ale koszt jego stosowania wyniesie dla branży około 4,3 mld dolarów. Według tej organizacji, ceny SAF są średnio około dwukrotnie wyższe od cen tradycyjnego paliwa lotniczego, a na rynkach objętych obowiązkowymi domieszkami, takich jak UE, przewoźnicy płacą nawet pięciokrotność ceny konwencjonalnego paliwa!
Ryanairowi i tak udało się przejść (przelecieć) suchą nogą przez ostatnie trudniejsze lata i pozostać jednym z najbardziej efektywnych kosztowo przewoźników na świecie. Jeżeli jednak nawet lider rynku odczuwa wyraźną presję na marże, może to być sygnał, że sytuacja zmienia się w mocno niekorzystnym kierunku dla całego sektora. Dla pasażerów nie musi to oznaczać końca tanich lotów, ale utrzymanie cen biletów na poziomie znanym z ostatnich kilkunastu lat będzie coraz trudniejsze.
Czy właśnie skończyły się tanie loty i bilety za 99 zł?
Przez dwie dekady tanie linie lotnicze przyzwyczaiły Europejczyków do tego, że podróż samolotem często kosztowała mniej niż przejazd pociągiem. Ryanair zbudował swoją pozycję dzięki prostemu modelowi: niskie ceny przyciągały ogromną liczbę pasażerów, a zysk zapewniały skala działalności, szybka rotacja samolotów i bardzo rygorystyczna kontrola kosztów. Czy ten model będzie równie skuteczny w świecie rosnących kosztów paliwa, pracy, finansowania i regulacji klimatycznych?
Nie oznacza to, że z rynku znikną promocyjne bilety za kilkadziesiąt złotych. Takie oferty nadal będą pojawiały się na wybranych trasach i poza sezonem, bo przewoźnicy wciąż będą walczyć o klientów. Średni koszt przelotu będzie jednak rósł, a większa część przychodów linii będzie pochodzić z opłat za bagaż, wybór miejsca czy pierwszeństwo wejścia na pokład.
Problem dla tanich linii może zacząć się wtedy, gdy pasażerowie zobaczą, że po dodaniu różnych opłat, cena przelotu niczym właściwie nie różni się od tej w tradycyjnych liniach. Różnica jest tylko taka, że tradycyjny przewoźnik podaje jedną główną cenę. Skorzystać mogą młodzi pasażerowie o mniejszych wymaganiach, ale już dla rodzin z dziećmi, i jednocześnie większymi bagażami i potrzebami, to może być spora różnica w cenach.
Choć Ryanair kojarzy się z biletami za 99 czy 149 zł, podstawowa taryfa stanowi już teraz tylko część przychodów przewoźnika. Najnowsze wyniki firmy pokazują, że średni przychód z samego biletu wynosi około 40 euro na pasażera (175 zł), a po doliczeniu opłat za bagaż, wybór miejsca czy pierwszeństwo wejścia całkowity przychód sięga około 71 euro, czyli już niemal 300 zł. To dowód, że tanie linie coraz większą część zysków osiągają dzięki sprzedaży usług dodatkowych.
Jeszcze kilka lat temu Ryanair mógł obniżać ceny biletów i rekompensować to większą liczbą pasażerów, nawet kosztem upychania ich ciaśniej w samolotach. W najnowszych wynikach widać, że ten mechanizm przestaje działać. Średnia cena biletu spadła o 6% w skali roku, ale zysk netto przewoźnika obniżył się aż o 34%. To reakcja na ogólny wzrost kosztów. Gdyby Ryanair chciał utrzymać zysk netto na poziomie zeszłorocznym, musiałby nie tyle obniżać ceny dla pasażerów, ile – podwyższyć! O ile?
Gdyby – przy tej samej liczbie pasażerów i niezmienionych kosztach – Ryanair chciał utrzymać zysk netto na poziomie sprzed roku, musiałby podnieść średnią cenę biletu o około 11–12%. Musiałby po prostu wyrównać brakujący ubytek zysku na poziomie 282 mln euro. Tymczasem zamiast podwyżki, przewoźnik obniżył średnią cenę biletu o 6%. To pokazuje, jak trudno tanim liniom przenosić rosnące koszty na klientów bez utraty konkurencyjności.
Co wyniki Ryanaira oznaczają dla polskich turystów?
Dla Polski ma to szczególne znaczenie. Ryanair jest bowiem największym przewoźnikiem na naszym rynku, a tanie loty zmieniły sposób, w jaki podróżujemy po Europie. Weekendowy wyjazd do Mediolanu, Londynu czy Barcelony stał się dla wielu osób równie naturalny jak podróż pociągiem do sąsiedniego miasta. Trudno się będzie odzwyczaić…
Irlandzki przewoźnik odpowiada za 36% międzynarodowych lotów regularnych z i do Polski. W pierwszej połowie 2025 roku przewiózł prawie 8,7 mln pasażerów. To było więcej niż przewozy liniami Wizz Air (25,5% udziału i 6,1 mln pasażerów) i ponad dwukrotnie więcej niż przewiózł PLL LOT (16,7% udziału i 4 mln pasażerów). Oznacza to, że każda trwała zmiana kosztów funkcjonowania irlandzkiego przewoźnika może przełożyć się na ceny biletów płacone przez miliony Polaków.
Jeżeli koszty działalności przewoźników będą nadal rosły, najbardziej prawdopodobnym scenariuszem nie będzie gwałtowny wzrost cen biletów, lecz stopniowe ograniczanie liczby najtańszych ofert i przesuwanie części kosztów na usługi dodatkowe. Tanie loty po prostu staną się trudniej dostępne, będą raczej rarytasem, niż regułą.
Jeśli potraktować wyniki Ryanaira jako typowe dla sektora tanich linii, to widać, że korzystne warunki, które sprzyjały tanim liniom lotniczym wyczerpują się. Ryanair prawdopodobnie pozostanie jednym z najtańszych przewoźników w Europie. Ale – czy będzie w stanie oferować naprawdę tanie loty i ceny, do których pasażerowie zdążyli się przyzwyczaić? Wątpliwe.
——————————–
CZYTAJ TEŻ:
————————–
CZYTAJ O WAKACYJNYCH OFERTACH BANKÓW:
————————–
CZYTAJ WIĘCEJ O SAMOLOTACH:
———————————-
CZYTAJ WIĘCEJ O WAKACYJNYCH DYLEMATACH:
———————————-
ZAPLANUJ ZAMOŻNOŚĆ Z SAMCIKIEM:
Myślisz, że nie masz szans na żywot rentiera? Że masz za mało oszczędności? Że za mało zarabiasz? Że nie umiał(a)byś dobrze ulokować pieniędzy, gdybyś je miał(a)? W tym e-booku pokazuję, że przy odrobinie konsekwencji, pomyślunku i, posiadając dobry plan, niemal każdy może zostać rentierem. Jak bezboleśnie oszczędzać, prosto inwestować i jak już teraz zaplanować swoje rentierstwo – o tym jest ten e-book. Praktyczne rady i wskazówki. Zapraszam do przeczytania – to prosty plan dla Twojej niezależności finansowej. Polecam też trzy inne e-booki: o tym, jak zrobić porządek w domowym budżecie i raz na zawsze wyjść z długów, jak bez podejmowania ryzyka wycisnąć więcej z poduszki finansowej i jak oszczędzać na przyszłość dzieci.
———————————
Źródło zdjęcia: Lucas Davies/Unsplash

















