Wysoki sezon nad Bałtykiem: jaki budżet na romantyczne wakacje, a jaki na rodzinne? Nie tylko noclegi! Sprawdzam na własnej skórze

Wysoki sezon nad Bałtykiem: jaki budżet na romantyczne wakacje, a jaki na rodzinne? Nie tylko noclegi! Sprawdzam na własnej skórze

Ceny nad morzem nie rozpieszczają turystów. Szczególnie drogo jest w czasie wakacji, podczas których miejscowi muszą w końcu zarobić na cały rok swojego życia. Na ile w tym roku wyceniana jest smażona ryba w zestawie? Ile trzeba wydać za tygodniowe wakacje nad Bałtykiem? A ile Polacy planują wydać? No i najważniejsze – jak znaleźć miejsce na oszczędności pośród paragonów grozy? Szukam odpowiedzi!

Zobacz również:

Co roku w okresie wakacyjnym wraca temat tzw. paragonów grozy, czyli tego, że – podobno – ceny nad morzem są tak wysokie, że aż straszą. Specjalnie dla czytelników „Subiektywnie o Finansach” Wybrałem się na kilka dni nad Bałtyk do jednego z popularnych kurortów turystycznych, aby sprawdzić koszty wakacji w tym roku. Co się okazuje?

Ceny nad morzem? Nie doceniamy kosztów „żarcia”!

Zacznijmy od jedzenia, bo prawda jest taka, że podczas wakacji często nie doceniamy kosztów żywieniowych. Tu zjemy gofra, tam smażoną rybę, na plaży jakąś kukurydzę i sałatkę owocową, dzieci poproszą o frytki, potem kolacja w restauracji, do tego jakieś napoje i tak codziennie. Po powrocie do domu jesteśmy zdziwieni ubytkiem w portfelu, bo się okazuje, że na jedzenie nad morzem wydaliśmy np. drugie tyle co na zakwaterowanie.

Najpierw zestaw, który dla wielu turystów jest absolutnym wyjazdowym „must have”, czyli smażona ryba, frytki i surówka. W Międzyzdrojach 100 g smażonego fileta z dorsza kosztuje od 17,90 zł do 20,90 zł. Podobne ceny ma filet z łososia czy kergulena. Tańszy jest sandacz (16,90 zł – 18,90 zł za 100 g), a droższy halibut, którego cena za 100 g dochodzi nawet do 22 zł. A dodatki? Frytki w smażalni kosztują od 8 zł do 14 zł, a surówka od 9 zł do 12 zł. To oznacza, że za zestaw bez napojów zapłacimy około 60–80 zł (w zależności od wagi ryby).

Jeszcze droższe będą posiłki w restauracjach. Tutaj oczywiście wszystko zależy od tego, co jadamy i którą knajpę wybierzemy. Inna będzie cena ryby z dodatkami w restauracji „la di da”, a inna pierogów ruskich w knajpce usytuowanej dalej od plaży. Są droższe i tańsze lokale, ale pamiętajcie, że nie zawsze drożej znaczy lepiej. Często wysoka cena jest po prostu wypadkową dobrej lokalizacji.

Jeżeli zamawiacie przystawki, to trzeba liczyć się z wydatkiem rzędu kilkudziesięciu złotych. Zupy to ceny od 19 zł do nawet 70 zł. Drugie danie kosztuje od 40 zł do nawet 110 zł od osoby. Pizza? 40–80 zł. Tańsze jest zwykle menu dziecięce (20–50 zł). To oznacza, że trzyosobowa rodzina prawdopodobnie zapłaci za obiad między 200 zł a 300 zł.

Ostatnio było głośno o darmowej wodzie, którą posłowie chcą zapewnić klientom restauracji. Mielibyśmy dostawać pół litra wody z kranu do posiłków. To jednak melodia przyszłości. Na razie duża butelka wody to koszt od 20 do 40 zł. Inne napoje? Mała Pepsi to 10–16 zł, sok ze świeżych pomarańczy 16–28 zł. A alkohol? Lane piwo kosztuje od 12 zł do 28 zł, a drink Aperol 30–50 zł.

Wakacje to czas odpoczynku, więc czasem skusimy się pewnie także na mniejszy lub większy deser. Gofry kosztują od 9 zł do nawet 40 zł za sztukę (w zależności od wybranych dodatków). Za każdą gałkę lodów zapłacimy natomiast od 8 do 14 zł. Deser najlepiej smakuje w pakiecie z kawą (choć podobno wtedy jest najmniej zdrowy). Cappuccino to koszt od 14 zł do 23 zł. Jeszcze droższa jest kawa mrożona, zapłacimy za nią od 19 zł do 28 zł. A desery w restauracjach? Od 20 zł do 40 zł.

Do tego dochodzą napiwki, które – jeżeli je zostawiacie – zwiększą wydatki o kolejne 10-20%. Warto jednak czytać paragony, bo mi np. jeden raz ambitna kelnerka sama dopisała napiwek do rachunku i to całkiem spory. Jej pech, że nie lubię takich podpowiedzi, wiec ona jedyna obyła się bez takiej gratyfikacji z mojej strony.

Oczywiście można zjeść taniej – wystarczy skusić się na różnego rodzaju obiady domowe czy zestawy dnia. Wtedy w cenie 20–40 zł dostaniemy od razu cały posiłek (czasem dwudaniowy), a zdarza się, że i napój. Oczywiście musimy się liczyć z tym, że wtedy nie mamy zbyt dużego wyboru i po prostu jemy to, co jest dzisiaj zestawem dnia. No i porcje często są mniejsze – dostaniemy np. 120 g ryby. Najtańszy zestaw z rybą, który udało mi się znaleźć w Międzyzdrojach, kosztował 28 zł (zupa pomidorowa, morszczuk, frytki, surówka). A w ogóle najtańszy obiad dwudaniowy kosztował… zaledwie 19 zł.

Ceny nad morzem zestaw dnia
Ceny nad morzem – przykładowy zestaw dnia

Zostają nam jeszcze śniadania. Jeżeli Wasze noclegi, do których zaraz dojdę, nie zawierają śniadań, to trzeba coś rano zjeść. Zestawy śniadaniowe w lokalach znalazłem w cenach od 25 zł do 60 zł za osobę. Uwaga – najczęściej są serwowane tylko w godzinach porannych, wiec jak ktoś lubi pospać, to może się spóźnić.

Czytaj też: Ruszyły zakupy przez agentów AI. Kilkanaście europejskich banków i realne transakcje kartami w e-sklepach. „Zlecane” przez sztuczną inteligencję

Na to przygotujcie portfel! Ceny nad morzem to nie tylko wyżywienie

Jeżeli zdarza nam się nie doceniać kosztów wyżywienia na wakacjach, to co dopiero napisać o łącznych kosztach takiego wyjazdu? Prawda jest taka, że bardzo łatwo zapomnieć o niektórych kosztach, które w ogólnym rozrachunku będą stanowić znaczący procent budżet. A tak naprawdę koszty wakacji zaczynamy ponosić, zanim w ogóle zamkniemy nasze mieszkanie czy dom na klucz.

Zobaczcie: jakieś stroje kąpielowe, jakieś kremy do opalania, jakieś środki przeciw komarom, jakieś zabawki na plażę, jakieś plażowe lekkie ciuszki, może okulary przeciwsłoneczne. No i koniecznie parawan! W zależności od potrzeb to kolejne kilkadziesiąt, a nawet kilkaset złotych, których w ogóle nie zaliczamy do wydatków wakacyjnych! Z drugiej strony zdecydowanie warto planować takie zakupy z wyprzedzeniem, bo jeżeli o czymś zapomnicie, to na straganach przy plaży na pewno przepłacicie. Ceny potrafią być tam dwukrotnie, trzykrotnie wyższe niż w internecie.

Dalej mamy transport – przecież jakoś trzeba się na tę plażę dostać. W lipcu skończył się rządowy program CPN i wróciła „normalna” wysokość podatków w cenie paliwa. W rezultacie ceny benzyny wynoszą teraz jakieś 6,8 zł za litr „95” i nawet 7 zł za litr oleju napędowego. To oznacza, że podróż samochodem osobowym w dwie strony na trasie Warszawa–Międzyzdroje kosztuje około 650 zł. Podobną kwotę zapłacą Ślązacy czy Krakowianie. Poznaniacy kupią benzynę za jakieś 350 zł, Wrocławianie 450 zł, a Białostoczanie czy Lublinianie nawet 800 zł.

Alternatywą jest pociąg czy autobus, ale tutaj też nie będzie tanio, szczególnie jeżeli mówimy o czteroosobowej rodzinie. Bezpośredni pociąg z Warszawy do Międzyzdrojów to koszt od 87 zł do nawet 334 zł w jedną stronę (dzieci i młodzież mają 37% ulgi). Cena zależy od klasy i wyprzedzenia, z jakim kupujemy bilety. Inne miasta? Poznań od 38 zł do 214 zł, a Katowice od 89 zł do 240 zł.

CZYTAJ TEŻ:

program lojalnościowy PKP Intercity

Do tego dochodzi transport na dworzec i z dworca, co nierzadko oznacza taksówkę. Autobus na trasie Warszawa–Międzyzdroje z jedną przesiadką to jakieś 142 zł za osobę. Bezpośredni autobus z Katowic to 100–150 zł. Taniej będzie z Poznania – około 80 zł.

W popularnych kurortach turystycznych jest też tyle okazji do pozbycia się swoich pieniędzy, że tylko najtwardsi są w stanie oprzeć się temu całkowicie (nie rzucam kamieniem, bo sam dałem się namówić na nikomu niepotrzebne „pierdoły”). W rezultacie taki wypad (szczególnie z dziećmi) najczęściej kończy się zakupem jakichś pamiątek, prezentów czy biletów na atrakcje. To, w zależności od naszej silnej woli, pochłonie kilkadziesiąt do nawet kilkuset złotych.

Czytaj też: Inflacja straszyć przestaje, gdy bank część kasy oddaje. Zwrócą 5% kwoty, którą zapłacisz kartą w sklepach. Do wzięcia 1000 zł. Inni są jeszcze lepsi

Ceny noclegów nad morzem są… zróżnicowane!

Jeżeli wyjazd ma być kilkudniowy, a komfort wypadu na jeden dzień mają tylko Polacy mieszkający w miarę blisko Bałtyku, to trzeba gdzieś spać. Jest z czego wybierać – w sezonie możemy mieszkać w różnego rodzaju hotelach, pensjonatach, willach, apartamentach, resortach, domkach letniskowych, kwaterach prywatnych czy campingach. Ceny różnią się w zależności od lokalizacji (najczęściej im bliżej plaży, tym drożej), standardu (wiadomo), wyprzedzenia, z jakim dokonujemy rezerwacji (znam ludzi, którzy mają już zarezerwowany 2027 rok), liczby gości i długości pobytu.

Standardowy pokój w nadmorskim pensjonacie, willi czy apartamencie to koszt od 150 do 350 zł za osobę za noc. Są też tańsze opcje. Kwatery prywatne, czyli wynajem pokoju bezpośrednio od mieszkańców, są do zarezerwowania nawet w cenie poniżej 100 zł za osobę za noc. Oczywiście znalazłem i droższe kwatery.

Nad Bałtykiem powstaje też coraz więcej luksusowych resorów, w których nie tylko zarezerwujemy nocleg w apartamencie blisko plaży, ale także zorganizujemy sobie czas wolny w przypadku gorszej pogody (często wyposażone są w restauracje, kawiarnie, siłownię, basen, strefę spa, sale zabaw, animacje, prywatną plażę itd.). Cena? Od 1000 zł do nawet 2000 zł za noc za pokój w zależności od wybranego apartamentu i zakresu wyżywienia. Niektórzy nie przepadają za takimi resortami ze względu na ingerencję w nadmorską faunę i florę, ale nie da się ukryć, że pozwalają na luksusowe wczasy.

CZYTAJ TEŻ:

nocleg w przyzwoitej cenie

Od razu rozwiejmy mit, że już wszystkie miejsca noclegowe są pozajmowane. Porozmawiałem zarówno z wynajmującymi pokoje, jak i z większymi hotelami. Bez problemu można znaleźć noclegi w różnych terminach jeszcze na ten sezon. W recepcjach resortów czasem słyszałem, że mają pełne obłożenie, ale mniejsi przedsiębiorcy zgodnie twierdzili, że nie ma tłumów i mają wolne pokoje na większość terminów.

Można też zorganizować nocleg na polu namiotowym czy campingu. Cena wtedy zależy od liczby osób (i zwierząt) i typu zakwaterowania (namiot, kamper bus, przyczepa itp.). Przykładowo rodzina z dwójką dzieci, namiotem i samochodem osobowym zapłaci za tygodniowy pobyt 920 zł. W Międzyzdrojach spotkałem Niemkę, która przyjechała swoim busem (nazywała go rybobusem – „Fischbus”) i zaparkowała na zwykłym miejskim parkingu. I tak sobie mieszkała tam z psem przez kilka dni.

No właśnie – parking to kolejny koszt, który powinniśmy wziąć pod uwagę, jeżeli nasz nocleg go nie obejmuje. Miejski parking to koszt od 5 zł do 9 zł za godzinę w zależności od strefy (najczęściej im bliżej plaży, tym drożej) i najczęściej trzeba płacić od rana aż do późnego wieczora. Są też prywatne parkingi z cenami od 50 zł do nawet 150 zł za dobę. W przypadku parkingów musimy mieć też na uwadze, że w sezonie wolnych miejsc parkingowych może po prostu… zabraknąć.

W niektórych miejscowościach nadmorskich będziemy zobligowani także do uiszczenia opłaty miejscowej (potocznie klimatycznej), która np. w Międzyzdrojach wynosi w tym roku 3,40 zł za noc za osobę. To kolejny koszt, o którym często zapominamy, a przecież dwutygodniowy pobyt czterech osób to niemal 200 zł takiej opłaty!

Czytaj też: Wakacje tuż-już. Która karta kredytowa pozwala płacić w obcych walutach prawie bez spreadów? Oto najlepsze kredytówki na wyjazd za granicę!

Rodzina 2+2, tygodniowy pobyt. Budżet? Masakra!

Powyższe ceny są orientacyjne. Z oczywistych powodów nie byłem w stanie obejść wszystkich lokali w mieście, więc pewnie znajdziecie stawki i wyższe i niższe. Coś jednak można z tych cen wyczytać. Spróbujmy jeszcze podsumować wydatki wakacyjne, które Polacy będą musieli ponieść w tym roku. Uśredniłem powyższe ceny i wziąłem pod uwagę cztery modelowe gospodarstwa domowe, które spędziły swój tegoroczny urlop w Międzyzdrojach.

Państwo „Bezdzietni” to małżeństwo z Katowic, które wybrało się pociągiem (700 zł) na tygodniowe wczasy. Nocleg z dwoma posiłkami zorganizowali sobie w hotelu niedaleko plaży (4800 zł). Trzy razy pozwolili sobie na słodkie przyjemności (180 zł), dwa razy na zakupy na plaży (100 zł), raz wybrali się do lokalnej atrakcji turystycznej (180 zł), a wieczorami spędzali czas w barze na plaży (490 zł). Łącznie uszczuplili portfel o 6450 zł (921 zł za noc i 461 zł za osobę za noc).

Rodzina „Oszczędnych” (dwoje rodziców, trójka dzieci) słynie z… tak zgadliście – z oszczędności. Zarezerwowali z dużym wyprzedzeniem tanie kwatery prywatne z parkingiem na 2 tygodnie (4300 zł). Przyjechali samochodem z Poznania (350 zł). Śniadania, kolacje oraz przekąski i napoje na plażę przyrządzali samodzielnie z produktów kupionych w dyskoncie (1500 zł), a na obiady wybierali gotowe zestawy (2800 zł). Raz pozwolili sobie na deser w kawiarni (160 zł), a każde dziecko dostało małą zabawkę (100 zł). Łączny koszt takich wczasów to 9210 zł (658 zł za noc i 132 zł za osobę za noc).

Przykładowy koszt wakacji 2026
Przykładowy koszt wakacji 2026 – grafika wygenerowana w Gemini, dane własne

Państwo „Pechowi” (rodzice z nastoletnim dzieckiem) trafili na kiepską pogodę, co nad Bałtykiem zdarza się całkiem często. Przyjechali samochodem osobowym z Katowic (650 zł) i wynajęli na tydzień pensjonat w miarę blisko plaży z parkingiem i ze śniadaniami (4150 zł). Codziennie w ciągu dnia zamawiali jakąś przekąskę (480 zł), a kolacje jadali u lokalnej gospodyni (1050 zł). Z powodu złej pogody musieli skorzystać aż z 5 lokalnych atrakcji (1250 zł). Koszt takiego wyjazdu wyniósł 7580 zł (1083 zł za noc i 361 zł za osobę za noc).

Najdroższe wczasy wybrali państwo „Bogaccy” (2 rodziców + 2 małych dzieci), którzy po prostu zarezerwowali ekskluzywny resort z parkingiem na 10 dni (10 470 zł). Przyjechali samochodem osobowym z Warszawy (650 zł) i codziennie jadali w restauracjach. Rano śniadanie z kawą dla rodziców i sokiem ze świeżych pomarańczy dla dzieci (1980 zł). Potem jakaś szybka przekąska na plaży (720 zł), a wieczorem kolacja (3600 zł). Co drugi dzień trafił się też deser z napojami (600 zł). Nie mogło się oczywiście obyć bez pamiątek (600 zł) czy skorzystania z lokalnej atrakcji turystycznej (320 zł). Łącznie pobyt wyniósł 18 940 zł (1894 zł za noc i 474 zł za osobę za noc).

Jak widzicie, tegoroczny wypad nad Bałtyk pochłonie od kilku do nawet kilkunastu tysięcy złotych. Każda z powyższych rodzin pewnie wyda jeszcze ze 100–300 zł na jakąś wodę czy inne drobiazgi, których nie uwzględniłem w analizie, aby się nie rozdrabniać (uwzględnione na infografice). Ceny nad polskim morzem są wysokie, ale nie muszą zrujnować Waszych portfeli.

Czytaj też: Najbogatsi Polacy mają majątek wart ponad 20 mld zł. Analitycy piszą: „w Polsce będzie przybywało miliarderów najszybciej w Europie”. Czy jest się z czego cieszyć?

Ceny nad morzem wyższe niż… nasze plany wydatkowe!

A jak powyższe wyliczenia wypadają na tle planów Polaków? Zastanawiało mnie, czy Polacy zdają sobie sprawę z realnych kosztów wakacji nad morzem, czy może raczej wydaje im się, że wydadzą mniej (lub więcej)? Pewnych odpowiedzi dostarcza Związek Banków Polskich, który opracował raport „Wakacyjny Portfel Polaków 2026”. Co z niego wynika?

Prawie połowa badanych liczy się z tym, że ich wakacje będą droższe niż rok temu. Deklarowana kwota wydatków wakacyjnych w tym roku wynosi średnio 2042 zł na osobę. To o 281 zł, czyli o 16% więcej niż rok temu. Trochę lepiej wyglądają średnie planowane wydatki całego gospodarstwa domowego, które nie są po prostu sumą indywidualnych deklaracji. Dzięki wykorzystaniu efektu skali planowane wydatki wyniosą w tym roku 5105 zł i będą o 704 zł (plus 16%) wyższe niż rok temu.

 

Okazuje się, że Polacy bardzo ostrożnie planują swoje wydatki wakacyjne i prawdopodobnie nie uwzględniają w szacunkach niektórych kosztów. Z drugiej strony, coraz więcej Polaków nauczyło się bardziej świadomie planować wydatki wakacyjne, gdyż rośnie odsetek osób deklarujących wyższe wydatki.

Czytaj też: Nie tylko ceny nad morzem. BIK wprowadził nowy model scoringowy. Czy jest sprawiedliwy? Czytelnik ma duże wątpliwości. Czy BIK zaczął „bawić się w Pana Boga”?

Gdzie znaleźć oszczędności? I czy w ogóle jest to możliwe?

Jak widzicie, w sezonie nad morzem nie jest tanio. To zrozumiałe – zacząłem swoje wakacje pod koniec czerwca i wiele placówek usługowych dopiero przygotowywało się do sezonu. Były jeszcze zamknięte. To znaczy, że ceny nad morzem powinny być wysokie, bo miejscowi mają tylko lipiec i sierpień (plus trochę maja, czerwca i września), aby potem przez cały rok „wyżyć” z turystów. Widzę jednak kilka sposobów na ograniczenie wydatków.

Po pierwsze wybierzcie mniejszą miejscowość, gdzie nie tylko będą niższe ceny, ale też będzie mniej okazji do wydania pieniędzy. Czasami wystarczy oddalić się o kilka, kilkanaście kilometrów od turystycznego kurortu, aby znaleźć niższe ceny i mniejsze tłumy.

Po drugie najwyższe ceny nad morzem są w wakacje, czyli w lipcu i w sierpniu. Jeżeli macie taką możliwość, to warto rozważyć wyjazd w innym terminie. Niekoniecznie od razu w zimie, ale w takim maju, czerwcu czy wrześniu pogoda często jest satysfakcjonująca, a ceny usług bywają niższe. Ja zacząłem swój wyjazd w drugiej połowie czerwca i zaobserwowałem, że – jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki – niektóre ceny wzrosły w piątek 26 czerwca. Ot, zaczął się sezon, to warto podnieść stawki.

Po trzecie warto zaplanować wyjazd z wyprzedzeniem. Najwyższe ceny są na ostatnią chwilę, kiedy wszyscy szukają, bo akurat przywiało do nas upały znad Francji. Jeżeli macie sprawdzone miejsce i znacie termin urlopu, to już teraz można myśleć o wakacjach w przyszłym roku.

CZYTAJ TEŻ:

majówka 2026

Po czwarte dobrym pomysłem będzie przygotowanie sobie takiej wakacyjnej listy zakupów. Jeżeli zawczasu ustalimy, co chcemy kupić, to będzie nam łatwiej unikać pokus, które w nadmorskich kurortach naprawdę są na każdym kroku (salony gier, automaty, sklepiki, handel na plaży itd.).

Dziecięce zapędy można trochę utemperować, robiąc… zdjęcia. Jeżeli Wasza pociecha się czymś zainteresuje, a dzieci interesują się… no generalnie wszystkim, to zróbcie zdjęcie i umówcie się, że pod koniec wyjazdu wybierzecie jedną atrakcję. Warto też nauczyć dzieci (i siebie), że nad morzem jest masa… darmowych atrakcji!

Po piąte ceny są zróżnicowane, a najwyższe znajdziecie zaraz przy plaży i na głównym deptaku czy w centrum miasteczka. Jasne – kolacja na tle zachodzącego słońca jest romantyczna, ale może czasem warto odejść 2–3 ulice od plaży i zjeść taniej, a do tego w mniejszym tłumie?

Po szóste część rzeczy można zorganizować we własnym zakresie. Zamiast zamawiać śniadania w restauracji, można kupić składniki w pobliskim sklepie spożywczym i samemu coś przygotować. Zamiast kupować drinka na plaży, można zaopatrzyć się w kubek, lód i napoje. Zamiast codziennego zakupu kawy w kawiarni, warto korzystać z pokojowego czajnika i ekspresu (jeśli jest dostępny). I tak dalej.

Żeby było jasne – po to pracujemy, aby wydawać pieniądze. Nie chodzi o to, aby spać w jakiejś ruderze, 5 kilometrów od plaży, samodzielnie gotować wszystkie posiłki i nie sprawić sobie żadnej przyjemności. Ale jeżeli Wasz budżet nie jest z gumy, to może warto chociaż trochę poszukać oszczędności? Ciekawym pomysłem może być np. jeden, dwa dni „bez portfela”.

——————————-

CZYTAJ O WAKACYJNYCH OFERTACH BANKÓW:

karta kredytowa na wakacje za granicą

mbank na wakacje

podróżnik pokona piłkarza

oddadzą 2400 zł za wakacje

Zdjęcie główne: wygenerowane w Gemini

Subscribe
Powiadom o
82 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Pyrgus
20 dni temu

Jestem bezdzietnym lambadziarzem i nigdy nie wydałem na wakacje więcej niż 4.000 zł… nie dlatego, że nie stać mnie na więcej, tylko po prostu szkoda mi pieniędzy. W tamtym roku byłem 2 tygodnie w górach i wydałem ok. 4.000 zł, przy czym noclegi wybieram raczej budżetowe (maks. 100-120 zł za noc), a nie hotele. Na jedzeniu nie oszczędzam, chociaż nie chodzę do knajp, gdzie szklanka wody kosztuje 20 zł.
A nad Bałtyk? Jeżdżę zimą do Gdyni – jest pięknie i można tez znaleźć komfortowy nocleg w rozsądnej cenie.

Admin
20 dni temu
Reply to  Pyrgus

Bezdzietny lambadziarz z Poznania? :-). Jeśli tak, to pozdrawiam „krajana”!

Pyrgus
20 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Jestem z wielkopolski, ale nie z Poznania. Nie jestem skąpy, tylko staram się racjonalizować wydatki.

Admin
20 dni temu
Reply to  Pyrgus

I ja to szanuję, jako rodowity Poznaniak!

Nowigrad
19 dni temu
Reply to  Pyrgus

Aż mi pan przypomniał wyjazdy jak dzieci jeszcze nie było;) to prawda te wakacje były dużoooooo tańsze i dużo lepsze. No ale to kolejny z wielu kosztów bycia rodzicem w Polsce.

Marcin Staly Czytelnik
20 dni temu

Dobry artykuł panie Michale. Dodam od siebie porade odnosnie parkingu, bo wrocilismy kilka dni temu znad morza. Parkingi przy hotelach, szczegolnie 4 i 5-gwiazdkowych są horrendalnie drogie i czesto jest to 70-150 pln za dobę. Bylismy w miejscu gdzie zaplacilibysmy ponad 1000 pln za sam parking w hotelu 50 m od morza. Zamiast tego zaplacilismy…0. Jadac na miejsce zorientowalem sie, ze jakies 400-500 m dalej sa bezplatne miejsca tzw. osiedlowe i podjechalem na parking hotelu tylko po to by rozpakowac walizki (do 15 min parking byl bezplatny) i od razu przestawilem auto te 400 m dalej. Nad morzem i tak… Czytaj więcej »

Admin
20 dni temu

Dzięki za ciekawą opinię!

Pyrgus
20 dni temu

Ostatnio byłem w Nałęczowie. Na miejskim parkingu – 18 zł za godzinę. Zawróciłem pod szlabanem. Już miałem dać sobie spokój z tym kurortem, ale po prostu kilka ulic dalej znałem darmowe miejsce. Czasem trzeba się po prostu kawałek przejść.

Admin
20 dni temu
Reply to  Pyrgus

W Nałęczowie??? Pogrzało ich? Myślą, że są jakąś pieprzoną Wenecją? 😉

Joanna
20 dni temu

Tak, a potem osoba, która tam mieszka przyjeżdża z pracy i nie ma gdzie stanąć swoim samochodem. Następnym razem wstaw się w czyjeś buty i oceń, jak Ty byś się czuł na miejscu tubylca.

Marcin Staly Czytelnik
19 dni temu
Reply to  Joanna

Pani Joanno, ale ja nie zajmowalem jedynego wolnego miejsca. Bylo ich tam bardzo duzo, wiec gdybym nie zajal to po prostu byloby jedno wiecej puste, ktore nikomu nie sluzy.

Xxx
19 dni temu

Nawet jakby było malo to masz prawo zająć miejsce. W niedzielę pod kościółkiem jak teść wraca z nocki nikt się nie przejmuje, że on nie będzie mial gdzie zaparkować i że ich parkowanie byle bliżej kościoła, odbiera miejsce parkingowe człowiekowi wracającemu z pracy.

Max
19 dni temu
Reply to  Joanna

Pewnie zaraz pojawią się szlabany. Potem przez ten szlaban nie dojedzie karetka na czas. I tak dalej. Bo samochodziarz oszczędza na parkowaniu.

Marcin Staly Czytelnik
19 dni temu
Reply to  Max

Po pierwsze tam w okolicy jak i na parkingu na ktorym stanąlem bylo pelno wolnych miejsc 🙂 także nie ma mowy o tym by ktos wracajac z pracy nie znalazł. To nie Warszawa tylko nadmorskie miasteczko. A po drugie co złego jest w oszczedzaniu? Jak rozumiem Ty wolałbys dac sie wybulić na tysiaka i postawic auto przy samym wejsciu do hotelu? Sam fakt, ze przez tydzien tylko raz potrzebowalem sanochodu juz powinien wskazac, ze samochodziarzem nie jestem, baa na co dzien poruszam sie glownie rowerem dzieki czemu omijam korki w stolicy 🙂

Max
18 dni temu

A kto powiedział, że coś złego jest w oszczędzaniu? Tylko że samochodziarze robią to często na koszt innych. Ty zaparkowałeś akurat na wakacjach na jakimś pustym parkingu, a ja codziennie widzę graty poparkowane na chodnikach, przy przejściach dla pieszych, o rozjeżdżaniu trawników już nie mówiąc. Plus nagminne parkowanie przyjezdnych na niegrodzonych jeszcze osiedlach. Bo ktoś chce zaoszczędzić na opłacie, a inny na przejściu kilku kroków. Rezultatem jest mniejszy komfort życia i zwiększone koszty życia dla innych.

Xxx
18 dni temu
Reply to  Max

„Ty zaparkowałeś akurat na wakacjach na jakimś pustym parkingu, a ja codziennie widzę graty poparkowane na chodnikach, przy przejściach dla pieszych, o rozjeżdżaniu trawników już nie mówiąc.” Czyli Marcin nie może legalnie zostawić swojego samochodu w miejscu do tego przeznaczonym. Ale już twoi znajomi parkują ma chodnikach, gdzie popadnie w miejscach niedozwolonych i masz z tym luz i nic im nie zrobiłeś. Dobra hipokryzja. „Plus nagminne parkowanie przyjezdnych na niegrodzonych jeszcze osiedlach.” Przyznam, że zawsze jak wprowadzałem się gdzieś albo kogoś odwiedzałem to ogrodzenie takiego osiedla było jedną z pierwszych rzeczy zanim wprowadzili się ludzie. Bo nie ukrywajmy to mieszkancy… Czytaj więcej »

Joanna
18 dni temu

Nie, nie wolałabym wybulić tysiaka. Nie zwykłam jeździć nad polskie morze, a jeśli czasem się zdarzy 3 dniowy wyjazd, to po prostu nie Januszuję, jeśli nie muszę. To po prostu zwyczajna wygoda. Czy zapłacisz bliżej, czy dalej niewiele mniej, niczego nie zmienia w ujęciu wydatków całego wyjazdu. Nie jeździsz co tydzień.

Xxx
18 dni temu
Reply to  Joanna

„jeśli czasem się zdarzy 3 dniowy wyjazd, to po prostu nie Januszuję” Co to znaczy nie Januszuje? Od kiedy korzystanie z publicznego parkingu to januszowanie? Co jest tak obowiązkowego w absurdalnej cenie za parking ustawionej przez hotel tylko po to żeby ściągnąć ekstra marżę z frajerów. Powiem więcej jak ostatnio byłem w toruniu to wziąłem sobie apartament w ścisłym centrum, gdzie było blisko wszedzie z buta, pod sam apartament nawet nie da się dojechać samochodem. Najbliższe miejsce parkingowe w ŚSPP kosztowałoby mnie 80 zł dziennie i samochód miałbym 200 metrów od apartamentu. Odjeżdżając kawałeczek dalej mógłbym płacić w strefie B… Czytaj więcej »

Marcin Staly Czytelnik
18 dni temu
Reply to  Joanna

Nad morze nie, ale po Polsce tak, zazwyczaj jezdze z rodzina co tydzien, bo kazdy weekend spedzamy poza domem 🙂 gdybym wszedzie mial placic za parking to wydawalibysmy tylko na ten cel tysiace zlotych rocznie. Takze oszczednosc jest spora.

Xxx
18 dni temu

Widzi Pan Panie Marcinie. Zajął pan legalne miejsce i teraz wieszają na panu psy. Może więc warto zaczac grać w tę grę jak inni kierowcy o się przestać przejmować płatnymi miejscami, bezpłatnymi miejscami i legalnymi miejscami, skoro niektórzy są tak ułomni, że zajęcie legalnego miejsca parkingowego porównują z parkowaniem na pasach. Szymon Nieradka przygotował dekalog patoparkowania, który wyraźnie pokazuję, że mamy wieksze problemy niż to, że ktoś nie dał wyłudzić sobie pieniędzy od hotelu za nic i skorzystał z publicznej legalnej infrastruktury. Skoro to takie szkodliwe, to może warto się przestać przejmować i zacząć grać w grę parkingową jak profesjonaliści,… Czytaj więcej »

Last edited 18 dni temu by Xxx
Xxx
19 dni temu
Reply to  Max

Szlaban, do publicznego parkingu, dobre sobie. Jakby to był prywatny parking to już dawno by były szlabany.

Max
19 dni temu
Reply to  Xxx

To zobacz, co się dzieje na osiedlach w Warszawie. Jeśli obok jest szpital, uczelnia, hotel, to spółdzielnie i wspólnoty stawiają to ustrojstwo, które potem trzeba utrzymywać, psuje się itp. Czyli osczedny samochodziarz przerzuca koszty na innych.

Xxx
18 dni temu
Reply to  Max

Spółdzielnie stawiają szlabany gdy mają swoje prywatne parkingi, dla mieszkańców, którzy chcą mieć gwarancję że ich miejsce będzie wolne. I takie szlabany stoją nawet w miejscach gdzie nie ma szputali i dużego ruchu, bo jak nie ma szlabanu to zaraz goście przyjeżdżający w odwiedziny do pana Y zaczną parkować na miejscach mieszkańców. Dlatego takie rozwiązanie, że jest parking prywatny i nie ma szlabani obowiązuje tylko w patologicznych rozwiązaniach typu Apcoa, każdy inny jak chce mieć gwarancję to robi szlaban lub inną metodę blokowania dostępu. Z opisu pana Marcina idę o zaklad, że to nie jest prywatny parking osiedla dla mieszkańców,… Czytaj więcej »

Xxx
18 dni temu
Reply to  Max

„To zobacz, co się dzieje na osiedlach w Warszawie. Jeśli obok jest szpital, uczelnia, hotel, to spółdzielnie i wspólnoty stawiają to ustrojstwo, które potem trzeba utrzymywać, psuje się itp. Czyli osczedny samochodziarz przerzuca koszty na innych.” Glupi argument. Te osiedla o których piszesz mają wlasne miejsca parkingowe na które mają prawo zabronić wjazdu. Nie możesz sobie od tak znaleźć publicznego parkingu i postawić szlaban i uznać, że to miejsce jest twoje. A jak kasz prywatny parking to i tak go zagrodzisz. Prywatnych parkingów których jedyną linia obrony jest tabliczka z napisem „parking dla mieszkańców XYZ” na przykład u mnie w… Czytaj więcej »

Xxx
18 dni temu
Reply to  Max

„Pewnie zaraz pojawią się szlabany.” Gdyby to były prywatne miejsca, które mozna oszlabanować, to już dawno by tam były szlabany. I co to znaczy oszczędza w tym kontekście? Nie oszczędza, nie jest zainteresowany ofertą hotelu i tyle, nie oszczędza tylko korzysta z dostępnych miejsc parkingowych na takich zasadach na jakich ma prawo z nich skorzystać każdy Polak. Przecież mieszkaniec też może pojechać do hotelu i kupić tam miejsce parkingowe zamiast zajmować miejsca na osiedlu, a może akurat mieszkaniec zaparkował tam gdzie zmęczony sąsiad po pracy by chciał zaparkować ale nie może bo mieszkaniec parkuje gdzie mu wygodnie i ma w… Czytaj więcej »

Ppp
19 dni temu
Reply to  Joanna

Reklamacje w tym temacie należy kierować do władz miasta, nie do kierowcy.
Normalne, że kierowca, zapłaciwszy potężną akcyzę paliwie, nie chce płacić drugi raz za używanie infrastruktury. Skoro jednak miasta przeważnie nie podają informacji o darmowych parkingach, sklepy cudują z oszustami typu „Apcoa”, to ludzie muszą sami kombinować – nie jest to ich wina. Jakby była odpowiednia ilość darmowych parkingów i była o nich informacja podawana na stronach miast, to by problemu nie było.
Pozdrawiam.

Xxx
19 dni temu
Reply to  Ppp

Napisałeś świetny komentarz że zlymi argumentami:) „Reklamacje w tym temacie należy kierować do władz miasta, nie do kierowcy.” Nie wiem czy władze mogą coś z tym zrobić, ale na pewno są lepszym adresatem niż kierowca korzystający z przysługujących mu praw i legalnie parkujący. „Normalne, że kierowca, zapłaciwszy potężną akcyzę paliwie, nie chce płacić drugi raz za używanie infrastruktury.” Absolutny błąd. Kierowca nie płaci w akcyzje gwarancji, że będzie mogl swojego gruza porzucić gdzie mu się zywnie podoba,.to zle zachowanie bo potwm hulajnogi się uczą i też są porzucane byle gdzie. Więc argument zupełnie nietrafiony, akcyza nie daje Ci takich gwarancji.… Czytaj więcej »

Nowigrad
19 dni temu
Reply to  Joanna

[CENZURA-red] Skoro zrobili sobie takie rozwiązanie to tak mają, niech lecą na skargę do hotelu że generuje im problemu i niech hotel za to płaci skoro na tyk zarabia.

Xxx
19 dni temu
Reply to  Nowigrad

Dokładnie z kierowca ma przepisy które mówią w tym miejscu masz prawo zaparkować, a w tym nie. Problemy są z kierowcami którzy porzucają swoje samochody na pasach (stwarzajac zagrożenie dla pierwszych) i w miejscach niedozwolonych – czesto utrudniając poruszanie się. Tego nie możemy wyplenić choć to jest wprost sprzeczne z przepisami, a tu ludzie z powodu jakiś problemów z psychika najeżdżają na człowieka, że nie dał się skroić jak frajer hotelowi. A jak hotel bie obsluguje parkingu albo ma już pelny parking i nie można kupić miejsca parkingowego, to wtedy postulujecie zakaz jeżdżenia na wakacje do takich miejsc, czy wtedy… Czytaj więcej »

Xxx
19 dni temu
Reply to  Joanna

„Tak, a potem osoba, która tam mieszka przyjeżdża z pracy i nie ma gdzie stanąć swoim samochodem.” Nie zapominaj o osobach, które tam mieszkają i ciągną socjal, kupiły samochód z socjalu, mają mieszkanie z socjalu i jeszcze okaże się, że miejsca na publicznym parkingu nie mają:D A czy osoba która tam mieszka ma jakiś inny schemat podatkowy, że jej prawo do parkowania jest ważniejsze? A jakby kwatera nie udostępniała miejsca parkingowego nawet odpłatnie, to już wtedy zajęcie publicznego miejsca parkingowego „dla wszystkich” jest legalne? Powiem Ci, że mieszkam w mieście nie turystycznym i gdybym nie wykupił sobie prywatnego miejsca parkingowego,… Czytaj więcej »

Last edited 19 dni temu by Xxx
Xxx
18 dni temu
Reply to  Joanna

A kiedy ktoś się wstawi w moje bity i przestanie parkować na moich parkingach (czyli miejscach publicznych 100 metrów od mojegoieszkania) bo mu wygodnie do urzędu, do sklepu itd. u mnie zapakować? Skoro wprowadzamy definicje mojego miejsca jako publicznego miejsca parkingowego postawionego blisko mojego mieszkania, które wtedy staje się prywatne tylko dla mieszkańców:D:D:D poczytaj przepisy, to zrozumiesz jak się wygłupiasz pomawiając pana Marcina. Publiczne miejsca są dla wszystkich, nie wykluczone, że ten biedny mieszkaniec ma w ogóle te miejsca parkingowe i samochód bo żyje bezpośrednio lub posrednio z pieniędzy pozyskanych dzięki turystyce. Podpowiem, moja koleżanka kupiła mieszkanie na nowym osiedlu… Czytaj więcej »

Last edited 18 dni temu by Xxx
Ppp
20 dni temu

Woda w kranie – większość miast i miasteczek ma wodociągi, ryzyka nie ma. Lody i inne przekąski w sklepach, nie w budkach. Większe miejscowości – większy wybór i noclegów i sklepów, 2km od plaży zaczyna się normalne miasto z normalnymi cenami i komunikacja zbiorowa kursuje sensownie także poza wakacjami.
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że jestem nieco nietypowy, jeżdżę na zwiedzanie, a nie leżenie na plaży – niemniej DA SIĘ ogarnąć tak, by wakacje były i ciekawe i w miarę ekonomiczne.
Pozdrawiam.

Admin
20 dni temu
Reply to  Ppp

Da się, bezapelacyjnie. Ale wymaga to planowania

Ppp
19 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

To dla mnie tak naturalne, że zapomniałem wspomnieć – planowanie zaczynam w Styczniu-Lutym.
Pozdrawiam.

Stef
19 dni temu
Reply to  Ppp

Tak Dino, biedra a nawet żabka przyjacielem lodożercy

Tomek
20 dni temu

To ciekawa i dogłębna analiza. Jednak nie obejmuje kosztów różnych aktywności. Trudno przypuszczać, zwłaszcza w przypadku rodzin z dziećmi, że wystarczy spędzać czas na plaży i na spacerze na plażę. Taki urlop to mega nuda. W praktyce dzieci będą chciały pójść na basen, przejechać się na wypożyczonych rowerach, odbyć rejs, wybrać się do jakiegoś muzeum… Właśnie wróciłem z takich wakacji z dziećmi. Koszt wynajęcia rowerów elektrycznych to obecnie 30 zł za godzinę, do tego kaski po 10 zl. Przy naszej czwórce i przy czterogodzinnej przejazdzce dało to około 500 zł. Dzieciom się zaś tak spodobało, że po paru dniach znów… Czytaj więcej »

Admin
20 dni temu
Reply to  Tomek

Bardzo fajnie, gdy na wakacjach rodzą się nowe pasje. Pozdrawiam!

Stef
20 dni temu

Pytanie do autoea dlaczego Bałtyk?

Ps
Znam osoby co na wakacjach nad baltykiem wydaja zero na jedzenie bo jedza to samo co w domu. Czyli nic ponad standardowe wydatki na żywnosć jakby nie pojechali nad morze.

Admin
20 dni temu
Reply to  Stef

Można i tak to liczyć – czyli pieniądze na jedzenie i tak byłyby wydane w domu. Ale przeważnie jednak poza domem wydaje się więcej

Luigi
20 dni temu
Reply to  Stef

My robimy tak że najczęściej śniadanie i obiad jemy w miejscu w którym śpimy. Wybieramy noclegi gdzie można coś sensownego ugotować. Składa się na to kilka powodów: Mam względną kontrolę nad tym co jem i ile jem – paradoksalnie jedząc w restauracjach po prostu spożywam zbyt mało kalorii zw na wielkość porcji a jestem bardzo aktywny, nawet na urlopie. Pasuje to nam do naszego rytmu zwiedzania. Rano śniadanie i jakaś aktywność, później obiad i siesta, później wieczorne wyjście i kolacja w restauracji. Osobiście lubię gotować, więc przygotowanie czegoś dla dwójki osób na dwa dni do przodu to jest dla mnie… Czytaj więcej »

Jan
20 dni temu

Bardzo fajna analiza ale i tak kompletnie się nie opłaca polskie morze. Jeździłem tam tylko jak dzieci były bardzo małe, teraz nawet nie spojrzę w tym kierunku. Woda lodowata, pogoda zła i ogólna januszerka. W tym roku w sierpniu tydzień zarezerwowałem w Bułgarii w all im za 4osoby 2+2 za 12.000pln przed sezonem było po 7-8.

Admin
20 dni temu
Reply to  Jan

Dobra cena. Ale w Bułgarii standard hoteli jest mocno zróżnicowany. No i to jest dalej, niż Kołobrzeg 😉

Monika
20 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Z południa Polski to jednak bliżej do Bułgarii – jakieś 2 godziny dolot plus 2 na lotnisku.

das
19 dni temu
Reply to  Monika

Może być szybciej nawet doliczając dojazd do lotniska (zależy skąd) ale w zdecydowanej większości przypadków jest dalej! Nawet z Bieszczad jest bliżej nad Bałtyk (nie licząc skrajnego Świnoujścia może)

Admin
19 dni temu
Reply to  das

Z Warszawy do Nicei leci się dwie godziny, a z lotniska są tramwaje prawie nad samo morze. Ceny oczywiście nicejskie, ale przez pryzmat czasu – szybciej jestem w stanie być na plaży w Nicei, niż na plaży w Międzyzdrojach

das
19 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

A do Gdańska samolotem i SKM-ką do Sopotu?

Stef
19 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Jakbysmy zrobili konkurs Kto pkerwszy dotrze z Warszawy do kolobrzegu czy do Bulgarii (samolotem) to Bulgaria może byc szybciej.

das
20 dni temu

Poza sezonem ceny mogą być niższe ale nie zawsze bo większość tanich obiektów (kwater) jest zamknięta tj. nie prowadzi DG. Trzeba to sprawdzić bo zamiast taniej może być nic. Oczywiście wybór w gastronomii też jest niższy.

Admin
20 dni temu
Reply to  das

Słusznie, zwłaszcza w miejscowościach spoza Top5 kurortów nadmorskich tak może być

Paweł
20 dni temu

A może nie jechać nad Bałtyk tylko do Włoch.
Mnie wyjazd prawie na 2 tygodnie wyniósł jak policzyłem 5700, a pojechałem sam spałem w domkach na kempingu 3 noce w 5 osobowym, a reszta w 3 osobowym (a kto bogatemu zabroni 🙂 ).
W tym jest paliwo, 2x winieta na Austrię i 1x na Czechy, kempingi, jedzenie, atrakcje w Florencji, Pizie, San Gimignano, Rzymie i okolicach Rzymu, Villa Hadriana, Villa d’Este oraz Ostia Antica oraz bilety lokalnej komunikacji. A można było jeszcze taniej gdybym wybrał samolot, zamiast samochodu. Dla 3 osób cena na osobę byłaby zdecydowanie mniejsza

Admin
20 dni temu
Reply to  Paweł

Tak, to coraz częściej spotykane zjawisko. Ceny nad Bałtykiem są już zachodnie, co wynika z faktu, że spędza tu wakacje coraz więcej Czechów i Skandynawów

das
19 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Przede wszystkim to działalność okresowa i ten okres niestety jest 2-3 miesięczny, trudno to porównać z południem Europy gdzie sezon jest min. 2x dłuższy a wiele kosztów jest stałych

das
18 dni temu
Reply to  das

Dziwię się że na portalu ekonomicznym tego ludzie nie rozumieją. Skoro nie widzicie różnic w prowadzeniu interesu nad Bałtykiem i na południu Europy to zadajcie sobie pytanie ile kosztują wakacje poza Polską nad Bałtykiem, pomińmy nawet bogaty Zachód (Niemcy czy Danię) a skupmy się na budżetowych państwach tj. Litwie, Łotwie i Estonii.

Admin
18 dni temu
Reply to  das

Ale o co chodzi: że w Polsce klienci godzą się na zbyt wysokie marże?

Joanna
20 dni temu

Nie rozumiem wyboru wakacji nad Bałtykiem. Drogo, głośne tłumy, częstokroć deszcz. Miesiąc pobytu ze wszystkim w Tajlandii na wyspie Koh Chang kosztował mnie z lotami 6 tysięcy złotych. W lutym tego roku, gdzie Tajlandia przestaje być tania. Dobre jedzenie, gwarantowana pogoda, tzw.egzotyka, zamiast wątpliwej jakości atrakcji nad Bałtykiem. Oceńcie sami.

Admin
19 dni temu
Reply to  Joanna

Jest po prostu bliżej (bilet lotniczy w obie strony w wysokim sezonie przeważnie jednak w okolicach 800-1000 zł od osoby…). I można się dogadać po polsku

das
19 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Aż z ciekawości sprawdziłem… Ceny np. w styczniu ok.2800zł przy locie 20h+ lub >4000zł dla szybszych połączeń (ok.14h). Za 1000zł w wysokim sezonie to może do Aten 😉 Oczywiście można coś znaleźć tańszego ale to trzeba się szybko decydować i prawie nigdy nie pasuje termin.

Joanna
18 dni temu
Reply to  das

Bilety kupione niemalże rok wcześniej przy znajomości rynku i polowania na tanie bilety, które wyprzedają się niemal natychmiast, ale można. Norse. 12 h lotu ze Szwecji. Razem z dolotem z Polski 1716,90 zł w obie strony. Noclegi jakieś 2600 zł, niezbyt tanio. W sumie cała wycieczka jakieś 6200 zł. Oczywiście wadą jest długi lot. Ale coś za coś. Ja po prostu biorę tabletkę nasenną i przesypiam całą podróż.

Admin
18 dni temu
Reply to  Joanna

Kiedy tam jest najlepsza pogoda?

Joanna
18 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Co to znaczy najlepsza pogoda? Dla innych upały to dramat i pochmurne niebo jest ok, drugi uwielbia upały. Jest pora sucha i pora mokra, przy czym od jakiegoś czasu te pory ulegają przesunięciu i nic nie jest pewne. Generalnie cały rok jest ok a latem taniej, jeśli oczywiście mówimy o Tajlandii. Inne kraje np. Bali ma inne pory deszczowe i suche. Ja natomiast wybieram wyloty w zimie z uwagi na gorsze samopoczucie i brak słońca. Latem poruszam się po Europie i okolicach.

Admin
18 dni temu
Reply to  Joanna

Ja to lubię 24 stopnie, więc jestem wymagający, biorąc pod uwagę ostatnie jazdy pogodowe 😉

das
18 dni temu
Reply to  Joanna

Dziękuję, to dużo wyjaśnia. Sprawdziłem ten Norse, teraz ok.600euro w styczniu, później nie są dostępne. Sam wybieram raczej lasty niż by cokolwiek tak daleko planować. Z tymi nasennymi proszę uważać, osobiście wolę się przemęczyć ale co jakiś czas przejść się i nawadniać, boję się zakrzepicy…

Marcin Staly Czytelnik
19 dni temu
Reply to  Joanna

Lot do Tajlandii to kilkanascie godzin w samolocie. Nawet jesli na miejscu jest fajnie to potem dlugi powrot potrafi zepsuc cała frajde z odpoczynku. Nie kazdy lubi siedziec jak sardynka przez tak dlugi czas. Stad popularnosc polskiego morza- blisko i latwo dostepne autem.

RAFAL
19 dni temu
Reply to  Joanna

A jak z wynajmem lokalu ? Bezproblemowo?

Joanna
18 dni temu
Reply to  RAFAL

A to różnie bywa 🙂 ja jestem wymagającym białasem przyzwyczajonym do europejskich standardów. Żeby je mieć tam, płacisz drogo, choć zdarzają się oferty last minute. Często jest przekłamanie jeśli chodzi o zdjęcia a realizm. Im taniej, tym gorzej. Mi dotychczas sprawdzało się kupienie wcześniej o jakieś 2-3 tygodnie noclegu na 2-3 noce, a dopiero potem na miejscu wyszukujesz taniej, niż pokazują to drogie bookingi w Polsce.

das
19 dni temu
Reply to  Joanna

Powodów jest wiele. Podróż własnym samochodem to prostota logistyki, brak szoku termicznego i jet-lagu, unikasz skrajnych upałów i wilgotności powietrza, co sprzyja osobom z problemami krążeniowymi. Brak lub mniejsze ryzyko egzotycznych chorób np.malarii czy dengi. Potrzebne ubezpieczenie turystyczne, ponieważ koszty prywatnej opieki medycznej są dla obcokrajowców bardzo wysokie. Polska jest krajem bezpieczniejszym niż Tajlandia, szczególnie pod kątem ruchu drogowego. Nie wolno używać e-papierosów i krzywo patrzeć na króla 😉 Poza tym niektórzy ludzie myślą ekologicznie o ilości generowanego CO2 (sic!) No i krótki wypad na kilka dni jest z pewnością droższy, nie każdy może sobie pozwolić na miesieczny urlop.

Joanna
18 dni temu
Reply to  das

Na wiele kwestii w Pana wypowiedzi można powiedzieć: to zależy. Nie sądzę, żeby Polska była bezpieczniejszym krajem niż Tajlandia, wręcz śmiem twierdzić, że jest odwrotnie. I mimo wszystko mało wypadków drogowych. Choć na skuterach to raczej „biali” przodują w praktykach niechlubnych zdarzeń a raczej ich lekkomyślność. I fakt, do Azji lecę przynajmniej raz na 2 lata i często z mężem, który jest na etacie, czyli musi racjonować urlop. 3 tygodnie jest ok:) Ubezpieczenie turystyczne nie jest drogie. Natomiast gdybym miała wybierać coś bliżej nad wielką wodą wybrałabym Hiszpanię z uwagi na pogodę.

Admin
18 dni temu
Reply to  Joanna

Hiszpania rulez!

das
18 dni temu
Reply to  Joanna

„to zależy” ależ oczywiście, to argumenty przeciwko twierdzeniu „Nie rozumiem wyboru wakacji nad Bałtykiem”
AI:
W Polsce wskaźnik ofiar śmiertelnych wypadków drogowych wynosi obecnie około 45 do 52 osób na 1 mln mieszkańców. W Tajlandii sytuacja jest znacznie poważniejsza – tam wskaźnik ten waha się w granicach 250 do 300 ofiar na 1 mln mieszkańców

„Ubezpieczenie nie jest drogie” … to zależy 😉 Ile się ma lat, czy choruje się na choroby przewlekłe, ma tzw. „klauzulę alkoholową”, czy obejmuje jazdę skuterem gdy nie ma się międzynarowego PJ kat.A itd.

Zbigniew
20 dni temu

Sorry ale nie wiem dla kogo jest ten artykuł i po co – jego konstrukcja nie odpowiada na to podstawowe pytanie. Po prostu misz masz opnii udających fakty. Bigos róznych grup uslug / docelowych klientow. Inną grupą docelową jest ktoś kto chce mieć wszystko podane na tacy i mieszkać w pokoju z widokiem na morze – wtedy dla porównania trzeba by bylo szukać ofert jak to mówią kabarety „oleksjuzmi” z oczywistymi atrakcjami na wypadek złej pogody, z parkingiem, rowerami, wyżywieniem i basenem w cenie. Inna grupa „atrakcje” jeśli w pierwszej linii brzegowej czy w głownej alejce prowadzącej na plażę to… Czytaj więcej »

Pieczony jeż
19 dni temu

Jak ktoś lubi morsowanie to można jechać.A jak ktoś jest z południa Polski to naturalnym wyborem są cieplejsze miejsca bo wsiada w samolot i jest szybciej i zdecydowanie taniej. Za 9-15 tys. rodzina 2+2 na 2 tygodnie ALL jakaś Turcja czy Egipt jest mega konkurencyjny .Bałtyk ma świetne PR w mediach do tego stopnia, że tym roku musiałem kupić dzieciom obozy na Helu bo wymyśliły sobie że nie widzieli Bałtyku a wszyscy koledzy już widzieli i im głupio.Jestem ciekawy ich doświadczenia bo to prawie dorośli co widzieli już pare mórz łacznie z takimi dziwadłami jak martwe czy kaspijskie. Lotnisko blisko… Czytaj więcej »

Adam
19 dni temu

Taki tip jak jedziecie nad morze i chcecie sobie zarobić na paliwo. Jeśli zatrzymacie się po drodze zatankować paliwo to brać duży worek i w ciągu kilku minut jesteście w stanie zebrać kilkadziesiąt puszek i butelek które ludzie wyrzucają do koszy na stacji benzynowej. Każde wyjście na plażę to też mnóstwo puszek i butelek po drodze do ogarnięcia. Ludzie nie szanują wogóle pieniędzy i wszystkie kaucjonowane lądują w koszach.

Admin
19 dni temu
Reply to  Adam

Czyli kaucje są za niskie 😉

Xxx
19 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Nie, są w sam raz, bo jak widać śmieciarze je zbierają.

Marek
19 dni temu

Dyskusja robi się czysto akademicka. Piszę to sam będąc na wakacjach 5tys km od Wawy bo… nie stać mnie na polski Bałtyk. Ale… tu na plaży nie chodzi pan Andrzej z lodóweczką i nie woła „Lody lody na śmietanie, kto poliże temu …..” 😂

Admin
19 dni temu
Reply to  Marek

Może też chodzi i śpiewa, ale Pan nie rozumie 😉

dizzy
18 dni temu

Aż mi się przypomniała dawna rozmowa z jedną znajomą, która po powrocie z wakacji w Międzyzdrojach narzekała na drożyznę. „No po prostu NIE DA SIĘ znaleźć niczego taniej jak 1500-2000 za noc, horror” – byłem dość zaskoczony bo nie dalej jak rok wcześniej sam byłem w tej okolicy i bez problemu wynająłem pokój za około 300zł. W toku dalszej rozmowy wyszło, że przecież „oczywistą” sprawą jest wynająć pokój przy głównym deptaku… Jak widać każdemu wg potrzeb.

Marek
18 dni temu
Reply to  dizzy

No właśnie wg potrzeb. Rodzice z dwójką czy trojką dzieci nie zapakują się na tydzień do pokoju 20m2 z mikro łazienką a takie właśnie oferty są w sezonie do 300zł z dala od różnych atrakcji.

RAFAL
18 dni temu
Reply to  dizzy

[CENZURA-red, bełkot]

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu