1 sierpnia 2026

Polak na wakacjach. Czym różnimy się od Niemca czy Francuza pod względem turystycznych nawyków? Oto pięć cech, po których rozpoznasz „swojaka”

Polak na wakacjach. Czym różnimy się od Niemca czy Francuza pod względem turystycznych nawyków? Oto pięć cech, po których rozpoznasz „swojaka”

W ciągu najbliższych 10–15 lat będziemy znacznie więcej pieniędzy wydawać na podróże. Będzie się zmieniał ich styl, tak prognozują ludzie od turystyki. A czym dziś wyróżnia się Polak na wakacjach? Tych pięciu cech Polaka-podróżnika nie przegapisz. Tylko czy jest się z czego cieszyć?

Zobacz również:

Jeszcze 15 lat temu ktoś, kto miał za sobą pobyt na innym kontynencie, budził podziw. Obecnie dziwimy się raczej wtedy, gdy spotkamy osobę, która nigdy nie wyjechała za granicę. Bank Pekao opublikował ostatnio raport o naszych wakacyjnych wojażach – tutaj link. Wyciągnąłem z niego pięć ważnych wniosków o naszych podróżach.

Od 2010 r. do 2040 r. liczba mieszkańców Polski spadnie o 5,5%, ale jednocześnie wzrośnie liczba pasażerów w samolotach (o 89%), w pociągach (o 47%) i we własnych samochodach (o 21%). Czy to możliwe, że podróże Polaków aż tak się zmienią? A właściwie jak się zmienią? I czym dziś wyróżnia się Polak na wakacjach? Po tych pięciu cechach „swojaka” nie przegapisz. Oto wnioski z najnowszego raportu turystycznego!

Po pierwsze: na podróże wydajemy stosunkowo niewiele pieniędzy

Zacznijmy do finansów. Niedawno na łamach „Subiektywnie o Finansach” liczyłem, ile kosztują wakacje nad Bałtykiem (szczegóły tutaj). Wyszło mi czarno na białym, że Polacy bardzo ostrożnie planują swoje wydatki wakacyjne i prawdopodobnie nie uwzględniają w szacunkach niektórych kosztów. W raporcie Pekao wyczytałem za to, że – jeżeli przyrównamy wydatki wakacyjne do poziomu zamożności kraju, to okaże się, iż – deklarowane wydatki wakacyjne Polaków są niższe niż przeciętne wydatki w Europie.

Polacy przeznaczają na podróże dwukrotnie mniej, niż wynosi średnia unijna w proporcji do realnej siły nabywczej pieniądza. To oznacza, że przeciętny Niemiec, Holender czy Duńczyk w proporcji do swoich dochodów wydaje na podróżowanie dwa razy więcej niż przeciętni my. Z tego wynika, że albo jesteśmy skąpi podczas wakacji, albo… umiemy zaplanować urlop tak, żeby zmieścić się z założonym budżecie. A więc Polak na wakacjach jest bardziej racjonalny niż Europejczyk z Zachodu?

Wydatki na podróże Polaków i zamożność kraju
Wydatki na podróże Polaków i zamożność kraju

Skoro Polska ciągle dość szybko się bogaci i jako społeczeństwo będziemy coraz zamożniejsi, to nasze wydatki wakacyjne będą rosły nieproporcjonalnie szybciej i stopniowo będą zbliżały się do poziomów, które można zaobserwować w bogatszych krajach. Najwięcej na podróżowanie w Unii Europejskiej wydają Austriacy, Niemcy i Finowie, a więc kraje z PKB per capita dużo wyższym od nas.

Jeśli proporcjonalnie do naszej siły nabywczej wydajemy mało pieniędzy na podróżowanie, to chyba jest to dobra prognoza dla właścicieli hoteli w Polsce. Nawet jeśli część z nas będzie kierowała coraz większą część domowych budżetów na zwiedzanie świata, większość będzie wydawała te pieniądze w kraju. A to oznacza, że ceny hoteli mogą rosnąć w dalszym ciągu nieproporcjonalnie szybko w relacji do cen wszystkiego innego. To już obserwujemy od kilku lat. Jeśli zastanawiacie się nad przyczynami tego stanu, to jedną z nich jest właśnie zjawisko, które opisałem powyżej.

CZYTAJ TEŻ:

nocleg w przyzwoitej cenie

Po drugie: podróże z… biurem podróży. Samolotem, do hotelu

Pomimo wzrostu zamożności Polaków, nie przechodzimy na model turystyki indywidualnej tak, jak czynią to turyści w krajach szeroko pojętego Zachodu. Turystyka indywidualna często jest bardziej kosztowna niż zorganizowane wczasy typu „all inclusive”.

Trzeba samodzielnie zaplanować podróż, zarezerwować noclegi, wykupić wyżywienie i tak dalej. Oczywiście można to zrobić „po kosztach”, ale zwykle wczasy zorganizowane są tańsze niż samodzielne podróżowanie i stołowanie się np. w restauracjach. Wynika to stąd, że organizator może sobie pozwolić na optymalizację kosztów dzięki skali działalności.

W raporcie Banku Pekao wyczytałem, że wyróżniamy się w Europie wysokim udziałem wyjazdów zorganizowanych typu samolot plus hotel (a często również plus all inclusive). A więc podróży „pakietowych”, które nie wymagają samodzielnego kupowania biletów lotniczych, rezerwowania hoteli, wynajmowania samochodu, ustalania planu wycieczki. Czy wynika to z zamiłowania do luksusu czy raczej z ograniczeń budżetowych lub z braku „wprawy”? Obstawiam to drugie.

Myślę, że najbliższe lata – o ile nadal będziemy się bogacili – będą przebiegały pod hasłem „customizowania” naszych wyjazdów. Wiadomo, że podróżowanie z biurem podróży jest tańsze niż indywidualne. Touroperator hurtem kupuje miejsca w hotelach i w samolotach, co widać w cenach pakietów. Ale będzie rosła grupa Polaków, która będzie organizować swoje wakacje samodzielnie – z noclegami w miejscach niekoniecznie dostępnych w polskich biurach podróży i z lotami w bardziej komfortowych warunkach niż to, co oferują linie czarterowe (np. loty w środku nocy).

À propos latania: ze statystyk wynika, że uwielbiamy latanie. Nie uwierzycie, ale aż 71% noclegów Polaków przypada na wyjazdy, w których to samolot był środkiem transportu. To znacznie powyżej średniej unijnej, która wynosi 55% podróży z „udziałem” samolotu. Przykładowo Niemcy tylko w 44% podróżują samolotem, a w 43% przypadków wsiadają do samochodu. Powód? Większa „świadomość klimatyczna”? Nie sądzę. Inne uwarunkowania geograficzne? Niekoniecznie. A może po prostu przeciętny Niemiec ma wygodniejszy, bardziej luksusowy samochód?

Zorganizowane i samodzielne podróże Polaków
Zorganizowane i samodzielne podróże Polaków

Polacy wyróżniają się też wysokim udziałem hoteli w zagranicznych podróżach (wynosi 68% wobec 50% średniej unijnej), co dość dobrze pasuje do hipotezy, że gustujemy we wczasach zorganizowanych typu „lot plus hotel”, często w pakiecie z wyżywieniem całodziennym („all inclusive”). Na Zachodzie większy jest udział podróży, w których nie jeździ się do hotelu, lecz do apartamentu, pensjonatu albo innego miejsca rezerwowanego na platformach.

Pytanie brzmi, dlaczego – pomimo wzrostu zamożności – ta struktura się nie zmienia? Wbrew pozorom nie musi chodzić wyłącznie o koszty. Spora grupa podróżnych, szczególnie starszych, bez znajomości języków obcych, po prostu boi się samodzielnie zorganizować wyjazd zagraniczny. Tutaj znów trzeba się powołać na brak „wyrobienia turystycznego” przeciętnego Polaka.

Czytaj też: Nie tylko podróże Polaków – darmowa podróż samolotem i nocleg w hotelu za punkty, czyli upgrade programu lojalnościowego VeloBanku. Komu opłaci się takie podróżowanie?

Po trzecie: podróżujemy do rodziny albo do… Włoch

Nie ma jednej preferowanej destynacji wakacyjnej, którą uwielbiają wszyscy Europejczycy. Wręcz przeciwnie, każdy kraj ma swoje ulubione kierunki. Niektóre wynikają z sąsiedztwa (Francuzi podróżują do Hiszpanii, a Hiszpanie do Francji), inne z klasycznych kierunków wakacyjnych (Niemcy często nocują w Hiszpanii i we Włoszech), a jeszcze inne z historii i powiązań emigracyjnych (Francuzi i Hiszpanie mają bardzo duży udział noclegów poza Europą, w krajach, które niegdyś kolonizowali).

Dokąd podróżujemy w celach prywatnych
Dokąd podróżujemy w celach prywatnych

Aż 16,8% zagranicznych noclegów Polaków przypada na Niemcy, a 9,1% na Wielką Brytanię. To oznacza, że nasze prywatne podróże często wykraczają poza sam odpoczynek wakacyjny i są związane z powiązaniami towarzyskimi (np. odwiedziny u rodziny, która wyemigrowała).

Polacy mają znacznie większy udział podróży po Europie niż mieszkańcy innych krajów Unii Europejskiej. Zaledwie 13% prywatnych noclegów Polaków przypada poza naszym kontynentem. Jeżeli już ruszamy poza Europę, to najczęściej do Ameryki Północnej (tu wracają relacje emigracyjne). Jeśli bywacie turystycznie w Tunezji, Egipcie, Maroku czy wybraliście się kiedyś do Tajlandii, na Dominikanę czy do Afryki Środkowej, jesteście wciąż ponadprzeciętnie „wyrobionymi” podróżnikami. Przeważnie jednak nie wystawiamy nosa z Europy.

Co ciekawe, nasza „mapa podróży zagranicznych” różni się nie tylko od bogatszych państw czy krajów mających historię kolonialną, ale też od Czechów czy Węgrów, którzy teoretycznie powinni być do nas podobni. Ci pierwsi bardzo upodobali sobie Chorwację (13,3% noclegów zagranicznych), a ci drudzy Grecję (10,5%). Ich profil wyjazdów jest więc znacznie bardziej wypoczynkowy.

Dla Polaków, wyjąwszy podróże „relacyjne”, najpopularniejszą wakacyjną destynacją są Włochy, które zdetronizowały Hiszpanię. Na trzecim miejscu jest Grecja, a dopiero na czwartym Chorwacja. A przecież to kraj, w którym od niedawne jest euro i jest on relatywnie blisko. Zaskakująco daleko w rankingu jest Turcja, a mogłaby być atrakcyjna ze względu na ceny, oraz Bułgaria.

Po czwarte: młody Polak podróżuje, starszy siedzi w domu

Zaskakujące jest to, że młodzi Polacy bardzo dużo podróżują. Aż 60% osób w wieku od 25 do 34 lat wyjeżdża turystycznie w ciągu roku na minimum cztery noce. W grupie wiekowej 15-24 lata odsetek ten wyniósł 57%. To więcej, niż wynosi średnia w Unii Europejskiej (odpowiednio 55% i 58%).

To brzmi szczególnie ciekawie, jeżeli zestawimy to z poparciem dla partii politycznych w Polsce. Wygląda na to, że młode osoby, które w znacznej mierze popierają partie krytyczne w stosunku do Unii Europejskiej i imigracji, wcale nie chcą zamknięcia się naszej polskiej bańki, bo po prostu lubią podróżować. Chociaż uczciwie trzeba przyznać, że 67% Polaków w grupie wiekowej 15–24 lata preferuje krajowe kierunki wakacyjne. Udział wyjazdów zagranicznych rośnie najmocniej dopiero pomiędzy 45 a 54 rokiem życia.

 

Z drugiej strony starsze osoby w Polsce bardzo mało podróżują. W grupie wiekowej 55–64 lata zaledwie 37% osób wyjeżdża na co najmniej cztery noce (średnia unijna to 52%). Jeszcze gorzej wygląda sytuacja osób po ukończeniu 65 roku życia. Tylko 20% z nich pozwoliło sobie na minimum 4 noce poza domem (średnia unijna to 40%).

To prawdopodobnie ma dwie przyczyny. Po pierwsze pojawia się bariera finansowa – koszty podróży rosną, więc nie wszystkie starsze osoby mogą sobie pozwolić na takie wyjazdy. Po drugie jest też bariera mentalna – starsze osoby w Polsce po prostu nie są przyzwyczajone do takiego mobilnego stylu życia.

Czytaj też: Wakacje tuż-już. Która karta kredytowa pozwala płacić w obcych walutach prawie bez spreadów? Oto najlepsze kredytówki na wyjazd za granicę!

Po piąte: Polak może być turystycznym królem Europy

Ostatni wniosek dotyczy już wyłącznie przyszłości. Jeżeli przyjmiemy, że Polacy nadal będą się bogacić, a jednocześnie dla młodych ludzi podróżowanie staje się niemal codziennością, to niedługo możemy być najczęściej podróżującą nacją w Europie. Już teraz Polacy zajmują wysokie miejsce w rankingu najczęściej podróżujących społeczeństw Unii Europejskiej. W 2024 roku zarezerwowaliśmy 345 mln noclegów, co dało nam czwarte miejsce w Unii Europejskiej. To częściowo zasługa dużego terytorium Polski.

W 2024 roku mieliśmy aż o 8,6 punktów procentowych więcej podróżujących osób w wieku 15–24 lat niż w 2019 roku. Średnia unijna jest znacznie niższa, bo wzrost wyniósł tylko 1,2 punkty procentowe. Intensyfikacja podróży Polaków dotyczy głównie młodszych pokoleń, ale nie tylko, bo sięga aż do 54 roku życia. Czyżby Polacy chcieli się wyszaleć za młodu, a Niemcy odkładają to na emeryturę?

 

Można spodziewać się, że za kilka lat Polacy będą częściej podróżować, nawet po zakończeniu aktywności zawodowej. No chyba że z jakiegoś powodu (np. głodowych emerytur i niskiej świadomości konieczności oszczędzania na emeryturę) z wiekiem nastąpi rezygnacja z podróży. Oby nie! Dlatego warto odkładać na emeryturę, żeby rozpędzająca się skłonność do podróżowania nie spotkała się z brakiem możliwości finansowych.

Zdjęcie główne: Dino Reichmuth / unsplash

Subscribe
Powiadom o
53 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Max
20 dni temu

To rozjeżdżanie się Polaków po świecie przypomina mi minione czasy, gdy rozjeżdżały się inne nacje: Japończycy, Niemcy, Brytyjczycy. Wszędzie było ich pełno. Aż się skończyło, kwitnące niegdyś gospodarki przestały kwitnąć. Jest taki wskaźnik, który pokazuje niebezpieczeństwo krachu, gdy w danym kraju szybko rosną drapacze chmur. Może warto skonstruować wskaźnik oparty na turystyce. Nacja rozjeżdża się turystycznie po świecie, jak poparzona, a potem następuje może nie krach, ale starczy uwiąd.

Admin
20 dni temu
Reply to  Max

My chyba jesteśmy na etapie przekwitania. Rozjeżdżamy się po świecie, przehulamy to, czego się dorobiliśmy, wymrzemy, po czym będziemy mieli zerowy wzrost gospodarczy i będziemy sprzedawali nieruchomości za złotówkę

Dariusz
20 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

O ile jestem w pełni za odpowiedzialnością społeczną, to przyznaję, że nie wiem, skąd oczekiwanie, że szalenie szybko rosnąca w Polsce grupa osób bezdzietnych, motywowana socjalem, jaki kraj rozdaje w zamian za powstrzymywanie się od wykonywania pracy przez rodziców, nagle zamiast przejadać te benefity będzie robić rzeczy społecznie odpowiedzialne. Przecież oni z definicji są jacy są.

Pvk
19 dni temu
Reply to  Dariusz

Czemu kłamiesz?

screenshot_20260801_165015_samsung-browser
Dariusz
18 dni temu
Reply to  Pvk

Dam Ci jedną poradę Pvk, zanim następnym razem opublikujesz jakąś statystykę to najpierw ją zrozum, a nie opieraj się na tym, że pasuje Ci do narracji, więc ślepo w nią wierzysz. 1. Najpierw rozliczmy to co podałeś. Model badania użyty przez OECD porównuje: A1. Obciążenia podatkowe jednego singla zarabiającego średnią krajową. A2. Obciążenia podatkowe rodziny z dwójką dzieci w której jedna osoba nie pracuje, a druga zarabia średnią krajową. O ile znam wielu singli, którzy są w stanie utrzymać się ze średniej krajowej i bardziej cenią sobie czas wolny i brak zobowiązań niż ewentualne podnoszenie zarobków, o tyle rodzina zarabiająca… Czytaj więcej »

Dariusz
18 dni temu
Reply to  Dariusz

Szanowny panie recenzujący, przejrzałem komentarz w zacenzurowanei części. Wyciąłem fragmenty, które mogą byc sporne. Ale porownanie scenariusza realnego niech zostanie bo zakladanie, że dwójka osób będzie sobie z jednej pensji bezdzietnego funkcjonować z dwójką dzieci jest absurdalne choć arytmetycznie sprzyja wykazaniu jak najwyższego klina podatkowego. Mnie nie rajcuje czy płacę niższy podatek, czy mam więcej socjalu przy decyzji o kolejnym dziecku, która obecnie jest negatywna bo socjal związany z nieposiadaniem kolejnego dziecka jest za wysoki żebym go odrzucił. To na co patrzę to jaki samochód, jaki dom, jakie wakacje, jakie bezpieczeństwo finansowe jest w stanie kupić sobie mój bezdzietny sąsiad… Czytaj więcej »

Dariusz
18 dni temu
Reply to  Pvk

I oczywiście państwo może mi nie dopłacać ani złotówki i rozwijać dalej socjal dla bezdzietnych, tak jak leniwi uzależnieni od samochodów domagają się socjalnego paliwa i mam nadzieję, że go nie dostaną i obrażą się i przestaną jeździć prywatnie, wszystkim nam, a zwłaszcza im wyjdzie to na zdrowie. To nie jest problem dla mnie to czy ja indywidualnie będę miał 2, 4 czy 8 dzieci nic nie zmieni w świecie. Problemem jest, że rozbudowany socjal dla bezdzietnych zachęca do bycia bezdzietnym całę społęczeństwo co widać po rosnących wskaźnikach bezdzietności. i wtedy nie mówimy o braku jednego czy 2 dzieci tylko… Czytaj więcej »

Pvk
18 dni temu
Reply to  Dariusz

Z Twoich długich i mętnych wyliczeń nadal wynika że obciążenia podatkowe rodzin z dziećmi są niższe. Natomiast Ty z uporem kłamiesz o socjalu dla bezdzietnych nie podając ani jednego przykładu.
Żalisz się tutaj tak bardzo że zaczynam podejrzewać że jednak to że masz dzieci jest dla Ciebie problemem.

Dariusz
18 dni temu
Reply to  Pvk

„Z Twoich długich i mętnych wyliczeń nadal wynika że obciążenia podatkowe rodzin z dziećmi są niższe.”
Moje wyliczenia nie są mętne. To ty powiedziałeś, że chcesz działać na wskaźnikach OECD, więc zrobiłem wyliczenia zgodnie z metodyką jaką stosuję OECD, jeżeli to jak liczy OECE jets mętne to jest to twoja wina, że uzywasz mętnego wskaźnika.

Dlaczego cenzurujący tak chetny do cenzurowania moich wypowiedzi nie zacenzurował tego personalnie obrażającego mnie fragmentu?

Admin
18 dni temu
Reply to  Dariusz

„Mętne wyliczenia” to nie jest obraźliwe.

Dariusz
18 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Przypominam, że komentarz do którego Pvk się odnosił brzmiał tak(…): „O ile jestem w pełni za odpowiedzialnością społeczną, to przyznaję, że nie wiem, skąd oczekiwanie, że szalenie szybko rosnąca w Polsce grupa osób bezdzietnych, motywowana socjalem, jaki kraj rozdaje” Ja tam nigdzie nie pisałem, że dzieciaci mają wyższy PIT od tej samej kwoty zarobków (szczególnie jak wygodnie zastosuje się metodologię w której 800+ obniża podatek pit). Ja stwierdziłem, że uniknęcie wydatków na dziecko, niedotrzymanie umowy społecznej na której opiera się ZUS, naciąganie NFZ na świadczenia bez pokrycia, to jest socjal dla bezdzietnych. Jestem jednym z tych roczników, które jeszcze mogły… Czytaj więcej »

Dariusz
18 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

A uczciwe rozliczenie sytuacji w której rodzice zarabia tyle samo na siebie co bezdzietny jest obraźliwe, że zostało zacenzurowane, dopuki nie wycofałem się z fragmentu, że Pvk jest manipulatorem? Bo tak w sytuacji gdzie wśród dzieciatych statystycznie losowy rodzic częściej pracuje niż losowy bezdzietny oparcie swoich wyliczeń na scenariuszu połowa rodziców nie pracuje przez 18 lat wychowywania dziecka oraz wliczenie wspólnego rozliczania się (które jest dostępne dla bezdzietnych par) w benefit posiadania dziecka, to zwykła manipulacja. Nie jest to stwierdzenie obraźliwe tylko obiektywne, ten nierealistyczny przykład jest dobrany tak żeby wyszło. Równie dobrze można powiedzieć, że poseł ze swoją zwiększoną… Czytaj więcej »

Pvk
18 dni temu
Reply to  Dariusz

No i znowu kłamiesz. Gdzie powiedziałem ze chcę działać na wskaźnikach OECD?

Dariusz
18 dni temu
Reply to  Pvk

Opulikowałeś wksaźnik 20,8% (który dla uproszczenia nazywam wskaźnikiem OECD) jako dowód braku socjalu dla bezdzietnych. Więc to samo w sobie wprowadza dyskusje na to co ten wskaźnik dokładnie oznacza i jakie te 20,8% ma przełożenie na życie bezdzietnej pary, która się zastanawia czy mieć dzieci czy nie. Jak wykazałęm jest to bardzo wygodny i nierealny przypadek. Poza tym z jakiegoś powodu interesuje Cię aspekt tylko podatkowy, a jednocześnie ludzie tacy jak ty nie narobili wystarczająco dużo dzieci z tytułu „bo dzieciaci mają niższe podatki” czym sam dajesz wyraźny sygnał, że to nie jest przekonujący benefit. Dla mnie nie ma znaczenia… Czytaj więcej »

Dariusz
18 dni temu
Reply to  Pvk

JAkie kolejne kłamstwo napiszez teraz świadczeniobiorco socjalu dla bezdzietnych?

Marcin
19 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

czyli młodzi powinni siedzieć na **pie w domu i nie szlajać się po świecie – jak polscy emeryci? Dla dobra narodu i planety?

Admin
19 dni temu
Reply to  Marcin

O, yeah!

Michu
20 dni temu
Reply to  Max

No nie wiem czy im się skończyło. Są miejsca w których jest pełno Niemców, np. Majorka i Wyspy Kanaryjskie oraz Brytyjczyków np. Madera i również Wyspy Kanaryjskie. Japończyków natomiast widuję w dużych miastach jak Ateny, Kotor czy Barcelona, bo zapewne przyjeżdżają na tzw. objazdówki do Europy.

Pawel Jarczyk
20 dni temu

To szczerze mówiąc jak pana czytam to zupełnie inaczej u mnie podróże wyglądają. Zawsze bez biura podróży aby tylko do innej lokalizacji niż się było wcześniej całą rodziną pięcioosobową czasem też teściową weźmiemy na wycieczkę. A mój bobas który ma dopiero 14 miesięcy już 15 razy leciał samolotem

Admin
20 dni temu
Reply to  Pawel Jarczyk

I kto tu jest dziwny: Pan czy Polak? 😉

Pawel Jarczyk
20 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Dokładnie… Tak samo jak moj dziadek pytał jak ktoś w ciąży był. Czy będzie dziecko czy dziewczynka

Last edited 20 dni temu by Pawel Jarczyk
RAFAL
20 dni temu
Reply to  Pawel Jarczyk

Zawsze zastanawiam się dlaczego ciągnięcie te dzieci do samolotu . One przecież niczego nie bedą pamietać . Czy wam dopłacają ? Jeżeli jesteś pechowcem to sąsiedztwo takiego bobasa podczas podrózy jest gehenną . Wrzaski , piski , płacze , a i kupa się zdarzy . Wykańczacie ludzi , którzy jadą odpoczać . Ostatnio taka młoda mamcia z mężem i dwojką takich ,, słodkich”bobasków miała jeszcze pretensje do ludzi w wieku 60 plus , że nie pomagają jej w toczeniu wózka itp. Jesteście zmorą podrózy samolotowych . Dlaczego to robicie innym ,ale też sobie ?

Pawel Jarczyk
20 dni temu
Reply to  RAFAL

Myli się pan dzieci bardzo dobrze pamiętają przynajmniej moje, same opowiadają co widziały i tak dalej fakt pamiętają najbardziej te rzeczy które ich cieszyły. Dzieciom trzeba coś zostawić także bagaż pozytywnych doświadczeń ale bezdzietni tego nie zrozumieją. Dzieci w niczym nie ograniczają. 1,3,5 lat moje mają – najstarszy jak widzi papierowe zdjęcie to opowiada co było, trzylatka też moja. Dzieci do szczęście, a kupa czy płacz to norma – takie są dzieci, ale szczęścia dają dużo. A kupę e Ryanair też się przebieralo na siedzeniu w locie bo przewijaka brak – życie i szczęście. I przyszłość narodu polskiego

Last edited 20 dni temu by Pawel Jarczyk
Monika
19 dni temu
Reply to  Pawel Jarczyk

Sorry, ale twoje dzieci to twoje życie i szczęście. Nasz jest wrzask i smród. Co do przyszłości narodu to można polemizować – wyjedzie z tego raju do normalności i tyle ją widzieli.
Zgadzam się że dzieciom trzeba zapewnić pozytywne doświadczenia. Tylko czemu kosztem negatywnych doświadczeń innych osób?

Last edited 19 dni temu by Monika
RAFAL
19 dni temu
Reply to  Monika

Bo oni po prostu czują moralną wyższość .

Kamil
19 dni temu
Reply to  Monika

„Sorry, ale twoje dzieci to twoje życie i szczęście.” A jeśli komuś dzieci nie dają szczęścia, to wtedy już jest OK, jak niekochany, wrzeszczący bachor leci samolotem? Chcesz sobie podróżować na własnych zasadach, to jeździj własnym samochodem. „Nasz jest wrzask i smród.” O ile mam wspomnienia ze śmierdzącymi przez cały lot pasażerkami, o tyle nie przypominam sobie sytuacji, żeby przez cały lot śmierdziało dziecko. Widać więc, że jesteś uprzedzona i nieprzygotowana do życia w społeczeństwie albo odnosisz się do jakiejś rzadkiej sytuacji i na jej podstawie chcesz czegoś zakazać całej dużej grupie ludzi. Co do wrzasku, to dzieci krzykiem sygnalizują… Czytaj więcej »

Last edited 19 dni temu by Kamil
Karol
19 dni temu
Reply to  RAFAL

Pewnie dlatego, że z punktu widzenia rodzica nie ma większego znaczenia, czy podróż odbywa się samolotem, autokarem czy samochodem. Jeżeli dziecko jest uciążliwe w podróży, będzie takie w każdym środku transportu. Różnica polega na tym, że lot samolotem trwa zazwyczaj najkrócej, więc ewentualne niedogodności trwają wtedy najkrócej. Nie można rodzicom zabronić podróżowania ani tworzyć z możliwości spokojnego lotu przywileju wyłącznie dla osób bezdzietnych. Byłaby to forma dyskryminacji, której zakazuje konstytucja. Jeszcze bardziej niezrozumiałe jest oczekiwanie niektórych osób bezdzietnych, aby rodzice z dziećmi po prostu zniknęli z przestrzeni publicznej. To przecież rodzice jako społeczeństwo wychowują kolejne pokolenia choćby pilotów. Zastanawia mnie,… Czytaj więcej »

RAFAL
19 dni temu
Reply to  Karol

Dobrze , że chociaż ty jesteś standardowo uczciwy . Najwiekszą motywacją rozpładzaczy jest oczywiście dobro państwa. A co jeśli zostanie bandytą, złodziejem lub politykiem . Bezdzietni łożą w składkach NFZ i podatkach na żłobki , przedszkola ,szkoły , uczelnie państwowe i ochronę zdrowia waszych bobasków . Uczciwy człowieku . Jak dobrze się zastanowić to dzieci ma się tak naprawdę z dwóch powodów 1. Z egoizmu 2. Z przypadku .

Niko
19 dni temu
Reply to  RAFAL

Panie Macieju co on pisze wychodzi na to ze jesteśmy na tym świecie z egoizmu i z przypadku obraża wszystkich ,siebie też zresztą🤔

Dariusz
18 dni temu
Reply to  Niko

RAFAL niejednokrotnie pisał o tym, ze jego rodzicom żyje się dobrze i nie chcą mu skapnąć tylko efekty swojej pracy trzymają dla siebie. Dla mnie jest to zupełnie normalne, wychowujemy kształcimy swoje dzieci do 18 roku życia, ewentualnie trochę dłużej, a potem wypusczamy je samodzielnie i potem to dzieci powinny się opiekować nami tak jak ja opiekuję się teraz moimi rodzicami. No ale o to będzie ciężej bo rosnąca ilość bezdzietnych gęb do nakarmienia wśród emerytów, utrudni zapewnienie świadczeń i wydajnej służby zdrowia wartościowym rodzicom na emeryturze. Bezdzietni sprytnie za czasów swojej aktywności zawodowej finansowali NFZ i ZUS żeby byłą… Czytaj więcej »

Dariusz
18 dni temu
Reply to  Niko

W ogóle to smutne, że RAFALEK sobie tak żyje i narzeka na wszystko, górnicy źle, rodzice źle, policjanci emerytura, lekarze zarabiają miliony każdy ma lepiej a Rafalek ciągle nie jest ani rodzicem, ani górnikiem, ani policjantem, tylko jest nikim i narzeka, że ktoś to zawsze ma lepiej… smutne. I jeszcze ten argument RAFALKA: „A co jeśli zostanie bandytą, złodziejem lub politykiem .” Dlaczego to nagle ma znaczenie akurat w tym obszarze? A co jeżeli operowany za ciężkie pieniąze 27 latek będzie bandytą albo złodziejem? A co jeżeli korzystający z kwoty wolnej od podatku RAFALEK zostanie bandytą albo złodziejem. No nic,… Czytaj więcej »

Dariusz
18 dni temu
Reply to  RAFAL

„Najwiekszą motywacją rozpładzaczy jest oczywiście dobro państwa.” Skąd ten idiotyczny pomysł? Ja nie mam dzieci żeby państwu było dobrze, bo mi jak podejmowałem decyzję o dzieciach państwo nic nie dopłacało do nich. Natomiast ja nie zdecyduje się na kolejne dziecko, a wielu bezdzietnych nie decyduje się na pierwsze dziecko, bo widzą jak bardzo im się to nie opłaca. Więc motywacja, że dzieci są dobre dla pańśtwa, to powinna być motywacja państwa, żeby adekwatnie i uczciwie zapłacić rodzicą za ich pracę. Odwróciłeś kota ogonem i nie zrozumiałeś przekazu Karola. A co jeśli zostanie bandytą, złodziejem lub politykiem . Bezdzietni łożą w… Czytaj więcej »

Pawel Jarczyk
19 dni temu
Reply to  Karol

Dzięki

Stef
20 dni temu
Reply to  Pawel Jarczyk

Jeździłem z biurem do czasu Covid gdy biuro na literę R…(tęcza) nie oddało pakietu 120 € za pakiet biletów do muzeów pobrany dzień wcześniej.
Doskonale wiem że nie było to przekazane żadnemu muzeum bo pilot placi „na wejsciu”.

RafałX
19 dni temu
Reply to  Pawel Jarczyk

Byłem w życiu na 2 zorganizowanych wyjazdach Paryż(autokarowa) , Chorwacja(biuro podroży). Nie było źle, ale zdecydowanie wolę sam organizować wyjazdy, dla mnie to sama przyjemność. Szukanie, czytanie, przygotowanie. Zarówno wyjazdy po Polsce jak i za granicą

TomR
19 dni temu
Reply to  Pawel Jarczyk

A napromieniowanie? Promieniowanie kosmiczne jest dużo większe na wysokości przelotowej samolotów niż na powierzchni.
Na ziemi (baseline): Około 0,03 do 0,10 \(\mu\text{Sv}\)/h (mikrosiwertów na godzinę).W trakcie lotu: Około 2,0 do 5,0 \(\mu\text{Sv}\)/h (na typowej wysokości przelotowej 10-11 km).

Karol
19 dni temu
Reply to  TomR

TomR to uzytkownik o takim poziomie upo… umysłu….
Jego matka albo ktoś podający się za nią, nie mam uprawnień do legitymowania ludzi, mówiła mi że ostatnio na Boże narodzenie nie chciał wejść do niej do mieszkanka bo temperatura tam panującą byla 50 razy wyższa niz temperatura na zewnątrz wynoszącą 0,4 stopnia celciusza, a on kiedyś się poparzył dotykając rozgrzanej patelni, która byla zaledwie 4 razy cieplejsza niz tempretura otoczenia wynoszącą tego dnia 30 stopni i ma traumę która w porownaniu z absolutnym niezrozumieniem fizyki doprowadza go do szaleństwa.
Pozdrawiam i poprawy zdrowia umysłowego życzę.

Ppp
20 dni temu

GEOGRAFIA! Z Polski jest po prostu daleko do Hiszpanii, Włoch czy Grecji. Inaczej, niż samolotem, po prostu nie ma sensu. Kiedyś dla zabawy sprawdziłem i mi wyszło, że do Hiszpanii czy Włoch pociągiem jechałoby się dwa dni – samolotem 1,5 godziny, w dodatku taniej. Prosto na południe mamy bariery w postaci Karpat i innych łańcuchów górskich, co powoduje, że jazda lądem jest powolna. Do krajów bałtyckich komunikacja jest generalnie słaba. Do Skandynawii przyjemnie się płynie, ale Szwecja i Norwegia są bardzo długie, więc jazda na północne krańce np. pociągami też byłaby bardzo czasochłonna i droga. Pociągiem jest sens jechać do… Czytaj więcej »

Admin
20 dni temu
Reply to  Ppp

Czyli „geografia, głupcze”

Stef
20 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Trochę tak. Chciałem pojechać autobusem z Warszawy do Rygi czy Tallina i sie nie opłaca czasowo, finansowo tez nie bardzo chociaż codziennie jest autobus.

TomR
19 dni temu
Reply to  Ppp

Z punktu widzenia czysto geograficznego z Polski jest geograficznie rewelacyjna trasa na Bałkany i nad Morze Czarne. Niestety wiedzie przez Ukrainę gdzie akurat jest wojna. Chodzi o trasę równolegle do szczytów karpackich, na już płaskich terenach. To była trasa, o którą toczyły się walki podczas wojen Polsko – Tureckich około 1620. Np. bitwa pod Cecorą i bitwa pod Chocimiem – te miejscowości są właśnie na tej trasie – po terenie płaskim, równoległym, do łańcucha górskiego Karpat. Lwów czy Iwano-Frankowsk też są na tym obszarze transportowym. Drugą geograficznie wygodną (płaską) trasą na południe jest historycznie najważniejsza przez Bramę Morawską, która teraz… Czytaj więcej »

TomR
19 dni temu
Reply to  Ppp

„Jak już ktoś uskłada na wyjazd, to musi „po taniości”” – najłatwiej byłyby połączyć wyjazd z postem o czasie trwania takim jak czas trwania wyjazdu. Większość rodaków posiada odpowiednie zapasy tłuszczu, wystarczające na wakacje. Dodatkowa zaleta to ochłoszenie organizmu podczas upałów – organizm nie musi generować resztkowej energi cieplnej związanej z trawieniem. Z tłuszczu w organiźmie bierze sie nie tylko energię, ale wytwarza się także z niego woda – np. wielbłądy korzystają m.in. z wody wygenerowanej z zapasów tłuszczu, aby przeżyć na pustyni. W ten sposób i na jedzeniu i na piciu można zaoszczędzić. I zdrowie na tym skorzysta.

Karol
19 dni temu
Reply to  TomR

Niesamowita jesteś! Wujek dobra rada i którego nikt nie prosił:)

Stef
20 dni temu

Apropo Niemców. Moim zdaniem niski udział lotów można tłumaczyć zamiłowaniem do Caravaningu.
Gdzie bym nie był w Europie na wakacjach zawsze sa Niemcy w Camperze .

A nawet na Końcu świata typu Australia czy Nowa Zelandia sie zdarzają.
To by tez tłumaczyło niższy % noclegów w hotelach.

Monika
20 dni temu

Słaba znajomość języków to już nie problem. Jest takie ustrojstwo, nazywa się Vasco. Również w wersji dla seniorów. Internet ma wieczysty bez dodatkowych opłat.

Last edited 20 dni temu by Monika
Michu
20 dni temu

Z biurem taniej? Chyba wygodniej. Ja zawsze organizuje wszystko sam i wychodzi taniej niż z biura albo tak samo ale z lepszym standardem.

RafałX
19 dni temu

Też organizuje sam i wcale nie jest drożej, bo pomijasz pośredników. Jednak trzeba to lubieć robić. Nie każdy ma na to ochotę

Stef
19 dni temu
Reply to  Michu

Wietnam z Biurem jest 30% droższy niz organizowany samemu, Australia nawet 50%.

Miguel
20 dni temu

W Niemczech praktycznie nie ma czarterów. Największe biura mają własne linie lotnicze, które obsługują tylko te kierunki dokąd nie ma regularnych lotów innych linii. Kupując wczasy w popularnych miejscach w pakiecie kupuje się bilet na regularny lot przewoźnika typu Ryanair czy Easyjet. Drugim istotnym wyróżnikiem jest duża popularność wczasów na statkach wycieczkowych, w Polsce tego praktycznie nie ma.

Jurek
19 dni temu

To bardzo zależy od konkretnego przypadku. Do pewnych miejsc latam w wersji all inclusive płacąc biuru podróży, bo mają czarter, transfer z lotniska itd. Wakacje typu zwiedzanie organizuję sobie sam kupując bilety z odpowiednim wyprzedzeniem i samodzielnie rezerwując hotel. Wybór samolot czy samochód jest prosty. Do 900 km mogę jechać samochodem, powyżej szukam już samolotu, albo rezygnuje z kierunku, Na krótkie wypady mogę wybrać tanie linie, na trasy międzykontynentalne wolę klasyczne linie lotnicze. A i jeszcze kwestia ceny jak porównamy koszt wakacji w 5* w tanich lokalizacjach (Egipt, Tunezja, Turcja czy Bułgaria) to wychodzi to taniej niż w Polsce. Więc… Czytaj więcej »

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu