VeloBank wprowadził ciekawą opcję w programie VeloChwile. Pozwala wymieniać punkty zebrane w tym programie na usługi podróżne: loty, hotele, wynajem samochodów. A jeśli punktów mamy za mało, to różnicę wystarczy dopłacić w gotówce. Czy taka podróż sfinansowana programem lojalnościowym od banku wyjdzie taniej?
- Bank dopłaci do wakacji 2400 zł, a Lewandowski pomoże. Rusza nietypowa promocja: Urlopowicze będą porzucać inne banki? Analizuję! [POWERED BY BANK PEKAO]
- Trwa walka banków o portfele urlopowiczów. Czy podróżnik pokona piłkarza? 700 zł w prezencie, dobra lokata na rok, wiecznie darmowa karta bezspreadowa [POWERED BY BNP PARIBAS]
- Razem czy osobno? Wspólne konto do inwestowania to w Polsce wciąż niezbyt popularne rozwiązanie. A daje poczucie bezpieczeństwa [POWERED BY SAXO BANK]
VeloBank ciągle ma czkawkę po połknięciu kilkuset tysięcy klientów Citi Handlowego. Ostatnio jednak „zieloni” przeszli do kontrataku. Otrzymałem sygnały, że VeloBank zwraca niesłusznie pobrane opłaty za karty kredytowe przejęte z Citibanku. Coraz więcej osób widzi też swoje karty w programie Bezcenne Chwile, a ostatnio przeniosło się także saldo punktowe w programie Mastercard World (dla użytkowników kart World Mastercard).
To nie koniec. Ledwo co Maciek Samcik opisywał ich ofertę powitalną (przepraszającą) dla przejętych klientów, a już mamy kolejną nowość. W programie VeloChwile pojawiła się możliwość wymiany punktów na usługi podróżne. Czy to dobra odpowiedź na niezapowiedziane zamknięcie programu PremierMiles, o którym pisaliśmy w tym miejscu?
Podróże za punkty w programie VeloChwile
W VeloBankowej odnodze programu lojalnościowego Bezcenne Chwile (a więc w VeloChwile) pojawiła się nowa funkcja wykorzystywania punktów. Zdobyte punkty możemy przeznaczyć na noclegi, loty, wynajem samochodów czy pakiety usług podróżnych. Zwrócił nam na to uwagę jeden z czytelników, pan Grzegorz: Faktycznie po zalogowaniu się na swoje konto w VeloChwilach (sprawdzą to osoby, którzy mogą się zalogować, bo nie wszystkim wyświetlają się jeszcze karty zmigrowane z Citibanku), na stronie głównej można zobaczyć nowy baner nawiązujący do podróży. O tak wygląda:

Baner mówi o podróżach za punkty dostępnych tylko w programie VeloChwile i rzeczywiście – po zalogowaniu się do programu Bezcenne Chwile za pomocą danych kart innych banków – takiego baneru nie widać. Nowa opcja jest dostępna zarówno dla klientów byłego Citibanku, jak i po prostu dla klientów VeloBanku, którzy z Citi Handlowym nie mieli wcześniej nic wspólnego.
A więc jest to eksluzywna usługa dla klientów VeloBanku. Po kliknięciu dowiadujemy się, że punkty w programie VeloChwile można teraz wymieniać także na noclegi, bilety lotnicze, wypożyczanie samochodów czy atrakcje i wycieczki. Podobno dostępnych jest ponad milion partnerów, z czego większość to miejsca noclegowe. Brzmi interesująco.
Nie wiem, czy to była wcześniej planowana funkcjonalność, czy raczej jest to paniczna reakcja na kryzys wizerunkowy związany z wycofaniem przejętego od Citibanku programu PremierMiles, ale to fajnie, że pojawiła się nowa możliwość wymiany punktów. Szczególnie przydatna dla osób lubiących podróżować.
CZYTAJ O KATASTROFIE PREMIERMILES:
VeloChwile będą z nami podróżować. Ile kosztuje hotel?
A co z przelicznikiem punktów? Porównywanie ofert podróżnych jest trudne, bo różnią się nie tylko ceną, ale i zakresem oferowanych usług. Generalnie w programie VeloChwile nagradzane punktami są tylko niektóre transakcje, a nie wszystkie (jak było np. w PremierMiles). Przeliczniki są różne – najczęściej jest to 1-2 pkt. za 1 zł wydany w sieciach handlowych, które są partnerami programu. Jednocześnie punkty w programie można wymieniać na vouchery w proporcji 8000 pkt za 100 zł.
Sprawdziłem po jednej ofercie nagród VeloChwile na nocleg, samochód i lot. Co się okazuje? Nocleg dla jednej osoby w warszawskim Novotelu wyceniono na 30 478 punktów. Identyczny pokój na Booking.com znalazłem za 480 zł. To by oznaczało, że przelicznik jest nieco korzystniejszy niż przy standardowej wymianie punktów na vouchery zakupowe.

Jeżeli chciałbym wynająć samochód w klasie ekonomicznej na trzy dni na lotnisku w Katowicach, to potrzebowałbym 26 480 punktów. Samochód w tej samej wypożyczalni znalazłem na Booking.com za niecałe 300 zł, ale już najtańszy mały samochód w tym terminie z innej wypożyczalni mógłbym wynająć za niecałe 150 zł. W tym wypadku przelicznik punktowy jest więc mniej korzystny.
Idźmy dalej. Bezpośredni lot z Krakowa do Barcelony i z powrotem linią lotniczą LOT dla jednej osoby wyceniono na 86 799 punktów. A więc nieco ponad 800 zł w voucherach. Identyczne loty na Skyscanner znalazłem za 750 zł. To daje jeszcze gorszy przelicznik, a przecież w porównywarkach są też tańsze linie lotnicze.
Jak widzicie, liczba niezbędnych punktów do zakupu podróży jest odstraszająca. Na szczęście w funkcjonalności „podróże za punkty w VeloChwile” można po prostu wykorzystać wszystkie dostępne aktualnie punkty i różnicę pokryć gotówką. To miła odmiana od standardowego katalogu nagród Bezcenne Chwile.
Ja akurat na swoich kartach w VeloBanku mam 818 punktów. Zaproponowano mi dopłaty w wysokości 430,30 zł (nocleg), 372,30 zł (samochód) i 1247,40 zł (lot). To by oznaczało, że koszt dopłat jest zbliżony bez względu na brakującą kwotę (musimy dopłacić około 0,0145 zł za każdy brakujący punkt). Pan Grzegorz podesłał mi kilka przykładów własnych wyliczeń i dodaje:
„Wartość naszych mil przeliczana jest po jeszcze gorszym kursie. Wydaje się, że im więcej mil nam brakuje, tym mniej warte są te mile, które wydajemy”.
To prawda, ale czytelnik prawdopodobnie porównuje mile do cen usług na innych portalach. To klasyczny problem odbierania jakichkolwiek nagród rzeczowych w różnych programach lojalnościowych – rzadko kiedy się opłacają. Zwykle lepiej wziąć gotówkę lub voucher.
Kiedy brać nagrody rzeczowe z programów lojalnościowych?
Jest jedna prosta zasada, aby sprawdzić, czy odbiór jakiejkolwiek nagrody rzeczowej w programach lojalnościowych się opłaca. Trzeba znaleźć w katalogu nagrodę pieniężną lub voucher do sklepu, z którego regularnie korzystacie i porównać wartość. W VeloChwilach najbardziej korzystna wymiana standardowa, a więc bez żadnych promocji, to 4000 punktów na 50 zł. Innymi słowy 1 zł dostajemy za 80 pkt (lub na odwrót, 1 punkt jest warty jakieś 0,0125 zł).
I raczej nie ma nikogo, kto nie da rady znaleźć vouchera do siebie. 4000 pkt wymienimy m. in. na kartę podarunkową (o wartości 50 zł) stacji paliw (Circle K, BP), Allegro, sklepów odzieżowych (np. Zalando, Vistula), sklepów z elektroniką (RTV EURO AGD), sklepów spożywczych (Carrefour) czy innych, które co jakiś czas odwiedzamy (np. empik, Decathlon, Smyk, home&you).
Innymi słowy – w programie VeloChwile opłacalna będzie każda wymiana, podczas której za 4000 punktów otrzymamy więcej niż 50 zł. Jak wyżej widzieliście, w moim przypadku rezerwacja noclegu byłaby opłacalna (za 30 478 punktów otrzymuję równowartość 480 zł, a w voucherach odebrałbym jakieś 381 zł), ale już wynajem samochodu i zakup biletu lotniczego nie ma sensu. Ba – czasem można odnieść wrażenie, że punkty mają ujemną wartość.
Problem z nagrodami podróżnymi jest taki, że niezwykle trudno je porównać. Jeżeli zastanawiam się, czy warto wydać 16 000 punktów za bilet do Energylandii, to wchodzę parku rozrywki i sprawdzam, że taki bilet kosztuje 229-239 zł. Wniosek? Opłaca się, bo w voucherach otrzymałbym 200 zł.
A jeżeli chcę wynająć samochód czy kupić lot, to muszę porównać nie tylko cenę, ale też zakres. A są różne klasy lotów, różne linie lotnicze, różne warunki bagażowe, różne samochody i tak dalej. No i w innych porównywarkach często są dostępni inni usługodawcy, których w ogóle nie znalazłem w programie VeloChwile. Osobną kwestią jest to, że ceny bywają dynamiczne. Aby wyszukać najtańszą ofertę, trzeba się dobrze poruszać w temacie i mieć dużo wolnego czasu.
Ile trwa zdobywanie punktów w VeloChwilach?
Do niedawna w programie Bezcenne Chwile można było zbierać punkty za każdą transakcję, a więc nie trzeba było pamiętać o żadnych zasadach. Wystarczyło płacić kartą, a punkty gromadziliśmy niemal w tle. Od czerwca to się zmieniło. Teraz punkty przyznawane są wyłącznie za zakupy u partnerów programu. Takich partnerów obecnie jest 61. Za każde wydane 5 zł u partnera otrzymujemy 2 lub 8 punktów. To oznacza, że aktywni uczestnicy programu mogą liczyć na zwrot w wysokości od 0,5% do nawet 2% wartości transakcji.
Czy to się opłaca? Cóż – jak zawsze diabeł tkwi w szczegółach. Jeżeli aktywnie korzystacie z oferty partnerów programu, to jakieś punkty będą się odkładać na Waszym koncie. Zakładając, że wydacie miesięcznie kartą VeloBanku 1000 zł miesięcznie u partnerów programu, to rocznie uzbieracie między 4800 a 19 200 punktów. Przy dobrych wiatrach to wystarczy do odbioru jakiegoś biletu lotniczego (europejskiego) raz na kilka lat lub noclegu w hotelu raz na dwa lata. To niezbyt duża nagroda za intensywne użytkowanie karty VeloBanku.
Aczkolwiek w programie VeloChwile (i generalnie w całych Bezcennych Chwilach) są też oferty specjalne, które przyspieszają zdobywanie punktów. Zmieniają się co miesiąc, mogą różnić się w zależności od banku i konkretnej karty, ale pozwalają na zdobycie dodatkowych punktów.
Dużą zaletą VeloChwile są też akcje promocyjne organizowane wspólnie z bankiem, podczas których można w prosty sposób zgromadzić tysiące punktów. Przykładowo ostatnio można było otrzymać 32 000 punktów za przelewy wynagrodzenia do VeloBanku. Wcześniej dawali 4000 punktów za wydanie 150 zł w Carrefourze (zwrot ponad 33%).
Podsumowując, nowa oferta wymiany punktów VeloChwile na podróże brzmi ciekawie, ale nie każdemu się opłaci. Jeżeli ktoś ma czas i chęci na porównywanie konkretnych ofert, to może próbować wyciągnąć z tego wartość dodaną. Jeżeli ktoś po prostu płaci kartą i czasem chce sobie sprawić jakiś prezent podróżny bez patrzenia na ceny, to też może z tego korzystać. Pozostali lepiej wyjdą na odbieraniu 50-złotowych voucherów za każde 4000 punktów.
Czy VeloChwile mogą zastąpić PremierMiles?
Nie byłem uczestnikiem programu PremierMiles, więc trudno mi ocenić, jak na tym tle wypadają VeloChwile. Na pewno główna różnica jest taka, że w PremierMiles mile zdobywało się za każdą transakcję, a w VeloChwilach punkty wpadają wyłącznie za transakcje u partnerów. To znacznie ogranicza osoby, które dużo podróżują i traktowały zbieranie mil jako dodatkowy zwrot. Pan Grzegorz konkluduje:
„Zastanawiam się dla kogo jest ten program. Bo karty M&M czy PremierMiles były atrakcyjne dla ludzi, którzy dużo latają służbowo, płacą kartą duże kwoty za hotele, restauracje itp. Dodatkowo zbierają mile na lotach/pobytach i im się to wszystko sumuje. Wiem z doświadczenia. Tutaj – zbierać można tylko w Polsce i tylko u partnerów, z których większość z podróżami nie ma nic wspólnego. Jestem przekonany, że klienci, którzy mają te setki tysięcy mil PremierMiles, nie mieliby ich, gdyby zbieranie wyglądało jak w VeloChwile”.
Aczkolwiek gdy VeloBank uzna wszystkie reklamacje byłych uczestników programu PremierMiles i dopisze im dziesiątki, jak nie setki tysięcy punktów w VeloChwilach, to takie drogie nagrody pieniężne mogą się przydać. Nie trzeba będzie wtedy zarządzać masą voucherów do różnych sklepów.
————————–
CZYTAJ O PROGRAMACH LOJALNOŚCIOWYCH:
———————
Zdjęcie główne: wygenerowane w Gemini






