Najbogatszy Polak ma majątek szacowany na 24 mld zł. W Polsce jest już 100 ludzi, którzy mają ponad miliard złotych. Zaś według firmy konsultingowej Knight Frank nigdzie indziej w Europie nie przybędzie w najbliższych kilku latach tak dużo miliarderów jak w Polsce. Czy jest się z czego cieszyć? Czy więcej miliarderów oznacza, że polska gospodarka będzie szybciej rosła? A może raczej to zły znak, bo zaczną rosnąć nierówności i koncentracja bogactwa w rękach nielicznych? Blaski i cienie (nie)równego bogacenia się Polaków
Takich rankingów jest wiele i z natury rzeczy są nieprecyzyjne, ale coś-tam pokazują. Według tygodnika „Wprost”, który ogłosił swój ranking 100 najbogatszych Polaków, absolutnym liderem jest Łukasz Nosek (znany też jako Luke Nosek) – polsko‑amerykański przedsiębiorca i inwestor technologiczny, współzałożyciel PayPala i jeden z członków tzw. „PayPal Mafii”, w której pierwsze skrzypce grał Elon Musk. Ma polskie obywatelstwo, ale już w dzieciństwie wyemigrował z rodzicami do Stanów Zjednoczonych.
- Bank dopłaci do wakacji 2400 zł, a Lewandowski pomoże. Rusza nietypowa promocja: Urlopowicze będą porzucać inne banki? Analizuję! [POWERED BY BANK PEKAO]
- Trwa walka banków o portfele urlopowiczów. Czy podróżnik pokona piłkarza? 700 zł w prezencie, dobra lokata na rok, wiecznie darmowa karta bezspreadowa [POWERED BY BNP PARIBAS]
- Razem czy osobno? Wspólne konto do inwestowania to w Polsce wciąż niezbyt popularne rozwiązanie. A daje poczucie bezpieczeństwa [POWERED BY SAXO BANK]
Najbogatsi Polacy mają majątek wart ponad 20 mld zł
Ukończył inżynierię komputerową na University of Illinois, pracował m.in. w Netscape, a w 1998 roku współtworzył Confinity – firmę, która po połączeniu z X.com Elona Muska stała się PayPalem. Ma 51 lat, a jego majątek jest szacowany na 24 mld zł. O ile niektórzy mają wątpliwości czy Luke Nosek powinien być klasyfikowany jako „polski” miliarder, to nikt nie ma takich obiekcji w odniesieniu do innych wyróżnionych przez „Wprost” miliarderów.
Michał Sołowow ma majątek wynoszący 22,9 mld zł (głównie to wartość rynkowa jego udziałów w spółkach Synhtos, Cersanit i Echostar), a podium zamyka Jerzy Starak, którego fortuna została wyceniona na 20 mld zł (to farmaceutyczny gigant, ma udziały w spółkach Polpharma, Polfa Warszawa, Polfa Lublin, Herbapol Lublin). Dotychczasowy lider rankingu, Tomasz Biernacki, właściciel sieci Dino, spadł na czwarte miejsce.
Według „Wprost” przynajmniej 100 Polaków ma majątek przekraczający miliard złotych (bo próg wejścia do „100” w rankingu to 1,1 mld zł). Cóż, do Ameryki trochę nam brakuje, bo Elon Musk – najbogatszy Ziemianin – jest „wyceniany” na grubo ponad bilion dolarów. Co prawda to taki trochę „papierowy bilioner”, ale…
CZYTAJ WIĘCEJ O TYM:
Polska w najbliższym czasie będzie rajem dla multimilionerów i miliarderów. Ale czy jest się z czego cieszyć? Według danych Knight Frank, w Polsce w ciągu najbliższych pięciu lat najszybciej w Europie zwiększy się liczba dolarowych miliarderów. O jakich liczbach mówimy? Cóż, niewielkich. Knight Frank przewiduje, że liczba miliarderów „denominowanych” w dolarach wzrośnie nad Wisłą z obecnych 13 osób do 29 osób. To dałoby Polsce drugie miejsce na świecie po Arabii Saudyjskiej w tempie przyrostu ultrabogatych (więcej niż podwojenie).
Równocześnie o 63% więcej ma być osób posiadających majątek przekraczający 30 mln dolarów, określanych w raporcie jako UHNWI (Ultra-High-Net-Worth Individual). Liczba osób z majątkiem powyżej 30 mln dolarów wynosi w naszym kraju obecnie ponad 3000, a do 2031 roku ma wzrosnąć do niemal 5000. Mam nadzieję, że wśród Was – czytających ten tekst – jest ktoś, kto ma szansę wejść do tej grupy.
Czy za wzrostem liczby miliarderów w Polsce stoi rzeczywisty wzrost siły gospodarki Polski, czy zaczyna się u nas niekorzystne zjawisko polegające na koncentracji – może nadmiernej – ogromnego majątku w rękach nielicznych?
CZYTAJ WIĘCEJ O MULTIMILIARDERACH:
Czy miliarderów nie przybywa… za szybko?
Według najnowszych danych zebranych przez firmę Knight Frank w opracowaniu Wealth Report 2026, na świecie jest 3110 miliarderów. Ich „populacja” jest skoncentrowana w kilku regionach świata, najwięcej w regionie Azji i Pacyfiku, gdzie jest ich 1116. Nieco mniej miliarderów liczy Ameryka Północna – 965 osób.
Knight Frank oczekuje, że w w 2031 roku liderem wzrostu w ujęciu procentowym będzie Arabia Saudyjska, Polska, Szwecja i Australia oraz Dania. To ciekawe, że wśród pięciu miejsc na świecie, które najszybciej będą „produkowały” miliarderów, są aż dwa państwa uznawane za socjalne.
Co spowodowało, że Polska została wyróżniona w najnowszym raporcie Knight Frank? Swoje robią trzy dekady stabilnego i szybkiego wzrostu gospodarczego, co doprowadziło naszą gospodarkę do pozycji 20. gospodarki świata. W ostatnich latach szybko rozwijają się firmy nowych technologii, IT, fintech i e-commerce. Ich założyciele i współwłaściciele mogą liczyć majątki w milionach dolarów.
Po 30 latach rozwoju kapitalizmu widoczna jest już akumulacja kapitału przez pierwsze pokolenie przedsiębiorców budujących biznes po 1989 roku. Polskim centrum finansowym jest Warszawa, w której zlokalizowane są największe instytucje, siedziby największych banków i firm. Warszawa to najbogatszy polski rynek nieruchomości biurowych i mieszkaniowych, a także centrum konsumpcyjne i rozrywkowe. Na ten aspekt zwrócił ostatnio uwagę szwedzki dziennik Svenska Dagbladet.
„Na głównej ulicy Nowego Światu, w sercu stolicy Polski, kawiarnie i restauracje sąsiadują z luksusowymi butikami modowymi – a teraz także z salonem Mercedesa „Maybach Atelier”, gdzie osoby o wysokich dochodach są przyjmowani w prywatnych salonach przez doradców klienta i projektantów, którzy spełniają najbardziej ekskluzywne życzenia. Nigdzie indziej w Europie liczba miliarderów i ultrabogaczy nie rośnie tak szybko jak w Polsce”.
Niezależnie od tego, ile w takim spojrzeniu jest przesady – bo akurat na ulicy Nowy Świat w Warszawie nie ma ekskluzywnych butików modowych, dominują natomiast bary i pizzerie dla masowego turysty i studentów z okolicznych uczelni – wizerunek Polski jako kraju o szybkim tempie rozwoju przebija się coraz szerzej na świecie.
Niezależnie od tego trzeba zadać pytanie: czy wzrost liczby miliarderów oznacza wzrost dobrobytu całego społeczeństwa? Czy miliarderzy wspierają wzrost gospodarczy? Czy Polska zaczyna przypominać kraje zachodnie, gdzie majątek jest coraz bardziej skoncentrowany w rękach niewielkiej grupy właścicieli największych firm? I – czy mamy odpowiednie przepisy podatkowe, dostosowane do rosnącej liczby milionerów i miliarderów?
CZYTAJ TEŻ:
Czy miliarderzy to wybitni przedsiębiorcy?
Ekonomiści od lat spierają się o rolę wielkich fortun we współczesnym kapitalizmie. Polska może być dobrym studium przypadku, bo – jeśli rzeczywiście czeka nas rosnąca populacja miliarderów – właśnie dołączamy do grona krajów z tą odrębną klasą społeczno-majątkową. Czy to dobra wiadomość dla gospodarki? Niektórzy ekonomiści uważają, że wielkie fortuny są nagrodą za innowacje i przedsiębiorczość. Inni przekonują, że po przekroczeniu pewnej skali bogactwa, miliarderzy mogą być dla gospodarki nawet obciążeniem.
Największe fortuny ostatnich dekad powstały dzięki inicjatywom biznesowym, głównie w sektorach technologii, biotechnologii i finansów. Ich właściciele długo nie byli miliarderami; stawali się nimi wtedy, gdy wartość ich firm rosła. Raport banku UBS z 2025 roku pokazuje, że większość nowych miliarderów to założyciele firm, a nie osoby, które wzbogaciły się dzięki wysokim wynagrodzeniom. To sugeruje, że możliwość zbudowania ogromnego majątku jest silnym bodźcem do podejmowania ryzyka i inwestowania w innowacje.
Wraz ze wzrostem wycen spółek technologicznych i wycen innych aktywów finansowych, majątek miliarderów osiągnął nowy rekord. – 15,8 biliona dolarów, co stanowi wzrost o 13% w ciągu roku. Ciekawe czy Wasz majątek (lub oszczędności) rósł porównywalnie szybko.

Na wykresie poniżej mamy źródła majątku miliarderów podzielone na dwie kategorie. Self-made (majątek wypracowany samodzielnie w pierwszym pokoleniu przez miliardera, który osiągnął osobisty sukces dzięki własnej pracy, determinacji, talentowi, zaczynając często od zera) i multi-generational (majątek wynikający z kapitału rodziny czy istniejącej już firmy, gromadzony często przez pokolenia i przekazywany w drodze spadku, sukcesji biznesowej).
Po lewej stronie – liczba miliarderów, po prawej – wartość ich majątku. Ciekawe, że amerykańska grupa miliarderów licząca 924 osób, stanowi prawie jedną trzecią światowej populacji tych mega bogaczy, a aż 74% spośród nich to osoby, które dorobiły się tak ogromnego majątku samodzielnie, jako self-made man.

Świat coraz bardziej w rękach miliarderów. A co z nierównościami?
UBS sugeruje, że świat wchodzi w nową fazę kapitalizmu. Pierwsza fala to było budowanie fortun przez przedsiębiorców takich jak Bill Gates czy Elon Musk. Druga fala to będzie zarządzanie już istniejącymi ogromnymi majątkami przez kolejne pokolenia. Oznacza to, że coraz większe znaczenie będą miały takie działania jak planowanie sukcesji, fundacje rodzinne, profesjonalne zarządzanie majątkiem, inwestowanie w skali globalnej.
Zgodnie z raportem UBS, największym wyzwaniem dla najbogatszych ludzi świata przestaje być samo tworzenie majątku i jego dynamiczne pomnażanie, a staje się nim jego skuteczne przekazanie i sensowne zarządzanie nim przez kolejne pokolenia. Na wykresie z raportu pokazany został majątek miliarderów, który może być transferowany do kolejnych pokoleń (z zastosowaniem skumulowanego rocznego wskaźnika wzrostu).

Wielkie fortuny rosną i są przekazywane następnym pokoleniom. Jednak rosną również nierówności. Tym tematem zajmuje się m.in. Międzynarodowy Fundusz Walutowy. W raporcie „Introduction to Inequality” („Wstęp do nierówności”), eksperci MFW zwracają uwagę na kilka aspektów różnic finansowych. To przede wszystkim nierówności dochodowe (income inequality), nierówności majątkowe (wealth inequality), nierówności szans (edukacja, zdrowie, dostęp do rynku pracy).
MFW stara się odpowiedzieć na pytanie: dlaczego nierówności mają znaczenie dla funkcjonowania gospodarki? Globalne spojrzenie pokazuje spadek nierówności dochodowych od ponad 30 lat, od kiedy świat mocno wszedł w epokę globalizacji. Pokazuje to wykres MFW, na którym – za pomocą jednej linii pokazano spadek współczynnika Giniego. To wskaźnik nierówności społecznej, mierzący nierównomierny rozkład dochodów w danym społeczeństwie.

Skala współczynnika Giniego opiera się na dwóch głównych wartościach: 0 (lub 0%), co oznacza idealną równość, w której wszyscy członkowie społeczeństwa mają dokładnie takie same dochody i z drugiej strony 1 (lub 100%), co oznacza maksymalną nierówność, w której jedna osoba posiada cały dochód lub majątek, a wszyscy pozostali mają zerowy. Im wyższa wartość wskaźnika, tym większe jest rozwarstwienie ekonomiczne.
Według danych GUS dla Polski, wskaźnik ten wyniósł 0,3 (na skali 0 do 1), co oznacza umiarkowany poziom nierówności dochodowych. W krajach skandynawskich wskaźnik ten jest zazwyczaj niższy, natomiast w krajach rozwijających się o dużych dysproporcjach majątkowych bywa znacznie wyższy. Dla całego świata, jeśli wrzucimy wszystkie kraje i regiony do jednego koszyka, ten współczynnik nierówności spada. Co się wydarzyło po 1990–2000 roku?
Setki milionów ludzi w Chinach, Indiach i innych krajach Azji wyszły z ubóstwa, a ich dochody rosły znacznie szybciej niż dochody mieszkańców krajów bogatych. W efekcie różnice między przeciętnym mieszkańcem biednego i bogatego kraju zmniejszyły się, co obniżyło globalny współczynnik Giniego. To zjawisko było tak silne, że „przykryło” wzrost koncentracji bogactwa na samym szczycie. Ale MFW zauważa, że nie wszystkie regiony świata doświadczają konwergencji dochodów z krajami bardziej rozwiniętymi.
USA i Europa Zachodnia bardziej nierówne, niż reszta świata
W ciągu ostatnich trzech dekad ponad połowa krajów – i blisko 90% gospodarek rozwiniętych – odnotowało wzrost nierówności dochodów. Niektóre kraje odnotowały wzrost współczynnika Giniego przekraczający dwa punkty. Skąd ten wzrost? To głownie skutek postępu technologicznego, inflacji, wzrostu kosztów życia, polityki społecznej, rozwoju rynku pracy i dostępu do edukacji. Zachodni świat wyciągnął z biedy Chiny i Indie, ale sam staje się coraz mniej równy.
Pokazuje to grafika MFW, na której kolorem czerwonym zaznaczony został wzrost nierówności, a biało-fioletową kratką – spadek nierówności. Trzy kolumny pokazują kraje rozwinięte, rozwijające się i te radzące sobie najgorzej, np. w Afryce Subsaharyjskiej. Wzrost nierówności w najbardziej rozwiniętych gospodarkach jest spektakularny i można zadać pytanie, kto w takim razie – przy tak ogromnym skoku technologicznym i rozwoju rynków finansowych ostatnich lat – jest beneficjentem wzrostu gospodarczego w tych krajach.

Ten wzrost nierówności w krajach zachodnich nie musi oznaczać, że to wina miliarderów. Ale już osób o bardzo wysokich i ponadprzeciętnie wysokich dochodach – już tak. Jeśli więc MFW obserwuje ostatnio wzrost nierówności w krajach zachodnich, to dzieje się to raczej w wyniku ogromnego wzrostu wynagrodzeń w części gospodarki, tej najnowocześniejszej, czemu nie odpowiada podobny wzrost w innych częściach gospodarki.
Kraje skandynawskie, jak Szwecja, znane z dużego udziału polityki społecznej w gospodarce, mogą pochwalić się najniższymi wskaźnikami nierówności, a kraje bardziej wolnorynkowe – mają ten wskaźnik wyższy. Można to zobaczyć na przykładzie USA (grafika BEA). Ameryka jest jednocześnie filarem systemu kapitalistycznego i liderem bogactwa na świecie, a z drugiej strony – krajem o stosunkowo wysokim współczynniku Giniego, wyższym niż w Polsce.
Na mapie wdać, że np. jeden z najwyższych wskaźników dotyczy Kalifornii, czyli stanu, w którym umieszczone są siedziby największych BigTechów wycenianych na biliony dolarów, w którym pracują dziesiątki tysięcy świetnie opłacanych specjalistów sektora najnowszych technologii.

Czy to prawda, że miliarderzy nie płacą podatków?
W tym miejscu musi wejść do gry francuski ekonomista Gabriel Zucman, który od wielu lat jest wielkim krytykiem miliarderów, ale nie dlatego, że jest ich coraz więcej, tylko że unikają „sprawiedliwego” opodatkowania. Zucman proponował wprowadzenie we Francji specjalnego podatku od majątku największych fortun. Jeśli nie ma jak uchwycić dochodów miliarderów. to państwo powinno mieć narzędzia, żeby przechwycić część ich majątków – argumentuje Zucman. Na razie jego pomysły nie weszły w życie, a Zucman zajął się Ameryką.
Artykuł „Ile podatków płacą amerykańscy miliarderzy?” z 2025 roku, którego Zucman jest współautorem, pokazuje, że najbogatsi Amerykanie płacą efektywnie niższe podatki niż przeciętni obywatele. Jeśli uwzględni się wszystkie podatki (osobiste, korporacyjne oraz podatki płacone przez spółki należące do miliarderów), to efektywna stopa opodatkowania 400 najbogatszych Amerykanów wynosi ok. 23%, podczas gdy dla przeciętnego podatnika jest to około 26–27%. Oznacza to, że system podatkowy, mimo formalnie progresywnych stawek, przestaje być progresywny na samym szczycie rozkładu majątku.
System podatkowy nie może sobie poradzić ze wzrostem wartości majątku. Miliarderzy czerpią większość korzyści ekonomicznych z rosnącej wyceny akcji swoich firm, ale dopóki nie sprzedadzą aktywów, wzrost ten nie jest traktowany jako dochód podlegający opodatkowaniu. W efekcie ich rzeczywisty przyrost majątku jest wielokrotnie większy niż dochód wykazywany w deklaracjach podatkowych. To sprawia, że podatek dochodowy obejmuje jedynie niewielką część ich faktycznych korzyści ekonomicznych.
Autorzy zauważają, ze koncentracja majątku wzrosła w USA w bezprecedensowym tempie. Tekst pokazuje, że majątek 400 najbogatszych Amerykanów urósł z około 2% PKB USA w latach 80. XX wieku do około 20% PKB obecnie. Oznacza to, że bogactwo kumuluje się znacznie szybciej niż rośnie cała gospodarka. Autorzy wskazują, że obecny system podatkowy nie tylko nie ogranicza tej koncentracji, ale w pewnym stopniu ją wzmacnia.
Tekst zawiera postulat wprowadzenia choćby minimalnego podatku od bardzo dużych majątków. Autorzy uważają, że klasyczny podatek dochodowy nie jest w stanie skutecznie opodatkować osób, których bogactwo rośnie głównie dzięki niezrealizowanym zyskom kapitałowym. Dlatego proponują rozwiązania takie jak minimalny podatek od majątku lub podatek od niezrealizowanych przyrostów wartości aktywów dla najbogatszych. W ich ocenie takie rozwiązania przywróciłyby progresywność systemu podatkowego bez obejmowania większości społeczeństwa.
CZYTAJ TEŻ:
Na wykresie poniżej widać łączne opodatkowanie jako odsetek dochodu ekonomicznego (economic income). Autorzy porównują trzy grupy – całą populację (czarna linia), 400 najbogatszych Amerykanów (niebieska), około 100 najbogatszych (pomarańczowa). Najważniejsze jest to, co dzieje się po 2017 roku. Dla całego społeczeństwa efektywna stopa pozostaje na poziomie około 30%, dla 400 najbogatszych spada do około 24%, a dla około 100 najbogatszych miliarderów spada jeszcze niżej – do około 22%.
Im kto jest wyżej w hierarchii majątkowej, tym jego efektywne opodatkowanie staje się niższe. To częściowo również efekt reformy podatkowej z 2017 roku, w wyniku której efektywna stopa opodatkowania najbogatszych Amerykanów spadła znacznie bardziej niż przeciętnego podatnika. Według autorów raportu, wynika to z faktu, że majątek miliarderów rośnie głównie dzięki wzrostowi wartości firm, a nie dochodom podlegającym klasycznemu podatkowi dochodowemu.

W Kalifornii: od pucybutów do miliarderów (a nawet bilionerów)
Kalifornia należy do stanów najbardziej w USA nierównych pod względem dochodów, choć jednocześnie – najbogatszych. Niemal wszystko, co najnowocześniejsze na Ziemi, ma ostatnio źródło właśnie w tym wyjątkowym miejscu, m.in. w Dolinie Krzemowej. Koncentracja miliarderów w Kalifornii zainteresowała Gabriela Zucmana, który wraz z innymi ekonomistami jest współautorem artykułu „Kalifornijscy miliarderzy: majątek, podatki i szacunki wpływów z podatku od majątku„.
Ekonomiści uważają, że majątek kalifornijskich miliarderów rośnie znacznie szybciej niż gospodarka i dochody mieszkańców. Pod koniec 2025 roku wartość majątku miliarderów tego stanu przekroczyła 2 biliony dolarów, czyli niemal połowę rocznego PKB Kalifornii. Szczególnie imponujący był wzrost w latach 2023–2025, kiedy ich majątek zwiększył się o 144%, głównie dzięki boomowi na sztuczną inteligencję i wzrostowi wycen firm technologicznych. W dłuższej perspektywie (1982–2025) majątek najbogatszych rodzin wzrósł realnie około 30-krotnie, podczas gdy przeciętne dochody rodzin jedynie około dwukrotnie.
Co z podatkami? Te płacone przez wzbogaconych i bogacących się szybko nadal miliarderów są niewielkie w relacji do ich majątku. Kalifornijscy miliarderzy płacą średnio około 0,2% wartości swojego majątku rocznie w stanowym podatku dochodowym. Gdy uwzględni się wszystkie podatki – federalne, stanowe i lokalne – ich łączne obciążenie wynosi około 1,1% wartości majątku rocznie. Równocześnie wartość ich majątku rosła przeciętnie o około 30% rocznie. Wynika to z zasady, że system podatkowy nie dotyczy wzrostu wartości posiadanych aktywów, a to właśnie jest źródłem bogacenia się miliarderów.
A może tacy ludzie, jak Elon Musk, najbogatsi właściciele firm technologicznych, płacą jednak nieco więcej? Niestety, oni właśnie płaca relatywnie jeszcze mniej. Autorzy szczegółowo analizują czterech najbogatszych przedsiębiorców związanych z firmami Alphabet, Meta i Nvidia. Ich majątek opiera się niemal wyłącznie na akcjach własnych spółek, których nie sprzedają. W efekcie zdarzają się lata, w których mimo wielomiliardowego wzrostu wartości majątku płacą bardzo niewielki podatek dochodowy lub nie płacą go wcale, ponieważ nie dochodzi do sprzedaży akcji ani wypłaty dywidend.
Dlatego, jak uważają ekonomiści kierowani przez mocno lewicującego Zucmana, nałożenie jednorazowego podatku majątkowego, np. w wysokości 5%, rozłożonego na 5 lat. To mogłoby przynieść około 100 miliardów dolarów dochodów dla Kalifornii. Byłaby to kwota bardzo wysoka w porównaniu z obecnie płaconymi podatkami, ale jednocześnie niewielka w stosunku do wzrostu majątku miliarderów w ostatnich latach. Raport sugeruje, że taki podatek nie oznaczałby znaczącego uszczuplenia bogactwa miliarderów.
A czy nie byłoby ryzyka wyprowadzki bogaczy tam, gdzie podatki są niższe? Tak często argumentują ekonomiści, kiedy zgłaszane są tego typu propozycje, ostatnio po tym, jak mocno lewicowy burmistrz Nowego Jorku Zohran Mamdani proponował wprowadzenie podatku od najdroższych apartamentów typu pied-à-terre, czyli drugiej rezydencji. Autorzy artykułu uważają, że takie ryzyko zawsze jest (choć może trudno byłoby sobie wyobrazić wyprowadzkę BigTechów z Doliny Krzemowej), jednak korzyści i tak byłyby większe niż straty.
CZYTAJ WIĘCEJ O TYM:
Na wykresie linia czerwona – to majątek kalifornijskich miliarderów w miliardach dolarów urósł z niewielkiej wartości do ponad 2 bln dolarów, co odpowiada już za około 50% PKB Kalifornii, a szczególnie gwałtowny skok bogactwa nastąpił w latach 2023–2025, w związku z boomem AI. Ta linia obejmuje wszystkich miliarderów mieszkających w Kalifornii, rownież cudzoziemców.
Linia niebieska – to majątek 4 ówcześnie najbogatszych osób (Larry Page, Sergei Brin – Alphabet, Mark Zuckerberg – Meta, Jensen Huang – Nvidia. Wartość ich majątku to 43% całkowitego majątku miliarderów w Kalifornii do końca 2025 roku i 56% wzrostu majątku miliarderów w Kalifornii od 2022 roku. Spektakularny sukces biznesowy Elona Muska w ostatnim roku podbiłby tę linię.
Linie przerywane, czerwona i niebieska, pokazują wpływ hipotetycznego 5% podatku od majątku w warunkach wyceny aktywów miliarderów w 2025 roku. Autorzy chcieli pokazać, że podatek ten jest niewielki w porównaniu do zysków miliarderów w ostatnich latach i do wzrostu miliardowych aktywów.

Będą liderami biznesu, symbolem nierówności czy dojną krową dla fiskusa?
Polska nie jest krajem miliarderów, i nigdy nie będziemy mieć warunków podobnych do tych amerykańskich czy tych w Dolinie Krzemowej. Ale jeśli w naszym kraju będzie systematycznie rosła liczba miliarderów, to dla gospodarki nie jest to zła wiadomość. Historia ostatnich dekad pokazuje, że wielkie fortuny często powstają tam, gdzie rodzą się przełomowe technologie i globalne firmy. Pytanie, czy wraz z rosnącą liczbą miliarderów będą rosły też inwestycje, produktywność i zamożność całego społeczeństwa.
Ważne jest, w jaki sposób powstają wielkie majątki, bo tuż za wschodnią granicą widzimy, że fortuny często polegają na łączeniu majątku państwowego z prywatnym w rękach oligarchów dysponujących ogromnymi zasobami i wspieranymi przez władze. To zła droga, szczęśliwie Polska jej uniknęła. Ale miliarderzy mający pomysł na biznes, finansujący innowacje, to droga do rozwoju. Czy system podatkowy będzie nadążał za zmianami takiego modelu gospodarczego? To chyba kwestia przyszłości.
Gospodarka oparta na wiedzy i własności intelektualnej sprawia, że ogromna część bogactwa będzie istniała w postaci wartości akcji i udziałów, a nie klasycznych dochodów z pracy czy dywidend. To właśnie dlatego ekonomiści spierają się dziś często nie o wysokość stawek podatkowych, lecz o to, co właściwie powinno być uznawane za dochód i co powinno podlegać opodatkowaniu. Być może za kilka lat podobna dyskusja czeka również Polskę, jeśli faktycznie miliarderów nam przybędzie.
Nie oznacza to automatycznie, że Polska stanie się bardziej nierówna ani że konieczne będą nowe podatki. Oznacza jednak, że warto już dziś obserwować doświadczenia krajów, które przeszły tę drogę wcześniej. Bo wraz z pojawieniem się wielkich fortun zmienia się nie tylko skala prywatnego bogactwa, ale pojawiają się pytania o przyszły model gospodarki. Ciekawe, kto z Czytelników byłby za podatkiem od wartości wielkich fortun w Polsce już teraz?
——————————-
CZYTAJ TEŻ:
——————————
ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
———————
Źródło zdjęcia: Sandjaya/Pixabay








