15 marca 2026

W Warszawie przybywa dolarowych milionerów prawie tak szybko jak… w Dubaju. Czy stolica Polski jest wschodzącym hubem bogactwa?

W Warszawie przybywa dolarowych milionerów prawie tak szybko jak… w Dubaju. Czy stolica Polski jest wschodzącym hubem bogactwa?

Warszawa: tu milionerów przybywa prawie tak szybko, jak w Dubaju. W Polsce wciąż panuje przekonanie, że jesteśmy finansowymi peryferiami Europy, gdzie wielkie pieniądze zaglądają rzadko i raczej przejazdem. Tymczasem dane z  globalnego raportu na temat przepływów kapitału pokazują, że Polska dogania europejską czołówkę. Rośnie nad Wisłą liczba milionerów, a tempo, w jakim ich przybywa zawstydza zachodnie metropolie

W Warszawie nowe polskie fortuny wykuwają się z szybkością imponującą. W rankingu dynamiki bogacenia się wyprzedzamy dziś nie tylko uginający się pod ciężarem brexitu Londyn, ale nawet takie miejsca jak Abu Zabi czy ociekający luksusem Dubaj. Jak przypływ bogactwa wpływa na koszty życia?

Zobacz również:

Najbogatsze miasta na świecie. Gdzie jest najwięcej milionerów?

Firma doradcza Henley & Partners, razem z agencją analityczną New World Wealth opublikowała raport „World’s Wealthiest Cities Report 2025”. Wynika z niego – i to akurat nic dziwnego – że światowe bogactwo wciąż przede wszystkim gromadzi się w Stanach Zjednoczonych. Amerykanie dominują w rankingu 50 najbogatszych miast świata, umieszczając na liście aż jedenaście swoich metropolii, a liderem pozostaje Nowy Jork.

Mieszka tam obecnie 384 500 osób, których tzw. płynny majątek inwestycyjny (czyli aktywa, które można zainwestować na rynkach kapitałowych) przekracza milion dolarów amerykańskich (czyli ponad 3,6 mln zł). W tej grupie jest 818 centimilionerów, czyli ludzi dysponujących kwotą powyżej 100 mln dolarów, oraz 66 miliarderów. Gdzie i jak dziś rodzą się nowe fortuny?

Bardzo wyraźnie widać jednak, że to w technologii tkwi dziś największy potencjał do bogacenia się. Słynna Bay Area, obejmująca San Francisco i Dolinę Krzemową, nie tylko zajmuje już drugie miejsce na świecie pod względem liczby milionerów, ale też jest najszybciej rosnącym hubem bogactwa na świecie (z populacją 342 400 milionerów). Ten region „wyhodował” więcej miliarderów niż Nowy Jork — jest ich tam aż 82.

W latach 2014–2024 Bay Area podwoiła liczbę mieszkających tam milionerów, co jest właściwie opisem tego, jak wygląda dziś globalna gospodarka w pigułce: fortuny coraz częściej powstają poprzez innowacje i przejęcia spółek technologicznych, a nie tylko w tradycyjnych sektorach. Trzecie miejsce zajmuje Tokio, które po latach stagnacji podniosło się m.in. na fali hossy giełdowej — mieszka tam 292 300 milionerów. Tuż za Tokio plasuje się Singapur z wynikiem 242 400 zamożnych rezydentów. To nadal „stara” czołówka, ale dynamika zmian jest gdzie indziej.

Gdzie milionerów przybywa najwięcej? I dlaczego tak się dzieje

Jeśli spojrzeć wyłącznie na tempo przyrostu bogactwa, to nawet Bay Area musi ustąpić miejsca azjatyckim i bliskowschodnim hubom. Absolutnym liderem najszybciej rosnących miast jest chińskie Shenzhen — technologiczne zagłębie, będące bazą dla globalnych graczy takich jak Huawei, Tencent czy BYD. W ciągu dekady liczba milionerów wzrosła tam o 142%, a miasto stało się domem dla ponad 50 000 zamożnych inwestorów z majątkiem przekraczającym milion dolarów.

To nie jest pojedynczy przypadek: tuż za Shenzhen, wśród miast, które podwoiły liczbę milionerów, mamy amerykańskie Scottsdale oraz indyjskie Bengaluru, nazywane „Indyjską Doliną Krzemową”, ze wzrostem rzędu 120%, oraz chińskie Hangzhou, które urosło o 108%. W skrócie: Azja rośnie w siłę nie tylko „w liczbach”, ale przede wszystkim w tempie i w jakości biznesów, które te liczby napędzają.

Na tym tle Europa wygląda gorzej, niż wielu jej mieszkańców chciałoby przyznać. Z perspektywy zachodnich stolic raport Henley & Partners przypomina wizualizację powolnego osuwania się dawnych centrów kapitału w dół rankingów. Londyn, niegdyś absolutne finansowe serce świata, jest jednym z największych przegranych ostatniej dekady: zanotował spadek liczby milionerów o 12%, przez co wypadł z pierwszej piątki najbogatszych miast, dając się wyprzedzić Los Angeles.

Obecnie w Londynie mieszka 215 700 milionerów, a odpływ kapitału jest w dużej mierze konsekwencją brexitu i zmian w systemie podatkowym dla tzw. „non-doms”. Jeszcze mocniej poturbowana jest Moskwa, z której — w wyniku geopolitycznych wstrząsów, sankcji i izolacji — wyparowało 25% finansowych elit. Londyn i Moskwa to dwa jedyne miasta z pierwszej pięćdziesiątki, które zmniejszyły liczbę milionerów, chociaż inflacja powoduje, że milionerem zostać coraz łatwiej. Paryż z trudem trzyma się na 7. miejscu, a inne europejskie „pewniaki”, jak Zurych, zmagają się raczej ze stagnacją niż z ekspansją.

Warszawa jako centrum wzrostu zamożności Europy!

I właśnie w tym momencie, cała na biało wchodzi Warszawa. Dane opublikowane przez Henley & Partners pokazują, że Warszawa zanotowała najwyższy procentowy wzrost liczby milionerów spośród wszystkich dużych europejskich miast w ciągu ostatniej dekady. Liczba milionerów niemal się tu podwoiła – mowa o skoku o 83% w latach 2014–2024. W stolicy Polski mieszka obecnie 12 800 osób, których majątek przekracza milion dolarów amerykańskich — i ważne zastrzeżenie: chodzi o płynne aktywa inwestycyjne, a więc bez wartości domu czy mieszkania, w którym ktoś mieszka na co dzień.

To ma być „czysty” kapitał: gotówka na kontach, akcje, obligacje, udziały w funduszach. W praktyce oznacza to, że ktoś łapiący się do tej grupy ma co najmniej równowartość 3,6 mln zł zainwestowane lub gotowe do zainwestowania. W Warszawie mieszka 32 centimilionerów, czyli osób z majątkiem powyżej stu milionów dolarów, oraz czterech dolarowych miliarderów.

Szczególnie mocno wybrzmiewa też to, jak Warszawa wygląda na tle świata. Przy wzroście o 83% stolica Polski jest w ścisłej globalnej elicie pod względem tempa wzrostu liczby milionerów. Wyprzedzamy pod tym względem Abu Zabi (80%), Warszawa rośnie też szybciej niż indyjskie Delhi (82%) i Houston (75%), zostawiamy za sobą Pekin (72%), Bombaj (69%) i Szanghaj (67%), a także Rijad (65%) oraz Singapur (62%).

Nawet Monako, gdzie kapitał jest „zakotwiczony” od pokoleń, powiększyło populację zamożnych milionerów przez ostatnią dekadę „tylko” o 58%, czyli wolniej niż Warszawa. Owszem, tam to zapewne po części kwestia braku „przestrzeni życiowej”, która pomieściłaby większą liczbę milionerów, ale mimo wszystko – sukces Warszawy jest niezaprzeczalny.

To nie przypadek, tylko efekt sukcesu gospodarczego Polski, który w największym stopniu kumuluje się w stolicy (inna sprawa, że to niekoniecznie jest dobry symptom z punktu widzenia harmonijnego rozwoju całego kraju). Pod względem tempa wzrostu PKB (czyli wartości wytwarzanego w kraju majątku) jesteśmy w absolutnej globalnej czołówce. Ostatnio Polska weszła do elity 20 największych gospodarek świata, wyprzedzając Szwajcarię.

ZOBACZ WIDEOFELIETON O TYM:

Warszawa już prawie tak zamożna jak Madryt, czy Nicea

Z rankingów wynika, że poziom życia w Warszawie nie ustępuje średniemu poziomowi życia w zamożnych krajach Europy Zachodniej. Portal Numbeo.com. podaje, że średni koszt utrzymania w Warszawie jednej osoby to 3 340 zł, nie licząc kosztów wynajmu mieszkania (zaś koszt utrzymania czteroosobowej rodziny – 11 250 zł). Miesięczny koszt utrzymania jednej osoby w Madrycie to – w przeliczeniu na polską walutę – 3 525 zł (rodziny 12 636 zł). Mniej więcej tyle samo.

A wynagrodzenia? Ten sam serwis Numbeo.com podaje, że średnie wynagrodzenie na rękę w Warszawie to 1 886 euro (czyli 8 100 zł, prawdopodobnie uwzględniono 12% podatku dochodowego, co może nieco zafałszowywać obraz), podczas gdy w Madrycie jest to 2 200 euro. To oznacza, że przeciętny mieszkaniec Warszawy już niemal dorównuje pod względem wynagrodzenia mieszkańcowi stolicy Hiszpanii. A także mieszkańcowi Mediolanu (1 921 euro miesięcznie na rękę), czy Barcelony (2 130 euro na rękę).

Przeciętnemu mieszkańcowi Warszawy nie tak wiele brakuje też do statystycznego poziomu wynagrodzeń w Nicei na Lazurowym Wybrzeżu (2 365 euro na rękę). Przy czym koszt utrzymania jednej osoby w Nicei to 1 063 euro, zaś w Warszawie 3 340 zł. Różnica kosztów utrzymania w Nicei i Warszawie wynosi więc – po sprowadzeniu liczb do wspólnego mianownika – niecałe 290 euro miesięcznie. Zaś różnica w poziomie wynagrodzeń – niecałe 480 euro. To oznacza, że niedługo mieszkańcy Warszawy będą zazdrościć mieszkańcom Nicei już tylko słońca zimą.

Problemem Polski pozostają ogromne różnice w poziomie życia w Warszawie i poza stolicą. Chyba są to różnice większe, niż w krajach bogatego Zachodu. Średnie wynagrodzenie w Warszawie to 9 500 zł brutto, podczas gdy średnie wynagrodzenie na Podkarpaciu to tylko 5 800 zł brutto. Różnica to ponad 60%.

CZYTAJ TEŻ:

ranking jakości życia

ranking poziomu życia

Skąd bierze się przypływ milionerów w Warszawie? I czy jest się z czego cieszyć?

Skąd się bierze szybki wzrost liczby dolarowych milionerów w Warszawie? Są dwie główne odpowiedzi. Pierwsza to transformacja gospodarki: Polska przestała być wyłącznie „podwykonawcą”, a stała się miejscem, w którym powstają firmy budujące wartość w branżach takich jak IT, gaming, e-commerce czy nowoczesne usługi finansowe. Druga to pieniądze z „exitów”: przedsiębiorcy, którzy zakładali biznesy dekadę czy dwie temu, coraz częściej sprzedają je zachodnim funduszom private equity i „idą w rentierstwo”.

Równolegle działa mechanizm centralizacji kapitału: Warszawa jest magnesem dla ludzi sukcesu z całej Polski i regionu, bo łączy możliwości inwestycyjne z jakością życia, usługami, bezpieczeństwem i infrastrukturą. Co ważne, prognozy na lata 2025–2035 ustawiają Warszawę obok Aten, Dubaju, Abu Zabi, Delhi czy Bengaluru jako jedno z miejsc, w których populacja centimilionerów może się w kolejną dekadę ponownie podwoić.

Co to oznacza dla przeciętnego mieszkańca, który nie ma w portfelu milionów, tylko próbuje normalnie pracować, odkładać i nie dać się inflacji? Koncentracja płynnego kapitału zmienia rynek wokół nas, począwszy od nieruchomości. Duże pieniądze zawsze szukają bezpiecznej przystani, a w polskich realiach od lat są nią mieszkania i domy.

Jeśli w mieście jest 13 000 osób z wielomilionowymi zasobami wolnej gotówki, to rośnie segment rynku, w którym kupuje się za gotówkę i inwestycyjnie, często w logice „ochrony wartości” zamiast w logice „potrzeb mieszkaniowych”. To tworzy miasto „dwóch światów”: Warszawę kredytową, w której ludzie wiążą się hipoteką na 30 lat i liczą zdolność do ostatniej złotówki, oraz Warszawę gotówkową, która nakręca popyt na dobra luksusowe i podbija ceny w topowych lokalizacjach.

Oczywiście, wciąż daleko nam do najbardziej ekstremalnych rynków z zestawienia — Monako (średnio 38 800 dolarów za metr), Nowy Jork (27 500 dolarów) czy Paryż (ponad 20 000 dolarów za metr) — ale kierunek jest czytelny: Warszawa będzie coraz droższa i coraz mniej dostępna dla klasy średniej.

kredyt na ponad 100 lat

Po drugie, rosnąca grupa milionerów zmienia strukturę usług w mieście. Pojawia się i rośnie sektor prywatnej edukacji premium oraz luksusowych klinik medycznych. Gastronomia staje się droższa, powstaje coraz więcej drogich sklepów i usług dla zamożnych. Plusem jest to, że z jednej strony tak napędza się gospodarka i tworzy bardzo dobrze płatne miejsca pracy dla osób obsługujących ten kapitał, ale… Z drugiej strony to podnosi ceny usług, co finalnie odczuwa większość mieszkańców.

Jaki z tego wniosek? Jako drobni inwestorzy i świadomi konsumenci nie możemy stać z boku i przyglądać się, jak kapitałowy pociąg odjeżdża bez nas. Trzymanie oszczędności na nisko oprocentowanych lokatach w sytuacji, gdy na rynku cyrkulują tak potężne pieniądze szukające wysokich stóp zwrotu, to prosta droga do zubożenia. Chcąc odnaleźć się w dynamice bogacącej się stolicy, trzeba uczyć się od najlepszych: inwestować na giełdzie, dywersyfikować swój portfel, interesować się rynkiem globalnym i zwiększać siłę nabywczą swoich pieniędzy.

——————————-

ZAPLANUJ ZAMOŻNOŚĆ Z SAMCIKIEM: 

Myślisz, że nie masz szans na żywot rentiera? Że masz za mało oszczędności? Że za mało zarabiasz? Że nie umiał(a)byś dobrze ulokować pieniędzy, gdybyś je miał(a)? W tym e-booku pokazuję, że przy odrobinie konsekwencji, pomyślunku i, posiadając dobry plan, niemal każdy może zostać rentierem. Jak bezboleśnie oszczędzać, prosto inwestować i jak już teraz zaplanować swoje rentierstwo – o tym jest ten e-book. Praktyczne rady i wskazówki. Zapraszam do przeczytania – to prosty plan dla Twojej niezależności finansowej. Polecam też trzy inne e-booki: o tym, jak zrobić porządek w domowym budżecie i raz na zawsze wyjść z długów, jak bez podejmowania ryzyka wycisnąć więcej z poduszki finansowej i jak oszczędzać na przyszłość dzieci.

——————————-

ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

———————————

CZYTAJ TEŻ:

jak zaoszczędzić pierwsze 100 000 zł

podatek od majątków najbogatszych

Polska coraz bogatsza. Wkrótce osiągniemy francuski poziom życia

zdjęcie tytułowe: MarcinZ83/Pixabay

Subscribe
Powiadom o
32 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Niko
1 miesiąc temu

Warszawa ,Londynem Wschodniej Europy ,dziekuję zdecydowanie wolė mniejsze miejscowosći ,jak pewien znany inwestor z Omaha😉,spokój ponad wszystko 🍀

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Niko

A więc Iława. Toruń. Może Ostrołęka. Postanowione. Tam mniej bogactwa, więc spokojniej 😉

Niko
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Raczej Dolny Ṣ̌ląsk😉,oczywiście odwiedzić od czasu do czasu można Warsaw😂tak samo jak Londyn ,ale sympatyczniej jest chyba w mniejszych miejscowościach do 150 tys mieszkańców i żyć i pracować też można bez jakiegoś dyskomfortu ,co kto lubi taka prawda😉

Mieszkaniec Warszawy
1 miesiąc temu
Reply to  Niko

Jak słodko i rodzinnie, czuję się wśród was jak w grupie bezdomnych, któych wpuszczono do salonu ferrari i sobie narzekamy, że nie kupimy bo nam kolor zagłówków nie odpowiada:)

Admin
1 miesiąc temu

No bo nie odpowiada, zbyt czerwony jest 😉

Ralf
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Toruń!

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Ralf

Lubię, byłem kilka dni temu i polubiłem jeszcze bardziej, bo zostałem przyjęty po gwiazdorsku 😉

Varek
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Raczej Wrocław czy Poznań.

Marcin Staly Czytelnik
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Toruń swietne miasto. Szkoda, ze rynek pracy niewielki

Admin
1 miesiąc temu

Byłem kilka dni temu. Uwielbiam. Ale rzeczywiście rynek pracy taki sobie…

RafałX
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Zdecydowanie spokój jest też potrzebny. Duże miasta to dużo stresu i dużo straconego czasu na przemieszczanie się.

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  RafałX

Można mieszkać w dużym mieście, ale w spokojnym miejscu. Ja mieszkam w Warszawie, ale mam idealną ciszę przed domem, ptaszki ćwierkają, drzewa szumią.

Grosz
1 miesiąc temu
Reply to  Niko

Skoro lubisz mniejsze miejscowości to może Lądek, Lądek‑Zdrój? 🙂

Niko
1 miesiąc temu
Reply to  Grosz

Fajne okolice tylko te powodzie odstraszają.

MaciejW
1 miesiąc temu
Reply to  Niko

Polecam Poznań

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  MaciejW

Mój rodzinny. Nie mam wątpliwości

Marek
1 miesiąc temu

Zapewne jest to wynikiem emigracji Ukraińskich milionerów, którzy po wybuchu wojny kupili domy i mieszkania w Warszawie. Co drugi luksusowy Suv za ponad 700 tys zl ma ukrainskie tablice. Tylko pytanie jak przeklada sie to na zycie przecietnego Kowalskiego – nijak, to symbol rozwarstwienia.

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Marek

Ciekawe spostrzeżenie, myślę że przesadzone, ale z pewnością do sprawdzenia

Marek
1 miesiąc temu
Reply to  Marek

Łapki swędzą żeby ukraść pod pretekstem zwalczania rozwarstwienia?

Côte d'Azur
1 miesiąc temu

Życie w Warszawie jest stresujące, nie tylko ze względu na możliwości i jakość życia, ale także dlatego, że trzeba radzić sobie z nieoczekiwanymi sytuacjami. Z większymi sumami pieniędzy wiąże się również większy stres związany z ich zarządzaniem: decydując się na dywersyfikację portfela (akcje, ETF-y, obligacje, Bitcoin), trzeba wziąć pod uwagę wiele szczegółów i środków ostrożności.

Nie wspominając o pogodzie, zanieczyszczeniu powietrza w Warszawie i, od jesieni, długich, zimnych wieczorach, które zaczynają się już o 15:30. Oczywiście każdy ma swoje preferencje, ale uwazam, że za podobne pieniadze lepiej mieszkać w miastach takich jak Nicea,, Montpellier, Annecy niż w Warszawie.

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Côte d'Azur

Dość fajne jest to, że za pieniądze zarabiane w Warszawie można mieszkać w większości miłych miejsc w Europie i móc się tam finansowo utrzymać

Côte d'Azur
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

„Dość fajne jest to, że za pieniądze zarabiane w Warszawie można mieszkać w większości miłych miejsc w Europie i móc się tam finansowo utrzymać.”

Bez znajomości języka i podstawowej znajomości prawa i kultury kraju polski milioner będzie miał trudności z integracją za granicą.

Kiedy wielu Polaków emigrowało do Irlandii i Wielkiej Brytanii w latach 2004-2007, sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. Prawo i praktyka w Irlandii i Wielkiej Brytanii są mniej złożone niż w kontynentalnej Europie Zachodniej.

We Francji, Belgii, Luksemburgu i francuskojęzycznej Szwajcarii nawet biegła znajomość języka francuskiego nie wystarczy, aby sie zintegrowac.

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Côte d'Azur

Zgadza się, tam bez znajomości języka francuskiego nie ma szans na akceptację społeczną. Ja akurat francuski znam (tzn. uczyłem się w liceum), więc Francuzi zawsze mnie traktowali dobrze, ale jak ktoś nie próbuje mówić ich językiem…

Côte d'Azur
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Mieszkańcy francuskojęzycznych krajów europejskich są jednak bardzo wrażliwi na obce akcenty, niezależnie od poziomu znajomości języka czy lat spędzonych na nauce w szkole średniej lub na studiach w Polsce. Choć może to nie mieć dużego znaczenia dla turystów, jest to czynnik decydujący dla osób poszukujących pracy w tych krajach, zwłaszcza na stanowiskach związanych z obsługą klienta. Istnieją również różnice regionalne, a także stereotypy dotyczące postrzegania obcokrajowców. Sukces ekonomiczny obcokrajowca pragnącego osiedlić się w danym regionie zależy nie tylko od poziomu wykształcenia i doświadczenia zdobytego w kraju pochodzenia, ale także od jego zdolności integracji z lokalną kulturą.

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Côte d'Azur

Pełna zgoda, natomiast w erze pracy zdalnej można próbować „dual-listingu” ;-). Pół roku tu, pół tam, ale zarabiać pracą zdalną w Polsce, no i pamiętając, żeby rezydencji podatkowej nie zmienić, bo z francuskiej na polską to boli…

Mieszkaniec Warszawy
1 miesiąc temu
Reply to  Côte d'Azur

To ja dziwny jestem bo nigdy pieniądze mnie nie stresowały mniej niż odkąd się zorientowałem, że mam ich całkiem sporo. Tylko ważne było nie tylko posiadać, bo posaidałem już wcześniej ale miałem dalej mental biedaka, który musi liczyć grosze, tylko naprawdę to zrozumieć. I wtedy nie ma stresu bo nawet jak stracę połowę majątku, albo 3/4 to będę żył lepiej od średniaka, a pozatym ponieważ moje pieniądze nie pochodzą ze spadku tylko z ciężkiej prywatnej pracy, to wiem, że (czego bym nie chciał bo mi się bardzo nie chce pracować) mogę je zarobić ponownie. Chyba, że to trolling, to wtedy… Czytaj więcej »

Last edited 1 miesiąc temu by Mieszkaniec Warszawy
DaZie
1 miesiąc temu

W końców w PRL wszyscy byliśmy milionerami.

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  DaZie

I komu to przeszkadzało? 😉

Michal
1 miesiąc temu

Odnośnie języków…
Poszedł facet na rozmowę o pracę i go pytają:

  • ile zna pan języków?
  • 4
  • jakie?
  • angielski, hiszpański, włoski i francuski
  • to proszę powiedzieć coś po francusku
  • Guten Tag
  • ale to jest po niemiecku!
  • a, to 5.
Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Michal

Nawet zabawne, ale nie wiem czy na temat 😉

Saas
1 miesiąc temu

Ta miara zamożności obejmująca wyłącznie aktywa finansowe mocno niedoskonała, obniża liczbę milionerów zwłaszcza w krajach, gdzie inwestycje w nieruchomości są sportem narodowym.
Ktoś mający 3,7 mln zł na lokacie i wynajmujący od kogoś mieszkanie milionerem jest, a mający 50 mieszkań na wynajem i milion złotych na koncie milionerem nie jest, chyba że akurat będzie pomiędzy sprzedażą kilku mieszkań i kupnem kolejnych – wtedy milionerem jest.

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Saas

Nie wiem czy ktoś wynajmujący 50 mieszkań i będący na dużym lewarze kredytowym powinien się liczyć. Oni to wyłączają właśnie dlatego, że nieruchomości bardzo często są na kredyt

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu