7 marca 2018

T-Mobile gra va banque. Jesteś niezadowolony? Oddadzą ci kasę za abonament. Nawet za pół roku

Wiecie co mnie najbardziej wkurza w taryfach telekomunikacyjnych? Po pierwsze wciąż bywają nadmiernie skomplikowane i wielowariantowe (choć na szczęście już coraz więcej firm upraszcza i zaokrągla, co ostatnio pokazałem na przykładzie Plusa). Po drugie: wiążą się z koniecznością podpisywania cyrografu na długi okres.

Oczywiście: ten drugi defekt można ominąć kupując uslugi telekomunikacyjne w opcji prepaidowej bądź u jednego z nowych operatorów – w Premium Mobile, Virgin Moile czy innych „wynalazkach”, w których dostępne są abonamenty bezterminowe z 30-dniowym okresem wypowiedzenia. Prepaid jest jednak odrobinkę kłopotliwy (choć to kwestia gustu), zaś jakość usług u nowych operatorów różna.

Jeśli ktoś nie jest wyjadaczem wisienek, to mimo wszystko korzysta z usług jednego z czterech największych operatorów. Bo sieć placówek najszersza, bo oferta telefonów w pakiecie z abonamentem szeroka, bo w pakietach pojawia się coraz więcej usług dodanych (Showmax, Tidal, czy społecznościówka bez zjadania limitu transferu).

A duzi solidarnie przywiązują abonamentowych klientów do kaloryfera długich umów. I to przywiązują bezwzględnie, bo wysokimi karami umownymi za rezygnację z umowy. Jakiś czas temu opadła mi szczęka, gdy przedłużałem jeden z moich kontraktów w Plusie i dowiedziałem się, że nawet jeśli nie biorę żadnego aparatu, a tylko głupi SIM, to muszę podpisać cyrograf z karą umowną. A za co ta kara i czy ten SIM jest aby na pwno tak drogocenny? Tego pani z punkcie obsługi powiedzieć nie potrafiła.

Czytaj też: 1900 zł rachunku za telefon. Bo „oglądała pani porno”. Telekom nieugięty, Samcik wsiada na koń!

Moja cierpliwość do wiodących operatorów szybko się kończy, ale może doczekam dobrej zmiany, czyli rozluźnienia kajdanek. Drobną zajawką może być promocja, którą włącza właśnie T-Mobile. Firma będzie od teraz pozwalała klientom – ale tylko tym przenoszącym numer do niemieckiego operatora! – nie tylko rozwiązać umowę w ciągu sześciu miesięcy bez żadnych kar umownych. Będzie też można uzyskać w takim przypadku… zwrot wszystkich opłat stałych (np. abonamentu).

O co tu chodzi? W T-Mobile wprowadzają po prostu coś w rodzaju długiego „okresu testowego”. Jeśli w ciągu sześciu miesięcy klient uzna, że jest niezadowolony z poziomu świadczonych usług, to nie tylko będzie mógł się wyprowadzić bez problemu i bez kosztów, ale też dostanie zwrot pieniędzy. To brzmi fair.

T-Mobile od kilku kwartałów chwali się najlepszymi wynikami w niezależnych rankingach jakości i wydajności sieci, zapewne więc nie wierzy w to, że trafi mu się wielu niezadowolonych klientów.

Czytaj też: Klient przywiazany do dekodera jak chłop do ziemi. Nie planuj urlopu, gdy kończy ci się umowa

Czytaj też: Abonament wart 28.000 zł? Skąd się biorą sufitowe kary umowne?

Pół roku dzwonienia i „tankowania” internetu za darmo? Taki może być efekt promocji T-Mobile, gdy trafi na klienta-kombinatora, który przeniesie do niemieckiego operatora numer tylko po to, by za pół roku zrezygnować .

Co prawda nie udało mi się wydobyć od operatora regulaminu wchodzącej za kilka dni w życie promocji, ale moi rozmówcy w T-Mobile ręczą głową oraz zaklinają się na wszystkie świętości :-)), że żadnych dodatkowych warunków nie ma. Klient nie musi uzasadniać powodów swojego niezadowolenia. Jak tylko oferta będzie dostępna (za kilkadziesiąt godzin) to zweryfikuję w regulaminie czy prawdę mówią.

Ale mimo wszystko nie ma nic za darmo. Ofercie podlegać będą tylko jedna taryfa abonamentowa i jedna pre-paidowa. I tylko numry już istniejące, przenoszone od konkurencji (chodzi o to, by nie przyszli klienci biorący nowe numery tylko po to, by skorzystać z darmochy).

W ofercie abonamentowej dopromocji wchodzi taryfa z kartą SIM (bez telefonu w pakiecie) za 50 zł miesięcznie (usługi podstawowe no limit i 10 GB transferu danych). Już rzut oka na te warunki pozwalają stwierdzić, że podobne rzeczy u niektórych operatorów można dostać za połowę z owych 50 zł.

Czytaj też: Docent (nie)prawdę ci powie, czyli gdzie po najtańszy abonament?

W rzeczy samej przedmiotem promocji jest następująca obietnica: „przetestuj rozwiązanie, w którym wartością dodaną jest wysoka jakość sieci – bez dziur, zrywania połączeń, wolnego transferu. Nie jest tanio, ale jest komfortowo”. T-Mobile najwyraźniej chce skończyć wyścigi na taniość i przejąć klientów, którzy są gotowi zapłacić więcej za usługi wyższej jakości.

„Okres testowy” może temu bardzo dobrze posłużyć. Nawet nie chodzi o to czy T-Mobile naprawdę jest taki najlepszy (zdarzają mu się wpadki, oj zdarzają), ale jeśli ktoś mówi, że jeśli będę niezadowolony, to odda mi kasę – zwykle bardzo dobrze wpływa to na wizerunek oferującego.

Czytaj też: Abonament telekomunikacyjny brać z telefonem czy solo? 

Czytaj też: Jak długo telekom może rozpatrywać twoją reklamację? Jeśli ją dobrzee napiszesz, to czas upłynie bardzo szybko

Czytaj też: Szczyt pecha? Gdy telekom przyzna ci numer z długiem po… poprzednim właścicicelu. Mogą być kłopoty

Bardzo jestem ciekaw wyniku tego eksperymentu. Nawet jeśli przez ofertę przewinie się trochę klientów-cwaniaków (do wzięcia jest „niepłacenie” za usługi o wartości 300 zł), to zapewne są oni wliczeni w model biznesowy, czyli cenę pozyskania abonentów „jakościowych”. Czy ta jakość uzasadni cenę 50 zł miesięcznie za abonament? Pożyjemy, zobaczymy.

To nieco sprytniejszy zabieg marketingowy, niż znana z wcześniejszych ofert konkurencji obietnica „pierwsze pół roku gratis”. Tam przyzwyczaja się klientów do darmochy bezwarunkowej, a tu – tylko w przypadku niezadowolenia z jakości usług.

Niezależnie od wszystkiego: idea, by zagrać z klientami w ostatnie karty – zwłaszcza jeśli wprowadza ją jeden z największych operatorów na rynku – zbliża nas do wizji uczciwego i otwartego telekomu. A do tej wizji każdemu z dużych operatorów dużo brakuje.

 

10
Dodaj komentarz

avatar
7 Comment threads
3 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
8 Comment authors
Dariuszjohny5Maciej SamcikKarolGłos Internetu Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Rafał Pędzimąż
Gość
Rafał Pędzimąż

A moim skromnym zdaniem, jest to tylko „inżynieria marketingowa”. Od lat w biznesie wiadomo, że gwarancja zwrotu towaru np. w ecommerce (oczywiście odpowiednio długa w czasie) przyciąga i wiążę klientów do sprzedawcy (w tym wypadku T-mobile).
Walka na ceny już dawno się skończyła i teraz będzie przenosić się na inne pola (czytaj „jakość” tak jak to wyjaśniłeś w napisanym przez Ciebie artykule) bo z moich obserwacji doszliśmy do ściany apropos oczywiście takiego (ceny) przekazu marketingowego dla klientów telekomu właśnie.
Tak na marginesie czy będzie to też dla firm ? 🙂

SzymPiotr
Gość
SzymPiotr

Zgadzam się. Marketingowo, wizerunkowo, to super zabieg, ale nie ma się co dziwić. Większość ma ich za drożyzne, za niemieckie a nie polskie przedsiębiorstwo, że nie oferują nic specjalnego…A tak trochę nie jest: dają okej oferty, np. internet domowy, mają super prędkości w testach. Teraz nidowiarkowie mogą spróbować i zadecydować, czy to fajny różowy czy nie. Wiadomo, że każdy ma wybór.

mborus
Gość
mborus

Mi też kiedyś dano do podpisania umowę bez telefonu z karą umowną na ponad 2500zł. Podziękowałem, bo jest to dla mnie całkowicie niezrozumiałe, tym bardziej że była to oferta bez żadnych darmowych minut. Taki dodatkowy numer telefonu. Niektórym się po prostu przewraca w głowie, albo są najzwyczajniej w świecie odrealnieni. Proponuję operatorom proponować karę np.: 2000zł za każde spóżnienie, brak świadczenia usług itp. Na pewno byliby niesamowicie oburzeni takim „śmiałym” zachowaniem. Na szczęście, oferty prepaidowe są obecnie bardzo korzystne bez żadnych umów na czas określony. Telefon można kupić w sklepie obok. Z drugiej strony, jeśli komuś to odpowiada, to w… Czytaj więcej »

Głos Internetu
Gość
Głos Internetu

„Prepaid jest jednak odrobinkę kłopotliwy” – nie wyobrażam sobie nic bardziej dogodnego niż prepaid. Nie jestem uwiązany przez dwa lata z danym operatorem, jest inna ciekawa promocja u konkurencji, to nic nie stoi na przeszkodzie się przenieść. Stawki są teraz tak konkurencyjne, że za ok 20-25 zł można mieć wszystko bez limitów i duży pakiet internetu. U niektórych operatorów konta są ważne nawet przez rok od doładowania, a wybrańcy dają w tym czasie darmowe minuty i sms bez żadnej opłaty. Jeżeli ktoś mało korzysta, to czego chcieć więcej? A telefonów i tak nie opłaca się brać razem z abonamentem, taniej… Czytaj więcej »

Karol
Gość
Karol

Maćku, piszesz „do wzięcia jest „niepłacenie” za usługi o wartości 300 zł” – faktycznie te usługi są warte tyle ile kosztuje ich odpowiednik u konkurencji czyli (bez długiego szukania oferty, np: lajt mobile) 6x 19,90 = 120 zł.
T-Mobile będzie bazował na tych którzy nie orientują się w cenach, ale ludzi świadomych jest naprawdę coraz więcej….

johny5
Gość
johny5

abonament 25 zł miesięcznie. w cenie rozmowy do wszystkich za darmo, tak samo sms i mms. internet do 10 gb z max prędkością, potem 1 mb/s. i to wszystko bez umowy czasowej z 30-dniowym okresem wypowiedzenia. po prostu trzeba umieć walczyć o swoje. nawet u dużego operatora.

Dariusz
Gość
Dariusz

Właśnie wygrałem sprawę t-mobile o zapłatę kary umownej , i choćby stawali na głowie i robili kosmiczne promocje do tych oszustów i krętaczy nigdy więcej nie przeniosę i nie wezmę od nich abonamentu .

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin