21 września 2017

Abonament wart… 28.300 zł? Skąd się biorą sufitowe kary umowne w telekomach i kablówkach?

Zanim weźmiesz coś za darmo zastanów się czy ci się to… opłaca. Niedorzeczne? Na pierwszy rzut oka i owszem, bo jak może się nie opłacać coś, co dostaję za darmo? Darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda. Jak dają, to się bierze. Bo jeszcze się rozmyślą. Tak to wygląda w teorii, a jaka praktyka? W praktyce na usłudze dostarczonej za darmo można całkiem sporo stracić. Setki albo i tysiące złotych. Wynika z konstrukcji promocji, którymi są objęte te darmowe usługi.

Jeden z moich czytelników jest klientem telewizji kablowej. Jakiś czas temu skończyła mu się terminowa umowa i automatycznie znalazł się w objęciach kontraktu bezterminowego. A więc takiego, który jest mu bardzo miły, bo w każdej chwili może odejść do tańszej konkurencji. Okres wypowiedzenia wynosi raptem jeden miesiąc. W kablówce nie lubią takich sytuacji, znacznie lepsza jest taka, w której mają zagwarantowany strumień przychodów na lata.

UPC i nowa umowa. Telefon za darmo, ale za to…

Przedstawiciele kablówki – a był to największy na rynku operator UPC – przybyli więc do mojego czytelnika na białym koniu i zaproponowali następujący deal: „podpiszmy umowę terminową na dwa lata, a w zamian dostaniesz, drogi kliencie, znacznie więcej usług w tej samej cenie. Zupełnie za darmo, a w zasadzie za bezgotówkową obietnicę lojalności”.

Dobry pomysł? Zły pomysł? „A ile by tych dodatków w gratisie miało być?” – przebiegle zapytał mój czytelnik, który do tej pory korzystał z telewizji w pakiecie Horizon Max z nagrywarką (czyli mnóstwo kanałów, VOD i możliwość oglądania telewizji z opóźnieniem), pakiet MyPrime (to takie dodatkowo płatne VOD) oraz internet Fiber Power 60 Mb/s (to dobra szybkość). Ci na białym koniu odparli, że dorzucą dwa razy szybszy internet (120 Mb/s zamiast dotychczasowych 60 Mb/s) i telefon stacjonarny („zupełnie za darmo, jak pan nie chce to po prostu pan nie będzie używał”). No i ciut obniżyli abonament.

Czytaj też: Kupowanie bez kupowania czyli UPC na tropie Wielkiego Graala

Mój czytelnik stwierdził: „dlaczego by nie?”. I zgodził się na podpisanie umowy. Z usług UPC jest w sumie zadowolony więc uznał, że jeśli będzie miał ich więcej za trochę mniejszą cenę, to ubija dobry interes. Dostał e-mailem nową umowę wraz z warunkami promocji, a tam znalazł coś, co sprawiło, że poczuł się jakby trochę… skrępowany. Warunki promocji zawierały bowiem nie tylko całkiem nowe usługi za zero, ale i całkiem nowe karty umowne – zupełnie nie za zero.

Łączna wartość „ulgi w okresie zobowiązania” wynosić będzie od teraz: za Pakiet Horizon 720 zł, za MyPrime 360 zł, za Fiber Power 1320 zł, za usługę „minuty do wszystkich” (czyli telefon stacjonarny) 1510 zł. Czyli jednak nie ma darmowych obiadów. Więcej usług – zwłaszcza jeśli są za darmo – to wyższe karty umowne gdyby klient nie chciał docenić darmochy i zerwał umowę wcześniej, niż za dwa lata.

„Za usługi niby nie płacę, więc rzecz jest bez znaczenia tak długo, jak długo trwa umowa. Ale życie pisze różne scenariusze. W przypadku wcześniejszego rozwiązania umowy punktem wyjścia do kalkulacji kary umownej staje się kwota prawie 4000 zł, czyli niemal o połowę wyższa, niż w poprzedniej umowie. Moim zdaniem jest to bezzasadne i stwarza sporą dysproporcję pomiędzy korzyściami jakie mam z nowej umowy, a korzyściami operatora w sytuacji gdybym rozwiązał umowę wcześniej”

– ocenił mój czytelnik. Niezwłocznie skontaktował się z usługodawcą i zaproponował zmiany w umowie – rezygnację z MyPrime i z telefonu stacjonarnego (wartość „ulgi”, jak nazywają tam karę umowną, wynosiłaby wtedy 2000 zł). Okazało się, że jest to jednak niemożliwe i nie da się usunąć z umowy usług, z których korzystał nie będzie, a które są darmowe.

„W sytuacjach podbramkowych takie dodatkowe 2000 zł kary może nieźle człowieka uwiązać. Poza tym podejrzewam, że mechanizm, który opisałem – czyli dorzucenie czegoś do pakietów usług i wpisywanie tego, już nie jako wartości zerowej, do kar umownych – może być też stosowany w innych sytuacjach i może dotyczyć wyższych kwot. Warto po prostu analizować rozmaite scenariusze i podejmować decyzję świadomie”

– uczula wszystkich czytelników „Subiektywnie o finansach” mój interlokutor. Święte słowa. Darmowość niejedno ma imię. Nawet jeśli dostajemy coś za friko, to może się okazać, że „płacimy” za to dużo bardziej restrykcyjnym przywiązaniem do kaloryfera. Gwoli ścisłości: mój czytelnik jest gościem, któremu niełatwo dmuchać w kaszę, więc skorzystał z prawa odstąpienia od umowy zawartej na odległość.

Każdy ma takie prawo w ciągu 14 dni. Mój czytelnik odstąpił, bo – jak twierdzi – taką miał fanaberię. A naprawdę: bo poczuł, że święty spokój jest ważnejszy, niż znoszenie postawy nie fair operatora, który nie chciał negocjować jakości nakładanych klientowi kajdanek.

Czytaj też: A to spryciarze! Wymuszają na klientach wzrost abonamentu? Nie chcesz płacić więcej? Musisz poprosić.

T-Mobile udziela klientowi ulgi. 28.288 zł. Czy to karta SIM ze złota?

Problem z kajdankami miał też pan Piotr, który przez długi czas walczył sam przeciwko wielkiej firmie T-Mobile, a w końcu postanowił do mnie napisać. Sprawa zaczęła się we wrześniu 2014 r. kiedy mój czytelnik chciał przenieść numer do konkurencyjnej sieci Play i ogłosił ten zamiar swojemu dotychczasowemu operatorowi. Udał się do salonu Play i podpisał umowę. Po jakimś czasie dostał pismo od firmy T-Mobile, iż została nałożona na niego kara umowna w wysokości 736 zł za rozwiązanie umowy przed jej zakończeniem.

Pan Piotr postąpił świadomie zrywając umowę przed terminem i narażając się na karę, bo do końca poprzedniej umowy zostało mu tylko 19 dni. Zakładał, że skoro to tak krótki okres, to i odstępne będzie już symboliczne, najwyżej kilkudziesięciozłotowe. Niestety, kwota pobrana przez T-Mobile za uwolnienie się z kajdanek na 19 dni przed końcem umowy wynosiła dokładnie 736 zł. mniej więcej 37 zł za każdy dzień nielojalności.

Czytaj też: Bank T-Mobile pokazał nową bankowość internetową. Są wodotryski! Technologiczna pierwsza liga?

Pan Piotr poszedł do salonu sieci T-Mobile w celu wyjaśnienia skąd wzięła się tak wysoka kwota. Niestety żaden z pracowników nie był w stanie udzielić mu takiej informacji. Dopiero w odpowiedzi na oficjalne pismo do biura obsługi klienta dostał informację, iż przy podpisywaniu umowy została mu udzielona… ulga w wysokości 28.288,50 zł. Ulga przysługiwała – jak twierdzi operator – za podpisanie długiego kontraktu. Pan Piotr wyliczył, że abonament bez ulgi kosztowałby 1200 zł miesięcznie ;-).

„Poprosiłem o informację jaka jest podstawa prawna do tych wyliczeń, jednak nie uzyskałem dalszych informacji. Zgodnie z ustawą Prawo telekomunikacyjne oraz orzecznictwem sądów, podstawą do wyliczenia kary umownej jest wysokość ulgi udzielona przy podpisywaniu umowy. Tymczasem firma T-Mobile w umowie zawartej ze mną nie informowała w ogóle o wysokości udzielonej ulgi”

– zeznaje pan Piotr. Po tym jak skierował wniosek o zajęcie się sprawą do prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej, T-Mobile zmniejszyło mu karę do 82,19 zł. Ale pan Piotr walczy dalej, bo uważa, że skoro firma nie wpisała do umowy żadnej karty umownej, to nie ma  też żadnej podstawy do wyliczania jakichkolwiek kwot za przedterminowe zerwanie umowy.

Czytaj też: Bankierzy czy piraci? Jedna płatność za bilet, trzy przewalutowania i kilkaset złotych dodatkowych kosztów!

Wiem, że są orzeczenia sądów dotyczące sporów o kary umownej, w których operatorzy przegrywają, ponieważ nie potrafią określić kwoty udzielonej ulgi. Pan Piotr kary nie zamierzam płacić i czeka aż sprawa trafi do sądu, Pan Piotr ma chęci, by walczyć o swoje, ale ile osób taką wyssaną z palca karę zapłaci?

autor zdjęcia tytułowego: skeeze

 

14
Dodaj komentarz

avatar
11 Comment threads
3 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
13 Comment authors
klientAdamGdzie po najtańszy abonament? Docent (nie)prawdę ci powie, czyli dziewica premium w wersji lajt | Subiektywnie o finansach - Maciej SamcikpontikosVersus Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Lolca
Gość
Lolca

W bardziej cywilizowanych krajach karą umowną jest po prostu wartości abonamentów pozostałych do końca umowy.

KrulJólian
Gość
KrulJólian

Nie w Bolandzie, gdzie zagraniczne koncerny mają zagwarantowaną przez kupionych polityków nietykalność i wolność oszukiwania i okradania polskich klientów…

Piotrek
Gość

No i dobrze powinien dociekać swoich praw jak każdy. Bardzo dużo ludzi daje się zrobić sieciom komórkowym za takie różne opłaty których nie ma w umowie.

Luke
Gość
Luke

T-Mobile, dawna ściERA… pożegnałem się z nimi poprzez sąd (oni mnie pozwali) i wygrałem… Dziękuję, już więcej nie chcę… Problem w tym, że inni są niewiele lepszi o ile w ogóle. Dlatego telefony kupuję sam, a abonament jest w miesięcznym okresem wypowiedzenia. Na razie to działa.

Stefan
Gość
Stefan

Widać, że Pan Piotr lubi utrudniać sobie życie. Tak trudno było poczekać te 19 dni do końca umowy???

Zbig
Gość
Zbig

Tu nie chodzi o te 19 dni, tu chodzi o pewne zasady. W tym zasady przyzwoitości.

Tomek
Gość
Tomek

Takie złodziejskie praktyki są również w Tauronie. Wybranie cennika „elektryk24” powiększa rachunek o 8zł miesięcznie przez kolejne dwa lata. Zerwanie takiej umowy lub zmiana cennika na taki bez elektryka kosztuje karę w wysokości 25zł za każdy pozostały miesiąc do końca umowy! Trzy razy więcej niż zarobili by w przypadku normalnego płacenia.
Czyż nie jest to próba bezpodstawnego wzbogacenia?
Skoro państwowa firma traktuje ludzi jak debili to prywatne biorą przykład.

Don Quijote de la Mancha
Gość
Don Quijote de la Mancha

Fajnie napisane, Redaktor w dobrej formie! ☺

28.288,50 zł robi wrażenie… ?

Mua
Gość
Mua

Tekst wymaga korekty, z uwagi na tajemnicze „karty umowne”.

Versus
Gość

Sam wykupiłem pakiet u jednego z dostawców i po 3 miesiącach nadeszła mnie nieoczekiwana przeprowadzka, tam gdzie się wyprowadziłem dostawca powiedział że nie dostarczy mi ani internetu ani telewizji ale umowy rozwiązać ze mną nie chciał, miałem dwie opcje, pierwsza zerwać umowę i zapłacić konkretną kare a druga płacić za coś czego nie ma.

pontikos
Gość
pontikos

Wezwać UPC do nawiązania się z dostarczenia usługi w nowym miejscu zamieszkania. I po upływie terminu wezwania powiadomić o zawieszeniu płatności do czasu wykazania się UPC z umowy. I rozwiązać umowę za porozumieniem stron. Trochę śliska ścieżka, jeśli masz w umowie ze zobowiazijesz sie mieszkac pod stalym adresem 😉 Mysle że można to osiągnąć w Sądzie na etapie mediacji.
Ale nie czekać na zadłużenie, sprzedaż długu i windykacja, działać natychmiast, co wstrzymuje sprzedaż długi!

trackback

[…] Czytaj też: Abonament wart 28.000 zł? Skąd się biorą sufitowe kary umowne? […]

Adam
Gość

No i dobrze że tak to wyszło. On właśnie powinien dociekać swoich praw, tak jak każdy. Bardzo dużo ludzi daje się wrobić sieciom komórkowym w takie opłaty których najczęściej nie ma w umowie, do tego stopnia są chętni na kasę.

klient
Gość
klient

Zastanawiał się jeden z drugim, dlaczego w ogóle takie umowy istnieją? Nikt nie oferuje czegoś na co nie ma chętnych, bo by nie zarobił.
Ale ludzie podpisują wszystko co im się podsunie, wiec firmy maja swobodę w redagowaniu umów.
I później ciężko powiedzieć takiej firmie, że nam umowa nie odpowiada, jesteśmy „jacyś dziwni” i ją czytamy.
A wystarczyłoby podziękować i powiedzieć, że umowa jest niejasna i ją podpiszecie, jak będzie bardziej pro kliencka.
My możemy funkcjonować bez kablówki, bez telefonu, ciężko, ale się da.
Ale firma która nie ma klientów nie ma racji bytu.
Aż dziw, że klienci mają tak małą świadomość swojej siły..

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij