W XXI wieku Świętym Graalem branży handlowej jest kupowanie bez… kupowania. I bez płacenia. A więc sytuacja, w której np. lodówka sama wie co trzeba zamówić, żeby było dobrze. I która potrafi zamówić i zapłacić, pozwalając swojemu właścicielowi koncentrować się na innych przyjemnościach dnia codziennego. Inteligentne lodówki i całe inteligentne domy, albo samochody, które same się tankują i same za to płacą. A do tego sztuczna inteligencja zaszyta w „automatycznych asystentach”, którym wystarczy powiedzieć, żeby zarezerwowali stolik w restauracji i oni to robią. To jest wizja przyszłości.

Czytaj: Płaciłem okiem, a mój mózg sam „powiedział” jakie auto mam wybrać w salonie. Dziwna ta przyszłość

Do niektórych polskich firm ta przyszłość już zawitała. Niedawno opisywałem przypadek klienta banku, który przyszedł po kredyt (którego nota bene nie dostał, bo go „odstrzelono” z powodu niskiego scoringu), a po kilku latach okazało się, że… ma w tym banku konto. Dziwnym trafem było to konto istniejące właśnie od czasu wizyty w banku w sprawie kredytu. A na tym koncie 600 zł nie zapłaconych prowizji. Ani chybi sztuczna inteligencja bankowa skomunikowała się bezpośrednio z mózgiem klienta i razem doszli do wniosku, że klient powinien mieć to konto :-).

Czytaj też: Przyszedł po kredyt, ale go nie dostał. Po kilku latach przyszedł słony rachunek za jakieś… konto

Wysokie technologie, w tym kupowanie bez kupowania, testują na całego u niektórych operatorów kablowych. W takim np. UPC nie tylko dostaniesz automatycznie szybszy (a więc i droższy) internet, ale i kupisz usługi nawet nie wiedząc, że je kupujesz. O tym, że te wysokie technologie są już dostępne dla każdego, kto choćby zbliży się do punktu obsługi UPC, poinformował mnie jeden z czytelników, pan Piotr. Nie wiem tylko dlaczego go nie ucieszyło takie unowocześnienie 😉

„W poniedziałek byłem w oddziale UPC w Warszawie, by dopytać o ofertę na hipotetyczną okoliczność, gdybym chciał przedłużyć moją umowę. Pani przy stoisku obsługi po wejściu do systemu i sprawdzeniu mojej kartoteki przedstawiła ofertę, ponoć spersonalizowaną, specjalnie dla mnie. Podziękowałem informując, że przemyślę, sprawdzę i porównam, a może nawet wrócę. Następnego dnia przychodzi do mnie e-mail pod tytułem „potwierdzenie zmian w umowie” z informacją, że zamówiłem taką-a-taką usługę i że wtedy-a-wtedy przyjdzie instalator, żeby wprowadzić zmiany w życie”

To pewne, że w punktach obsługi klientów UPC działa już nie tylko sztuczna inteligencja, ale i systemy identyfikujące stan emocji klienta po wyrazie jego twarzy (są już takie technologie, bójcie się!). I te systemy zadziałały perfekcyjnie, odczytując pozytywną reakcję konsumenta na przedstawioną mu ofertę. W myśl filozofii kupowania bez kupowania od razu zakupiono dla klienta tę usługę, żeby nie trudzić go koniecznością samodzielnego procedowania.

„Wystarczy, że ktoś przyjdzie dopytać o nową ofertę, a już jest namaszczany na klienta z nową umową? Błąd systemu, czy może nadgorliwość lub nadużycie konsultantki, z którą rozmawiałem? Jej kreatywna walka o prowizję od pozyskanej umowy, a może efekt cichych szkoleń, na których namawia się konsultantów, by tak w podobnych sytuacjach robili? Bo może jakiś odsetek klientów nie zaprotestuje i milcząco wszystko przyjmie?”

– zastanawia się pan Piotr, najwyraźniej nie doceniając rozwoju technologicznego operatora kablowego. Panie Piotrze, pan zapytał, a Pana mózg odpowiedział, bezpośrednio komunikując się ze sztuczną inteligencją UPC. Tak to działa w XXI wieku. Rozumiejąc, że nie każdy konsument już pojął nowe zasady w handlu i usługach, odbyłem z panem Piotrem długą i bolesną rozmowę przekonując go, że tak już teraz będzie – wchodzisz do sklepu, a tam już czekają wypełnione torby z zakupami, o których nie zdążyłeś nawet pomyśleć. Wchodzisz do salonu z telewizją i internetem i już masz internet. Nie musisz nic robić, tylko płacić.

Czytaj też: Klient przywiązany do dekodera jak chłop do ziemi

Pan Piotr jednak nie umiał się odnaleźć w nowej rzeczywistości i pozostał marudny. Zadzwonił do UPC i odbył drugą bolesną rozmowę, tym razem z konsultantką, która – chyba nie mając innego wyjścia, bo trudno przysyłać instalatora z umową do podpisu, gdy klient nic nie chce podpisać – przeprosiła i zapewniła, że to nie powinno się stać, że usuwa informację o zamówieniu usługi i anuluje wizytę instalatora. Nie wiadomo tylko co poszło nie tak? Czy sztuczna inteligencja w pacówkach operatora wymaga dodatkowego skalibrowania?

 

Share This

Zapisz się na mój newsletter

i otrzymaj prezenty

 

Zapisując się na mój newsletter otrzymasz kilka prezentów, a od czasu do czasu podeślę Ci najciekawsze wpisy na blogu.

Upewnij się, że nie przegapisz najciekawszym artykułów!

Gratulacje! Jesteś zapisany