15 stycznia 2018

Szkolenie z orzeczeń. Czy ktoś podpowiadał sędziom jak mają gwizdać w sprawach frankowych?

Szkolenie z orzeczeń. Czy ktoś podpowiadał sędziom jak mają gwizdać w sprawach frankowych?

Po trzech latach od słynnego „Czarnego Czwarku” – gdy centralny bank Szwajcarii przestał sztucznie osłabiać swoją walutę i kurs franka wystrzelił w okolice 5 zł – już wiemy, że pretensje frankowiczów do banków rozstrzygną się na salach sądowych. Ustawy o przewalutowaniu żadnej bowiem nie będzie. A jeśli nawet – to tylko taka w „wersji demo”, obejmująca tylko wąską grupę frankowiczów.

Politycy nie pomogą, ale w sądach trwa za to kilka tysięcy indywidualnych i grupowych spraw dotyczących kredytów frankowych: jedni żądają ich przewalutowania, inni unieważnienia umów. Powód jest zawsze mniej więcej ten sam: klauzule ustalające sposób spłacania kredytów są nieprecyzyjne i niezgodne z prawem.

Zobacz również:

W pierwszej instancji klienci nierzadko wygrywają, w drugiej bywa różnie, a do Sądu Najwyższego dotarło na razie niewiele spraw. Cały tłum posiadaczy kredytów frankowych czeka na wyklucie się jakiejś wykładni prawa, bo choć kurs franka ostatnio mocno spada, a raty płacone przez frankowiczów są w okolicach wartości „startowych”, to zadłużenie w wielu przypadkach jest wciąż większe, niż przy zaciąganiu kredytu. I chętnych do przewalutowania kredytów po kursie startowym – gdyby sądy miały w tej sprawie jasne stanowisko – by nie zabrakło.

Czytaj też: Klienci w sądowej wojnie o franki coraz częściej grają va banque. I nierzedko wygrywają 

Czytaj też: Sprawdzili ilu frankowiczów jest zadowolonych ze swoich kredytów. Zaskakujące wyniki

Na razie wyroki są bardzo rozbieżne, a stowarzyszenia skupiające frankowiczów alarmują, że bankowcy próbują wpływać na opinie sędziów dotyczące sytuacji prawnej w tym sporze. Bankowcy argumentują, że nie można stosować jednej miary do wszystkich umów (każdą sprawę trzeba rozstrzygać indywidualnie), zaś klauzule może i z dzisiejszego punktu widzenia są niezbyt precyzyjne, ale gdy je spisywano nikt się nie skarżył.

Dość ciekawa sprawa wypłynęła pod koniec zeszłego tygodnia, gdy stowarzyszenie „Stop Bankowemu Bezprawiu” opublikowało informację, iż 13 grudnia 2017 r. w Sądzie Okręgowym w Warszawie odbyło się szkolenie z udziałem sędziów warszawskich sądów. Szkolenie prowadził Sędzia Sądu Najwyższego Mirosław Bączyk.

Na szkoleniu sędzia omawiał najistotniejsze orzeczenia Sądu Najwyższego, w których wydawaniu uczestniczył (sygn. akt II CSK 803/16 z 14 lipca 2017 r., sygn. II CKS 768/14 z 14 maja 2015 r., sygn. akt I CSK 1049/14 z 22 stycznia 2016 roku) oraz orzeczenie SN sygn. akt IV CSK 285/16 z 1 marca 2017 r. Osobom spoza „branży” te sygnatury nic nie powiedzą, ale wnikliwi obserwatorzy łatwo ustalą, że nie są to orzeczenia korzystne dla frankowiczów.

Zresztą Sąd Najwyższy nigdy nie był w sprawie franków prokonsumencki, a że ostatnio nie wydał żadnego nowego orzeczenia, które dotyczyłoby typowej sprawy frankowej, to w mocy pozostają wciąż te „stare”, sprzed kilku lat, w których klauzule dotyczące przeliczania walut są uznawane za nielegalne tylko częściowo, a sędziowie nakazują ustalić jakieś sprawiedliwe zasady spłacania rat, a nie po prostu wyrzucić nieprecyzyjną klauzulę z umowy. To znacznie mniej prokonsumenckie podejście, niż to, które stosuje ostatnio europejski sąd TSUE.

Czytaj też: Sąd Najwyższy ostry jak chilli. Bank powinien uświadomić klientowi…

Czytaj też: Po jakim kursie spłacać kredyt frankowy, gdy klauzula wyskoczyła z umowy? Sąd Najwyższy ma opcje…

Stowarzyszenie frankowiczów „lustruje” sędziego Bączyka przypominając, że w swojej zawodowej karierze wiele miał wspólnego z bankowcami (był np. arbitrem Sądu Polubownego przy Związku Banków Polskich, ale także pierwszym w Polsce Rzecznikiem Praw Klientów Bankowych, co jest funkcją prokonsumencką).

Nie o życiorys sędziego szkolącego tu jednak chodzi, ale o to czy w napełnianiu sędziów wiedzą z trudnego obszaru dotyczącego kredytów frankowych jest dobre czy złe? I czy sędziów okręgowych powinni napełniać tą wiedzą akurat przedstawiciele Sądu Najwyższego, którzy będą później oceniać ich orzeczenia?

Mam poważne wątpliwości. Jest faktem, że wyroki w sprawie franków – zwłaszcza w pierwszej instancji – są od Sasa do lasa. I że czasami są tak dziwaczne, że aż nóż się w kieszeni otwiera (niezależnie po której się jest stronie sporu). Z całą pewnością sędziom brakuje wiedzy. I być może warto napełniać ich wiedzą (choć dobry sędzia powinien sam wiedzieć co w trawie piszczy). Nawet jeśli przyjmiemy, że sędziów warto szkolić „z franków”, to czy powinni to robić ich „szefowie” z Sądu Najwyższego…

Czytaj również: Czy dziwaczny wyrok w sprawie franków pogrzebie nadzieje frankowiczów? Nie tak prędko

Czytaj: To już nie przypadek. Sąd znów unieważnia kredyt we frankach. Czy kolejne takie wyroki coś oznaczają?

Czytaj też: Sensacyjna wykładnia waloryzacji. Gdyby wszystkie sądy tak orzekały, nie byłoby co zbierać

Nie można zabronić sędziemu z Najwyższego chęci przybliżania sędziom wydanych z jego udziałem wyroków. Natomiast organizatorzy tego typu spotkań powinni zadbać o tzw. pluralizm. Na kilku orzeczeniach Sądu Najwyższego świat się nie kończy. Jest już sporo orzeczeń europejskiego sądu TSUE, można zrobić przegląd orzecznictwa z polskich sądów i spróbować znaleźć jakiś wspólny mianownik, można zrobić debatę oxfordzką na aegumenty i zaprosić najlepszego prawnika ze strony probankowej oraz najlepszego z konsumenckiej…

Czytaj też: TSUE odpowiedział na trzy ważne pytania o franki. Nie wszyscy frankowicze będą zadowoleni, ale…

Sposobów napełniania sędziów wiedzą jest mnóstwo i być może nawet są one wykorzystywane. Na razie jednak wiemy tylko tyle, że sędziowie warszawskich sądów szkolą się z kilku wyroków Sądu Najwyższego, zapadłych już jakiś czas temu i nie uwzględniających – siłą rzeczy – najnowszego orzecznictwa TSUE.

Nie chcielibyśmy sytuacji, w której sędziowie zaczynają jak na komendę wypuszczać takie wyroki, które niosą możliwie niewielkie ryzyko, że zostaną zwrócone przez Sąd Najwyższy do ponownego rozpatrzenia lub w inny sposób zakwestionowane. Takie wyroki się pewnie i tak zdarzają, bo nikt nie lubi jak jego orzeczenie jest miażdżone w apelacji lub w Sądzie Najwyższym. Ale takie szkolenia jakie ostatnio przeprowadził sędzia Sądu Najwyższego na pewno nie pomagają w budowaniu wizerunku sędziów jako samodzielnie orzekających.

„Jest rzeczą skrajnie niepokojącą, że sędziowie są szkoleni przez osobę, która będzie następnie oceniała ich wyroki. Nie sposób nie widzieć w tym instruktażu co do sposobu orzekania. Jest rzeczą zadziwiającą, że sędziowie nie chcą poznać opinii przedstawicieli doktryny, którzy mają odmienne poglądy, w tym tych, którzy napisali krytyczne glosy do wyroków wydanych przez SSN Mirosława Bączyka. Jest wreszcie rzeczą skandaliczną, że o tego typu szkoleniu opinia publiczna nie wiedziała wcześniej. Sprawa budzi najwyższy niepokój co do zdolności sędziów Sądu Okręgowego w Warszawie do bezstronnego rozpoznawania sporów i obiektywnej oceny przedstawianej argumentacji”

– napisał mi jeden z frankowiczów, który nawet złożył oficjalne zapytanie w tej sprawie do Sądu Okręgowego w Warszawie oraz do Ministerstwa Sprawiedliwości. I nazwe uzyskał odpowiedź:

Powtarzam: nie widzę skandalu w tym, że sędziowie się szkolą w trudnych sprawach frankowych. Ale nie jest dobrze jeśli do wiedzy opinii publicznej przenika tylko informacja o jednym szkoleniu, sprofilowanym pod kątem niektórych wyroków. Jeśli szkoleń było więcej i przeprowadzają je nie tylko sędziowie, którzy w jakimś sensie będą oceniać wyroki uczestników szkolenia, to namawiam Sąd Okręgowy do ujawnienia tych informacji. Bo inaczej pozostanie po tej sprawie smród i zbyt szybko się nie rozejdzie (zadbają o to frankowicze).

zdjęcie tytułowe: kadr z filmu „Piłkarski poker”

 

Subscribe
Powiadom o
15 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
dw
3 lat temu

Dlaczego nie można zapytać TSUE ? Dlaczego sami sędziowie starają się aby sądy były postrzegane zdecydowanie negatywnie ?
Dlaczego wyroki nie mogą być jasne, zgodne z prawem polskim i UE ? Dbałość o banki może zakończyć się rozpadem sądownictwa w Polsce – temida, na wadze, będzie porównywała ilość pieniędzy.
Sprawy „frankowe” są testem praworządności w Polsce.

3 lat temu

W taki oto sposób dobra zmiana zapewne zdobywa kolejnych zwolenników zaorania tej kasty. Woda na młyn.

Skalar
3 lat temu

Miazga – PRL pełną gębą. Jedyna słuszna Partia, rękoma jedynie słusznych sędziów SN, mówi jakie jest jedynie słuszne rozwiązanie „niezawisłym” sędziom.

jarek
2 lat temu
Reply to  Skalar

Dobra zmiana nic nie zrobiła, to szuka kozła ofiarnego (sędziego SN).

3 lat temu

,,Nie można zabronić sędziemu z Najwyższego chęci przybliżania sędziom wydanych z jego udziałem wyroków. ”
Dobry ale ponury żart. Czyli szkolenie pod tytułem ,,Co autor miał na myśli”? 🙂 Zawsze myślałem, że uzasadnienia wyroków napisane przez najwyższych w tej kaście powinny być tak czytelne, że sama lektura wystarczy…

TN
3 lat temu

Celem uściślenia: „Arbiter Sądu Polubownego przy Związku Banków Polskich” nie działa na styku „sporów bank-konusment”, tylko rozsztrzyga sprawy pomiędzy bankami.

Sąd Polubowny to jest taka wewnętrzna instytucja arbitrażowa sektora bankowego, który to sektor nie chce aby jego brudne machlojki zostały upubliczniane.
Po pierwsze – to banki same wskazują (mogą decydować), kto będzie ich sędzią; a po drugie – taki arbiter bierze pieniądze od związku.

Czyli sędzie Bączyk był opłacany przez sektor bankowy, i są konkretne banki, które z jego usług korzystały (mogły wskazywać go jako swojego arbitra). Analizując orzecznictwo Bączyka, nie można mieć wątpliwości że pracował dla TW Michała.

Marcin M.
3 lat temu

800.000 umów pseudo-frankowych to armia ludzi, aktywnych, myślących, także zorganizowanych. Czyżby owce do strzyżenia okazały się agresywnym i ostatecznym kresem dla przestępczych działań banksterów? Czyżby i redaktor Maciej zaczął rozumieć, na czym polega przerażający zasięg przekrętu pt. „zrobić klienta w niby-franka i ryzyko zrzucić w 100% nie niego”? Jeśli tak Maćku, to pierwszy krok we właściwą stronę. PS. czytaąc ostanio wstępniak do Pressserwisu nie mogłem uwierzyć Maćku, ale może ta decyzja pomoże ci w zrozumieniu dla kogo piszesz: dla nas, czy dla „banków-po-prostu-nie-fair”? PS2. shame on you SGH za doktorat dla Pietrszkiewicza, niżej nie dało się już upaść.

Piotr
3 lat temu

Tutaj ciąg dalszy działań szkoleniowych dr Bączyka https://www.facebook.com/groups/CHFrancisco/permalink/1396500360455349/

Obserwator
3 lat temu

Przykładów na to, że sędzia M. Bączyk lubi bankowców jest więcej, np. http://www.monitorpb.pl/patronaty/9-10-maja-2016/

Obserwator
3 lat temu

List otwarty do sędziego Bączyka też jest wart przeczytania. http://styczynski.blogspot.se/2018/01/list-otwarty-do-dr-hab-mbaczyka-profumk.html

T1000
3 lat temu

Spłaciłem „frankowy” kredyt w całości, wiedząc, że nigdy żadnej ustawy frankowej nie będzie i … wyjechałem na stałe z tego kraju.

JW
3 lat temu

…raty płacone przez frankowiczów są w okolicach wartości „startowych”…

We wszystkich znanych mi przypadkach (włącznie z moim; stary portfel mB) to stwierdzenie nie jest prawdziwe. Dla kredytu 200 tys.PLN na 14 lat raty w 2006 r. średnio ok. 1420 zł., raty w 2017 r. średnio ok.2360 zł.
Uwzględniając inflację i legalny zarobek banku nie powinny obecnie przekraczać 2000 zł. Skąd ta różnica ?
No właśnie…

koko
3 lat temu

zweryfikujcie prawidłowość oświadczenia majątkowego sędziego ļBączyka na stronie Sądu Najwyższego, gdzie niezgodnie z prawdą widnieje jako prof. dr hab (jest tylko dr.hab zatrudnionym na stanowisku profesora więc niemoże tego tytułu używać w zaprezentowanej na stronie SN formie) – w oświadczeniu jest skreślona klauzula o odpowiedzialności karnej i ręczny dopisek z innym sformułowaniem, a mieszkania o pow. 80m2 za ponad 300 tys. to chyba tylko taki sędziom profesorom rozdają!

JW
3 lat temu

Pełna ista sędziów, których przeszkolił SSN Bączyk 13 grudnia 2017 r. (uzyskana w trybie dostępu do informacji publicznej): Lp IMIĘ 1 NAZWISKO SĄD 1 SSO Kurkowska Eliza Sad Okręgowy w Warszawie/ II Wydział Cywilny 2 SSR (del.) Pyz – Kędzierska Barbara Sąd Okręgowy w Warszawie/ II Wydział Cywilny 3 SSR (del.) Chojnacki Michał Sąd Okręgowy w Warszawie/ II Wydział Cywilny 1 SSO Ligoń – Krawczyk Ewa Sąd Okręgowy w Warszawie/ 1 Wydział Cywilny 1 SSO Piwowarun – Kołakowska Joanna Sąd Okręgowy w Warszawie/ 1 Wydział Cywilny 6 SSR (del.) Wiśniewska – Wiecha Ewa Sąd Okręgowy w Warszawie/ 1 Wydział Cywilny… Czytaj więcej »

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!