12 października 2017

Po jakim kursie spłacić kredyt frankowy, gdy klauzula walutowa wypadła z umowy? Sąd Najwyższy ma opcje

Wypatrujemy jak kania dżdżu jakichkolwiek sygnałów z Sądu Najwyższego dotyczących kredytów frankowych. Pozbawione jasnych drogowskazów sądy pierwszej instancji podejmują radykalnie różne wyroki w bardzo podobnych sprawach, zaś klienci się denerwują, bo idąc do sądu czują się jakby brali udział w jakiejś loterii. Jedną z nielicznych spraw, które dotarły do najwyższego poziomu jest ta, którą prowadził mec. Mariusz Korpalski, znany bojownik o wolność i demokra… tfu, o prawa konsumentów-frankowiczów.

Spór dotyczy ważności tytułu egzekucyjnego, który wystawił jeden z banków (sąd nie ujawnił który) w stosunku do dwojga klientów-posiadaczy kredytu o wartości 272.000 franków szwajcarskich, zaciągniętego w 2001 r. Kredyt nie był terminowo spłacany, więc bank w 2006 r. wystąpił do sądu o zgodę na wysłanie do klientów komornika (czyli o klauzulę wykonalności na bankowym tytule egzekucyjnym). Klienci wszczęli raban i zażądali od sądu jednego z dwóch rozwiązań: unieważnienia umowy bądź uznania, że klauzula przeliczeniowa – na jej podstawie bank wyliczał wartość rat w złotych – jest niewiążąca.

Bank domagał się zwrotu prawie 180.000 franków, przeliczając – na potrzeby komornika – tę kwotę po bieżącym kursie szwajcarskiej waluty. Klienci kwestionowali dług, bo – ich zdaniem – dowolnie ustalany przez bank spread czynił zobowiązanie nieprzewidywalnym. Sąd pierwszej instancji zgodził się z klientami, że klauzula przeliczeniowa była nieprecyzyjna i niewiążąca, ale sąd apelacyjny stanął w większości po stronie banku. I ustalił zobowiązanie klientów na 169.000 franków.

Czytaj też: Frankowicze walczący w sądach coraz częściej stosują ten fortel

Czytaj też: TSUE odpowiedział na trzy ważne pytania o franki. Czy to orzeczenie zatrzęsie polskimi sądami?

Klienci złożyli kasację w Sądzie Najwyższym, a ten wydał kilka tygodni temu wyrok. Dopiero teraz pojawiło się jego uzasadnienie na piśmie, które prześledziłem z wypiekami na twarzy, bo każde spojrzenie Sądu Najwyższego na sprawy frankowe może mieć duży wpływ na tysiące procesów już toczonych przez klientów i być może dziesiątki tysięcy takich, które będą toczone w przyszłości. Rzecznik Praw Obywatelskich namawia niezadowolonych frankowiczów, by nie bali się składać w bankach reklamacji, żądać usunięcia wad z umów, a kiedy trzeba – walczyć w sądzie.

Sąd Najwyższy uznał, że warunek w umowie, który mówił o przeliczaniu franków na złote i z powrotem był nieprecyzyjny, a więc nieuczciwy (przyznawał bankowi zbyt dużą uznaniowość w kształtowaniu kursu spłaty). Uznał też jednak, że nie można unieważnić umowy, ani uznać za nieważne paragrafów umowy, które nakazują spłacanie rat w złotych. A więc z jednej strony klauzula przeliczeniowa jest nieuczciwa i trzeba ją wygumkować, a z drugiej strony trzeba dopuścić spłatę kredytu w złotych, mimo że został denominowany we franku szwajcarskim.

Kiedy już Sąd Najwyższy to ustalił, to zaczął się zastanawiać według jakiego kursu ustalić te złotowe należności banku? Skoro zapisy, które to regulują, zostały wyrzucone z umowy, zaś sama umowa jest ważna, to trzeba wymyślić coś w zamian. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej stanął już jakiś czas temu na stanowisku, że sądy nie mogą nic do umów dopisywać, a jedyną opcją, by zmienić umowę jest wykorzystanie „przepisów dyspozytywnych prawa krajowego”.

Czyli zastosowanie jakichś istniejących przepisów (i to tylko wtedy, gdyby w innym wypadku umowa miała upaść, czyniąc szkody konsumentowi). Sąd Najwyższy uznał, że w tej sprawie musi właśnie jakiś przepis znaleźć.

Czytaj też: Sąd Najwyższy o kredycie frankowym. Dług istnieje, ale jaki?

Sąd Najwyższy znalazł dwa rozwiązania. Pierwsze to poszukanie w innych punktach umowy woli stron dotyczącej rozliczeń walutowych. Sąd doszedł do wniosku, że w jednym z punktów umowy strony zastosowały przeliczenie kwoty pożyczki na złote po kursie kupna franka szwajcarskiego zawartego w tabeli kursowej banku. Był to kurs również ustalony przez bank w sposób nieprzejrzysty, ale klient go nie kwestionował. Sąd Najwyższy uznał, że można „zalepić” nim dziurę w umowie.

Co to oznacza? Przeliczenie każdej zapłaconej przez klienta w przeszłości raty po kursie kupna z tabel banku (czyli stosując „ujemny” spread i „umiarkowaną” abuzywność)? A może przeliczenie całego obecnego długu klienta przez kursu kupna z dnia wystawienia tytułu egzekucyjnego? A może jeszcze inaczej: przeliczenie całej umowy po kursie kupna franka szwajcarskiego z dnia zaciągnięcia kredytu?

Pierwsze rozwiązanie od razu odpada, bo Sąd Najwyższy nie mówi o przeliczeniu rat, lecz o przeliczeniu „kwoty pożyczki”, czyli całego długu. Ale według kursu z którego dnia? Bieżącego czy z tego, w którym kredyt został zaciągnięty? Mec. Mariusz Korpalski interpretuje orzeczenie Sądu Najwyższego w ten sposób, iż wartość długu trzeba przeliczyć po kursue „startowym”, bo odniesienie do kursu kupna w umowie jest zawarte w punkcie mówiącym o wypłacie kredytu. Wypłata była na początku, więc i kurs powinien być wzięty z pierwszego dnia umowy – uważa prawnik.

Tutaj: gruntowne omówienie interpretacji wyroku przeczytasz w blogu mec. Mariusza Korpalskiego 

Ja pewności, że właśnie tak należy interpretować postanowienie Sądu Najwyższego nie mam. Niestety, z pisemnego uzasadnienia nie wynika jaki dokładnie kurs kupna ma być stosowany. Czytamy jedynie, że „można kierować się wolą stron wyrażoną w innych postanowieniach umowy, a konkretnie (zastosować) punkt (…), który przewiduje przeliczenie kwoty pożyczki na złote według kursu kupna franka szwajcarskiego”. Moim zdaniem tu brakuje na końcu słów „z dnia takiego i takiego”. W tym sensie Najwyższy zadał nam do rozwiązania nie lada szaradę.

Ale jest i drugie proponowane przez Najwyższy rozwiązanie – skorzystanie z prawa wekslowego, które mówi, że „jeśli weksel wystawiono na walutę, która nie jest walutą miejsca płatności, sumę wekslową można zapłacić w walucie krajowej według jej wartości w dniu płatności”. Kredyt nie weksel, ale coś trochę do weksla podobnego, więc może… Ale tu znów rodzi się zagadka: jak ocenić wartość waluty w dniu płatności? Kursem NBP? To by oznaczało, że klienci ugraliby tylko spread walutowy – musieliby spłacić kredyt po kursie NBP z dnia spłaty.

Sąd Najwyższy nie powiedział jaką drogę mają zastosować sędziowie Sądu Apelacyjnego, do którego sprawa teraz wróci. Ścieżki są dwie i każda z nich jest niezbyt klarownie zarysowana. Najwyższy mógłby być bardziej jednoznaczny, bo im dłużej czytam jego orzeczenie, tym mniej wiem. Wyrok ma sygnaturę II CSK 803/16

zdjęcia: RonnyK, SoftCodex

 

17
Dodaj komentarz

avatar
10 Comment threads
7 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
11 Comment authors
Sąd Najwyższy ostry jak chilli. Bank poinformował klienta o zmienności kursu waluty? To mało! Winien też uświadomić mu... | Subiektywnie o finansach - Maciej SamcikciekawyPo jakim kursie spłacić kredyt frankowy, gdy klauzula walutowa wypadła z umowy? Sąd Najwyższy ma opcje | Komarnicka Korpalski Kancelaria PrawnaCygidw Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Tomasz
Gość
Tomasz

Według mnie SN nie stanął na wysokości zadania. Nie jest to dobre orzeczenie dla frankowiczów. Niby sąd uznał nieważność części umowy, ale boi się pociągnąć do odpowiedzialności winnego, czyli bank, co świadczy, że wymiar sprawiedliwości nie jest do końca przekonany o konieczności zadość uczynienia klientom. Jak dla mnie lipa, tym bardziej, że 5 grudnia mam rozprawę we wrocławskim sądzie, przeciw mkrętaczom….

JW
Gość
JW

Witam w klubie !
Ja mam w listopadzie (też we Wrocławiu).
JW

Nielot
Gość
Nielot

SN próbuje na silę udowodnić, że umowy bankowe zawierające błędy są ważne. A że to karkołomne zadanie, bo po wywaleniu tych błędów umowa staje się niewykonalną, to wyrok napisany tak aby to sąd niższej instancji się nagimnastykował aby te tezę dowieść.

Widać wyraźnie,że król jest nagi, tylko jeszcze nie wszyscy to chcą to jasno przyznać. Jak na razie SN przyznał, że ubiór króla jest, delikatnie mówiąc, ciut niekompletny. 😉

Luke
Gość
Luke

Kolejny raz sąd się skompromitował. Po raz setny czytamy wyrok, który można czytać na kilka sposobów. Po co? Jak liczyć na sprawiedliwość, skoro sądy puszczają takie bąki i każą innym wąchać ten smród. No i SN nie zna stanowiska i wyroków TSUE?? Faktycznie wygląda to na karkołomną obronę bąków ale aby na idiotów nie wyjść. Co też się nie udało.

sepooq
Gość
sepooq

Klauzula przeliczeniowa jest nielegalna czyli wypada z umowy. Zatem kredyt jest złotowy, oprocentowany liborem chf + marza. Główne świadczenie stron zostało ustalone w dniu wypłaty umówionego kredytu po kursie kupna banku, upsss, czyli wracamy do punktu wyjścia, bo to startowe przeliczenie było nielegalne. Sąd nie jest stroną umowy i nie może zmieniać treści zawartych umów, sąd może jedynie anulować/utrzymać umowę. Interpretacje SN (z prawa wekslowego) nieznane stronom w dniu zawierania umowy nie mogą zmieniać umowy po jej zawarciu.

pozwalembank
Gość

Akurat w tym przypadku, klauzula dot. pierwotnego przeliczenia nie była kwestionowana.

dw
Gość
dw

Umowa dotyczyła kredytu denominowanego, czyli suma kredytu była zapisana w CHF. Jeżeli wypada 1-sza klauzula przeliczeniowa to dług jest, niestety, w CHF.

Marek Popowicz
Gość
Marek Popowicz

dw, błędnie zakładasz, że jest dług w CHF. Nie ma żadnego długu, bo kredyt jest ZŁOTOWY bez możliwości określenia kwoty w PLN – brak głównej cechy umowy kredytu wymaganej przez prawo bankowe. To nie jest kredyt DEWIZOWY, bo w takim nie byłoby tabel bankowych, i to na dodatek nieuczciwych. SN błędnie zakłada, że można pominąć waloryzację początkową i przyjął, że kwota wypłacona jest OK, mimo, że nie można jej zweryfikować UMOWĄ! Umowa upada. I drugi błąd SN. Podejmuje za kredytobiorcę decyzję, że uznanie umowy za nieważną jest dla tego kredytobiorcy tak szkodliwe, że nawet mu o tym nie powie, by… Czytaj więcej »

dw
Gość
dw

Chciałbym, abyś miał rację. Wyrok ten jest faktycznie czasami niezrozumiały.
Może tutaj warto by było oddać taki przypadek do TSUE.

Cygi
Gość
Cygi

Zgadzam się z przedmówcami, że wyrok niekorzystny dla frankowiczów. Obecnie też męczę jedną sprawę em-ki i czekałem z utęsknieniem na to uzasadnienie aby wykorzystać w zbożnym celu. Niestety, zawiodłem się. Podzielam zdanie, że z tego uzasadnienia ni-huhu nie da się wyczytać, że przeliczenie całości kredytu oraz jednocześnie wszystkich rat kapitałowo-odsetkowych powinno nastąpić po jednym kursie – albo z dnia wypłaty (kupno z tabeli) albo średnim NBP. Wgryzałem się w każde słowo, ale niestety … próba wyczytania z tego uzasadnienia czegoś takiego jest awykonalna. Najbardziej irytuje, że SN próbuje na siłę przepchnąć redukcję utrzymującą skuteczność podnosząc, w mojej ocenie błędnie, że dotychczasowe orzecznictwo… Czytaj więcej »

Mariusz Korpalski
Gość
Mariusz Korpalski

Malkontenci piszą, że SN wskazał kurs z dnia płatności raty. Tego nie powiedział nigdzie. Na s. 19 jest zacytowany art. 41 pr. weksl. mówiący o terminie płatności weksla. Analogia z weksla jest o tyle odległa, że w wekslu mamy jedną płatność, a w pożyczce dwie (wypłatę i spłatę). Dlatego nie można traktować cytatu z art. 41 pr. weksl. jako wskazania, że należy uwzględniać kursy nie z dnia płatności kwoty kredytu przez bank, a z dnia płatności raty przez klienta. Alternatywa kurs kupna banku z dnia płatności raty lub kurs średni NBP z dnia płatności raty byłaby pozorna. Kurs kupna banku… Czytaj więcej »

dw
Gość
dw

Ten argument p. Mariusza mnie przekonuje. Nie może być kurs kupna na termin płatności rat ponieważ też jest obarczony uznaniowością banku.

Cygi
Gość
Cygi

Ach, to chyba i ja awansowałem do grona „malkontentów” ? Niech będzie 😉 Panie Mariuszu, pozwolę sobie jednak się z Panem nie zgodzić. Prawdą jest, że SN powołuje się na 41 wekslówki, ale nie tłumaczy jak należy ten przepis przez analogię stosować, albo też raczej – tłumaczy niekompletnie. Mówi bowiem (s.19), że stosujemy kurs średni NBP i wskazuje na powiązanie z prawem dewizowym. Koniec i kropka. Pan wywodzi, przekonująco zresztą, że „nie można traktować cytatu z art. 41 pr. weksl. jako wskazania, że należy uwzględniać kursy nie z dnia płatności kwoty kredytu przez bank, a z dnia płatności raty przez… Czytaj więcej »

trackback

[…] Więcej na stronie subiektywnieofinansach.pl […]

Mariusz Korpalski
Gość
Mariusz Korpalski

SA nie może zastosować art. 41 pr. weksl. wg swobodnego uznania, a tylko wtedy gdy odniesienie do średniego kursu NBP będzie dla klienta korzystniejsze niż kurs kupna banku. Postawienie przez SN tej alternatywy na dzień spłaty raty nie miałoby sensu, bo wiadomo byłoby, że kurs kupna banku z dnia spłaty jest jako dowolny mniej korzystny niż średni kurs NBP. Gdyby przyjąć jeszcze inne kursy, tj. kurs kupna banku z dnia wypłaty i średni kurs NBP z dnia płatności raty, to też kurs kupna były korzystniejszy, bo nie obarczony zmiennością. Wychodzi na to, że w alternatywnej parze kurs kupna banku vs.… Czytaj więcej »

ciekawy
Gość
ciekawy

A może niech klient odda franki i nie będzie problemu z przeliczaniem?

trackback

[…] Czytaj też: Poczochrane myśli Sądu Najwyższego. Odwalutować trzeba, ale po jakim kursie? […]

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij

Gratulacje! Jesteś zapisany