18 maja 2017

To już nie przypadek. Sąd znów unieważnia kredyt frankowy. Co oznaczają kolejne wyroki?

Dziś pojawiła się kolejna iskierka nadziei dla tych, którzy – idąc za radą prezesa Polski Jarosława Kaczyńskiego – postanowili walczyć w sądzie o odzyskanie kasy z tytułu kredytu frankowego. Nie wiadomo ilu w sumie frankowiczów wybrało tę drogę, ale wygląda na to, że może to być „duże” kilka tysięcy osób, może kilkanaście tysięcy. Reszta z posiadaczy pół miliona umów albo nie ma do swoich kredytów pretensji, albo czeka na rozwiązanie systemowe (jakaś ustawa odgórnie nakazujące bankom rozliczyć się z klientami), albo uzależnia dalsze kroki od tego czy wzrośnie szansa na korzystny wyrok w sądzie.

Czytaj: Głupia sytuacja? Gdy chciałeś zwrotu części rat, a sąd chce zwrócić całe

Stowarzyszenie „Stop Bankowemu Bezprawiu” upubliczniło właśnie najnowszy wyrok, w którym sąd unieważnił umowę kredytu frankowego i nakazał Bankowi Millennium zwrócić wszystkie zapłacone przez klienta raty – 37.000 zł i 21.000 franków (bo część rat klient zapłacił w szwajcarskiej walucie) – oraz zwolnić hipotekę. W sumie bank musi oddać ok. 100.000 zł. Klienta zaś sąd zobowiązał do zwrócenia kwoty, którą bank wypłacił przy zawieraniu umowy. To oznacza powrót do sytuacji, w której kredytu w ogóle by nie było. I oczywiście nie byłoby też niekorzystnych różnic kursowych, które uczyniły klienta bankrutem.

Nie mam uzasadnienia tego wyroku (zapadł 17 maja w Warszawie), ale obie strony sporu są zgodne co do przebiegu zdarzeń, więc postanowiłem napisać dwa słowa na ten temat nie mając w ręku „materiału dowodowego” na piśmie. Otóż sąd stwierdził, że jeśli uznamy, iż badany kredyt jest kredytem walutowym, to powinno być gdzieś zapisane jaką ma startową wartość we frankach. Tymczasem sąd nic takiego w umowie kredytowej nie znalazł. A jeśli był to kredyt wyrażony w złotych, to nie powinien być oprocentowany według stawki LIBOR.

Ten fakt, w powiązaniu z nieprecyzyjną klauzulą opisującą jak kredyt ma być spłacany – czyli po jakim kursie franka – doprowadził sąd do stwierdzenia, że umowy kredytowej nie da się wykonać. Sąd uznał też, że taka konstrukcja jak „kredyt udzielony w złotych, indeksowany kursem franka, spłacany w zlotych, oprocentowany według stopy procentowej dla franka” nie mieści się w definicji kredytu. Że to jest coś dziwnego, jakiś kredyt hybrydowy. Wyrok jest nieprawomocny i bank go zaskarży.

Czytaj: Polska, czyli kraj nienormalnych kredytów. Alicja, franki, Rodzina na Swoim

Czytaj też: Frank znów po 2 zł? Co musi się stać, żeby to nie była mrzonka?

Unieważnienie umowy kredytowej: wyroków jest więcej

Czy to przełomowy wyrok? Nie, bo o kilku podobnych już pisałem. Dlaczego więc wspominam o tym, choć nie jest precedensowy? Bo wyroki, w których sądy uznają kredyt frankowy za „coś dziwnego”, powoli przestają być czymś sensacyjnym. Czyżby więc kształtowała się linia orzecznicza, która z punktu widzenia banków może być najgorszą z możliwych? Poniżej kilka odnośników do wyroków, w których sąd unieważnił kredyt:

  • Drugi przewrót kopernikański, czyli sąd w Toruniu stwierdza, że kredyt walutowy to taki, który jest wypłacany i spłacany w złotych (innej definicji nie ma w prawie). A jeśli klient spłaca kwotę inną, niż nominalna wartość kredytu, to to nie jest kredyt (I C 916/16). Tekst o tym czytaj pod tym linkiem
  • Wyrok w sprawie franków jak dobry thriller. Klient przegrywał po całości, ale na koniec sąd stwierdził, że tej umowy nie ma jak wykonać. Bo jeśli w umowie jest nieprecyzyjna klauzula określająca kurs spłaty i się ją wyrzuci, to… skąd klient ma wiedzieć ile ma spłacać? Umowa jest więc nieważna, bo niewykonalna (III C 1073/14). Tekst o tym wyroku czytaj pod tym linkiem

Wiem, że są jeszcze co najmniej dwa podobne wyroki (np. przeciwko Getin Bankowi, I C 1750/16). Oczywiście: to wszystko są orzeczenia nieprawomocne, które nie muszą wcale obronić się w Sądzie Apelacyjnym i Najwyższym. Bank Millennium, w swoim komentarzu do wyroku nagłaśnianego przez „Stop Bankowemu Bezprawiu”, stwierdził, że orzeczenie jest „odosobnione”, nie zgadza się z nim i że do tej pory nie przegrał prawomocnie żadnego procesu o franki. A tym bardziej nie musiał nikomu oddawać ani złotówki.

Z drugiej jednak strony wyroki unieważniające kredyty frankowe powoli wchodzą na „rynek” sądowy i może to być obiecująca dla frankowiczów ścieżka do odzyskania pieniędzy. Może nią być niezależnie od tego, czy mówimy o nieważności umowy ze względu na: a) niezgodność umowy z definicją kredytu (niezgodność walut, niestabilność kwoty kredytu), b) niemożność wykonania umowy (wywalenie klauzuli spreadowej, brak nowych zasad spłaty rat).

Czytaj też: Ten sędzia w sprawie franków zmiażdżył nawet Sąd Najwyższy

Cztery warianty sądowe. Który wygra?

Unieważnienie kredytu to dziś jedna z trzech – lub czterech, jeśli dodamy wersję „wszystko zostaje po staremu, kredyt jest legalny, klient bierze całą odpowiedzialność za różnice kursowe” – dróg sądowego rozwiązania sporu o franki. Kolejną jest zakwestionowanie umowy na polu nielegalnej waloryzacji, zaś ostatnią – ograniczenie roszczeń klientów do zwrotu spreadów (cała umowa zostaje ważna, zaś abuzywność klauzuli spreadowej powoduje tylko zmianę kursu spłaty z ustalanego przez bank-kredytodawcę na kurs NBP). To ostatnie spojrzenie przypomina jednak chwytanie się prawą ręką za lewe ucho. Po wyrzuceniu klauzuli spreadowej – i przy zakazie modyfikacji umowy – trudno czytać umowę w sposób pozwalający na ustalanie rat np. kursem NBP.

Z kolei unieważnieniu umowy z powodu nielegalnej waloryzacji poświęciłem jeden z wpisów, więc również odsyłam do niego (link poniżej niniejszego akapitu). Tutaj napiszę tylko, że gwoździem programu jest w tym przypadku uznanie, że kredyt frankowy nie istnieje w polskim prawie jako rzeczywisty byt, istnieje jedynie kredyt waloryzowany kursem franka. Zaś waloryzacja – zgodnie z definicją – nie może przynosić takich efektów, jakie przyniósł drożejący frank – czyli niczym nieskrępowanego wzrostu raty i długu. Poza tym nie można waloryzować kredytu podwójnie – oprocentowaniem zmiennym (chroni przed inflacją) i kursem walutowym. Przy takim podejściu sąd uznaje, że kredyt jest nieważny, ale nie ze względu na sprzeczność z prawem bankowym, ale ze względu na nielegalną waloryzację.

Czytaj: Odważne spojrzenie sądu na waloryzację. Jeśli ten wyrok się utrzyma…

Wszystkie te ścieżki, a więc: a) utrzymanie kredytów frankowych jako w pełni legalnych, b) utrzymanie kredytów frankowyh legalnych oprócz spreadu (dość karkołomne, ale w sądach się zdarzało), c) unieważnienie kredytów z powodu sprzeczności z prawem bankowym, d) unieważnienie kredytów ze względu na nielegalną waloryzację, są wciąż otwarte. Im więcej będzie zapadało nieprawomocnych wyroków „idących” którąś z tych ścieżek, tym większe będzie prawdopodobieństwo, że w apelacji i Sądzie Najwyższym też przeważy podobny pogląd.

Czytaj też: TSUE ostrzega, że nie wolno ograniczać odszkodowań wynikających z abuzywności fragmentów umów

Czytaj też: Nie będzie przyspieszenia procesów o franka? Europejski Trybunał stanął w rozkroku, a polski sąd…

Banki zagrają o franka  na czas?

Jaka jest stawka tej gry z punktu widzenia banków? Z ich punktu widzenia, wbrew pozorom, nie chodzi wcale o straty finansowe. Wyroki, które nakazałyby zwrot pieniędzy kilku, kilkunastu tysiącom ludzi bankowcy mają już prawdopodobnie wpisane w założenia. Natomiast na pewno nie będą chciały dopuścić do tego, by ta wykładnia dotarła do Sądu Najwyższego. Jego korzystne dla frankowiczów orzeczenie mogłoby przyprowadzić do sądu już nie tysiące, lecz dziesiątki tysięcy frankowiczów.

Czas jednak gra na korzyść bankowców, bo 10-letnie przedawnienie roszczeń zabiera klientom coraz większą część potencjalnych korzyści do wywalczenia. Im bardziej uda się przeciągnąć czas do prawomocnych wyroków, tym mniejsze będzie ryzyko rozlania się pozwów na kolejne rzesze frankowiczów. W ostateczności – gdyby okazało się, że widmo Sądu Najwyższego jest coraz bliższe – może dochodzić nawet do pozasądowych ugód z frankowiczami, zawieranych tylko po to, by sprawa nie doszła na „najwyższy szczebel”.

To oczywiście bardzo daleko idące scenariusze, zakładające, że korzystny dla frankowiczów klimat w sądach się utrzyma. Na razie mamy tylko trochę nieprawomocnych wyroków i wciąż aktualną, fatalną dla kredytobiorców wykładnię prawa przedstawioną przez Sąd Najwyższy. Wynika z niej, że nawet jeśli spread jest nieprecyzyjny, to nie ma mocy o unieważnianiu umowy, a wręcz przeciwnie – trzeba powołać biegłego, który oszacuje jaki powinien być „sprawiedliwy zysk” banku. I dopóki ta wykładnia się nie zmieni, nie ma mowy o przełomie sądowym w „wojnie o franka”.

Czytaj: Sąd Najwyższy odsyła frankowiczów. Antykonsumencki sabotaż?

Czytaj: Frankowicze wygrywają wszystko? Te wyroki temu przeczą

36
Dodaj komentarz

avatar
13 Comment threads
23 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
17 Comment authors
Arek gPatrykNielotJanko Walskijk76 Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
niezawistny.polak
Gość
niezawistny.polak

Wprowadza Pan Redaktor czytelników w błąd, mało tego: wpuszcza ich na minę, sugerując im, że jedną z możliwych dróg jest „ograniczenie roszczeń do zwrotu spreadów (cała umowa zostaje ważna, zaś abuzywność klauzuli spreadowej powoduje tylko zmianę kursu spłaty z ustalanego przez bank-kredytodawcę na kurs NBP)”. Jeśli kredytobiorca zwróciłby się do sądu z tak skonstruowanym roszczeniem, to zostałoby ono ODDALONE. Był już zresztą niedawno taki przypadek – ekscytuje się nim aktualnie Bank Millennium tak, jakby rzeczywiście coś wygrał; w istocie klient i pełnomocnik strzelili sobie samobója konstrukcją roszczenia. Wyjaśnijmy dlaczego: sąd nie dysponuje żadnym przepisem, który nakazywałby/umożliwiałby mu zastąpienie klauzuli spreadowej… Czytaj więcej »

Tomek
Gość
Tomek

„10-letnie przedawnienie roszczeń zabiera klientom coraz większą część potencjalnych korzyści do wywalczenia”. Za to 3 letnie przedawnienie roszczeń ze strony banków już nie? W przypadku przedawnienia bank ma znacznie więcej do stracenia niż klient (bank traci wszystko co wpłacił klientowi, a klient traci to co wpłacił bankowi więcej niż 10 lat wcześniej), dlatego nie podejrzewam by banki na to czekały.

Jakub
Gość
Jakub

Jak działa to 10-letnie przedawnienie? Co się przedawnia? Każda rata z osobna, czy w ogóle szansa na zakwestionowane całej umowy (po 10 latach od jej zawarcia)?

pozwalembank
Gość
pozwalembank

Panie Macieju,

W nawiązaniu do tego fragmentu Pańskiej wypowiedzi (poniżej), to ponownie wprowadza Pan w błąd czytelników. Ta sprawa dotyczyła dowolności zmian oprocentowania (stary portfel CHF mBank), a nie jak Pan napisał spreadów.

,,W tej sprawie sąd, zgodnie z roszczeniem, orzekł zwrot spreadów. W poniższej sprawie zrobił podobnie, choć miał ochotę na więcej:
http://subiektywnieofinansach.pl/klient-banku-chcial-zwrotu-spreadow-a-sad-chetnie-orzeklby-duzo-wiecej/

Marek
Gość
Marek

@Maciej Samcik: z ciekawości przeglądam publikacje na temat frankowiczów, ale nadal nie rozumiem jednej rzeczy. Czy mógłby mi Pan wyjaśnić, o co oni walczą? Czy ktoś ich w jakiś sposób oszukał (jeśli tak, to w jaki), czy po prostu szukają wszelkich możliwych kruczków, które pozwolą im nie spłacać zaciągniętych długów, ze szkodą dla wszystkich uczciwych klientów banków? Odbiegając od tematu – pamiętam sprawę mBanku, który zastrzegł sobie w umowie możliwość dowolnego manipulowania oprocentowaniem kredytu. To faktycznie był przekręt, choć nie rozumiem, jak ktokolwiek rozsądny mógł dać się na to nabrać. Natomiast w przypadku franków wszystko (co najwyżej poza uznaniowym spreadem)… Czytaj więcej »

pozwalembank
Gość
pozwalembank

Marek, Ty tak na poważnie czy sobie jaja robisz ….. ??? 🙂

Na początek zacznij od lektury raportu Rzecznik Finansowego: Analiza prawna wybranych postanowień umownych stosowanych przez banki
w umowach kredytów indeksowanych do waluty obcej lub denominowanych w walucie obcej zawieranych z konsumentami
Link: https://www.rpo.gov.pl/sites/default/files/Raport_RF_Kredyty_walutowe.pdf

Oczywiście w raporcie nie są opisane wszystkie wady prawne tych ,,umów kredytowych”.

niezawistny.polak
Gość
niezawistny.polak

Jeśli dotąd nie włożył Pan żadnego wysiłku w zrozumienie „o co oni walczą” – a wszystko wskazuje na to, że Pan nie włożył, skoro Pan insynuuje, że „szukają wszelkich możliwych kruczków, które pozwolą im nie spłacać zaciągniętych długów” – to i dziesięciu Maciejów Samcików byłoby mało, żeby to Panu wyklarować. Więc o co ten cały hałas?

A poważnie mówiąc:
na początek proszę sobie przeczytać wyroki SOKiK, Dyrektywę 93/13 i zapisy o niedozwolonych klauzulach umownych w Kodeksie Cywilnym. Bez tego będzie trudno zrozumieć problem – zakładając, że na tym Panu rzeczywiście zależy.

Marek
Gość
Marek

Widzę, że dyskusja zaczęła tracić na merytoryce (a zyskiwać na obelgach), tak więc wracając do sedna: 1. Proszę o prosty, konkretny przykład jak banki oszukiwały frankowiczów. Zrozumiem przykłady w stylu „nie potrafię czytać, a sprzedawca w banku wykorzystał to i odczytał na głos całą umowę przekręcając kilka faktów, o czym dowiedziałem się dopiero w domu”. Odpadają natomiast takie jak „wiem, co podpisywałem, ale się rozmyśliłem”. 2. Czego pokrzywdzeni oczekują i czy te żądania są sprawiedliwe? Przykładowo „sprzedawca ukradł mi z portfela 100 zł, proszę o zwrot 100 zł wraz z odsetkami ustawowymi”. Przykład niesprawiedliwego „rozmyśliłem się, nie chcę już tej… Czytaj więcej »

pozwalembank
Gość

Na początek zacznij od lektury raportu Rzecznik Finansowego: Analiza prawna wybranych postanowień umownych stosowanych przez banki
w umowach kredytów indeksowanych do waluty obcej lub denominowanych w walucie obcej zawieranych z konsumentami
Link: https://www.rpo.gov.pl/sites/default/files/Raport_RF_Kredyty_walutowe.pdf

Oczywiście w raporcie nie są opisane wszystkie wady prawne tych ,,umów kredytowych”.

luke
Gość
luke

@Marek
Jakie obelgi? Skierowano cię do najbardziej całościowo ujmujących temat raportów a ty piszesz „obelgi”?
Wykaż minimum dobrej woli …

TN
Gość
TN
ŻetakPowiem
Gość
ŻetakPowiem

„Nie potrafię czytać” jest mocno naciąganą tezą. Banki powinny konstruować umowy zgodne z prawem. Mają sztab prawników, nieograniczone praktycznie środki, oraz dużo silniejszą od klienta pozycję – stąd pewne wymagania ustawowe kórych powinny się trzymać, by nie pozwolić na całkowitą dowolność. Bank ma wyłączność na wielki przywilej – kreowanie pieniądza z powietrza (rezerwa cząstkowa), a obywatele są ustawowo przymuszani do korzystania z ich usług (różne limity płatności bezgotówkowych). Ustawy nadają ramy w jakich może się poruszać, by nieco ucywilizować stosunki bank-klient. Banki nagminnie naginają te ramy, łamiąc je tu i ówdzie. Problem z kredytami CHF jest taki, że klienci podpisali… Czytaj więcej »

jk76
Gość
jk76

Bank oszukiwał kredytobiorców poprzez stosowanie kursu kupna/sprzedaży z własnej tabeli, który ustala sam niewiadomo na jakich zasadach. Dla przykładu jesteś winien bankowi 100.000 chf. Obecny kurs wynosi ok. 3,84 zł za chf. Bank równie dobrze może wpisać do tabeli kurs 6 zł i po takim kursie przeliczy Twoją ratę.
Pewnie powiesz, że przed podpisaniem umowy można było sobie sprawdzić wysokość spreadu w danym banku – to nic nie daje. Deutsche Bank w 2008 r. miał spread ok. 3%, który potem wzrósł do dokładnie 9,97%. Widzisz różnicę? Rozumiesz?

Arek g
Gość
Arek g

Na moim przykladzie. Kredyt 400 ooo chf. Ujawniona dokumentacja kredytowa przekazana do sadu okregowego w w-wie xxv wydzial cywilny. Bank nigdy nie zakupil dla mnie chf. Dokumenty transakcyjne tj sprzedazy mi chf byly pustymi zapisami ksiegowymi. Nie mialy zadnych danych numerow referencyjnych. Koszt zakupu, straty na moja niekozysc rzedu 37000 plz. Skad strata.? Ano stad, ze byl to kredyt konsolidacyjny. Ten bank mial przelat zgodnie z zalozeniem do innego banku chf. Nie plz.

Maciek
Gość
Maciek

@Marek Ja Ci odpowiem, jako Frankowicz. Poszedlem do banku po kredyt w PLN. Przez caly proces namawiano mnie kilkunastokrotnie do zmiany na CHF – bylem sceptyczny, ale urabialo mnie pare osob, wiec (glupio) uleglem. Poprosilem o oszacowanie kosztów kredytu, jesli CHF wzrosnie o 50% i 100%. Uslyszalem, ze to niemozlwie. Poprosilem ponownie. Uslyszalem, ze CHF +100% bedzie tylko wtedy, jak Putin nas zaatakuje, a wtedy „to juz wszyscy bedziemy mieli inne problemy. Poprosilem po raz trzeci. WRESZCIE wyliczono mi raty, ktore bylem w stanie krotkoterminowo udzwignac – bo nie zadluzalem sie pod korek. Na finalnym spotkaniu podsunieto mi umowe, 30… Czytaj więcej »

Marek
Gość
Marek

@Maciek: rozumiem Pańskie rozczarowanie, ale w opisanej sytuacji nie widzę nic nadzwyczajnego. Każdemu sprzedawcy zależy na tym, by sprzedać produkt, za który otrzyma wyższy bonus od przełożonego. Tak było zawsze i wszędzie, niezależnie od branży i szyldu nad drzwiami. W drodze negocjacji sprzedawca zaproponował Panu kredyt w CHF co podparł argumentami, które w tamtej sytuacji przekonały Pana do zawarcia umowy. Wybrał Pan takie rozwiązanie, a nie inne więc trzeba się z tym pogodzić i żyć dalej. Dla porównania przedstawię opis innej sytuacji: Pan X postanawia kupić mieszkanie. Przez kilka miesięcy analizuje sytuację na lokalnym rynku nieruchomości, przepisy regulujące rynek kredytów… Czytaj więcej »

Maciek
Gość
Maciek

No… nie do konca. Czym innym jest sprzedawanie i negocjowanie, a czym innym oszustwo. Przyklad adekwatny bylby taki: Kupujesz ode mnie samochod. Pytasz ile ma przebiegu ( mowie, ze przejechane 100 tys) pytasz czy na pewno, pytasz co jeszcze powinienes wiedziec(odpowiadam ze nic waznego, pare drobiazgow). Po podpisaniu umowy kupna sprzedazy, w ktorej zapisujemy (na szybko), ze jestes swiadom ryzyka kupienia uzywanego auta, okazuje sie, ze: 1. 100 tys to on ma, u mnie… bo w ogole to ma 500 tys, z poprzednich wlascicieli 2. w miedzyczasie byl 3 razy stukniety No. Widzialy galy co braly, wiedzieles co podpisujesz. Nie… Czytaj więcej »

niezawistny.polak
Gość
niezawistny.polak

Uprawiasz Pan klasyczne besserwisserskie poradnictwo po fakcie, oparte na dogmacie, że przedsiębiorca może klienta wyd… i że jest to całkiem normalne i akceptowalne, a klienta nie traktuje się jak strony umowy, tylko jak ofiarę drapieżnika (a jak nie chce być ofiarą, to niech chodzi z łukiem albo sztucerem).

Jedno z głównych nieszczęść polskiego kapitalizmu polega na tym, że nawet potencjalne ofiary polowania cierpią na syndrom sztokholmski i twierdzą, że prawo dżungli to „nic nadzwyczajnego”. Tę tezę Pan własnym przykładem potwierdzasz.

jeż
Gość
jeż

Zgadzam się z @maciek i niezawistny.polak a @marek polecam artykuł p. Samcika o Inei. To jest to polskie podejście do klienta? Naginanie prawa wszędzie gdzie się da z przyzwoleniem indolentnych organów państwa.
Druga kwestia to wiedza i świadomość. Pytanie kiedy pan X tak wspaniale zadbał o analizę i podjęcie właściwej decyzji. Jeśli po kilku latach analizowania tego co na własnej skórze przećwiczyli frankowicze lub np. biorcy polisolokat to zapewniam, że ja też jestem teraz ekspertem i szczyciłabym sie swoim rozsądkiem i wiedzą.

Nielot
Gość
Nielot

@Marek W moim kredycie wkurzają mnie dwie rzeczy: 1. Otrzymałem 150 tys PLN, przez 10 lat spłaciłem ok 100 tys PLN. Jeśli dziś chciałbym spłacić resztę kapitału to muszę wyłożyć… 200 tyś PLN. A to bank a nie szemrana firma dającą „Chwilówki” Nie jest to zgodne z polskim prawem, aby kapitał udzielonego kredytu rósł. Taki wyrok już jest, choć chyba nadal nieprawomocny. 2 Bank w moim kredycie zarabia na spreadzie – czyli na kursie kupna i sprzedaży waluty. Nie dość, że kursy ustala sobie dowolnie – w umowie nie ma ŻADNYCH ograniczeń na ustalanie tego kursu, to jeszcze jest to… Czytaj więcej »

krzyszp
Gość
krzyszp

Prawda jest taka, że skandalem wg mnie jest zabezpieczenie hipoteki ponad wartość nieruchomości… To jest bzdura totalna, bo całe ryzyko przenosi na kredytobiorcę…

Janko Walski
Gość
Janko Walski

Panie Macieju, redaktorze. Banki nas po prostu oszukały, wielokrotnie łamiąc prawo. Sądy to potwierdzają raz za razem. Wcześniejsze nieudolne pozwy, kształcenie się pełnomocników klientów, wreszcie świadomość samych sędziów na temat tego oszustwa. To wszystko nie może stać się od tak, od razu, na pstryknięcie palcem. Całe szczęście po dwóch latach, z każdym dniem jest coraz łatwiej się z nimi rozliczyć.
A wyzyskiwani konsumenci są oszukiwani także w tej chwili przez różnej maści publicystów którym nie śmierdzi bankowy grosz i ‚drukują’ ile wlezie. Tak też można. Tylko w imię czego. Śmierdzącej kasy?

trackback

[…] Czytaj: To już nie przypadek. Sądy unieważniają kredyty frankowe […]

trackback

[…] Czytaj: To już nie przypadek. Sądy unieważniają kredyty frankowe […]

Patryk
Gość

Tyle czasu minęło od tej afery frankowej a temat nadal jest mielony jeszcze gdzieniegdzie. Jestem ciekaw jak to się zakończy i mam nadzieję że wszyscy ci frankowicze dostali nauczkę.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij

Gratulacje! Jesteś zapisany