19 sierpnia 2026

Rząd wreszcie proponuje zmiany podatkowe: klasa średnia zapłaci (trochę) mniejszy podatek dochodowy. Kto za to zapłaci? I czy to ma sens? Recenzja!

Rząd wreszcie proponuje zmiany podatkowe: klasa średnia zapłaci (trochę) mniejszy podatek dochodowy. Kto za to zapłaci? I czy to ma sens? Recenzja!

Rząd się wreszcie obudził i zaproponował zmiany podatkowe. Lepiej późno niż wcale, chociaż nie jest to żadna wielka reforma, a co najwyżej korekta dająca ulgę klasie średniej, czyli tej grupie podatników, która jest najbardziej dzisiaj uciśniona. Zdecydowanie łatwiej byłoby przeprowadzać większe zmiany trzy lata temu, gdy zadłużenie państwa było o bilion złotych niższe. Czy podatkowe pomysły rządu mają sens? 

Premier zachwala, że 3,5 mln podatników w przyszłym roku zapłaci mniejszy podatek. Liczba ta ma rosnąć o pół miliona osób rocznie, bo coraz więcej osób będzie wpadała w nowe zasady. A jakie to zasady i jakie zmiany podatkowe proponuje rząd? Przede wszystkim zostanie przesunięty próg podatkowy, od którego będzie się płaciło więcej niż 12% podatku dochodowego. Przesunięcie będzie dość symboliczne, bo z obecnych 120 000 zł do 130 000 zł. Ale powyżej tej kwoty podatek jeszcze przez jakiś czas będzie rósł tylko do 24% (a nie do 32% jak do tej pory).

Zobacz również:

Dotychczasowa stawka 32% będzie się włączała dopiero przy rocznym dochodzie przekraczającym 150 000 zł. To oznacza, że jakieś 600-700 zł dodatkowego zarobku netto będzie „uwolnione” od podatku 32% (zamiast tego będzie 12%), a kolejne 1400-1600 zł dodatkowego zarobku miesięcznie będzie obciążone mniejszą daniną (24% zamiast 32%). To są moje chałupnicze wyliczenia. Jeśli macie dokładniejsze, bardziej fachowe, chętnie przyjmę. Osoby, które znajdą się w widełkach niższego podatku, to typowa klasa średnia, czyli osoby zarabiające 130-150% średniej krajowej.

Dobra wiadomość jest taka, że tym razem rząd zaproponował sposoby finansowania zmian podatkowych. Będzie to podniesienie podatku CIT z 19% do 22% dla firm osiągających przychody 50 mln euro lub więcej i dla podatkowych grup kapitałowych oraz wzrost daniny solidarnościowej do 5% od dochodów osób fizycznych przekraczających milion złotych w skali roku. Zmiany mają zacząć obowiązywać od 2027 r., o ile ustawę podpisze prezydent (na razie nie ma jeszcze nawet projektu, jest tylko polityczna decyzja rządu).

To nie jest reforma podatkowa. To jest korekta

Kto naprawdę zapłaci za te zmiany podatkowe? Obawiam się, że nadzieje premiera Donalda Tuska, że to najbogatsze firmy i najbogatsi podatnicy indywidualni sfinansują obniżkę podatków dla klasy średniej, są płonne (o tym za chwilę). Z planów rządu nie wynika też żadne ograniczenie podatku liniowego, który jest dziś najcenniejszą opcją ucieczkową dla osób zarabiających na tyle dużo, że wpadają w próg podatkowy 32%.

Ten arbitraż podatkowy nadal będzie działał. Zmiany podatkowe go nie likwidują. Tyle że będzie miał sens dla podatnika od nieco wyższego poziomu dochodów. Ale i tak, jeśli ktoś będzie zarabiał rocznie ponad 130 00o zł (czyli o 10 000 zł więcej niż dziś), to nadal będzie spoglądał z nadzieją na podatek liniowy. Nowa stawka podatkowa w wysokości 24% plus 9% podatku zdrowotnego to będzie w dalszym ciągu więcej, niż wynosi podatek liniowy w wysokości 19% plus 5% podatku zdrowotnego.

Najważniejsza część zmian (czyli przesunięcie obciążenia stawką podatkową 32% ze 120 000 zł dochodu do 150 000 zł dochodu) prawdopodobnie będzie dotyczyła stosunkowo niewielkiej liczby podatników. Podatek 32% płaci dziś 2,3 mln Polaków, czyli mniej więcej 10% wszystkich. Nie mam danych, jak duża część z tych osób to te, które nie przekraczają 150 000 zł, ale pewnie mówimy o dużych kilku procentach wszystkich podatników.

Wyższe opodatkowanie dużych koncernów i pozyskiwanie z tego źródła pieniędzy na ulżenie klasie średniej to znany trend, prawie wszystkie rządy tam właśnie szukają pieniędzy. Tak się składa, że to właśnie te firmy mają największą zdolność przerzucania dodatkowych kosztów na klientów, odbiorców swoich produktów i usług. Zwłaszcza w takim kraju jak Polska, gdzie rządy mieszają się w wolny rynek i go w dużej części „zaorały”. Na koniec więc, podobnie jak podatek VAT, wyższe opodatkowanie firm zobaczymy wszyscy w kieszeniach.

W pewnym sensie jest to pośrednie przerzucanie pieniędzy z kieszeni wszystkich (poprzez wzrost opodatkowania firm, które przerzucą koszty na klientów) do klasy średniej (która, żeby było jasne, dziś jest mocno dyskryminowana). A więc szału nie ma, ale nie ma co premiera potępiać w czambuł. Mimo wszystko wprowadzenie nowego progu podatkowego 24% dla dochodów przekraczających 130 000 zł i podniesienie najwyższego progu podatkowego do 150 000 zł to krok w dobrym kierunku, także z drugiego powodu. Jakiego?

Dziś jedną z największych wad polskiego systemu podatkowego jest to, że wypycha klasę średnią na działalność gospodarczą. Każdy, kto zarabia powyżej 10 000 zł miesięcznie, stara się zwiać do podatku liniowego. I jeśli osiąga potem w życiu sukces, państwo od tego sukcesu nie dostaje już ani grosza dodatkowej daniny (bo zbiera od niego podatek liniowy, a nie progresywny).

Jeszcze 10 lat temu, żeby przekroczyć próg 32%, trzeba było zarabiać ponad dwukrotność średniej krajowej. Dziś wystarczy do tego już 120-130% średniej krajowej. Jak słusznie zwrócił mi uwagę jeden z czytelników, kiedyś to było „prawdziwe” 32%, a teraz to jest 32% plus 9% podatku zdrowotnego. Nic dziwnego, że ci, którzy wyrastają ponad średnią, chcą uciekać w podatek liniowy. Przez chciwość lub głupotę urzędników podatkowych i polityków. Gwałtowny wzrost opodatkowania zaraz po wejściu człowieka do klasy średniej wypycha go z tradycyjnego systemu podatkowego.

To potwornie głupie. A potem trzeba tworzyć specjalne ustawy i wysyłać Państwową Inspekcję Pracy, żeby odkręcała problem, który sami tworzymy przez bardzo stromą progresję podatkową dla osób, którzy wchodzą do klasy średniej. Jakie są jej skutki, pokazał w bardzo przejrzystej infografice ekonomista XYZ. Niestety, ta korekta podatkowa daje ulgę klasie średniej, ale nie wyklucza tego zjawiska, które powoduje wypychanie ludzi z klasy średniej do podatku liniowego.

Wprowadzenie pośredniego progu podatkowego bardziej wyrówna też obciążenia podatkowe. Kilka lat temu aż 45% wszystkich dochodów z podatku PIT pochodziło z kieszeni 5% podatników przekraczających próg 32%. Teraz te proporcje pewnie się zmieniają (połowę podatków PIT płaci 10-15% podatników), ale i tak to na barkach podatników w najwyższym progu jest koszt utrzymania państwa, patrząc przez pryzmat podatku PIT (a to tylko 100 mld zł z 600 mld zł dochodów państwa).

Pięć lat temu próg 32% przekraczało ok. 1,9 mln osób, a dziś już ok. 2,3 mln osób (czyli jakieś 10% podatników). To oznacza wzrost o niecałe pół miliona podatników – głównie z powodu braku waloryzacji progu 120 000 zł przy szybkim wzroście wynagrodzeń. Teraz ta częściowa waloryzacja nastąpi poprzez zmiany podatkowe proponowane przez rząd. Być może klasa średnia będzie miała dzięki temu większe możliwości akumulowania oszczędności. A tych oszczędności bardzo potrzebuje polska gospodarka.

Będą zmiany podatkowe. Ale co będzie z dziurą budżetową?

Czy nas na to stać? Zobaczymy, jak te zmiany w podatkach ocenią agencję ratingowe, bo zaczyna się sezon przeglądów oceny naszej wiarygodności kredytowej. Rząd zaproponował źródło finansowania korekt podatkowych, ale nie da się ukryć, że to nie jest to, na co czekają analitycy i inwestorzy. Te decyzje nie przybliżają nas do znalezienia się na ścieżce ograniczania dziury budżetowej.

Zadłużenie Polski pod koniec tego roku przekroczy prawdopodobnie 2,6 biliona złotych. W ciągu ostatnich trzech lat zwiększyło się niemal o bilion złotych. W porównaniu do wielkości gospodarki nie jesteśmy krajem bardzo zadłużonym (to raptem 60% rocznego PKB, czyli wartości tego wszystkiego, co wspólnie wytwarzamy), ale zadłużamy się w tempie 6-7% PKB rocznie, niemal najszybciej w Unii Europejskiej. Płacimy też od naszego długu wysokie odsetki – ok. 5,5-6% rocznie. Włosi i Francuzi płacą 4%, Niemcy tylko 3,2%.

Analitycy i inwestorzy oczekują od nas wytyczenia ścieżki ograniczania tempa wzrostu naszego zadłużenia, bo jeśli nic nie zmienimy, to za 6-7 lat będziemy już tak zadłużeni jak Włosi czy Francuzi, choć nie dogonimy ich jeszcze pod względem zamożności. A to oznacza, że musimy zmniejszać dziurę budżetową o 40-50 mld zł rocznie. Dopóki inwestorzy nie zobaczą wiarygodnego planu na to, jest ryzyko, że będziemy płacić wysokie odsetki od tego długu.

W tym roku mamy mieć dziurę budżetową na poziomie 270 mld zł. Nawet jeśli przychody z podatków będą rosły wraz ze wzrostem nominalnego PKB o 6-7% rocznie (3,5-4% realnie plus 3% inflacji), to każdy spadek tempa wzrostu gospodarki automatycznie będzie oznaczał, że wpadamy w pętlę zadłużenia, nawet jeśli nie będziemy nic robili (czyli nie będziemy zaciągali nowych długów). To niebezpieczne.

Dziś płacimy mniej więcej 80 mld zł rocznie samych odsetek od wyemitowanych wcześniej obligacji. Ta kwota z roku na rok będzie rosła, bo w najbliższych latach będzie się kończyło „życie” obligacji wyemitowanych w erze niższych stóp procentowych. Podniesienie oprocentowania polskiego długu o 1 punkt procentowy zwiększa roczny koszt odsetek budżetu państwa o ok. 20–22 mld zł.

[Czytaj dalej poniżej]

CZYTAJ TEŻ:

kto zadłużył nas bardziej

czy inwestowanie w długoterminowe obligacje jest bezpieczne

polska w pułapce długu

Zmiany podatkowe? Jak powinien się zmienić polski system?

Uważam, że są trzy najważniejsze rzeczy, które powinniśmy zmienić w systemie podatkowym po to, żeby był bardziej sprawiedliwy i żeby ludzie chcieli płacić podatki, a nie unikali ich za wszelką cenę. Zmiany podatkowe powinny iść w tym kierunku właśnie. Czy idą? Oceńcie sami.

Po pierwsze wprowadzenie automatycznej, inflacyjnej waloryzacji progów podatkowych i kwot wolnych od podatku. Skoro dochody państwa z podatków wraz z inflacją automatycznie rosną (VAT w wysokości 23% przy wyższych cenach jest kwotowo wyższy, podatek PIT od zwaloryzowanych o inflację wynagrodzeń jest też wyższy), to powinno to działać także w drugim kierunku. Wprowadzenie automatycznej waloryzacji zmniejszyłoby pole działania politykom-populistom. Nie musieliby już obiecywać wyższych kwot wolnych od podatku albo ulg podatkowych. Musieliby wymyślić coś lepszego.

W planie rządu nie ma wyższej kwoty od podatku. Kwota wolna od podatku w wysokości 30 000 zł (wcześniej była tylko symboliczna, żałośnie niska) została wprowadzona w Polsce przez rząd Mateusza Morawieckiego przy okazji niesławnego Polskiego Ładu (który okazał się najgłupszą reformą podatkową od dekad). Od tego czasu nie była ani razu waloryzowana. Ile powinna wynieść, żeby zachować swą „wartość”? Łącznie inflacja w Polsce wyniosła w latach 2022 r. mniej więcej 35%, zaś mediana wynagrodzeń poszła w górę o mniej więcej 50%, a więc dziś (gdybyśmy chcieli utrzymać realną wartość tej ulgi podatkowej) należałoby zwiększyć kwotę wolną od podatku do mniej więcej 45 000 zł.

Po drugie uproszczenie systemu podatkowego i wprowadzenie sprawiedliwego opodatkowania dochodu niezależnie od źródła jego uzyskania. Dziś jest tak, że taki sam dochód może być w Polsce opodatkowany od 0% (jeśli pochodzi ze wzrostu wartości nieruchomości), poprzez 12% (jeśli podatnik płaci ryczałtowy podatek od przychodów), albo 19% (jeśli osiągnął dochód z kapitału, np. zarobił w banku na odsetkach), albo 24% (jeśli prowadzi działalność gospodarczą i jest na podatku liniowym z podatkiem zdrowotnym 5%), aż po 41% (jeśli przekroczył najwyższy próg podatkowy 32% i płaci 9% podatku zdrowotnego).

To jest popieprzone. Trzeba to uprościć i zrobić tak, żeby każdy dochód był mniej więcej tak samo opodatkowany. To samo dotyczy bałaganu ze stawkami VAT, bałaganu ze składkami do ZUS (trzeba skasować opcję, w której kilka milionów ludzi prawie tych składek nie płaci) czy ze składkami do NFZ (trzeba wprowadzić mniej więcej równy dla każdego podatek zdrowotny i opisać co w zamian dostaniemy).

Po trzecie uporządkowanie progów podatkowych. Obecny system działa tak, że od pierwszych zarobionych 30 000 zł w danym roku nie płaci się podatku w ogóle, potem do 120 000 zł płaci się 12% podatku i 9% składki zdrowotnej (o ile ktoś nie płaci podatku na innych zasadach, patrz punkt poprzedni), a następnie, zarabiając mniej więcej 7000-8000 zł na rękę, nagle zaczyna się płacić 32% plus 9% składki zdrowotnej. Oznacza to bardzo gwałtowny wzrost opodatkowania dla osób, które właśnie wchodzą na poziom dochodów, który pozwalałby im akumulować oszczędności. W ten sposób klasę średnią przyciska się butem do gleby.

To jest też powód, dla którego każdy, kto zarabia powyżej 10 000 zł miesięcznie, stara się zwiać do podatku liniowego. Przez chciwość lub głupotę, czyli gwałtowny wzrost opodatkowania zaraz po wejściu człowieka do klasy średniej, wypycha go z tradycyjnego systemu podatkowego. Nienajmądrzejsze… I w tym aspekcie mamy wreszcie jakieś zmiany, choć trzeba przyznać, że relatywnie kosmetyczne. Arbitraż podatkowy będzie nadal działał, tylko będzie włączał się ciut później.

CZYTAJ TEŻ:

wyższe podatki

CZYTAJ TEŻ:

polska trzecią siłą w europie

BNP paribas trzy trendy

wydatki na zbrojenia grecka tragedia

——————————

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTERY

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

——————————

zdjęcie tytułowe: TVP Info

Subscribe
Powiadom o
216 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Tomek_wawa
1 miesiąc temu

Zbliżają się wybory a więc rząd zaczyna dzielić kiełbasę wyborczą.

Szkoda, że zabrakło odwagi na głęboką reformę podatkową przedstawioną przez Redaktora Macieja – ale jak rozumiem za duży byłby opór osób na JDG, liberalnych mediów a na końcu prezydenta.

Sylwester
1 miesiąc temu

Poproszę o wyjaśnienie co autor miał na myśli pisząc „Być może klasa średnia będzie miała dzięki temu większe możliwości akumulowania oszczędności. A tych oszczędności bardzo potrzebuje polska gospodarka”.
Akumulacja oszczędności w sensie chowania w skarpecie, obligacjach, czy akcjach na długi czas jest szkodliwa, a w najlepszym razie neutralna dla gospodarki, bo tylko obrót pieniędzmi oraz powstające przy okazji podatki dają gospodarczy przychód.
Jeśli autor miał na myśli akumulację, by zaoszczędzić i wydać na zakup lepszego mieszkania, samochodu, mebli, czy choćby obiad w restauracji, to ok, ale nie oszczędzanie dla samego oszczędzania.

Last edited 1 miesiąc temu by Sylwester
Ppp
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

AKUMULACJA OSZCZĘDNOŚCI JEST POŻYTECZNA. Oto pożytki z oszczędzającego dla państwa i społeczeństwa: A: Kto oszczędza, ten nie wydaje, a więc nie przyczynia się do wzrostu inflacji. Za to w czasie kryzysu wydaje tyle, co zawsze, bo nadal ma pieniądze. W sumie – stabilizuje gospodarkę. Dla uproszczenia pomijam tu fakt, że inflacja ma wiele innych przyczyn. B: Mający własne pieniądze, na starość nie obciąża opieki społecznej. Mający bardzo duże pieniądze może ją wręcz zastępować, pomagając biedniejszym członkom rodziny. C: Dostarcza pieniędzy bankom do pożyczania innym i pomaga państwom i firmom, kupując ich obligacje. System cząstkowej rezerwy zaburza tu kwestię banków, ale… Czytaj więcej »

Max
1 miesiąc temu
Reply to  Sylwester

NIe no, pewnie. Lepiej zarządzać ludźmi bez oszczędności. Wystarczy obiecać jakąś niewielką kiełbaskę wyborczą, a już gołodupcy biegną glosować na dobrodzieja populistę. Poza tym, guzik mnie obchodzi, czy oszczędzanie jest pożyteczne dla gospodarki, czy jak tu wyżej napisane, szkodliwe. Każdy ma prawo oszczędzać, jeśli taka jego wola, a państwu nic do tego. Politycy i banki centralne, które prowadzą politykę w kierunku spadku realnej wartości oszczędności, to po prostu złodzieje. Inflacja to kradzież i dodatkowy podatek. Jeśli demokracja ma się utrzymać, to potrzebujemy niezależnych od zachcianek polityków obywateli, a nie wydającą wszystko na pierdolety masę wyborczą, podatną na populistyczną propagandę. O… Czytaj więcej »

Mirek
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Może 500 dałoby się,ale chodziło o 2500.

Ppp
1 miesiąc temu
Reply to  Max

Popieram. A zgłaszającym pretensje zawsze można powiedzieć coś w stylu: „robię wiele dobrego dla innych, więc zadbać o siebie też mam prawo”. Myślę, że kłamstwa w tym stwierdzeniu udowodnić się nie da.
Pozdrawiam.

Xxx
1 miesiąc temu
Reply to  Max

Za każdym razem jak rząd podniesie pensję minimalną to zaraz dostaję wzrost opłat za śmieci oraz wyższą stawkę za ochronę. Więc Panie Max podwyżki zarobków są bardzo pro inflacyjne
A skoro inflacja to okradanie, to rodzi się pytanie: czy nigdy nie dostał Pan podwyżki czy też jak sam Pan to nazywa jest Pan złodziejem który nakręca inflację i okrada Polaków?

Piotr
1 miesiąc temu

uwaga do pana redaktora:

Jeszcze 10 lat temu żeby przekroczyć próg 32% trzeba było zarabiać ponad dwukrotność średniej krajowej. Dziś wystarczy do tego już 120-130% średniej krajowej.

To niby prawda, ale bez komentarza że 10 lat temu to faktycznie było 32% (a bardziej precyzyjnie – 33,25% podatku pitozdrowotnego), to teraz nie tylko wystarczy 130% średniej krajowej, ale i ten podatek (porównując porównywalne, a nie gruszki z jabłkami) wynosi dziś 41%. Dopiero to pokazuje skalę wzrostu łupienia przez państwo. Bez tego to jest półprawda …

Last edited 1 miesiąc temu by Piotr
RafałX
1 miesiąc temu

Czyli jak ktoś wyskoczy powyżej 150tys to jaka klasa ? 🙂

Stef
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Proszę powiedzieć to etatowcom w budżetówce. Ostatnio widziałem ogłoszenie 11 000 brutto + 13 stka + dwie nagrody powiedzmy 14× 11 000 brutto.

Monika
1 miesiąc temu
Reply to  Stef

Na jakie stanowisko?

Stef
1 miesiąc temu
Reply to  Monika

Główny specjalista ds Kontroli. Ministerstwo.
A to wcale nie jest dużo. W MSZ czy MF to zaraz bedzie normalna wypłata.

RafałX
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Gorzej jak firma niechce nawet słyszeć o biznes class:)

Stef
1 miesiąc temu

Z jednym cięzkl sie zgodzić. W punkcie po drugie autor opisuje ze tenn sam dochód mlze byc róznke opodatkowany.
Skąd pomysł że to jest ten sam jak źrodło pochodzenia jest inne?
„Dziś jest tak, że ten sam dochód może być w Polsce opodatkowany od 0% (jeśli pochodzi ze wzrostu wartości nieruchomości), poprzez 12% (jeśli podatnik płaci ryczałtowy podatek od przychodów)….”.

Stef
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Ale mi nie chodzi o semantykę tylko o wrzucenie do jednego koszyka dochodu z etatu, najmu, wzrostu wartości nieruchomości. To nke jest taki sam dochód bo jego źródło pochodzenia jest inne. Dodam że na wzrost spadek wartości nieruchomości nie mam jako posiadacz żadnego wpływu.

Zapewne pamięta Pan dlaczego dochód z najmu ma preferencje stawki? Bo jak miał standardowe to prawie nikt nie płacił.

Stef
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

A moze pan uzasadnić? Dlaczego 100 zł zarobione na spekulacji akcjami ma byc tak samo opodatkowane jak 100 zł z wynajmu hali czy z pracy fizycznej?

Jak tu widze co innego 100 zarobione przez hydraulika powinno byc tak samo opodatkowane na UoP, UC czy JDG ale wtedy skonczy sie kombinowanie ksiegowanie, doradztwo i qrzucanie w koszty. Wiem ze to utopia i trąci Korwinem.

Radek
1 miesiąc temu
Reply to  Stef

A jakie jest uzasadnienie by 100 zł zarobione przez hydraulika opodatkować inaczej niż te zarobione przez handlarza mieszkaniami, bułkami lub kierowcę autobusu?

Stef
1 miesiąc temu
Reply to  Radek

Bo hydraulik, kierowca pracuje rękami nie moze skalować biznesu. Handlarz (czymkolwiek) może. Do tego sa branże w których łatwo ukrywać przychód/zysk. Dlatego wymyślono ryczałt i podatek obrotowy.
Kierowca autobusu nie zarobi 150 000 na jednym filipie.

Mógłbym pojechać lewicą że kierowca i inny robotnik wykwalifikowany wnosi cos do gospodarki, ten wredny spekulant od mieszkań tylko żeruje na ludziach 😉

Stef
1 miesiąc temu

Panie autorze , chyba sie coś zjadlo w tekscie? PO 24 % dla dochodów nieprzekraczających zabrakło kwoty?

). A więc szału nie ma, ale nie ma co premiera potępiać w czambuł. Mimo wszystko wprowadzenie nowego progu podatkowego 24% dla dochodów nie przekraczających i podniesienie najwyższego progu podatkowego do 150 000 z

Stef
1 miesiąc temu

Czy te zmiany to nie sa pod budzetówkę i mundurowych. Specjalista zarobi 12 500 miesięcznie czyli 150 000 rocznie brutto?

Po drugie miało być uproszczanie podatków: można było obniżyć stawkę z 32 na 30, lub podnieść kwotę wolną. Ale wtedy pewnie koszt byłby większy dla budżetu?

Nie wiem czy ten trzeci próg marketnig sprzeda wyborcom? Do mnie to nie przemawia. Jak zwykle obiecanki …..

Stef
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Zgodzę sie było 19 i 32. Potem obniżono 19 do 12 i powstało 12 i 32 co jest spora różnica. Do tego wzrost pensji i nagle sporo osób trafia do progu 32. Bolesne jest to.
W świecie idealnym obniżonoby 32 do 25 tak jak obniżono 19 do 12.

Wtedy 12 i 25 byłoby logiczne ale nadal bolesne.

beholder
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Och, jest to rabialne przy takiej sytuacji budżetu, wymaga „jedynie” cięcia rozdawnictwa, czyli popełnienia spektakularnego samobójstwa politycznego lub doprowadzenia do tego, by taka była wola większości wyborców.
Gdzie są moje pigułki z suszonej żaby…

Last edited 1 miesiąc temu by beholder
Xxx
1 miesiąc temu
Reply to  beholder

Świetny pomysł uciąć rozdawnictwo! Poszukałem takiej grupy która jest objeta niesprawiedliwym i niezasadnym rozdawnictwem. Zauważyłem, że bezdzietny korzysta lub będzie korzystał z NFZ na starość jednocześnie nie dając społeczeństwu nikogo kto ma szansę zostać lekarzem (zwiększa więc popyt na lekarzy, a nie zwiększa podaży lekarzy czyli jest WINNY i ODPOWIEDZIALNY za to, że uslugi medyczne będą drożeć jeszcze bardziej niż w normalnym zdrowym państwie gdzie obywatele wypełniają umowę społeczną w oparciu o którą był wyceniany dostęp do NFZ i ZUS zamiast ślizgać się na ciężkiej pracy uczciowych obywateli). Z drugiej strony bedzietny teraz płaci ZUS który jedynie pokrywa wypłaty emerytur… Czytaj więcej »

Dawid
1 miesiąc temu
Reply to  Xxx

dobre POPIERAM. BYKOWE i od starych panien

Monika
1 miesiąc temu
Reply to  Xxx

O tak. A ci licznie dzietni którzy radośnie wysysają naszą krwawicę za pomocą różnych kosiniakowych i kamaszowych ucząc swój przychówek że praca jest dla frajerów?

Xxx
1 miesiąc temu
Reply to  Monika

[CENZURA-red, brak kultury wypowiedzi]

Xxx
1 miesiąc temu
Reply to  Xxx

[CENZURA-red, brak kultury wypowiedzi]

Monika
1 miesiąc temu
Reply to  Xxx

Obelgi są argumentami tych którzy nie mają argumentów.

Xxx
1 miesiąc temu
Reply to  Monika

Dokładnie Moniczko, zacytuje ci coś „licznie dzietni którzy radośnie wysysają naszą krwawicę za pomocą różnych kosiniakowych i kamaszowych ucząc swój przychówek że praca jest dla frajerów”. Jak czytałem tę pozbawioną kultury bzdurę to dokładnie to samo sobie pomyślałem o Tobie. Nieasz argumentów więc rzucasz obelgą i jeszcze kłamiesz przy okazji. No ale wiadomo stoi przed tobą widmo, że skończy się życie na poziomie easy i będziesz musiała tak jak ja uczciwie pracować z na twoum miejscu też bym się bronił, żeby przypadkiem ktoś nie pozbawił cię prawdziwego socjalu płynącego z niewypełnienia umowy społecznej bez żadnych konsekwencji na szkodę tego kraju.… Czytaj więcej »

Xxx
1 miesiąc temu
Reply to  Monika

Zadałem pytanie. Ile dzieci sobie zrobiłaś żeby sięgnąć po ten socjal?

Monika
1 miesiąc temu
Reply to  Xxx

Pytanie zostało skasowane więc było obraźliwe. Nie dyskutuję z ludźmi którzy nie potrafią kulturalnie rozmawiać.

Last edited 1 miesiąc temu by Monika
Xxx
1 miesiąc temu
Reply to  Monika

[CENZURA-red, brak szacunku dla interlokutorów]

Xxx
1 miesiąc temu
Reply to  Monika

Ten portal ma w zwyczaju przykładać zupełnie inny standard moderowania w zależności od tego czy zgadza się z czyjąś opinią czy nie. A niestety moja postawa społecznej odpowiedzialności za ten kraj nie jest popularna i nie jest lubiana. W końcu ja będę beneficjentem lepszej sytuacji dla rodziców już bardzo krótko, dzieciaki zaraz pójdą na swoje, dostaną ode mnie po mieszkaniu i będę żył jak bezdzietny. Więc starsi ludzie rzeczywiście mają inną perspektywę, gdzie dopłacanie rodzicom, to jednak płacenie za coś co możnaby jak janusz z januszexu próbować wyciągnąć od ludzi za darmo. Ja niestety nie potrafię być takim januszem i… Czytaj więcej »

Xxx
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

[CENZURA-red, brak kultury wypowiedzi]

Xxx
1 miesiąc temu
Reply to  Monika

I tak jak pisałem, zupełnie nie widzę w rzeczywistości tej zależności jakoby bezdzietni robili, a rodzice korzystali. Tak jak pisałem o ile Basia – jedynaczka – córeczka aptekarki rzeczywiście mogła dostać mieszkanie na 18kę i mimo iż mamy już po 40 lat, to ona dalej przejada pieniądze mamusi nie mając żadnej kariery ani sensownej pracy, tylko nisko płatne i proste prace korporacyjne. O tyle wśród rodzin 5+ np. mam w bliskiej rodzinie rodziców z 7ką już dorosłych dzieci. Wbrew twierdzeniu Moniczki nie nauczyli się jak jedynaczka Basia, że praca jest dla frajerów bo nie mają co liczyć, że dostaną 7… Czytaj więcej »

Xxx
1 miesiąc temu
Reply to  Monika

A skoro mówimy o braku kultury, to pozbawione kultury jest zrównywanie dzisiejszego rodzica rodziny 5+ z sentymentem i wspomnieniem sprzed 20-30 lat gdzie rzeczywiście na osiedlu na którym mieszkałem było zbiorowisko takich patologicznych rodzin, które albo się upijały albo się rozmnażały. Mówiliśmy na te domy Pekin w 1998 roku. I dziś tamte dzieci są dorosłe i z tych o których losach coś wiem faktycznie nie wynikło nic dobrego, ktoś siedzi w wiezieniu za handel narkotykami, inny za kradzieże, ktoś znalazł sobie normalną prostą pracę i jakoś życje, odsetek alkoholizmu jest dość wysoki. Nie są to moi znajomi, z różnych rozmów… Czytaj więcej »

Monika
1 miesiąc temu
Reply to  beholder

Jaka szkoda że Pratchett nie zdążył napisać Raju podatkowego. To mogłoby być bardzo ciekawe. Nikt tak dobrze nie zarządza żadnym krajem jak Vetinari😁

Stef
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Tak to mozna kazde zaniechanie tłumaczyć. Jak chcą nic nie robic to zawsze można powiedziec pieniędzu nie ma.

Do tego pytanie czy obnizka podatkow nie spowoduje wzrostu wpływów? Ekonomisci twierdzą że juz dawno przekroczyliśmy krzywą Leffera.

Piotr
1 miesiąc temu
Reply to  Stef

Nie. Nieprawda. Jeżeli porównujemy wcześniejsze 19% (a faktycznie 20,25%) i 32% to porównujemy z 21% (12+9) i 41% (32+9).
A przypomnę, że 19% (tak naprawdę wówczas to już było 17%) obniżono do 12% tylko dlatego żeby móc wprowadzić zmiany w trakcie roku podatkowego. Soboń stawał na uszach żeby choć trochę ugasić ten pożar w burdelu jaki nam zafundowali ówcześnie miłościwie panujący.

Tadeusz
1 miesiąc temu
Reply to  Stef

Dla mnie to było: 20.25 i 33.25, a teraz „obniżono” do 21 i 41%.

Piotr
1 miesiąc temu
Reply to  Stef

Zmiany są pewnie m.in. pod nauczycieli jęczących jak mało zarabiają (swoją drogą to przerażające jak mamy słabych tych nauczycieli, skoro mieli problem z ogarnięciem podatków, ale to inna dyskusja). Przy czym 12500 miesięcznie na UoP to nie jest 150 tys. do opodatkowania pitozdrowotnym. Bo odpadają wcześniej „ZUSy”, od których na szczęście (w odróżnieniu od podatku zdrowotnego) nie płacimy podatku od podatku, czyli przy 12.500 brutto to się raczej wpada w okolice 130 tys. do opodatkowania PIT i zdrowotnym (nie chce mi się liczyć dokładnie 🙂 )

Monika
1 miesiąc temu
Reply to  Piotr

I pod jęczące pielęgniarki które po ostatniej podwyżce właśnie przekroczyły pierwszy próg.

Monika
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Zapraszam do pierwszego z brzegu szpitala.

Xxx
1 miesiąc temu
Reply to  Monika

To proszę się cieszyć Pani pielęgniarko.

Monika
1 miesiąc temu
Reply to  Xxx

Nie jestem pielegniarką. Za to doskonale wiem ile zarabiają i jak są „pokrzywdzone”

Monika
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Nauczycielska robota też nie jest łatwa

Xxx
1 miesiąc temu
Reply to  Monika

[CENZURA-red, brak kultury wypowiedzi]

Xxx
1 miesiąc temu
Reply to  Xxx

Znowu w mojej wypowiedzi nie było nic niekulturalnego jeżeli,a standardy etyczne przyjmiemy Moniczkę, która kłamie np. o tym, że rodziny 5+ nie budują Polski (robią to) tylko przejadają jej sochody (nie robią tego i to już było obalone po tym jak ministerstwo opublikowalo, że bezdzietni płacą niższy pit do budżetu w przeliczeniu na osobę niż rodzice).

Xxx
1 miesiąc temu
Reply to  Xxx

[CENZURA-red, brak kultury wypowiedzi]

RAFAL
1 miesiąc temu

Przy zarobkach ok 120 tys brutto rocznie raczej nie wychodzi ,,ok 8tys na ręke” Są jeszcze ,, odciąganie ” ubezpieczenia społeczne ( emerytalne , rentowe , chorobowe i fp.To raczej ok 7 tys / m- c na rękę.

Tomek_wawa
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Dla etatowca z PPK to 6929 netto

netto
Stef
1 miesiąc temu
Reply to  Tomek_wawa

Tylko to 10 000 z kalkulatora to chyba nie jest to samo co w PIT bo odliczamy składkę na zus i NFZ?
Nawet 10 000 brutto na UoP to nie jest to samo 10 000 w PIT?

Piotr
1 miesiąc temu
Reply to  Stef

Skłądki na NFZ (podatku zdrowotnego dla niepoznaki nazywanego składką) NIE ODLICZAMY. Płacimy podatek PIT od tego podatku.
Tak, podatek od podatku!
Tylko mało osób ma tego świadomość.

Stef
1 miesiąc temu
Reply to  Piotr

Ok ale jak mam 10 000 brutto na uop na umowie, to wcale nie mam 120 000 brutto w pit.

Piotr
1 miesiąc temu
Reply to  Stef

Owszem. Odejmujesz ZUS. Od niego nie płacisz w tym momencie PIT. Nie to że w ogóle – płacisz go przy wypłacie emerytury później 🙂
Ale nie odejmujesz NFZ

Xxx
1 miesiąc temu
Reply to  Piotr

Od VATu też placisz podatek PIT jeżeli tak to liczysz.

Piotr
1 miesiąc temu
Reply to  Xxx

Jeśli już to od pieniędzy „opitowanych” płacisz VAT. Aczkolwiek to jednak trochę inny podatek, od innych kwot i naliczany w innym czasie. Natomiast PIT i zdrowotny są naliczane od tej samej kasy w tym samy7m momencie.

Xxx
1 miesiąc temu
Reply to  Piotr

I jakie to ma znaczenie to słowne mambo dżambo? Jakaś ustawę albo obowiązującą w kraju religię łamie ten system?

Skipper
1 miesiąc temu

Bardzo dziękuję za ten artykuł i głos rozsądku w tym zalewie populizmu.
Od siebie dodałbym ogranicznie socjalu, żeby sfinansować zmiany.

Xxx
1 miesiąc temu
Reply to  Skipper

Świetny pomysł! Poszukałem takiej grupy która jest objeta niesprawiedliwym i niezasadnym socjalem. Zauważyłem, że bezdzietny korzysta lub będzie korzystał z NFZ na starość jednocześnie nie dając społeczeństwu nikogo kto ma szansę zostać lekarzem (zwiększa więc popyt na lekarzy, a nie zwiększa podaży lekarzy czyli jest WINNY i ODPOWIEDZIALNY za to, że uslugi medyczne będą drożeć jeszcze bardziej niż w normalnym zdrowym państwie gdzie obywatele wypełniają umowę społeczną w oparciu o którą był wyceniany dostęp do NFZ i ZUS zamiast ślizgać się na ciężkiej pracy uczciowych obywateli). Z drugiej strony bedzietny teraz płaci ZUS który jedynie pokrywa wypłaty emerytur dla jego… Czytaj więcej »

Max
1 miesiąc temu

NIe ma to, jak ciągle zmiany systemu podatkowego. Tylko tego nam potrzeba. Zbliżają się wybory? Jakaś grupa społeczna jest wyjątkowo głośna? Jakiś temat stał się nośny medialnie? W sondażach coś wyszło? Łubudu, rząd już biegnie z propozycjami zmian. Sraczka legislacyjna jest w tym kraju permanentna, a przed wyborami to już w ogóle, sraka do kwadratu. Zmiany, zmiany, zmiany. W kampanii wyborczej zacznie się licytacja. Wiadomo, że wyniknie z niej tylko większe zadłużenie kraju, za które najprawdopodobniej przyjdzie nam kiedyś zapłacić zwiększoną inflacją. O stworzeniu jakiegoś sensownego, prostego, nie dyskryminującego nikogo, sprzyjającego przedsiębiorczości i budowaniu oszczędności systemu podatkowego, mowy oczywiście w… Czytaj więcej »

Marcin
1 miesiąc temu

Jeszcze się taki nie urodził co by wszystkim dogodził.

Zbyszek
1 miesiąc temu

Proszę zwrócić uwagę, że na liniówce, od „sukcesu” płaci się też więcej, bo im wyższy przychód tym wyższy podatek. I tak powinno być dla wszystkich. Ktoś pamięta jeszcze hasło15/15/15? PIT/VAT/CIT Nie ma tu słowa o tym, że również ma częściowo być ograniczony „arbitraż” na ryczałtach. Tam stawki są jeszcze niższe niż 14% dla wielu grup. Jako, od zawsze, etatowiec dodam, że tzw. polski wał spowodował, że dobrze zarabiający (nazwijmy to klasa średnia wyższa) płacą więcej podatków niż wcześniej o dobre kilka punktów procentowych. To co poprawiono w PIT z nawiązką zabrano przez manewr z podatkiem zdrowotnym, który jest w całości… Czytaj więcej »

Tomasz
1 miesiąc temu

Panie Redaktorze, składka zdrowotna jest także opodatkowana zatem realny podatek pit przy drugim progu podatkowym wynosi 32% + 9% + 32% z 9% czyli znacznie więcej niż 41%, o którym Pan pisze. To niewiarygodne ale tak właśnie działa nasz system podatkowy pit niestety.

Piotr
1 miesiąc temu
Reply to  Tomasz

Masz rację, że płacimy podatek od podatku, ale na szczęście to JEST w sumie 41% od podstawy opodatkowania (czyli brutto po odjęciu ZUS). Po prostu te 32% PIT płacimy również od tych 9% podatku zdrowotnego (nie obniża podstawy opodatkowania PIT), ale nie sumuje się to ponad 41%. Pomijamy oczywiście daninę solidarnościową, który jest jeszcze wyżej.

pyrgus
1 miesiąc temu

Te propozycje są śmieszne, żeby nie powiedzieć żałosne. I jak na mój gust to gwóźdź do trumny KO, która pluje na własny elektorat. To są zmiany pod hasłem zmieńmy coś, ale tak, żeby nic nie zmienić. Sensowna waloryzacja progów podatkowych to powinien być drugi próg od 200.000 zł. Natomiast priorytetem powinna być likwidacja wszelkich przywilejów typu ryczałty czy preferencyjne składki zdrowotne, bo to jest niesamowicie demoralizujące, że państwo jest utrzymywane przez etatowców i emerytów. Ci są szczególnie na celowniku, bo są łatwym łupem. Tymczasem ci, którzy zarabiają naprawdę duże pieniądze (wszelkiej maści lekarze na kontraktach, informatycy itp.) nadal będą płacić… Czytaj więcej »

RafałX
1 miesiąc temu
Reply to  pyrgus

Rozumiem Twój ból moja firma też niechce nawet słyszeć o zmianie formy zatrudnienia. Co prawda problem progu dopada.mnie mieć później, ale też boli

Michal
1 miesiąc temu

Pomijając fakt, że to jest pudrowanie i brak jest zapowiedzi głębszej reformy – nadal na etatowcach, którzy z jakiegoś powodu nie chcą / nie mogą przejeść na b2b ciąży największy ciężar podatkowy – to nie ma się co emocjonować. Ustawa jest tak napisana, żeby prezydent ją zawetował. I będzie paliwo polityczne dla Tuska, który potem powie, ze przecież próbował ulżyć Polakom a zły prezydent zawetował…

Olek
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Bo ustawa podniesie podatki dla firm, a Nawrocki u Mentzena obiecał, że nie podpisze żadnej ustawy podwyższającej podatki.

Last edited 1 miesiąc temu by Olek
Pyrgus
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Pewnie po to żeby plombować dziurę budżetową

Яцек
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Już ja o to zadbam, aby przypomnieć wszystkim ile Student Jakob w Polsce napsuł 😉

T1000
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

On sobie może najwyżej przyjść po odbycie kary do pierdla.

RafałX
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Jeśli będzie się trzymał zasady, zero nowych podatków to zawetuje.

RafałX
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

No w sumie, ale powiedzmy, że to jest podatek który da się nie płacić.

Hieronim
1 miesiąc temu
Reply to  RafałX

Wyższy CIT dla banków też podpisał

Яцек
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

To były przecież obiecanki-cacanki. Tadeusz Batyr nie dostał mojego głosu.

Xxx
1 miesiąc temu
Reply to  RafałX

Co wiecej jeżeli przez OKI przepuścisz (w pełnym opodatkowaniu) aktywa, które zarobią odpowiednio ponad stopę referencyjną, to opodatkowanie ich podatkiem od aktywów wyjdzie korzystniej niż belką.

Grosz
1 miesiąc temu

Jak już człowiek opanuje dany system podatkowy to go zmieniają. Nic mnie tak nie wkurza jak rząd, który znowu zmienia podatki. Mam nadzieje, ze prezydent nie podpisze.

Xxx
1 miesiąc temu
Reply to  Grosz

Spoko jak podpisze to najwyżej wyrzuć te 300 miesięcznie przez okno i magicznie znajdziesz się w starym systemie podatkowym, który tak dobrze planowałeś.
Czy niechęć do obniżki podatków z wynika tego, że mamy doczynienia z panem minimalsem, żyjącym na koszt tych, których ta korzyść podatkowa obejmie?

Last edited 1 miesiąc temu by Xxx
Mariusz
1 miesiąc temu

Mogę się mylić, ale w 2-gi próg podatkowy w Polsce wpada ok. 10% społeczeństwa (w tym legendarni lekarze z pensjami grubo powyżej średniej krajowej). Mam nadzieję, że KO wie co robi obdarowując wyłącznie tę nieliczną grupę wyborczą. Bo ta druga z pewnością „podziękuje” w najbliższych wyborach.

Max
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Ale w wyborach liczy się glos, a nie wpływy. Poza tym, coraz więcej ludzi ma dość podarków, a wolałaby stabilny i prosty system podatkowy. Bez obdarowywania prezentami pupilków władzy, krzykliwych grup społecznych itp. A przede wszystkim bez zadłużania państwa, za które przyjdzie zapłacić kiedyś. Tu KO zawiodła na calej linii. I moim zdaniem nie wie, co robi.

Mariusz
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Myślę, że większość wolałaby sprawiedliwy podział korzyści podatkowych. Na kwocie wolnej skorzystałby każdy. Na wyższym 2-gim progu skorzysta 10% najbogatszych, w tym „znienawidzeni” lekarze. Jeśli partie opozycyjne podchwycą ten temat to pospolite ruszenie tych 90% „niezadowolonych” może przesądzić o wynikach wyborów, nawet jeśli te 10% poczuje się zmobilizowanych „prezentem”. Dziwi mnie, że nikt w KO nad tym nie pomyślał.

Max
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Przez to mikrotargetowanie, czyli renty wdowie, babciowe, cpn, obecne majdrowanie przy podatkach, „bo nauczyciele wpadają w drugi próg”, to ja najprawdopodobniej KO już podziękuję i do wyborów nie pójdę, pierwszy raz w życiu. No chyba, że Morawicki i spółka wkurzą mnie jeszcze bardziej, co bardzo prawdopodobne.

Pyrgus
1 miesiąc temu
Reply to  Mariusz

Zupełnie nie rozumiesz problemu. W drugi próg podatkowy to nie wpadają ci “bogacze” tylko trochę lepiej zarabiający przeciętniacy: specjaliści na etatach. Naprawdę bogaci to albo nie płacą podatków albo płacą symboliczny ryczałt. Lekarze zarabiający po kilkadziesiąt tysięcy miesięcznie są na ryczałcie.

Marcin
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

14%, bądzmy precyzyjni 🙂

Patryk
1 miesiąc temu
Reply to  Pyrgus

Prawda
Amen!

Pyrgus
1 miesiąc temu
Reply to  Mariusz

I jeszcze jedno. Czy naprawdę uważasz że ci zarabiający 11.000 na rękę to do ci “bogacze”? Pracownicy, którzy zarabiają naprawdę duże pieniądze nie pozwoliłoby sobie na płacenie tak wysokich podatków i uciekają w inne formy zatrudnienia, o ile mogą. Dlatego tak niesprawiedliwy jest obecny system podatkowy, w którym nieproporcjonalnie wysokimi podatkami uderza się tych, którzy nie mogą zmienić formy zatrudnienia.

Mariusz
1 miesiąc temu
Reply to  Pyrgus

Pewnie masz rację, ale dalej nie zmienia to wydźwięku. 90% ludzi w ogóle nie skorzysta z nowych zasad. Propagandowo dodatkowe 3600zł, ale wyłącznie dla ludzi którzy zarabiają min. 11.000 (nawet jeśli dla Ciebie i mnie to nie są bogacze) wygląda fatalnie.

Pyrgus
1 miesiąc temu
Reply to  Mariusz

Jeżeli rząd chciałby ulżyć wszystkim, to wystarczyłoby przywrócić odliczenie składki zdrowotnej. Każdy by na tym zyskał, niezależnie od dochodu.

Patryk
1 miesiąc temu
Reply to  Mariusz

Wygląda jak normalność. Konstytucja gwarantuje równość, kazanie płacić osobie na minimalnej niższy keotowyo podatek niż np. Ja płacę, to nic innego jak dyskryminacja i traktowanie takiej osoby jak Polaka drugiej kategorii, który jest za glupi żeby płacić normalny podatek. Zresztą wystarczy sobie porównać: Zarabiasz 60 000 zł rocznie (5k miesięcznie brutto) płacisz 2292 dochodowego (3,8% efektywnej stawki podatku). Zarabiasz 120 000 zł rocznie bo jesteś w stanie zrobić coś więcej niż udawać, że pracujesz płacisz 8604 zł dochodowego (7,2%) – czyli już tutaj za karę, że Ci się chciało masz niemal 2 razy wyższy podatek procentowo mimo, że od samej… Czytaj więcej »

Xxx
1 miesiąc temu
Reply to  Mariusz

Zle na to patrzysz Mariusz. Każdy może skorzystać, wystarczy zakładać rękawy i zabrać się do prawdziwej pracy. Niestety prawdziwa praca jest męcząca, więc rozumiem czemu ludzie po 40tce siedzą w pracach, które ja wykonywałem jak miałem 23 lata i łączyłem ze studiami ale wtedy nie mów propagandowych tekstów, że nie mogą tylko, powiedz prawdę, że im się nie chce.

Patryk
1 miesiąc temu
Reply to  Pyrgus

Prawda.
Amen!

Patryk
1 miesiąc temu
Reply to  Mariusz

„Myślę, że większość wolałaby sprawiedliwy podział korzyści podatkowych.” Dlatego powstało np. swiadczenie wychowawcze, żeby sprawiedliwie ulżyć tym, którzy są przydatni społecznie. „Na kwocie wolnej skorzystałby każdy.” Czyli socjal.To od razu dajmy dochód podstawow ale tylko pod warunkiem, że nie chce Ci się pracowa. „Na wyższym 2-gim progu skorzysta 10% najbogatszych, w tym „znienawidzeni” lekarze. „” Nie najbogatszych tylko najciężej pracujących, którzy się bogacą. Najbogatsi ludzie, których znam nie pracują na etacie. Skorzystają ludzie biedni tacy jak ja, którzy muszą 60 tys. dochodowego zapłacić za swoją ciężką pracę i mają akurat tak, że nie wchodzi w grę przejscie na liniowy, a potem… Czytaj więcej »

Pyrgus
1 miesiąc temu
Reply to  Patryk

Amen

Patryk
1 miesiąc temu
Reply to  Mariusz

No ale sam PIS podniósł próg do 120 tys zł z 85 tys zł. Chociaż faktycznie przegrali po tym wybory.

Jakub
1 miesiąc temu

Ale sobie naakumuluję tych oszczędności po 300 zł miesięcznie, ho, ho.

Jakub
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Nie zatkało, bo to orzeszki do tego co normalnie oszczędzam. I jak pomyślę, że po te 300 zł robi się jakąś reformę systemu podatków, na którą każdy rząd ma 1 okazję w kadencji (jeśli w ogóle), to czuję, że to zmarnowana szansa.

Phx
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Panie Redaktorze, a ile to będzie warte za 30 lat? Odliczyć należy niewątpliwie podatek, co najmniej 19% (bo jedyne co to będzie podwyżka a nie obniżka). Do tego dojdzie nam inflacja, miejmy nadzieję że „tylko” 4%. Czyli za 30 lat wpompujemy 108.000, podatek zapłacimy od nadwyżki 51.000, zostanie zaokrąglając 250.000. Przez inflację za 30 lat 10 zł to będzie tyle co dzisiaj 3 zł. Czyli w dużym uproszczeniu w sile nabywczej to będzie 75.000 obecnych złotych. PS – jak najbardziej trzeba oszczędzać. Powyższe zakłada wpłaty po 300 zł systematycznie, gdzie na końcu okresu to będzie mniej niż dzisiejsze 100 zł.… Czytaj więcej »

Xxx
1 miesiąc temu
Reply to  Phx

Czyli sugerujesz, że zamiast obniżać to o ile rząd powinien zwiększyć Tobie podatki. O 300 zł, bo w perspektywie lat to ile to będzie warte? Grosze, którymi nie warto się przejmować, mówisz.

A za rok kolejne 300 bo to będą kolejne grosze, a 600 jak Ci podniosą to jeszcze grosze czy już nie grosze?

Last edited 1 miesiąc temu by Xxx
Patryk
1 miesiąc temu
Reply to  Jakub

To dla ciebie proponuję podniesienie podatków o 300 zł, w końcu mała kwota to nie umrzesz z głodu od tego prawdopodobnie?

Franciszek
1 miesiąc temu

Spadnie atrakcyjność IKZE. Największe korzyści podatkowe przy dochodzie powyżej 150k i płaceniu 32%. IKZE przy progach 12% i 24% dalej daje ulgę, ale w niższej wysokości niż przy 32%.

Niko
1 miesiąc temu
Reply to  Franciszek

Tu faktycznie może być zastopowanie napływów do ikze gdzie trzeba mrozić hajs do 65roku a poznoej i tak podatek zwłaszcza tych ludzi którzy mniej zarabiają Oki dla nich może być korzystniejsze niż ikze.

Piotr
1 miesiąc temu
Reply to  Niko

IKZE nie ma obecnie żadnego sensu w tzw. pierwszym progu, czyli do podstawy opodatkowania 120 tys.

Piotr
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Moja osobista opinia – zdecydowanie najpierw IKE w takim przypadku. Chyba że ktoś wykorzystuje cały limit IKE i OIPE to wtedy może mieć sens IKZE. Ale raczej niewiele osób, zarabiając na rękę poniżej 100 tys jest w stanie zaoszczędzić więcej niż 30 tys. (licząc sam limit IKE, albo dwa razy więcej uwzględniając OIPE). Śmiem twierdzić że chyba nikt. Dlaczego najpierw IKE? tak samo chroni przed obelkowaniem można wyjść 5 lat wcześniej można wyjść w dowolnym momencie i jedyną „konsekwencją” jest zapłata obelkowania od zysków a IKZE ma zasadniczą jedną wadę. Jeśli z jakiegoś powodu będziemy potrzebowali kasy wcześniej, to nie… Czytaj więcej »

Piotr
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Gdyby to weszło w tej postaci (nie wierzę – propozycja jest zbyt słaba politycznie/wizerunkowo, ale gdyby jednak) to po prawej i po lewej stronie osi płac nic się nie zmienia (poniżej 130 tys. IKZE nie ma sensu, a powyżej 150 tys. zdecydowanie powinno być pierwszym wyborem*). W progu pośrednim pojawia się obszar indywidualnej oceny ryzyka konieczności wcześniejszego wyjścia z IKZE. Jak ktoś ma perspektywę np. 30 lat do osiągnięcia 65 lat to dla mnie ryzyko jest niepomijalne, a jak ktoś ma dwa lata do emerytury to punkt widzenia będzie całkiem inny. * Trochę zapominamy o kolejnym progu, który nie tylko… Czytaj więcej »

T1000
1 miesiąc temu
Reply to  Franciszek

Nie spadnie, bo ludzie rozumieją, że muszą mocno oszczędzać na emeryturę na różne dostępne sposoby.

Kajo
1 miesiąc temu

Ta propozycja too bardzo delikatna progresja podatkowa, ale skończy się to jak z nowy ładem Morawieckiego. W Polsce jest tyle lobbystów, że nikt nie jest w stanie zreformować systemu podatkowego w kierunku bardziej progresywnym. Tutaj skończy się kiełbasą wyborczą lub Nawrocki zawetuje „bo Tusk”. Tak to się niestety skończy.

Kajo
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Wczoraj pisałem, dzisiaj już płyną z pałacu prezydenckiego zapewnienia, że „nie”. Także co pogadamy to nasze 😉 Rząd musiałby naprawdę mocno pracować, aby Polacy znielubili prezydenta, a niestety ekipa Pana Tuska do takich nie należy. Za Dudy im było ciężko, a teraz sam widzę, że strona rządowa liczy na cud wyborczy. Nawet te proste OKI powinny być już wprowadzone w 2026 r., nie można tak robić, że trzy lata pracujemy lekko, a ostatni rok „budzimy się”. To nie zadziała.

T1000
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

A ktoś go w ogóle lubi???

Piotr
1 miesiąc temu
Reply to  Maciej Samcik

Ci co mogliby go za to znielibić to już go nie lubią. A żeby go znielubili ci drudzy to musiałby chyba przejechać ciężarną zakonnicę na pasach. Albo jakoś tak 🙂

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-searchtop-menucontrastcloseletter