Antyinflacyjne aktywa nagle wystrzeliły: złoto podrożało o ponad 4% w kilka godzin i przebiło poziom 4500 dolarów za uncję; cena srebra skoczyła o 6%, zaś bitcoina aż o 8%, osiągając najwyższą cenę od trzech miesięcy. Wszystko przez jedną decyzję Scotta Bessenta, sekretarza skarbu USA, który ogłosił zwiększenie skupu długoterminowych obligacji amerykańskich, by zbić ich rentowność. Część inwestorów uznała, że to sygnał, że zaczyna się wojna z rynkiem, w której rząd będzie chciał zaniżać rentowności obligacji. Dolar runął, a inwestorzy rzucili się na „twarde” aktywa
O tym, że amerykański rząd będzie musiał „coś” zrobić, żeby powstrzymać wzrost rentowności długoterminowych obligacji, inwestorzy plotkowali od kilku dni. Nie było tylko wiadomo, jaki rodzaj interwencji to będzie. Kraj, którego zadłużenie osiąga właśnie poziom 40 bilionów dolarów i którego dziura w tegorocznym budżecie wynosi 2 biliony dolarów, nie może sobie pozwolić na rekordowo wysokie oprocentowanie swoich obligacji na rynku wtórnym. To bije bowiem w koszt pożyczek, które rząd zaciąga na bieżąco.
- Bezpieczne lokowanie pieniędzy: na bankach świat się nie kończy. Jakie są możliwości „parkowania” pieniędzy poza bankami? [POWERED BY UNIQA TFI]
- „Kredytówka” bez kruczków? Jakie cechy powinna mieć karta kredytowa jako źródło awaryjnej płynności? I czy ta karta „dowozi”? [POWERED BY UNICREDIT]
- Jak powinno być ustalane „sprawiedliwe” oprocentowanie pieniędzy, które trzymamy w bankach? I dlaczego to my musimy o to walczyć? [POWERED BY TRADE REPUBLIC]
A tymczasem rentowność 30-letnich amerykańskich obligacji osiągnęła kilka dni temu 5,3% w skali roku, poziom najwyższy od wielkiego kryzysu finansowego w 2007 r. Rosnąca różnica między zyskiem, którego inwestorzy żądają za pożyczanie rządowi pieniędzy na krótki termin (4,1% w przypadku obligacji dwuletnich) i na długi – jest obrazem niepokoju inwestorów o wypłacalność USA. W tym roku rząd, który zbiera z podatków 4,5 biliona dolarów, na spłatę samych tylko odsetek od zadłużenia wydaje bilion dolarów. Więcej, niż co piątego dolara!
Pomysł Scotta Bessenta: jak zmniejszyć rentowność obligacji?
Scott Bessent, sekretarz skarbu USA, ogłosił, że zwiększa co najmniej dwukrotnie wartość planowanej już wcześniej operacji skupowania z rynku obligacji, którym do końca „życia” zostało więcej, niż 10 lat. Mówimy o kwotach sięgających 28-38 mld dolarów, a więc takich, które nie „zabiją” amerykańskiego budżetu, ale będą dla inwestorów ważnym sygnałem. Rząd, zamieniając obligacje na gotówkę i wpuszczając ją na rynek, chce schłodzić rynek obligacji i obniżyć ich rentowność (bo nowy popyt na te obligacje powinien obniżyć ich rynkowe oprocentowanie). „Stare” obligacje są niezbyt płynne, więc można to zrobić stosunkowo niewielkim kosztem.
Na razie plan się udaje, bowiem już sama zapowiedź operacji, która ma ruszyć 9 września, spowodowała spadek rentowności obligacji 30-letnich poniżej 5,2%. Niby mało, a cieszy. Skąd rząd weźmie na to pieniądze? Tego oficjalnie nie ogłoszono, ale inwestorzy uważają, że kasa będzie ze sprzedaży większych, niż planowano, porcji obligacji o krótkim terminie wykupu. Rząd wykona więc znaną już inwestorom operację zamiany długu o dalekim terminie wykupu na taki o krótkim terminie. Skoro ten krótkoterminowy jest tańszy, to łącznym efektem operacji może być zmniejszenie średniej rentowności obligacji.
A to jest Amerykanom potrzebne jak tlen. Przeprowadzona w zeszłym tygodniu aukcja 10-letnich obligacji przyniosła rządowi USA najwyższy koszt finansowania od 2007 roku, a sprzedaż obligacji 30-letnich zakończyła się osiągnięciem przez inwestorów najwyższego oprocentowania od 2001 roku.
Plan Scotta Bessenta kupowania większych ilości „starych” obligacji o długim terminie wykupu za pieniądze (prawdopodobnie) pozyskiwane ze sprzedaży krótkoterminowego długu, to jeden z kilku instrumentów stosowanych przez amerykański rząd, żeby odwrócić sytuację na rynku długu. Dwa tygodnie temu ludzie Scotta Bessenta wykonali – wspólnie z japońskim rządem – interwencję na rynku walutowym, by wzmocnić tonącego jena. To też miało nieco zmniejszyć popyt na amerykańskie obligacje i skierować zainteresowanie inwestorów na te japońskie.
CZYTAJ TEŻ:
Kłopot w tym, że przypomina to zawracanie Wisły kijem. Powodem wysokiej rentowności długoterminowych obligacji są obawy inwestorów o wzrost inflacji wynikający z konieczności spłaty nadmiernego zadłużenia USA emisją pustego pieniądza. Rząd musiałby tych inwestorów przekonać, że ma jakieś inne sposoby na zmniejszenie dziury w budżecie i zahamowanie wzrostu zadłużenia. Na razie tego nie robi. A oliwy do ognia dolewa nowy prezes Fed, który odmawia podania konkretnych sposobów walki z ewentualną inflacją.
Poza tym na dłuższą metę pomysł ze zmniejszaniem ilości obligacji długoterminowych w obrocie i zwiększania emisji obligacji krótkoterminowych – czyli zwiększenia wpływu krótkoterminowych obligacji na całokształt rentowności długu – jest przez część inwestorów traktowane jako zapowiedź ujemnych realnych stóp procentowych. Rentowność krótkoterminowych obligacji zwykle jest „przywiązana” do oficjalnych stóp procentowych banku centralnego. A długoterminowych – do prognoz inflacji.
CZYTAJ WIĘCEJ O TYM:
Obligacje nie obronią przed inflacją, bo rząd nie pozwoli?
Wszystko to składa się na obraz, w którym obligacje – z powodu polityki rządu – nie obronią przed inflacją. Taka interpretacja planów większego skupu długoterminowych obligacji spowodowała kilka efektów. Kurs dolara spadł do poziomu najniższego od prawie trzech miesięcy. Jeszcze niecały miesiąc temu euro było po 1,14 dolara. Teraz ten kurs raźno zmierza w kierunku 1,17 dolara za euro.
Jednocześnie nastąpił gwałtowny wystrzał cen rynkowych wszystkich aktywów, które są uznawane za antyinflacyjne i których nie da się „dodrukować”. Na czele ze złotem oczywiście. „Żółty” kruszec zanotował najbardziej gwałtowny wzrost wartości od niemal roku – po wzroście o ponad 4% w ciągu kilku godzin pękła granica 4500 dolarów za uncję. Złoto jest najdroższe od maja tego roku. Najprawdopodobniej oznacza to koniec korekty kruszcu. Słabnący dolar i obawy przed ujemnymi realnymi stopami procentowymi kierują kapitał znów do złota.

Srebro również gwałtownie się „obudziło” i podrożało o prawie 6%, osiągając cenę 67 dolarów za uncję. A jeszcze pięć tygodni temu szorowało po dnie w okolicach 55 dolarów za uncję. Srebro ma do odrobienia znacznie większe straty, niż złoto, bowiem od początku tego roku inwestorzy stracili na trzymaniu srebra 6% (na złocie zyskali 5%).
Gwałtowny wystrzał zanotował też bitcoin, którego notowania po raz pierwszy od maja dotknęły poziomu 70 000 dolarów za „monetę”. Ostatnio bitcoin występował jako „gorsza” wersja zakładu o koniunkturę w branży technologicznej (bo – w odróżnieniu od spółek technologicznych – nie płaci dywidendy). Teraz inwestorzy przypomnieli sobie o jego antyinflacyjnej funkcji. Bitcoina nie można dodrukować.

Na ile wystrzał „twardych” aktywów i bitcoina to początek większego trendu, w którym inwestorów nie będzie już cieszyło wysokie oprocentowanie obligacji. A zamiast tego będzie ich martwiło, że amerykański rząd zamierza sztucznie zbijać rentowności papierów dłużnych i zniszczyć ich ochronę antyinflacyjną? To się okaże już w ciągu kilku najbliższych dni. Niewykluczone, że to się rozejdzie po kościach, ale warto zakładać też scenariusz, że będzie więcej takich epizodów w przyszłości. Polityka pieniężna Kevina Warsha, szefa banku centralnego oraz strategie dotyczące rynku obligacji Scotta Bessenta, szefa departamentu skarbu USA, będą w najbliższym czasie na widelcu.
——————————
ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTERY
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
——————————
CZYTAJ TEŻ:
——————————
CZYTAJ WIĘCEJ:
———————————
ZAPLANUJ ZAMOŻNOŚĆ Z SAMCIKIEM:
Myślisz, że nie masz szans na żywot rentiera? Że masz za mało oszczędności? Że za mało zarabiasz? Że nie umiał(a)byś dobrze ulokować pieniędzy, gdybyś je miał(a)? W tym e-booku pokazuję, że przy odrobinie konsekwencji, pomyślunku i, posiadając dobry plan, niemal każdy może zostać rentierem. Jak bezboleśnie oszczędzać, prosto inwestować i jak już teraz zaplanować swoje rentierstwo – o tym jest ten e-book. Praktyczne rady i wskazówki. Zapraszam do przeczytania – to prosty plan dla Twojej niezależności finansowej. Polecam też trzy inne e-booki: o tym, jak zrobić porządek w domowym budżecie i raz na zawsze wyjść z długów, jak bez podejmowania ryzyka wycisnąć więcej z poduszki finansowej i jak oszczędzać na przyszłość dzieci.
———————————
ZOBACZ „SUBIEKTYWNIE O FINANSACH” NA YOUTUBIE:
„Subiektywnie o Finansach” jest też na YoutubIe. Cotygodniowy „Magazyn”, raz w miesiącu duża rozmowa, a poza tym komentarze i wideofelietony poświęcone Twoim pieniądzom oraz poradniki i zapisy edukacyjnych webinarów. Koniecznie subskrybuj kanał „Subiektywnie o Finansach” na platformie Youtube. Polub, komentuj, podaj dalej, pomóż nam się rozwijać!
zdjęcie tytułowe: Pixabay








