19 grudnia 2025

Największy polski bank ostrzega: tak dłużej się nie da. Jakie podatki pójdą w górę? Kto powinien zapłacić więcej? Policzyli!

Największy polski bank ostrzega: tak dłużej się nie da. Jakie podatki pójdą w górę? Kto powinien zapłacić więcej? Policzyli!

Coraz więcej wydatków państwa i coraz mniej mniej miejsca na dalsze zadłużanie się – budżety tworzone pod kierunkiem ministra finansów Andrzeja Domańskiego, w których co roku przyrasta nam ponad 200 mld zł nowego długu (ok. 6% PKB), pokazują to boleśnie. Tzw. przestrzeń fiskalna, czyli możliwości wydawania pieniędzy budżetowych, kurczy się. A wielkie wydatki państwa dopiero przed nami. Zakupy uzbrojenia, transformacja energetyczna, budowa Portu Polskiego (to nowa nazwa CPK): skąd wziąć na to kasę? Analitycy największego banku uważają, że nie ma już innego wyjścia, jak… podnieść podatki

Oczywiście część potrzebnych wydatków zapewne da się zrealizować ze środków europejskich, w tym ze specjalnej puli na wzmocnienie przemysłu obronnego Unii Europejskiej. Ale nie wszystko. A to oznacza, że z dziurami budżetowymi sięgającymi 6–7% PKB rocznie w dość szybkim tempie jedziemy na ścianę. Czy już jedynym dostępnym rozwiązaniem jest zamrożenie wydatków na obecnym poziomie i spore podniesienie podatków? Niektórzy nasi sąsiedzi już zaczynają iść tą drogą.

Zobacz również:

Nie było chyba dotąd raportu, w którym czarno na białym zostało pokazane, jak marna jest kondycja polskiego budżetu i jak bardzo napięte są perspektywy powiększania długu na potrzeby wielkich inwestycji. Ekonomiści PKO BP mówią o tym prosto z mostu i biją na alarm. Ale już niedawne prognozy Międzynarodowego Funduszu Walutowego wskazywały, że bez zmian polityki fiskalnej relacja długu do PKB może wzrosnąć w Polsce do niemal 76% w 2030 roku, co byłoby jednym z najsilniejszych przyrostów w Unii Europejskiej. A koszty obsługi długu zbliżają się już do 3% PKB.

Co prawda wyższe podatki – jedyne już chyba rozwiązanie tego problemu – mogą być dokuczliwe, ale z drugiej strony – za dodatkowe pieniądze można kupić spokój społeczny, polepszyć usługi publiczne, czy zapewnić bezpieczeństwo militarne i energetyczne. To zrozumiała już Wielka Brytania, która na kolejne lata w swoich budżetach zakłada wzrost obciążeń podatkowych. W zamian Brytyjczycy mają otrzymać lepsze usługi publiczne, krótsze kolejki do lekarzy, lepiej działającą administrację. O tym czytaj więcej tutaj:

funt w górę inwestrzy zachwyceni wzrost podatków

Gwałtowne pogorszenie sytuacji finansowej Polski to już fakt

PKO Bank Polski postawił jasną diagnozę: sytuacja finansów publicznych gwałtownie się pogorszyła i jedynym rozwiązaniem może być niedługo odwołanie się do podwyżki podatków. Najnowszy raport PKO BP zatytułowany został, jakby z wyprzedzeniem, „Przedwiośnie konsolidacji fiskalnej„. Raport analizuje gwałtowne pogorszenie sytuacji fiskalnej Polski w ostatnich latach oraz skalę wyzwań stojących przed polityką budżetową w średnim i długim okresie. Punktem wyjścia jest oczywiście szybki przyrost długu publicznego.

W relacji do PKB, czyli w podstawowym wskaźniku, według którego inwestorzy oceniają stabilność finansową krajów, zadłużenie naszego państwa wzrosło z ok. 45% PKB przed pandemią do ok. 60% PKB w 2025 roku. Wiadomo, co było po drodze – pandemia i zamknięcie gospodarki, kryzys związany z inwazją Rosji na Ukrainę, problemy z podażą paliw, największy od ćwierćwiecza skok inflacji, konieczność dozbrajania polskiej armii i początek inwestycji w transformację energetyki.

Fakt jest jednak faktem. Prognozy MFW wskazują, że bez istotnych zmian polityki fiskalnej, relacja długu do PKB może wzrosnąć w Polsce do niemal 76% w 2030 roku, co byłoby jednym z najsilniejszych przyrostów w Unii Europejskiej. Jednocześnie koszty obsługi długu zbliżają się już do 3% PKB. W 2025 roku nominalnie wyniosły 75,5 mld zł (ok. 2% PKB), a na 2026 rok planowane są na 90 mld zł. Wysoki jest tzw. deficyt pierwotny, czyli bez kosztów obsługi długu. Przekracza on już 4% PKB, co oznacza ryzyko wejścia w tzw. pułapkę rolowania długu.

„Nasze projekcje wskazują, że zatrzymanie wzrostu relacji długu do PKB wymaga, by saldo pierwotne nie było niższe niż minus 1% PKB. Osiągnięcie nadwyżki pierwotnej przekraczającej 1% PKB prowadziłoby natomiast do obniżenia długu względem PKB. To oznacza konieczność pozyskania ok. 4,5% PKB w formie dodatkowych dochodów lub oszczędności„.

– piszą autorzy raportu. Ich zdaniem, sama stabilizacja długu na obecnym poziomie, choć byłaby dla Ministerstwa Finansów nie lada wyzwaniem, zdecydowanie nie wystarczy, bo wysoki poziom zadłużenia ogranicza zdolność państwa do reagowania na przyszłe szoki gospodarcze. Czy taki spadek deficytu w ogóle byłby możliwy? Scenariusze dla długu publicznego na kolejne lata pokazuje poniższa grafika. Tylko zerowy deficyt pierwotny lub wręcz dodatnie saldo zapewniają spadek relacji zadłużenia do PKB.

W których miejscach budżetu wydatki są za wysokie?

W ostatnich latach wydatki publiczne rosły szybciej niż dochody państwa z podatków oraz z innych źródeł. Między rokiem 2019 a rokiem 2024 wydatki w relacji do PKB wzrosły z 41,1% do 49,4% PKB (a więc o ponad 8 punktów procentowych), a dochody z 40,7% do 43% PKB (a więc zaledwie nieco o ponad 2 punkty procentowe). Jakie są, zdaniem autorów raportu, możliwe działania po obu stronach tego bilansu, by przestał się „rozjeżdżać” i poprawiłby stan finansów publicznych? Autorzy zastrzegają, że analizują sprawy tylko w kontekście ekonomicznym i nie biorą pod uwagę potencjalnych trudności w realizacji, wynikających np. z oporu społecznego.

Między 2019 a 2023 za 2,7% PKB wzrostu wydatków odpowiadały „sprawy gospodarcze” (głównie: 1,4% PKB – subsydia do paliw i energii, a 0,6% PKB – inwestycje w infrastrukturę transportową), za 0,9% PKB odpowiadały dodatkowe wydatki na ochronę zdrowia, a tylko 0,5% PKB przyrostu stanowiły nowe wydatki na obronę narodową. Dane za 2024 najpewniej pokażą spadek wydatków na subsydia energetyczne, ale za to – dalszy wzrost wydatków na ochronę zdrowia, ochronę socjalną, obronę narodową oraz działalność ogólnopaństwową i edukację (skutki podwyżek wynagrodzeń).

Mocno rósł w ostatnich kilku latach udział wydatków zbrojeniowych. Ekonomiści PKO BP szacują, że wobec stanu sprzed rosyjskiej inwazji wydatki wojskowe zwiększyły się o ok. 1,5-2 punkty procentowe PKB. Jednocześnie rozłożony w czasie harmonogram dostaw już zakupionego sprzętu (nawet do 2040 roku) będzie trwale podbijał wydatki na obronę narodową (nawet jeśli nie będziemy już kupować nowego sprzętu), a w konsekwencji będzie to powiększać deficyt fiskalny. Dotychczas zakupy zbrojeniowe w większym stopniu podnosiły zadłużenie niż deficyt, ale w kolejnych latach to się odmieni.

Wynagrodzenia w sektorze publicznym odpowiadały za sporą część (1,6% PKB) obserwowanego w ostatnich kilku latach wzrostu wydatków w relacji do PKB, ale to zjawisko nastąpiło po latach systematycznego spadku tego wskaźnika. Wyższe wydatki na wynagrodzenia wynikają przede wszystkim z podwyżek płac dla urzędników (20%) i nauczycieli (30%) w 2024 roku.

Kolejna kategoria wydatków, która znacznie wzrosła w ostatnich latach to wydatki na świadczenia społeczne. W poprzedniej dekadzie wynosiły średnio 14,7% PKB, podczas gdy drugiej połowie 2025 roku wzrosły do 17,4% PKB. Jest to wypadkowa wyższych wydatków na emerytury oraz szeroko pojęte świadczenia rodzinne. Wzrost w tym dużym segmencie wydatków widać na grafice poniżej:

Rozkładając część społeczną wzrostu wydatków na czynniki pierwsze zobaczymy m.in. to, że dotkliwy dla finansów publicznych był przede wszystkim wzrost przeciętnych emerytur i rent o 78% w latach 2019-2025. Wzrost w tej kategorii był wyższy niż wzrost płac w gospodarce narodowej, który wyniósł w tym okresie 68%, a także nominalny wzrost PKB, szacowany na 63%. Na wzrost wydatków wpłynęły też hojne wypłaty 13. i 14. emerytur. Coraz szybciej rośnie też liczba emerytów.

Drugą ważną składową części społecznej są świadczenia dla rodzin. Na rok 2026 zaplanowano w tej kategorii wydatki na poziomie ok. 85-90 mld zł (2,1% PKB) m.in. na Program 800+ (62 mld zł), świadczenia rodzinne (ok. 18-20 mld zł i Aktywny Rodzic (6 mld zł). W Polsce na szeroko rozumiane cele rodzinne w 2023 roku wydawaliśmy 2,4% PKB wobec średnio 1,8% PKB w strefie euro, 1,4% PKB w Czechach i 1,6% PKB na Węgrzech.

Ekonomiści PKO BP szacują, że po waloryzacji świadczenia 500+ do 800+ odsetek świadczeń dla rodzin w relacji do PKB w 2024 roku wzrósł w Polsce do ok. 3% PKB, czyli prawie dwukrotności średniej dla Węgier, Czech i Rumunii, i był dwukrotnie większy niż w strefie euro. Widać to na grafice powyżej. Problem polega na tym, że nie ma w Polsce przyzwolenia społecznego na to, by ten udział obniżyć. Dlatego pojawiają się pytania: czy rząd wie, co robi, tworząc kolejne budżety, w których utrzymuje niskie podatki i wysokie wydatki. O tym przeczytasz klikając tekst poniżej.

Niektórzy analitycy uważają, że przyszłoroczny budżet jeszcze nie grozi bankructwem Polski, bo pomimo gigantycznej dziury w budżecie nie będzie skutkował wzrostem inflacji, a tylko wyższe stopy procentowe (wynikające z wysokiej inflacji) byłyby niebezpieczne dla struktury państwowej kasy – czyli niebezpiecznie wzrósłby udział pieniędzy wydawanych na spłatę odsetek od długu. Więcej o tym czytaj tutaj:

szokujące prognozy mbanku

Polska nie jest jedynym krajem, w którym ludzie nie są chętni, by ograniczać swoje świadczenia i uprawnienia. Widać to także we Francji, w której politycy byli zmuszeni do zawieszenia reformy emerytalnej, by uniknąć przedwczesnych wyborów. Przyniosłyby one niechybnie wygraną populistycznych partii, które nie są zainteresowane oszczędzaniem pieniędzy. Coś Wam to przypomina?

Cięcia w wydatkach? Drastyczne, bolesne, czy „wydajne”?

Czy są możliwości cięć w wydatkach? To m.in. zamrożenie funduszu wynagrodzeń i ograniczenie waloryzacji świadczeń społecznych. Ekonomiści PKO BP obliczyli, że takie działania, „chociaż mogą być uznane za drastyczne”, dałyby w sumie nawet 2% PKB oszczędności. Dodatkowe oszczędności to np. powrót do reformy emerytalnej (próba wydłużenia wieku emerytalnego), efektywniejsza dystrybucja świadczeń socjalnych, poprawa efektywności wydatków na zdrowie i inwestycje publiczne oraz optymalizacja wydatków zbrojeniowych. A w szczegółach? Cięcia musiałyby być przeprowadzone w dwóch filarach:

Reforma systemu emerytalnego zgodna z zaleceniami Międzynarodowego Funduszu Walutowego, zakładająca zrównanie wieku emerytalnego dla kobiet i mężczyzn (do 2030 roku), a następnie jego stopniowe podnoszenie w powiązaniu z oczekiwaną długością życia, co dałoby oszczędności rzędu 0,3% PKB w 2030 roku. Według OECD roczne oszczędności mogłyby wynosić ok. 1% PKB (podniesienie wieku plus ujednolicenie całego systemu – zlikwidowanie preferencji w KRUS, świadczeniach górniczych i nauczycielskich).

Ważne byłyby zachęty do pracy po osiągnięciu wieku emerytalnego, wdrożenie minimalnego okresu składkowego, żeby uniknąć wypłacania bardzo niskich świadczeń, powiązanie składek emerytalnych dla osób samozatrudnionych (JDG) z ich dochodem, żeby uniknąć późniejszych niskich emerytur i ograniczyć „arbitraż składkowy” między pracującymi a samozatrudnionymi.

Efektywne kierowanie świadczeń socjalnych do potrzebujących. Mimo tego, że w Polsce na ten cel wydaje się przeciętnie nieco mniej niż w większości państw UE, to większość świadczeń ma charakter powszechny, co ogranicza środki dostępne dla najuboższych czy najbardziej potrzebujących. Według Banku Światowego, w 2022 roku w Polsce do 20% najuboższych gospodarstw domowych trafiało 28% ogółu „socjalnych wydatków skierowanych do ubogich” wobec 80% w Niemczech, 48% we Francji, 56% w Czechach czy 49% na Węgrzech.

Zdaniem PKO BP, najbardziej restrykcyjnym i jednocześnie najbardziej kontrowersyjnym sposobem ograniczenia dynamiki wydatków publicznych jest zastosowanie mechanizmu „zamrożenia” części pozycji budżetowych – wstrzymanie wzrostu funduszu wynagrodzeń w sektorze rządowym oraz ograniczenie waloryzacji świadczeń społecznych do ustawowego minimum. Takie działanie, choć trudne do wdrożenia ze względu na potencjalne napięcia społeczne oraz ryzyko obniżenia jakości usług publicznych, w krótkim okresie przynosi wymierne korzyści fiskalne.

„Według naszych modeli symulacyjnych, już w pierwszym roku obowiązywania tego scenariusza saldo finansów publicznych (sektor general government) poprawia się o ok. 0,7% PKB, w drugim roku efekt sięga już 1,1% PKB, a w perspektywie średniookresowej, przy utrzymaniu restrykcji, możliwa jest poprawa wynosząca nawet 2,2% PKB”.

Autorzy raportu dodają, że głęboka ingerencja w system wydatków wymaga nie tylko determinacji politycznej, ale również starannie zaplanowanej komunikacji społecznej, żeby zminimalizować ryzyko negatywnych reakcji i pokazać, że takie działania mają ważny cel – wzmocnienie stabilności finansów państwa.

Przeczytaj też to:

Przy okazji: ciekawy problem jest z dniami wolnymi. Długi łatwiej się spłaca jeśli gospodarka szybciej rośnie, bo wtedy wyższe są wpływy z podatków. A gospodarka szybciej rośnie, gdy ludzie więcej pracują, bo wtedy na każdego człowieka przypada większa wydajność. W niektórych krajach już się zaczęto zastanawiać czy przypadkiem nie mają tam zbyt wiele dni… wolnych od pracy.

Nowe dni wolne? Oni mówią stop

Podnieść podatki? Ale jakie, kiedy i o ile? Po pierwsze VAT!

A jak można zwiększyć dochody sektora finansów publicznych? Ekonomiści PKO BP zwracają uwagę, że Polska może czerpać wzory z innych krajów regionu, które już podnoszą główne stawki podatkowe. Jak efekty takich działań mogłyby wyglądać w Polsce? Wzrost efektywnej stawki VAT o 1 punkt procentowy dałby 0,6% PKB wzrostu przychodów, a analogiczny wzrost dochodów z PIT dałby 0,4% PKB, zaś CIT – 0,2% PKB dodatkowych dochodów. Raport pokazuje scenariusze wprowadzenia np. nowych progów w PIT, reformy CIT, wprowadzania podatku katastralnego oraz ograniczenia fikcyjnego samozatrudnienia.

„Uważamy przy tym, że uzyskanie społecznego przyzwolenia na podwyżki podatków nie jest niemożliwe – pod warunkiem dobrej komunikacji i sprawiedliwego rozłożenia obciążeń”.

W latach 2019-2024 dochody sektora finansów publicznych w Polsce wzrosły z 41% PKB na koniec 2019 do rekordowych 43% PKB w 2024 roku, głównie w wyniku wysokiej inflacji i konsumpcji wewnętrznej. Ministerstwo Finansów ma poro możliwości zwiększania podatków. Największym źródłem dochodów budżetowych jest podatek VAT. W 2024 roku dawał dochody w wysokości 8% PKB oraz odpowiadał za 19% dochodów sektora finansów publicznych (general government).

Podstawowa stawka VAT wynosi obecnie 23%, ale obok niej funkcjonują stawki obniżone: 8% (np. na leki) oraz 5% (np. na żywność). Zróżnicowanie stawek oraz liczne ulgi i wyłączenia powodują, że średnia efektywna stawka VAT od konsumpcji prywatnej wynosi ok. 15-16%.

Ekonomiści PKO BP szacują, że od okresu pandemii do końca 2023 roku efektywna stawka VAT spadła o ok. 1 pkt procentowy, spadły też dochody. Gdyby założyć dalszy wzrost efektywnej stawki o 1 pkt procentowy w odniesieniu do całej podstawy opodatkowania, to taki ruch wygeneruje dodatkowe dochody o wartości 0,6% PKB.

Jednym z głównych wyzwań dla Ministerstwa Finansów pozostaje szara strefa, czyli unikanie opodatkowania. Jej skalę mierzy się tzw. luką VAT, czyli różnicą między potencjalnymi a rzeczywistymi dochodami z tego podatku. W latach 2009-2016 luka ta wynosiła średnio 25%, co oznaczało, że jedna czwarta możliwych wpływów nie trafiała do budżetu.

Walka z karuzelami VAT, wdrożenie podatkowych plików kontrolnych JPK, utworzenie Krajowej Administracji Skarbowej od roku 2015 spowodowały, że luka spadła do ok. 10%, a dochody z VAT wzrosły o równowartość 1,1% PKB rocznie. Według szacunków Ministerstwa Finansów, luka VAT zmniejszyła się z 15,8% w 2023 roku do 6,9% w roku 2024. Redukcja luki do 5% przyniosłaby dodatkowe 0,5% PKB dochodów, choć proces ten byłby trudny i  rozłożony w czasie.

W kontekście trwającej w Europie debaty deregulacyjnej powracają też pomysły ujednolicenia stawek VAT. Zamiast obecnych trzech stawek, proponuje się jedną, np. 18% lub dwie: 20% i 8%. Taka reforma ograniczyłaby lukę podatkową i poprawiła dochody. Jednocześnie jednak może pogłębić nierówności społeczne, gdyż bardziej obciąży gospodarstwa o niższych dochodach.

Po drugie – CIT, PIT i oczywiście akcyza. Czy warto podnieść te podatki?

Podatek dochodowy od osób prawnych (CIT) opiera się na dwóch podstawowych stawkach: 19% dla większości podatników oraz preferencyjnej 9% dla małych firm i nowych przedsiębiorstw. Alternatywą jest ryczałtowy model opodatkowania, tzw. estoński CIT. System ten dodatkowo różnicują ulgi branżowe, które obniżają efektywne obciążenie wybranych sektorów. Ekonomiści PKO BP szacują, że efektywna stawka CIT wynosi ok. 16%, a jej wzrost o 1 pkt procentowy mógłby zwiększyć dochody budżetu o ok. 0,2% PKB.

Jednym z kluczowych wyzwań pozostaje niski poziom opodatkowania części zagranicznych firm działających w Polsce. Mimo znacznej skali działalności, wiele z nich płaci relatywnie niski CIT, co wynika z transferu zysków za granicę – poprzez opłaty licencyjne, odsetki od pożyczek wewnątrzgrupowych, ceny transferowe – metody, które pozwalają przenieść dochód do państw z niższym opodatkowaniem. W efekcie dochód opodatkowany w Polsce jest zaniżany.

Według danych Ministerstwa Finansów, wśród firm (krajowych i zagranicznych) o przychodach powyżej 50 mln euro aż 15-20% firm nie odprowadza w Polsce CIT w ogóle. Ekonomiści PKO BP szacują, że luka CIT wynosi obecnie ok. 10% potencjalnych dochodów, jeśli weźmie się pod uwagę efektywną stawkę CIT. Według szacunków Polskiego Instytutu Ekonomicznego, luka ta może wynosić nawet 30%.

No i na deser podatek PIT, czyli podatek dochodowy od naszych zarobków. W tej chwili PIT opiera się na dwustopniowej skali: 12% dla dochodów do 120 000 zł oraz 32% powyżej tego progu, z kwotą wolną 30 000 zł. Obowiązuje też szeroki pakiet zwolnień PIT-0 (młodzi, pracujący seniorzy, rodziny 4+, powroty z emigracji). Przedsiębiorcy mogą wybrać skalę, podatek liniowy (19%) lub ryczałt (stawki zależne od rodzaju działalności). Dochody z PIT powstają głównie z dochodów z pracy osób zatrudnionych (50-60%), resztę stanowią samozatrudnieni oraz emeryci i renciści.

Ekonomiści PKO BP szacują, że wzrost efektywnej stawki PIT o 1 punkt procentowy przekłada się na dodatkowe 0,4% PKB dochodu fiskalnego rocznie. W 2024 roku dochody z PIT wyniosły 97,6 mld zł (więcej o 6,5% w skali roku). Brak indeksacji progów podatkowych powoduje, że coraz więcej podatników przekracza próg 32%. Ministerstwo Finansów szacuje, że podniesienie progu o inflację w roku 2025 (ze 120 000 zł do 126 000 zł) obniżyłoby dochody z PIT o 2,8 mld zł (0,07% PKB). W 2025 roku, według szacunków ministerstwa, mrożenie progów i kwoty wolnej zwiększyło dochody o 0,3% PKB.

Ekonomiści PKO BP przeanalizowali dwa scenariusze: wprowadzenie trzeciego progu PIT: 12% do 100 000 zł, 25% od nadwyżki do 150 000 zł oraz 32% powyżej tej kwoty. Efekt to dodatkowe 0,15% PKB. Drugie rozwiązanie to nowa stawka 50% od nadwyżki powyżej 200 000 zł. Efekt to dodatkowe 0,1% PKB. Analiza PKO BP pokazuje jednak, że nowe progi w skali PIT są mało „efektywne fiskalnie”. Dlaczego?

Osoby rozliczające się według skali (głównie etatowcy) osiągają niższe dochody niż samozatrudnieni. Według danych Ministerstwa Finansów średni dochód netto w 2018 roku z podatku PIT-37 (etat) wynosił 35 000 zł rocznie, a z PIT-36L (działalność gospodarcza) – 237 000 zł, czyli ponad sześciokrotnie więcej. Pokazuje to skalę nierówności w opodatkowaniu tych dochodów. Analizy wskazują na niewystarczającą progresywność systemu, co ogranicza jego funkcję redystrybucyjną.

Zobacz też rozmowy o sytuacji polskiej kasy państwowej:

Niskie opodatkowanie majątku i nieruchomości oraz zbyt mało zróżnicowane stawki PIT sprzyjają zamożniejszym. Średnie opodatkowanie dochodów z działalności gospodarczej jest o jedną trzecią niższe niż z umowy o pracę. Wynika z tego, że wprowadzanie nowych progów w skali PIT nie przyniesie istotnych efektów fiskalnych ani redystrybucyjnych. Znacznie większy potencjał ma objęcie działalności gospodarczej dodatkowymi progami lub ograniczenie fikcyjnego samozatrudnienia – sytuacji, gdy osoba formalnie prowadzi działalność, ale faktycznie wykonuje pracę etatową.

Kolejną sprawa jest akcyza. Obejmuje ona paliwa, alkohol czy wyroby tytoniowe. Charakterystyczną cechą akcyzy jest kwotowy, a nie procentowy sposób ustalania stawek. Przez większość ostatniej dekady relacja dochodów z akcyzy do konsumpcji prywatnej w cenach stałych pozostawała stabilna – po uwzględnieniu spadku udziału alkoholu i tytoniu w koszyku konsumpcyjnym.

Ekonomiści PKO BP szacują, że wzrost efektywnej stawki akcyzy o 1% przekłada się na wzrost dochodów budżetowych o zaledwie 0,03% PKB. Dlaczego tak mało? Z czego to wynika? Wyższe stawki ograniczają konsumpcję lub mogą zwiększać udział szarej strefy. W skrajnych przypadkach może to prowadzić do realnego spadku dochodów z akcyzy (po uwzględnieniu inflacji).

Badania pokazują, że wzrost stawki akcyzy na tytoń o 10% skutkuje spadkiem sprzedaży papierosów o 9%, przy jednoczesnym wzroście wydatków konsumentów o zaledwie 1%. W 2024 roku, mimo znacznych podwyżek akcyzy, dochody z akcyzy we wrześniu były wyższe jedynie o 3% w stosunku do poprzedniego roku. co po korekcie o inflację oznacza realny spadek. W dłuższej perspektywie udział akcyzy w PKB systematycznie maleje, z 4,3% w 2008 do 2,7% w 2024 roku. Ten trend będzie się pogłębiał.

Po trzecie – podnieść podatki od własności. Czas na kataster

No i na deser zostają nam podatki od własności. Obejmują one przede wszystkim nieruchomości oraz aktywa finansowe. Dodatkowo funkcjonują mniejsze daniny, takie jak podatek od spadków i darowizn czy abonament RTV. Pomimo braku istotnych zmian tych podatków w ostatnim czasie, wpływy z nich w relacji do PKB wyraźnie rosną, co było wynikiem wysokich stóp procentowych oraz podnoszonych maksymalnych stawek podatku od nieruchomości.

OECD i MFW rekomendują Polsce wprowadzenie progresywnego podatku od nieruchomości opartego na wartości rynkowej, czyli tzw. katastru, zamiast obecnego systemu opartego na powierzchni mieszkania czy domu. Obecne rozwiązania nie uwzględniają wpływu lokalizacji ani realnej wartości nieruchomości, co prowadzi do nierówności w opodatkowaniu.

W 2023 roku z podatku od nieruchomości Polska uzyskała dochody ok. 1,1% PKB. Dostosowanie opodatkowania nieruchomości do średniej w krajach OECD mogłoby zwiększyć dochody budżetowe o ok. 0,6% PKB rocznie. Jedna z sejmowych komisji bada wnioski o wprowadzenie katastru– z zastrzeżeniem, że obejmowałby on wyłącznie właścicieli co najmniej pięciu nieruchomości, a więc podmioty inwestujące w nieruchomości. Równolegle, resort funduszy i polityki regionalnej proponuje wprowadzenie podatku katastralnego dla osób posiadających co najmniej trzy nieruchomości.

Zmiany miałyby objąć mniej niż 1% obywateli, a ich celem byłoby ograniczenie spekulacji na rynku mieszkaniowym oraz przekierowanie kapitału z nieruchomości do bardziej produktywnych form inwestycji. Ekonomiści PKO BP oszacowali, że  wpływy z podatku katastralnego „od trzeciego mieszkania” wyniosłyby od 0,3 mld zł (dla stawki 0,2%) do 1,7 mld zł (dla stawki 1%).

Punktem wyjścia szacunków była łączna wartość zasobu mieszkaniowego w Polsce według NBP (ok. 7,8 bln zł na koniec 2024 roku) i liczba mieszkań z danych GUS (ok. 16 mln), co pozwoliło oszacować przeciętną wartość lokalu na ok. 487 000 zł. Obliczenia zakładają brak zwolnień i pełną ściągalność, a także brak optymalizacji podatkowej podatników. W rzeczywistości dochody byłyby niższe. MFW radzi, żeby dochody z podatku od nieruchomości stanowiły 1-2% PKB, co oznacza, że rząd ma tu sporą przestrzeń do podwyższenia podatków.

Więcej o podatku katastralnym można przeczytać klikając baner poniżej. Jest też w Europie temat podatku od majątków, choć raczej nie dotyczy Polski, lecz krajów bogatego Zachodu.

podatek od majątków najbogatszych

Czy mamy jeszcze „miejsce” na to, żeby podnieść podatki?

Czy ten katalog oszczędności w wydatkach, a przede wszystkim – ewentualnych rosnących obciążeń podatkowych o 1 pkt procentowy w każdej kategorii podatkowej, mieści się w strukturze naszych finansów publicznych? Jak wyglądają obecnie obciążenia w naszej gospodarce i czy da się jeszcze „upchnąć” tu wyższe podatki, żeby nie zaszkodzić gospodarce czy konsumpcji wewnętrznej, która jest jednym z filarów naszego wzrostu PKB? Grafika z raportu pokazuje, że w dochodach Polska ma jeszcze sporo wolnego miejsca, żeby osiągnąć średni poziom krajów OECD.

Mrożenie wydatków budżetowych, szczególnie wzrostu wynagrodzeń sfery budżetowej, już było w Polsce zastosowane kilkanaście lat temu. Również wzrost stawki VAT o 1 punkt procentowy, który miał być okresowy, pozostał na wiele lat, bo zapewniał dobre dochody do budżetu, z których nie chcieli pochopnie rezygnować kolejni ministrowie finansów. Czy to już czas na powtórzenie takich działań?

Jeśli autorzy raportu widzą możliwości poprawy salda fiskalnego w reformie systemu emerytalnego (w tym zrównaniu i podnoszeniu wieku emerytalnego), to wspaniale, ale – biorąc pod uwagę koszty polityczne, jakie musiałby ponieść rząd, który odważyłby się przeprowadzić takie zmiany – raczej w najbliższych latach to nie nastąpi. Tym bardziej, że przykład Francji pokazuje, że nawet przeprowadzona i zaklepana reforma emerytalna może być solą w oku społeczeństwa i nawet po wielu latach trafić do kosza. Tak stało się z reformą prezydenta Macrona z 2023 roku.

Jednak zmiany podatkowe i przegląd wydatków w Polsce są nieuniknione, to konieczność dla finansów publicznych. W jaki sposób zostanie to przeprowadzone, to już kwestia determinacji i pomysłowości obecnego rządu, ale i rządów kolejnych. Potrzeby dotyczące nas samych, naszych świadczeń, naszych rodzin, usług publicznych czy bezpieczeństwa kraju muszą być sfinansowane z naszych pieniędzy, bo rząd własnych nie ma.

————————————-

CZYTAJ O TYM JAK TERAZ LOKOWAĆ: 

jaka przyszłość funduszy obligacji

jak inwestować na rynku obligacji

——————————–

ZOBACZ NASZE ROZMOWY:

„Subiektywnie o Finansach” jest też na Youtubie. Raz w tygodniu duża rozmowa, a poza tym komentarze i wideofelietony poświęcone Twoim pieniądzom oraz poradniki i zapisy edukacyjnych webinarów. Koniecznie subskrybuj kanał „Subiektywnie o Finansach” na platformie Youtube

——————————–

Źródło zdjęcia: Maciej Danielewicz

Subscribe
Powiadom o
162 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
MaciejW
4 miesięcy temu

Kataster jest potrzebny. Oby był rozsadn. Przy rentowności na wynajmie rzędu 3% (np. Poznań w przypadku dużych 100-metrowych mieszkań), podatek w wysokości 1% zabiera 33% przychodu. A oprócz katastru jest też kilkadziesiąt procent PIT i ZUS. 1% wygląda zatem na pozór niewinnie ale praktycznie może nawet podwoić podatek. A to może doprowadzić do niezłych zawirowań społeczno-politycznych.

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  MaciejW

Na pewno zupełnie zmieniłby sens posiadania nieruchomości na wynajem – możliwości przerzucania katastru na najemców są ograniczone, a z drugiej strony jest bilans najem czy kredyt (o ile ktoś ma zdolność kredytową)

MaciejW
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Może być tak, że taki podatek zmniejszy ilość wynajmowanych mieszkań. I wtedy: dla kupujących mieszkanie powinno to być korzystne. Ale dla tych, dla których kupno mieszkania nie wchodzi w grę (chociażby studenci w miastach akademickich) może mieszkań zacząć brakować. A co się dzieje jak mamy za mało mieszkań i a za dużo szukających wynajmu było widać jak się rozpoczęła pełnoskalowa inwazja na Ukrainę. Co ciekawe, mocny skok cen najmu z okresu inwazji, już z nami został. A może należałoby zsynchronizować wprowadzenie katastru z zakończeniem wojny na Ukrainie i naturalnym odpływem najemców – uderzyło by to prawdopodobnie podwójnie we właścicieli mieszkań… Czytaj więcej »

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  MaciejW

Tak jest w Holandii. Zmniejszyli podatkami opłacalność najmu, ale przez to mają problem z cenami mieszkań.

Ppp
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Kataster i wszelkie podatki od posiadania są nieakceptowalne i powinny być nielegalne – to mieszkanie (lub inna posiadana rzecz) zostało kupione za pieniądze już opodatkowane.
Pozdrawiam.

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Ppp

Ciekawe dlaczego kataster jest jednym z najpopularniejszych podatków wszędzie tam, gdzie nieruchomości mają sensowną wartość rynkową 😉

gerlic
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Panie Redaktorze i Szanowni Przedmówcy, wprowadzenie katastru 1% w Polsce oznacza, że właściciel *przeciętnego* mieszkania lub domu(!) będzie jedną *przeciętną* wypłatę w roku przeznaczał na *nowy* podatek. Pisząc „przeciętny” mam na myśli statystycznego obywatela kraju, nie użytkownika portalu „SoF”. Proszę zwrócić uwagę, że nie każdy w Polsce posiada wysoki status finansowy, posiadając kilka lub więcej mieszkań na wynajem, co pozwala uniknąć kosztów podatku, przerzucając je na innych. Niektórzy mieszkają w swoich nieruchomościach i dla tej grupy kataster spowoduje masowe wywłaszczenia. Oni nie będą mieli na kogo przerzucić kosztów nowego podatku. I proszę nie cytować wypowiedzi medialnych , że podatek katastralny… Czytaj więcej »

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  gerlic

Nie wiem jak będzie z tym katastrem, ale – teoretyzując – jeśli kwota jakiegokolwiek nowego zobowiązania rzędu 200-300 zł miesięcznie miałaby skutkować wywłaszczeniem, to znaczy, że ktoś jest bankrutem. Nie sądzę, żeby jakikolwiek posiadacz nieruchomości na własność był w takim stanie finansów osobistych (a na pewno nie jest to zjawisko masowe).

oxo
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

200-300 zl miesięcznie to 2400-3600 rocznie, pomnożone przez 100 ( zakładamy te mityczne 1% podatku), to daje 240-360 tys pln. Szanownemu Autorowi proponuje spróbować zakupić tą kwotę mieszkanie w Krakowie. Powodzenia.

Realnie ten katastrat by wynosił 600-800 zł/mc przy średnim mieszkaniu w dużym mieście, co MUSIAŁOBY spowodować śmierć polityczną autorów tego pomysłu no i fale wywłaszczeń. Z matematyką nie ma żartów.

Bartosz
4 miesięcy temu
Reply to  Ppp

I jakie to ma znaczenie? W tym sensie już VAT powinien być nielegalny bo samochód za który zapłaciłem VAT kupiłem za już opodatkowane przychody z pracy. Zresztą podatek za garaż jaki płacę do urzędu miasta też jest podatkiem od czegoś co wybudowałem za pieniądze już opodatkowane. Przecież ten komentarz to ściek, opodatkowywanie rzeczy kupionych za już opodatkowane pieniądze występuje praktycznie wszędzie.

xono
4 miesięcy temu
Reply to  Bartosz

To oczywista manipulacja z Twojej strony. Wszystko co kupujesz jako konsument np. samochód, garaż itp. a także mieszkanie jest oczywiście opodatkowane ale jednorazowo W MOMECIE ZAKUPU natomiast kataster jest ewidentnie dodatkowym podatkiem majątkowym płaconym corocznie. Od zakupionego samochodu, telewizora nie płacisz przecież co rok „haraczu” od ich wartości, chyba że jest to ubezpieczenie ale to inna kwestia. Podawany jako przykład garaż jest objęty podatkiem od nieruchomości wyliczanym na podstawie jej powierzchni, funkcji itp. i ewidentnie nie jest to podatek majątkowy jak kataster. Każdy pewnie zdaje sobie sprawę, że pieniądze w Polsce opodatkowane są wiele razy ale to nie znaczy, że… Czytaj więcej »

gerlic
4 miesięcy temu
Reply to  Bartosz

Idąc tym tokiem myślenia – popierajmy nowe podatki! Jeżeli ktoś popiera instytucje rządowe i uważa, że płaci za mało – można wpłacać dobrowolne darowizny na Skarb Państwa. Część osób jednak woli płacić mniej podatków.

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  gerlic

Mam nadzieję, że ta część woli też z własnej kieszeni płacić za szkoły, leczenie i inne usługi publiczne. Ja też wolę mieć wszystko za darmo, ale nie znaczy to, że to jest możliwe. Chcecie niższych podatków? OK, niech będą niższe, ale prywatyzujemy zdrowie, szkolnictwo i likwidujemy dotacje do transportu oraz cały socjał.

Яцек
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Popieram! Szkolnictwo należy sprywatyzować bez mrugnięcia okiem – to rodzice, a nie jakieś lewicowe ministerstwa edukacji powinni decydować czego uczą się ich dzieci. Będzie sporo oszczędności z wyrzucenia na bruk rzesz urzędników decydujących o tym na co wydawać cudze pieniądze.

Sławek
4 miesięcy temu
Reply to  MaciejW

Tak, po tym co sie w ostatnich latach dzialo na rynku nieruchomosci (glownie mieszkaniowym) tez uwazam, ze kaster jest obowiazkowy.

Jacek
4 miesięcy temu

Które inne podatki do obniżki i/lub likwidacji w zamian?

Max
4 miesięcy temu

Pomoc socjalna, w postaci 800 plus, czy 13, czy 14 emerytury powinna trafiać wyłącznie do osób w trudnej sytuacji materialnej. Rozumiem socjal dla ludzi chorych, niepełnosprawnych, poszkodowanych przez los, ale socjal dla tych, co sobie dobrze radzą, jest bez sensu. Co więcej, to zagraża demokracji, bo z wyborców robi się klientelę wyborczą partii populistycznych, oczekującą kolejnych podarków od polityków. No i dzieci coraz mniej, bo każdy wie, że jak z rodziną znajdzie się w naprawdę trudnej sytuacji, to poza tym 800 plus, żadnej pomocy systemowej nie będzie, bo pieniądze podatnika poszły na masowe łapówki wyborcze dla bogatych. Jeśli zaś chodzi… Czytaj więcej »

Sławek
4 miesięcy temu
Reply to  Max

Z drugiej strony to wlasnie zamozniejsi kupuja obligacje ROD i ROS…

Hieronim
4 miesięcy temu
Reply to  Max

> Pomoc socjalna, w postaci 800 plus, czy 13, czy 14 emerytury powinna trafiać wyłącznie do osób w trudnej sytuacji materialnej

Aha, czyli zapraszamy do fikcyjnych rozwodów i upychania majątków po ciotkach i wujkach…

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Hieronim

Oj tam, już widzę jak upycham mieszkania po rodzinie 😉

Wojtek
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Ja jednak znałem przypadki fikcyjnych rozwodów kiedy 500+ było na drugie dziecko, a na pierwsze z kryterium dochodowym. Teraz te pieniądze są mniej warte, ale na początku bywało że po otrzymaniu tego zasiłku kobiety zwalniały się z pracy, która była za marne pieniądze. Obecne uważam że 800+ powinni być albo dla każdego, albo tylko dla pracujących. Ewentualnie zamiast 800 na pierwsze dziecko, 0 na pierwsze, dwa tysiaki na dwoje dzieci, 3 tys. na troje itd. łatwiej finansowo namówić kogoś na kolejne dziecko niż na pierwsze. Bezdzietni są bezdzietni często bo nawet nie są w związku.

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Wojtek

Zgadzam się z tymi postulatami. Świadczenia dla pracujących oraz bardzo mocno skalowane liczbą dzieci.

Bartosz
4 miesięcy temu
Reply to  Wojtek

Teraz te pieniądze są mniej warte, ale na początku bywało że po otrzymaniu tego zasiłku kobiety zwalniały się z pracy, która była za marne pieniądze.  Nie było tak, to były wyssane z palca bzdury. Jak to by się miało złożyć finansowo, dziecko wtedy kosztowało więcej niż 500 zł – wiem bo już miałem wtedy. Czyli kobieta jak nie miała dziecka to pracowała, potem ma dziecko i wydatki jej wzrosły o np. 800 zł ale dostałą 500 zł więc już nie musi pracować mimo, że ma o 300 zł mniej niż w czasie gdy nie miała dziecka? A te kobiety które… Czytaj więcej »

Last edited 4 miesięcy temu by Bartosz
Bartosz
4 miesięcy temu
Reply to  Hieronim

A po co? Przecież społeczeńśtwo już ogarnęło, że jak nie masz dzieci to faktycznie nie masz 800+ ale co z tego skoro 800+ i tak zaraz zjedzą koszty utrzymania dziecka i jeszcze trzeba będzie dopłacić prawie drugie tyle ze swoich.
Ludzie to zauważyli i po prostu już nie mają dzieci i korzystają z socjalu dla bezdzietnych w ramach którego dalej mają uprawnienia do takich świadczeń jak rodzice którzy zapewnili przyszłe pokolenie ale nie ponoszą kosztów związanych z wychowaniem go. Prosty przepis na to żeby współczynnik urodzeń malał jak szalony.

Gregory
4 miesięcy temu
Reply to  Bartosz

W kwestii formalnej – urodzenie dziecka wcale nie gwarantuje, że w przyszłości dziecko wpłaci do polskiego budżetu cokolwiek

Bartosz
4 miesięcy temu
Reply to  Gregory

Oczywiście, że nie gwarantuje. Tak samo nie ma żadnej gwarancji, że w ciągu najbliższych 24 godzin Ci nie odbije i nie zrobisz zamachu bombowego w centrum Warszawy generując wielomilionowe straty majątkowe i straty w ludziach. Rozumiem, że można Cię w takim razie prewencyjnie aresztować na najbliższe 48 godzin, bo nie ma gwarancji? Urodzenie dziecka nic nie gwarantuje, ale w populacji dzieci przeciętne dziecko będzie jednak przez cały okres bycia produktywnym przynosić te miliony do budżetu. Jasne niektózy tak jak ja przyniosą tych milionów 20-30 razy więcej niż przeciętny Polak, a inni przyniosą połowę tego co przeciętny Polak ale statystycznie jest… Czytaj więcej »

Hieronim
4 miesięcy temu
Reply to  Bartosz

> Rozumiem, że można Cię w takim razie prewencyjnie aresztować na najbliższe 48 godzin, bo nie ma gwarancji?

Źle rozumiesz.

> Urodzenie dziecka nic nie gwarantuje, ale w populacji dzieci przeciętne dziecko będzie jednak przez cały okres bycia produktywnym przynosić te miliony do budżetu.

Z fałyszywch przesłanej wyciągasz całkowicie błędne wnioskil, co jest w sumie logiczne.

Bartosz
4 miesięcy temu
Reply to  Hieronim

Dziękuję za odpowiedź o aresztowaniu bo pokazała ona jak bardzo gregory się mylił. Pojechałeś go totalnie Hieronim, dzięki za wsparcie w dyskusji. Napiszesz która przesłanka jest fałszywa, czy blefowałeś i nie dasz rady? Czegoś ewidetnie nie zrozumiałeś. Natomiast z innego podwórka, jestem managerem, zatrudniam ludzi. W sumie przy każdym jednym wnioski o nowy etat mój szef mógłby powiedzieć „W kwestii formalnej – zatrudnienie nowego pracownika wcale nie gwarantuje, że w przyszłości pracownik wypracuje dla firmy cokolwiek ponad koszty jwgo pensji” i miałby rację, nie ma na to gwarancji, zdarzyło mi się mieć pracownika co myślał, że w korporacji to się… Czytaj więcej »

Last edited 4 miesięcy temu by Bartosz
Яцек
4 miesięcy temu
Reply to  Gregory

Istnieje ryzyko, że wyedukuje się na uczelniach opłacanych przez polskich podatników i czmychnie za granicę, pozostawiając tu swoich rodziców-emerytów na utrzymaniu tych, którzy w kraju podatki płacą.

Bartosz
4 miesięcy temu

No właśnie emigracja jest nie efektem złośliwości albo chęci przepalenia środków tylko efektem beznadziejnej jakości zycia. Parę lat mam i pamiętam jak tu bylo bezmadziejnie i jak najprostsza praca w UK dawała środki na takie życie jak z mojego dość prestiżowego wtedy etatu. Ja akurat miałem się dość dibrze więc emigrować nie musiałem, ale dobrze ze byla emigracja bo dalej byśmy byli uwięzionym tutaj obozem pracy za miskę ryżu jak kiedyś, a tak polskie januszexy musiały zacząć konkurować z zagranicznymi firmami i wygrali na tym pracownicy. Brak 800+ nie gwarantuje ze nikt nie wyemigruje bo faoe emigracji były właśnie wtedy… Czytaj więcej »

Bartosz
4 miesięcy temu
Reply to  Яцек

Istnieje taki ryzyko, przypomnę ze orzed falą emigracji polska była paskudnym miejscem do życia w którym nie szło sie uczciwie wzbogacić. „Czmychniecie za granicę” bylo tym co zmusiło masę januszexow do jednao zaczecia traktować swoich pracowników jak coś więcej niz tanie bydło. Jeżeli w polsce będzie się zylo dobrze to nie będzie masłowego czmychania za granicę, a nie ukrywajmy, że czmychać za granicę jest łatwiej singlowi niż rodzinie mającej tutaj swoje korzenie, co znowu pokazuje, że bezdzietni są gorsi. A ty czemu czmychnałeś za granicę? Jakby państwo Ci dopłaciło zamiast 800 zł tylko 1500 zł do dziecka albo 3000 zł… Czytaj więcej »

Яцек
4 miesięcy temu
Reply to  Bartosz

Nie czmychnąłem za granicę – pracuję w Polsce, choć były okresy, że praca była za liche pieniądze lub wcale jej nie było (czasy pandemicznego przekrętu). Skoro jesteś tak cięty na osoby bezdzietne, to dostarczę ci jeszcze jednego argumentu, abyś mógł pomstować na ludzi, którzy się czasami po prostu nie zdołali szczęśliwie zakochać – na bezrobociu było mi trochę mniej wstyd, bo nie było żadnych dzieci, które mogłyby widzieć jak wygląda ktoś, kto nie potrafi im zapewnić finansowego bezpieczeństwa.
Mocno mnie dziwi sytuacja, w której dwoje ludzi nie mając przeszkód natury biologicznej rezygnuje z posiadania potomstwa.

Bartosz
4 miesięcy temu
Reply to  Яцек

„Mocno mnie dziwi sytuacja, w której dwoje ludzi nie mając przeszkód natury biologicznej rezygnuje z posiadania potomstwa.” A mnie w ogóle nie dziwi, państwo na sile przekonuje wpychając tym ludziom wieksze mieszkania, nowsze samochody i masę czasu wolnego w zamian za bezdzietność. Widzisz a jak ja straciłem lub nie straciłem pracy w trakcie covidu to dzieci by mi nie znikły. I to jak ja bym wtedy wyglądał jest najmniejszym problemem. I nie jestem cięty na osoby bezdzietne, w pełni rozumiem dlaczego osoby mające finansową korzyść sponsorowaną przez państwo, rezygnują z dzieci. Cięty jestem jak taka idącą po łatwości osoba zaczyna… Czytaj więcej »

Paździoch
4 miesięcy temu
Reply to  Gregory

W kwestii formalnej – urodzenie dziecka wcale nie gwarantuje, że w przyszłości dziecko wpłaci do polskiego budżetu cokolwiek Ale tak można powiedzieć o wszystkim, ty mówisz po co wspierać rodziców, skoro w przyszłości dziecko może się nie zwrócić/nie wpłaci do polskiego budżetu czegokolwiek. No takich rzeczy można mnożyć na potęgę: po co leczyć pacjenta onkologicznego, skoro nie ma gwarancji,że w przyszłości ten będzie w stanie dalej pracować i będzie czymkolwiek więcej niż obciążeniem dla społeczeństwa? Po co dawać pit 0% dla młodych (co moim zdaniem jest najgłupszym z dostępnych świadczeń) – skoro te też może wyemigrować albo jak zobaczy jak… Czytaj więcej »

RafałX
4 miesięcy temu
Reply to  Max

No jednak 800+ albo dla każdego dziecka albo żadnego. a może 800+ tylko dla pracujących rodziców? Dlaczego zawsze mają dostawać niepracujacy?

Dla jasności ja 800+ nie potrzebuje i nie wydaje. Inwestuje całość dla dzieciaków.

Bartosz
4 miesięcy temu
Reply to  RafałX

Dla jasności ja 800+ nie potrzebuje i nie wydaje. Inwestuje całość dla dzieciaków.

Czyli potrzebujesz i wydajesz. Bo inaczej albo musiałbyś te pieniądze wyciągnąć ze swojej kieszeni żeby zainwestować w przyszłość dzieci, albo w ogóle puścić dzieciaka w dorosłość z niczym i spowodować, że będą miały gorszy start niż np. moje dzieci.

Bartosz
4 miesięcy temu
Reply to  Max

Rozumiem socjal dla ludzi chorych, niepełnosprawnych, poszkodowanych przez los, ale socjal dla tych, co sobie dobrze radzą, jest bez sensu. No ale masz socjal dla bezdzietnych. Pobieram 800+ prawda, po czym wydaje je na dzieci i dokładam z własnej kieszeni 750 zł za każde dziecko. Do tego średnio 40 godzin tygodniowo razem z żoną poświęcamy na wychowanie dzieci, prowadzanie wsparcie w nauce, czas na robienie obiadów, mycie itd. Gdybyśmy byli bezdzietni to byśmy byli o te 1500 zł do przodu (800+ by przepadło ale koszty które te 800+ wciągają też by znikły więc wychodzi na 0, a te 750 zł… Czytaj więcej »

BadaczTalmudu
4 miesięcy temu

[CENZURA-red, brak kultury wypowiedzi]

Marcin
4 miesięcy temu

Jak zwykłe mrzonki o podniesieniu wieku emerytalnego i zachętach by pracować na emeryturze. Ludzie po 50tce są nie zatrudnialni. Wiem to po sobie, gdybym nie miał dochodu pasywnego i oszczędności z czasów, gdy bardzo dobrze zarabiałem to byłoby bardzo ciężko. Choć jestem wysokiej klasy specjalistą, nikt nie chce mnie zatrudnić, bo mam 52 lata i mogę nie pasować do kultury organizacji. Mam za dużo własnego zdania. Zatem biorę teraz zasiłek dla bezrobotnych, najwyższy możliwy przez rok i odpoczywam. Skoro Państwo mnie już nie potrzebuje to korzystam ze świadczeń i publicznej służby zdrowia (mam czas i znajomych lekarzy) ile fabryka dała.… Czytaj więcej »

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Marcin

Fakt, rynek pracy jest nieprzygotowany na manewry wokół momentu przechodzenia na emeryturę. I to też ostatni moment, żeby coś zmienić

Sławek
4 miesięcy temu
Reply to  Marcin

W tym wieku tez mozna sie przebranzowic. Nie musisz szukac zatrudnienia w „mlodym i dynamicznym zespole”. Jesli jestes specjalista w jakiejs dziedzinie, to mozesz pojsc w doradztwo. Skoro masz jakies zaskorniaki, to mozesz otworzyc jakis biznes.

Sławek
4 miesięcy temu

W swoim zyciu przebranzowilem się już 3 razy. Ostatnio w wieku 40 lat i byla to totalna zmiana zawodu i srodowiska. Za kazdym razem wiazalo sie to z wyższą pensją. Szacuję, ze szukuje sie w moim zyciu jeszcze jedno takie przebranzowienie i bedzie ono zwiazane wlasnie z wiekiem. Dopuszczam mozliwosc, ze warunki finansowe mogą sie wtedy pogorszyc.

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Sławek

Bardzo fajne, perspektywiczne i elastyczne spojrzenie. Nie zginie Pan w zmieniającym się świecie

Marcin
4 miesięcy temu
Reply to  Sławek

Wyliczyłem, że mi się już nie opłaca pracować. Emeryturę będę miał jakieś 8 tys. na rękę w przeliczeniu na dzisiejsze za 13 lat. A żyję z najmu i procentów. Dojdzie jeszcze spadek w postaci dwóch mieszkań. Nie będę tego ryzykował we własnym biznesie. Nie wydaję na ubrania, paliwo wyjścia do restauracji, nie kupuje nowego auta, nawet za prąd nie płacę bo mam fotowoltaikę. Lepiej ten czas zainwestować w dobrostan i zdrowie (niech inni płacą składkę zdrowotną). Słowem nic wnoszę do gospodarki, choć mógłbym dużo, gdyby Państwo dało mi taką możliwość. I zadowoliłbym się zarobkami w granicach 10 000 brutto, ale… Czytaj więcej »

Sławek
4 miesięcy temu
Reply to  Marcin

Czyli nie jest tak, ze nie pracujesz. Przy wynajmie mieszkan jest sporo pracy, na pewno nie mozna tego nazwac dochodem pasywnym.

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Sławek

Zgadza się, to nie jest takie „pasywne”. Co innego dochód z obligacji

Bartosz
4 miesięcy temu
Reply to  Sławek

Nie rozumiem tego wpisu, skoro typ ma mieszkania które wynajmuje, wie, że już odłożył tyle, że nie pracując przez 13 lat będzie miał 8000 brutto (6920 zł netto czyli średnia krajowa obecnie z pracy), wyłudza świadczenia medyczne, a jednocześnie płącze o 10 tys brutto w pracy, czyli ułamka tego co ja płacę mojemu 55 letniemu pracownikowi.

Marian
4 miesięcy temu
Reply to  Sławek

Przebranżowić chyba na cięcia pod bramą. Co ci da przebranżowienie jak nikt cie nie przyjmie, jeszcze z zerowym doświadczeniem w nowej branży.

Sławek
4 miesięcy temu
Reply to  Marian

Jak przystalo na typowego Polaka-narzekacza masz bardzo waskie i ograniczone spojrzenie. Bo przebranzowic mozna sie tylko na ciecia albo na zawod, w ktorym akurat nie ma przyjec. Zycze powodzenia w zyciu z takim podejscie.

Ppp
4 miesięcy temu
Reply to  Marcin

Pełna zgoda. Należałoby też przypomnieć nazwiska tych, którzy wiek emerytalny kilkanaście lat temu podnosili. Wikipedia – Drugi rząd Donalda Tuska.
Oraz – czym się to skończyło.
Pozdrawiam.

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Ppp

Już kilkanaście lat temu wiedzieli, że nie ma wyjścia. I choć za to zapłacili, to prawdziwymi głupkami okazali się włodarze Zjednoczonej Prawicy, którzy to cofnęli, chociaż dostali na tacy już zrobioną reformę, do której w cztery lata ludzie by się przyzwyczaili (obecny elektorat dotknęłoby to w symbolicznym stopniu).

Marcin
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Widzę po sobie, że wysoka wydajność pracy, odporność na stres, brak problemów zdrowotnych trwa mniej więcej do 50 roku życia. Potem następuje stopniowy zjazd w dół. Dlatego podniesienie wieku emerytalnego nie jest możliwe w naszej kulturze pracy i organizacji. Raczej należałoby zastanowić się nad osłoną ludzi, którzy tracą pracę po 50 roku życia. Sam biorę zasiłek raczej z czystej przekory, bo po 50-tce jest na 1 rok. Można mówić o konieczności dłuższej pracy tylko rzeczywistość jest zupełnie inna. Ja tam nie narzekam, poradzę sobie, może i pójdę w doradztwo, bo jest zapotrzebowanie na moją wiedzę, ale znam ludzi, którzy nie… Czytaj więcej »

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Marcin

Rynek pracy jest rzeczywiście skrajnie nieprzystosowany do wydłużania czasu pracy. I to jest najważniejsza część tego problemu

Яцек
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Wyższy wiek emerytalny kobiet to bardzo silny bodziec do tego, aby w kolejnym pokoleniu Polaków było dwukrotnie mniej. Mam okazję obserwować jak wiele robi babcia (dziadek też – jest już emerytem) na rzecz pomocy własnej córce w wychowaniu trójki dzieci.

Radek
4 miesięcy temu

budowanie relacji międzyludzkich nie w oparciu o wspólnie spędzony czas a pieniądze z przedłużonej kariery zawodowej babci? Czekam na te prace doktorska z psychologii, naprawdę, nawet może i Nobel będzie 🙂

Bartosz
4 miesięcy temu
Reply to  Radek

a co ma jedno do drugiego? Ja bylem w takiej sytuacji, wsparcie babci pozwoliło mi rozwijać i nie zawalić kariery. Dzięki temu zarabiam teraz fajne pieniądze, mam stabilna pracę, nie stresująca mnie. I z rozmów ze znajomymi, tymi którym babcie nie pomagały budować kariery nie wygląda żeby te osoby miały więcej czasu an rodzine, zazwyczaj mają mniej bo muszą sie bac o pracę i co zrobią do pierwszego, a ewentualne odwiedzimy wydają sie nabierać czysto słoikowego charakteru. A tak ja jestem wdzieczny babci za pomoc, mamy jako rodzina więcej kasy, więcej czasu, więcej stabilności. Jedno nie wyklucza drugiego, szczególnie ze… Czytaj więcej »

Last edited 4 miesięcy temu by Bartosz
Bartosz
4 miesięcy temu

Nie jest przereklamowana. Kto ma babcie/dziadka blisko ten mówi jakie ma szczęście. Kto nie ma albo zagryza żeby i się swoi i troi, albo po prostu nie ma dzieci, bo tak dużo łatwiej i polska wspiera to socjalem dla bezdzietnych. Za to wiek emerytalny jest przereklamowany. Moja babcia w czasie gdy miałem najwieksze potrzeby na wspaecie w opiece nie była w wieku emerytalnym i pracowała. A i tak jej pomóc była wielka bo ona już nie robi karierę, pracowała bardzoej żeby się nie nudzić niz jako warunek przeżycia. Więc jak trzeba było odebrać dziecko z przedszkola, to nie musiałem pokazywać… Czytaj więcej »

Last edited 4 miesięcy temu by Bartosz
Kubaaa
4 miesięcy temu
Reply to  Marcin

Ja nie rozumiem akcji z 13 i 14 emeryturą. Mają ludzie emerytury jakie wypracowali, taka była umowa społeczna, znali warunki. Dlaczego je teraz zmieniamy? Co do 800+ mam 3 dzieci i dobre zarobki – wpadam w 2 próg dlaczego mam sponsorować życie innym ludziom? Zarobki mam wyższe bo podejmowałem ryzyko i zmieniałem pracę to jest moja premia za ryzyko. Nie chcę nikogo sponsorować. 32% podatku, składki a później jeszcze VAT i akcyza i się okazuję, że pracuję na wszystkich tylko nie na siebie, dlaczego mam nie brać 800+? To zróbcie większą ulgę podatkową dla pracujących zamiast wypłat.

Bartosz
4 miesięcy temu
Reply to  Kubaaa

W ogóle jak komuś przeszkadza 800+ dla lepiej zarbiających i widzi w tym niesprawiedliwość, to nie rozumiem, czemu nie podziela mojego pomysłu żeby zsumować wpłaty z pit i podzielić na liczbę polaków w wieku produkcyjnym i czy polak ma pracę czy nie, to od głowy wymagać tej samej kwoty. Skoro jesteś na tyle bogaty żeby zarabiać mało lub nie pracować to co za problem zapłacić taki podatek? Już pominę absurd tego, że mam „znajomego” banana, który pracuje za trochę ponad minimalną tylko dlatego, że taki jest wymóg tatusia żeby chłopak mógł korzystać z rodzinnego majątku. Więć typ w ciągu roku… Czytaj więcej »

Яцек
4 miesięcy temu
Reply to  Kubaaa

Tak, to byłoby słuszne, ale nie zrobią tak z prostego powodu – ludzie nie zauważyliby, że płacą niższe podatki i zostaje im więcej w domowym budżecie, natomiast comiesięczny wpływ na konto to jest coś namacalnego, co już widać. I są tacy, którzy wierzą, że to od samego prezesa, którego traktują jak jakieś bożyszcze..

Bartosz
4 miesięcy temu
Reply to  Marcin

[CENZURA-red, brak kultury wypowiedzi]

Aleks
4 miesięcy temu

A dla polskiej studni bez dna czyli wsi,całe 3 mld zl dotacji na prąd…

Aleks
4 miesięcy temu

Tak nas zywi,ze pęczek rzodkiewek kosztuje 2,49 zl,a 1kg pomarańczy deserowych 1,99 zl.
Duże kwoty dotacji nie przekładają sie na niższe ceny polskiej żywności w sklepach

Bartosz
4 miesięcy temu
Reply to  Aleks

Tzn. jakby dopłąt nie było to ile by kosztowały rzodkiewki i pomarańcze, że wiesz, że się nie przekładają? I co zostałeś mieszkańcem wsi żeby korzystać z tych super dopłat? Zacząłeś sprzedawaćrodzkiewke i pomarańcze taniej żeby udowodnić, że się da?

Stef
4 miesięcy temu

Bedzie jakis kolejny artykuł o cenach pradu od stycznia? URE juz odkrylo karty

Mike
4 miesięcy temu

Progresywny kataster od trzeciego mieszkania zdecydowanie tak. Reszta to mrzonka i skończy się dalszym zadłużaniem i odkładaniem problemu w czasie. Najlepiej byłoby zredukować wydatki (800+, 13/14/20 emerytury, itp).

Sławek
4 miesięcy temu

Niestety, jako spoleczenstwo, jestesmy krotkowzroczni i likwidacja 800+ oznacza smierc polityczna dla tego, kto odwazy sie to zrobic.

Marcin
4 miesięcy temu
Reply to  Sławek

Można zabierać 800 + wtedy, gdy moje najmłodsze dziecko skończy 18 lat. I przesunąć kasę na zasiłek dla bezrobotnych.

Bartosz
4 miesięcy temu
Reply to  Marcin

W końcu trzeba będzie zabrać 800+ bo przecież czymś trzeba będzie zapłacić imigrantom, którzy mają do wyboru niemcy, szwajcarie i całą resztę europy żeby jednak zdecydowali się u nas pracować gdy rodzimej siły roboczej zabraknie.
Nie liczybłbym, że imigranci pozwolą na zasiłek dla bezrobotnych dla ciebie lub twojego dziecka, a oni wtedy będą stawiali warunki, bo od nich będziemy uzależnieni.

Olek
4 miesięcy temu

Potrzeba nam odpowiedzialnych polityków. Ten kto w programie wyborczym będzie chciał likwidacji rozdawnictwa ma mój głos.

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Olek

No to jest nas dwóch. Obawiam się, że to nie wystarczy, bo dużo Polaków kocha rozdawnictwo

Max
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Mnie się wydaje, że coraz więcej osób widzi, że za to rozdawnictwo się płaci, chociażby w inflacji. W każdym razie jest nas już trzech.

Bartosz
4 miesięcy temu
Reply to  Max

Kto nie widzi, każdy widzi. Tylko rezygnacja z 800 żeby 800 zł pozostało w budżecie jeszcze bardziej obniży dzietność. Ponadto 800 + kosztuje 172 tys zł przez 18 lat, a brak obywatela natomiast kosztuje kilka milionów złotych utraconej produktywności, podatków itd. Więć niby taki jesteś dalekowzroczny ale twoja logika to „nie pójdę do pracy bo dzieki temu zaoszczędzę stówkę którą bym wydał na bilety”. Problemem jest zupełnie inna jakość życia jaką Polska oferuje rodzicą i bezdzietnym. Jakbym nie miał dzieci to bym miał o 1,5 tysiąca więcej środków do wykorzystania na siebie pomimo tego, że nie dostałbym 800+ (które i… Czytaj więcej »

Jacek
4 miesięcy temu
Reply to  Bartosz

Wiesz co? Nie potrzebuję żadnego socjalu do tego, żeby wychowywać dziecko, tylko nie mam z kim go mieć..

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Jacek

Przepraszam, że się wtrącę, ale obawiam się, że z poglądami między Konfederacją a Braunem lepiej już nie będzie…

Яцек
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Przepraszam, nie widzę związku..

Radek
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Myślę że nie aż tak dużo, tylko trzeba wyjść z dobrym programem. Jak Polacy słyszą, że mają zrezygnować z 800+ na rzecz wałków przy CPK albo organizowanie igrzysk w Wawie, to nie brzmi to poważnie. Jak Polacy słyszą, że ok 172k (800 x 12 przez 18 lat) dla dziecka to „rozdawnictwo” ale 170 k dla dorosłego chłopa w sile wieku (zwanego górnikiem) plus 9 mld zł dopłaty za ten rok do całego sektoru to „solidarność”, to nic dziwnego, że Polacy tego nie łykają. Proszę wyjść z postulatem wymiany 800+ na PIT rodzinny (wsparcie dla pracujących + zachęta do wyjścia z… Czytaj więcej »

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Radek

Ja to nie wyjdę, bo nie startuję w wyborach, ale mi się podoba 😉

Marcin
4 miesięcy temu
Reply to  Olek

Nawet Konfederacja już o tym nie mówi………….Jest klincz w polskiej polityce

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Marcin

Oj, jest…

Hieronim
4 miesięcy temu

Konfederacja!

(dobra, żartowałem)

Arek
4 miesięcy temu

Nie rozumiem tej zaciekłości w obronie 800+ , tak jakby przed jego wprowadzeniem dzieci się nie rodziły … Moje dzieci się urodziły pod koniec lat 90-tych , gdy bezrobocie było na poziomie 20% i żadnego 500, czy 800 + nie było , a dzieci rodziło się więcej ! Wniosek nasuwa się sam.

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Arek

Panie Kochany, ale to było 30 lat temu ;-). Moje dzieci też się rodziły przed erą jakiegokolwiek socjału, w erze drapieżnego kapitalizmu i urlopu macierzyńskiego trwającego bodaj cztery miesiące. Natomiast czasy się zmieniają. Nie mówię, że 800+ ma sens, ale argument., że go nie ma, bo 30 lat temu też dzieci się rodziły, jest trochę bez sensu 😉

RafałX
4 miesięcy temu
Reply to  Mike

Ciężko będzie, aby ktoś z polityków się odważył.

Jacek
4 miesięcy temu

To nie są żadne elektoraty tylko roszczeniowa tłuszcza.

Mario
4 miesięcy temu

Wydatki socjalne to jedno, ale przydałby się również ogólny przegląd wydatków: te kible czy place zabaw za kilkaset tysięcy, te jachty, kluby swingersów. Te posady dyrektorskie we wszelkich urzędach i spółkach. Te dopłaty do elektryków, przecież nie dla biedoty, itd. I na koniec zbrojeniówka, jakie tam jest przepalanie kasy to się w pale nie mieści – cytując klasyka 🙂

Last edited 4 miesięcy temu by Mario
Paweł
4 miesięcy temu
Reply to  Mario

Święte słowa , przydało by się też może zmniejszyć administrację państwową – ale gdzie tam , po co ? zmniejszyć socjal – ale tego też nikt nie tknie bo to samobój , zrobić reformę służby zdrowia a nie wywalać kolejne miliony w studnię bez dna , ale po co? Łatwiej podnieść podatki ….

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Paweł

Ja też się z tym zgadzam. Odchudzanie administracji i przegląd wydatków, a w kolejnym kroku podwyżki podatków, ale powiązane z uproszczeniem systemu podatkowego i zalepieniem w nim dziur

Bartosz
4 miesięcy temu
Reply to  Paweł

Tak z ciekawości, wyłączamy 800+ i co będzie dalej? Nie zachęci to nikogo do posiadania dzieci bo jeszcze bardizej będzie opłacało się być singlem. Zrobisz reformę służby zdrowia i kto będzie w niej pracował za 30-40 lat jak nami będą te dzieci których głownie nie ma? A dlaczego nie zrobić postulatu w drugą stronę. Skoro 800+ jest takie fajne i to jest tak dużo pieniędzy zdaniem bezdzietnych, to niech bezdzietni narobią tyle dzieci żeby zasypać dziurę pokoleniową, przecież to momentalnie spowoduje żeby pomysły na dalsze wsparcie dla rodziców znikną i rozwiąże się oba problemy na raz. Tak jak znika wsparcie… Czytaj więcej »

Jacek
4 miesięcy temu
Reply to  Bartosz

Administracja to rzecz w większości zbędna, urzędnicy w znakomitej większości zajmują się marnowaniem czasu własnego i innych, zamiast wziąć się do pracy, która jest przydatna.
Urzędnicy to spora grupa wyborców i dlatego nigdy nie poprą tego, kto postuluje wyciągnięcie spod nich stołków.

Kol
4 miesięcy temu
Reply to  Mario

Masz rację, ławka wykonana na plac zabaw przez stolarza to 400 zł z atestem 2500 zł, to samo w wojsku – przebitki są ogromne.

Paweł
4 miesięcy temu

Dla kogo odwyzka podatków? Jak mam 15 tyś. brutto na umowę o pracę, to tak naprawdę pracodawca wydaje na mnie 18 tyś., a od października dostaje się na rękę 8 tyś zł. Państwo zabiera już 10 tyś miesięcznie. Nadal mało? Absurd.

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Paweł

No właśnie, to jest duży problem. Pan jest klasą średnią i obecnie system podatkowy Pana doi najbardziej. Moim zdaniem podatki powinny być wyższe, ale bardziej sprawiedliwe. Dziś klasa średnia jest obciążana najbardziej

Bartosz
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Zarabianie 18 tys to nie jest klasa średnia. Zarabiam więcej i nie jestem klasą średnią, bo dalej mam mniej od ludzi, którzy zarabiają mniej ode mnie ale wystartowali np. z mieszkaniem podarowanym przez rodziców, albo z częściowo spłaconym kredytem na takie mieszkanie. Jak tak dalej będzie to może moje dzieci będą klasą średnią i nie będa musiały za…ać tak ciężko jak ja żeby doprowadzić stan majątkowy swojej rodziny do jakiegoś rozsądnego poziomu w którym można czuć się bezpiecznie.

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Bartosz

Pytanie czy klasę średnią liczyć majątkiem czy zarobkami czy tym i tym 😉

Bartosz
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Dla mnie klasa średnia to pewien konkretny poziom życia , który się wypracowuje pokoleniami, a nie dochodem z ostatniego roku. Powiem więcej, ludzie z klasy średniej których znam spokojnie mogliby sobie pozwolić na utratę pracy na rok i pomimo zerowego dochodu na spokojne życie bez szaleństw ale też bez panicznego szukania pracy gdziekolwiek byle mieć jakikolwiek dochód.

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Bartosz

Sensowna definicja, ale nie wiem czy w polskich warunkach nie cechuje raczej ludzi po prostu zamożnych

Gregory
4 miesięcy temu
Reply to  Paweł

Wg RAZEM – wciąż o wiele za mało. Sprawiedliwy byłby 90% PIT od 5 tysięcy brutto. Kułaków nam nie potrzeba.

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Gregory

Gdyby Razem tak uważało, to by nie miało 3,2% poparcia, tylko 0,0032% 😉

Jacek
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Przecież Razem to komuniści, tylko sierp i młot zostawili w szopie, bo przecież lepiej się żyje z zasiłku dla bezrobotnych i socjalu.

Zbyszek
4 miesięcy temu

Ciekawe, że nie uwzględniono 9% składki zdrowotnej i 4% tzw. daniny solidarnościowej, która trafia zarówno etatowców (pewnie mega rzadko) jak i działalność. To też spore wpływy do budżetu. Poza likwidacją socjalu dla dobrze zarabiających (nie mylić z bogatymi!) powinno się zrównać opodatkowanie przychodów niezależnie od źródła, wtedy czy pensja, czy działalność, czy wynajem zawsze byłby z tą samą i niższą niż dzisiaj stawką w oparciu o progi. Plus likwidacja wszelkich ulg, odstępstw, preferencji i świętych krów jak rolnicy, sędziowie, wojskowi, policja, górnicy i kto tam jeszcze nie płaci lub płaci mniej, a korzysta więcej niż etatowcy. Ale do tego potrzebna… Czytaj więcej »

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Zbyszek

Coraz więcej ludzi potrzeba do pilnowania automatów ;-))

pyrgus
4 miesięcy temu
Reply to  Zbyszek

czy mógłbyś wyjaśnić, co masz na myśli pisząc, że sędziowie, wojskowi i policja są świętymi krowami? Akurat te trzy grupy zawodowe płacą podatki i składki jak każdy. Nie płacą ZUS-u, ale co z tego, skoro tych pieniędzy, które normalnie płaciliby na składki, nie dostają do ręki, tylko oddają państwu w postaci odpowiednio wyższego podatku. To rolnicy nie płacą podatku dochodowego i składek (poza KRUS-em); co do górników, to nie wiem.

Bartosz
4 miesięcy temu
Reply to  pyrgus

On tego nie rozumie, że państwo robiąć emeryturę policyjną de facto zatrzymuje część wynagrodzenia które musiałoby wypłacić już i warunkowo wypłąci je w przyszłości jeżeli policjant będzie grzecznie wykonywał swoje obowiązki. Najgorsze, że ja jestem przekonany, że im się wydaje, że jak się policajntą wytnie przywileje emerytalne to oni się nie zorientują i dalej będą pracować za tę śmiesznie niską kwotę. W sensie moim zdaniem fajnie jakby faktycznie policajnci dostawali rynkową stawkęi mieli emeryturę jak każdy inny, tylko moim zdaniem ten system wygląda tak a nie inaczej, nie dlatego, że nasze państwo tak kocha policjantów i chce im zrobić najlepiej,… Czytaj więcej »

Bartosz
4 miesięcy temu
Reply to  Zbyszek

 Plus likwidacja wszelkich ulg, odstępstw, preferencji i świętych krów jak rolnicy, sędziowie, wojskowi, policja, górnicy i kto tam jeszcze nie płaci lub płaci mniej, a korzysta więcej niż etatowcy. No ok, i wierzysz, że policajnt wtedy będzie pracował za tą samą pensję tylko bez emerytury? Bo to będzie wymagało solidnej korekty wynagrodzenia, bo chyba masz wystarczająco dużo intelektu, żeby zrozumieć, że ludzie którzy idą do policji, nie patrzą na tę emeryturę jak ja na owocowe czwartki w kolejnej firmie do której pójdę pracować (tzn. będą spoko, nie będzie też spoko bo mnie stać na owoce), tylko jest to często główny… Czytaj więcej »

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Bartosz

To jest pytanie: przywileje emerytalne (czyli przerzucanie obciążeń na kolejne pokolenie) czy zwiększenie bieżących wydatków o -naście miliardów złotych

das
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Nie, jest jeszcze jedno rozwiązanie: ubruttowić przywileje emerytalne w wynagrodzeniu, dla państwa to jest (prawie) bezkosztowe bo netto byłoby to samo a dla funkcjonariuszy i społeczeństwa podakaże koszty (bliższe prawdy) utrzymania danej formacji / stanowiska

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  das

A na czym polega korzyść? Bo chyba nie rozumiem tego pomysłu…

Radek
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Na tym, że więcej składek trafia do ZUS? i na tym, że będąc w ZUS pracuje się do 65 roku?

Radek
4 miesięcy temu

„w dochodach Polska ma jeszcze sporo wolnego miejsca, żeby osiągnąć średni poziom krajów OECD.”

ale drażnicie ludzi. Różnicy w składkach na ubezpieczenie społecznie nie widać?
proszę dodać te dwie wartości: Polska 20,3 a OECD 21,2.

Liczy się całokształt obciążeń, a nie to czy nazwiemy coś składką, opłatą czy podatkiem.

Rob
4 miesięcy temu
Reply to  Radek

Dodałem. Wyszło mi 41,5. I co z tym wynikiem mam zrobić?

pyrgus
4 miesięcy temu

Kraj utrzymują etatowcy i emeryci. Pracownik na etacie po wejściu w drugi próg podatkowy płaci w rzeczywistości ok. 47% podatku (czyli tak naprawdę mamy już 50-procentową stawkę podatkową, jak chcieliby tego specjaliści z banku), wliczając w to składkę zdrowotną i ubezpieczenie społeczne. Pracownicy na etacie w zasadzie pozbawieni są możliwości odliczenia kosztów uzyskania przychodu, w przeciwieństwie do przedsiębiorców, którzy kupią (lub wezmą w leasing) mercedesa, a następnie „wrzucą go w koszty”. Przede wszystkim należy się wziąć za trzódkę ze wsi: najwyższy czas, żeby rolnicy chociaż zaczęli płacić składkę zdrowotną tak, jak każdy. O podatkach nawet nie wspominam… Po drugie: niech… Czytaj więcej »

Zbyszek
4 miesięcy temu
Reply to  pyrgus

Jeśli chodzi o pensje, to statystyki pokazały, że średnia w administracji jest wyższa, niż w firmach prywatnych. Z oficjalnych danych wiemy, że była podwyżka 20% i 30% dla nauczycieli. Ile dostali faktycznie to tylko oni sami wiedzą 😉

Bartosz
4 miesięcy temu
Reply to  Zbyszek

Tylko nie mieszaj średniej w której wliczasz napompowane pensje jakiejś pociotki jakiegoś premiera, która zarabiała bodaj 40 tys miesięcznie i nikt nawet nie wiedział gdzie ona pracuje, bo nic tam nie robiła więcej niż bycie formalnie zatrudnioną i otrzymywanie pensji. Z całą resztą pracowników budżetówki.
Trzeba by oczyścić tę średnią ze stołków do pierdzenia bo one ją zawyżają i mimo iż są realnym wydatkiem to nijak nie zachęcają szeregowego urzędnika do pracy w administracji, bo jego realna średnia będzie zupełnie inna.

JJF
4 miesięcy temu

Z zażenowaniem czytam te niektóre Wasze wynurzenia. Jesteście wyjątkowo kreatywni w wymyślaniu nowych podatków tudzież w obcinaniu emerytur czy 800+. Akurat te dwa ostatnie czynniki to są wyjątkowo dobrze wydane środki. Pieniądze z emerytur,socjalu prawie w całości ciągną konsumpcję wracając na rynek i dalej do budżetu . W przypadku patologii (alkohol) zwrot jest prawie 100%. Indoktrynacja mediów wszelkiego sortu odwracająca uwagę od czynników faktycznie drenujących budżet jak widać działa. PIS wygrywał wybory dając 10 milionom 500+ w odróżnieniu od tych, którzy 500 znajomym dawali po 10 milionów. Kwota wydana taka sama ale skutek dla budżetu i efekt wyborczy (zebrane głosy)… Czytaj więcej »

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  JJF

Ale to nie my wymyślamy. To jest punkt widzenia ekonomistów dużego banku.
Nie bardzo rozumiem hipotezę, że jak ktoś sprzeda nieruchomość inwestycyjną, to powiększa pulę inflacyjnego pieniądza. O co tu chodzi?

Xxx
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

„Nie bardzo rozumiem hipotezę, że jak ktoś sprzeda nieruchomość inwestycyjną, to powiększa pulę inflacyjnego pieniądza. O co tu chodzi?” Zgaduje, że mu chodzi o to, że jak ktoś sorzeda tej dom warty milion to ten milion złotych trafi na rynek i nakręci inflacje, zapominając ze wtedy milion zlotych kogoś innego zniknie z rynku. Ponadto jak ceny nieruchomości zaczną spadać to ich się nie sprzeda juz po milion złotych więc właśnie inflacją spadnie. Jednym z największych motywatorow żebym cisnal kojego pracowice o podwyżkę rok w rok jesy posiadajie kredytu i chęć splaty, go, jakby nie to to pewnie bym sobię spkkojnie… Czytaj więcej »

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Xxx

No właśnie, to jest pieniądz, który się przesuwa, a nie mnoży. Może się też „kurczyć”, bo mury mogą być mniej warte

das
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

odwrotnie: to akcje kredytowe (na nieruchy) prowadzą do inflacji i przyrostu pieniądza na rynku

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  das

Ale tylko czasowego, potem ten pieniądz jest ściągany z rynku

kuba
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

moze to ze pojawia sie duzo pieniadza a nawet bardzo duzo na rynku co spowoduje taka sama sytuacje jak podnoszenie pensji.

Bartosz
4 miesięcy temu
Reply to  JJF

 Akurat te dwa ostatnie czynniki to są wyjątkowo dobrze wydane środki.  Nie zgadzam się 800+ jest praktycznie najgorszą formą w jakiej można było wydać te środki. Oczywiśćie dla mnie jako rodzica dalej lepiej jest dostawać 800+ niż 0 zł i biorąc pod uwagę katastrofę demograficzną to stanowczo za mało, skoro w nagordę za bezdzietność możesz się bujać lepszym samochodem, mieć większy dom itd. bo państwo nic od Ciebie nie wymaga w zamian za niższą przydatność społeczeną. Niemniej te środki mogłyby być wydane dużo lepiej na ten sam cel jakim jest poprawa dzietności i wsparcie dla rodziców (choć pewnie trzeba by… Czytaj więcej »

Jacek
4 miesięcy temu
Reply to  JJF

Złodziejstwo indywidualne zmieniło się tylko w złodziejstwo kolektywne, a wyższą inflację mają wszyscy. Kiedyś nie było żadnych 800+ i dzieci na świat przychodziło więcej.

Ppp
4 miesięcy temu

Długa analiza, mógłbym się odnosić do każdego akapitu i wyszłaby epistoła zamiast komentarza. Brakuje w niej jednak odpowiedzi na podstawowe pytanie: czy państwo ZASŁUGUJE na dodatkowe pieniądze? Czy wykazało się dobrą organizacją usług? Prostym i logicznym prawem? Szacunkiem dla obywateli? Odpowiednim karaniem urzędników i funkcjonariuszy którzy źle traktują obywateli? To wszystko nie kosztuje nic lub niewiele – a bardzo poprawia opinię. Generalnie uważam, że nie należy mnożyć podatków, lecz je likwidować, a podnosić PIT i CIT. Czyli np. PIT 30-50%, ale likwidacja drobnych podatków, opłat i dopłat. Zauważmy, że taki system, przez swoją prostotę, byłby sam w sobie tańszy. A… Czytaj więcej »

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Ppp

Z tej analizy wynika, że akurat podnoszenie PIT jest znacznie mniej wydajne, niż podnoszenie VAT lub wprowadzenie katastru.
A to czy Państwo zasługuje na nasze podatki – to jest dyskusja trochę obok, wtedy trzeba by zbadać jaka część naszych podatków jest „marnowana’ według jakichś racjonalnych kryteriów. To by było ciekawe, ale trudne

kuba
4 miesięcy temu
Reply to  Ppp

Tak i zawsze to jest najważniejsze. Państwo idzie po łatwiżnie a wiec sytuacja się z biegiem czasu pogarsza. Potem będzie następny większy PIT a potem większy podatek katastralny etc etc. Każda firma normalnie działająca najpierw ogląda koszty, tnie niepotrzebne a dopiero na końcu jak nie ma wyjścia bierze kredyt. Ja nie oddam już ani złotówki na coś lub kogoś mając w pamięci ile tego zostało juz rosp…ne na coś lub na kogos zupełnie bez sensu.To jest powolny upadek smarowany pieniedzmi, który nie ma końca.

Start
4 miesięcy temu

Bank PKO BP m

Stefan84
4 miesięcy temu

A ja nie rozumiem, dlaczego małżeństwa nie posiadające dzieci mogą się wspólnie rozliczać?

Яцек
4 miesięcy temu

Już na tym wychodzą kosztowo korzystniej niż 2 osoby w indywidualnych gospodarstwach.

oxo
4 miesięcy temu

„Tylko 1 proc. najbogatszych gromadzi większy majątek niż 99 proc. ludzkości ” – a my ciagle dyskutujemy, jak jeszcze bardziej opodatkować te 99 proc.

Temat minimalnego podatku obrotowego dla firm czy podatku cyfrowego się nie pojawia ani w tym raporice ani w dyskusji.

Marmar
4 miesięcy temu

Czy zamiast tworzyć nowe podatki nie lepszym rozwiązaniem jest przycięcie istniejących wydatków? Myślę, że tak, choć wiem, że takiego 800+ nikt nie przytnie, bo skazałby się na polityczny niebyt. Taki tusk ze swoją świtą mogliby to zrobić na początku kadencji. Wiem, że ludzie by im tego nie zapomnieli, ale przez 4 lata byłby czas na przystosowanie do nowej rzeczywistości, zorganizowanie się, edukację itp. Może niektórzy zrozumieliby, że pieniądze są z pracy, a nie rozdawnictwa …, może? Ech, pomarzyć można.

Bartosz
4 miesięcy temu
Reply to  Marmar

„Myślę, że tak, choć wiem, że takiego 800+ nikt nie przytnie, bo skazałby się na polityczny niebyt. Taki tusk ze swoją świtą mogliby to zrobić na początku kadencji. Wiem, że ludzie by im tego nie zapomnieli, ale przez 4 lata byłby czas na przystosowanie do nowej rzeczywistości, zorganizowanie się, edukację itp. Może niektórzy zrozumieliby, że pieniądze są z pracy, a nie rozdawnictwa …, może? Ech, pomarzyć można.” No dobrze tusk tak robi na początku kariery, obcinając 800+ jeszcze bardziej przekłada preferencję w stronę bycia bezdzietnym. Dzietność nie wynosi juz 1.0 tylko 0,4 bo ludzie albo jeszcze bardziej rezygnują z dzieci,… Czytaj więcej »

Bartosz
4 miesięcy temu
Reply to  Marmar

„Może niektórzy zrozumieliby, że pieniądze są z pracy, a nie rozdawnictwa …, może?” Idiotyczny argument przeciwko 800+. Wychowanie dziecka to praca i to cięższa niz większość płatnych prac zawodowych. Dobrze wiem bo łącze i jedno i drugie. może wlasnie tacy jak ty nauczyciliby się, że za pracę należy płacić i jak sam nie jesteś chetny wypełnić rolę rodzica, to trzeba zapłacić temu kto się zgodzi zrobić to za was? Zamiast być pasludnym lebiem ktory w tym czasie leży do gory bruzchem przed telewizorem i jest finansowo do przodu bo choć nic nie robi to przynajemniej nie musi w tym czasie… Czytaj więcej »

Last edited 4 miesięcy temu by Bartosz
Bartosz
4 miesięcy temu
Reply to  Marmar

„Może niektórzy zrozumieliby, że pieniądze są z pracy, a nie rozdawnictwa …, może?” I jeszcze jedno na koniec. Skoro 800+ to takie rozdawnictwo i pieniądze bez pracy, to jakim cudem mamy dalej problem z dzietnością. Jak lidl wprowadził dziurę w regulaminie która pozwalała zwracać puste opakowania i otrzymywać pelny zwrotu pieniędzy na produkty, to ludzie masowo się rzucili na robienie zakupów życia, orzesypywaniu zawartości i zwracanie opakowań. Czemu Ci sami ludzie pozbawieni jakiejkolwiek moralności i kręgosłupa moralnego nie wyzywają tego systemu i nie sięgną po darmową kasę? Czyżby dlatego że w czasie gdy ja pracuje nad dzieckiem i dostaje za… Czytaj więcej »

NiższePodatki zamist 800+
4 miesięcy temu

Niższe podatki zamiast 800+? Nie da się? A ja myślę, że dałoby się, a rozwiązanie jest genialne proste i nie wierzę, żeby nikt na to nie wpadł. 800+ ma to do siebie, że ludzie widzą pieniądze, widzą, że na konto wpłynęło 800 zł. Co innego z podatkami – tutaj nie za bardzo widać, że „zniknęło” 1000, 2000 zł albo inna kwota => polecam jakikolwiek kalkulator, żeby sprawdzić ile z wypłaty BRUTTO jest zabierane, niestety bardzo dużo, wiele więcej niż wspomniane 800+, ale tego nie widać. I teraz => płacisz podatki i masz dzieci => co miesiąc państwo zwraca określoną kwotę… Czytaj więcej »

NiższePodatki zamist 800+
4 miesięcy temu

Nie mam pojęcia, nie jestem marketingowcem, ale poprosiłem chata, a ten podpowiedział mi:
„Więcej na przyszłość, mniej na fiskusa!”
„Bo rodzina zasługuje na ulgę!”
„Podatki z myślą o rodzinach”
„Ulga, która pomaga rodzinom rosnąć”
„Rodziny nie muszą płacić więcej”
„Dbamy o przyszłość, inwestując w rodziny”
„Dzieci to przyszłość – podatki to ulga”
„Ulga podatkowa na każde dziecko”
„Rodzina to nie wydatki, to inwestycja w przyszłość!”
„Nowa ulga, lepsza przyszłość”

Myślę, że znajdą się tacy, którzy wyślą inne lotne hasła.

NiższePodatki zamist 800+
4 miesięcy temu

Panie Maćku, ja nie jestem marketingowcem od „fajnego hasła”. Jeśli już, to proszę o odniesienie się do idei, a nie do tego jak program miałby się nazywać, bo odnoszę wrażenie, że tylko w tym kierunku podążają odpowiedzi – to proszę pozostawić innym.
W potencjalnej dyskusji bardziej chodzi czy taki program sprawdziłby się, czy byłby rzeczywiście bardziej uczciwy i potencjalnie korzystnych dla płacących podatki. A nazwa – mniejsza teraz o nazwę.

Bartosz
4 miesięcy temu

Ikze tez am swoją nazwe a moze funkcjonować jako mechanizm ze zwrotem podatku. Akurat to najmniejszy problem.

Bartosz
4 miesięcy temu

I w czym to pomoże? Nie można tego ukryć, będąc rodzicem jesteś mniej atrakcyjny dla swojego pracodawcy, masz obowiązki poza firmą, jesteś mniej dyspozycjny, a to oznacza, że w razie zwolnień jesteś bliżej wylotu niż bezdzietny o podobnymi poziomie zaangażowania, który od czasu do czasu zamiast wrócić do domu i poświęcić pół nocy na latanie po szpitalach z gorączkującym dzieckiem i tym podobne ekstra aktywności dla rodziców, poświęci dwie godzinki na ekstra nadgodziny żeby przyszpanować szefowi, a przez pozostałe 6 sobie wyjdzie na piwko ze znajomymi. Więc jak 800+ będzie uzależnione od podatków, to jak mnie zwolnią to jestem podwójnie… Czytaj więcej »

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-searchtop-menucontrastcloseletter