5 czerwca 2022

Prezes Jarosław Kaczyński chce walczyć z inflacją? Wspaniała wiadomość! Zrobiłem listę rzeczy, które mu w tym przeszkadzają

Prezes Jarosław Kaczyński chce walczyć z inflacją? Wspaniała wiadomość! Zrobiłem listę rzeczy, które mu w tym przeszkadzają

„Musimy opanować inflację. Zrobimy to i mam nadzieję, że w nieodległym terminie”. „Perspektywa takiej inflacji, jaką widzimy w Turcji, jest straszliwie niszcząca. Położymy wszelkie możliwe tamy, żeby nam to się nie przydarzyło”. „Nie chcę powiedzieć, że w tym przypadku [walki z inflacją – mój dopisek] daliśmy radę, ale damy radę”. To trzy cytaty z Jarosława Kaczyńskiego. Prezes PiS wypowiedział je podczas konwencji partii w Markach pod Warszawą. To dobra wiadomość. Zrobiłem listę rzeczy, które mu w tym przeszkadzają

Są w związku z deklaracją Jarosława Kaczyńskiego dwie dobre wiadomości i jedna zła. Po pierwsze prezes PiS „docenia” problem. I chce walczyć z inflacją. A nie musiałby. Taki na przykład premier Turcji Recep Erdogan z inflacją nie walczy (wynosi tam ona 70%) i co mu zrobisz? Ba, nawet nasz prezes NBP Adam Glapiński uznał, że nie ma co robić z inflacji zagadnienia. I nawet w nagrodę dostał drugą kadencję na swym stanowisku.

Zobacz również:

Druga dobra wiadomość to ta, że prezes PiS (na razie) nie zapowiedział, że chce walczyć z inflacją w znany populistom „innowacyjny” sposób, czyli zamrażając ceny wszystkiego, waloryzując bez końca świadczenia społeczne (np. 500+), wprowadzając 15-tą, 16-tą oraz 17-tą emeryturę czy prosząc prezesa NBP, żeby… obniżył stopy procentowe. A mógłby.

Prezes chce walczyć z inflacją. Ale nie powiedział jak. Podpowiadam!

Zła wiadomość jest taka, że Jarosław Kaczyński nie powiedział, jak chce z inflacją walczyć. Są dwa tego faktu wytłumaczenia. Albo sam tego nie wie, albo… wie, lecz nie powiedział, żeby nie psuć atmosfery. Jedyną bowiem znaną nauce metodą walki z inflacją jest zmniejszanie popytu w gospodarce. Czyli trzeba ludziom zabrać trochę pieniędzy albo przynajmniej spowodować, żeby je oszczędzali lub inwestowali (a nie wydawali w sklepach). A to słaby komunikat na konwencję wyborczą.

Na poziomie wydatków państwa służy temu celowi ograniczenie transferów socjalnych (albo ich zamiana z gotówkowych na „celowane” bony), a na poziomie wydatków zwykłych ludzi – realny spadek wynagrodzeń lub wzrost skłonności do oszczędzania. Ta druga opcja raczej jest „unieszkodliwiona”, bo NBP zaspał z podwyżkami stóp procentowych. Jeśli wynoszą 5-6% przy inflacji 14-15%, to nie ma mowy, by zachęcały do oszczędzania.

Prezes nie zapowiedział tego (ale też nie wymagałbym od niego takich deklaracji przy okazji konwencji), a jedynie nie ogłosił kolejnych waloryzacji, tarcz antyinflacyjnych ani nowych świadczeń, które miałyby ukoić ból wynikający z szalonego wzrostu cen. Chwalił się tylko, że za rządów Zjednoczonej Prawicy większości Polaków się poprawiło. I żebyśmy to docenili.

Doceniamy swój realny wzrost dochodów i zmniejszenie nierówności dochodowych między zamożnymi i biednymi, choć też trzeba przypomnieć kilka innych „osiągnięć” ekipy prezesa Kaczyńskiego: roztrwonienie 50 mld zł, które Polska dostała z programu praw do emisji CO2, uzależnienie nas od ruskiego węgla oraz LPG, skuteczną walkę z energetyką wiatrakową (choć tu winy zostały odkupione rozwojem fotowoltaiki), zburzenie dwóch wież w Ostrołęce, rozwalenie nowoczesnych kotłów w Jaworznie, a ostatnio skierowaną do Polaków propozycję, że jak nie stać ich na zakup węgla, to niech… idą do lasu po chrust.

Wielkie manko rządu. Wydają 150 mld zł, których… nie mają

Prezes może dużo zrobić, żeby walczyć z inflacją. Dziś przez urzędników państwowych przechodzi 20% tego, co wspólnie wytwarzamy (towary, usługi, praca…). Dochody państwowego budżetu na ten rok są planowane na 492 mld zł. Wydatki – na 522 mld zł. Natomiast polskie PKB – czyli wartość wszystkiego, co wytwarzamy w skali roku – to 2,62 bln zł (dane za zeszły rok).

Co ciekawe, udział państwa w rozdawaniu naszych wspólnych owoców pracy nie wzrósł jakoś bardzo w czasie rządów Zjednoczonej Prawicy. W 2015 r., gdy PiS doszedł do władzy, dochody państwowego budżetu wynosiły tylko 290 mld zł, a wydatki – 332 mld zł. Prawie dokładnie o 200 mld zł mniej niż teraz. Ale wartość rocznego PKB też była mniejsza – 1,53 bln zł. Czyli wypracowujemy o bilion złotych rocznie więcej, a rząd bierze z tej „górki’ – i rozdaje według własnego uznania – nadal jakieś 20%.

Kłopot w tym, że ostatnio rząd przyspieszył wydawanie kasy, zamiast je spowolnić. Poza standardowymi transferami socjalnymi (np. 500+) rzucił bowiem Polakom tarcze antyinflacyjne (obniżka VAT na gaz, prąd i benzynę, dodatki osłonowe dla części rodzin i zniesienie VAT na żywność), których koszt to 35 mld zł przez pół roku (czyli 70 mld zł rocznie, bo pewnie będą przedłużone).

Rzucił też 13-tą i 14-tą emeryturę (niezależnie od waloryzacji „standardowych” świadczeń, pochłaniających 210 mld zł rocznie), co oznacza dodatkowe 55 mld zł rocznie. Jest też obniżka podatków dla większości Polaków, która zmniejszy dochody państwowego budżetu o 30 mld zł. W sumie wychodzi jakieś 155 mld zł dodatkowych wydatków państwa na „socjał” (czy też – jak powiedzą inni – na obronę ludzi przed inflacją).

Owszem, dzięki wzrostowi cen w sklepach rosną też dochody państwa z podatków (głównie z VAT). Każdy punkt procentowy inflacji to jakieś 3-4 mld zł w państwowym budżecie więcej. Jeśli jest w nim zapisana średnioroczna inflacja w wysokości 3,3%, a realna wyniesie np. 11%, to mamy 25-35 mld zł więcej w państwowej kasie.

Gołym okiem widać manko. A do tego dochodzi jeszcze wzrost kosztów obsługi państwowego długu z powodu wyższych stóp procentowych. W budżecie zapisano je na poziomie 26 mld zł odsetek, ale już wiadomo, że realnie będzie to 50 mld zł w tym roku i 70 mld zł w przyszłym. Tylko w tym roku państwo musi wykupić obligacje warte 90 mld zł i zamienić je na nowe, wyżej oprocentowane.

Czy prezes wie, że szykuje się gorący koniec roku?

Już dziś mamy kompletnie niedostosowany do realiów poziom państwowych wydatków. 155 mld zł nowych przelewów do ludzi plus 25 mld zł nieprzewidzianych wcześniej przelewów do posiadaczy obligacji polskiego rządu kontra 35 mld zł wyższych wpływów z podatków. A przecież za chwilę „wjadą” kolejne potrzeby. Jakie?

Po pierwsze zapewne będzie trzeba znów zrefundować Polakom wzrost kosztów ogrzewania mieszkania. Same tylko wydatki 3 mln Polaków na węgiel w tym roku wzrosną z 6-7 mld zł do 24-26 mld zł. Prezes Jarosław Kaczyński zapowiedział: „zapewnimy tę cenę, która była”. To oznacza, że w państwowym budżecie trzeba będzie znaleźć 16 mld zł.

Za gaz płacimy obecnie 25 gr za kWh, ceny rynkowe to 70-80 gr za kWh. Albo PGNiG wrzuci różnicę w taryfy dla firm, albo państwo będzie musiało pokryć jakieś 8-10 mld zł jego straty. Oczywiście z naszych pieniędzy. A warto pamiętać, że gazu jeszcze nie zakontraktowaliśmy (Norwegowie nie chcą się podzielić?), więc może go brakować, czyli będzie bardzo drogi (a koszty „refundacji” – wyższe).

Nie wiadomo, czy nie będzie trzeba też refundować firmom energetycznym strat wynikających z nierynkowych taryf dla odbiorców indywidualnych. Ale i bez tego pod koniec roku, żeby uniknąć buntu społecznego, rząd będzie musiał wysupłać najmarniej 25 mld zł na różnego rodzaju refundacje.

Być może dlatego „prezes Polski” nie wspomniał nic o waloryzacji świadczenia 500+ (koszt to byłoby jakieś 15 mld zł w skali roku), mimo że w przeciekach, które miały podsycić zainteresowanie konwencją PiS, pojawiały się spekulacje, że będzie zapowiedź 700+, czy nawet 1000+.

Podsumujmy bilans finansowy rządu w erze wysokiej inflacji: tarcze antyinflacyjne (70 mld zł), dodatkowe emerytury (55 mld zł), reforma podatkowa (30 mld zł) oraz spodziewane wydatki energetyczne (25 mld zł), a na dodatek wzrost kosztów odsetek od obligacji (25 mld zł) – a po drugiej stronie wzrost wpływów z podatków o 25-35 mld zł. Na miejscu „prezesa Polski” nie spałbym po nocach.

Wojsko, energetyka, zdrowie, mieszkania: setki miliardów do wydania

Oczywiście te 200 mld zł teoretycznie można pożyczyć. Dług publiczny Polski to 1,53 bln zł, czyli jakieś 60% polskiego PKB. Stosunkowo niedużo (choć to aż 400 mld dolarów, a przecież Gierek zbankrutował przy długu 40 mld dolarów). Do 100% PKB teoretycznie (gdyby pozwalała konstytucja) można by się zadłużyć, mając szansę na uniknięcie bankructwa (czyli moglibyśmy zwiększyć dług o jeszcze bilion złotych).

Ale dług ma sens pod warunkiem, że jest inwestycją w przyszłość (np. transformacja energetyczna, budowanie innowacyjnych zakładów pracy) lub przynajmniej refunduje potrzeby ludzi, którzy oni inaczej zaspokajaliby, zadłużając się prywatnie przy znacznie wyższym oprocentowaniu. I to muszą być naprawdę najważniejsze potrzeby, bo przecież walczymy z inflacją – czyli musimy ograniczyć popyt w gospodarce, a nie go pompować.

Rząd PiS, w ramach „walki” z inflacją, rozrzuci w tym roku z helikoptera 200 mld zł (prawdopodobnie przygniatającą większość tej kasy będzie musiał pożyczyć od Polaków albo za granicą). Tymczasem musimy zainwestować kilkaset miliardów złotych w postawienie na nogi polskiej armii (żeby za kilka lat nie mówić po rosyjsku). Rocznie na armię wydajemy 40-50 mld zł (z tego połowę na pensje wojskowych i emerytów). Ale już w przyszłym roku to ma być 96 mld zł. W kolejnych latach – podobnie. Czyli: plus 50 mld zł rocznie.

Musimy też zainwestować w unowocześnienie polskiej ochrony zdrowia. Dziś wydajemy na nią 140 mld zł rocznie (plus 40 mld zł z prywatnych kieszeni), za kilka lat to ma być 180-200 mld zł (taki jest plan PiS), ale jeśli mielibyśmy gonić Zachód, to musiałoby być raczej bliżej 250 mld zł (9-10% PKB, bo tyle wydają kraje „cywilizowane”). Czyli: plus 40-80 mld zł rocznie.

Warto by coś zrobić z mieszkalnictwem. W zeszłym roku powstało w Polsce 235 000 nowych mieszkań. Dużo (za Gierka budowano 300 000 mieszkań rocznie, ale w kiepściejszym standardzie). Ale – jak sam powiedział Jarosław Kaczyński – w takich krajach jak Hiszpania czy Grecja, gdy były na podobnym poziomie rozwoju i goniły Zachód, budowano po 450 000 mieszkań rocznie.

Rządowy program Mieszkanie+ okazał się klęską (18 000 mieszkań zbudowano, 24 000 jest w budowie), a jeśli prawdą jest, że brakuje nam 2 mln mieszkań (są co do tego spory, bo jednocześnie mamy milion pustostanów), to albo te mieszkania zostaną zbudowane przez polski rząd, albo przez polskich inwestorów prywatnych (np. za pomocą REIT-ów i pieniędzy ciułaczy marnujących się w bankach), albo przez zagraniczne fundusze – wtedy będziemy „mieszkali u Niemca”. Jeśli ma się tym zająć państwo – na zbudowanie tylko pół miliona mieszkań będzie potrzeba 200 mld zł.

Last but not least – transformacja energetyczna. Jesteśmy w 70% uzależnieni od węgla. Za kilkanaście lat połowę energii mamy mieć z OZE, ma też powstać elektrownia atomowa (za minimum 100 mld zł). Z dokumentu „Polityka energetyczna Polski do 2040 r.” wynika, że inwestycje w sektorze energetycznym i paliwowym będą kosztowały prawie 900 mld zł. Chodzi o budowę elektrowni słonecznych, wiatrowych, wodnych, atomowej oraz rozbudowę sieci energetycznej, żeby to wszystko „uciągnęła”.

Musimy też zainwestować w efektywność energetyczną (ocieplenie naszych domów), w podpięcie do sieci ciepła systemowego setek tysięcy domów oraz w instalowanie pomp ciepła tam, gdzie nie da się pociągnąć rury z ciepłem systemowym (program rządowy, który to zakłada, jest wart 100 mld zł). Część kasy da Unia Europejska m.in. w ramach Krajowego Planu Odbudowy, ale najpierw trzeba tę kasę wydać. Przy symetrycznym rozłożeniu inwestycji – mówimy o pieniądzach rzędu 50 mld zł rocznie.

Prezes i dwa wyjścia: oba ryzykowne

Mamy więc gigantyczne potrzeby inwestycyjne. Jesteśmy już krajem mającym niemałe zadłużenie, ale wciąż mamy możliwość sfinansowania niektórych inwestycji długiem. Kłopot w tym, że grozi nam załamanie gospodarki z powodu wysokiej inflacji.

Jarosław Kaczyński stoi więc przed diabelskim dylematem. Albo zrobi coś z polityką własnego rządu, powalczy z inflacją i – ryzykując niezadowolenie elektoratu (to byłby szok, siedem lat rządów PiS to było radosne wydawanie pieniędzy, ani razu nie mieliśmy nadwyżki w państwowym budżecie), albo pójdzie na zderzenie ze ścianą i jednak zafunduje nam drugą Turcję. A więc pompowanie pieniędzy do naszych kieszeni, coraz większa nierównowaga na rynku, coraz wyższa inflacja, coraz słabszy złoty, coraz wyższe koszty obsługi zadłużenia i… krach.

Pytanie, czy Jarosław Kaczyński chce przejść do historii jako „emerytowany zbawca narodu” czy jako facet, który doprowadził kraj do bankructwa (chociaż to drugie nie przekreśla dobrego miejsca w historii, Gierek też zbankrutował Polskę, a jest lubiany). Ostatnie wystąpienie Prezesa daje nadzieję, że przynajmniej nie podjął jeszcze decyzji, iż pragnie tego drugiego. Panie Prezesie, w lutym 2020 r. opisałem, jak będzie wyglądał mechanizm bankructwa Polski. Na razie wciąż jesteśmy na tym kursie.

——————

Nowy odcinek podcastu „Finansowe sensacje tygodnia”: coraz droższe wesela, nowe obligacje skarbowe i… pożegnanie

W tym odcinku podcastu „Finansowe sensacje tygodnia” wyjątkowo dużo się dzieje. Rozmawiamy o nowym rekordzie inflacji i o tym, jak z nią walczyć. Czy podwyżki stóp procentowych cokolwiek jeszcze mogą pomóc? I czy pomogą nowe obligacje skarbowe, które właśnie trafiły do sprzedaży? Komentujemy też zaskakującą (a może wcale nie?) decyzję banku BNP Paribas o wycofaniu się ze sprzedaży kredytów hipotecznych klientom „z ulicy”. Prześwietlamy też podwyżki cen usług ślubno-weselnych, sprawdzamy, ile warto włożyć do koperty dla nowożeńców oraz podpowiadamy tani sposób na wesele. A na koniec… pożegnanie po latachZapraszam do odsłuchania pod tym linkiem, a także na siedmiu popularnych platformach podcastowych, w tym Spotify, Google Podcast i Apple Podcast.

Subscribe
Powiadom o
88 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Adam
3 miesięcy temu

Bardzo wnikliwy wpis . Dziękuje

Rob
3 miesięcy temu

Pań redaktor widział by chętnie program miska ryżu plus. W całej swej głupocie proponuję tylko jednej stronie zaciskać pasa….A co z bankami które najlepiej zarabiają na kryzysach…

Mariusz
3 miesięcy temu
Reply to  Rob

W Wenezueli też byli tacy co walczyli aby lud nie musiał pracować za miskę ryżu. Teraz też pracują ale tylko za kilka ziaren ryżu. Margaret Thatcher powiedziała, że z socjalizmem jest taki problem, że kiedyś się kończą cudze pieniądze

Aleks
3 miesięcy temu
Reply to  Mariusz

generalnie w Polsce za te cudze z ostatnich 30 lat (wg suwerena zagrabionych uczciwym Polakom) mozna jeszcze rozdac suwerenowi i z dekade na jakims poziomie pozyć …

T-1000
3 miesięcy temu
Reply to  Mariusz

Thatcher i liberalizm ekonomiczny przeszli już do historii, bo generowali tylko nierówności społeczne, generujące takich szkodników jak Kaczyński właśnie.

Marcin Staly Czytelnik
3 miesięcy temu

Pan Maciej na prezydenta!!! Albo chociaz premiera 😉

jsc
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Mamy Berlusconiego na pokładzie?

Tobiasz
3 miesięcy temu

Kaczyński nie obetnie rozdawnictwa na swój elektorat wyborczy, proszę nie mieć złudzeń. A armia zgodnie z tym co powiedział ma być finansowa z obligacji skupowanych przez NBP i potem umarzanych (czyli przez dodruk pustego pieniądza). Od przyszłego roku drastycznie wzrośnie płaca minimalna,mimo sprzeciwu pracodawców i zapewne pojawią się nowe podatki od 2024. Z czynników proinflacyjnych to na jesieni będą dopłaty do węgla. Jak PiS zacznie tonąć w sondażach (najpewniej właśnie na jesieni) to pojawią się kolejne propozycje dosypywania kasy – 15 emerytura lub większa waloryzacja emerytur, być może również wtedy PiS zdecyduje się na podwyżkę 500+. Kaczyński nie może wejść… Czytaj więcej »

Tobiasz
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Oczywiście, że grozi nam wariant turecki i rząd jest o krok od całkowitej utraty kontroli nad inflacją. Wątpliwości czy PiS będzie naprawdę walczył z inflacją rozwiewa ten wywiad
https://businessinsider.com.pl/polityka/rzecznik-rzadu-o-walce-z-inflacja-pis-to-nie-balcerowicz/fpseqtf

stef
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

No właśnie ciekawe kiedy zagranica powie sprawdzam, i pośle naszą walutę na dno jak Turecką Lirę czy kiedyś funta Brytyjskiego.

jsc
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Przecież do takowego pogorszenia doszło już dawno… z chwilą rozpoczęcia wojny z UE o TK.

jsc
2 miesięcy temu
Reply to  stef

Funta? Przecie to tzw. twarda waluta!!!

Mariusz
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Trzeba kopiować ruchy premiera Morawieckiego i za 5 mln PLN kupić antyinflacyjne obligacje 4 lub 10letnie, bo w drugim okresie odsetkowym premier może wyciągnąć z 18% rocznie z 5mln PLN czyli jakby nie patrzeć: milion złotych w rok. Całkiem nieźle po atrakcyjnej sprzedaży działki.

Racjonalny
3 miesięcy temu
Reply to  Tobiasz

Wystarczy nie kraść, wystarczy rządzić uczciwie, skutecznie, dbać o finanse publiczne, mądrze zarządzać majątkiem Skarbu Państwa i wspierać tych, którzy mają ogromny wkład w rozwój gospodarki – przedsiębiorców, młodych ludzi” Beata Szydło

A gdzie info ile mld zł zyskano na walce z dziura vatowska???

jsc
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

O tych karuzelach co się kręcą przez całą UE wiedzą wszyscy… zatem jakaś dziura musi być.
https://businessinsider.com.pl/wiadomosci/zakonczono-wielkie-sledztwo-dot-karuzeli-vat-kraje-ue-traca-rocznie-nawet-50-mld-euro/1q5t0p8

A to jest tylko jeden z mechanizmów wałowania na VAT’cie.

Mariusz
3 miesięcy temu
Reply to  Tobiasz

Tzn ja nie obstawiam, że oni są gotowi na podkopanie swoich stołków, bo masa wiernych ale miernych z PiS ma masę nieruchomości, rodziny w spółkach i inne benefity z tego że rządzą. Dlatego sądzę że nie doprowadzą do hiperinflacji, czyli zniszczenia waluty, ale utrzymają inflację na poziomie do 30%, bo oni przy korycie sobie i rodzinie mogą dać bez problemu podwyżki o 50-100% rocznie, a ciemny lud dostanie różne 14,15…20 emerytury, 999plus na dziecko i karawana będzie jechała dalej mimo że tacy jak my będą na ten korowód szczekać.

Anna
3 miesięcy temu
Reply to  Tobiasz

Na jesieni będą wybory. Zbawca narodu nie będzie czekał aż zbawionym zmarznie kuper i wystąpi z dziobem i pazurami

E.G
3 miesięcy temu

To szemrane towarzystwo przy sterach państwa nie umie rządzić inaczej niż przez korupcję społeczeństwa. Ten festiwal rozdawania prezentów dopiero się zaczął, Pinokio już jeździ po gminach z milionami i buduje poparcie , apogeum rozdawnictwa przewiduje za rok. Polacy nie wyciągnęli żadnej nauki z rządów Gierka i teraz pędzą na ścianę, a z KPO na którą liczą nic nie będzie . W KE bunt po wizycie Leyen i dlatego w ostatniej chwili podkreśliła mocno ważność wyroku TSUE co wywołało zaskoczenie w PIS i zdumienie Pinokia.

stef
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

To proste za Gierka byli piękni i młodzi, a tak serio jednak kilkaset tysięcy osób kupiła wtedy mieszkania.

Racjonalny
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Czasy młodości…
Ale patrząc ile Gierek zbudował za te nędzne x mld $ to trzeba przyznać,że mało zmarnowal

E.G
3 miesięcy temu
Reply to  Racjonalny

90 % tego co wydał poszło w błoto . Huta Katowice – sztandar Gierka już od wielu lat nie istnieje a słynna Gierkówka jest w trakcie rozbiórki .

jsc
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

To trzeba mu oddać… ale z drugiej najdłużej narodowi posłużyły… autostrady Hitlera.

Mike
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Może dlatego że dzięki jego długom mieli gdzie pracować, a potem przez kolejne ćwierć wieku chociaz po czym jeździć na południe? Bo po dziurach budżetowych z lat 90′ to im wielkie G zostało i na kolejne zmiany trzeba było czekać aż do drugiej dekady XXI wieku kiedy to coś sie ruszyło w tym kraju.

Mike
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Dokładnie to miałem na myśli. Aktualnie praktycznie nic u nas nie powstaje lub powstaja takie „inwestycje” jak Ostrołęka, CPK czy Izera – bez komentarza. PIS rządzi już 7 lat i ciągle mówi że to za wcześnie ale wystarczy porównać to z siedmioma pierwszymi latami Gierka. A to ze mlodzi lub niedouczeni naśmiewają sie z tamtych inwestycji wynika tylko i wyłącznie z tego że nie pamiętają jak Polska wyglądała w latach 60′ i co one wowczas oznaczaly dla ludzi. Nie ma co gloryfikowac tamtego okresu ale jak spojrzec na powstajace drogi czy mieszkania za Tuska i Kaczyńskiego to biorac pod uwagę… Czytaj więcej »

Niepewny
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Niestety większość Polaków widzi tylko czubek własnego nosa.Ten dług 1,53biliona ,te miliardy większość z nas nie potrafi matematycznie zapisać.Ważne jakieś +coś tam,niż przyszłość kraju.Gdyby PiS 60mld z uprawnień CO2 wydał na termomodernizację problem z cenami nośników energii byłby trochę mniejszy.A tak mamy to co mamy i lepiej nie będzie.Chyba pora kupować waluty obce.

T-1000
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Polacy to skrajni indywidualiści, a do tego jak widać większość z nich kocha srać we wspólne gniazdo.

Jarek
3 miesięcy temu
Reply to  E.G

Okurat pieniądze z kpo zwiększą inflacja

E.G
3 miesięcy temu
Reply to  Jarek

Najbardziej zwiększa inflację Glapiński drukując pieniądze bez pokrycia na przekupywanie wyborców, dlatego prezes tak walczył o ponowny wybór tego psuja na szefa NBP .To szemrane towarzystwo potrafi rządzić tylko przy pomocy korupcji i kupczenia państwem.

jsc
2 miesięcy temu
Reply to  Jarek
jsc
2 miesięcy temu
Reply to  E.G

To porównanie Gierka do DobrejZmiany obraża tego pierwszego i to ciężko… bo Gierek coś jednak budował.

Jacek
3 miesięcy temu

Walkę z inflacją należy rozpocząć od demontażu drukarek pieniędzy.
Niestety niesłabnące poparcie dla partii od lat szkodzącej Polsce pokazuje, że większość wyborców widzi tylko własną kieszeń, a właściwie jej dno, bo wierzą, że rząd zawsze im coś da.

stef
3 miesięcy temu

Jeszcze kampania wyborcza może mu przeszkodzić.

Ppp
3 miesięcy temu

Nadmierny popyt jest tylko jedną z wielu możliwych przyczyn inflacji, zatem zmniejszanie popytu nie jest „jedyną znaną nauce” metodą walki z inflacją. Pamiętam lata 90-te – ludzie nie mieli pieniędzy, więc popytu nie było, a była wysoka inflacja.
Zabieranie ludziom pieniędzy, zwłaszcza w PL, gdzie pieniędzy „od zawsze” brakuje – nie jest rozwiązaniem problemu, lecz tworzeniem kolejnego. Tym bardziej, że podwyżki płac i innych świadczeń są „reakcją na przeszłość”, a walka z inflacja jest zadaniem na przyszłość.
Pozdrawiam.

Stef
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Obniżenie popytu ale nie poprzez podniesienie stóp., a zmniejszenie rozdawnictwa typu 13 i 14 emerytura…

Chorobnik
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Zwiększenie podaży, by przewyższała popyt 🙂

Michał
3 miesięcy temu

Znowu przerysowany i krytykujący rząd tekst. A normalni ludzie widzą że obecnie żyje się lepiej, nie jak za tych oszustów i zdrajców z PełO nie było nic, bieda aż piszczy, a tylko wąska grupa cwaniaczków doiła społeczeństwo, teraz im to ukrucono i szczekają 😀 Wreszcie jest normalnie, pogoniono złodziei i donosicieli, obecnie donoszą na Polskę do Brukseli ale i z tym sobie poradzimy, nie ma zgody na lewaków i inne wynaturzenia typu 52 płcie, adopcje dzieci przez dwóch panów, fuj, nie pozwolimy na to i naszczescie to już nie wróci.

Krzysztof M.
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

To nie troll, ten człowiek naprawdę wierzy w to co pisze.

Jarek
3 miesięcy temu

Czy ktoś ma jeszcze wątpliwości czy będzie powtórka z Turcji? Nadal uważam, że za kilka miesięcy polska waluta sięgnie dna…

Mariusz
3 miesięcy temu

Panie Macieju! Nie podjął Pan na blogu ważnego tematu a mianowicie ustawy, która zagwarantuje fiskusowi pełna wgląd w rachunki bankowe osób fizycznych bez nawet postawienia zarzutów. Czy to też jest sposób na inflację? Wariant cypryjski: czyli konfiskata wszystkiego ponad 100 000 EUR na rachunku bankowym? Powód: obrona ojczyzny!? Czy nie będzie takiej sytuacji jak w Argentynie, gdzie rząd zmusi Polaków do wymiany walut w bankach na PLN, w celu obniżenia kursów walut, w razie wyboru wariantu tureckiego przez rząd? Czy złoto nie będzie konfiskowane? Powód: obrona ojczyzny!? Sytuacja robi się dość niebezpieczna moim zdaniem.

Ralf
3 miesięcy temu

Gierek owszem zadłużał kraj, ale trochę namacalnych rzeczy po nim zostało. Taka Gierkówka na przykład – powstała w ciągu 4 lat i przetrwała lat 40. Przy zastosowaniu prehistorycznych, jak na dzisiejsze czasy, technologii, zbudowano drogę, która przez wiele lat była jedyną sensowną drogą w Polsce. Proszę to teraz porównać do budowy S5 – odcinek w okolicach Świecia jest k… rozbabrany od przeszło lat 10! Przypomnę, że cała S5 miała być gotowa na Euro 2012. Do ilu wypadków tam już doszło, to nie sposób zliczyć – ostatnio 4 trupy, bo jeden duży mobilek, wepchnął małego mobilka pod drugiego dużego mobilka. Karakan… Czytaj więcej »

Stef
3 miesięcy temu
Reply to  Ralf

Nie zapominajmy o elektrowniach z których do dziś czerpiemy prąd i ciepłowniach, części firm typu TPSA które wyprzedawalismy w latach 90tych.

Waldek
3 miesięcy temu
Reply to  Ralf

O przepraszam ale o działkach to akurat nasz premier i jego żona, która przynosi korzyści gospodarce jak szewc, to akurat mają! Jeśli Pan ma jakąś w centrum miasta to chętnie na nich położą łapy, oczywiście dla dobra ojczyzny.

Kamil
3 miesięcy temu

Dobra, PiS jak rządzi to widać i jak będzie wiadomo. Kiedy ten tekst o sejfach w Szwajcarii? 😉

swiatlak
3 miesięcy temu

Spodziewałem się, że ową listę rozpocznie (i zakończy) Tusk, ale tak też jest dobrze 🙂

Anna
3 miesięcy temu

Przeczytałam Pana artykuł z lutego 2020. Zwłaszcza komentarze są pouczające. Już rozumiem dlaczego tak wiele „mądrali” ma teraz 2x wyższą ratę kredytu.

Mateusz
3 miesięcy temu

Podejrzewam, że niestety 700 czy 1000 plus jest zawieszone tylko do czasu wyborów. Solidna kiełbasa…
Pytanie czy ludzie się obudzą czy dalej będzie chocholi taniec?

Jeśli to możliwe to proszę o wpis o tym jak najlepiej trzymać waluty obce jak euro, funty, korony i jak na nich wycisnąć jak największą stopę zwrotu.

Chorobnik
3 miesięcy temu

Jak Pis obniży podatki i pieniądze zostaną w naszych kieszeniach to wywoła inflację… A jak państwo samo je wyda to już inflacji nie będzie?

jakub
3 miesięcy temu

W jaki sposób? Dwa worki pieniędzy i prawo do zbierania chrustu dla każdego za prawilny głos?

jacek
3 miesięcy temu

Panie Macieju, dopiero dzisiaj przeczytałem ten artykuł i jestem pod ogromnym, pozytywnym wrażeniem tej obszernej analizy, którą Pan popełnił (jedna drobna korekta – koszt 13-ki i 14-ki to chyba ok. 24 mld zł a nie 55 mld zł rocznie). Chapeau bas ! Te dane powinny być przedstawiane, analizowane, dyskutowane, pokazywane społeczeństwu, przynajmniej jego 70 % części !!! (dla elektoratu PiS to totalna abstrakcja, szkoda ich przekonywać, co otwarcie powiedzieli ostatnio m.in. Bartłomiej Sienkiewicz i Leszek Miller)). Szeroka edukacja ekonomiczna, szczególnie w dzisiejszych czasach jest niezwykle istotna. Tego nam bardzo brakuje. Marzy mi sie cykliczny chociaz 10-minutowy program ekonomiczny np. w… Czytaj więcej »

jsc
2 miesięcy temu
Reply to  jacek

(…)gdzie polonizacja sprzetu(…)
Na prawdę w to wierzysz… że jakiś koncern strategiczny sprzeda gołodupcom z Polski źródła przewagi strategicznej?

jsc
2 miesięcy temu
Reply to  jacek

(…)Czy Pan wie, że nawet w tak „biednym” kraju jak Szwajcaria, jej rzad przed podpisaniem w 2021 r. umowy ze USA na zakup 36 mysliwców F-35 przeprowadził drobiazgowy, transparentny przetarg z udzialem kilku potencjalnych oferentów, swoj wybór przedstawił do zatwierdzenia obywatelom w ogólnonarodowym referendum, a następnie przedłożył do debaty i zatwierdzenia parlamentowi.(…)
Widzę, że kolega zapomniał jeszcze o referendum z Grippenem… https://tvn24.pl/swiat/najwazniejszy-zakup-wojska-padl-w-referendum-szwajcarskie-nie-dla-gripena-ra429965-3361312
Ale to jest Szwajcaria… kraj, w którym inna demokracja jest możliwa.

2022
3 miesięcy temu

Dobry artykuł ale można to ująć inaczej:
NIEUDOLNOŚĆ i ZACHŁANNOŚĆ PARTYJNYCH APARATCZYKÓW

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!