12 lipca 2025

Gdzie w Europie wakacyjne ceny nie „zabiją” portfela Polaka? W którym kraju najdrożej, a gdzie najtaniej? Czy warto narzekać na polską drożyznę?

Gdzie w Europie wakacyjne ceny nie „zabiją” portfela Polaka? W którym kraju najdrożej, a gdzie najtaniej? Czy warto narzekać na polską drożyznę?

Inflacja w Polsce wciąż nie odpuszcza, ceny – zwłaszcza żywności – rosną wciąż w dosyć szybkim tempie. Ale okazuje się, że jeśli porównamy polskie ceny z tymi w zachodniej części Unii Europejskiej, to u nas wciąż jest baaardzo tanio. Unijny urząd statystyczny zbadał poziom cen i sprawdził, jak różnią się ceny tych samych produktów i usług na rynkach poszczególnych krajów. Gdzie jest najdrożej, a gdzie jeszcze stosunkowo tanio. W sezonie wakacyjnym to może być dla nas dobra wskazówka: dokąd pojechać na urlop, żeby nie zrujnować sobie finansów osobistych?

Kilkanaście lat temu wybrałem się z synem na kilka dni do Kopenhagi – stosunkowo blisko, łatwo dojechać. No i – pomyślałem – jest park rozrywki Tivoli (co prawda na miejscu okazało się, że kilkunastoletni syn bardziej zainteresował się jednak dzielnicą hipisów Christiania…). Jako miejsce na nocleg wybrałem studencki hostel, co prawda w centrum miasta, ale z pokoikami wielkości przedziału kolejowego (piętrowe łózka i mikroskopijna łazienka). Zapłaciłem krocie.

Zobacz również:

Potem było już tylko gorzej, korony znikały z karty płatniczej z prędkością lotu rakiety Falcon 9 firmy Space X. Dlatego nie zdziwili mnie hipisi w Christianii, którzy sprawiali wrażenie, jakby po prostu ignorowali otaczający ich świat rozpasanej konsumpcji i snuli się trochę bez celu po spokojnych (zero sklepów) uliczkach tej zielonej dzielnicy. Jak można aż tyle płacić za wszystko?

Niedługo potem byliśmy też przez chwilę w Paryżu. Wynajęcie samodzielnego mieszkanka typu studio w sercu dzielnicy Montmartre nie było może tanie, ale… kosztowało mniej niż hostel w Kopenhadze. Inna sprawa, że Duńczycy sporo zarabiają, obecnie przeciętnie to 47 000 koron miesięcznie, czyli ok. 27 000 zł. To na pewno sporo więcej niż nawet bardzo zamożni Polacy (w maju 2025 r. przeciętnie było to w sektorze przedsiębiorstw 8670,5 zł i to brutto). Jeszcze bardzo długo nie dogonimy Duńczyków. Pocieszające, że nie tylko, jeśli chodzi o płace, ale też o ceny.

Czytaj też: Spieszmy się jechać do Bułgarii, zanim lewy zostaną tam zastąpione przez euro. Za rok może być drożej? Co Bułgaria zyska na wejściu do strefy euro?

Szkoda, że nie Tivoli, ale… Eurostat zbadał poziom cen w Europie

Unijny urząd statystyczny Eurostat sprawdził, jak różnią się ceny na rynkach poszczególnych krajów. I podaje, że w 2024 r. to właśnie Dania odnotowała najwyższy poziom cen dóbr konsumpcyjnych i usług wśród krajów Unii Europejskiej – aż 43% powyżej średniej unijnej. Wskaźnik cen w Danii jest na poziomie aż dwukrotnie wyższym niż w Polsce!

W czołówce najdroższych państw są oczywiście unijne kraje skandynawskie z Norwegią, która nie jest w Unii Europejskiej. Drogo jest też tradycyjnie w Irlandii i Luksemburgu, a gdyby Wielka Brytania była w Unii, to również byłaby jednym z najdroższych krajów. Drogo jest także w Belgii, Holandii i Austrii. Dopiero potem idą unijne giganty – Francja i Niemcy. Wszystkie te kraje przekraczają unijną średnią. Pozaunijnymi, ale europejskimi liderami cen są przede wszystkim Szwajcaria, potem – Islandia.

Ciekawe, że modelowym przykładem średnich europejskich cen jest Estonia, najdroższy kraj naszego regionu, ale pewnie dlatego, że mocno już skandynawski, a skandynawski oznacza drogi. A co jest po drugiej stronie, czyli najniższe ceny w UE? Tutaj na podium są w kolejności od cen najniższych: Bułgaria, Rumunia i Polska. Tak – jesteśmy krajem, który na tle europejskich sąsiadów, i to niezależnie, czy są w strefie euro, czy nie – ma jeden z najniższych poziomów cen.

W statystyce Eurostatu Polska reprezentuje cenowo poziom 72,2% unijnej średniej, a Dania – 143,1%. Dla porównania pozaunijne kraje bałkańskie mają poziom cen w sumie podobny do naszego, między 55 a 70% unijnej średniej. Np. najdroższa na Bałkanach Albania ma 70,2% – bardzo podobnie do Polski. Natomiast jeśli już jechać na wakacje do stosunkowo bliskiego (z dobrym klimatem i niezłą bazą turystyczną), a jednocześnie raczej taniego kraju, to chyba jednak do Turcji, bo tam jest prawdziwe cenowe eldorado. Poziom tureckich cen to tylko 53% średniej w UE. Tanio, nawet dla Polaka.

Wszystkie kraje naszego regionu, które należą do UE, mają poziom cen poniżej unijnej średniej, z wyjątkiem Estonii, która jest dokładnie na poziomie średniej. Widać więc, że w naszym regionie ceny niekoniecznie zależą od wielkości kraju, od jego miejsca na mapie, od posługiwania się wspólną europejską walutą. To strukturalne zjawisko w naszym regionie. Niższe płace, niższa wydajność pracy, niższy poziom rozwoju niż w krajach zachodnich to w efekcie niższe ceny.

Wyniki zebranych przez Eurostat danych widać na grafice poniżej, gdzie przedstawiona została analiza poziomów cen dóbr konsumpcyjnych i usług. Zestawienie pokazuje wskaźniki poziomów cen w krajach w odniesieniu do średniej UE i obliczanych przy użyciu parytetów siły nabywczej w danym kraju (PPP). Unijny urząd statystyczny przeanalizował wyjątkowo dużo – ponad 2000 cen produktów i usług w 36 krajach, które biorą udział w programie PPP Eurostatu i OECD.

Czytaj też: Dywersyfikacja walutowa: sposób na ochronę wartości oszczędności, gdy na horyzoncie widać chaos? Kiedy warto oszczędzać w walutach obcych?

Tak dzieje się na wielu poziomach unijnej integracji, ale ceny są jednym z tych zjawisk, na które konsumenci patrzą szczególnie uważnie. Ceny nie funkcjonują samoistnie, są powiązane z wieloma innymi czynnikami, kosztami pracy w jakimś kraju, kosztami surowców, energii, siłą waluty. Jeśli najdroższym w ogóle w Europie krajem jest pozaunijna Szwajcaria, to znaczy, że również wynagrodzenia są tam bardzo wysokie. Podobnie w najdroższej w UE Danii – ceny odpowiadają poziomowi wynagrodzeń w gospodarce. W Bułgarii zarabia się jednak mniej.

Z poniższego wykresu – też opartego na danych Eurostatu, narysowanego przez Visual Capitalist – wynika, że przeciętna polska rodzina żyje na tym samym poziomie co rodzina we Włoszech czy Hiszpanii, biorąc pod uwagę koszty utrzymania i parytet siły nabywczej pieniądza.

W Polsce zarabia się znacznie mniej (39 000 euro) niż we Włoszech (55 000 euro) czy Hiszpanii (50 000 euro), ale biorąc pod uwagę siłę nabywczą dostosowaną do lokalnych cen (PPS), zarobki są niemal identyczne. Dochód rodziny w Szwajcarii wynosi 179 000 euro rocznie (ponad cztery razy więcej niż polskiej), ale powodzi jej się „tylko” niemal dwukrotnie lepiej niż polskiej rodzinie.

Takiego podziału, pod względem regionu i kolejności akcesji, Eurostat nie uwzględnia. Ale mamy ciekawe zestawienie konwergencji w trzech grupach krajów. To znacznie szersze zestawienie, wykraczające poza obręb Unii Europejskiej. Według Eurostatu, który wprowadził dokładne szacunki PPP dopiero od 2022 r., dane dla wszystkich grup pokazują, że w ostatniej dekadzie w krajach europejskich, również pozaunijnych, spada zmienność i zróżnicowanie cen.

W najprostszej formie PPP to względne wskaźniki cen, które pokazują stosunek cen w walutach krajowych za to samo dobro lub usługę w różnych krajach. Na przykład, jeśli cena hamburgera Big Mac wynosi w tym roku w Danii 45 koron, a w Polsce 17,75 zł (według poziomu cen z najnowszego indeksu Big Mac „The Economist”), to proporcja między Danią a Polską wynosi 2,5.

Czyli za jednego złotego wydanego na hamburgera w Polsce trzeba wydać ok. 2,5 korony duńskiej, żeby uzyskać taką samą ilość i jakość – lub objętość – hamburgerów w Kopenhadze. Oznacza to, że jeden złoty ma w Polsce wartość nabywczą dotyczącą tego produktu 2,5-krotnie większą i ta siła nabywcza nie pokrywa się z nominalnym kursem wymiany. Jeden złoty wart jest bowiem obecnie na rynku walutowym 1,76 korony duńskiej. Cena polskiego Big Maca według kursu wymiany to 30,8 koron, a w Danii realna cena jest wyższa – 45 koron.

Na wykresie poniżej widać wskaźnik różnic w sile nabywczej. Faktycznie, trzy linie zbliżają siedem do siebie, szczególnie linia niebieska oznaczająca ceny w strefie euro i żółta ceny w całej UE. Większe różnice i rozpiętości cen wysterują w krajach spoza UE, dla których zbierane są dane.

W strefie euro poziom cen też się różni między krajami. Dlaczego?

Poziom cen nie jest taki sam również w, wydawałoby się, mocno zintegrowanej grupie, jaką są kraje strefy euro. Zanim jakiś nowy kraj wprowadzi u siebie euro, musi przez wiele lat spełniać szereg warunków walutowych i makroekonomicznych wspólnych dla tej grupy. Można powiedzieć: „no i co z tego?”. Bułgaria ma walutę związaną od dekad z euro, wcześniej z marką niemiecką, spełniła wzorowo wszystkie warunki i parametry makroekonomiczne. A jakie są tam ceny? Najniższe w całej UE. Widać to w zestawieniu Eurostatu. Czy te ceny wzrosną po przyjęciu przez ten kraj euro 1 stycznia 2026 r.?

Rok temu, po wejściu Chorwacji do strefy euro poziom cen wzrósł tam minimalnie. I tak były wcześniej wyśrubowane i skrojone bardziej pod portfele niemieckich turystów niż „lokalsów”. W Bułgarii ceny wciąż są niskie, mimo podobnej turystycznej zależności od przybyszy z bogatszych europejskich krajów, więc dalszy wzrost może tak łatwo nie nastąpić. Tym bardziej że konkurencja turystyczno-cenowa nie śpi. Po sąsiedzku jest jeszcze tańszy kraj, z porównywalnymi do bułgarskich warunkami klimatycznymi i krajobrazowymi. To Turcja. Przestrzeń do wzrostu cen może być więc niewielka.

A co z konwergencją cen polskich do średniej unijnej? Tutaj nie ma prostych odpowiedzi. Polska jest krajem otwartym na handel głównie z krajami strefy euro, to niemal trzy czwarte naszej wymiany handlowej. Teoretycznie powinno to sprzyjać wyrównywaniu cen np. między Polską a Niemcami. Tak jednak nie jest. Niemcy w każdej kategorii cen dóbr konsumpcyjnych i usług znajdują się powyżej średniej, Polska zaledwie w dwóch kategoriach – odzież i obuwie. To zresztą zaskakujące, zważywszy na silny import na nasz rynek tego typu produktów z dużo tańszych krajów azjatyckich.

W innych kategoriach cenowych jesteśmy poniżej lub znacznie poniżej średniej i trzeba by pewnie jeszcze wiele czasu, żeby zobaczyć u nas europejski poziom cen. Wzrost cen musiałby się jednak odbywać równolegle ze wzrostem wartości naszych wynagrodzeń, żeby nasza siła nabywcza nie została pokrzywdzona. I tak doznała ona sporo uszczerbku w czasie wysokiej inflacji 2022–2023, a wzrost wynagrodzeń, mimo że dość wysoki w ostatnich dwóch latach, raczej nam nie wyrównał tych strat.

WIĘCEJ O PODRÓŻACH I WAKACYJNYCH CENACH:

Czytaj też: Chorwacja przyjęła euro! Jak się do tego przygotowała i jak ta rewolucja przebiega w praktyce? Czy Chorwaci na tym wygrają? I czy to przykład dla nas?

Czytaj również to: Urlopowe dylematy walutowe. Czy po wprowadzeniu euro Chorwacja wciąż jest atrakcyjna dla turystów? Czy tego lata to będzie, jak zwykle, (k)raj wakacyjny dla Polaków?

Czytaj też: Przewoźnicy lotniczy testują nowy model sprzedaży biletów à la Netflix. W Europie trendsetterem jest Wizz Air. To ma być przyszłość usług lotniczych?

Czytaj też: Koniec ery? Oto ostatnia tania linia lotnicza, w której nie płacisz za bagaż. Bilety tanie, zyski niskie, inwestorzy wściekli. Pasażerowie zawalili?

Czytaj też: Enter Air i odwołany lot. Zaniżone odszkodowania od przewoźnika i biuro podróży, które nie poczuwa się do odpowiedzialności za problem. Co tam się wyrabia?

JESZCZE WIĘCEJ O PODRÓŻACH:

bułgaria wchodzi do euro

spóźniony pociąg Berlin-Warszawa

u konduktora bilet gdy nie ma biletów

karta kredytowa na wakacje world elite czy normalna

aplikacja apcoa flow

dopłaty za bagaż i nie tylko

————————-

ZOBACZ CO NOWEGO W HOMODIGITAL:

Obok „Subiektywnie o Finansach” stoi w internetach multiblog Homodigital.pl, czyli subiektywnie o technologii. Opowiadamy w nim to, co ważne dla Twojego cyfrowego bezpieczeństwa i jestestwa. Opowiadamy tak, jak w „Subiektywnie o Finansach” – czyli tylko to, co istotne i tak, żeby każdy zrozumiał. Jeśli korzystasz z technologii, to wpadaj na Homodigital.pl, czytaj i komentuj artykuły, pomóż nam się rozwijać.

———————————-

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTERY

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

——————————

PodcastPOSŁUCHAJ NASZYCH PODCASTÓW:

>>> FST (271): NAJGORSZY BŁĄD FINANSOWY NA WAKACJACH. Jak nie dać sobie zepsuć wyjazdu na długi weekend, albo wakacyjnego wypoczynku? Jakie finansowe błędy najczęściej popełniamy i jak możemy ich uniknąć? W podkaście „Finansowe Sensacje Tygodnia” rozmawiamy o tym z Piotrem Ożarkiem, Rzecznikiem Klienta w największej polskiej firmie ubezpieczeniowej, PZU. Zapraszamy do posłuchania!

>>> FST (272): JAK TECHNOLOGIE POMOGĄ TWOJEJ FIRMIE W BANKU? Technologiczna rewolucja obejmuje nie tylko bankowość detaliczną, ale też usługi dla małych i większych firm. Coraz więcej usług dla firm jest dostępnych w aplikacji mobilnej, co odczytywania potrzeb przedsiębiorców banki zaczynają „zatrudniać” sztuczną inteligencję. Jak zmienia się bankowość dla firm dzięki technologiom i jak jeszcze zmieni się w przyszłości? O tym opowiada nam Paweł Pach, szef bankowości firmowej i korporacyjnej w VeloBanku. Zapraszam do posłuchania!

——————————

OBEJRZYJ WIDEOFELIETONY O WAKACJACH:

Źródło zdjęcia: James Qualtroug/Unsplash

Subscribe
Powiadom o
33 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Marcin Staly Czytelnik
9 miesięcy temu

Pytanie do Pana Macieja- a gdzie Pana zdaniem warto jechac w Europie? Chodzi mi o Pana wlasna perspektywe. Subiektywna 😉

Stef
9 miesięcy temu

Ja jeżdżę tam gdzie mam gwarancję pogody. Nie chodzi mi o temperaturę ale o ilość godzin słonecznych. Teneryfa czy Lanzarote maja po 13 h, dużo więcej niż w Polsce.

Adzik
9 miesięcy temu
Reply to  Stef

I to jest 'inwestycja’ w temperaturę w przyszłości. Co nasze wnuki powiedzą o tej generacji CO2 ?

Stef
9 miesięcy temu

Nie wiem jak to bylo liczone ale moim zdaniem ceny jogurtów, napojów czy mięsa sa porównywalne w Polsce z Tymi z Hkszpanii? Specjalnie zbierałem paragony i szczególnie to co jest u nas premium typu produkty wysoko białkowe są tam tańsze. U nas 5,25 zl tam 1 euro.

Gimi Gimi Gimi e men after midnajt
9 miesięcy temu

zapraszam do Władysławowa, PPS u nas to 1/4 średniej Polskiej!

Gimi Gimi Gimi e men after midnajt
9 miesięcy temu

Jak Pan znajdzie odpowiedni lokal, gdzie właścicielem jest prawdziwy brzuchaty Janusz z wąsem, to Pana, Pani, moje, nasze pieniądze mają Purchasing Power 20% średniej w Polszy.
Ceny jedynie 5 razy wyższe niż w mieście wojewódzkim, więc gorąca zapraszam na mrożonego dorsza atlantyckiego lub halibuta, którego nie ma w Bałtyku <3

Piotr
9 miesięcy temu

Gdzie w Europie wakacyjne ceny nie „zabiją” portfela Polaka? W którym kraju najdrożej, a gdzie najtaniej? Czy warto narzekać na polską drożyznę? Tyle, że w artykule nie ma odpowiedzi, a nawet próby odpowiedzi na to pytanie. Jest ewentualnie odpowiedź na pytanie, gdzie najlepiej się żyje. Do odpowiedzi na pytanie z tytułu potrzebujemy zestawiania cen bazy noclegowej, kosztów wyżywienia czy cenę kawy w miejscowościach turystycznych. To, że jesteśmy poniżej średniej unijnej o niczym nie świadczy, bo ostatnio przy okazji imprezy rodzinnej spacerowałem po deptaku w nadmorskiej miejscowości, a tam kawa czarna w budzie z pączkami (bez miejsc siedzących) kosztowała 18 zł.… Czytaj więcej »

Piotr
9 miesięcy temu

To nie ja wymyśliłem ten temat 🙂 Polska pod tym względem jest oszukanym krajem, bo w wielu miejscach, gdzie jest długo ciepło ceny w sezonie/poza sezonem nie różnią się tak znacząco. Nie ma też tak drastycznej różnicy w cenie między nadmorskim miasteczkiem we Włoszech, a gdzieś bardziej w środku lądu. U nas toleruje się absurdalny zwyczaj, że sezon trwa 1,5 miesiąca i sektor turystyczny musi zarobić na cały rok. W górach sezon jest dłuższy i co? I jest ten sam zwyczaj łojenia turysty na każdym kroku. Dlatego nie korzystam. Podsumowując, w statystykach cen wychodzimy poniżej średniej unijnej, ale jeśli chodzi… Czytaj więcej »

Piotr
9 miesięcy temu

Paragony grozy są efektem jakiejś durnej polityki cenowej w krajowej turystyce: – ryba/szaszłyk itp za 100g.

Piotr
9 miesięcy temu

Mnie nie straszą, bo ogólnie perspektywa składania ofiary z cielaka przed wyjazdem na wakacje w celu zapewnienia sobie pogody mnie nie bawi. Preferuję wsiąść w samolot (najlepiej poza sezonem) i lecieć tam gdzie jest ciepło, jedzenie smaczne i w rozsądnej cenie, woda jest ciepła i bez sinic.

Piotr
9 miesięcy temu

Prawda. Później morze się wychładza, sinice znikają i znów się podgrzewa i tak w kółko.
To może zaprezentuje swój subiektywny ranking cenowy miejsc na wakacje od najtańszych (oczywiście w zasięgu normalnego lotu):
1. Bułgaria
2. Rumunia
3. Egipt
4. Tunezja/Maroko
5. Południowe Bałkany bez Chorwacji.
6. Grecja
7. Portugalia
8. Chorwacja
9. Włochy
10. Hiszpania
11. Francja (lazurowe wybrzeże)

A teraz ten sam subiektywny ranking ale nie cenowy, tylko po względem chęci pojechania/powrotu:
1. Włochy
2. Włochy
3. Włochy
4. Lazurowe Wybrzeże
5. Włochy
6. Grecja
7. Włochy
8. Hiszpania
9. Portugalia
10. Włochy

Piotr
9 miesięcy temu

Włochy mają wszystko co potrzebuję do udanych wakacji: ciepło, świetne jedzenie, kawę, wino w knajpie tańsze niż cola i do tego zabytki, architektura, sztuka.
Od dawna chodzi nam po głowie kupna jakiejś starej chałupy do remontu w jakimś włoskim miasteczku, ale na razie jesteśmy za daleko od emerytury 🙂

Piotr
9 miesięcy temu

Dlatego czekamy z pomysłem aż będzie więcej czasu, bo większość remontu bylibyśmy w stanie ogarnąć sami z żoną.
Ewentualnie drugą opcją jest kupno ziemi i przywiezienie z Polski domku drewnianego.

Adzik
9 miesięcy temu
Reply to  Piotr

Kawa w PL to nie problem wakacyjny czy kurortowy, bo ogólnie jest b.droga w naszym kraju, równie wysokie ceny będą w Toruniu czy W-wie. Lepiej porównać piwo, lody, pizzę czy nawet te wspomiane pączki z budy.

Adzik
9 miesięcy temu
Reply to  Piotr

ale zgodzę się z Piotrem, że artykuł nie daje tytułowej odpowiedzi. Wakacyjne ceny nie mają nic wspólnego z PPP, wręcz mnie jako turysty nie obchodzą, dają ewentualnie podstawy by oszacować jak się żyje lokalsom albo nam po przeprowadzce.

Adzik
9 miesięcy temu
Anonim
9 miesięcy temu
Reply to  Piotr

Jak chciałeś „luksusu” bo „drogie” to wystarczy wejść do Starbucksa, nawet w Polsce… 25 zł za dużą latte, czyli 6 euro. Drożej niż na Monte Carlo.

Piotr
9 miesięcy temu
Reply to  Anonim

Mówimy o kawie, a nie o wodzie, która przeciekła przez doniczkę.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu