Inflacja w Polsce wciąż nie odpuszcza, ceny – zwłaszcza żywności – rosną wciąż w dosyć szybkim tempie. Ale okazuje się, że jeśli porównamy polskie ceny z tymi w zachodniej części Unii Europejskiej, to u nas wciąż jest baaardzo tanio. Unijny urząd statystyczny zbadał poziom cen i sprawdził, jak różnią się ceny tych samych produktów i usług na rynkach poszczególnych krajów. Gdzie jest najdrożej, a gdzie jeszcze stosunkowo tanio. W sezonie wakacyjnym to może być dla nas dobra wskazówka: dokąd pojechać na urlop, żeby nie zrujnować sobie finansów osobistych?
Kilkanaście lat temu wybrałem się z synem na kilka dni do Kopenhagi – stosunkowo blisko, łatwo dojechać. No i – pomyślałem – jest park rozrywki Tivoli (co prawda na miejscu okazało się, że kilkunastoletni syn bardziej zainteresował się jednak dzielnicą hipisów Christiania…). Jako miejsce na nocleg wybrałem studencki hostel, co prawda w centrum miasta, ale z pokoikami wielkości przedziału kolejowego (piętrowe łózka i mikroskopijna łazienka). Zapłaciłem krocie.
- Kiedy powinieneś się zastanowić nad zmianą banku? Osiem sygnałów. Dlaczego Polacy często biorą „ślub z bankiem” na całe życie? [POWERED BY UNICREDIT]
- Od dłuższego czasu usilnie główkujesz, w co by tu zainwestować, żeby nie stracić? Te liczby mówią: „przestań się wreszcie zastanawiać” [POWERED BY UNIQA TFI]
- Jesteś na początku swojej drogi zawodowej? Oto Twoja checklista na bezpieczną podróż przez życie. Osiem ważnych punktów! [POWERED BY PZU]
Potem było już tylko gorzej, korony znikały z karty płatniczej z prędkością lotu rakiety Falcon 9 firmy Space X. Dlatego nie zdziwili mnie hipisi w Christianii, którzy sprawiali wrażenie, jakby po prostu ignorowali otaczający ich świat rozpasanej konsumpcji i snuli się trochę bez celu po spokojnych (zero sklepów) uliczkach tej zielonej dzielnicy. Jak można aż tyle płacić za wszystko?
Niedługo potem byliśmy też przez chwilę w Paryżu. Wynajęcie samodzielnego mieszkanka typu studio w sercu dzielnicy Montmartre nie było może tanie, ale… kosztowało mniej niż hostel w Kopenhadze. Inna sprawa, że Duńczycy sporo zarabiają, obecnie przeciętnie to 47 000 koron miesięcznie, czyli ok. 27 000 zł. To na pewno sporo więcej niż nawet bardzo zamożni Polacy (w maju 2025 r. przeciętnie było to w sektorze przedsiębiorstw 8670,5 zł i to brutto). Jeszcze bardzo długo nie dogonimy Duńczyków. Pocieszające, że nie tylko, jeśli chodzi o płace, ale też o ceny.
Szkoda, że nie Tivoli, ale… Eurostat zbadał poziom cen w Europie
Unijny urząd statystyczny Eurostat sprawdził, jak różnią się ceny na rynkach poszczególnych krajów. I podaje, że w 2024 r. to właśnie Dania odnotowała najwyższy poziom cen dóbr konsumpcyjnych i usług wśród krajów Unii Europejskiej – aż 43% powyżej średniej unijnej. Wskaźnik cen w Danii jest na poziomie aż dwukrotnie wyższym niż w Polsce!
W czołówce najdroższych państw są oczywiście unijne kraje skandynawskie z Norwegią, która nie jest w Unii Europejskiej. Drogo jest też tradycyjnie w Irlandii i Luksemburgu, a gdyby Wielka Brytania była w Unii, to również byłaby jednym z najdroższych krajów. Drogo jest także w Belgii, Holandii i Austrii. Dopiero potem idą unijne giganty – Francja i Niemcy. Wszystkie te kraje przekraczają unijną średnią. Pozaunijnymi, ale europejskimi liderami cen są przede wszystkim Szwajcaria, potem – Islandia.
Ciekawe, że modelowym przykładem średnich europejskich cen jest Estonia, najdroższy kraj naszego regionu, ale pewnie dlatego, że mocno już skandynawski, a skandynawski oznacza drogi. A co jest po drugiej stronie, czyli najniższe ceny w UE? Tutaj na podium są w kolejności od cen najniższych: Bułgaria, Rumunia i Polska. Tak – jesteśmy krajem, który na tle europejskich sąsiadów, i to niezależnie, czy są w strefie euro, czy nie – ma jeden z najniższych poziomów cen.
W statystyce Eurostatu Polska reprezentuje cenowo poziom 72,2% unijnej średniej, a Dania – 143,1%. Dla porównania pozaunijne kraje bałkańskie mają poziom cen w sumie podobny do naszego, między 55 a 70% unijnej średniej. Np. najdroższa na Bałkanach Albania ma 70,2% – bardzo podobnie do Polski. Natomiast jeśli już jechać na wakacje do stosunkowo bliskiego (z dobrym klimatem i niezłą bazą turystyczną), a jednocześnie raczej taniego kraju, to chyba jednak do Turcji, bo tam jest prawdziwe cenowe eldorado. Poziom tureckich cen to tylko 53% średniej w UE. Tanio, nawet dla Polaka.
Wszystkie kraje naszego regionu, które należą do UE, mają poziom cen poniżej unijnej średniej, z wyjątkiem Estonii, która jest dokładnie na poziomie średniej. Widać więc, że w naszym regionie ceny niekoniecznie zależą od wielkości kraju, od jego miejsca na mapie, od posługiwania się wspólną europejską walutą. To strukturalne zjawisko w naszym regionie. Niższe płace, niższa wydajność pracy, niższy poziom rozwoju niż w krajach zachodnich to w efekcie niższe ceny.
Wyniki zebranych przez Eurostat danych widać na grafice poniżej, gdzie przedstawiona została analiza poziomów cen dóbr konsumpcyjnych i usług. Zestawienie pokazuje wskaźniki poziomów cen w krajach w odniesieniu do średniej UE i obliczanych przy użyciu parytetów siły nabywczej w danym kraju (PPP). Unijny urząd statystyczny przeanalizował wyjątkowo dużo – ponad 2000 cen produktów i usług w 36 krajach, które biorą udział w programie PPP Eurostatu i OECD.

W Polsce żywność tańsza, ale odzież i buty kosztują „po europejsku”
Czy ceny w różnych krajach zbliżają się do siebie?
Tak dzieje się na wielu poziomach unijnej integracji, ale ceny są jednym z tych zjawisk, na które konsumenci patrzą szczególnie uważnie. Ceny nie funkcjonują samoistnie, są powiązane z wieloma innymi czynnikami, kosztami pracy w jakimś kraju, kosztami surowców, energii, siłą waluty. Jeśli najdroższym w ogóle w Europie krajem jest pozaunijna Szwajcaria, to znaczy, że również wynagrodzenia są tam bardzo wysokie. Podobnie w najdroższej w UE Danii – ceny odpowiadają poziomowi wynagrodzeń w gospodarce. W Bułgarii zarabia się jednak mniej.
Z poniższego wykresu – też opartego na danych Eurostatu, narysowanego przez Visual Capitalist – wynika, że przeciętna polska rodzina żyje na tym samym poziomie co rodzina we Włoszech czy Hiszpanii, biorąc pod uwagę koszty utrzymania i parytet siły nabywczej pieniądza.
W Polsce zarabia się znacznie mniej (39 000 euro) niż we Włoszech (55 000 euro) czy Hiszpanii (50 000 euro), ale biorąc pod uwagę siłę nabywczą dostosowaną do lokalnych cen (PPS), zarobki są niemal identyczne. Dochód rodziny w Szwajcarii wynosi 179 000 euro rocznie (ponad cztery razy więcej niż polskiej), ale powodzi jej się „tylko” niemal dwukrotnie lepiej niż polskiej rodzinie.

Takiego podziału, pod względem regionu i kolejności akcesji, Eurostat nie uwzględnia. Ale mamy ciekawe zestawienie konwergencji w trzech grupach krajów. To znacznie szersze zestawienie, wykraczające poza obręb Unii Europejskiej. Według Eurostatu, który wprowadził dokładne szacunki PPP dopiero od 2022 r., dane dla wszystkich grup pokazują, że w ostatniej dekadzie w krajach europejskich, również pozaunijnych, spada zmienność i zróżnicowanie cen.
W najprostszej formie PPP to względne wskaźniki cen, które pokazują stosunek cen w walutach krajowych za to samo dobro lub usługę w różnych krajach. Na przykład, jeśli cena hamburgera Big Mac wynosi w tym roku w Danii 45 koron, a w Polsce 17,75 zł (według poziomu cen z najnowszego indeksu Big Mac „The Economist”), to proporcja między Danią a Polską wynosi 2,5.
Czyli za jednego złotego wydanego na hamburgera w Polsce trzeba wydać ok. 2,5 korony duńskiej, żeby uzyskać taką samą ilość i jakość – lub objętość – hamburgerów w Kopenhadze. Oznacza to, że jeden złoty ma w Polsce wartość nabywczą dotyczącą tego produktu 2,5-krotnie większą i ta siła nabywcza nie pokrywa się z nominalnym kursem wymiany. Jeden złoty wart jest bowiem obecnie na rynku walutowym 1,76 korony duńskiej. Cena polskiego Big Maca według kursu wymiany to 30,8 koron, a w Danii realna cena jest wyższa – 45 koron.
Na wykresie poniżej widać wskaźnik różnic w sile nabywczej. Faktycznie, trzy linie zbliżają siedem do siebie, szczególnie linia niebieska oznaczająca ceny w strefie euro i żółta ceny w całej UE. Większe różnice i rozpiętości cen wysterują w krajach spoza UE, dla których zbierane są dane.

W strefie euro poziom cen też się różni między krajami. Dlaczego?
Poziom cen nie jest taki sam również w, wydawałoby się, mocno zintegrowanej grupie, jaką są kraje strefy euro. Zanim jakiś nowy kraj wprowadzi u siebie euro, musi przez wiele lat spełniać szereg warunków walutowych i makroekonomicznych wspólnych dla tej grupy. Można powiedzieć: „no i co z tego?”. Bułgaria ma walutę związaną od dekad z euro, wcześniej z marką niemiecką, spełniła wzorowo wszystkie warunki i parametry makroekonomiczne. A jakie są tam ceny? Najniższe w całej UE. Widać to w zestawieniu Eurostatu. Czy te ceny wzrosną po przyjęciu przez ten kraj euro 1 stycznia 2026 r.?
Rok temu, po wejściu Chorwacji do strefy euro poziom cen wzrósł tam minimalnie. I tak były wcześniej wyśrubowane i skrojone bardziej pod portfele niemieckich turystów niż „lokalsów”. W Bułgarii ceny wciąż są niskie, mimo podobnej turystycznej zależności od przybyszy z bogatszych europejskich krajów, więc dalszy wzrost może tak łatwo nie nastąpić. Tym bardziej że konkurencja turystyczno-cenowa nie śpi. Po sąsiedzku jest jeszcze tańszy kraj, z porównywalnymi do bułgarskich warunkami klimatycznymi i krajobrazowymi. To Turcja. Przestrzeń do wzrostu cen może być więc niewielka.
A co z konwergencją cen polskich do średniej unijnej? Tutaj nie ma prostych odpowiedzi. Polska jest krajem otwartym na handel głównie z krajami strefy euro, to niemal trzy czwarte naszej wymiany handlowej. Teoretycznie powinno to sprzyjać wyrównywaniu cen np. między Polską a Niemcami. Tak jednak nie jest. Niemcy w każdej kategorii cen dóbr konsumpcyjnych i usług znajdują się powyżej średniej, Polska zaledwie w dwóch kategoriach – odzież i obuwie. To zresztą zaskakujące, zważywszy na silny import na nasz rynek tego typu produktów z dużo tańszych krajów azjatyckich.
W innych kategoriach cenowych jesteśmy poniżej lub znacznie poniżej średniej i trzeba by pewnie jeszcze wiele czasu, żeby zobaczyć u nas europejski poziom cen. Wzrost cen musiałby się jednak odbywać równolegle ze wzrostem wartości naszych wynagrodzeń, żeby nasza siła nabywcza nie została pokrzywdzona. I tak doznała ona sporo uszczerbku w czasie wysokiej inflacji 2022–2023, a wzrost wynagrodzeń, mimo że dość wysoki w ostatnich dwóch latach, raczej nam nie wyrównał tych strat.
WIĘCEJ O PODRÓŻACH I WAKACYJNYCH CENACH:
Czytaj również to: Urlopowe dylematy walutowe. Czy po wprowadzeniu euro Chorwacja wciąż jest atrakcyjna dla turystów? Czy tego lata to będzie, jak zwykle, (k)raj wakacyjny dla Polaków?
JESZCZE WIĘCEJ O PODRÓŻACH:
————————-
ZOBACZ CO NOWEGO W HOMODIGITAL:
Obok „Subiektywnie o Finansach” stoi w internetach multiblog Homodigital.pl, czyli subiektywnie o technologii. Opowiadamy w nim to, co ważne dla Twojego cyfrowego bezpieczeństwa i jestestwa. Opowiadamy tak, jak w „Subiektywnie o Finansach” – czyli tylko to, co istotne i tak, żeby każdy zrozumiał. Jeśli korzystasz z technologii, to wpadaj na Homodigital.pl, czytaj i komentuj artykuły, pomóż nam się rozwijać.
———————————-
ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTERY
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
——————————
POSŁUCHAJ NASZYCH PODCASTÓW:
>>> FST (271): NAJGORSZY BŁĄD FINANSOWY NA WAKACJACH. Jak nie dać sobie zepsuć wyjazdu na długi weekend, albo wakacyjnego wypoczynku? Jakie finansowe błędy najczęściej popełniamy i jak możemy ich uniknąć? W podkaście „Finansowe Sensacje Tygodnia” rozmawiamy o tym z Piotrem Ożarkiem, Rzecznikiem Klienta w największej polskiej firmie ubezpieczeniowej, PZU. Zapraszamy do posłuchania!
>>> FST (272): JAK TECHNOLOGIE POMOGĄ TWOJEJ FIRMIE W BANKU? Technologiczna rewolucja obejmuje nie tylko bankowość detaliczną, ale też usługi dla małych i większych firm. Coraz więcej usług dla firm jest dostępnych w aplikacji mobilnej, co odczytywania potrzeb przedsiębiorców banki zaczynają „zatrudniać” sztuczną inteligencję. Jak zmienia się bankowość dla firm dzięki technologiom i jak jeszcze zmieni się w przyszłości? O tym opowiada nam Paweł Pach, szef bankowości firmowej i korporacyjnej w VeloBanku. Zapraszam do posłuchania!
——————————
OBEJRZYJ WIDEOFELIETONY O WAKACJACH:
Źródło zdjęcia: James Qualtroug/Unsplash
















