18 czerwca 2026

Młody lekarz i 1,6 mln zł rocznej pensji. To oznacza, że ochrona zdrowia jest już poza kontrolą. Co zrobić, żeby nie zbankrutowała? Oni mają plan

Młody lekarz i 1,6 mln zł rocznej pensji. To oznacza, że ochrona zdrowia jest już poza kontrolą. Co zrobić, żeby nie zbankrutowała? Oni mają plan
Współautor: Maciej Samcik

Mamy coraz większy problem z finansowaniem systemu ochrony zdrowia. Wciąż nie udaje się zrównoważyć dochodów i kosztów działania publicznej ochrony zdrowia. Rośnie dziura w budżecie Narodowego Funduszu Zdrowia, likwidowane są oddziały szpitalne, np. porodówki, a na badania diagnostyczne trzeba czekać wiele miesięcy. A ostatnio dowiadujemy się o lekarzach, którzy mimo minimalnego doświadczenia zarabiają – także dzięki znajomościom z politykami – po 1,6 mln zł rocznie. Co poszło nie tak i jaka może być na to recepta? PSL twierdzi, że wie, jak wszystko naprawić

Znów zrobiło się głośno o zarobkach lekarzy. A zwłaszcza tych, którzy wiedzą pod kogo „podwiesić się” politycznie. Dawid Kacprzyk, młody lekarz i (były już) radny Koalicji Obywatelskiej, zatrudniony jako koordynator oddziału ratunkowego SOR w Warszawskim Szpitalu Południowym miał w 2025 r. zarobić – według ujawnionych dokumentów – aż 1,6 mln zł. Według oficjalnych cenników wyceny musiałby pracować po 11 godzin dziennie przez cały rok, bez dnia wolnego, by tyle zarobić.

Zobacz również:

Ujawniono przypadki, w których według grafiku miał pełnić dyżur, a jednocześnie występował w telewizji, brał udział w posiedzeniach rady dzielnicy lub spotkaniach politycznych, co rodzi podejrzenia o fałszowanie dokumentacji. Radny ma w swojej „kartotece” zdjęcia z prominentnymi politykami Koalicji Obywatelskiej. Nie ma ani specjalizacji, ani doświadczenia, by pełnić tak odpowiedzialną funkcję (niezależnie od niejasności dotyczących dokumentacji).

„Afera” Kacprzyka: kolejny objaw braku kontroli w ochronie zdrowia

Ale „afera” Kacprzyka to tylko objaw patologii w ochronie zdrowia, do której mocno przyczyniły się też rządy Zjednoczonej Prawicy. To one wprowadziły mechanizm corocznej waloryzacji wynagrodzeń personelu lekarskiego niezależnie od sytuacji państwowego budżetu. W efekcie jest tak, że choć Polska wydaje co roku o 20-30 mld zł więcej na ochronę zdrowia, to przygniatająca większość tej kwoty trafia do lekarzy i personelu medycznego w formie podwyżek. Pieniędzy nie starcza już na nic innego.

We wrześniu zeszłego roku, na spotkaniu Zespołu Trójstronnego ds. Ochrony Zdrowia poinformowano, że tylko co czwarty lekarz w Polsce jest zatrudniony na umowę o pracę z pensją 22 000 zł miesięcznie, nie licząc dodatków za dyżury. Średnia pensja lekarza w Polsce to już trzykrotność przeciętnego wynagrodzenia w kraju. Ponad 70% lekarzy pracuje na kontraktach. Szpitale organizują konkursy na obsadę oddziałów, a startujący w nich lekarze, nie mając konkurencji, zgłaszają żądania sufitowe, które często są przyjmowane.

Stawki są różne, często są to stawki godzinowe w wysokości 150-300 zł. Ale np. kontrakt pewnego lekarza anestezjologa w szpitalu w Warszawie wynosi 101 000 zł miesięcznie. Kardiolog w innym szpitalu co miesiąc wystawia fakturę na ponad 120 000 zł.

W Gorzowie Wielkopolskim w zeszłym roku najlepiej wynagradzany lekarz brał 200 000 zł miesięcznie (kwota na fakturze), a jeden z lekarzy w szpitalu w Lublinie – 216 00 zł miesięcznie. Więcej stawek zarobków lekarskich podawała jakiś czas temu „Gazeta Wyborcza”. Pielęgniarki z wyższym wykształceniem zarabiają ok. 15 000 zł miesięcznie brutto, a te bez specjalizacji i wyższego wykształcenia – ok. 11 000 zł brutto.

Z wysokimi zarobkami lekarzy kontrastują ograniczenia, jakie rząd wprowadza w związku z finansowaniem badań profilaktycznych.  Oszczędności są niewielkie – rzędu 800 mln zł rocznie – ale świadczą o tym, że władze szukają już każdego grosza, by ograniczyć dziurę w budżecie ochrony zdrowia, sięgającą 20-25 mld zł rocznie. Mimo kilku już prób dużych reform finansowania systemu zdrowia, jest z nim coraz gorzej. Nowa Lewica zaproponowała jakiś czas temu zamianę składki zdrowotnej na podatek na zdrowie 12%.

CZYTAJ TEŻ:

PSL twierdzi, że wie, jak wszystko naprawić. Projekt dotyczący reformy systemu ochrony zdrowia wchodzi w ten piątek do prac w parlamencie. Już sama nazwa dokumentu: „Nowa architektura zdrowia. Więcej środków, lepsze zarządzanie, realna dostępność„, pokazuje intencje autorów.

Co jest obecnie najbardziej potrzebne naszemu systemowi zdrowia i czy problem leży tylko w niedostatecznym finansowaniu? Jak powinny funkcjonować finanse przychodni i szpitali, co można poprawić w tym systemie, a co wymagałoby po prostu wywrócenia stolika i urządzenia systemu na nowo? I czy propozycja PSL ma szasnę być tym cudownym lekiem na wszystko?

Ulga na prywatne leczenie, ukrócenie podwyżek płac lekarzy i reforma szpitali

Jak w praktyce PSL wyobraża sobie taką poprawę systemu zdrowia, która nie wymagałaby dosypywania kolejnych miliardów z budżetu państwa, ani podniesienia podatków? Dotychczasowe działania rządów szły w stronę corocznego zwiększania budżetu na zdrowie i jednocześnie ograniczania działalności najbardziej deficytowych placówek, szczególnie szpitali w tzw. Polsce powiatowej. Czy jest jakieś inne – nomen omen – lekarstwo?

Projekt PSL koncentruje się na łączeniu oddziałów w niektórych szpitalach. Chodzi o lepsze wykorzystanie szpitali położonych najbliżej siebie. Projekt wprowadza też zaostrzone zasady dotyczące wspierania tych ośrodków ochrony zdrowia, które wykazują straty. Ma to wymusić lepsze zarządzanie dostępnymi pieniędzmi i zmobilizować placówki, które mogłyby wyjść nad kreskę do większego wysiłku, a nie tylko czekania na publiczną kasę..

Czy to znaczy, że w niektórych powiatach nadal będą znikać oddziały? Szerokim echem odbiły się w mediach informacje o likwidacji porodówek, np. w województwie podkarpackim. Polityk PSL i poseł Marek Sawicki tłumaczy, że lepiej mieć mniej porodówek, ale lepiej wyposażonych, w których na bieżąco odbywają się porody, niż rzadko wykorzystywane porodówki w każdym mieście (tutaj rozmowa z Markiem Sawickim w radiu TOK FM.

PSL twierdzi, że zmiany w funkcjonowaniu sieci szpitali przyniosłyby ponad 16 mld zł oszczędności już w pierwszym roku funkcjonowania. W porównaniu z ostatnimi szacunkami luki w budżecie NFZ, która ma wynieść w tym roku aż 18-23 mld zł, to całkiem wymierna kwota.

Kolejne propozycje to zmiany w finansowaniu ochrony zdrowia. PSL proponuje przeniesienie dochodów z ubezpieczenia chorobowego (płaconego przez pracowników) z ZUS do NFZ, co ma przynieść dodatkowe ok. 6 mld zł rocznie oraz modyfikację obecnego mechanizmu wzrostu wynagrodzeń lekarzy, wprowadzonego przez rząd Zjednoczonej Prawicy. Jest on uzależniony od inflacji i owocuje gigantycznym wzrostem wydatków na pensje lekarzy i personelu medycznego z roku na rok (nawet o kilkanaście miliardów złotych rocznie).

PSL proponuje też wprowadzenie 10% odpisu od podatku dochodowego na prywatne leczenie. Ci, którzy skorzystają z opieki prywatnej nie będą zajmować miejsca w publicznym systemie zdrowia innym pacjentom, a jednocześnie nie będą za usługi medyczne płacić dwa razy – raz w postaci składek, a potem w postaci opłat na prywatną opiekę medyczną.

CZYTAJ TEŻ:

łatwogang rozbił bank

Dlaczego składka zdrowotna powinna mieć limit kwotowy

——————————-

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTERY

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela.   Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

——————————

Nie obędzie się bez zwiększenia składki na zdrowie?

Nawet PSL nie uważa, że da się poprawić sytuację ochrony zdrowia nie dosypując do tego worka pieniędzy. Ale Ludowcy sądzą, że jeśli zracjonalizuje się działalność szpitali i poprawi się mechanizm zwiększający dzisiaj automatycznie pensje lekarzy, to dokładanie kolejnych pieniędzy nie będzie już przypominało wlewania wody do durszlaka. Projekt zakłada zwiększenie nakładów na ochronę zdrowia do 8,8% PKB.

Czy to dużo? GUS podaje (powołując się na Narodowy Rachunek Zdrowia),  że wydatki na ochronę zdrowia w 2023 r. (świeższych danych nie ma) wyniosły 243,8 mld zł, co stanowiło 7,1% PKB. Przy czym dane te nie obejmują tylko budżetu NFZ, ale też np. nasze prywatne wydatki (wynoszące 54 mld zł). W roku 2022 r. wydatki na ochronę zdrowia wyniosły 200,5 mld zł (co stanowiło 6,5% PKB).

W Niemczech wydatki na system zdrowia wynosiły w 2023 roku znacznie więcej, aż 11,7% PKB, w Czechach – 8,4% PKB, a na Węgrzech – 6,4% PKB. Bardzo drogi w utrzymaniu (bo niemal całkowicie prywatny) system ochrony zdrowia mają USA, w których te wydatki sięgają 16,7% PKB. Polska pozostaje poniżej średniego poziomu finansowania opieki zdrowotnej krajów OECD, w których ten poziom wynosi przeciętnie 9-11% PKB.

Na co wydajemy ćwierć biliona złotych rocznie? Najwięcej na leczenie szpitalne (35% wszystkich wydanych pieniędzy) oraz na leczenie ambulatoryjne, czyli np. na utrzymanie i działalność SOR-ów (24%). Na zakup i refundację lekarstw i innych artykułów medycznych idzie 17-18% budżetu, na przychodnie (czyli lekarzy pierwszego kontaktu) jakieś 11%, na opiekę długoterminową nad obłożnie i przewlekle chorymi jakieś 8%, zaś na opiekę rehabilitacyjną dla potrzebujących jakieś 5%.

PSL mówi o wzroście nakładów na ochronę zdrowia o mniej więcej 50 mld zł w porównaniu z obecnym poziomem. Żeby to się mogło udać, potrzebny jest ruch politycznie trudny – czyli opodatkowanie składką na zdrowie również „pasażerów na gapę”, czyli tych, którzy dziś są zwolnienie z płacenia na NFZ albo płacą składki znacznie niższe niż inni. O tym projekt PSL mówi stosunkowo mało, a wiemy, że wśród tych „uprzywilejowanych” są rolnicy. Rolnicy płacą tylko 1 zł miesięcznie składki zdrowotnej za każdy hektar przeliczeniowy na osobę ubezpieczoną

Czytaj też: Ostrzegają: w budżecie NFZ zabraknie ponad 30 mld zł rocznie. Winni lekarze, szpitale, za niska składka zdrowotna? Jakie recepty dla ochrony zdrowia?

Mądra centralizacja szpitali zamiast głupiej decentralizacji

Marek Sawicki uważa, że grzech pierworodny, który sprawia, że polska ochrona zdrowia jest dziurawa jak ser szwajcarski, to niezdrowa decentralizacja. Powiaty mają swoje szpitale, urzędy marszałkowskie w województwach – swoje, rząd – swoje. Odbywa się niezdrowa konkurencja o kontrakty, o pacjentów, o lekarzy, o pielęgniarki. Pacjenci na tym raczej tracą, a system pochłania coraz więcej pieniędzy na dublowanie zadań. A część lekarzy z kursowania między kilkoma szpitalami należącymi do różnych właścicieli nieźle żyje.

Polityk PSL uważa, że minister zdrowia nie ma wystarczających narzędzi do tego, żeby kompleksowo spojrzeć na cały system i móc go strukturalnie naprawić. Niezdrowa decentralizacja pozbawiła kluczowe instytucje państwa kontroli nad systemem ochrony zdrowia. On jest dzisiaj jak potwór, którego nikt nie kontroluje.

Co w takim razie zrobić? Od czego rozpocząć naprawę? Sytuacja jest trudna, bo – jak mówi Sawicki – każda rozmowa o naprawie systemu zdrowia ze środowiskiem medycznym czy z lokalnymi społecznościami wygląda podobnie: wynagrodzeń nie ruszamy, kwestii własnościowych placówek szpitalnych – nie ruszamy. Likwidacji, łącznia oddziałów, restrukturyzacji nie chcemy, bo grozi zmniejszeniem liczby miejsc pracy.

Ale bez bolesnych działań – wbrew interesom środowiska lekarskiego – reforma się nie uda. Według Sawickiego, przez dekady w Polsce powstało wiele szpitali powiatowych, projektowanych z myślą o innych warunkach demograficznych i innych parametrach opieki medycznej. Każdy ze szpitali chce mieć najnowocześniejszy sprzęt i wszystkie możliwe oddziały. Nowoczesny sprzęt stoi czasem nierozpakowany w piwnicach szpitali, bo nie ma odpowiedniego personelu do obsługi, a obłożenie oddziałów nie przekracza 30%.

PSL proponuje powrót do centralizacji, ale nie na poziomie kraju, tylko województwa. W miastach wielkości dawnych 49 województw funkcjonują duże szpitale wojewódzkie, które powinny dostać narzędzia do zarządzania szpitalami powiatowymi w najbliższym regionie, jako swego rodzaju „mackami” w regionie. Tam, gdzie szpital lokalny ma w konkretnym oddziale dobrą kadrę, duże wykorzystanie miejsc, nowoczesny sprzęt, dobre warunki lokalowe – byłby rozwijany.

Gdyby zarządzanie zadaniami odbywało się na poziomie takiego szpitala wojewódzkiego, który miałby w swoim „portfelu” wszystkie placówki powiatowe w najbliższym otoczeniu, to można by lepiej ustalać poziom usług dla pacjentów, bez niezdrowej rywalizacji. „Tu robimy takie zabiegi, a tam wykonujemy inne” – można byłoby zarządzić. W promieniu 25-35 km nie powinno być problemu z dojazdem do właściwego szpitala, przy czym warto wziąć pod uwagę lokalną specyfikę transportową, bo inaczej będzie wyglądał transport w centrum kraju, a inaczej np. w Bieszczadach.

Szpitale powiatowe nie powinny „udawać”, że są wyspecjalizowanymi szpitalami klinicznymi i mogą zajmować się każdym pacjentem. Ich rola to powinna być przede wszystkim bardzo dobra diagnostyka i bardzo dobry poziom rekonwalescencji pacjentów po chorobach. Szpitale powiatowe, wspólnie z przychodniami POZ (lekarzami pierwszego kontaktu) powinny tak działać, żeby wzmacniać profilaktykęskuteczne leczenie typowych, masowych chorób, by możliwie niewielu pacjentów wysyłać do szpitali wojewódzkich.

Ta zmiana strukturalna objęłaby także system podstawowej opieki zdrowotnej, czyli tzw. POZ. Jeśli POZ ma jakieś problemy z wykonaniem usług, może przekazać pacjenta do szpitala powiatowego, a jeśli tam jest kłopot, to pacjent wędruje do szpitala wojewódzkiego. Tym sposobem system sam się reguluje – by najefektywniej wykorzystać potencjał i żeby skorzystał pacjent. W takim układzie pacjent nie powinien czekać długo na badania czy zabiegi, bo akurat POZ się zakorkował, tylko powinien być poprowadzony dalej.

CZYTAJ TEŻ:

Czy jesteśmy skazani na prywatyzację ochrony zdrowia?

Czy ten kryzys nie skończy się powolną, systematyczną prywatyzacją? Tak się stało w latach 90. XX wieku z usługami stomatologicznymi czy z aptekami. Ludzi niepokoją szczególnie kłopoty ze specjalistyczną diagnostyką. Ministerstwo Zdrowia nie chce powiększać deficytu w NFZ i postanowiło przypilnować limitów badań diagnostycznych, nie płacąc placówkom medycznym za tzw. nadwykonania (czyli wykonanie większej liczby badań, niż zakontraktowane z NFZ).

Diagnostyka to jednak podstawa opieki zdrowotnej. Bez profilaktyki, bez badań i bez budowania świadomości istnienia wielu groźnych chorób, trudno mówić o dobrym systemie zdrowia. Tymczasem najbardziej świadomi pacjenci sami opłacają badania diagnostyczne, za które nie otrzymują zwrotu pieniędzy. Czy projekt PSL odpowiada na ten problem, który czasem przybiera postać szarej strefy, w wyniku nieoficjalnego korzystania z publicznego sprzętu do badań?

Każdy z nas chyba przeżył taką sytuacje, kiedy dostał dobrą radę od lekarza, żeby szybciej i sprawniej zrobić niezbędne badania prywatnie. PSL przyjął w swoim projekcie, że ten prywatny udział usług medycznych jest wart ok. 12 mld zł. Jednak, jak mówi Marek Sawicki, to w praktyce nawet 60-70 mld zł. Tyle faktycznie idzie na prywatne usługi medyczne. 12 mld zł to tylko kwota wynikająca z wpływów podatkowych, czyli to co widać w statystykach. A reszta? Reszta to szara strefa.

PSL uważa, że jedynym sposobem na uratowanie kraju przed poszerzaniem tej „nieoficjalnej prywatyzacji” jest ulga podatkowa, która sprawi, że Polakom przestanie się opłacać korzystanie z medycznej szarej strefy. I będą woleli zapłacić za opodatkowaną wizytę u prywatnego lekarza, by ją odpisać od podatku.

Pieniądze to nie wszystko. Zdrowia nie da się kupić

Wiadomo nie od dziś, że samo dosypywanie pieniędzy do systemu opieki zdrowotnej nie rozwiąże wszystkich problemów. Placówki ochrony zdrowia muszą być lepiej wyposażone, a kadra musi być dobrze wykwalifikowana, by wyciskać jak najwięcej z nowoczesnego sprzętu.

Wąskim gardłem są kadry medyczne. Brakuje lekarzy, pielęgniarek. Same pieniądze tego szybko nie naprawią. Rozwiązaniem ma być zwiększenie liczby miejsc na studiach medycznych, odciążenie lekarzy od obowiązków administracyjnych, większa rola innych zawodów w organizowaniu obsługi pacjenta (np. pielęgniarek, fizjoterapeutów, asystentów medycznych). I profilaktyka, która ma zmniejszyć zapotrzebowanie na wizyty u specjalistów. No i cyfryzacja zapisów do lekarzy, żeby ograniczyć gigantyczną liczbę „pustych” zapisów (w niektórych miejscach sięga 20%).

Długie kolejki do lekarzy-specjalistów to efekt ograniczonej podaży usług, ale też złej wyceny świadczeń, braku dobrze wyznaczonych priorytetów obsługi pacjentów. Trzeba opracować system, który będzie umiał ocenić kto i kiedy wymaga szybkiego dojścia do badań i leczenia u lekarza-specjalisty, a kto może poczekać. Czy możliwe jest także płacenie za efekty leczenia, a nie tylko za realizację zakontraktowanych procedur? To na pewno by pomogło, ale może być trudne.

A co z sektorem prywatnym, który w ostatnich latach rozwinął się o wiele placówek szpitalnych? Czy możliwe jest włączenie sektora prywatnego do systemu finansowania placówek systemu publicznego? Możliwość odliczania od podatku usług prywatnych byłaby dobrym pierwszym krokiem do tego, żeby poszerzyły się możliwości diagnostyki i zabiegów, i żeby pacjenci na tym nie stracili. Podobny system funkcjonuje w edukacji, gdzie szkoły niepubliczne mają prawo do dotacji ze środków publicznych.

Potencjalne zmiany powinny mocniej opierać się też na najnowszych narzędziach cyfrowej organizacji pracy. Cyfryzacja może skrócić kolejki i przyspieszyć wiele usług stosunkowo tanim kosztem. Lepsza informacja o pacjentach i dostępnych usługach, ogólnokrajowe bazy danych dostępne cyfrowo, możliwość wyszukiwania wolnych miejsc w systemie na poziomie krajowym to może być ulga dla systemu w sytuacji, gdy sektor opieki zdrowotnej wciąż jest nieefektywny operacyjnie: powielane są badania, brakuje przepływu informacji.

Takie rozwiązania jak e-recepty, e-skierowania – to już działa. Na pewno jednak trzeba rozwijać system o nowe elementy, chociażby pełne dane o wolnych miejscach do lekarzy, co mogłoby skrócić kolejki. Być może trzeba wprowadzić płatności za wizyty (choćby symboliczne, 10-20 zł), żeby zmniejszyć liczbę wizyt umówionych, na których pacjent się nie pojawia. Do tego konieczna jest w miarę pełna integracja danych medycznych, zwiększenie roli telemedycyny dla obsługi prostych przypadków, po to, żeby zostawić miejsce dla tych bardziej złożonych, wymagających dłuższych wizyt u najlepszych specjalistów.

A my? Powinniśmy regularnie uczestniczyć w badaniach przesiewowych, domagać się częstej diagnostyki, wiedzieć, jakie badania są nam potrzebne. A ogólnie – lepiej dbać o zdrowie i unikać ryzykownych dla zdrowia zachowań (to może idealistyczne podejście, ale być może dobra edukacja i większa świadomość zagrożeń pomogą.

trzy sposoby na kiepską demografię

——————————-

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTERY

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

——————————

Źródło zdjęcia: FinanceVisual

Subscribe
Powiadom o
95 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Niko
20 dni temu

Bardzo dobre opracowanie ,może to ktoś przeczyta decyzyjny i w końcu zrobią porządek z tym NFZ i nadużyciami.Dostęp do Diagnostyki to podstawa i nie pisze tylko tego ze wzgledu że posiadam akcje Diagnostyki na,kontach emerytalnych 😉

Admin
20 dni temu
Reply to  Niko

Pan ma konflikt interesów w sprawie ochrony zdrowia 😉

Niko
20 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Panie Macieju ,lepiej zapobiegać i leczyć szybko niż dowiadywać się o czymś niefajnym w ostatnim momencie ps.może Diagnostyka uruchomi pakiet lojalnosciowy jak Orlen czy Pzu np.jakieś zniżki na prywatne badania ,sytuacja Win -Win 🤔

TomR
20 dni temu
Reply to  Niko

Skutkiem większej ilości diagnostyki jest większe zapotrzebowanie na operacje.

Sylwester
20 dni temu
Reply to  TomR

Skutkiem mniejszej ilości wczesnej diagnostyki są dużo większe pieniądze poświęcone na skomplikowane i drogie leczenie paliatywne, zajęcie wielu lekarzy, bezskuteczne operacje itd.

Xxx
20 dni temu
Reply to  Sylwester

Słusznie zauważyłeś Sylwester. Ponadto jest jeszcze jeden skutek. Taka osoba, która mogłaby być za wczasu wyleczona i np. prowadzić dalej życie zawodowe, żyje teraz od zwolnienia do zwolnienia i od operacji/dawki leków/zabiegu/wizyty do kolejnego.
Te operacje nie znikają tylko albo są odraczane i zamieniają się w potrzebę większego bardziej skomplikowanego leczenia, albo w ogóle eliminują taką osobę doszczętnie lub tylko z obszaru bycia produktywnym członkiem społeczeństwa.

Rafał
20 dni temu
Reply to  TomR

A wiadomo, że najtaniej leczyć jak choroba jest już w zaawansowanym stadium Xd

Oskar
20 dni temu

Mnie w ogóle rozwaliło, że dopiero teraz rząd tworzy realny mechanizm do tego, żeby wiedzieć ile właściwie lekarze zarabiają (Ci, który łapią po kilka tzw. kontraktów) – czyli rok do roku przeznacza się na podwyżki miliardy ale w zasadzie to nie wiadomo ile tak naprawdę lekarze zarabiają. Jednocześnie środowisko lekarskie sprzeciwia się gromadzeniu takich informacji co też powinno dawać do myślenia. Ja sam widziałem w programie telewizyjnym jak szef NIL mówił z kamienną twarzą, że lekarze tyle zarabiają bo pracują po 500 godzin miesięcznie – a jak prowadzący zauważył, że oznacza to dzień w dzień pracę po 16 godzin to… Czytaj więcej »

Last edited 20 dni temu by Oskar
Admin
20 dni temu
Reply to  Oskar

Dokładnie. W XXI wieku nie umieć po numerze PESEL albo NIP zidentyfikować kto ile i gdzie zarabia i czy to się mieści w jakiejś matrycy, czy jest rozbojem w biały dzień? Chyba ma rację Marek Sawicki, że ten system jest już poza kontrolą i nikt nie jest w stanie nim zarządzać, bo on już jest trochę jak AI – czarną skrzynką.

Hieronim
20 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

No nie, Panie Redaktorze, pan proponuję totalną rządową inwigilację.
Otóż do takich danych nikt z rządu nie powinien mieć dostępu „ot, tak”.

Admin
20 dni temu
Reply to  Hieronim

Być może nie „ot tak”. Do swojego konta bankowego też nie ma Pan dostępu „ot tak”

Mietek
20 dni temu
Reply to  Hieronim

Lekarz na kontrakcie to przedsiębiorca. Jest ksef, więc inwigilacja jest totalna.

adam
20 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Marek Sawicki wie, o czym mówi. Jego żona też jest beneficjentem obecnego układu

Firma Sawimed: Wiesława Sawicka pełniła funkcję wiceprezesa i była udziałowcem w prywatnej spółce medycznej Sawimed. W 2008 roku spółka ta nabyła grunty w gminie Repki (gdzie Marek Sawicki był wójtem w latach 1990–1996), co wywołało kontrowersje medialne i pytania o transparentność transakcji. Sprawą zajmowało się m.in. Centralne Biuro Antykorupcyjne.Działalność w placówkach publicznych: Żona polityka pracowała m.in. jako zastępca dyrektora ds. ekonomiczno-administracyjnych w warszawskim szpitalu dziecięcym przy ul. Niekłańskiej oraz jako dyrektor Domu Pomocy Społecznej w Wirowie.

Admin
20 dni temu
Reply to  adam

Można być beneficjentem mimo woli. Ja też jestem beneficjentem systemu podatkowego – ale nie czuję się temu winny.

Wojtek
20 dni temu
Reply to  Oskar

Ta sama izba twierdzi że w Polsce nie trzeba kształcić większej ilości lekarzy. Wiadomo, że nie chcą konkurencji

Wojciech
19 dni temu
Reply to  Oskar

Ja natomiast mam jedno zasadnicze pytanie. Jak można nie kontrolować czy był ktoś w pracy czy nie i co w tej pracy robił? Przecież to jest podstawa w „każdej normalnej robocie”.
Sytuacje w których lekarz pracuje w trzech miejscach naraz w tym samym czasie znane są nie od dziś i dlaczego nie można nic z tym zrobić.?

Admin
19 dni temu
Reply to  Wojciech

Mnie też to dziwi

TomR
20 dni temu

Do wykrywania tego typu rzeczy dobra byłaby AI. Zastosowanie, w którym nawet jakieś drogie AI byłyby opłacalne. Może nawet uruchomienie na danych finansowo-medycznych kilku różnego typu AI naraz.

Admin
20 dni temu
Reply to  TomR

To prawda, ale AI pracuje na danych, a my prawdopodobnie nie mamy nawet danych, które ktoś/coś mogłoby analizować

das
20 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

A kto to jest 'my’? US, pracodawcy, zarządzający to wszystko już dawno mają. Może brakować tylko integracji danych. Poza tym to dużo nie zmieni. Zmienić najbardziej może konkurencja ale do tego potrzeba czasu (stawiam że za 5 lat lekarzy i pielęgniarek będzie dużo więcej), zmiana prawa (np. już kiedyś pisałem o ULC które (nie)organizuje kursów na orzeczników od lat) i rozwój AI (ale tu może się skończyć jak z kominiarzami tj. często nie są potrzebni a prawo wymaga przeglądów) Problem jaki ja widzę to praca ponad siły która zagraża pacjentom albo zwykłe oszustwa i wyłudzenia na fikcyjnych godzinach. To pierwsze… Czytaj więcej »

Admin
20 dni temu
Reply to  das

Lekarzy może będzie więcej, ale czy będą lepsi i warci swojej ceny? Zobaczymy

Stef
20 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

I to mnie najbardziej zastanawia przecież jak pracuje na etacie to skarbówka mnie identyfikuje po peselu i ma wszystkie moje dochody.

Jak pracuje na JDG nawet kilku to ma moje dochody po NIP? Czy nie ma?
W czym jest problem że teraz trzeba na gwałt jakieś nakładki na system tworzyć?

Admin
20 dni temu
Reply to  Stef

Nie wiem, może to jest proste…

Mmmm
20 dni temu
Reply to  TomR

Dlaczego AI? Tu jest proste dodawanie i łatwy warunek. Tylko trzeba mieć dane. AI jest wtedy dobre jak nie ma prostego sposobu na znalezienie odpowiedzi. Coś jak kalkulator vs człowiek.

koc
20 dni temu

A co do samej afery to jeszcze nie koniec pojawiają się kolejne ciekawe informacje:

https://x.com/PatrykSlowik/status/2067096402669293571

Admin
20 dni temu
Reply to  koc

Auć!

Zuzia
20 dni temu

Jest rozwiazanie! Podwyzszyc skladke zdrowotna, ograniczyc profilaktyke, badania. Zreszta juz to chyba zrobili, ograniczyli badania profilajtyczne 1 x 3 lata oraz ich zakres (poprzednio byly co roku i szerszy zakres), ograniczyli dostep do rezonansu i innych badan oraz operacji. Lobby lekarskie ma sie dobrze! A my placmy i nie badajmy sie!

Admin
20 dni temu
Reply to  Zuzia

Nie zarekomenduję Pani na ministra zdrowia 😉

Stef
20 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Ale może w jakimś innym kraju?

Admin
20 dni temu
Reply to  Stef

Ale w którym?

Яцек
19 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

W którymś, który powinien zniknąć z mapy.

Paulina
20 dni temu

jednym z naczelnych problemów są braki personelu – i studia tego nie załatwią, bo jest zbyt mało miejsc na specjalizacjach. i sami lekarze nie chcą, żeby było więcej, wtedy nie będą mogli żądać „sufitowych” wynagrodzeń. bez rozbicia tej kliki będzie trudno. odliczenie od podatku wszystkich wizyt prywatnych to też krok w dobrą stronę dla naszych budżetów. teraz płacę 3 razy – za NFZ, za abonament u pracodawcy (tak teoretycznie to benefit pozapłacowy) gdzie nie idzie się umówić i potem i tak za prywatną wizytę. i jeszcze trzeba się nieźle naszarpać, żeby trafić na kompetentnego lekarza oraz niestety samemu sprawdzać wszystko,… Czytaj więcej »

Admin
20 dni temu
Reply to  Paulina

Dlatego sugestia, że trzeba pewne rzeczy zrobić wbrew środowisku lekarzy, jest bardzo słuszna. A druga jest taka, żeby czas lekarzy wykorzystywać maksymalnie efektywnie jak się da – dokładnie odwrotnie, niż jest teraz

RafałX
20 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Tak jest, zrobiono porządek z notariuszami i prawnikami i dziś ten rynek wygląda zupełnie innaczej

Admin
20 dni temu
Reply to  RafałX

Trzeba mieć żelazne cojones, ale może się udać

Michał
20 dni temu

We wrześniu zeszłego roku, na spotkaniu Zespołu Trójstronnego ds. Ochrony Zdrowia poinformowano, że tylko co czwarty lekarz w Polsce jest zatrudniony na umowę o pracę z pensją 22 000 zł miesięcznie, nie licząc dodatków za dyżury.  No bo pozostali mają kontrakty za 50k albo parę kontraktów 🙂 Już pomijam patologię dyżurow lekarskich, że lekarz sobie śpi w szpitalu płaca mu stawkę extra (więcej niż za dnia) – i tak jest, kto nie widział zapraszam na SOR w randomowym szpitalu, jest okienko nocne pare godzin, że „ruch medyczny” zamiera – bo Ci lekarze od rana musza być wyspani zeby pracować w… Czytaj więcej »

Admin
20 dni temu
Reply to  Michał

Zgoda, to jest jeden z głównych problemów, bez którego rozwiązania nie ma sensu sypać tam więcej pieniędzy

Marcin
20 dni temu

NIe uwzględniacie struktury opieki zdrowotnej w PL. Na dnie masz POZ – tutaj nie ma opcji wykręcić żadnych dużych dochodów u lekarza bo masz ryczałt i nie masz płacone za godzinę ale od pacjenta i czas pracy masz do 18.00 potem mamy wieczorynki czyli nocna pomoc lekarska – tutaj płacone od godziny 18-8.00 czyli dyżur – tutaj możesz natłuc dupogodziny zwłaszcza w miejscach gdzie mało się dzieje. dalej SORy i karetki – płacone od godziny, można orać bez końca, płacone czy śpisz czy robisz, czy srasz czy grasz na tel. AOS – tutaj płacone od pacjenta – tutaj tłuczesz 5 minutowe… Czytaj więcej »

Admin
20 dni temu
Reply to  Marcin

Zgadza się, kontrola jakości to płacenie za efekt. W POZ właśnie może się sprawdzić

das
20 dni temu
Reply to  Marcin

Jakość pracy trudno ocenić w zawodzie kojarzonym ze sztuką ale brak kontroli czasu pracy jest dla mnie niezrozumiały.

Typer
20 dni temu
Reply to  Marcin

Ale jak chcesz kontrolować jakość pracy? Podstawowa opieka zdrowotna, matka przychodzi z dzieciakiem do lekarza, dzieciaczek kaszle. Lekarz zapisuje standardowe leki, za tydzień dzieciaczek dalej kaszle. Pytamy matkę o opinie, jak mąż wziął dziecko w weekend do teściowej to matka powie, że lekarz zrobił dobrze a teściowa ma takie zle fluidy. Jak żona wzięła dziecko do swojej matki, gdzie była kaszląca Julka i teściowa stwierdziła, że dobrze pójść na spacer mimo, że idzie deszcz i dzieciak wrócił przemoczony i już wieczorem kaszlał mocniej, to powie, że lekarz źle leki zapisał. Szwagierka chodzi do lekarza tylko po zwolnienia, a potem nie… Czytaj więcej »

Marcin
20 dni temu
Reply to  Typer

mylisz Skuteczność z jakością. Jakość leczenia mierzalne za pomocą empatii, czasu poświęconego pacjentowi, zaangażowania, chęci podejścia interdscyplinarnego.
W tym zawodzie nie muszę być artystą. Wystarczy być dobrym rzemieślnikiem.
ale do tego potrzeba chęci i czasu poświęconego na pacjenta.

Sylwester
20 dni temu

Problemem jest niewystarczający nadzór NFZ, wynikający z nieudolności oraz ograniczeń prawnych.
To pierwsze można by łatwo zmienić wprowadzając premie z tytułu wykrycia nadużyć dla pracowników NFZ, a drugie już wymaga zmian prawnych, które zapewne nie będą łatwe do przeprowadzenia widząc opór sejmowy.

Admin
20 dni temu
Reply to  Sylwester

Trochę o tym mówi też poseł – że to wszystko jest już niesterowne

Aleks
20 dni temu

Proste rozwiazanie: w publ.sluzbie zdrowia wylacznie etaty, a prywatne fuchy ograniczyc czasowo czyli nie wiecej niz np.20 godzin w tygodniu.

Admin
20 dni temu
Reply to  Aleks

Czasem proste rozwiązania są najlepsze

Hieronim
20 dni temu
Reply to  Aleks

I będziesz leczyć się u zielahy, bo na wizytę u lekarza POZ (nieważne, czy prywatnej czy publicznej placówce) będziesz czekać do 3 miesięcy.Zaletą formułowania takich propozycji jest to, że nie ponosisz żadnej odpowiedzialności za skutki ich realizacji.

Last edited 20 dni temu by Hieronim
Stef
20 dni temu
Reply to  Hieronim

Za to samorząd ma taki wpływ na ministra że mimo sporej liczby chętnych ogranicza ilość miejsc na studiach medycznych i na specjalizacjach.

Natomiast na socjologii nie ma żadnych limitów.

das
20 dni temu
Reply to  Aleks

Za mało kadr, a przy uop obowiązują limity nadgodzin. Trzeba byłoby zamykać szpitale i SORy, być może i to byłoby rozwiązaniem, a tak każdą niegospodarność zarządcy można uzasadnić bezpieczeństwem zdrowotnym ludności… Dodatkowo uop generowałyby większe koszty i później większe emerytury, chorobowe etc. Fakt że wpływy z PIT by wzrosły…

Mmmm
20 dni temu

Trzeba by mieć rejestr kiedy który lekarz pracuje żeby nie było, że ma ponad 24h/dobę. Jakieś limity na czas pracy muszą mieć.

Admin
20 dni temu
Reply to  Mmmm

Albo zaświadczenie o bilokacji jak przekracza 24h na dobę

Niko
20 dni temu

Czy Unie wogóle inferesują jakie przekręty odbywają sie w Polsce i czy warto wspierać taki kraj gdzie nawet lekarze okradają społeczeństwo ,dla mnie to tylko świadczy jak głęboko ludzie już upadli że są zdolni do takich rzeczy ,lekarz to osoba,zaufania publicznego ,zdobył wykształcenie bo całe społeczeństwo w podatkach mu to umożlowiło że nie musiał płacić za uczelnie jak jest na zachodzie a teraz jeszcze okrada tych co się na niego składali w podatkach żeby nie musiał płacić za nauke,brak słów…to świadczy w,jakim stanie jest to państwo niestety.

loki
20 dni temu
Reply to  Niko

Przecież w brukseli robią to samo, tylko ukraincom palcem grożą, ze musi z korupcji się wyleczyć żeby do unii wejść. Czytaj: Ukraina musi ubrać białe rękawiczki, żeby dołączyć do elitarnego grona wałkoni.

Niko
20 dni temu

Z punktu widzenia inwestora czy aby ta afera nie jest gwożdziem do trumny rządzących?Giełda spada ,dolar się umacnia strach inwestorów zagr.przed powrotem Pisu do władzy 🤔

Admin
20 dni temu
Reply to  Niko

Umacnianie dolara ma charakter globalny, raczej nie chodzi o polskich lekarzy

Niko
20 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Tak tylko może za daleko wybiegam w przyszłość ale jednak ta afera raczej nie wzmacnia wizerunku Polski ,zmiana władzy na,Pis raczej nie sprzyja inwestorom😉

Łukasz
20 dni temu

Projekt dotyczący reformy systemu ochrony zdrowia wciąż nie uzyskał przepustki do prac legislacyjnych w parlamencie i nie jest projektem rządu.” – Projekt dostał już numer druku sejmowego (nr 2673) i jego pierwsze czytanie odbędzie się już w ten piątek (19 czerwca) o godz. 13:15

Admin
20 dni temu
Reply to  Łukasz

Ooo, czyli ruszyło z kopyta

RafałX
20 dni temu

Ze smutkiem muszę stwierdzić, że spora cześć lekarzy przemianowała się na cyrk obwoźny.
Czy chce być leczeni przez lekarzy co pracują w tygodniu po 140h?
Ja osobiście nie.

Jeśli chodzi o kasę to ona stała się już nieprzyzwoicie wysoka.

Admin
20 dni temu
Reply to  RafałX

Niestety ma Pan rację

Macki
19 dni temu
Reply to  RafałX

Zawodowym kierowcom to ograniczono czas pracy z jakich, przypomnijcie mi, powodów do 90h/2tyg ?

Magda
20 dni temu

Czekam kiedy w końcu zaczniemy mówić o zarobkach w stosunku do wykonanej pracy a nie rzucać gołe kwoty bez kontekstu. Podanie kwoty nie mówiąc ile godzin pracy to obejmuje albo jak wysokodochodowe procedury wykonano nic nie znaczy. Tak samo porównanie zarobków lekarza na kontrakcie z pielęgniarką na umowie o pracę to kolejna dezinformacja mająca wzbudzić emocje i podziały.

Admin
20 dni temu
Reply to  Magda

Zgoda, to trzeba by rozwinąć, ale tak czy siak, nie wiem ile kolonoskopii trzeba by wykonać, żeby się uzbierało 150 000 zł miesięcznie 😉

Magda
19 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Dlatego podawanie suchych kwot wprowadza w błąd i nie ma sensu bo nie wiemy kto tyle zarobił? Może to zarobki neurochirurga który codziennie robi wielogodzinne operacje guzów mózgów? Zresztą zarobki powyżej 100000 to jakiś mały procent lekarzy a narracja polityczna jest jakby to było minimalne wynagrodzenie co ma na celu ukrycie błędów systemowych w ochronie zdrowia powielanych przez każdą kolejną władzę.

Admin
19 dni temu
Reply to  Magda

A ma Pani źródła do jakichś rzetelnych analiz mówiących o średniej i zbierających dane ze wszystkich miejsc pracy lekarzy? Ja przez pół dnia szukałem i – przyznam – mam wrażenie, że takich danych zwyczajnie nie ma…

Karina
20 dni temu

A musimy wymyślać wszystko sami poprzez komplikacje tego co już jest skomplikowane do poziomu uniemożliwiającego zrozumienie i nadzór. Może można wziąć przykład z jakiego systemu, który działa. Nie wierzę w żadną reformę. Ten system będzie trwał zawsze. Jest bardzo wygodny dla władzy na różnych szczeblach, a zwłaszcza lokalnych, dla pseudodziałaczy, dla niektórych pracowników medycznych bo daje dobre dochody, dla pacjentów bo zwalnia z obowiązku dbania o swoje zdrowie, przecież płacą składki i to wszystko ma załatwić. Nikt nie wprowadzi ograniczeń w czasie pracy. Nikt nie wprowadzi kontroli jakości. Nikt nie wprowadzi standardów świadczeń. To byłaby katastrofa. Przez kolejne dekady będziemy… Czytaj więcej »

Admin
20 dni temu
Reply to  Karina

Nie ma zbyt wiele systemów ochrony zdrowia, które dobrze działają. Niektórzy mówią o skandynawskim, inni o Singapurze…

Paweł
19 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

A w ogóle są jakiekolwiek które dobrze działają? Leczą wszystkich i na wszystko są pieniądze? I w normalnym kraju, nie jakimś Dubaju który ma (chwilowo) tyle pieniędzy że nie wie na co wydawać? Ze zdrowiem jest ogólnie taki problem że niezależnie ile pieniędzy na to przeznaczymy to zawsze znajdzie się ktoś kogo można by było dodatkowo wyleczyć / uratować dosypując jeszcze troszeczkę więcej. Zatem w empatycznym systemie pieniędzy zawsze będzie za mało. Można sobie wyobrazić system z twardymi granicami który mówi wprost za co zapłaci a za co nie, wtedy pieniądze będą się zgadzały, ale skoro będzie grupa osób pozostawionych… Czytaj więcej »

Admin
19 dni temu
Reply to  Paweł

Słyszałem, że w Singapurze mają to dobrze zorganizowane, ale to w zasadzie jedno miasto, więc mają łatwiej

das
19 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Nawet w Norwegii nie jest idealnie. Pacjenci płacą tzw. egenandel (udział własny), wielomiesięczne kolejki do spec. np. psychiatrów, niektóre samorządy są na skraju bankructwa z powodu kosztów lekarzy agencyjnych (vikarer) itd

Admin
19 dni temu
Reply to  das

No proszę. A oni są podawani za jeden z lepszych systemów ochrony zdrowia…

Jacek
18 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Norwegowie, moi znajomi, przyjeżdżają się leczyć do Polski, robią tu operacje, zabiegi dentystyczne itp.

Admin
18 dni temu
Reply to  Jacek

Bo taniej czy bo lepiej?

Jacek
18 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Taniej i lepiej. Mógłbym dużo napisać o norweskiej służbie zdrowia. Tam wcale nie jest idealnie, ale to już nie jest na temat.

Admin
18 dni temu
Reply to  Jacek

No proszę, a Skandynawia uchodzi przecież za wzór jakości usług publicznych…

das
18 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

jeśli to mieliby robić prywatnie to taniej i lepiej, jeśli nie to pewnie lepiej albo chociaż szybciej

Princessa
20 dni temu

dobrze , że ta ustawa -dopłaty do emerytur tych aktoreczek nie przeszła.
Też bym chciała sobie malować codziennie obrazy , a państwo by mi emeryturkę ufundowało.

Admin
20 dni temu
Reply to  Princessa

Już wiadomo, że tych dopłat nie będzie?

QVX
16 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Przecież poszło do komisji.

Marek
19 dni temu

Ale to nie był lekarz ochrony zdrowia tylko polityk na usługach KO

Zuzia
19 dni temu

Juz wiemy na co ida nasze podwyzszone skladki zdrowotne skoro wzrost wydatkow sluzby zdrowia przeklada sie na wzrost wynagrodzen lekarzy. Wszyscy pracujemy i placimy coraz wyzsze skladki zeby lekarzom zylo sie coraz lepiej, ich znajomi mieli pierwszenstwo w przyjeciach do szpitala, mogli korzystac bez czekania i ograniczen z badan (saloniki VIP) a ty zwykly czlowieku plac i miej coraz mniejszy i trudniejszy dostep do uslug medycznych

Admin
19 dni temu
Reply to  Zuzia

Ależ dokładnie tak jest: od czasu durnej reformy zrobionej przez rząd PiS cały roczny wzrost wydatków na zdrowie w Polsce idzie na podwyżki dla lekarzy i personelu medycznego. To się w pale nie mieści, jak powiedziałby klasyk

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu