Banki często starają się przyciągnąć klientów – i skłonić ich do założenia konta – zwrotem części wydatków za zakupy. W tej dziedzinie wśród bankowców trwa „wyścig zbrojeń”. Bank Pocztowy w nowej promocji zwraca aż 5% wydatków opłaconych kartą z wysokim limitem miesięcznym – 80 zł. To pozwala zniwelować negatywny wpływ inflacji na nasz budżet domowy. Ale inne banki też zwracają pieniądze. W którym banku można otrzymać najwyższy zwrot procentowy? A który bank zwróci nam największą kwotę za zakupy? I czy to się bankom może… opłacać?
- Zdalny leasing, czyli auto dla firmy bez wychodzenia z domu? Coraz więcej banków wprowadza tę nowinkę. Jak to działa? [POWERED BY BNP PARIBAS]
- Jedziesz samochodem na weekend? Zanim wrzucisz walizki do bagażnika, sprawdź warunki ubezpieczenia auta. Na wszelki wypadek [POWRED BY PZU]
- PZU zaprasza posiadaczy oszczędności do tańca. Na parkiecie nowy ETF: daje udział w sukcesach 1300 największych spółek świata. Czy to będzie hit? [POWERED BY PZU]
Jedną ze strategii promocyjnych banków jest oferowanie kilkuprocentowego zwrotu za zakupy. Dzięki temu zadowolony jest i klient (bo mniej wydaje) i bank (bo klient będzie aktywnie bankował, czyli używał karty i przelewał na konto wynagrodzenie). Taki klient obdarzony cashbackiem jest też mniej podatny na zakusy konkurenci i mniejsze jest ryzyko, że przeniesie się do innego banku. Kolejną salwę w tej bitwie oddał jeden z mniejszych banków.
Bank Pocztowy zwróci prawie 1000 zł
W czerwcu Bank Pocztowy uruchomił promocję dla nowych klientów, w której łącznie można zgarnąć nawet 960 zł. W ramach tej kampanii bank przez rok będzie zwracał klientom 5% poniesionych wydatków (do 80 zł miesięcznie). To stosunkowo wysoki limit miesięczny, więc postanowiłem zwrócić Waszą uwagę na tę promocję. Żeby z niej skorzystać, trzeba do końca sierpnia otworzyć „Konto w Porządku” razem z kartą debetową. Można to zrobić zdalnie przez internet, a więc nawet nie ruszając się z domu.
Jest to darmowe konto, ale uwaga – karta debetowa wiąże się z opłatą w wysokości 7,50 zł miesięcznie. Tej opłaty można uniknąć, ale trzeba dokonywać kartą transakcji na minimum 400 zł miesięcznie. Zwróćcie na to uwagę, aby promocja nie przekształciła się w prowizję. Kwota zwrotów wynosi 5% poniesionych wydatków, ale są limity. Dolny limit wynosi 20 zł (a więc trzeba wydać minimum 400 zł), a górny limit to wspomniane wyżej 80 zł.
Pierwszym miesiącem, który będzie uwzględniony, jest miesiąc następujący po miesiącu podpisania umowy. Ogólnie rzecz biorąc, zwrot można uzyskać za każde zakupy, ale… są wyjątki. Z naliczania zwrotu wykluczone są transakcje specjalne, czyli takie, które pozwalają na obrót pieniędzmi bez realnych wydatków, a więc np. doładowanie konta w fintechu (np. w Revolucie). Jeszcze jedna ważna uwaga – liczą się transakcje rozliczone w danym miesiącu. A więc, chcąc wykorzystać limit w danym miesiącu do cna, warto zrobić transakcje „z górką”, na wypadek gdyby któraś nie zdążyła się w danym miesiącu rozliczyć.
Aby otrzymywać 5% zwrot za zakupy, należy spełnić też warunki dodatkowe. Po pierwsze musimy wyrazić i utrzymywać zgody marketingowe pozwalające na kontakt ze strony banku, a także – co bardziej kłopotliwe – jego partnerów biznesowych. Te zgody muszą pozwalać bankowi i tym firmom na kontakt z nami przez telefon, SMS, MMS, e-mail oraz powiadomienia w telefonie. Po drugie w każdym miesiącu trzeba zapewnić wpływ na rachunek osobisty w wysokości minimum 1000 zł. Ale to akurat niegroźne, bo bez tych wpływów i tak nie dałoby się zrealizować 1600 zł wydatków, żeby odzyskać z tego 80 zł.
Warto też wspomnieć o karencji. Bank Pocztowy adresuje tę ofertę wyłącznie do nowych klientów, a więc takich, którzy nie mieli rachunku osobistego u „pocztowców” od 31 stycznia 2025 roku do 31 maja 2026 roku. Jeżeli się łapiecie w te ramy, to można korzystać. Promocja trwa do końca sierpnia, a więc do tego czasu można się do niej zapisać, żeby później przez rok odzyskiwać pieniądze.
Zwroty za płatności to… niższe ceny w sklepach
Częściowe zwroty za zakupy, tak zwany moneyback (lub czasem cashback), to popularna usługa, za pomocą której banki promują swoją ofertę. Polega to na tym, że klienci normalnie korzystają z usług banku, robiąc zakupy (np. kartą debetową, kartą kredytową czy używając BLIK), a bank co jakiś czas (najczęściej raz na miesiąc) zwróci im część wydanych pieniędzy na codzienne zakupy.
Banki lubią taką formę promocji, bo mają poczucie, że klient będzie zobligowany do aktywnego korzystania z produktów bankowych. Dla banku to zarobek. Osad na koncie osobistym to de facto dla banku darmowy pieniądz, a od każdej transakcji kartą drobny procent (najczęściej 0,2%) trafia do banku w formie opłaty interchange odprowadzanej przez sklep. A czy klienci powinni na takie usługi zwracać uwagę?
Kilkadziesiąt złotych miesięcznie, bo z reguły tylko tyle można odzyskać, to tak naprawdę niższe ceny w sklepach. Jeżeli każdy zakup będzie premiowany zwrotem w wysokości 5%, to każdy kupiony towar będzie de facto tańszy. Pozwala nam to zniwelować jakieś półtora roku negatywnego wpływu inflacji na ceny (oczywiście w teorii, bo każdy z nas ma swoją prywatną inflację). Dlaczego? Bo inflacja wynosi ostatnio jakieś 2–3% w skali roku.
Oczywiście, biorąc pod uwagę cały domowy budżet, realny wpływ tego typu oferty na możliwość pokonania inflacji jest mniejszy. Wszystko zależy od tego, ile w skali miesiąca wydajemy. Jeśli wartość zwrotu wynosi 80 zł, a miesięcznie nasz budżet wydatkowy to 5000 zł, to tylko pierwsze 1600 zł wydane w skali miesiąca będzie się wiązało ze zwrotem. A więc sumaryczny wpływ promocji na naszą prywatną inflację wyniesie niecałe 1,7%. Jeśli inflacja przekroczy ten poziom, korzystanie z promocji nie uchroni nas przed nią w 100%.
Jeżeli będziecie decydować się na korzystanie z takiej oferty, to warto wziąć pod uwagę trzy kwestie. Po pierwsze, czy jest to stała korzyść czy raczej okresowa promocja. Nie muszę chyba dodawać, że im dłuższy czas zwrotów, tym lepiej. Po drugie sprawdzajcie procentowy zwrot wydatków. Fajnie by było to przynajmniej 5%, ale na rynku dostępne są też wyższe zwroty. Po trzecie pożądany jest wysoki limit miesięcznych zwrotów. Nie chodzi o to, by zbierać ochłapy, a by mieć realne korzyści.
Nie tylko Bank Pocztowy. Kto jeszcze zwraca część wydatków?
Bank Pocztowy ma całkiem ciekawą promocję. Zwrot w wysokości 5% będzie dostępny przez 12 miesięcy, a limit miesięczny jest dość wysoki. Jak ta oferta wypada na tle innych banków? Zestawienie podzieliłam na dwie części. W pierwszej zebrałem oferty zwrotów za płatności kartą debetową, BLIK czy przelewem z rachunku, a więc własnymi pieniędzmi klienta. W drugiej części przedstawiam dostępne zwroty za płatności kartami kredytowymi, a więc środkami banku.
CZYTAJ TEŻ:
Alior Bank ma w ofercie promocję dedykowaną dla nowych klientów, którzy otworzą „Alior Konto” wraz z kartą debetową. Można otrzymać aż 10% zwrotu wydatków kartą lub BLIK i to do kwoty 100 zł miesięcznie, ale tylko przez osiem miesięcy. Oczywiście wymagane są też zgody marketingowe i aktywność bankowa, czyli wpłacanie na konto pieniędzy i używanie karty płatniczej.
Jeżeli otworzycie konto osobiste wraz z kartą debetową w Credit Agricole, to możecie zapewnić sobie 4% zwrotu za zakupy do kwoty 60 zł miesięcznie. Premia będzie naliczana przez 12 miesięcy, a więc łącznie może wynieść nawet 720 zł. Wymagane są oczywiście zgody marketingowe i aktywność bankowa.
Całkiem długi okres promocji znalazłem w Nest Banku. Nowi klienci mogą zapewnić sobie zwrot w wysokości tylko 2% transakcji dokonanych kartą lub BLIK do kwoty 50 zł miesięcznie nawet przez 24 miesiące. Aby wziąć udział w promocji, należy wyrazić zgody marketingowe i wykazywać się aktywnością bankową.

PKO BP przygotował dla nowych klientów zwrot w wysokości 5% wydatków kartą debetową do kwoty 50 zł miesięcznie. Łącznie w ten sposób można uzyskać 500 zł, bo nagrody będą wypłacane przez 10 miesięcy. W innej promocji PKO BP zwróci od 1% do 3% wydatków na Allegro. W tym celu trzeba skorzystać z usługi Allegro Klik (opisywaliśmy ją tutaj). Maksymalnie w ten sposób zyskamy 1200 zł (100 zł miesięcznie przez rok).
W Trade Republic też znalazłem zwroty za zakupy, które w tym banku nazywają się „Saveback”. Bank zwróci 1% wydanych pieniędzy do kwoty 40 zł miesięcznie, ale – uwaga – te środki nie wracają na konto, lecz automatycznie są inwestowane w wybrany przez nas sposób. Nie ma ograniczeń czasowych. Aby skorzystać z oferty, należy wybrać plan inwestycyjny i samodzielnie inwestować minimum 100 zł co miesiąc.
Znalazłem też dwa banki, które premiują zwroty za przelewy internetowe, co jest miłą odmianą. Erste Bank zwraca 1% wydatków poniesionych na rachunki (gaz, prąd, internet, telewizja, telefon). Maksymalna kwota zwrotu to 25 zł miesięcznie i nie ma ograniczeń czasowych. Zwrot nie następuje jednak automatycznie, a najpierw musimy zarejestrować dostawcę w promocji.
W Velo Banku (w ramach Velo Korzyści) można otrzymać od 5% (za opłacenie rachunków) do nawet 20% (bilety, parkingi, autostrady, winiety) zwrotu. Maksymalna kwota zwrotu zależy od naszego poziomu w programie lojalnościowym banku, a więc od naszej aktywności bankowej. Wynosi nawet 50 zł miesięcznie.
Jak zapłacić pieniędzmi banku i na tym zarobić?
Osobną kategorią produktów bankowych, dzięki którym możemy otrzymać zwrot pieniędzy za zakupy, są karty kredytowe. W tym wypadku trzeba zwrócić szczególną uwagę na koszty, warunki bezpłatności takiej karty i spłatę w okresie bezodsetkowym, aby nie wyjść na takiej promocji jak Zabłocki na mydle. Przy dobrej organizacji finansów to także może być dobry sposób na obniżkę cen. Które banki mają takie zwroty?
Jeżeli zdarza Wam się płacić w walutach obcych, to karta kredytowa „TU i TAM” od Alior Banku zapewnia 1% zwrotu takich wydatków do kwoty 75 zł kwartalnie. Natomiast karta kredytowa „OK!” pozwala na zwrot w tej samej wysokości (1% do 75 zł na kwartał), ale już za transakcje w złotówkach. Niestety tylko w wybranych kategoriach (których jest całkiem sporo, np. punkty gastronomiczne czy sklepy z elektroniką).
Właściciele karty kredytowej „maXima”, otrzymanej od Credit Agricole, mogą liczyć na zwroty w wysokości od 1% do 2% za zakupy w wybranych kategoriach (m.in. biura podróży, stacje benzynowe, Empik czy CCC). Maksymalna wartość zwrotu wynosi 20 zł (abonament podstawowy) lub 30 zł (abonament premium) miesięcznie. Uwaga – nie da się uniknąć opłaty za tę kartę kredytową, niezależnie od obrotów kartą!

Użytkownicy karty kredytowej „Visa Bonus” w Erste Banku mogą liczyć na 1% zwrotu za płatności do kwoty 15 zł miesięcznie. Nie ma daty końcowej tej promocji (to plus), ale za to jest zastrzeżenie, że każdego miesiąca bank nie zlicza pierwszych 300 zł (to duży minus). Innymi słowy, realny zwrot to 0,83% (maksymalny zwrot wyniesie 15 zł przy wydatkach w wysokości 1800 zł).
Jeżeli lubicie zwroty za zakupy, to ciekawą opcją może być karta kredytowa „Impresja” dostępna w Millennium Banku. Nowi klienci mogą otrzymać 10% zwrotu wydatków wykonanych w sklepach stacjonarnych za pomocą portfela mobilnego do kwoty 100 zł miesięcznie. Zwroty będą się naliczać przez cztery miesiące. Karta kredytowa „Impresja” zapewnia też stały zwrot w wysokości 5% do kwoty 50 zł miesięcznie, ale tylko u partnerów programu (jest ich 24 – np. Empik).
Santander Consumer Bank zwróci 1% wartości transakcji wykonanych na stacjach paliw, 3% wartości transakcji realizowanych w restauracjach i 5% wartości transakcji zrealizowanych w samodzielnych myjniach samochodowych. Maksymalny zwrot to 30 zł miesięcznie. To oferta dla użytkowników „TurboKARTY” kredytowej.
Starałem się wygrzebać z ofert banków wszystkie okazje do zwrotów, ale jestem tylko człowiekiem, a strony banków czasem są nieintuicyjne. Jeżeli coś przegapiłem, to śmiało piszcie w komentarzach. Od razu mówię, że skupiłem się na bankach (bo np. XTB też ma zwrot) i na moneybacku (niektóre promocje powitalne to też forma zwrotu, ale nie jest wyrażona w procentach). Nie brałem pod uwagę promocji na zaproszenie (a taka jest teraz np. w PKO BP z 10% zwrotem do 100 zł miesięcznie); promocji z przeszłości, które ciągle działają (np. zwroty 1% do 20 zł miesięcznie w ramach korzyści konta „Jakże Osobistego” w Alior Banku) i zewnętrznych programów lojalnościowych (np. Goodie).
Podsumowując, miesięczny zwrot w wysokości 80 zł, który oferuje Bank Pocztowy, to jeden z wyższych zwrotów obecnie dostępnych na rynku. Wysoki limit miesięczny pozwala lepiej optymalizować swoje płatności. Muszę też pochwalić banki, które wypłacają zwroty za zakupy na stałe (do odwołania), a nie w ramach okresowej promocji dla nowych klientów. Stałą korzyść zawsze warto wyróżnić, bo nie chodzi tylko o to, aby „skakać z kwiatka na kwiatek”, ale też o to, by zachować jakąś stabilność w swoich finansach. Wysokich zwrotów życzę!
——————————
ZAPLANUJ ZAMOŻNOŚĆ Z SAMCIKIEM:
Myślisz, że nie masz szans na żywot rentiera? Że masz za mało oszczędności? Że za mało zarabiasz? Że nie umiał(a)byś dobrze ulokować pieniędzy, gdybyś je miał(a)? W tym e-booku pokazuję, że przy odrobinie konsekwencji, pomyślunku i, posiadając dobry plan, niemal każdy może zostać rentierem. Jak bezboleśnie oszczędzać, prosto inwestować i jak już teraz zaplanować swoje rentierstwo – o tym jest ten e-book. Praktyczne rady i wskazówki. Zapraszam do przeczytania – to prosty plan dla Twojej niezależności finansowej. Polecam też trzy inne e-booki: o tym, jak zrobić porządek w domowym budżecie i raz na zawsze wyjść z długów, jak bez podejmowania ryzyka wycisnąć więcej z poduszki finansowej i jak oszczędzać na przyszłość dzieci.
——————————
ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
———————————
Zdjęcie główne: wygenerowane w Gemini



