Dwa nowe ETF-y śledzące polski rynek obligacji, czyli trzecia droga dla posiadaczy kapitału inwestujących w polski dług. Komu to się opłaci i ile można zarobić?

Dwa nowe ETF-y śledzące polski rynek obligacji, czyli trzecia droga dla posiadaczy kapitału inwestujących w polski dług. Komu to się opłaci i ile można zarobić?

TFI PZU wprowadziło na warszawską giełdę dwa nowe ETF-y inwestujące w polskie obligacje skarbowe. Pierwszy kupuje obligacje o zmiennym oprocentowaniu i ma charakteryzować się stosunkowo niewielkimi wahaniami wartości. Drugi natomiast inwestuje głównie w długoterminowe obligacje o stałym oprocentowaniu. Jego wartość będzie znacznie mocniej reagowała na zmiany rynkowych stóp procentowych. Czym tak właściwie jest ETF na obligacje? Jakie są jego jego cechy? Od czego zależy wartość i przede wszystkim… Dla kogo może być to dobra inwestycja?

Ujawnienie: PZU TFI nie miał wpływu na treść niniejszego tekstu, ale Grupa PZU jest Partnerem merytorycznym i komercyjnym „Subiektywnie o Finansach” 

Zobacz również:

Obligacje skarbowe kojarzą się z bezpieczeństwem, przewidywalnymi odsetkami i inwestycją, na której właściwie nie da się stracić, o ile państwo jest wypłacalne. I tak jest, jeśli kupujemy obligacje nie notowane na żadnej giełdzie i trzymamy je do wykupu. Ale fundusz inwestujący w obligacje skarbowe notowane na giełdzie może w jednym roku przynieść zysk dwa razy wyższy, niż oprocentowanie lokat, a w innym pokazać stratę.

Sytuacja nie jest więc zerojedynkowa, a inwestowanie w obligacje za pośrednictwem funduszy inwestycyjnych nie jest lokatą całkiem bez ryzyka. Dlaczego więc niektórzy inwestorzy lokują kapitał w obligacje za pośrednictwem funduszy? I czy nowe obligacyjne ETF-y od TFI PZU mogą się opłacić? Czy są w stanie zastąpić lokatę w banku lub obligacje detaliczne, które możemy kupić w Ministerstwie Finansów?

Czym są ETF-y śledzące indeksy obligacji, które emituje TFI PZU?

Pojedyncza obligacja jest dokumentem potwierdzającym istnienie długu. Kupując obligację, pożyczamy pieniądze jej emitentowi. Emitentem może być państwo, samorząd, bank albo przedsiębiorstwo. W zamian emitent zobowiązuje się wypłacać odsetki, a w określonym terminie zwrócić wartość nominalną obligacji. Jeżeli Skarb Państwa emituje obligację o wartości nominalnej 1000 zł, oprocentowaną na 5% rocznie i wykupywaną po pięciu latach, inwestor otrzymuje 50 zł odsetek rocznie, a na końcu – o ile państwo reguluje swoje zobowiązania – odzyskuje 1000 zł.

Natomiast ETF obligacyjny jest koszykiem obligacji – często niedostępnych dla zwykłego śmiertelnika ze względu na to, że kupuje się je hurtowo na specjalnych aukcjach – opakowanych w jeden giełdowy instrument. Zamiast samodzielnie wybierać kilka lub kilkanaście serii papierów, inwestor kupuje jeden certyfikat funduszu. Może to zrobić podczas sesji giełdowej za pośrednictwem rachunku maklerskiego – tak jak przy zakupie akcji, czy każdego innego ETF-u (np. na największe polskie czy zagraniczne firmy).

ETF od klasycznego funduszu inwestycyjnego – który też jest koszykiem różnych obligacji hurtowych – różni się kilkoma szczegółami. Po pierwsze, taki koszyk nie jest układany według bieżących pomysłów zarządzającego. Wynik klasycznych, funduszy inwestycyjnych najczęściej zależy od tego, jak bystry jest jego zarządzający i czy wybierze spośród wszystkich dostępnych obligacji te, które będą „najcenniejsze” (czyli przyniosą wysokie odsetki i będą zyskiwały na wartości na giełdzie.

Zarządzający decyduje, czy kupić obligacje krótko-, czy długoterminowe, czy tylko skarbowe, czy również korporacyjne albo zagraniczne (o ile statut funduszu dopuszcza takie inwestycje). Może zwiększać lub zmniejszać ryzyko portfela w zależności od własnych prognoz, manewrując udziałem obligacji długoterminowych o stałym oprocentowaniu (na takich inwestycjach można najwięcej zyskać lub stracić). ETF-y natomiast mają pasywnie odwzorowywać wyniki całego rynku i ustalone benchmarki, czyli indeksy określające, jakie obligacje i w jakich proporcjach powinny znaleźć się w portfelu.

Druga różnica leży w opłacie za zarządzenie, a właściwie jej wysokości. W przypadku klasycznych funduszy inwestycyjnych zazwyczaj jest to ok. 1% w skali roku od wartości inwestycji. Natomiast jeśli zdecydowalibyśmy się jednak na zakup nowych ETF-ów od TFI PZU, przez pierwsze 12 miesięcy nie poniesiemy żadnych opłat. Ale to promocyjny prezent. Po upływie tych 12 miesięcy też zapłacimy mniej niż za typowy fundusz. W przypadku ETF-u stałoprocentowego będzie to 0,2%, a w przypadku zmiennoprocentowego 0,25% w skali roku.

Warto również wspomnieć, że ETF – podobnie jak większość funduszy inwestycyjnych aktywnie zarządzanych – nie ma jednej daty wykupu obligacji. Działa bezterminowo. Kiedy jedne obligacje zbliżają się do spłaty, są zastępowane kolejnymi. Jeśli giełdowe notowania obligacji spadają, to inwestor nie może powiedzieć: „poczekam do końca i odzyskam nominał”. Aby wyjść z inwestycji, najczęściej sprzedaje certyfikat po aktualnej cenie giełdowej, a ta może być wyższa albo niższa od ceny zakupu obligacji przez ETF.

Plusem takiego rozwiązania jest oczywiście to, że w każdej chwili można zainwestowane pieniądze wypłacić. Przy klasycznym, bezpośrednim zakupie obligacji trzeba zaczekać na termin wykupu albo – w przypadku obligacji detalicznych Ministerstwa Finansów – zapłacić karę za przedterminowe wyjście z inwestycji.

Obligacje są w Polsce bardzo popularną inwestycją. Polacy zainwestowali bezpośrednio w detaliczne obligacje polskiego rządu już 190 mld zł. Niemal połowę wszystkich pieniędzy zainwestowanych w fundusze inwestycyjne przez klientów detalicznych również stanowią te zainwestowane w fundusze obligacji (to kolejne 200 mld zł). Ale ETF-ów śledzących rynek obligacji w Polsce prawie nie ma (są tylko dwa, wyemitowane przez Beta ETF, gdy funduszy inwestycyjnych aktywnie zarządzanych jest kilkadziesiąt). Na świecie ETF-y obligacyjne – ze względu na przejrzystą formułę działania i niskie opłaty – są bardzo popularną formą lokowania pieniędzy.

Od czego zależy wynik obligacyjnego ETF-u? Kiedy zarobi, a kiedy straci?

W największym uproszczeniu, wynik funduszu inwestującego w obligacje (tradycyjnego lub w formule ETF) można zapisać tak: są to odsetki otrzymane z portfela obligacji plus zmiana cen obligacji minus koszty zarządzania funduszem. Kupony wypłacane przez obligacje nie trafiają na konto inwestora. Fundusze oraz ETF-y od PZU TFI ich nie wypłacają, lecz reinwestują. Efekt powinien być widoczny w wartości aktywów funduszu i w cenie rynkowej ETF-u. Ogólnie rzecz biorąc wynik zależy od sytuacji w kraju, na świecie i… rentowności nowo emitowanych obligacji.

Spróbuję to zobrazować na przykładzie: załóżmy, że obligacja o wartości 1000 zł wypłacająca 50 zł odsetek rocznie (czyli stałoprocentowa) została wyemitowana wtedy, gdy rynkowe oprocentowanie wynosiło 5%. Po pewnym czasie wiarygodność fiskalna Polski się pogarsza, a rentowność nowych obligacji rośnie do 7%. Inwestorzy nie będą chcieli zapłacić pełnych 1000 zł za starą obligację zapewniającą tylko 50 zł odsetek, skoro równie dobrze, na rynku już teraz mogą kupić nowe, atrakcyjniej oprocentowane papiery, wypłacające 70 zł odsetek. Cena „starej” obligacji musi więc spaść. Prawdopodobnie na giełdzie będzie notowana po cenie ok. 980 zł za 1000 zł wartości nominalnej.

Jeżeli natomiast rynkowe rentowności spadną do 4%, stara obligacja wypłacająca 50 zł rocznie stanie się atrakcyjniejsza. Inwestorzy będą gotowi zapłacić za nią więcej niż 1000 zł, bo możliwość uzyskania takich odsetek z nowo emitowanych papierów będzie niewielka albo żadna. Dlatego podstawowa zasada rynku obligacji brzmi: kiedy rynkowe rentowności obligacji spadają (bo np. inwestorzy spodziewają się obniżek stóp procentowych), ceny wcześniej wyemitowanych obligacji o stałym oprocentowaniu rosną. I odwrotnie: kiedy rentowności na rynku rosną, ceny tego typu obligacji spadają.

Na obligacjach w ETF-ach najwięcej zarabia się w tej pierwszej sytuacji – gdy rynkowe rentowności obligacji spadają. Rentowności, których wymagają inwestorzy, zależą od oczekiwań dotyczących inflacji, przyszłych decyzji Rady Polityki Pieniężnej, sytuacji budżetu państwa, podaży nowych obligacji, kondycji złotego, oceny wiarygodności Polski oraz sytuacji na światowych rynkach. Porównanie podstawowych parametrów indeksów obligacji o krótszym i dłuższym terminie zapadalności macie poniżej. Jak widzicie, im indeks opisuje bardziej długoterminowe obligacje, tym bardziej jest wahliwy, ale tym więcej może zyskiwać na wartości w okresie spadków rentowności na rynku obligacji.

Dwa nowe ETF-y obligacyjne: prześwietlam ten zmiennoprocentowy

Jak wspomniałem na początku, TFI PZU wprowadziło na polską giełdę dwa ETF-y – jeden inwestuje w obligacje długoterminowe o stałym oprocentowaniu (to ten bardziej wahliwy i mający większy potencjał do zarabiania pieniędzy w okresach spadającej rentowności obligacji na rynku) a drugi w obligacje krótkoterminowe o zmiennym oprocentowaniu. Ten ostatni to klasyczny „parking” dla pieniędzy. Jego zmienność jest znacznie mniejsza i znacznie bardziej przypominać będzie lokatę w banku, niż inwestycję na rynku kapitałowym. Oczywiście – w odróżnieniu od lokaty bankowej – nie ma gwarancji państwa, ani określonego z góry „oprocentowania”.

Ten fundusz ma giełdowy symbol ETFPZUCASH i inwestuje w polskie obligacje skarbowe o zmiennym oprocentowaniu, których termin wykupu jest dłuższy niż sześć miesięcy. Śledzi giełdowy indeks obligacji  GPWB-BWZ. Oprocentowanie obligacji wliczanych do tego indeksu zmienia się wraz z sytuacją na rynku. A to oznacza, że ich wahliwość na giełdzie jest niewielka. W przypadku papierów serii WZ zależy od stawki WIBOR 6M i dodatkowej marży. W nowych obligacjach serii NZ punktem odniesienia jest POLSTR, również powiększony o marżę.

Zasada działania jest prosta. Gdy krótkoterminowe stopy procentowe są wysokie, po kolejnych aktualizacjach rosną także odsetki wypłacane przez obligacje. Gdy WIBOR i POLSTR spadają, kolejne odsetki są niższe. Ceny takich obligacji zwykle nie zmieniają się jednak tak mocno jak ceny wieloletnich obligacji o stałym oprocentowaniu. Do nowych warunków rynkowych dostosowuje się bowiem przede wszystkim wysokość wypłacanych odsetek. Dzięki temu sama cena obligacji nie musi gwałtownie rosnąć ani spadać.

Z tego powodu PZU przedstawia ETFPZUCASH jako narzędzie do zarządzania wolnymi środkami i przechowywania pieniędzy, które mogą zostać wykorzystane w niedalekiej przyszłości. Według prezentacji przygotowanej na debiut funduszu duracja jego portfela – czyli czas, który pozostał obligacjom znajdującym się w portfelu do końca „życia” – ma nie przekraczać około pół roku. Duracja pokazuje w przybliżeniu, jak mocno cena obligacji może zareagować na zmianę rynkowych rentowności. Jest więc poniekąd wskaźnikiem określającym skalę ryzyka.

W dużym uproszczeniu duracja na poziomie 0,5 oznacza, że wzrost rentowności o 1 punkt procentowy mógłby obniżyć wartość portfela o około 0,5%. Nie jest to jednak prognoza całego wyniku funduszu. Trzeba jeszcze uwzględnić otrzymywane odsetki, koszty i inne zmiany zachodzące na rynku. Wrażliwość ETFPZUCASH na zmiany rentowności jest więc stosunkowo niewielka. Nie oznacza to jednak, że fundusz nie może przynieść straty.

W dokumencie KID otrzymał on ocenę ryzyka „2” w siedmiostopniowej skali. Jest to oczywiście niski poziom, ale nie najniższy. Nawet fundusz uznawany za spokojny może czasowo znaleźć się pod kreską. ETF zmiennoprocentowy może być sensownym miejscem dla bezpieczniejszej części portfela albo dla pieniędzy oczekujących na późniejsze zainwestowanie. Nie powinien jednak zastępować całej poduszki finansowej.

Osoba, która może potrzebować określonej kwoty w konkretnym dniu i nie akceptuje nawet niewielkiej straty, powinna pamiętać, że ETF nie jest rachunkiem oszczędnościowym ani lokatą. Jego cena zmienia się na giełdzie, oprocentowanie nie jest gwarantowane, a zainwestowane pieniądze nie są chronione przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny.

Czym różnią się od siebie nowe obligacyjne ETF-y Prześwietlam ten o stałym oprocentowaniu

Drugi fundusz, ETFPZULONGDUR, ma zupełnie inny charakter. Inwestuje przede wszystkim w polskie obligacje skarbowe o stałym oprocentowaniu i długim terminie wykupu. Jego benchmark składa się w 75% z indeksu GPWB-B5Y, obejmującego obligacje z terminem wykupu dłuższym niż pięć lat. Pozostałe 25% przypada na indeks GPWB-B3Y5Y, w którym znajdują się papiery z terminem wykupu od trzech do pięciu lat.

W przypadku tego funduszu wynik zależy nie tylko od odsetek wypłacanych przez obligacje. Duże znaczenie ma także zmiana ich ceny na giełdzie. W krótkim okresie to właśnie ona może mieć decydujący wpływ na zysk lub stratę. Ceny długoterminowych obligacji o stałym oprocentowaniu mocno reagują na zmiany rynkowych rentowności. Gdy rentowności spadają, ceny wcześniej wyemitowanych obligacji zazwyczaj rosną. Gdy rentowności rosną, ceny obligacji zwykle spadają.

Im dłuższy termin wykupu i większa duracja portfela, tym silniejsza może być ta reakcja. PZU przedstawiło przykład portfela, którego rentowność do wykupu wynosi 7%, a duracja 4 lata. Gdyby rynkowe rentowności spadły w ciągu roku o 1 punkt procentowy, wzrost cen obligacji mógłby dodać do wyniku około 4 punktów procentowych. Razem z dochodem z obligacji dawałoby to w uproszczeniu wynik w okolicach 11%.

Gdyby natomiast rentowności wzrosły o 1 punkt procentowy, spadek cen obligacji mógłby odjąć od wyniku około 4 punktów procentowych. Przy rentowności do wykupu wynoszącej 7% pozostawałby więc w przybliżeniu wynik na poziomie 3%. To oczywiście uproszczony model. Rzeczywisty rezultat może być inny, ponieważ zależy także od kosztów funduszu, zmian składu portfela, upływu czasu oraz skali i tempa ruchów rynkowych.

Najlepszym otoczeniem dla ETFPZULONGDUR byłaby sytuacja, w której inflacja spada szybciej, niż oczekują inwestorzy, gospodarka słabnie (albo rozwija się harmonijnie, ale bez presji inflacyjnej), a bank centralny obniża stopy procentowe. W takich warunkach rynkowe rentowności obligacji mogą spadać, co zwykle podnosi ceny papierów znajdujących się już w portfelu funduszu. Funduszowi mogłyby natomiast zaszkodzić ponowny wzrost inflacji, pogorszenie sytuacji finansów publicznych, duża podaż nowych obligacji, osłabienie złotego albo wzrost rentowności na światowych rynkach.

ETFPZULONGDUR daje więc większą szansę na zysk wynikający ze wzrostu cen obligacji, zwłaszcza w okresie spadających stóp procentowych. Jednocześnie trzeba zaakceptować, że jego wartość może zmieniać się znacznie mocniej niż wartość ETFPZUCASH. Najprościej mówiąc, zmiennoprocentowy ETF jest przeznaczony dla osób szukających mniejszych wahań i bardziej stabilnej części portfela. ETFPZULONGDUR jest natomiast wyraźniejszym zakładem na spadek rentowności obligacji i stóp procentowych. Może przynieść wyższy zysk, ale również większą stratę, jeżeli sytuacja na rynku rozwinie się w przeciwnym od zakładanego kierunku.

Czy ETF obligacyjny może zastąpić lokatę albo detaliczne obligacje? PZU domyka ekosystem

Lokata bankowa ma określone – najczęściej niskie – oprocentowanie, konkretny termin „rozwiązania” i gwarancję BFG w ustawowym limicie. Detaliczna obligacja skarbowa ma własne zasady naliczania odsetek i konkretną datę wykupu. Jeśli inwestor utrzyma ją do końca, wie, jaką wartość nominalną państwo ma zwrócić. Wcześniejsze wyjście odbywa się według zasad emisji i może wiązać się z opłatą, ale nie wymaga znalezienia kupującego na giełdzie.

ETF daje coś innego: gotowy, stale odnawiany portfel, codzienną wycenę i możliwość codziennego handlu podczas całej sesji giełdowej. Nie trzeba samodzielnie wybierać serii obligacji, ale w zamian inwestor przyjmuje rynkowe warunki gry – a więc założenie, że jego zysk nie zależy tylko od średniego kuponu (czyli wypłacanego oprocentowania obligacji w portfelu), ale także – w większym lub mniejszym stopniu – ceny obligacji na giełdzie.

ETF zmiennoprocentowy (PZUCASH) może pełnić podobną funkcję jak oprocentowany „parking” dla części pieniędzy, ale nie jest zamiennikiem gotówki jeden do jednego. Natomiast ETF długoterminowy, oparty na obligacjach stałoprocentowych (PZULONGDUR) w ogóle nie powinien być oceniany jak lokata. To narzędzie dla osoby, która chce świadomie przyjąć ryzyko stopy procentowej i liczy na spadek rentowności długoterminowych obligacji.

To nie są pierwsze obligacyjne ETF-y na GPW. Od 2022 r. dostępny jest fundusz oparty na szerokim indeksie polskich obligacji TBSP. Jest też ETF (o skrócie ETFBCASH), który już śledzi ten sam indeks GPWB-BWZ, co nowy ETFPZUCASH. Nowością z punktu widzenia portfolio ETF-ów w ofercie PZU jest przede wszystkim uzupełnienie rodziny ETF-ów oraz wyraźne rozdzielenie dwóch funkcji, które mogą spełniać obligacje w portfelach inwestorów.

PZU stopniowo rozszerza ofertę ETF-ów pasywnych dostępnych na giełdzie. ETF-y tej firmy pozwalają inwestować między innymi już w polskie akcje, największe spółki z rynków rozwiniętych oraz złoto, a ofertę uzupełniły właśnie fundusze związane z rynkiem obligacji. Wszystkie ETF-y od PZU można kupować i sprzedawać podczas sesji giełdowej za pośrednictwem rachunku maklerskiego.

Obok nich w ramach oferty inPZU dostępne są liczne fundusze indeksowe dające dostęp do różnych krajów, branż i klas aktywów, dzięki którym można zbudować szeroko zróżnicowany portfel w ramach jednego systemu. TFI PZU oferuje też kilkanaście tradycyjnych funduszy inwestycyjnych aktywnie zarządzanych, które też z punktu widzenia inwestorów mogą spełniać ciekawą rolę w portfelu. Ale to już zupełnie inna historia.

———————————

CZYTAJ TEŻ:

portfel z pięciu polskich etf-ów

czy nowe etfy są mega

———————————

ZOBACZ „SUBIEKTYWNIE O FINANSACH” W YOUTUBE:

„Subiektywnie o Finansach” jest też na Youtube. Cotygodniowy „Magazyn”, raz w miesiącu duża rozmowa, a poza tym komentarze i wideofelietony poświęcone Twoim pieniądzom oraz poradniki i zapisy edukacyjnych webinarów. Koniecznie subskrybuj kanał „Subiektywnie o Finansach” na platformie Youtube. Polub, komentuj, podaj dalej, pomóż nam się rozwijać!

———————————-

ZAPLANUJ EMERYTURĘ Z SAMCIKIEM: 

Myślisz, że nie masz szans na żywot rentiera? Że masz za mało oszczędności? Że za mało zarabiasz? Że nie umiał(a)byś dobrze ulokować pieniędzy, gdybyś je miał(a)? W tym e-booku pokazuję, że przy odrobinie konsekwencji, pomyślunku i, posiadając dobry plan, niemal każdy może uzyskać niezależność finansową. Albo nawet żyć z odsetek. Jak bezboleśnie oszczędzać, prosto inwestować i jak już teraz zaplanować swoją przyszłość finansową – o tym jest ten e-book. Praktyczne rady i wskazówki. Zapraszam do przeczytania – to prosty plan dla Twojej niezależności finansowej. Polecam też trzy inne e-booki: o tym, jak zrobić porządek w domowym budżecie i raz na zawsze wyjść z długów, jak bez podejmowania ryzyka wycisnąć więcej z poduszki finansowej i jak oszczędzać na przyszłość dzieci.

——————————

ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

———————

zdjęcie tytułowe: FinanceVisual

Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu