29 kwietnia 2019

Internetowy sklep popularnej polskiej marki zostawił klientów na lodzie? „Wciąż czekamy na pieniądze”. Winna… „sytuacja wewnętrzna”

Sklep internetowy wystawionej na sprzedaż znanej marki odzieżowej Simple przestał działać. To się zdarza, ale problem w tym, że kiedy jeszcze hulał klienci, którzy robili zwroty, nie mogą się doczekać kasy za oddane sukienki. Czy w tej sytuacji pomoże chargeback? A może sklep renomowanej marki wkrótce się zrehabilituje? 

Nic nie jest dane raz na zawsze – spółki, które były na szczycie, mogą w krótkim czasie popaść w niełaskę i wpaść w tarapaty finansowe. Wszystko wskazuje na to, że taki los spotkał właśnie znaną markę odzieżową Simple Creative Product, kontrolowaną przez notowaną na giełdzie słupską spółkę Gino Rossi.

To firma-legenda: jedna z pierwszych, polskich ekskluzywnych marek, która odniosła olbrzymi sukces finansowy. Wiele osób, które kupowały buty Gino Rossi myślało, że to „Made in Italy”, podczas gdy buty pochodziły z fabryki w Słupsku. Zarówno jakość, jak i marketing zrobiły swoje.

Simple to z kolei – jak sama o sobie mówi – „jedna z najbardziej uznanych marek w segmencie ekskluzywnej odzieży dla kobiet, obecna na polskim rynku od 1993 r.”. W objęcia znanego producenta eleganckich butów Simple wpadła w 2006 r.

Gdzie się podziali klienci? Duży spadek sprzedaży i problemy gotowe

Zarówno Gino Rossi jak i spółka zależna Simple Creative Products przeżywają trudności. Jeszcze w grudniu 2017 r. kurs Gino Rossi wynosił ok. 1 zł. Dziś to mniej więcej 50-55 groszy. Żeby nie być gołosłownym zacytuję fragment z ostatniego opublikowanego raportu okresowego:

„W 2018 r. płynność finansowa spółki Simple Creative Products uległa znacznemu pogorszeniu, na co złożyły się głównie spadek sprzedaży i marży. Pogłębiające się problemy z płynnością finansową wpływają negatywnie na bieżącą działalność operacyjną. Opóźnienia w zapłacie zobowiązań z tytułu dostaw i usług skutkują opóźnieniami kolejnych dostaw towarów i materiałów, a to z kolei opóźnia sprzedaż i powoduje obniżenie marży, co jeszcze bardziej wzmaga problemy płynnościowe”

Podobnie brzmi sprawozdanie we fragmencie o spółce – matce, czyli Gino Rossi. Grupa odnotowała po trzech kwartałach 2018 r. prawie 30 mln zł straty netto. Dla porównania: w całym  2017 r. miała tylko 800 tys. zł straty, a jeszcze w 2016 r. było 10,8 mln zł czystego zysku.

Raport za cały 2018 r. jest jeszcze pod okiem biegłego rewidenta, ale już wiadomo, że z powodu zawiązywania różnego rodzaju rezerw strata może być ogromna. Sama publikacja raportu została opóźniona z 19 na 30 kwietnia.

Czytaj też: Bez handlu w niedzielę: zakupy internetowe też „wyłączone”? Ale tych innowacji nikt nie ukatrupi!

Czytaj też: Klient chce zwrotu pieniędzy za nie dostarczone zakupy. Ale chargeback nie zadziałał, bo bank nagle poczuł niemoc. Jakim prawem?

Co poszło nie tak? Trudno powiedzieć – gospodarka pędzi, sprzedaż detaliczna rośnie, ale – jak widać – łaska klientów na pstrym koniu jeździ. Jedna, czy druga mniej udana kolekcja, brak kontroli kosztów i problemy gotowe. Gino Rossi od dłuższego czasu podejmowała próby reorganizacji polegającej przede wszystkim na sprzedaży marki Simple. Okazało się to bardzo trudne, bo choć chętnych nie brakowało, to żadnemu nie udało się dopiąć transakcji.

Niedoszli kupcy to m.in. właściciel marki sportowej 4F, Monnari Trade (ta spółka też ma za sobą burzliwą historię, a nawet upadłość), a ostatnio polski fundusz Skyline Insolvency Solutions. Na przeszkodzie stanęły m.in. zajęcia komornicze na kontach Simple, czy brak zgody banku PKO BP na  zwolnienie zastawów na akcjach Simple (bank pożyczył grupie pieniądze i jeszcze nie dostał ich z powrotem).

Czytaj też: Nieuczciwy sprzedawca? Przesyłka uszkodzona? Chargeback albo kaplica, czyli dlaczego lepiej płacić kartą, niż przelewem

Jak pani Aleksandra straciła zaufanie do zakupów przez internet

Kłopoty Gino Rossi i Simple zainteresowały nas z tej przyczyny, że zaczynają je odczuwać klienci – nasi czytelnicy.  Simple –  mimo finansowych zawirowań – działała i sprzedawała poprzez sklep internetowy swoje sukienki, żakiety i torebki (jak było ze stacjonarnymi – trudno mi powiedzieć, może zauważyliście, że lokale znikają z galerii handlowych?). Wszystko jakoś się turlało do przełomu marca i kwietnia, gdy strona internetowa Simple wraz z e-sklepem „zamilkły”. W związku z tym zgłosiła się do nas pani Aleksandra.

„Chciałabym zwrócić Państwa uwagę na sytuację sklepu internetowego znanej marki Simple CP. W połowie lutego dokonałam zakupu na stronie simple-cp.com. Jedna rzecz była nie w moim rozmiarze, więc zgodnie z regulaminem wypełniłam formularz zwrotu odesłałam produkt pod wskazany adres. Czekałam ponad 20 dni i – jako że zwrot nadal nie widniał na moim koncie – skontaktowałam się z firmą”

 Pani Aleksandra otrzymała mailem informację, że „środki nie mogą zostać zwrócone na rachunek bankowy, ponieważ firma zmienia numer konta”. I że „oczekuje na informację, kiedy będzie mogła dokonać przeksięgowania należności”. Nasza czytelniczka nie dała się jednak łatwo zbyć. Zajrzała na stronę internetową i zobaczyła, że sklep w dalszym ciągu prowadzi sprzedaż. W związku z powyższym odpisała, że nie bardzo rozumie problem z rachunkiem.

Po kolejnych trzech tygodniach dostała odpowiedź, że „w wyniku sytuacji wewnętrznej firmy realizacja zwrotów i wymian została wstrzymana. Wszystkie zwroty zostaną wykonane w najbliższym możliwym terminie”.

W tym momencie zrobiło się już na prawdę nieprzyjemnie. Z oficjalnych komunikatów spółki wiemy, że sklep miał problemy z komornikiem, który wszedł na konto spółki,  stąd zapewne zmiana numeru rachunku. Ale informacja, że sklep nie jest w stanie wywiązać się z obowiązków narzucanych przez ustawę o prawach konsumenta, która przecież  gwarantuje zwrot kasy za zakupy przez internet (chodzi rzecz jasna o 14 dni na odstąpienie od umowy zawartej poza siedzibą przedsiębiorstwa), to już nie przelewki.

„Od dłuższego czasu aktywnie korzystam z zakupów internetowych i pierwszy raz spotkało mnie coś takiego. Wydawało mi się, że Simple CP to poważna, godna zaufania firma i nie przyszło mi do głowy, żeby przed zakupami analizować sytuację finansową firmy”

Czytaj też: Jak kupować w sieci i nie stracić pieniędzy? Oto cztery cechy, które odróżniają uczciwy sklep internetowy od oszustów. Warto sprawdzić przed e-zakupami!

Czytaj też: Kupujesz przez internet? Używając tej formy płatności nie bądź zbyt marudny, bo… odetną cię od pieniędzy na pół roku. Bez odwołania

Czytaj też: Gorączka sobotniej nocy, szampańska zabawa, night club, a rano… chargeback na pomoc?

Pani Aleksandra nie jest wyjątkiem. Kiedy sklep odda pieniądze za zwrócone rzeczy?

Największy zarzut ze strony pani Aleksandry dotyczy tego, że sklep nie zaprzestał działalności, tylko sprzedawał towar, mimo, że na forach internetowych można było znaleźć informację, że wiele klientek i klientów ma problemy ze zwrotami. Takie sygnały pojawiły się m.in. na tej stronie internetowej  już pod koniec marca.

„Pozostaje ogromny niesmak i nadwerężone zaufanie do zakupów internetowych. Skoro nawet w przypadku sklepów uznanych marek dzieją się takie rzeczy, to komu ufać?”

– mówi pani Aleksandra. Nam też nie przyszłoby do głowy, że sklep uznanej spółki może zrobić  takiego „psiuksa”. Może historia dopisze happy end i wszyscy klienci dostaną zaległą kasę za zwroty? Klient ma 14 dni na wypowiedzenie umowy i zwrot towaru, a sklep kolejne 14 dni na przelew pieniędzy. W przypadku pani Aleksandry te terminy już zostały jednak przekroczone.

Warto w tym momencie przypomnieć, że jedyną gwarancją bezpiecznych zakupów przez internet jest korzystanie z karty płatniczej i procedury chargeback, która daje nam możliwość odzyskania pieniędzy jeśli kontrahent nie wywiązuje się z umowy. O tym jak działa chargeback duży poradnik pisaliśmy na „Subiektywnie o finansach” w ramach akcji „O wygodnym płaceniu. Niezbędnik nowoczesnego konsumenta”.

Co na to Gino Rossi? Czy klienci w końcu dostaną pieniądze za zwrócone towary? Ilu ich było i co się stanie z marką Simple? W środę wysłaliśmy pytania w tej sprawie i dodatkowo zadzwoniliśmy do siedziby gdzie usłyszeliśmy potwierdzenie, że e-maile dotarły. Do tej chwili jednak nie dostaliśmy odpowiedzi.

źródło zdjęcia:PixaBay

 

14
Dodaj komentarz

avatar
6 Comment threads
8 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
14 Comment authors
OlaSylwiaNinaEdytaoszukana Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ania
Gość
Ania

szok, chcę zwrotu należności, czy za tym stoi gino rossi ? gdzie szukać swoich pieniędzy ?

Ola
Gość
Ola

Udało Co sie odzyskać pieniadze?

Olga
Gość
Olga

Niestety w tym artykule brakuje najwazniejszych informacji rynkowych: firme zalozyly siostry Lidka Kalita z siostra, dopoki przynajmniej jedna z nich byla na pokladzie kolekcje byly piekne, modne, a materiały premium. Po odejsciu Pani Lidii zatrudniono projektanke z firmy mass marketowej, a do szycia ubran zaczeto uzywac niskiej jakosci materialow. Zwolniono swietna szefowa marketingu… Zakonczono wspolprace z wieloma stalymi Partnerami biznesowymi. Pare lat ‚odgrzewano’ jeszcze najlepiej sprzedajace sie modele z kolekcji Pani Lidii, ale ile mozna? Moda sie zmienia. Takze to nie ‚łaska Klientów’ ktora na pstrym koniu jezdzi’ tylko nieudolne zarzadzanie wszystkimi obszarami firmy. Przykre, bo doprowadzily do takiego stanu… Czytaj więcej »

Anna
Gość
Anna

To to była jakaś ,przepraszam za słowo, ikona w ogóle,a polskiej mody w szczególności? A po uszczypliwości już poważnie.Z tego,co pisze pani Olga,to faktycznie wynika,na jak „krótkich nóżkach” chodzi nasz rodzimy biznes – zmiana jednej czy dwóch osób i po nim.Tylko jak w tym wszystkim ma się poruszać internetowy klient?Gdyby chargeback miał być rzeczywiście jedynym narzędziem konsumenckiej/klientowskiej ochrony, to …słabieńko…

oszukana
Gość
oszukana

Tak, to była ikona polskiej mody, a zostały strzępy, złodziejskie długi wobec pracowników i kontrahentów. Do tego stopnia są bezczelni że odmawiają podpisu na wniosku do FGŚP pozostawiając nas od trzech miesięcy bez naszych pieniędzy. A co najgorsze prawo jest bezsilne, ale został nam jeszcze Prokurator.

Piter
Gość
Piter

Jeśli juz czepiamy się szczegółów to dodałbym, że wyniki w Simple były dobre do 2016 roku, a 2017 byl podsumowany przez samo GR jako najlepszy rok w historii obu marek..co latwo mozna znaleźć w sieci. Lidia odeszła w 2013. Czyli nie odejście Lidii a zuełnie inne problemy zagrały tu główną rolę, choć zgodzę się ze związane pewnie z zarządzaniem..Poza tym Kalita ma swoją własną markę i z tego, co wiem chyba wcale tak swietnie sobie nie radzi…radzę najpierw wnikliwie poczytać a potem pisać komentarze. Jestem inwestorem co prawda małej sumy, ale zawsze w GR i krew mnie zalewa, ile straciłem… Czytaj więcej »

Anna
Gość
Anna

Tak, zdecydowanie Pani Olgo ma Pani rację. Kolekcje sióstr Kalit były naprawdę świetne, to była marka, której kolekcje zachwycały. Moje zakupione w Simple płaszcze, sukienki, żakiety, spódnice, bluzki robiły wrażenie nawet we Francji (gdzie przez jakiś czas mieszkałam). Teraz na polskim rynku modowym brakuje takiej marki, żeby ubrania były i z dobrych materiałów i miały trochę polotu, ekstrawagancji. Wielka szkoda, bo kiedyś to była moja ulubiona marka. Od jakichś dwóch sezonów faktycznie raczej rzadko do niej wchodziłam, bo chyba zbyt odbiegli od początkowej charyzmy ubrań. Ciuchy obłe w kształtach, ani to dla młodych, ani dla starsztch klientek. Tak, pewna ikona… Czytaj więcej »

Sylwia
Gość
Sylwia

Niestety ze sklepem internetowym Pani Lidii Kality jest ten sam problem. Od miesiąca nie mogę się doprosić zwrotu pieniędzy. Szkoda. Niby szanująca się marka a obsługa posprzedażowa na prymitywnie niskim poziomie.

Damian
Gość
Damian

…dwie uwagi. Z tą jakością to bym nie przesadzał, bardzo przeciętna… Za to ceny kosmiczne – 700 zł za parę butów? Ciekawe, czy ktoś w GR zdaje sobie sprawę, że za…600 zł można mieć obuwie ręcznie szyte. Wzornictwo GR to również rzecz gustu, do mnie nie trafia.

Malgorzta
Gość
Malgorzta

Gino Rossi przesyła oświadczenie że nie ma nic wspólnego z firmą Simple bo są niezależnymi podmiotami 🙁 i kierują do siedziby firmy Simple.gdzie nikt nie odbiera… To o tyle ciekawe że zwroty ze sklepu GR wysyłane są na ten sam adres co zwroty Simple!

Maciej Samcik
Admin

To się nazywa rozdwojenie jaźni

Gość
Gość
Gość

Mnie Simple nie oddało ponad 2.300 zł, chociaż przed odesłaniem ubrań pytałam czy mi zwrócą środki i otrzymałam maila ( w kwietniu ), żebym odesłała ubrania bo zwroty są dokonywane i otrzymam środki. Czuję się oszukana

Nina
Gość
Nina

Mnie ponad 500 zł.

Edyta
Gość
Edyta

Pracowałam w Simple i od 4 miesięcy czekam na pieniądze za okres wypowiedzenia i odprawę .

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss