Zakaz handlu w niedzielę – zwłaszcza w sytuacji, gdyby został rozszerzony na wszystkie niedziele w roku – może przynieść wiele dobrego dla rozwoju i popularyzacji nowych technologii na zakupach. A jakich? To skomplikowane.

Na pierwszą myśl przychodzą Wam pewnie zakupy przez internet z dostawą tego samego dnia. A także dostawy do „jedzeniowych paczkomatów”, o których pisałem niedawno jako o hicie przygotowywanym przez sklepy m.in. w związku z zakazem handlu. Skoro sklepy będą zamknięte, to właściciele sklepów spożywczych w naturalny sposób mogliby promować sprzedaż zdalną.

Czytaj też: Zrób zakupy w spożywczaku przez internet i zamów dostawę do… ulicznego „paczkomatu” na żywność. Czy to ma sens?

Co więcej: gdy konkurencja w „realnym” świecie zamiera, można byłoby skutecznie promować te nowoczesne usługi, na których sklepom zależy najbardziej – zakupy przez aplikacje mobilne w smartfonie. Już kilka tygodni temu Carrefour informował o uruchomieniu nowej wersji aplikacji „Mój Carrefour”, która pozwala robić zakupy przez smartfona. I to z gwarancją dostawy zakupów tego samego dnia, o ile klient zamówi je do godz. 16.00.

Przyznam, że sam po raz pierwszy skorzystałem z tej usługi (ma pewne wady i niedociągnięcia, ale to temat na inną rozmowę) dopiero wtedy, gdy dwa inne sklepy oferujące zakupy przez internet poinformowały mnie, iż najbliższy termin dostawy jest następnego dnia wieczorem. Z Carrefoura przywieźli mi zakupy w ciągu kilku godzin, tylko dlatego, że zamówiłem je przez aplikację.

Czytaj też: Zakaz handlu w niedzielę. Gdzie pójść na spacer w niedzielę żeby nie zwariować?

Czytaj też: O ile więcej musisz wydać w sobotę, żeby mieć czyste sumienie w niedzielę?

Czy w niedzielę można zamówić (i odebrać) zakupy przez internet? Sprawdziłem i…

Zakupy przez internet lub smartfona to idealny pomysł na niedzielę z zakazem handlu? Być może. Ale chyba jest problem, bo gdy w pierwszą niedzielę z zakazem handlu wziąłem smartfona, odpaliłem „Mój Carrefour” i zrobiłem listę zakupów, to okazało się, że nie mam co liczyć na dostawę tego samego dnia. W poniedziałek – i owszem – dostarczą towar nawet bladym świtem. Ale nie w niedzielę.

A największy market spożywczy działający tylko w internecie, czyli Frisco? Tutaj sprawdzałem stan gry jeszcze w sobotę, bo to sklep, który nie od dziś ma problem z zagwarantowaniem klientom dostawy w sensownych terminach (zwykle wchodził w grę dopiero następny dzień). I co? Już wtedy nie dało się zamówić dostawy na niedzielę.

Zerknąłem jeszcze w niedzielny poranek na Auchan Direct. Tam do zakupów internetowych mają specjalny magazyn (nikt nie chodzi po sklepie i nie robi zakupów w imieniu klientów). Na stronie głównej Auchan obiecuje dostawy w każdą niedzielę (podobno wystarczy zdążyć z zamówieniem przez 12.30), ale gdy spróbowałem zagwarantować sobi konkretny termin – okazało się, że do wyboru jest dopiero poniedziałek od godz. 9.00.

Wygląda na to, że mimo zapowiedzi sieci handlowych, iż sprzedaż w internecie i z dostawą do „żarciomatów” będzie hulała w niedziele jak dawniej, jednak handlowcy obawiają się, że będzie to potraktowane jako omijanie ustawy. Przestraszyli się zapisu w ustawie zabraniającego nie tylko umożliwiania klientom robienia niedzielnych zakupów w realu, ale i „wszelkich czynności związanych z prowadzeniem handlu”? Kary przewidziane w przepisach za złamanie zakazu są wysokie – do 100.000 zł.

Czytaj też: Zniżki na wyprzedażach to mało? Prześwietlam programy rabatowe organizacji płatniczych! Ile można wycisnąć z karty?

Zakaz handlu? Może czas na sklepy (całkiem) samoobsługowe?

Skoro państwo chce dbać o życie rodzinne pracowników galerii handlowych i sklepów wielkopowierzchniowych, to największe sieci handlowe mają dodatkowy argument na rzecz rozwijania sposobów sprzedawania „samoobsługowego”, w których pracownicy w ogóle nie są potrzebni.

Kilka tygodni temu Amazon, światowy gigant w e-sprzedaży, otworzył swój pierwszy, testowy sklep bez kas i bez pracowników. Tutaj zakupy klient robi sam, płaci za nie sam – wystarczy, że ma ze sobą smartfona i aplikację Amazona z przypiętą kartą płatniczą. Rzecz wygląda tak, że wchodząc do sklepu skanuję aplikację z specjalnym czytniku (dzięki temu sklep mnie „rozpoznaje”), potem chodzę po sklepie i wkładam do koszyka oczipowane towary, a przy wyjściu znów przykładam smartfon do czytnika. I gotowe.

System rejestruje wszystkie produkty i ich ceny oraz przyporządkowuje je do danego klienta. Niepotrzebne są kasy, ani skanowanie poszczególnych produktów, a płacenie dzieje się samo. Czy taki sklep mógłby być otwarty w niedzielę z zakazem handlu? Dlaczego by nie. Pracownicy tam niepotrzebni, wystarczy ochroniarz, ale on i tak nie wykonuje żadnych „czynności związanych z handlem”.

W Polsce najbliżej tego modelu jest wspomniany wyżej Carrefour, który w ramach aplikacji mobilnej „Mój Carrefour” nie tylko umożliwia robienie zakupów zdalnych przez smartfona, ale i wykorzystanie go do samoobsługowych zakupów w sklepie. Jak to wygląda? Wchodzę do sklepu, uruchamiam aplikację, wkładając do koszyka towary skanuję telefonem ich kody paskowe. Po „zamknięciu koszyka” w aplikacji na ekranie smarfona wyświetla się kod, który pokazuję przy kasie.

Czytaj też: W Carrefourze nowość – kasę sklepową można włożyć do smartfona

Carrefour już testuje Scan&Go i sklep bez kas (przy wejściu)

Jest to taki „Amazon dla ubogich”: zamiast oczipowanych towarów jest skanowanie kodów kreskowych przez smartfona. Zamiast automatycznego ściągania pieniędzy z karty klienta – płatność przy kasie w oparciu o wyświetlony przez smartfon QR kod. To przyspiesza zakupy o ile przy kasie… nie ma kolejki. Co prawda dla opcji Scan&Go Carrefour otworzył specjalne kasy, ale w „moim” Carrefourze obsługuje taką kasę ten sam pracownik, który pomaga przy ośmiu kasach automatycznych. I nie zawsze jest do dyspozycji.

Tym niemniej gdyby pomysł Carrefoura rozbudować o lepszą identyfikację klienta (aplikacja mobilna musiałaby więcej o nim „wiedzieć” w przypadku konieczności windykacji) oraz o opcję płatności przez przypiętą do aplikacji kartę to kto wie… może to byłby pomysł na ominięcie zakazu handlu w niedzielę?

Carrefour testuje zresztą rozwiązania ze sklepami bez kas rozmieszczonych przy wejściu do sklepu. Kasy w takich sklepach są „schowane” w głębi sklepu. Oficjalnie to rozwiązanie ma głównie cel „estetyczny”, czyli chodzi o to, by burzyć bariery między klientem a sklepem (linia kas jest niewątpliwie taką barierą). Ale niewykluczone, że tu jest drugie dno. I że tak zorganizowany sklep to przy okazji pole do testowania nowych metod monitoringu klienta pod kątem rozwoju usługi Scan&Go.

Czytaj też: Spożywczak jak multimedialne centrum rozrywki? I z restauracją na środku? I bez kas przy wejściu? Testuję!

Automaty vendingowe przy zamkniętych sklepach?

Zakaz handlu w niedzielę może być też czynnikiem, który popchnie do większych inwestycji włąścicieli automatów vendingowych, czyli tych szaf, w których można kupić przekąski i napoje. Kto wie czy przy sklepach nieczynnych w niedzielę nie pojawią się takie automaty, w których do kupienia będzie nieco szerszy asortyment towarów, niż tylko czipsy i cola.

Czytaj też: Nawet automat z przekąskami ma już sztuczną inteligencję. Aż strach się zbliżać

 

Gratulacje! Jesteś zapisany

Share This