7 listopada 2019

Cena już nie czyni cudów? CCC przeżywa ciężkie chwile. Cena akcji mocno w dół, dług rośnie. Co dalej z obuwniczą potęgą?

W ciągu dwóch lat spółka CCC straciła prawie jedną trzecią swojej giełdowej wartości i dziś jest warta tylko 4,7 mld zł. Firma za późno wskoczyła do ekspresu z napisem „internet” i teraz musi nadganiać stracony czas. Czy CCC  cierpi z powodu wielkiej zmiany zachodzącej w naszych konsumenckich przyzwyczajeniach?

CCC to potężna marka, która w dodatku na giełdzie czuje się jak ryba w wodzie. Zarząd nie unika spotkań z inwestorami, a sama spółka rok w rok wypłaca dywidendę. Rocznie salony CCC „opuszcza” w naszych rękach 50 mln par butów, co oznacza, że firma jest w stanie obuć nie tylko każdego Polaka, ale i kilka okolicznych nacji. Spora część produkcji jest zlokalizowana w Polsce, w jednej z najnowocześniejszych fabryk w Europie.

Inwestorzy mogą ją też cenić na bardzo solidny wzrost kursu akcji. W ciągu dekady 2008-2018 papiery CCC dały zarobić… 661%, czyli z każdego tysiąca zainwestowanych złotych przez dziesięć lat zrobiło się ok. 7.700 zł.  Jeśli jakaś spółka mogłaby nosić miano czempiona, to w przypadku CCC z pewnością ten epitet nie jest na wyrost.

Obok LPP (właściciela Reserved) i CD Projektu to była jedna z najcenniejszych polskich spółek prywatnych, zbudowana od zera przez rodzimych przedsiębiorców. Była, bo w ostatnim roku wyprzedziły je sklepy Dino i to o kilka długości. Dziś wartość CCC to 4,6 mld zł, co oznacza, że jest już „tylko” w trzeciej dziesiątce najcenniejszych spółek warszawskiego parkietu. Co poszło nie tak?

Czytaj też: Wiele marek pod ręką, showroom zamiast shopu. Dostawa w kilka godzin i personalizacja ofert. To wykończy sieci sklepów?

Czytaj też: Jak zostać bogiem odcinania kuponów, czyli najlepsze polskie spółki dywidendowe

CCC, czyli buty i długo, długo nic

Zacznijmy od tego, że CCC generuje gigantyczne przychody. O ile w 2015 r. wynosiły one 2,3 mld zł, to w ub.r. wyniosły już 4,6 mld zł, a w swojej giełdowej historii firma nie miała roku, który zakończyłaby stratą netto. Ale w ostatnich dniach płynie coraz więcej sygnałów, że biznes obuwniczy nie przynosi już takich złotych gór, jak do tej pory. W ciągu jednego dnia kurs tąpnął o prawie 10%, po tym gdy spółka poinformowała, że miała w trzecim kwartale 43,4 mln zł straty.

To jeszcze nic takiego, w historii zdarzały się już słabsze kwartały, bo o wielkości sprzedaży butów, tak jak piwa – decyduje pogoda i sezonowość. Mimo straty netto wskaźnik EBIDTA (lepiej odzwierciedlający co dzieje się w „czystym biznesie”, niż zysk netto) okazał się o jedną piątą lepszy niż przed rokiem – 193 mln zł to wynik, którego niejedna firma może pozazdrościć.

Ale w CCC wiedzą, że coś zaczyna szwankować i firma ogłosiła, że na przełomie roku opublikuje aktualizację strategi rozwoju w perspektywie do 2022 r. (czyli niezbyt długą, a to oznacza, że zmiany mogą być szybkie i głębokie). Plany zakładają poprawę rentowności oraz zmniejszenie zadłużenia.

W sumie grupa ma zobowiązania w wysokości 6 mld zł (w tym obligacje), a wskaźnik zadłużenia (EBIDTA/dług netto) wzrósł między grudniem 2018 r., a czerwcem 2019 r. trzykrotnie – do 2,6. Oznacza on, że dług jest jeszcze w normie, niepokoić się należy, gdy wartość przekroczy 3. Jednak tempo wzrostu wskaźników zadłużenia w ciągu zaledwie sześciu miesięcy jest niepokojące.

Czytaj też: Wyprawa w przyszłość, czyli jak będziemy kupowali za pięć lat? Wiele się zmieni, ale czy na lepsze? Oceńcie sami

Czytaj też: Zmora niedopasowania, czyli co zrobić, byśmy na zakupach przestali błądzić między półkami? Technologia na odsiecz!

Internet? Jaki internet! Moja CCChata skraja

Spadający kurs giełdowy może odzwierciedlać to, jak inwestorzy widzą spółkę nie teraz, ale w przyszłości. Czyli akcje CCC już teraz ponoszą konsekwencje kłopotów w biznesie, które mogą nadejść w przyszłości. Np. tego, że firma zbyt późno doceniła sprzedaż internetową (e-commerce).

Pamiętam, jak w 2016 r. ówczesny prezes i założyciel CCC, Dariusz Miłek (w lutym tego roku usunął się w cień i przeszedł do rady nadzorczej, a stery firmy przejął Marcin Czyczerski, który doświadczenia zdobywał w polskich spółkach Volkswagena), mówił na konferencji Wall Street w Karpaczu, że jego największy sukces w biznesie to lata 90. i sprzedaż towaru „ze szczęk”. A ówczesny wiceprezes mówił jeszcze rok wcześniej, że firmę sprzedaż przez internet nie interesuje, bo oni sprzedają buty, nie są firmą kurierską. Wstręt do internetu w XXI wieku? To nie brzmi dobrze.

W erze gospodarki 4.0 każda firma, choćby produkowała śrubki, butelki, czy choćby buty, musi być w pierwszej kolejności firmą technologiczną, obecną w internecie i wykorzystującą najnowsze zdobycze techniki w relacjach z klientami. Wystarczy popatrzeć co robi McDonald’s, który zautomatyzował zamawianie jedzenia, a w USA w McDrive ludzi za chwilę zastąpią boty. Finanse? Polisę ubezpieczniową można kupić na Messengerze. Ba, ona się może sama uaktywnić, jeśli mój smartfon znajdzie się za granicą!

Co można technologicznego wymyślić w butach? Przykład dał Nike, który właśnie wypuścił model, który sam wiąże sznurówki, gdy poprosimy o to asystenta głosowego Siri. Zobaczcie jak wyglądają w galeriach handlowych nowe salony sieci eObuwie. Aż strach wchodzić, zero butów, same komputery ;-).

CCC, które urosło na tradycyjnej sprzedaży w sklepach i w galeriach handlowych (ponad połowa wartości sprzedaży generuje Polska, mimo, że firma obecna jest w całej Europie Środkowej i w Rosji), teraz zauważa, że ludzie coraz częściej chodzą do galerii handlowych rozerwać się i coś zjeść, niż kupować. I zaczyna się przestawiać na nowe tory. CCC przejęła za 130 mln zł wspomniane wyżej eObuwie.pl.

Dziś przychody ze sprzedaży grupy CCC w internecie rosną o ok. 60%. Wzrost sprzedaży w sklepach stacjonarnych, bez uwzględnienia nowej powierzchni, wyniosła zaś w pierwszym półroczu 1%. Ciągle jednak w grupie CCC sprzedaż przez internet stanowi zaledwie jedną czwartą wszystkich przychodów.

Czytaj też: Buty, ciuchy, cukierki… Kto dobrze przewidział, z 10.000 zł wycisnął milion. Inwestycje 25-lecia!

Czytaj też: Bez handlu w niedzielę: zakupy internetowe też „wyłączone”? Ale tych innowacji nikt nie ukatrupi!

Trend H&M, czyli klienci już nie wpadają w zakupowy trans

Ale problemy CCC nie tylko kwestia zadłużenia i spóźnionych reakcji na rynkowe trendy. Jak w soczewce na tej spółce skupiają się globalne zjawiska i zmiany zachowań konsumentów. Nie tylko CCC ma ten problem, że klienci nie wpadają już tak często w zakupowy trans w sklepach stacjonarnych (bo i coraz częściej w ogóle do nich nie docierają). To samo dotyczy wielu marek i to nie tylko odzieżowych. Przykład z pierwszy z brzegu: bankrutująca w USA sieć sklepów z zabawkami Toys4Us, zamykające się w USA sklepy sieci Forever21, czy wszystkie amerykańskie butiki Top Shop.

Symbolem zmian jest także wycofywanie się znanych marek z drogich, a zarazem reprezentacyjnych lokalizacji w nowojorskiej Piątej Alei. W styczniu ub.r. swój trzypiętrowy megastore zamknęła marka GAP. I był to tylko jeden z setek zamkniętych w tamtym roku sklepów tej sieci. Wcześniej zamknął się Ralph Lauren, a H&M w USA ma coraz poważniejsze problemy.

Pojawiają się za to nowe, internetowe platformy handlujące butami i odzieżą, jak choćby Zalando. Darmowa dostawa, możliwość bezpłatnego zwrotu niepasującego towaru w ciągu czasem nawet i 30 dni – to atuty sprawiające, że coraz rzadziej wchodzimy do tradycyjnych sklepów.

To, co dla jednych jest zmorą, dla innych może być szansą. W siłę rośnie moda na rzeczy używane, powstają już centra handlowe, które sprzedają ubrania tylko z drugiej ręki. I nie ma to nic wspólnego ze znanymi u nas ciuchami na wagę. To są porządne, odświeżone rzeczy, wyglądające jak nowe. Dzięki takiemu „recyklingowi’ można dać ubraniom i butom nowe życie, ograniczając zużycie zasobów naturalnych i oszczędzając pieniądze. 

CCC przypomina dużego kontenerowca, który spóźnił się ze zmianą kursu i w dodatku musi gonić mniejsze, ale zwrotne motorówki. Bardzo ciekawe, czy uda mu się właściwie zainwestować pieniądze, by za pięć lat znów być w ścisłej czołówce czempionów polskiej gospodarki.

źródło zdjęcia: PixaBay

 

10
Dodaj komentarz

avatar
8 Comment threads
2 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
10 Comment authors
DorianadreZbigniewGerardJaćpan Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
lwi
Gość
lwi

Ja nie kupuję w CCC ze względu na niską jakość i design. I tak właśnie kojarzy się ta marka. Podobnie HM. Kilka lat temu, gdy miałem niższe zarobki, robiłem tam zakupy. Dziś na szczęście już nie muszę.

Piotrek
Gość
Piotrek

Jedno zastrzeżenie. Właścicielem e-obuwie jest właśnie CCC.

NDF
Gość

I to po przejęciu części eobuwia? Interesująca sprawa…

magda
Gość
magda

słaba jakość dużo gorsza niż kilka lat temu, dlatego taka sytuacja ich buty nie są stanie przetrwać 1 sezonu

Dawid
Gość
Dawid

A nawet 1 miesiąca.

Widocznie inwestorzy rozumieją, że firma handlująca szajsem, to nie jest najlepsza inwestycja.

Jaćpan
Gość
Jaćpan

Kiedyś cena była niska, ale jednocześnie jakość stosunkowo niezła, bo większość butów była robiona w fabryce w Polkowicach. Dzisiaj większość to zwykła chińszczyzna, która się rozlatuje po kilku miesiącach użytkowania. Przestałem tam w ogóle kupować, to wyrzucanie pieniędzy.

Gerard
Gość
Gerard

Ccc kupiło eObuwie, instaluje skanery stóp jako jedyny, marka deZee jest tylko w internecie więc nie wydaje się żeby coś przespało w eComm – dziwi mnie ze tak to oceniasz. Duże zagraniczne inwestycje, zakupy chyba trochę nie do końca przemyślane wygenerowały duże koszty, sprzedaż w kraju jest dobra. Mnie osobiście zastanawia tak duża przecena na GPW i ciekaw jestem kierunku kursu w okresie 6 miesięcy.

Zbigniew
Gość
Zbigniew

Kupowałem u nich buty w różnej cenie. Jeden sezon jako tako wytrzymują. Drugi sezon to już marzenia.

adre
Gość
adre

Omijam szerokim łukiem ze względu na politykę uchylania się od odpowiedzialności z tytułu rękojmi.
Jakość jest kiepska, więc buty długo nie wytrzymują. A reklamacje odrzucane są za każdym razem z głupkowatą argumentacją. Odwołania nie skutkują, propozycja sądu konsumenckiego jest odrzucana. Przetestowane kilkakrotnie.
Firma wie, że do sądu cywilnego pozew złoży co 20 klient, bo komu będzie się chciało użerać o 100 zł?
I tak biznes się kręci.

Dorian
Gość
Dorian

Adre
Co 20? Chyba raczej co 2000 klient. W korpo wszystko jest wyliczone… na swoje wyjdą. Stracą 1000 klientów rocznie przez reklamacje, przy jednoczesnym zdobyciu 1200 nowych klientów. Dopoki w excelu bedzie na plus, dopóty nie spodziewaj się zmian w jakości butów i uznawania reklamacji.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss