24 stycznia 2021

Frankowicze w wieloletnich kolejkach po sprawiedliwość. Komu pomogą specjalne wydziały frankowe w sądach? Czy od mieszania ta herbata stanie się słodsza?

Frankowicze w wieloletnich kolejkach po sprawiedliwość. Komu pomogą specjalne wydziały frankowe w sądach? Czy od mieszania ta herbata stanie się słodsza?

Sprawy frankowe zapychają sąd w Warszawie, więc zostaną oddelegowane do specjalnego wydziału. O unormowaniu tej kwestii w skali kraju myśli już Ministerstwo Sprawiedliwości. Czy to wyraz „spychologii” i chęć sprawienia, by procesy frankowe nie zamulały już całych sądów, a tylko ich pewien obszar, czy rzeczywiście ukłon w stronę frankowiczów i pomysł na przyspieszenie rozpatrywania spraw? 

W filmie „Banksterzy”, który momentami dość luźno nawiązuje do rzeczywistości, jest scena narady prezesów banków. Menedżerowie ustalają, że „wchodzą we franki”, bo to czysty zysk. I tylko jeden prezes, grany przez Mariusza Bonaszewskiego, kładzie się Rejtanem i mówi, że to lipa.

Zobacz również:

W napisach końcowych jest adnotacja, że wszelkie podobieństwo do prawdziwych zdarzeń i osób jest zupełnie przypadkowe, a film, którego koproducentem jest jedna z frankowych kancelarii, niekoniecznie jest kroniką wydarzeń z czasów kryzysu finansowego.

Film być może jest krzykiem rozpaczy pozostawionych samych sobie frankowiczów. Mimo hucznych zapowiedzi rozwiązania kwestii kredytów frankowych, państwo w tej dziedzinie wcieliło się w rolę nocnego stróża, który nie kiwnie palcem, a tylko stoi z boku i obserwuje rozwój sytuacji.

Sprawy frankowe zamulają sądy. Bo państwo umyło ręce

Obietnice polityków o ustawowym odwalutowaniu kredytów okazały się kiełbasą wyborczą, ostatnia propozycja KNF to odgrzewany kotlet, którego nikt nie chce tknąć, a prezes Narodowego Banku Polskiego gaworzy, że banki muszą liczyć na siebie. A na przykład nad Sekwaną kwestia franków została załatwiona jednym procesem i jednym wspólnym odszkodowaniem.

Strategia nic nie robienia była z punktu widzenia państwa dobra jeszcze rok temu, gdy po przełomowym wyroku TSUE, nie było wiadomo, jak do spraw frankowych będą podchodzić polscy sędziowie.

Frankowicze hurtowo oddają sprawy do sądów i wygrywają (w 2020 r. – ponad 90% spraw zostało wygranych przez frankowiczów). Ale wydziały się zapychają. O ile w 2019 r. do sądu okręgowego w Warszawie wpłynęło 4.600 spraw frankowych, to w roku ubiegłym było to już ponad 17.o00 spraw. Drugie tyle jest w trakcie rozpoznawania lub czeka na pierwszą rozprawę. A ten rok z pewnością przyniesie nowe rekordy. Sędziowie są przytłoczeni tonami akt, terminy się wydłużają, rośnie ryzyko, że na wyroki frankowicze poczekają długie lata.

W kolejce muszą czekać obywatele, którzy do sądu przychodzą w zupełnie innych sprawach. Żeby przyspieszyć procedury i odciążyć sędziów, warszawski Sąd Okręgowy już na przełomie roku zapowiedział powołanie specjalnego wydziału frankowego. Potem pomysł podchwyciło Ministerstwo Sprawiedliwości, która zastanawia się nad powołaniem specjalnych wydziałów nie tylko w Warszawie. Skąd takie uprzywilejowanie i dlaczego na podobne fory nie mogą liczyć poszkodowani sądzący się o wyższe odszkodowanie np. z ubezpieczycielem? Komu mogą przysłużyć się sądy frankowe? Co zmienią w sytuacji frankowiczów i banków?

Czytaj też: Banki będą miały większy problem z frankowiczami? Do gry wchodzą kancelarie odszkodowawcze. Tylko czy frankowiczom opłaci się skorzystać z ich usług?

Czytaj też: Mamy rozstrzygnięcie najsłynniejszego w Polsce procesu o kredyt frankowy! Uzasadnienie wyroku jest miażdżące. Może nawet za bardzo?

Tu nie chodzi o sprawy frankowe, tylko o… niefrankowe

Na razie nic się jeszcze nie zmieniło. „Rzeczpospolita” napisała ostatnio, że specjalistyczny wydział ds. franków nie powstanie w stolicy prędzej niż 1 kwietnia. Środowisko prawnicze apeluje, by takie sądy powstały w każdym sądzie okręgowym, bo choć frankowicze mogą wnosić pozwy także tam, gdzie mieszkają, to największym wzięciem cieszy się Warszawa – tutaj siedzibę mają banki, tutaj dzieje się 70% spraw frankowych, a też linia orzecznictwa jest tu przewidywalna – w czwartym kwartale 95% spraw było wygranych przez frankowiczów. W liczbach bezwzględnych nie są to duże wartości – to 428 korzystnych wyroków.

Ale czy sądy frankowe mogą być przełomem? Okazuje się, że to nie pierwszy taki pomysł i że w sądzie działa już specjalna sekcja poświęcona wybranym sprawom, których jest nawał. Pisała o tym na Twitterze Joanna Bitner, do niedawna prezes Sądu Okręgowego w Warszawie, która tłumaczyła, że kilka lat temu specjalna sekcja przejęła od trzech wydziałów ubezpieczeniowych sprawy odwołań funkcjonariuszy milicji i innych służb z czasów PRL od obniżenia emerytur i rent (to tak a propos tego, czy emerytury od ZUS są gwarantowane, czy nie).

„Trzeba odkorkować pion cywilny w sprawach niefrankowych. Odrębny wydział to pierwszy krok w dobrą stronę” – powiedziała sędzia Bitner. Ale prawnicy są w tej sprawie podzieleni, niektórzy mówią wprost, że sędziowie są tylko ludźmi, i że niektórych sprawy frankowe przerastają. „Wydanie wyroku zależy nie od tego, w jakim wydziale sędzia będzie orzekał – czy będzie to wydział cywilny, czy specjalistyczny – ale od jego sprawności technicznej, organizacyjnej i intelektualnej” – mówiła „Wyborczej”  mecenas Barbara Garlacz. A z tym różnie bywa:

Na to zwracają uwagę też inni prawnicy – czasami sędziowie nie za bardzo znają się na sprawach finansowych i przedłużają postępowania. Inni wpadają w rutynę i wydają wyroki bez wystarczająco wnikliwej analizy spraw i bez uwzględnienia specyfiki okoliczności konkretnej relacji klient-bank. Czy wydziały frankowe mogłyby to zmienić?

„Rozwiązanie takie nie jest nowe i jest z powodzeniem stosowane w Europie Zachodniej. Najczęściej decydują tu względy lokalne i nadreprezentacja w systemie prawnym jednolitych spraw, które obciążają funkcjonowanie systemu w danym regionie lub państwie”

– mówi nam Izabela Libera, partner zarządzający i założyciel kancelarii Libera i Wspólnicy.

„W mojej ocenie nie ma jednak szans, by takie wydziały bądź sądy powstały w innych miastach, gdyż nie pozwala na to sytuacja kadrowa tych instytucji. Jest też spora grupa zagadnień związanych z kredytami frankowymi, które cały czas wymagają rozstrzygnięcia przez Sąd Najwyższy. Mamy sporą grupę sędziów, którzy rozumieją racje konsumentów, prawo europejskie nie jest im obce i są wyspecjalizowani w orzekaniu w tzw. sprawach frankowych. Czy jednak zasilą oni nowy sąd i czy proces wyboru tych sędziów będzie transparentny?”

W tej wypowiedzi jest być może klucz do zrozumienia sytuacji procesowej frankowiczów. Sąd Najwyższy nie pali się do zajęcia się sprawami frankowymi. A jak pisaliśmy, roboty ma dużo – tutaj sześć problemów, związanych z frankami, na które odpowiedź powinien dać Sąd Najwyższy.  Tymczasem np. w październiku Sąd Najwyższy uchylił się od odpowiedzi na pytanie, co się dzieje z umową o kredyt denominowany po usunięciu z niej nieuczciwych klauzul –  czy upada, czy może dalej wiązać strony.

Do przyspieszenia spraw frankowiczów w sądach potrzebne są więc dwie rzeczy: jak najlepsze wykorzystanie potencjału sędziów, którzy są najbardziej doświadczeni i rozpatrywaniu tych spraw (i idzie im to najsprawniej) oraz dokładniejsze wytyczne Sądu Najwyższego. Ale czy tworzenie specjalnych wydziałów w sądach przybliży rozwiązanie tych dylematów? Można mieć wątpliwości.

Czytaj też: Już ponad 1,3 mld zł rezerw utworzyły banki na ryzyko przegranych spraw o franki. Co musi się stać, by zamiast tego chciały się dogadać?

Czytaj też: Bankowi prawnicy i poranek czytelniczy. Wszystko, czego nie rozumieliście z orzeczenia TSUE w sprawie franków

Czytaj też: Państwo Dziubak przetestują najważniejszą linię obrony banków w sprawie franków

Chichot historii, czyli jak prezes PiS radził frankowiczom wizytę w sądzie

Nie kto inny, tylko prezes Prawa i Sprawiedliwości, Jarosław Kaczyński powiedział w lutym 2017 r., że frankowicze powinni wziąć sprawy we własne ręce i zacząć walczyć w sądach. To chichot historii, bo wtedy akcje banków na giełdzie wystrzeliły jak rakieta, gdyż inwestorzy uznali, że bomba frankowa jest rozbrojona: sprawy w sądach będą wlec się latami i że frankowiczom będzie trudno coś ugrać.

Tego dnia, czyli 10 lutego notowania banku Millenium wzrosły o 14%, Getin Noble Banku o 13%, a mBanku o 6%. Po latach wiemy, że to właśnie sądy stały się zapalnikiem problemów dla banków, dla frankowiczów szansą na wyjście spod pręgierza. Widać to w rezerwach, które na poczet niekorzystnych wyroków muszą zawiązywać banki i po spadku kursów, który zaczął się w maju od zapowiedzi niekorzystnego dla banków wyroku TSUE.

Rezerwy frankowe rosną –w  przypadku banku ING sięgają już 30% wartości portfela kredytów walutowych, a inne banki też systematycznie je powiększają. mBank niedawno odpisał kolejne 440 mln zł i zwiększył pokrycie portfela frankowego rezerwami do 10%.

KNF zaczyna wydawać rekomendacje na temat podziału uszczuplonych w pandemii zysków banków, czyli wypłaty dywidend. A zysk sektora spadł w 2020 r. (do listopada) o 40% – do 7,8 mld zł. Jeszcze półtora roku temu rezerwy frankowe były praktycznie nieistotne, ale wszystko zmienił korzystny dla klientów banków wyrok TSUE. Z całą pewnością w tym roku będzie jeszcze głośno o frankowiczach i ich bojach z bankami.

 

źródło zdjęcia: Unsplash/@purzlbaum, zwiastun filmu „Banksterzy”

Subscribe
Powiadom o
26 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Jakub
1 miesiąc temu

A gdzie na tym wykresie bank którego klienci wywołali cały ten wzrost idąc do TSUE – Raiffeisen?

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Jakub

Nie wiem, może nie opublikował danych. Chociaż pamiętam, że jakiś czas temu coś pisali o swoim portfelu. Sprawdzimy i ewentualnie dorzucimy

Barbara
1 miesiąc temu
Reply to  Jakub

Raiffeisen wycofał się z Polski

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Barbara

Ale jego kredyty nie 😉

Adam
1 miesiąc temu
Reply to  Jakub

Raiffeisen Bank został wchłonięty przez BNP Paribas.

Jakub
1 miesiąc temu
Reply to  Adam

Portfel kredytów frankowych nie został wchłonięty, więc tych kredytów nie będzie widać w statystykach BNP

Piotr
1 miesiąc temu
Reply to  Jakub

Podobnie deutsche bank

Jarosław
1 miesiąc temu

Nowe wyspecjalizowane odziały do spraw kredytów frankowych maja tylko jedne zadanie wyłączenie „złych aktywow”. Nie chce być Kasandrą ale bez zwiększenia etatów w sądzie to będzie zamrazarka spraw.

Rafał
1 miesiąc temu

Czy można prosić o źródło danych dotyczące ilości spraw w Sądach?

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Rafał

To są oficjalne statystyki podane przez warszawski sąd

Karol
1 miesiąc temu

„Inni wpadają w rutynę i wydają wtorki jak leci, bez analizy spraw.” Nie WTORKI tylko WYROKI

Admin
1 miesiąc temu
Reply to  Karol

A tak, przepraszam, poprawiamy

z17
30 dni temu

Są jeszcze pozwy zbiorowe, które leżą na łopatkach, bo poza klientami banków są niewygodne dla wszystkich (państwa, sądów i kancelarii prawniczych – te ostatnie wolą przeflancowywać klientów grupówek na znacznie droższe pozwy indywidualne). Tymczasem jeden pozew zbiorowy mógłby spokojnie załatwić temat dla co najmniej półtora tysiąca frankowiczów! Tanio i skutecznie. Kancelaria mec. Korpalskiego która prowadzi pozew zbiorowy przeciwko getinowi od marca 2019 r. nawet nie aktualizuje informacji na ten temat na swojej stronie. Klientów przekonuje się, żeby wybrali pozew indywidualny – w sytuacji gdy do sądu okręgowego w Warszawie w latach 2019-2020 wpłynęło 21.600 spraw, a przerób tego sądu to… Czytaj więcej »

Admin
30 dni temu
Reply to  z17

Oczywiście, że tak. Gdyby w Polsce działały pozwy zbiorowe, sprawa franków już dawno zostałaby pozamiatana na mocy ugód między bankami i frankowiczami. Wszystkim by zależało na tym, żeby się dogadać. Tak, jak w USA, gdzie to działa dość dobrze

Robert
30 dni temu

A może by stworzyć specjalny wydział, aby uczył sędziów w całej Polsce postepowania w sprawach frankowych? Jedna procedura zgodna z prawem dla wszystkich sadów – za ciężko? Dalej sędziowie będą sami interpretować różnie identyczne zapisy?
Wtedy nawet kancelarie nie będą potrzebne, bo to sędzia z Urzędu ma badać zapisy umowy pod kontem zgodności z PRAWEM.

Admin
30 dni temu
Reply to  Robert

Sędzia jest niezawisły, nie można go „uczyć”. Można podważyć wyrok, który wydał, w wyższej instancji (w której zwykle zasiadają sędziowie, których już nie trzeba „uczyć”). A nad tym wszystkim powinien być Sąd Najwyższy, który swoimi orzeczeniami wytycza kierunek myślenia sędziów, nie podsuwając im jednak gotowych rozwiązań. Tak to widzę

Robert
30 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Rozumiem i to słyszne podejście. Jednak wielu sędziów idzie po latwiznie i nie chce się uczyć a wydaje wyroki wg swojego widzimisię a nie Prawa. Czego przykładem jest apelacja Wrocławska, gdzie negują wyroki zgodne z litera prawa wydane przez SO.

Admin
30 dni temu
Reply to  Robert

No tak, to jest ryzyko mojego podejścia – ono idealistycznie zakłada, że sędzia wyższej instancji ma szerszą wiedzę i horyzonty, niż ten w niższej. Jeśli jest odwrotnie, to cała filozofia się sypie.

Zośka
30 dni temu
Reply to  Robert

Frankowicze chcą organizować szkolenia sędziom aby kiwali głowami i wydawali wyroki zgodne z ich oczekiwaniami czyli „cyk, darmowy kredycik a do tego małe odszkodowanie”. Żenada.

Tomek
30 dni temu
Reply to  Zośka

Banki robią takie szkolenia od lat. Wytłumaczenia sędziom jak działa prawo wydaje się słuszne, w sytuacji gdy wydają wyroki całkowicie w sprzeczności z nim.

Zośka
30 dni temu
Reply to  Robert

widać poziom zaawansowania intelektualnego krzykaczy frankowych, a podobno yntelygencja brała we frankach 😉 POD KONTEM XD

Anna
30 dni temu

Mi w walce z bankiem o kredyt we frankach pomagała kancelaria FENIX. Mogę z czystym sumieniem polecić.

Marek
30 dni temu

Kiedyś na frankowiczach zarabiały banki. Teraz kancelarie prawnicze. I jedne i drugie twierdzą, że działały w interesie klientów a w praktyce wyłącznie swoim.

Kama
30 dni temu

Sędzia orzekający w sprawach frankowych nie potrzebuje wiedzy z zakresu finansów. Przynajmniej do oceny abuzywności zapisów umowy. Tutaj wymagana jest wyłącznie umiejętność stosowania prawa. Poza tym wskazówek w postaci orzeczeń TSUE, uchwał i wyroków SN sądy mają aż nadto. Do weryfikacji poprawności wyliczeń sąd i tak powołuje biegłego, bo bank oczywiście nie posiada na tyle kompetentnych pełnomocników, aby potrafili, w razie podważania wyliczeń kredytobiorcy, wskazać, z czym konkretnie się nie zgadzają. Jedyny problem to ocena funkcjonowania umowy po eliminacji klauzuli indeksacyjnej. W tej sprawie niezbędna jest uchwała SN.

Blue
29 dni temu

to Jan Krzysztof się wyłamał?🙊🙈🙉

Kamil.w
25 dni temu

Ja tam uważam że frankowicze powinny walczyć z bankami. Znam takich którym już udało się odzyskać cześć pieniędzy. Mój znajomy z białegostoku z pomocą kancelarii fenix o której możecie poczytać na stronie https://fenixfrankowiczom.pl/ wygrał sprawę, a takich osób jest coraz więcej. Życzę im powodzenia

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-search top-menu