20 grudnia 2020

Frankowicze na Zachodzie mają lepiej? Jeden sąd, jeden proces, jedno odszkodowanie i jeszcze pieniądze za straty moralne. Franki z Francji kontra propozycja KNF

Frankowicze na Zachodzie mają lepiej? Jeden sąd, jeden proces, jedno odszkodowanie i jeszcze pieniądze za straty moralne. Franki z Francji kontra propozycja KNF

Przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego złożył bankowcom propozycję, by opracowali wspólną ugodę dotyczącą kredytów frankowych. Takie nawoływania, prośby i apele pojawiają się już od lat. A frankowicze jak walczyli w sądach, tak walczą. Możemy tylko zazdrościć Francuzom, którzy podeszli do tematu kredytów frankowych zupełnie inaczej. Wszystko skończyło się jednym procesem i jednym, wspólnym odszkodowaniem. Czym francuskie franki różnią się od polskich?

W ostatnich tygodniach jednym z ważniejszych tematów w świecie finansowym jest propozycja, którą złożył bankom szef Komisji Nadzoru Finansowego. Pomysł nie jest nowy i dotyczy rozwiązania kwestii kredytów frankowych: niech wszystkie banki solidarnie zaproponują klientom ugody. A jakie? Niech kredyty zostaną przeliczone wstecz tak, jakby od początku były złotowymi.

Zobacz również:

To oczywiście tylko apel, bo ani KNF, ani żaden inny organ państwa w sprawie franków formalnej roli nie zamierza zająć. I nie wygląda na razie na to, by propozycja spotykała się z entuzjazmem bankowców. Powody dość obszernie opisał Maciek Samcik w niedawnym felietonie, do którego odsyłam. Istnieje dość duże prawdopodobieństwo, że propozycja skończy jak wiele poprzednich – w archiwum. A frankowicze? Nadal będą musieli indywidualnie walczyć o swoje.

Bo u nas, jak ktoś ze swojego kredytu („kredytu”?) jest niezadowolony – lub uważa, że został oszukany – nie może liczyć na pomoc państwa. Ustawa o pozwach zbiorowych działa kiepsko, więc można co najwyżej skorzystać z pomocy jednej z wielu kancelarii prawnych. Każda reklamuje się, że ma liczne sukcesy na koncie, prawie 100% spraw wygranych i nawet ileś pieniędzy już dla swoich klientów (prawomocnie lub jeszcze nie) odzyskała.

Trochę mniej eksponowane są koszty, bo przecież żaden prawnik pro bono takiego tematu nie poprowadzi. A opłat jest wiele, nie tylko administracyjne (na start), sądowe, ale także success fee (oczywiście wszystko do negocjacji). Nikt żadnej gwarancji wygranej nie daje (co jest dość naturalne). Dlatego jeżeli sprawa (zwykle po latach a nie miesiącach) zakończy się dla „frankowicza” niepomyślnie to zostanie on z poniesionymi kosztami „administracyjnymi”.

O takich przypadkach słyszy się jednak rzadko. Nagłaśniane są oczywiście te tematy, w których zasądzono (i wypłacono!) kredytobiorcom określone pieniądze. Polska specyfika jest jednak taka, że każdy walczy praktycznie sam. Wyroki wydawane są w przypadku konkretnych umów kredytowych, zawartych przez kredytobiorców z określonym bankiem. I w tym wypadku możemy trochę pozazdrościć frankowiczom z Francji. Bo tam franki kuły w oczy bardziej i sąd zajął się jedną z takich spraw „hurtowo”.

Czytaj też: Zabezpieczenie w sprawie frankowej. Klient nie musi płacić rat, a  bank nie może o tym nikomu powiedzieć

Franki po francusku. Czyli co? Sąd powiedział: „to też było zło”

We Francji w 2008 r. również udzielano kredytów w CHF. Niektórym stabilność EUR nie wystarczyła. Takich przypadków było prawie 4700, a zobowiązań zebrało na kwotę ok. 800 milionów euro. Zasada działania była podobna, jak u nas. Bank pożyczał franki, ale pożyczający spłacał raty w euro. Natomiast inne parametry i zasady takiego zobowiązania już się różniły od tego, co znamy w Polsce. Oprocentowanie było zmienne, ale nie „z dnia na dzień”, lecz w cyklach 3- lub 5-letnich. Podobnie, jak u nas problemy zaczęły się w sytuacji, gdy frank znacząco się umocnił w stosunku do euro (o ok. 37 eurocentów pomiędzy 2008 i 2015 r.).

W pożyczkę wbudowany był mechanizm regulujący – coś a la bufor na wypadek osłabienia euro. W takiej sytuacji rata nominalna (w euro) nie rosła, ale zmieniały się jej proporcje. Mniej było w niej kapitału, a więcej odsetek. Dodatkowo okres kredytowania mógł zostać wydłużony nawet o 5 lat. Jeżeli to nie wystarczyło (nie pokrywało wzrostu kursu CHF), to mimo wszystko rata w euro mogła rosnąć i pomimo spłaty kredytu pozostały do spłaty kapitał mógł rosnąć. To już schemat dobrze znany z naszego rodzimego podwórka.

Niestety czarny scenariusz się ziścił i duża część frankowych kredytobiorców utraciła kontrolę nad swoimi zobowiązaniami. W efekcie ponad 2500 kredytobiorców i kilka organizacji konsumenckich rozpoczęło batalię sądową z kredytodawcą, którym był we Francji Cetelem Bank (spółka należąca do BNP Paribas). Dochodzenie trwało ponad 10 lat i po kilkunastodniowym procesie sąd przyznał powodom rację.

W uzasadnieniu napisano, że bank w niewłaściwy sposób poinformował kredytobiorców o ryzyku zaciągania takiego zobowiązania. Pracownicy przekazujący klientom informacje zostali tak przeszkoleni, aby pokazać korzyści z tego rodzaju kredytu i dość pobieżnie (lub wcale) nie rozwodzić się na temat potencjalnych zagrożeń (to sposób działania zdecydowanej większości handlowców – nie ma produktów idealnych i najlepszych dla każdego). W efekcie czego kredytobiorcy nie byli świadomi na jakie ryzyko się narażają.

Cetelem został uznany winnym i sąd nałożył na niego maksymalną przewidzianą w takim wypadku karę w kwocie 187.500 euro. Natomiast na rzecz pożyczkobiorców zasądzono od 10.000 euro do 20.000 euro w związku z poniesionymi stratami moralnymi oraz 40.000 euro do 60.000 euro z tytułu strat finansowych. Bank musi również pokryć koszty prawne w kwocie do 3.500 euro na każdego powoda. BNP złożył apelację, gdyż nie zgadza się z wyrokiem i jego uzasadnieniem.

Francuskie franki, a polskie franki. Czy są różnice?

Jak możemy to odnieść do sytuacji, z jaką mamy do czynienia w Polsce? Zasada działania banku we Francji była podobna, jak u nas. Klientów nie poinformowano właściwie o ryzyku. A oni sami o nic nie pytali, bo woleli widzieć głównie korzyści z niższej raty niż w przypadku rodzimej waluty. Ale zamiast setek różnych spraw (ze skrajnie różnymi rozstrzygnięciami) przeprowadzone zostało jedno dochodzenie (trwało 10 lat!) i wydano jeden wyrok.

Czy w podobny sposób nie mogłoby to wyglądać również u nas? Niekoniecznie wszyscy frankowicze kontra wszystkie banki, ale chociaż grupa kredytobiorców przeciwko jednemu bankowi? Mielibyśmy takich spraw kilkanaście i nie byłoby sytuacji, że sędzia X w takiej samej sprawie wydaje zupełnie inny wyrok, niż sędzia Y. Poza tym sprawy frankowe nie spowodowałyby paraliżu sądów.

Aby to mogło tak wyglądać, musiałaby działać prawidłowo ustawa o pozwach zbiorowych (w polskich warunkach jest to kompletnie nieefektywny sposób dochodzenia roszczeń). Ewentualnie – to inny scenariusz – musiałaby powstać jakaś wytyczna Sądu Najwyższego, z której wynikałoby jak sędziowie powinni podchodzić do poszczególnych zagadnień związanych z frankami (jak niedawno pisaliśmy na stronach „Subiektywnie o finansach” – do rozkminienia jest sześć najważniejszych zagadnień).

Warto zauważyć, że we Francji oprócz pokrycia szkód finansowych oraz kosztów prawnych bank został zobowiązany do wypłacenia również kosztów dotyczących strat moralnych. W Polsce (chyba?) nikt na taki pomysł w zbliżonej sprawie nie wpadł. Poza tym we Francji sąd nie unieważnił zawartych umów. Te kredyty nadal są spłacane, jednak kredytobiorcy otrzymali zasądzone kwoty w ramach zadośćuczynienia za poniesione straty finansowe i nie tylko.

Podobnie, jak w Polsce, również we Francji (od czerwca 2013 r.) reklamowanie i udzielanie kredytów w walutach obcych (w których kredytobiorca nie posiada głównego dochodu lub aktywów) jest zabronione.

żródło zdjęć tytułowych: Doran Erickson, Alice Triquet, Unsplash

Subscribe
Powiadom o
45 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Michał
2 miesięcy temu

Takie to trochę polskie. Kiedy ja brałem kredyt w złotówkach, to moji znajomi śmiali się ze mnie, ze „daje się doić”, bo oczywiście wszyscy brali we frankach. Kilka lat później był płacz, jacy to oni biedni i poszkodowani. A ja dalej „dawałem się doić” kredytem w złotówkach. Ale do nikogo z płaczem nie chodziłem.

Tomasz
2 miesięcy temu
Reply to  Michał

z wpisów – nie czarujmy się – trolli bankowych wynika wniosek, że każdy złotówkowicz miał znajomego frankowicza który go wyśmiał; pokraczność tej historyjki jest tak niebotyczna, że wchodzenie w polemikę byłoby absurdem….

Michał
2 miesięcy temu
Reply to  Tomasz

Trolli bankowych? Haha. Dobre :). Tak się składa, że jestem kredytobiorcą z krwi i kości. Pierwszy kredyt w życiu brałem w PeKaO S.A. 17 lat temu, kolejny w DnB jakieś 10 lat i później znowu w PeKaO (wszystko osobne nieruchomości). I nigdy nie miałem kredytu we frankach. No ale niech Ci będzie – jestem trollem bankowym. Ja jednak wolę to nazywać – rozsądnym i samodzielnym człowiekiem, a nie takim co podejmjuje spore ryzyko, żeby przycebulić każdą złotówkę, a później szuka winy dookoła… Niestety Polak to wciąż taki ktoś kto myśli, że jak jest dobra okazja, to znaczy że złapał Pana… Czytaj więcej »

Tomasz
2 miesięcy temu
Reply to  Michał

ale jak Twoje tezy mają się do faktów – tj. stwierdzania przez sądy, aktualnie już w zasadzie lawinowo, że umowy przygotowane przez banki są sprzeczne z prawem i nieważne? czy to dlatego że frankowicze płaczą, czy może jednak w ocenie sądów są wady prawne w tych umowach? czy jeżeli zauważysz, że bank działał na Twoją niekorzyść czego przejawem jest wada prawna w Twojej umowie, która będzie dawała Ci podstawę do zakwestionowania umowy i np. niepłacenia odsetek – rozważysz skorzystanie z tej podstawy, czy honorowo i bez płaczu zapłacisz do końca ile sobie bank powinszuje ? to nie są historie o… Czytaj więcej »

Pes
2 miesięcy temu
Reply to  Michał

Brawo, szczęśliwy jesteś że nie dałeś się nabrać i nie musisz dochodzić sprawiedliwości w sądzie w przeciwieństwie do setek tysięcy rodzin, które nie znały się na meandrach finansów a po prostu skorzystały z oferty przedstawionej przez bank.

Michał
2 miesięcy temu
Reply to  Pes

No cóż, kredyt to nie wiadro cebuli. Jednak należy poświęcić odpowiednio dużo czasu i wysiłku aby przeanalizować dokumenty i możliwości. Zdaję sobie sprawę, że są tacy co wysłuchali pracownika banku i uwierzyli mu na słowo, a ich kontakt z umową polegał na złożeniu podpisu.

Jeśli Pani w banku jest zaskoczona, że pytam o brakujące definicje „gwiazdek”, bo nikt inny przedtem nie pytał, to jak to świadczy o kredytobiorcach?

Tomasz
15 dni temu
Reply to  Michał

To była wielka machina do oszukania klientów nie tylko w Polsce, ale i we Francji, na Węgrzech… Powtarzasz zasłyszane kłamstwa. To jest przekręt stulecia. Banki świadomie namawiały na ten kredyt i okradły ludzi nie tylko w Polsce. Są teraz gotowe oddać kilkadziesiąt miliardów CHF! Już negocjują, bo są winne…

fajny
2 miesięcy temu
Reply to  Michał

Ta naiwna bajka o koniku polnym i mrówce pochodzi z XVII wieku. Ja mam wrażenie, że jako ludzkość od tego czasu posunęliśmy się trochę w rozwoju do przodu, ale jak też widzę niektórzy nadal pozostają mentalnie w tamtych czasach…

Jancio
2 miesięcy temu
Reply to  Michał

Na te kredyty (w niby CHF) nabrało się ponad 1,5 mln ludzi (łącznie z współkredytobiorcami). W tym 90% z wyższym wykształceniem, prawie połowa to ekonomiści, poza tym matematycy, managerowie, pracownicy banków (w tym dyrektor oddziału) firm ubezpieczeniowych i innych (statystyka grupy 1,5 tys.osób członków pozwu zbiorowego przeciw jednemu z banków). Uważasz, że ci wszyscy to nierozsądni i niesamodzielni, podejmujący spore ryzyko, żeby przycebulić każdą złotówkę i szukający winnych dookoła … ? Dobrze jest nie generalizować, gdy się tak naprawdę nie zna dogłębnie tematu dyskusji (takie generalizowanie też jest trollowaniem).. To, że – moji znajomi śmiali się ze mnie, ze „daje… Czytaj więcej »

Artur
23 dni temu
Reply to  Michał

Rozumiem wszystkich ale wykształcenie bankowe profesje są do czegoś ,tak jak idzie pan do mechanika ufa mu pan ,nie chodzi pan d 9 ,10 innych i pyta czy ma rację i czy naprawa ma sens ,a straty są małe,w bankach,doradca finansowy chyba pełno jakaś funkcje,i nie muszę się znać na prawie bankowym ,finansowym i jak działają kredyty szczególnie te które są na 30 lat. Rozumiem że kazdy popelnil błąd ale To nie jest sprawą 1 człowieka tylko pół Europy więc rozumny człowiek wie że był to przekręt!!! To tak jak z mieszkaniami w Polsce,bierzesz kredyt na niewybudowane mieszkanie i deweloper… Czytaj więcej »

Max
2 miesięcy temu
Reply to  Tomasz

Zapraszam do zapoznania się z forum na money pl „Pozwólcie Polakom decydować…..”. 30 stron żalu do KNB (dzisiaj KNF), ze chce wprowadzić rekomendacje S odnośnie kredytów walutowych. Posty tam to istny cyrk, biorąc pod uwagę co dzisiaj „frankowicze” twierdzą. Na prawdę zachęcam do poczytania, to jest lepsze niż kabaret:))))
Jeden z postów:
„Ograniczenia w przyznawaniu kredytów walutowych są jedną z oznak choroby tego kraju… Rany, czy to jest nasze fatum, żeby to, co dobre, było likwidowane?! Przyłączam się do protestu. POZWÓLCIE POLAKOM DECYDOWAĆ!”

Tomasz
2 miesięcy temu
Reply to  Max

powtarzam – to nie ma znaczenia, co frankowicze twierdzą, czy płaczą, czy wyśmiali każdego złotówkowicza w promieniu 30 kilometrów; istotą jest to, że sądy masowo „uwalają” przygotowane przez banki umowy jako obarczone wadami prawnymi;

poza tym – jakie niby znaczenie mogły mieć żale społeczeństwa do KNB/KNF?? jeżeli te instytucje działały pod wpływem emocji / nacisku społeczno-politycznego, to tylko dowód na to, że nie działały prawidłowo; dla zobrazowania – to tak jakby sąd orzekł karę śmierci, bo społeczeństwo tego oczekuje……

Max
2 miesięcy temu
Reply to  Tomasz

Rekomendacja S została wprowadzona, więc KNB nie działała pod wpływem emocji i nacisku, nie fantazjuj. To Polacy wiedzieli lepiej, jak zawsze.

a.s.
2 miesięcy temu
Reply to  Max

Rekomendacja S była rozwiązaniem kompromisowym pomiędzy całkowitym zakazem, a brakiem jakichkolwiek ograniczeń w udzielaniu tych kredytów. Poza tym KNF nie wydaje bankom rekomendacji z dbałości o kredytobiorcę. Zalecenia służą dobrym praktykom ostrożnego i stabilnego zarządzania bankami. W Rekomendacji tej KNF zajął się relacjami z klientami-konsumentami właśnie w celu ochrony banków przed podważaniem tego typu umów. Jednym z zaleceń jest podawanie w umowach sposobu ustalania kursu waluty!! To dowodzi, że KNF, a więc także banki wiedziały, że takie zapisy muszą znaleźć się w umowach. Obecny lament ZBP, że do tej pory umowy były uznawane za zgodne z prawem jest więc nieuzasadniony.

Max
2 miesięcy temu
Reply to  Tomasz

I nie łącz klauzul abuzywnych czy bandyckich spreadów, które należy tępić, z unieważnieniem całego kredytu z powodu ” bo ja nie wiedziałem, że kursy walut mogą rosnąc, pani w banku mówiła, że będą tylko rosły”

Tomasz
2 miesięcy temu
Reply to  Max

Rekomendacja S została ostatecznie wprowadzona, ale chyba nie była właściwym środkiem do celu, skoro te kredyty powiązane z walutą obcą nie powinny być udzielane w ogóle, a przynajmniej nie „każdemu” (taki jest jak rozumiem ostateczny wniosek KNF, do którego KNF doszedł jak już było za późno)…. może problemem w działaniu nadzoru było to, że KNB/KNF składał się z chwilowo byłych bankierów ?? nie wiem, fantazjuję…… Sądy nie orzekają nieważności całych umów czy poszczególnych klauzul na podstawie twierdzenia ” bo ja nie wiedziałem, że kursy walut mogą rosnąc, pani w banku mówiła, że będą tylko rosły”, ale na podstawie abstrakcyjnej oceny… Czytaj więcej »

Last edited 2 miesięcy temu by Tomasz
Max
2 miesięcy temu
Reply to  Tomasz

A z kogo powinna się składać KNB jak nie z byłych bankierów i ekonomistów ? Aaa wiem, z księży, wtedy Polacy by się zastosowali, Bo Polacy wierzą, nie myślą. Co za naród. I masz rację, te kredyty mnie nie dotyczą, bo ja używam mózgu i kredyt w 2005 wziąłem w PLN. Przepraszam…….że myślę.

Tomasz
2 miesięcy temu
Reply to  Max

Jest takie pojęcie, jak konflikt interesów. Niemniej, dalsza dyskusja wydaje się być bezcelowa – z mojej strony EOT.

Barbara
11 dni temu
Reply to  Max

Jaki ty jesteś z siebie zadowolony , nie możesz wyjść z podziwu dla swojej zajebistości. Jednak może zdążyć się tak że kiedyś popełnisz jakiś błąd i co w tedy z zrobisz z tym mózgiem którego potrafisz używać 🤣

fajny
2 miesięcy temu
Reply to  Max

Nie wiem co próbujesz wykazać przywołując to forum, ale jego istnienie bardzo dobrze udowadnia, że wielu ludzi właśnie nie miało pojęcia o tym, jak niebezpieczne są to produkty bankowe. Być może to zwykła nieświadomość, a może zmanipulowanie przez banki/media – tak czy inaczej jest to dowód na to, jaką przewagę informacyjną nad zwykłym konsumentem mają profesjonalne banki i nadzór, który tym bardziej powinien podjąć wcześniej odpowiednie działania.

Max
2 miesięcy temu
Reply to  fajny

Ale właśnie to forum jest przeciw zaleceniom nadzoru bankowego (KNB) i rekomendacji S. Jeśli Ci ludzie nie mieli pojęcia o rynku kredytowym, to trzeba się było słuchać specjalistów z KNB, która chciała uchronić tych ludzi przed tragedią. Ale Polak zna się wszystkim, i wie lepiej od ekspertów. Ta sama sytuacja jest w w przypadku katastrofy smoleńskiej, gdzie podważa się raport specjalistów od katastrof lotniczych, dając wiarę urojeniom Macierewicza. Dzisiaj mamy podobną sytuację z COVID. Tysiące „specjalistów”, w przerwie między następnym browarem , podważa zdanie autorytetów odnośnie epidemii jak i szczepionek. Ja wtedy brałem kredyt, i zdecydowałem się na PLN, kupiłem… Czytaj więcej »

fajny
2 miesięcy temu
Reply to  Max

Hmmm, tylko problem w tym, że znakomita większość ekspertów mówiła w tym czasie, że kredyty frankowe są super i bezpieczne. Wiem, bo sam brałem kredyt w 2005 r. i długo wertowałem media, internet, rady ekspertów finansowych itd. Praktycznie wszyscy chwalili franki i co taki nieekspert-konsument miał myśleć? Że jest mądrzejszy od nich wszystkich i jeszcze doradców w banku, bo babcia mu kiedyś powiedziała żeby ufał tylko złotówce? Wtedy dopiero by się mógł się poczuć jak antyszczepionkowiec/smoleński śledczy… BTW ktoś tu pisał o konflikcie interesów, właśnie pracujący na rzecz banków „niezależni eksperci medialni” są tego megaprzykładem. A giga- to już udające… Czytaj więcej »

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  fajny

Jest faktem, że większość mediów nie pisała zbyt wiele o ryzyku kredytów frankowych

Darek
2 miesięcy temu
Reply to  Michał

No popatrz, a we Francji określono takie kredyty jako nieuczciwe. Czy z Twojej wypowiedzi wynika, że popierasz nieuczciwe działania banków ? Bo tak rozumiem Twoje pretensje do frankowiczów, że nie powinni walczyć z nieuczciwością tylko się z nią pogodzić.
No cóż, niektórzy, jak frankowicze, walczą z nieuczciwością, a niektórzy popierają.

Tomasz
2 miesięcy temu
Reply to  Michał

Wlasnie polskie jest podejscie do problemu jak P Michala. Mamy stosowanie niedezwolonych praktyk opinie EU NBP pomysl KNF I rezerwy bankowe na wypadek koniecznosci wyplat. Mamy tez decyzje sadu we Francji many obowiazkowe przewalutowania na Wegrzech I Ukrainie. Gdyby wszystko bylo ok nikt by sie nie pochylil nad tematem wiec prosze bez takich wycieczek „mogliscie a zlotowkach ” no to takie polskie podejscie I patrzenie na czubek wlasnego nosa.

Alfons
2 miesięcy temu
Reply to  Michał

Weź to nie twoje forum. To nie bełkocz.

Radek
2 miesięcy temu
Reply to  Michał

Tak, masz rację, takie to trochę polskie, bo Ty wziąłeś kredyt w złotówkach i sumiennie spłacasz a cwany frankowicz unieważni umowę.
Taka to trochę polska… Zawiść?

Michał
2 miesięcy temu
Reply to  Radek

Niech każdy walczy o co chce, ale nie robi z siebie biednej ofiary systemu.

Tomasz
15 dni temu
Reply to  Michał

Co ty opowiadasz? Powtarzasz zasłyszane kłamstwa z mediów. To jest przekręt stulecia. Banki świadomie namawiały na ten kredyt i okradły ludzi nie tylko w Polsce. Są teraz gotowe oddać kilkadziesiąt miliardów CHF! Już negocjują, bo są winne…

Jancio
2 miesięcy temu

2 ważne powody niechęci do ugód:
1/ WIBOR (który miałby być użyty do określenia oprocentowania „ugodowego” kredytu jest obecnie na historycznie najniższym poziomie i długo tak nie pozostanie. Do tego dojdzie marża banku (zapewne podwyższona w stosunku do umownej). Skutek będzie taki, że „z-ugodowani” (czy też ugotowani) kredytobiorcy zapłacą więcej, niż bank zamierzał od nich wyciągnąć nieuczciwą umową.
2/ W przypadku ugody konieczne po stronie kredytobiorcy będzie odprowadzenie podatku od przysporzenia majątkowego, czyli od róąnicy między kwotą niespłaconą (wg umowy) a kwotą naleznej spłaty, zmniejszoną (jeśli taką rzeczywiście będzie) w wyniku ugody.

Last edited 2 miesięcy temu by Jancio
Jancio
2 miesięcy temu

2 ważne powody niechęci do ugód:
1/ WIBOR (który miałby być użyty do określenia oprocentowania „ugodowego” kredytu jest obecnie na historycznie najniższym poziomie i długo tak nie pozostanie. Do tego dojdzie marża banku (zapewne podwyższona w stosunku do umownej). Skutek będzie taki, że „z-ugodowani” (czy też ugotowani) kredytobiorcy zapłacą więcej, niż bank zamierzał od nich wyciągnąć nieuczciwą umową.
2/ W przypadku ugody konieczne po stronie kredytobiorcy będzie odprowadzenie podatku od przysporzenia majątkowego, czyli od różnicy między kwotą niespłaconą (wg umowy) a kwotą naleznej spłaty, zmniejszoną (jeśli taką rzeczywiście będzie) w wyniku ugody.

mko
2 miesięcy temu

sądy coraz szybciej wydają wyroki, wydaje się, że coraz więcej sędziów chce mieć załatwioną sprawę, która z każdym kolejnym wyrokiem jest prostsza do zamknięcia (bez świadków, biegłych itp.). Rekordowo 6-9 miesięcy i temat zamknięty (mimo pandemii). Dla sędziów świadomych prawa i chcących polepszyć sobie statystyki spraw, takie spory to jak dopust Boży. Być może stąd nagła ofensywa banków, które dobrze znają statystyki dotyczące tempa spraw sądowych (bo o tym, jak sądzą poszczególne sądy, to już wiadomo od dawna).

Stef
2 miesięcy temu

U nas też można było wprowadzić rozwiązanie systemowe ale banki ani rzont nie byli zainteresowani. Teraz sądy się zapchają na kilka lat pozwami.

Wojtek
2 miesięcy temu

Proponowałem rok temu mBankowi ugodę, żeby podzielić się stratą pół na pół to usłyszałem, że wszystko jest ok, umową super uczciwa itp. To teraz oddadzą wszystko. Czekam lada miesiąc na pierwszą rozprawę. Stary portfel więc będzie nieważna. Brawo oni.

Jancio
2 miesięcy temu
Reply to  Wojtek

Brawo TY. (Tylko) Presja ma sens.

Engelberg
2 miesięcy temu

Frankowicze to typowi Wolacy, a wiadomo że w Wolsce każdy szuka jak przycwaniaczyć.

Enrico Pallazzo
2 miesięcy temu

Mój kredyt w CHF brałem w 2005 roku, jako 25 letni klient banku.
110 tysięcy na 20 lat. Ponieważ generowałem co miesiąc nadwyżkę finansową, wybrałem raty malejące. Dzięki temu, zamiast płacić niemal same odsetki, jak przy ratach równych, spłacałem też solidną ratę kapitałową. Poza tym nadwyżki środków wrzucałem w nadpłaty. W okresie wzrostu kursu płaciłem już niewielkie raty.
Reasumując, mój zaplanowany wybór waluty okazał się dobrym wyborem.
Być może, gdyby ograniczyć ilość godzin religii do 1, a w to miejsce wprowadzić podstawy prawa i lekcje finansów, Polacy rzadziej by wpadali w pułapki zastawiane przez różne instytucje.

fajny
2 miesięcy temu

Ożesz, ależ ty sprytny i rozsądny. A gdyby kryzys finansowy i runięcie kursu złotego zdarzył się parę lat wcześniej (czego nie mógłbyś w żadnej mierze przewidzieć) to też chwaliłbyś się tak swoją rozwagą i kompetencjami ekonomicznymi?

Enrico Pallazzo
2 miesięcy temu
Reply to  fajny

Oczywiście. Kluczowe jest nie brać kredytu pod korek, tylko mieć środki na wzrost rat. To dotyczy nie tylko kredytów w walucie. Kredyt na 20, czy 30 lat, to kilka cykli gospodarczych, gdzie nie zawsze mamy hossę. W PLN stopa też może pójść w górę.

Enrico Pallazzo
2 miesięcy temu
Reply to  fajny

Zresztą, w czasie spłacania kredytu, w 2008 nastąpił kryzys, który solidnie wywrócił gospodarkę.

Michał
2 miesięcy temu

Szkoda Twojego czasu. Tutaj ewidentnie jest kółko różańcowe poszkodowanych biedaczkow. Twoja opinia będzie zaraz w minusach bo psujesz ich obraz 🙂

fajny
2 miesięcy temu
Reply to  Michał

Dokładnie! Internet powinien być tylko dla pięknych, sprytnych i bogatych!

a.s.
2 miesięcy temu

Zrobiłeś tak naprawdę to samo, co pozostali kredytobiorcy frankowi, ale sprzyjała Ci sytuacja na rynku. Co nie zmienia faktu, że i tak najprawdopodobniej zapłaciłeś bankowi nienależny spread. Pogratulować logiki i dobrego samopoczucia.

Anna
2 miesięcy temu

Mi w uporaniu się z kredytem we frankach pomogła kancelaria prawna FENIX z Wareszawy. Mogę z czystym sumieniem polecić.

Marek
23 dni temu

Dlatego najpierw należy oszczędzać a potem kupować -za swoje pieniądze .

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!