28 grudnia 2021

Zamrożą oprocentowanie kredytów, by chronić kredytobiorców przed wzrostem stóp procentowych. Dlaczego skopiowanie tego pomysłu byłoby szkodliwe?

Zamrożą oprocentowanie kredytów, by chronić kredytobiorców przed wzrostem stóp procentowych. Dlaczego skopiowanie tego pomysłu byłoby szkodliwe?

Zamrożenie oprocentowania kredytów o zmiennej stopie na pół roku na poziomie z października 2021 r. – taki pomysł ma węgierski rząd. W ten sposób chce ulżyć kredytobiorcom, którzy w wyniku wzrostu stóp procentowych muszą płacić coraz wyższe raty. Czy polski rząd powinien zrobić podobny ruch w ramach tarczy antyinflacyjnej? Uważam, że byłby to szkodliwy i demoralizujący pomysł

W Polsce i na Węgrzech szaleje inflacja. By schłodzić gospodarkę i konsumpcję, która napędza inflację, banki centralne tych krajów zaczęły podnosić stopy procentowe. Węgrzy zabrali się do tego wcześniej. W tym cyklu tamtejszy bank centralny podniósł stopy procentowe już sześć razy. Obecnie główna stopa wynosi 2,1%. W Polsce mieliśmy trzy podwyżki – do poziomu 1,75%.

Zobacz również:

Ale dla kredytobiorców znaczenie mają przede wszystkim stopy rynkowe, bo to od nich bezpośrednio zależy wysokość płaconych przez kredytobiorców rat. Węgierski BUBOR 3M, czyli odpowiednik polskiego 3-miesięcznego WIBOR-u, sięga już 4%. WIBOR 3M z 23 grudnia jest na poziomie 2,4%. Węgierski pomysł polega na obliczaniu oprocentowania kredytów w oparciu o wskaźnik BUBOR 3M z października, a więc na poziomie ok. 2%. Więcej na ten temat przeczytacie w felietonie Maćka Samcika.

Przeczytaj też: Oprocentowanie kredytów szybko rośnie, a oprocentowanie lokat stoi w miejscu. Czy banki powinny oprzeć oprocentowanie depozytów na wskaźniku WIBOR?

WIBOR zamiast mrozić, lepiej reformować

W Polsce od razu pojawiły się dywagacje, czy polski rząd powinien sięgnąć po podobne narzędzie i dopisać je do listy działań antyinflacyjnych. Sytuacja węgierskich i polskich kredytobiorców jest nieco inna. Węgrzy chcą zamrozić oprocentowanie na mniej więcej takim poziomie, na jakim obecnie jest WIBOR. Wiele wskazuje jednak na to, że inflacja, stopy procentowe i WIBOR pójdą jeszcze w górę. Czy jeśli WIBOR zbliży się np. do poziomu 4% (jak obecnie jego węgierski odpowiednik), to rząd powinien reagować zamrożeniem oprocentowania?

Mam – i zapewne nie tylko ja – problem z WIBOR-em. Ten wskaźnik powinien odzwierciedlać transakcje na rynku międzybankowym. Powinien pokazywać koszt, po jakim banki pozyskują finansowanie i do tego kosztu doliczać marżę, na której zarabiają. Jakiś czas temu dotarłem do dokumentów, z których wynikało, że WIBOR budowany jest na bazie kilku, a nawet na pojedynczych transakcjach w miesiącu, które następnie wpływają na raty milionów kredytobiorców. Banki finansują się głównie z depozytów, których średnie oprocentowanie pewnie nie przekracza 0,5%. Gdyby na tym oprzeć WIBOR, kredytobiorcy mogliby spać spokojnie, bo podwyżki byłby symboliczne.

Na miejscu rządzących, KNF, UOKiK w pierwszej kolejności zająłbym się reformą WIBOR-u. Ale zakładając, że z tym wskaźnikiem wszystko jest w porządku, to czy przy jego silnym wzroście rząd powinien czasowo zablokować oprocentowanie kredytów?

Przeczytaj też: Porównałem wskaźnik WIBOR z oprocentowaniem depozytów. Czy raty kredytów milionów kredytobiorców mogą być zawyżone? Ile wynosi „ukryta marża” banków?

Kredytobiorca musi być świadomy ryzyka wzrostu stóp procentowych

Uważam, że z kilku powodów zamrożenie oprocentowania to szkodliwy i demoralizujący pomysł. Chyba zgodzicie się ze mną, że kredyt hipoteczny – bo o takich kredytach mówimy w kontekście ewentualnego zamrożenia oprocentowania – nie jest produktem dla każdego. Masowe udzielanie kredytów hipotecznych w USA osobom, które nie miały zdolności kredytowej, a zdarzało się nawet, że bezrobotnym (tzw. kredyty subprime) stało się zarzewiem światowego kryzysu finansowego, który wybuchł ponad dekadę temu.

W Polsce, by dostać kredyt hipoteczny, trzeba mieć zdolność kredytową, a więc udokumentowane źródło zarobków oraz wkład własny, choć ostatnio rząd niebezpiecznie narusza zasady bezpieczeństwa, ułatwiając zaciąganie kredytów mieszkaniowych osobom bez wkładu własnego (chodzi o gwarancje wkładu własnego zapisane w „Polskim ładzie”).

Kiedy stopy procentowe banku centralnego były jeszcze na poziomie 0,1%, a WIBOR na ok. 0,25%, sprawdzałem, w jaki sposób banki informują klientów o ryzyku wzrostu stóp procentowych. I mile się zaskoczyłem. Przed zaciągnięciem kredytu klienci otrzymywali (i otrzymują) specjalne broszury ostrzegające przed wzrostem stóp i musieli potwierdzić, że zapoznali się z tym ryzykiem. To trochę jak ankieta MiFID, którą trzeba wypełnić, żeby móc zacząć inwestować np. w funduszach inwestycyjnych.

We wspomnianych broszurach niektóre banki pokazywały, o ile wzrosną raty kredytu, jeśli stopy procentowe wzrosną do 4-5%, choć były i takie, które przygotowały symulację na wypadek wzrostu stóp do 10%. Potencjalny kredytobiorca powinien więc sprawdzić nie tylko, czy stać go na obsługę kredytu przy prawie zerowych stopach procentowych, ale też w sytuacji, gdy skoczą do 5-10%.

Przeczytaj też: Bank zorientował się, że przy wyższej stawce WIBOR musiałby więcej płacić klientom za depozyty. Więc… nagle zmienia zasady gry. Czy to uczciwe?

Zamrożenie oprocentowania, czyli kredyt o stałej stopie

Zamrożenie oprocentowania byłoby też demoralizujące. Dlaczego? Od kilku lat kilka banków, a od połowy 2021 r. wszystkie banki, muszą mieć w ofercie kredyty hipoteczne w wariancie ze stałym oprocentowaniem, które bank musi zagwarantować przynajmniej na okres 5 lat.

Siłą rzeczy w danym momencie kredyt ze zmiennym oprocentowaniem zawsze jest tańszy od kredytu ze stałą stopą, bo bank musi wziąć na siebie ryzyko podwyżki stóp procentowych w pięcioletnim horyzoncie. W czasie wakacji różnica w oprocentowaniu sięgała 0,8-1 pkt proc., dziś jest to nawet 1,5-2 pkt proc.

Ponoć chętnych na stałooprocentowany kredyt jest niewielu, bo przemawia do nas przede wszystkim niższa rata. Podobnie przecież było z boomem na kredyty frankowe. Polacy zaciągali je na potęgę, bo w tamtym czasie były tańsze od złotowych.

Kredyt ze stałym oprocentowaniem to w pewnym sensie kredyt z ubezpieczeniem od ryzyka wzrostu stóp. Pomysł zamrożenia oprocentowania można by jeszcze zrozumieć, gdyby takich kredytów w ogóle nie było na rynku. Ale one są i to obowiązkowo w każdym banku, który ma ofertę hipoteczną.

Załóżmy, że rząd zamraża oprocentowanie kredytów o zmiennej stopie. Jak poczułyby się osoby, które wybrały droższy kredyt o stałej stopie? Chyba jak frajerzy. Byłby to sygnał, że nie warto dbać o swoje interesy, bo w razie problemów przyjdzie dobry rząd i załatwi problem za nas. Zresztą od zawsze mamy problem z niechęcią do ubezpieczania majątku od ryzyka klęsk żywiołowych. Ci, którzy to robią, mogą pomyśleć, że nie warto, bo i tak rząd przyjdzie z pomocą.

A już nie wyobrażam sobie sytuacji, kiedy rząd zamraża oprocentowanie kredytów o zmiennej stopie i w żaden sposób nie wspiera kredytobiorców, którzy wybrali droższy kredyt o stałym oprocentowaniu. Być może to właśnie w tym segmencie rynku trzeba opracować jakiś program zachęt dla klientów? Dlaczego dziś banki podwyższyły różnicę między oprocentowaniem kredytów o zmiennej i stałej stopie procentowej? I co można zrobić, żeby ją obniżyły – a my mielibyśmy wtedy większą motywację, żeby zadłużać się bezpiecznie?

Źródło zdjęcia: Pixabay.com

Subscribe
Powiadom o
40 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
wik
10 miesięcy temu

Podsumowanie jest dokładnie takie jak kredyty we frankach a złotówkowe. Gdyby Polacy wiedzieli że rząd będzie wspierał kredyty we frankach (mimo że każdy wie co to różnice kursowe) to nikt nie wziął by kredytu w złotówkach bo po co przepłacać. I tak państwo pomoże w razie skoku wartości franka.

TWJ
10 miesięcy temu

1) w przeciwieństwie do skompromitowanego LIBOR to nasz WIBOR zobowiązuje banki do przyjmowania transakcji po deklarowanych stawkach co oznacza, że nie mogą pustymi deklaracjami zawyżać stawek
2) rozważania o moralnych aspektach zamrożenia oprocentowania można sobie darować – tonący brzydko się chwyta a nasz rząd tonie

Admin
10 miesięcy temu
Reply to  TWJ

Ad 1) Ale handel na rynku międzybankowym jest taki sobie, więc można powiedzieć, że banki mają dużą szansę, że nie będą musiały płacić za depozyt międzybankowy tyle, ile zadeklarowały 🙂

Marcin
10 miesięcy temu
Reply to  TWJ

Ad 1) WIBOR do niczego nie zobowiązuje. Stwierdzenie: „WIBOR zobowiązuje banki do przyjmowania transakcji po deklarowanych stawkach co oznacza, że nie mogą pustymi deklaracjami zawyżać stawek” jest nieprawdziwe. Polecam sprawdzenie dokumentacji WIBOR/WIBID. Kiedyś (przed 2019 rokiem) owszem był taki zapis w dokumentacji
Proszę sprawdzić w bilansach banków jaki udział maja transakcje finansowania (transakcje w których bank pozyskuje pasywa) pochodzące z rynku międzybankowego. Jest to mniej niż 0,1% (mniej niż jeden promil!). Około 80% finansowania banki pozyskują od klientów detalicznych.

Radek
10 miesięcy temu

1. Broszury i symulacje są od niedawna. Większość złotówkowiczów nie wiedziała, że wibor może wzrosnąć. Doradca w banku zapewniał, że będzie na tym samym poziomie albo niższym. 2. Nie było możliwości wymiany na inny wskaźnik np. Libor. Banki masowo wciskały do umów o złotowe kredyty Wibor jako jedyną opcje. 3. Wibor jest kształtowany przez fikcyjne transakcje. Już dawno ZBP, KNF, UODO, UOP i UOKIK powinny zabrać się za banksterów. 4. Umowy o kredyty złotówkowe to jeden wielki przekręt, banki przerzuciły na klientów cale ryzyko związane ze wzrostem Wiboru. 5. Złotówkowicze maja kredyty w naszej narodowej walucie, wspierają państwo i polskie… Czytaj więcej »

Admin
10 miesięcy temu
Reply to  Radek

Eeee, w to że ludzie nie wiedzieli, że WIBOR może się zmienić – nie uwierzę.

Radek
10 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Ale jak to? że frank może się zmienić może też Pan nie uwierzy? 🙂

Admin
10 miesięcy temu
Reply to  Radek

No niemożliwe :-). Ale po co miałby się zmieniać?

Jarek
10 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Ale dlaczego całe ryzyko jest zawsze przerzucane na klienta? A instytucje finansowe zawsze na+

Admin
10 miesięcy temu
Reply to  Jarek

To jest materiał na dużą dyskusję. Bo klienci biedni, bo niewyedukowani (nie potrafią chwycić bankiera za jaja), bo państwo z dykty i kartonu, bo bankierzy skrajnie zdemoralizowani (nie liczy się dla nich reputacja, tylko pasek płacowy)… i jeszcze kilka powodów bym znalazł

Michał
9 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Mocno wierzysz w ludzi. Tymczasem większość z nich nie wie jak działa procent składany a wibor to już co najmniej poziom astrofizyki.

Admin
9 miesięcy temu
Reply to  Michał

Zawsze byłem młody i naiwny, a teraz jestem tylko naiwny 😉

Magda
10 miesięcy temu
Reply to  Radek

Od ponad 10 lat są wyliczenia jak może się zmienić wibor w umowach kredytowych nawet w takim banku jak getin. Jak 10 lat temu brałam kredyt hipoteczny to miałam mieć ratę 2500 przy ówczesnym wiborze, a mam 1111. Miałam wyliczenie do ok 3500 i taki też miałam zapas.

Jozef_socjopata
9 miesięcy temu
Reply to  Radek

Zgoda.
Myślę, że powinniśmy wrócić do rozważań o czymś w stylu Sparkasse – niech np BGK daje ludziom oszczędzającym kredyty o stałym oprocentowaniu na 20-25 lat, być może z dodatkiem od państwa. Wtedy bankom komercyjnym zmięknie rura i natychmiast pojawi się oferta. Bo teraz, to se w kulki lecą.
Było takie coś w planach, ubili w Sejmie. https://prnews.pl/rzad-doplaci-nam-do-mieszkaniowych-oszczednosci-2659

Admin
9 miesięcy temu

Gdyby w Polsce były silne i misyjne SKOK-i i gdyby rządzący ciągle nie pogarszali sytuacji finansowych banków spółdzielczych – banki komercyjne miałyby realną konkurencję.

jsc
9 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Gdyby to dyby… a póki co to SKOK’i wyglądają na jakiś drugi FOZZ.

Admin
9 miesięcy temu
Reply to  jsc

No niestety. Gdyby były porządnie zrobione, to byłyby fajną konkurencją dla banków komercyjnych

jsc
9 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Kto ich tam wie… w latach ’90 każdy kto robił interesy był na oku mafii, a jak wyrósł ponad przeciętności to już w ogóle.

jsc
10 miesięcy temu

Ja widzę jeszcze analogię z kryzysem 2008… postawa zmiennoprocentowców jest mocno podobna do postawy frankowiczów.

Admin
10 miesięcy temu
Reply to  jsc

Zgadzam się, już to widać. A sposób wyliczania WIBOR-u tylko to podrasowuje

Michał
10 miesięcy temu

1. W Polsce nie ma czegoś takiego jak kredyt na stała stopę. Co najwyżej jego marna podróba gwarantująca stopę na 5 lat.
2. Gdyby wszystkie transakcje (w oparciu o które wyliczany jest wibor) były oficjalnie dostępne, stawiam dolary przeciw orzechom, ze byłby niższy niz obecnie 😉
3. Banki informują o racie przy konkretnym wiborze, o historycznych stawkach, ale ani słowa jak jest wyliczany 😛

SLA
10 miesięcy temu

Szkopuł w tym, że bank sfinansował mój kredyt po koszcie pieniądze 1,79 % (2018) w momencie zawierania umowy. Obecna stopa to 1,75%, historycznie na początku miałem z żoną 1,89% wibor, a obecnie 2,75%. Przypomnę – przy stopie 1,75%. PRowcy bankowi tłumacza wycenianiem przyszłych podwyżek, a ja odpowiem na to – szkoda że nie wyceniacie depozytów w ten sposób ;]

Widzę dwa rozwiązania
A. Powiązanie kredytu ze stopą referencyjna + marża banku
B. Powiązanie kredytu ze wskaźnikiem kosztu finansowania kredytu w momencie wypłaty pieniędzy lub ostatniej transzy (zależnie od okoliczności)

Uczciwie? Moim zdaniem tak.

Aleksander
10 miesięcy temu

Straszne

Paweł Jarczyk
10 miesięcy temu

„Ale one są i to obowiązkowo w każdym banku, który ma ofertę hipoteczną.”

Pisze pan, niestety to mija się z prawdą… Nie ma i nigdy nie było. Jest zaślepka tego rozwiązania na 5-7 lat.
Stale oprocentowanie jest np we Francji. W Polsce nie ma.

Admin
10 miesięcy temu
Reply to  Paweł Jarczyk

I tak by nikt nie brał, niestety

Paweł
10 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Ja bym brał, gdyby było ludzkie jak we Francji np

Tomasz
10 miesięcy temu

Z artykułu wieje niekompetencją i brakiem przygotowania. Jest demoralizujący dalece bardziej niż wizja zamrożenia wiboru. W Polsce NIE MA kredytów ze stała stopa, choć KNF nalegał na ich wprowadzenie. Banki komercyjne znalazły furtkę w zaleceniu w postaci kredytów na 5 lat oraz nie udzielają ich dla kredytów wypłacanych w transzach. Uważam, że nie było by w tym nic demoralizującego. W zasadzie bardzo dobrze było by tym bankom utrzeć teraz nosa i pokazać, że nie stoja na uprzywilejowanej pozycji.

Admin
10 miesięcy temu
Reply to  Tomasz

No właśnie o to chodzi, żeby były preferencje dla kredytów o stałej stopie, a nie jakieś protezy w stylu zamrażania czegoś-tam na chwilę

jsc
10 miesięcy temu
Reply to  Tomasz

Po tym jak zrobiono ustawę antylichwiarską to trudno sobie wyobrazić sobie, żeby banki wprowadzily takowe kredyty do swojej oferty… jeśli KNF chce takowej oferty to niech zaproponuje też ustawodawcy nowelizację, która chroniłaby te kredyty przed wpływem zbyt niskich stóp NBP.

Jarosław
10 miesięcy temu

Mam kredyt z tego roku i jestem przeciw. Każdy przejaw socjalizmu jest zły. Dadzą niższe raty i zabiorą dwa razy więcej w podatkach.

SLA
10 miesięcy temu
Reply to  Jarosław

XD w podatkach, a co ma bank do podatków [CENZURA-red]?

Sosna
10 miesięcy temu
Reply to  SLA

Na przykład to, że banki mogłyby się domagać odszkodowania od Skarbu Państwa…

Joanna
10 miesięcy temu

Kredyt na 5 lat, to nie jest kredyt o stałej stopie.

Anna
10 miesięcy temu

A ja mam o stałej stopień od 2 lat. Zostało 3. Jak kogoś nie stać na wille w Paryżu to nie kupuje. A jak kogoś nie stać na 70m2 to ma pretensje, że nikt mu nie da. A jak rudy chce być brunetem?

Sylwester
10 miesięcy temu

Kompletnie nie rozumiem, dlaczego brak wkładu własnego jest „naruszeniem bezpieczeństwa”? Przecież brak tego wkładu oznacza wyższe raty, więc bank mógłby więcej wymagać (np. wyższe zarobki) od klienta. To właśnie konieczność wniesienia wkładu własnego powoduje, że ludzie kombinują bokami na tenże wkład (np. kredyt w rodzinie) i spłacając kilka kredytów równocześnie ryzykują większe koszty i niewypłacalność.

Ekonomista nowożytni
10 miesięcy temu

Stałe oprocentowanie na cały okres to jedyne rozwiązanie. To deklaracja że oddaje tyle ile zostało na dzień podpisania kredytu ustalone. Przeliczniki są zmienne więc będzie coraz gorzej, subprime właśnie tym elementem wywalił w powietrze banki bo się gawiedź nacięła na hipoteki których rata nagle się zmieniła – wcześniej ciągli dobrze. Liczę na 10% stopy i nie interesuje mnie ile będzie przez to kłopotów – wystarczyłoby dziś przestawić na stałe oprocentowanie na cały okres i ludzie są uratowani. Ceny nieruchomości są wielokrotnie zawyżone względem wartości bo właśnie zbyt tanio ludzie kredyty brali i okradali oszczędzających (bo Ci nie mogli zakupić i… Czytaj więcej »

Ekonomista nowożytni
10 miesięcy temu

Z ogromnej ilości upadków konsumenckich będzie tylko gorzej. Czekam na coś atrakcyjnego u syndyka bo Ci co są pazerni 2 razy tracą.

Empatyczny
10 miesięcy temu

Demoralizująca jest postawa banków i rządu. Niby kredytobiorcy są poinformowani o ryzyku, ale decyzje o podwyżce stóp procentowych są podejmowane arbitralnie przez wąskie grono RPP. Biorąc kredyt w 2020 czy w pierwszej połowie 2021, gdy inflacja nie przekraczała 4%, ryzyko wydawało się niewielkie. W tym bardziej, że prezes Glapiński wielokrotnie podkreślał, że nie ma zamiaru podnosić stóp procentowych, że byłby to „szkolny błąd”. Na początku roku narracja brzmiała już stopy na poziomie 4%, teraz Glapiński nawet mówi o przewyższeniu rynkowych oczekiwań. Jak przeciętny Kowalski może podejmować świadome decyzje i kalkulować ryzyko, skoro zawsze będzie stał na gorszej pozycji negocjacyjnej oraz… Czytaj więcej »

jsc
10 miesięcy temu
Reply to  Empatyczny

Tak to już jest, gdy RPP jest niedemokratyczna… Tako rzecze DobraZmiana.

Pawel
7 miesięcy temu

Ale ratowanie banków z naszych pieniędzy dlatego że wcześniej banki udzielały kredytów ludzia których nie było na nie stać jest moralne tak banki też mogą upaść i powinny na ich miejsce powstaną nowe

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!