4 maja 2026

Jak sprawić, że mieszkania będą bardziej dostępne? Holandia wprowadziła kontrolę czynszów na rynku wynajmu mieszkań. Skończyło się katastrofą

Jak sprawić, że mieszkania będą bardziej dostępne? Holandia wprowadziła kontrolę czynszów na rynku wynajmu mieszkań. Skończyło się katastrofą

Holenderski rząd przyznał się do błędu i zamierza złagodzić kontrolę czynszów w mieszkaniach na wynajem. Wprowadzone kilka lat temu rygorystyczne limity miały zapobiec wzrostowi czynszów i ulżyć najemcom, ale stało się odwrotnie. Właściciele mieszkań na wynajem „zagłosowali nogami” i albo wycofują je z rynku, albo sprzedają. Jak widać, nadmierne regulacje rynku najmu szczęścia nie dają. Jakie z tego wnioski płyną dla nas?

Kontrola czynszów w Holandii miała być remedium na problemy z drogimi mieszkaniami na wynajem. Nie dość, że na kupno mieszkania stać coraz mniej ludzi, zwłaszcza młodych Holendrów czy ściągających do tego kraju zagranicznych pracowników i studentów, to jeszcze ceny wynajmu mieszkań szybowały. Okazało się, że restrykcyjna kontrola czynszów na rynku nie jest dobrą metodą do zwiększenia dostępność mieszkań. Właściciele, zamiast wynajmować, zaczęli swoje mieszkania szybko sprzedawać. I rząd z kontroli czynszów zaczyna się rakiem wycofywać.

Zobacz również:

Rząd holenderski planuje złagodzenie kontroli czynszów wprowadzone w lipcu 2024 roku. To co prawda zwiastuje wzrost czynszów, ale z drugiej strony po prostu ta działalność będzie się bardziej opłacała, a to oznacza szansę na większą podaż mieszkań na wynajem. Ostatnio właściciele nieruchomości zniechęceni limitami wysokości czynszów woleli po prostu sprzedać mieszkanie, niż wynajmować je za zbyt niską cenę.

Eksperci z resortu mieszkalnictwa mają nadzieję, że zmiany, które mają wejść w życie w styczniu 2027 roku, zachęcą właścicieli do wynajmu mieszkań, a inwestorów do budowy nowych mieszkań na wynajem. Od czasu wejścia w życie ustawy „Wet betaalbare huur” („O przystępnych cenach czynszów”) niemal dwa lata temu wszystko szło źle. Zamiast ulżyć najemcom, regulacja spowodowała, że musieli się wyprowadzać, a zamiast wzrostu liczby wynajmowanych mieszkań, była wyprzedaż nieruchomości, które tym samym schodziły z rynku najmu.

Owszem, dzięki temu na holenderskim rynku nieruchomości ceny mieszkań na własność się obniżyły, ale dla większości najemców to żadna ulga, bo albo i tak ich nie stać na zakup własnego mieszkania, albo z różnych przyczyn nie chcą tego robić. A możliwości wynajmu, zamiast się zwiększyć, mocno stopniały. Dlatego rząd musiał przyznać się do porażki swojej polityki. I robi krok wstecz.

Wyższe czynsze? Holenderski rząd uznał, że to… lepsze dla ludzi

Kluczową zmianą ma być możliwość pobierania wyższego czynszu przez wynajmujących. Skala dopuszczalnego wzrostu czynszu zależy od oficjalnej wyceny nieruchomości, czyli WOZ (Waardering Onroerende Zaken). To określana corocznie przez gminę wartość rynkowa nieruchomości używana do rozliczania podatków od nieruchomości, podatku dochodowego, a także innych opłat, np. za wodę i ścieki. W 2026 roku średnia wysokość WOZ w kraju wzrosła średnio 0 10,6%.

WOZ może stanowić maksymalnie jedną trzecią kalkulacji czynszu. Wzrost WOZ daje efekt, który można nazwać „obosiecznym”. Wyższa wartość WOZ zasadniczo prowadzi do tego, że właściciel płaci wyższe podatki, z drugiej strony może drożej sprzedać nieruchomość czy zażądać wyższego czynszu najmu. Co ciekawe, wskaźnik WOZ na 2026 r. opiera się na warunkach rynkowych z 2025 r.

Po proponowanej korekcie przepisów maksymalne czynsze mogłyby wzrosnąć o kilkadziesiąt euro miesięcznie. W Holandii wartość domu określona przez gminę jest informacją publiczną i można ją sprawdzić za pośrednictwem oficjalnego rejestru na stronie WOZ-waardeloketWłaściciele, którzy nie zgadzają się z urzędową wyceną, mają prawo sprzeciwić się decyzji gminy w ciągu sześciu tygodni.

Uwolnienie cen będzie tylko częściowe. W Holandii nie ma bowiem jednego czynszu maksymalnego za metr kwadratowy dla wynajmu mieszkań. Istnieje za to WWS, czyli urzędowy system wyceny mieszkań używany do określania maksymalnego czynszu. System przypisuje punkty (od 0 do 187+) na podstawie metrażu nieruchomości, efektywności energetycznej i zastosowanych udogodnień dla mieszkańców i wartości rynkowej (WOZ).

Zgodnie z obecną ustawą najniższe limity czynszów mają mieszkania z wyceną do 142 punktów. Nieco więcej może wziąć za wynajem posiadacz mieszkania z wyceną 143–186 punktów. Mieszkania z punktacją powyżej 187 nie są objęte limitem czynszu. Jeśli mieszkanie ma ponad 187 punktów, to jego właściciel może ustalać czynsz w zasadzie dowolnie (ale nie może go dowolnie z roku na rok podwyższać).

Właściciele mogą sprawdzić na urzędowej stronie WWS, w jaki sposób ulepszenia takie jak lepsza izolacja termiczna, remonty, urządzenie ogródka przy domu mogą zwiększyć liczbę punktów, a więc automatycznie tez potencjalne dochody z wynajmu.

Rząd planuje wyższe dopuszczalne czynsze w małych zabytkowych nieruchomościach, doprecyzowanie umów czasowych, zmiany w systemie punktowym (WWS), czyli nie będzie już odejmowanych punktów za brak balkonu czy ogródka. Czy to pełne uwolnienie rynku? Raczej nie. Ale przepisy będą mniej restrykcyjne, łatwiej będzie „wyjść” poza w pełni regulowaną część rynku (czyli uzyskać 187 punktów lub więcej za swoją nieruchomość).

Czy to będzie pełne uwolnienie rynku? Raczej nie. Chodzi o korektę zbyt restrykcyjnych przepisów. Czy rozwiąże to główne problemy, czyli to, że wielu właścicieli sprzedaje mieszkania, zamiast je wynajmować? Albo wycofuje je zupełnie z rynku i traktuje jako magazyn wartości? To się okaże. Ustawa z 2024 roku na papierze miała poprawić rynek, a w praktyce pogorszyła sytuację. Poniżej oferty z jednego z holenderskich platform wynajmu mieszkań – Kamernet:

Trudny przypadek: mieszkania na wynajem tymczasowy

Obecna ustawa reguluje też segment najmu krótkoterminowego. W zasadzie został on zakazany. Pozostawiono jednak wyjątki, które miały ułatwić najem krótkookresowy studentom czy osobom przyjeżdżającym do Holandii do pracy na krótsze okresy. Okazało się, że te wyjątki zadziałały jak klasyczne luki w prawie. Takie umowy dla właścicieli mieszkań są bardziej opłacalne, bezpieczniejsze i pozwalają na częstsze podwyżki czynszów.

Na platformach wynajmu nastąpił wysyp ofert wynajmu nieruchomości „wyłącznie dla osób tymczasowo przebywających w Holandii w celach zawodowych lub edukacyjnych”. Dlaczego? Sprawa stała się głośna w holenderskich mediach jako niepokojące zjawisko. Posypały się w tej sprawie interpelacje poselskie. Mieszkania wynajmowane na pobyty do sześciu miesięcy nie podlegają przepisom o ochronie najmu, w tym limitom cen. Krytycy twierdzą, że ta klasyfikacja jest nadużywana.

Wielu właścicieli szuka najemców z zagranicy, ponieważ obawiają się, że holenderscy najemcy zostaną w mieszkaniu zbyt długo, odbierając właścicielowi kontrolę nad lokalem. Coraz częstsze na platformach wynajmu są oferty oznaczone jako „tylko dla ekspatów”. Okazuje się, że przeregulowanie rynku zmusza jego uczestników do szukania luk, żeby wyjść na swoje. Holenderscy właściciele mieszkań unikają teraz umów na czas nieokreślony.

Holenderskie media prognozują, że sprawą zainteresują się niedługo władze gmin, które zaczną dokładnie sprawdzać charakter umów najmu. Pytanie, czy można zmusić właściciela mieszkania do określonej formy oferowania własnego mieszkania na rynku? I czy wykorzystywania luki dotyczącej umów tymczasowych to szara strefa, którą trzeba zwalczać, czy po prostu zdrowa reakcja pozwalająca na zachowanie równowagi rynkowej.

Holenderskie Ministerstwo Mieszkalnictwa oświadczyło ostatnio, że monitoruje sytuację. „Jeśli gminy wykryją nadużycia w umowach krótkoterminowych, są odpowiedzialne za egzekwowanie przepisów” – powiedział rzecznik ministerstwa. Nowe przepisy, nad którymi obecnie pracuje rząd, mają uszczelnić przepisy w taki sposób, żeby wszyscy studenci mieli prawo do krótkoterminowych umów najmu, jeśli takich potrzebują, ale żeby ograniczyć skalę tego typu umów w odniesieniu do całego rynku.

Regulacja czy liberalizacja? Czego oczekują właściciele?

Czy planowana przez holenderski rząd liberalizacja będzie korzystna dla rynku mieszkań? Jeśli zasady zostaną naprawdę poluzowane, na rynku powinno pojawić się więcej mieszkań, a większa podaż za kilka lat samoczynnie mogłaby obniżyć ceny, tym razem w sposób bardziej rynkowy, niż robią to ceny regulowane i limity czynszów. Większa opłacalność wynajmu oraz gwarancje, że właściciele będą mogli zarobić, powinny spowodować powrót inwestorów.

Minusy? Wyższe czynsze dla najemców, bo nie od razu zadziałają mechanizmy rynkowe. Dodatkowo w Holandii duży napływ nowych pracowników i studentów z zagranicy mocno zwiększa presję popytową, więc nie ma co marzyć o szybkim zwiększeniu wyboru mieszkań na wynajem. Ale Holendrzy chyba nie mają innego wyjścia. Pełne uwolnienie przeregulowanego rynku mogłoby spowodować, że ceny wystrzelą.

Jak zwiększyć motywację właścicieli do pozostawiania na rynku najmu? Poza częściowym zliberalizowaniem czynszów planowane są też zachęty podatkowe, żeby stymulować inwestycje na rynku mieszkaniowym. Spadnie podatek od przeniesienia własności dla prywatnych wynajmujących – z 8% do 7%, spadnie też podatek od osób prawnych dla spółdzielni mieszkaniowych.

Co na to posiadacze nieruchomości? Na razie deklarują w sondażach i badaniach opinii publicznej, że zamierzają nadal sprzedawać domy pomimo planów złagodzenia przepisów dotyczących czynszów. Fala sprzedaży domów na wynajem przez prywatnych właścicieli w Holandii nie opadła nawet po ogłoszeniu przez rząd liberalizacji ustawy. Prawie czterech na pięciu respondentów twierdzi, że nie wstrzyma sprzedaży nieruchomości na wynajem pomimo planowanych zmian, a tylko 6% uważa, że może ich to skłonić do wznowienia wynajmu. Wyniki pochodzą z ankiety Vastgoed Belang, stowarzyszenia reprezentującego prywatnych właścicieli nieruchomości.

Tymczasem według nowych danych stowarzyszenia agentów nieruchomości NVM podaż nieruchomości mieszkalnych na sprzedaż jest tak duża, że ceny domów i mieszkań spadły średnio o 2,7% w pierwszych trzech miesiącach 2026 roku w porównaniu z tym samym okresem rok temu. Średnia cena używanego mieszkania w Holandii to 488 000 euro (nowego – 520 000 euro). Około dwóch trzecie nieruchomości zostało sprzedanych za cenę wyższą niż cena wywoławcza. Liczba domów wystawionych na sprzedaż wzrosła o 20% (ale liczba transakcji spadła do 34 600 domów, czyli o 27% w porównaniu z ostatnim kwartałem 2025 roku).

W Berlinie nie mogą się zdecydować. Limity, liberalizacja, w końcu jednak limity

Dwa lata temu opisywałem sytuację na rynku nieruchomości w Berlinie. W jaki sposób chciały rozwiązać problem wysokich czynszów władze tego pięknego miasta, w którym Zachód łączy się ze Wschodem? Wprowadzony w 2020 roku na pięć lat Mietendeckel, czyli pułap czynszowy, zamroził czynsze dla mieszkań wybudowanych przed 2014 rokiem. Jednak sąd konstytucyjny w Karlsruhe orzekł w kwietniu 2021 roku, że Berlin – będący krajem związkowym w niemieckim systemie federalnym – nie posiadał konstytucyjnych uprawnień do uchwalenia własnego limitu czynszów.

Berlin zmienił więc metody działania. Celem władz Berlina pozostaje ograniczenie wysokich koszów wynajmu, stosuje więc zgodny z federalnymi zasadami limit czynszu Mietpreisbremse, który został przedłużony do końca 2029 roku. Berlińskie narzędzia ograniczają wysokość czynszów w taki sposób, że nie mogą one przekraczać o więcej niż o 10% lokalnego czynszu porównawczego Mietspiegel.

W całym kraju maksymalny dozwolony wzrost czynszu w ciągu trzech lat wynosi zazwyczaj 20%, ale może się różnić w zależności od regionu. Właściciel może podnieść czynsz najwcześniej po upływie 12 miesięcy od ostatniej podwyżki. Wymagany jest też minimalny okres wypowiedzenia wynoszący trzy miesiące. Zapewnia to najemcom wystarczająco dużo czasu na dostosowanie swojego budżetu lub znalezienie alternatywnych rozwiązań.

O rynku mieszkań. Berlinie pisałem tu: Warszawa to najdroższy rynek mieszkaniowy w Polsce. Ale mieszkania w Berlinie (mieście niebogatszym) są jeszcze droższe. Jak nie popełnić tych błędów?

Czytaj też: Co ósmy mieszkaniec Warszawy nie jest Polakiem. Co czwarty paryżanin to imigrant. Jak pochodzenie mieszkańców wpływa na zamożność miast?

Najnowsze dane Investitions Bank Berlin za rok 2025 pokazują, że w Berlinie przez dwa lata, od 2022 roku, kiedy sąd unieważnił specustawę, czynsze rosły wyjątkowo dynamicznie, szybciej niż w poprzednich latach. Mediana ofert czynszu w 2025 roku wynosiła 15,78 euro za metr (mniej więcej tyle samo co w 2024 roku). Jednak w ciągu ostatnich dziesięciu lat mediana czynszu dla mieszkań w nowym budynku wzrosła o 58,4% (w 2016 roku wynosiła raptem 12,61 euro za metr), a w starszych budynkach nawet o 75,3%. Na mapce widać, gdzie są największe wzrosty (kolor czarny).

Napięta sytuacja na berlińskim rynku mieszkaniowym jest szczególnie widoczna w porównaniu z wynajmem długoterminowym

W ostatnich latach Berlin odnotował silniejszy procentowy wzrost niż inne metropolie, takie jak Monachium czy Hamburg. Presja cenowa jest widoczna nie tylko w centrum miasta, ale także na obrzeżach i coraz bardziej rozciąga się na obszar metropolitalny. Przegląd ofert wynajmu w Berlinie z lat 2012–2025 można znaleźć tu. W ciągu dekady zasoby mieszkaniowe w mieście wzrosły o 8,2%, podczas gdy populacja o 4,7%. Pomimo tej matematycznie pozytywnej relacji w dalszym ciągu mieszkań na wynajem brakuje.

Co jest lepsze dla mieszkańców: regulacje czy wolny rynek?

Na tle holenderskim czy berlińskim polski rynek to oaza „wolnej amerykanki”. Nasz model wynajmu mieszkań to brak limitów czynszów. Są plusy tego modelu – na rynek najmu trafia dużo mieszkań, inwestorzy chętnie kupują mieszkania pod wynajem, a lokatorzy relatywnie łatwo znajdują ofertę. Są jednak też minusy niekontrolowanego wolnego rynku. Czynsze rosną dynamicznie, szczególnie po 2022 roku, najemca nie ma ochrony przed nagłymi podwyżkami. Rynek oferuje krótkie umowy, możliwość podwyżki czynszu z miesiąca na miesiąc, szybkie wypowiedzenia umowy. Kluczowy efekt tego modelu – duża podaż, ale wysokie i niestabilne ceny.

W Holandii następuje liberalizacja, bo wcześniejsze przepisy poszły za daleko w stronę kontroli cen. Co by było, gdyby Polska przyjęła „model holenderski” i tak silnie, nawet po liberalizacji, kontrolowała rynek? Krótkoterminowo czynsze na pewno by spadły (dla części najemców), jednak po kilku latach część właścicieli sprzedałoby mieszkania lub wycofała je z rynku. Spadłaby liczba ofert, pojawiłoby się „polowanie na mieszkania” czy aukcje dla potencjalnych najemców (jak w Amsterdamie). Czyli to, co już widać w Holandii.

Między Polską a Holandią jest w tym zakresie kluczowa różnica systemowa. Holandia ma ogromny sektor mieszkań socjalnych, który obejmuje około 30% rynku najmu, więc państwo może wziąć na siebie ciężar nie tylko regulacji, ale też zapewnienia dużej części podaży mieszkań za niższe ceny. W naszym kraju mamy bardzo mało mieszkań socjalnych, miasta nie budują nowych, więc rynek prywatny to prawie cały system. Wniosek: to, co jeszcze działa w Holandii dzięki lokalom socjalnym, w Polsce mogłoby się szybko „wyłożyć”.

Podczas gdy Holandia idzie w stronę liberalizacji po „przeregulowaniu”, Berlin idzie w stronę dalszej regulacji. Berlińska regulacja polega jednak bardziej na kontroli „miękkiej”. Co obowiązuje teraz w Berlinie? Mietpreisbremse (hamulec czynszów) do końca 2029 roku, czyli czynsz przy nowej umowie może rosnąc maksymalnie o 10% ponad lokalną średnią. W Berlinie czynsze nadal rosną, widać dużo możliwości „obejścia systemu”, a inwestorzy narzekają, że regulacje ograniczają budowę nowych mieszkań.

Model holenderski, czyli precyzyjnie obliczone i kontrolowane limity, u nas byłby ryzykowny, bo po pierwsze byłby to szok rynkowy, a po drugie bo mamy bardzo mało mieszkań komunalnych czy socjalnych, które mogłyby być poduszką bezpieczeństwa, gdyby rynek prywatny zaczął się zwijać w strachu przed regulacjami. Model berliński (umiarkowana kontrola) ma dla nas więcej sensu, bo nie niszczy całkowicie motywacji inwestorów i daje pewną ochronę najemcom.

Chyba najważniejszy wniosek – ani Berlin, ani Holandia nie rozwiązały problemu mieszkań samą regulacją czynszów. Bo kluczowym problemem jest za mała podaż mieszkań. W Polsce potrzebna jest chyba kombinacja umiarkowanej regulacji cen i zwiększenie liczby mieszkań komunalnych oraz zachęty dla inwestorów prywatnych, żeby wciąż budowali mieszkania na wynajem i nie uciekali z rynku.

——————–

CZYTAJ WIĘCEJ O TYM:

wynajem krótkoterminowy

demografia załatwi nam spadek cen mieszkań? Japonia pokazuje drogę

z tym pomysłem czynsz spadnie?

polski rynek najmu - wysoki sezon

jawność cen mieszkań

wynajmujesz mieszkanie - będzie bieda na emeryturze

kupowali mieszkania na wynajem heimstaden

jaka przyszłość deweloperskiej hossy

——————————-

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTERY

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

——————————

Źródło zdjęcia: Maciej Danielewicz

Subscribe
Powiadom o
20 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Aleks
5 godzin temu

Nie kazdy musi mieszkac w W-wie, a moze np.w Radomiu – tam bedzie go stac na zakup lokalu…nie bedzie wtedy wynajmowac i placic kamienicznikowi wysokiego czynszu…

Admin
5 godzin temu
Reply to  Aleks

Tak, pod warunkiem, że komunikacja publiczna jest dostępna i dobrze działa. Bo inaczej to się nie musi opłacić – stracony na dojazdy do pracy czas jest cenniejszy, niż to, że czynsz jest niższy

Aleks
3 godzin temu
Reply to  Maciej Samcik

Mam wrazenie, ze nagle wszyscy w Polsce musza mieszkac w W-wie/Poznaniu czy Trojmiescie – i chca placic za wynajem tyle co nic, badz kupic mieszkanie za grosze, lub najlepiej uzyskac komunalne, zeby moc codzienie latte przed praca w papierowym kubku spozywac…

To tak jakby 80% kierowcow twierdzilo, ze za drogie sa Roll-Royce i nalezy obnizyc ich ceny,a juz nalepiej zeby miec je za darmo…

Admin
2 godzin temu
Reply to  Aleks

Wiadomo, idziemy w stronę rynku jak na Zachodzie, gdzie na mieszkanie w dobrej dzielnicy dużego miasta stać tylko bardzo dużo zarabiających…

Ppp
3 godzin temu
Reply to  Maciej Samcik

Oczywiście. A poza tym problemem jest nie tyle dokładna wysokość czynszu, co możliwość jego nagłego podniesienia o znaczny procent – to trzeba by wyregulować. Po pierwsze – z mocy prawa czynsze nie powinny rosnąc szybciej, niż inflacja. Po drugie – wymóg negocjacji. Właściciel nie powinien mieć możliwości powiedzenia „płacisz więcej albo się wynosisz”, lecz powinien być obowiązek indywidualnych negocjacji. Po trzecie – zakaz eksmisji w przypadku, gdy lokator płaci ponad połowę czynszu, a jednocześnie nie powoduje konfliktów i niczego nie niszczy. Oczywiście zaraz pewnie odezwą się zwolennicy „świętego prawa własności”, więc może warto przypomnieć, że własność, to się ma we… Czytaj więcej »

Admin
2 godzin temu
Reply to  Ppp

Co do punktu trzeciego to trochę się Pan zagalopował. Czyli jak zapłacę w sklepie co najmniej połowę ceny to już nie wolno mnie zatrzymać przed wyjściem ze sklepu? 😉

Sosna
2 godzin temu
Reply to  Ppp

„Po trzecie” to już Redaktor odpowiednio zaopiniował.
„Po pierwsze” – rozumiem, że jeśli właściciel zaproponuje podniesienie standardu mieszkania, a najemcy to pasuje, to też strony nie mają prawa uzgodnić nowej wysokości czynszu?
„Po drugie” – ciekawe, jak przepisy regulujące negocjacje miałyby wyglądać.

Vvv
3 godzin temu
Reply to  Aleks

Nie każdy ma realne szanse odwieźć dziecko do przedszkola czy żłobka w Radomiu i dojechać do pracy w Warszawie o oczekiwanych godzinach…

Problemy rynku polskiego są bardzo proste – niemożność eksmisji za drzwi (nie mówię i najmie okazjonalnym a i to kulawe) oraz oczekiwania finansowe właścicieli. Poza czynszem dla właściciela zawsze oddzielnie jest ten dla spółdzielni, komplet mediów i z czynszu na papierze 3k robi się 5k (duże miasto nie Wawa).

Last edited 3 godzin temu by Vvv
Stef
3 godzin temu
Reply to  Aleks

Ok i gdzie bedziesz w ttm Radomiu pracowal i za ile?

Po drugie bedziesz codziennie dojezdzal 1.5 h w jedna stronę. Czyli z 16 godzin 11 to praca i dojazd? Jak masz dziecko to kto je zaprowadzi i odbierze z przedszkola?

Dorota
4 godzin temu

Model berliński to nie jest umiarkowana kontrola, tylko gospodarka centralnie sterowana. Ten Mietspiegel jest aktualizowany co 2 lata i niby bierze pod uwagę ceny z ostatnich 6 lat. Oczywiście nikt nie sprawdzi, które mieszkania bierze sobie miasto do wyliczenia tego. Miasto może tym łatwo manipulować. Efekt jest taki, że ceny z Mietspiegel są totalnie oderwane od realiów rynkowych. I na jedno mieszkanie, które jest ogłoszenie jest kilka set chętnych. Efekt jak w PRL, ceny niskie, ale produktów na półce brak. A będzie jeszcze gorzej W Niemczech teraz przegłosowano ustawę, że jak padnie ci piec gazowy czy olejowy i wstawisz na… Czytaj więcej »

Admin
2 godzin temu
Reply to  Dorota

To prawda, w Berlinie umiarkowania jest mało.

Sylwester
4 godzin temu

Problem chyba wynika ze specyfiki przyzwyczajenia do wynajmu w wielu krajach zagranicznych. W końcu, jeśli mieszkanie ma trafić na rynek do sprzedaży, to znajdzie swojego lokatora, tylko na dłuższy okres czasu. Użycie mieszkań w celu stricte inwestycyjnym jest możliwe do ograniczenia za pomocą podatku od pustostanów.
Z drugiej strony miło, że holenderski rząd pochyla się nad kwestią nie zaniedbując głosów obu stron i próbuje z jednej strony uregulować, ale z drugiej pozostawić wolny rynek na tyle, aby był w stanie istnieć.

Admin
2 godzin temu
Reply to  Sylwester

Pochylił się, a potem runął na twarz 😉

Radek
4 godzin temu

Jak to? Socjalizm nie działa? Szok…

Państwo nie jest od regulacji cen a od pilnowania przejrzystości umowy i równowagi sił. Z jednej strony powinno zagwarantować maksymalny roczny wzrost czynszu czy wysokość kaucji, a z drugiej strony powinno zagwarantować że lokator wylatuje z mieszkania gdy zaległości w opłatach (plus ew. zniszczenia) przekroczą wysokość kaucji.
Do tych sporów powinny być dedykowane jednostki, które rozwiążą problemy jednej i drugiej strony w maksymalnie tydzień.

U nas to nie zadziała, bo państwo nie potrafi nawet rozliczyć kierowców jeżdżących po chodnikach czy parkujących na ścieżkach rowerowych, a co dopiero takie „skomplikowane” sprawy 🙂

Stef
3 godzin temu

To samo jest w Berlinie. Kontrola wysokosci czynszów.
Więc jest po 70 chetnych na jedno mieszkanie. Natomiast popyt na nowe mieszkania wynosi prawie zero bo to nieoplacalna inwestycja. Deweloperzy ograniczaja wiec budowy bo nie ma kto ich kupować.

Admin
2 godzin temu
Reply to  Stef

No właśnie. I się zapętliło.

Michal
3 godzin temu

Rzad Partii Pracy w Londynie wprowadzil ustaw o ochronie lokatorow – wlasciciel nie bedzie mogl wypowiedziec umowy, nie bedzie mogl podwyzszac czynszow ponad stawke rynkowa oraz kazda umowa wynajmu bedzie na okres nieokreslony… Ta ustawa jest tak absurdalna ze wynajem w ogole sie nie bedzie oplacac… Najlepsze ze
wedlug prawa nie bedzie mozliwe udostepnienie mieszkania na pare miesiecy kazda umowa bedzie na czas nieokreslony i wlasciciel nie bedzie mogl jej
zakonczyc chybs ze bedzie chcial sprzedac mieszkanie 🙂 brak slow…

Admin
2 godzin temu
Reply to  Michal

A może o to chodzi, żeby wynajmujący sprzedali mieszkania najemcom? ;-). Tylko, że to może mieć sens w krajach, w których najemca w ogóle ma cień szansy i chęci, żeby posiadać mieszkanie. W Holandii to się nie wydarzyło

Aleks
1 godzina temu
Reply to  Maciej Samcik

Bo lepiej miec mieszkanie komunalne, czy socjalne z gminy … Ktos za to zaplaci – podatnicy … ci co sa wlascicielami nieruchomosci bo beda placic wyzsze podatki, itp. Ostatnio czytalem wywiad z Fiolką w GW: „Jestem kelnerką w restauracji na London Bridge, w centralnym Londynie.[…] Chcę mieć swoje mieszkanie. Jestem w kolejce po socjalne. Czeka się około trzech-czterech lat. Poczekam. […] W Polsce zacyzna byc podobnie – osoba pracujaca i majaca wyzsze dochody nagle ma mniejsza stope zyciowa niz ta co zyje z socjalu… Przyklad: w tej chwili na Podkarpaciu i Podlasiu jest epidemia imigrantow z USA w wieku senioralnym… Czytaj więcej »

Admin
49 minut temu
Reply to  Aleks

No to jest niebezpieczne. Może dojść do sytuacji, w której państwo będzie przejmować za półdarmo mieszkania od właścicieli (ustalając nieopłacalne warunki najmu), a potem samo będzie to mieszkanie wynajmować za ćwierćdarmo jako socjalne, a kosztami dotacji obciąży podatników. Głównie tych, od których odkupiło mieszkanie, bo to oni – ze względu na progresję – głównie płacą podatki.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu